Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 59 z 59 ]

39

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...

Dziś spotkałem swojego przyjaciela rodzaju żeńskiego. Kapitalna dziewczyna którą znam od szkoły podstawowej, gdyby jeszcze mnie kręciła to pewnie zamiast narzekać miałbym wszystko o czym marzę a nawet sporo bonusów. No właśnie gdyby była dla mnie kobietą a nie przyjacielem ... Dało mi to chwilę na małą analizę i znów ... pojawia się jasna wizja, że podstawą moich związków była uroda moich partnerek. Było to tak dalece posunięte, że w młodości jak się okazywało że pod fajnym opakowanie jest lekko podniszczona zawartość potrafiłem się w trakcie ewakuować... zresztą zawsze uważałem, że najfajniejsze jest polowanie jak już wiedziałem że rybka złowiona... wolałem "oddać ją nietkniętą rzece..."
Dzięki temu miałem i mam sporo koleżanek a także całkiem miło przeszedłem przez szkołę średnią i potem studia wink

Parę razy zdarzyło mi się spotkać dziewczyny które odbiegały od mojego pojęcia piękna a jednak mnie kręciły... ale w związku z tym, że byłem żonaty poza dziwnym uczuciem nigdy nie sprawdziłem jak "głęboka jest ta królicza norka".

I tu jest pytanie czy w związku z tym że zawsze pierwsze co mnie pociągało do dziewczyny to uroda... czy tak już zostanie ?.

Moje żony też były sportsmenkami i miały rewelacyjną figurę, choć moja ostatnia żona poważnie się połamała na nartach i wtedy się rozjechała... i choć nie była taka jak przedtem nie odpychało mnie to... czyli co do rozpoczęcia związku musi być figura i uroda a potem już akceptuje to że już nie jest doskonała ... ?
Czy może powinienem poczekać aż spotkam kogoś to na mnie zadziała nie zależnie jak wygląda... ale wtedy może się okazać że ....

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40 Ostatnio edytowany przez iryd (2017-12-08 09:38:37)

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...

Beckeet, mój punkt widzenia?
W jakiej kwestii? Na twój problem? Przypadek, diagnoza, terapia? Tak to nie działa. Do tego, po co ja? Wystarczy pierwszy lepszy psycholog. Nawet teorię przedstawi z pewnością lepiej niż ja. To się tak nie odbywa. To jest budowanie relacji. Poznawanie mechanizmów psychicznych drugiego człowieka. Szukanie wspólne metod rozwiązania problemu. Najczęściej problem jest w całej jego postawie wobec ludzi. Niezrozumieniu własnego zachowania i jego wpływu na zachowanie innych. Osoby z dysfunkcjami w znacznym stopniu, to osoby do terapii. Ja się nimi nie zajmuję. Od czegoś są terapeuci, którzy za to biorą pieniądze. Dlatego nie wymądrzam się na temat czyiś dysfunkcji czy upośledzeń. Ja nie mam narzędzi i możliwości, by to zbadać dokładnie. Nie jestem jak napisałem domorosłym uzdrowicielem dusz. Wrażenie bycia "kosiarką psychologiczną" czyli, po spotkaniu z nią przerośnięty trawnik zmienia się w dywan zostawiam innym, fanatykom książek psychologicznych. Parapsychologią nie zajmuję się w ogóle. Tak jak innymi zjawiskami nie z tej Ziemi, w postaci zjawisk nadprzyrodzonych, wiary, przesądów i guseł. To pozwoliło mi patrzeć na człowieka i widzieć to co naprawdę jest. Mnie interesują osoby, które teoretycznie same mogą zrozumieć, a druga osoba może naprowadzić na ślad. Wyeliminować uwarunkowania rodzinne itp.

   John'owi miałem zadać jako pierwsze pytanie: jakie były kobiety w jego życiu. Sam napisał, że interesowała go przede wszystkim ich uroda. To taka kara naturalna. Nie szukam się zwolenniczki opery na stadionie piłkarskim. A teraz jest pytanie czy potrafi przewartościować swoje życie czy dalej będzie tkwił w swoich mrzonkach. Moja żona określa to jako myślenie kategoriami „bajki o Kopciuszku”. Jeśli Kopciuszek jest młoda i piękna, to automatycznie w naszej wyobraźni jest dobra i mądra. A to tak nie działa. Choć jest jeden mechanizm, który to uzasadnia ale to może teraz nieistotne.

john.doe80 napisał/a:

Czy może powinienem poczekać aż spotkam kogoś to na mnie zadziała nie zależnie jak wygląda... ale wtedy może się okazać że ....

"Im dłużej czekamy na przyszłość tym jest ona ...     krótsza."

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

41

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
iryd napisał/a:

   John'owi miałem zadać jako pierwsze pytanie: jakie były kobiety w jego życiu. Sam napisał, że interesowała go przede wszystkim ich uroda. To taka kara naturalna. Nie szukam się zwolenniczki opery na stadionie piłkarskim.

Tak uroda, ale nie na zasadzie że każdą ładną się interesowałem. Mechanizm bardziej działa tak jak w programie komputerowym:
1. Ładna - Tak, hmm zainteresujmy się, przechodzimy do punktu 2
2. Inteligenta - Tak, przechodzimy do punktu 3
3. Podrywamy, budujemy relacje, przechodzimy do punktu 4
4. Jesteśmy razem.

I teraz jeśli na którymś z etapów pojawi się jakaś rysa na szkle, coś co mnie "obrzydzi" czy to fizycznie czy psychicznie zamykam znajomość (w sensie fizycznym). Coś takiego powoduje że partnerka jest aseksualna.

iryd napisał/a:

A teraz jest pytanie czy potrafi przewartościować swoje życie czy dalej będzie tkwił w swoich mrzonkach. Moja żona określa to jako myślenie kategoriami „bajki o Kopciuszku”. Jeśli Kopciuszek jest młoda i piękna, to automatycznie w naszej wyobraźni jest dobra i mądra. A to tak nie działa. Choć jest jeden mechanizm, który to uzasadnia ale to może teraz nieistotne.

To duże uproszczenie, nie musi być młoda, uroda jest pojęciem względny. Słowo którego użyłbym to wyświechtane mieć to coś... coś fizycznie i w głowie.

Nigdy nie wykorzystywałem "okazji" na imprezach żeby "puknąć chętną małolatę" i nie dlatego że mam z tym moralny problem a bardziej przez to co napisałem "rysa na szkle" i czar pryskał.

Czy potrafię pozbyć się tego mechanizmu... próbowałem zawsze kończy się tym, że "zapasowy ośrodek mózgowy" odmawia współpracy.

Reklama

42

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
john.doe80 napisał/a:

Tak uroda, ale nie na zasadzie że każdą ładną się interesowałem. Mechanizm bardziej działa tak jak w programie komputerowym:
1. Ładna - Tak, hmm zainteresujmy się, przechodzimy do punktu 2
2. Inteligenta - Tak, przechodzimy do punktu 3
3. Podrywamy, budujemy relacje, przechodzimy do punktu 4
4. Jesteśmy razem. 
I teraz jeśli na którymś z etapów pojawi się jakaś rysa na szkle, coś co mnie "obrzydzi" czy to fizycznie czy psychicznie zamykam znajomość (w sensie fizycznym). Coś takiego powoduje że partnerka jest aseksualna.

  Wyjaśnianie tego jest dla mnie zupełnie zbyteczne. Przecież to oczywiste, że tak to działa. Nie traktuję cię jak zwykłego pustaka. Ba nawet takimi się nie zajmuję, szkoda mi dla nich czasu.

iryd napisał/a:

A teraz jest pytanie czy potrafi przewartościować swoje życie ...

john napisał/a:

   To duże uproszczenie, nie musi być młoda, uroda jest pojęciem względny. Słowo którego użyłbym to wyświechtane mieć to coś... coś fizycznie i w głowie.

  Właśnie jednym z ważnych elementów jest odkrycie czym jest to coś co cię przyciąga do kobiety? To bardzo trudne, bo wymaga doskonałej znajomości siebie.

john napisał/a:

Czy potrafię pozbyć się tego mechanizmu... próbowałem zawsze kończy się tym, że "zapasowy ośrodek mózgowy" odmawia współpracy.

   Pytanie nie jest czy tobie się udało? Pytanie brzmi, czy jest to możliwe? To jest pytanie o twoją dojrzałość emocjonalną. I masz rację, że pewnych praprzyczyn można doszukiwać się w dzieciństwie.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

43

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...

Marzenie o idealnej miłości (gdy ludzie są niedoskonali), potrzeba przewodzenia/zdobywania. Zastanów się nad tym.

Reklama

44

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
iryd napisał/a:

Właśnie jednym z ważnych elementów jest odkrycie czym jest to coś co cię przyciąga do kobiety? To bardzo trudne, bo wymaga doskonałej znajomości siebie.

Traktując moje trzy elementy które są dla mnie ważne w partnerce: uroda, inteligencja, charakter jako trójkąt sferyczny, w sferze opisującej mnie... to kluczem do przyciągania jest jak największy zbiór wspólny wszystkich trzech elementów... oczywiście zdarzało się, że coś się działo z kobietą która była ładna i inteligentna dzięki temu była wstanie udawać kogoś kim nie była. Jednak na dłuższą metę inteligencją nie były wstanie maskować charakteru i był koniec. Tak to miało miejsce ostatnio. Tu też jest ciekawostka... z jednej strony bardzo zależy mi na czułości i bliskości a z drugiej moje obie żony były pozbawione tych cech.

iryd napisał/a:

Pytanie nie jest czy tobie się udało? Pytanie brzmi, czy jest to możliwe? To jest pytanie o twoją dojrzałość emocjonalną. I masz rację, że pewnych praprzyczyn można doszukiwać się w dzieciństwie.

I w tym sęk ...

45

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
Leśny_owoc napisał/a:

Marzenie o idealnej miłości (gdy ludzie są niedoskonali), potrzeba przewodzenia/zdobywania. Zastanów się nad tym.

Zastanawiałem... idealna oznacza, ciepłą, zażyłą relację, a nie brak kuchni i bycie zakochanym kundlem po kres. 15 lat będąc w związku nic nie zdobywałem byłem wierny jak pies...

46

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
john.doe80 napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Marzenie o idealnej miłości (gdy ludzie są niedoskonali), potrzeba przewodzenia/zdobywania. Zastanów się nad tym.

Zastanawiałem... idealna oznacza, ciepłą, zażyłą relację, a nie brak kuchni i bycie zakochanym kundlem po kres. 15 lat będąc w związku nic nie zdobywałem byłem wierny jak pies...

Nie zrozumiałeś wink. To nie były pytania. Moim zdaniem to są Twoje cechy - szukałeś i nadal szukasz idealnej miłości, co istotnie takie podejście wiąże się z cechą zdobywania/przewodzenia. 15 lat związku od dnia do wieczora to były tylko Twoje zasługi?

47

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
Leśny_owoc napisał/a:
john.doe80 napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Marzenie o idealnej miłości (gdy ludzie są niedoskonali), potrzeba przewodzenia/zdobywania. Zastanów się nad tym.

Zastanawiałem... idealna oznacza, ciepłą, zażyłą relację, a nie brak kuchni i bycie zakochanym kundlem po kres. 15 lat będąc w związku nic nie zdobywałem byłem wierny jak pies...

Nie zrozumiałeś wink. To nie były pytania. Moim zdaniem to są Twoje cechy - szukałeś i nadal szukasz idealnej miłości, co istotnie takie podejście wiąże się z cechą zdobywania/przewodzenia. 15 lat związku od dnia do wieczora to były tylko Twoje zasługi?

Odniosłem się do twojego stwierdzenia... takie głośne myślenie na ekranie...

A odpowiadając na twoje pytanie, zasługa za 15 lat razem w 80 % to moja żona, siebie oceniam w 20 %. Finalnie to ja zrezygnowałem z dalszej części życia wspólnie.

48

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
john.doe80 napisał/a:

... zasługa za 15 lat razem w 80 % to moja żona, siebie oceniam w 20 %. Finalnie to ja zrezygnowałem z dalszej części życia wspólnie.

Raczej taki podział jest niemożliwy. Chyba że byłeś pół potworem.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

49

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
john.doe80 napisał/a:

Zastanawiałem... idealna oznacza, ciepłą, zażyłą relację, a nie brak kuchni i bycie zakochanym kundlem po kres. 15 lat będąc w związku nic nie zdobywałem byłem wierny jak pies...

Jeśli to ma związek z obecnym Tobą, a nie ma, to nie zachowywałbyś się jak zachowujesz. Ty nie chcesz rodziny, bo nie wiesz jak ją tworzyć. Paradoksalnie wybierasz Sobie takie, które na pierwszy rzut oka własnym sposobem życia mówią: "jestem indywidualistką, stawiam na własny rozwój". Być może wysyłasz podobne sygnały.

Nie oszukujmy się dobre wrażenie robi się raz - po tym ludzie, ale chcą z nami ciągnąć znajomość, albo nie. Ty dobrze zastanów się dlaczego te "rodzinne" omijają/omijasz łukiem, a te indywidualistki łażą za Tobą/takie wybierasz. Być może Twoje oczekiwania są z cyklu "nie potrafię śpiewać, ale marzę o byciu piosenkarzem". Pomyśl co w Sobie możesz zmienić, aby w przyszłości stworzyć dom z pełną rodziną.

50

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
iryd napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

... zasługa za 15 lat razem w 80 % to moja żona, siebie oceniam w 20 %. Finalnie to ja zrezygnowałem z dalszej części życia wspólnie.

Raczej taki podział jest niemożliwy. Chyba że byłeś pół potworem.

Miałem na myśli utrzymanie związku, parę razy dochodziliśmy do ściany i to ona zaczynała się starać. W samym związku proporcje były w drugą stronę to ja byłem tym zabiegającym, starającym się, nadskakującym.

51

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
Leśny_owoc napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Zastanawiałem... idealna oznacza, ciepłą, zażyłą relację, a nie brak kuchni i bycie zakochanym kundlem po kres. 15 lat będąc w związku nic nie zdobywałem byłem wierny jak pies...

Jeśli to ma związek z obecnym Tobą, a nie ma, to nie zachowywałbyś się jak zachowujesz. Ty nie chcesz rodziny, bo nie wiesz jak ją tworzyć. Paradoksalnie wybierasz Sobie takie, które na pierwszy rzut oka własnym sposobem życia mówią: "jestem indywidualistką, stawiam na własny rozwój". Być może wysyłasz podobne sygnały.

Nie oszukujmy się dobre wrażenie robi się raz - po tym ludzie, ale chcą z nami ciągnąć znajomość, albo nie. Ty dobrze zastanów się dlaczego te "rodzinne" omijają/omijasz łukiem, a te indywidualistki łażą za Tobą/takie wybierasz. Być może Twoje oczekiwania są z cyklu "nie potrafię śpiewać, ale marzę o byciu piosenkarzem". Pomyśl co w Sobie możesz zmienić, aby w przyszłości stworzyć dom z pełną rodziną.

Zastanawiałem się, a nawet więcej, jedna z nich oceniła mnie, że to co pokazuje sobą jest zbyt dużym wyzwaniem. Większość kobiet poza mówieniem chcę mieć inteligentnego, przystojnego, zamożnego faceta wcale tego nie chce a wręcz boi się być z kimś takim. Boi się tego, że nie dadzą rady utrzymać "ogiera" przy sobie. Coś w tym jest, nie wiem czy wytrzymałbym z kobietą bez pasji, żyjącą codziennością. W moim życiu kobieta nie sprząta, nie pierze, nie pracuje, nie gotuje, nie musi chodzić ze mną na zakupy... od tego mam ludzi którym płacę za to, moja kobieta co najwyżej jak chce może uzgodnić z wizażystką jak mam wyglądać, co na obiad (oczywiście gotujemy sami od czasu do czasu). Ile to razy słyszałem głosy dziewczyn że one nie pozwoliłyby na to żeby ktoś inny grzebał im po szufladach, dotykał ich bielizny itp.... a ja pytam po co tracić na to co nic nie znaczy czas. Chodźmy gdzieś, doświadczmy czegoś, przeżyjmy coś a nie spędzajmy czas na bzdurach.
Ha ... i tu mamy finał ... one nie wiedzą co chcą... nie mają pasji.

Jasne mógłbym przewartościować życie, zmienić pracę, pracować za mniej zająć się dziećmi przejąć obowiązki w domu, nie widzę w tym problemu, ale dalej nie wyobrażam sobie życia bez pasji, bez doświadczania. Moim dzieciom chciałbym dać możliwości przeżycia i doświadczenia, po to przez ponad 40 lat uczę się doświadczam żeby być dla nich drogowskazem. Model moich rodziców którzy po powrocie z pracy zasiadali przed TV i starali się mnie tam zatrzymać jest alergiczny dla mnie.

Możesz wierzyć lub nie moja żona była prawie idealną partnerką, na początku wręcz idealną... ale z czasem może przez to że za bardzo chciałem ją rozpieścić skupiła się wyłącznie na sobie. Zmieniała się w królową lodu, aż zamroziła moje serce.

52

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
john.doe80 napisał/a:

Zastanawiałem się, a nawet więcej, jedna z nich oceniła mnie, że to co pokazuje sobą jest zbyt dużym wyzwaniem. Większość kobiet poza mówieniem chcę mieć inteligentnego, przystojnego, zamożnego faceta wcale tego nie chce a wręcz boi się być z kimś takim. Boi się tego, że nie dadzą rady utrzymać "ogiera" przy sobie.

Taaaa... jasne -- "jestem na zbyt dużym poziomie", "jest inteligentny, przystojny, zamożny", "kobiety mnie się boją", "jestem ogierem".

Twoja wersja:

Jesteś idolem
Wielbi cię tłum
Gdzie się pojawisz słychać
Zdumionych głosów szum
W porannej prasie widzisz
codziennie swoją twarz
Z możnymi tego świata
o wielkie stawki grasz

Prawda jest taka:

Zamki na piasku
Gdy pełno w szkle
Poranna witaj zmiano
To życie twe


Coś w tym jest, nie wiem czy wytrzymałbym z kobietą bez pasji, żyjącą codziennością. W moim życiu kobieta nie sprząta, nie pierze, nie pracuje, nie gotuje, nie musi chodzić ze mną na zakupy... od tego mam ludzi którym płacę za to, moja kobieta co najwyżej jak chce może uzgodnić z wizażystką jak mam wyglądać, co na obiad (oczywiście gotujemy sami od czasu do czasu).

Mhm... a na pewno jest ta kobieta z Tobą czy to tylko mrzonki?


Ile to razy słyszałem głosy dziewczyn że one nie pozwoliłyby na to żeby ktoś inny grzebał im po szufladach, dotykał ich bielizny itp.... a ja pytam po co tracić na to co nic nie znaczy czas. Chodźmy gdzieś, doświadczmy czegoś, przeżyjmy coś a nie spędzajmy czas na bzdurach.
Ha ... i tu mamy finał ... one nie wiedzą co chcą... nie mają pasji.

A może Ty nie wiesz jak postępować z kobietami?



Jasne mógłbym przewartościować życie, zmienić pracę, pracować za mniej zająć się dziećmi przejąć obowiązki w domu, nie widzę w tym problemu, ale dalej nie wyobrażam sobie życia bez pasji, bez doświadczania. Moim dzieciom chciałbym dać możliwości przeżycia i doświadczenia, po to przez ponad 40 lat uczę się doświadczam żeby być dla nich drogowskazem.

Acha... i jesteś dla dzieci drogowskazem? Na pewno?



Możesz wierzyć lub nie moja żona była prawie idealną partnerką, na początku wręcz idealną... ale z czasem może przez to że za bardzo chciałem ją rozpieścić skupiła się wyłącznie na sobie. Zmieniała się w królową lodu, aż zamroziła moje serce.

Oj tak, tak... oczywiście to jej wina. W końcu ... zamki były... na piasku... gdy pełno w szkle.

Poczytałeś Unreala?

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

53

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...

John,

W tytule wątku jest napisane "niska samoocena". Tymczasem roztaczasz tu wokół siebie aurę niemal idealnego faceta, tylko z zidentyfikowanym problemem tworzenia długotrwałych relacji.
No to gdzie ta niska samoocena i w czym się przejawia? Jaki jesteś tak naprawdę? wink

Leśny_owoc napisał/a:

Marzenie o idealnej miłości (gdy ludzie są niedoskonali), potrzeba przewodzenia/zdobywania. Zastanów się nad tym.

I to jest bardzo dobra uwaga. Bardzo dobra. Tyczy się też mnie.

John, pisałeś o swojej partnerce że "była idealna". Nie ma ludzi idealnych i przecież racjonalnie doskonale to rozumiemy.
Idealizacja partnera na początku związku jest też naturalna u każdego, potem gdy mija burza hormonów, dostrzegamy wady i akceptujemy je, docieramy się.

No właśnie...akceptujemy czy nie? wink Bo widzisz, u mnie prawie zawsze jest tak że po okresie idealizacji, gdy pojawiają się rysy na szkle, mam problem z akceptacją drugiej osoby i jej wad. Dochodzi nawet do dewaluacji, odsuwam się, uciekam przed bliskością.
Moja ostatnia partnerka obiektywnie patrząc i z dystansu, była zdecydowanie najciekawszą i najbardziej fascynującą kobietą z jaką miałem relację. A i tak ją odrzuciłem, odsunąłem się w związku.

Pomyśl...

54

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
john.doe80 napisał/a:

W moim życiu kobieta nie sprząta, nie pierze, nie pracuje, nie gotuje, nie musi chodzić ze mną na zakupy... od tego mam ludzi którym płacę za to, moja kobieta co najwyżej jak chce może uzgodnić z wizażystką jak mam wyglądać, co na obiad (oczywiście gotujemy sami od czasu do czasu).

To po co ma rodzić dzieci? Nie szkoda na to czasu? Rodzenie to taka zwyczajna rzecz. Zwykła dziewucha to potrafi.

john napisał/a:

Jasne mógłbym przewartościować życie, zmienić pracę, pracować za mniej zająć się dziećmi przejąć obowiązki w domu, nie widzę w tym problemu, ale dalej nie wyobrażam sobie życia bez pasji, bez doświadczania. Moim dzieciom chciałbym dać możliwości przeżycia i doświadczenia, po to przez ponad 40 lat uczę się doświadczam żeby być dla nich drogowskazem. Model moich rodziców którzy po powrocie z pracy zasiadali przed TV i starali się mnie tam zatrzymać jest alergiczny dla mnie.

   Chyba nie bardzo wyczuwasz na czym polega "przewartościowanie życia". Czytając twoje odpowiedzi, wyłania się obraz osoby dla, której odpowiedź na pytanie wcześniej postawione zaczyna brzmieć NIE. Wygląda na to, że brak ci inteligencji emocjonalnej. Możesz nauczyć się kroków danego tańca ale nie gracji, płynności ruchu, poczucia rytmu. Oczywiście piszę nie o tańcu ale o relacjach między partnerami. Wygląda na to, że nie umiesz budować zwyczajnych relacji. To problem bardzo wielu związków i przyczyna większości kryzysów partnerskich. Nie problemy i kryzysy są przyczyną rozkładu związków, ale nieumiejętność ich pokonywania. Nikt nas tego nie uczy, może poza domem. Czy umiemy się kłócić? Czy rozumiemy czemu służy kłótnia? Czemu związek bez kłótni uważany jest za lepszy? Kiedyś napisałem „chcę patrzeć w zachwycie w zwyczajne życie”. To nie jest pochwała, siermiężnego życia. Nie zachwyt nad wyścigiem szczurów po kawałek chleba.To patrzenie na ludzi jak na zjawisko. Na interesujących ludzi z osobowością. Przyznam, że z twojego opisu, abstrahując od twoich pieniędzy o których wspominasz, sam nie należę do ludzi biednych ale nie są one dla mnie wartością samą w sobie, nie chciałbym być tym twoim synem, któremu masz być drogowskazem. Raczej jawisz mi się jako człowiek, który o czymś marzy i przed czymś ucieka. 

PS Niska samoocena i jednocześnie obraz niemal idealnego faceta to właściwie nic dziwnego. Nauczyliśmy się liniowo patrzeć na pewne zjawiska, a to błąd.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

55

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
iryd napisał/a:

PS Niska samoocena i jednocześnie obraz niemal idealnego faceta to właściwie nic dziwnego. Nauczyliśmy się liniowo patrzeć na pewne zjawiska, a to błąd.

Oczywiście.
Bo...niektórzy są w stanie przybrać doskonałe maski. Mieć je przez całe życie.
I tylko oni sami wiedzą że są nieszczęśliwi, ale nie wiedzą dlaczego.

56 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2017-12-10 11:52:48)

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
beckett napisał/a:

John,

W tytule wątku jest napisane "niska samoocena". Tymczasem roztaczasz tu wokół siebie aurę niemal idealnego faceta, tylko z zidentyfikowanym problemem tworzenia długotrwałych relacji.
No to gdzie ta niska samoocena i w czym się przejawia? Jaki jesteś tak naprawdę? wink

Hahaha idealny powiadasz, daleko mi do tego. W mojej głowie mam swoją wartość, a w realnym życiu cały czas się staram żeby być "wartym" zainteresowania, miłości itp. Ciężko mi uwierzyć że ktoś chce być ze mną kocha mnie za nic. To o czym ostatnio rozmawiałem z terapeutą to dlaczego cały czas staram się zadowolić swoją matkę choć ona całe życie traktuje mnie jak G... Dlaczego nie potrafię się odsunąć i mieć to w nosie. Podobnie było z odejściem od żony gdyby nie to, że w którymś momencie przesadziła i poszedłem "za ciosem" pewnie dalej bym tkwił w tym związku, mając z tyłu głowy że w zasadzie jest dobrze i nie ma związków idealnych.

Więc tak moja żona zawsze przed wszystkimi powtarzała że jestem ideałem męża... i tak w głębi duszy wcale taki nie chciałem być, ale tak mnie zaprogramowała matka.

beckett napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Marzenie o idealnej miłości (gdy ludzie są niedoskonali), potrzeba przewodzenia/zdobywania. Zastanów się nad tym.

I to jest bardzo dobra uwaga. Bardzo dobra. Tyczy się też mnie.

John, pisałeś o swojej partnerce że "była idealna". Nie ma ludzi idealnych i przecież racjonalnie doskonale to rozumiemy.
Idealizacja partnera na początku związku jest też naturalna u każdego, potem gdy mija burza hormonów, dostrzegamy wady i akceptujemy je, docieramy się.

No właśnie...akceptujemy czy nie? wink Bo widzisz, u mnie prawie zawsze jest tak że po okresie idealizacji, gdy pojawiają się rysy na szkle, mam problem z akceptacją drugiej osoby i jej wad. Dochodzi nawet do dewaluacji, odsuwam się, uciekam przed bliskością.
Moja ostatnia partnerka obiektywnie patrząc i z dystansu, była zdecydowanie najciekawszą i najbardziej fascynującą kobietą z jaką miałem relację. A i tak ją odrzuciłem, odsunąłem się w związku.

Pomyśl...

Idealna w kontekście całości, śliczna, inteligentna, z tym czymś, otwarta na to żeby mieć dom i dzieci. I wszystko tak trwało przez lata do momentu kiedy nie stwierdziła, że w zasadzie to ona chciała dzieci tylko dla tego że byłbym wspaniałym ojcem, ale tak poza tym to ona nie chce mieć dzieci i nigdy nie chciała. Kilkukrotnie w ciągu tych lat wracaliśmy do tematu, uważam że nie powinna mieć dzieci jeśli ich nie chce.

beckett napisał/a:
iryd napisał/a:

PS Niska samoocena i jednocześnie obraz niemal idealnego faceta to właściwie nic dziwnego. Nauczyliśmy się liniowo patrzeć na pewne zjawiska, a to błąd.

Oczywiście.
Bo...niektórzy są w stanie przybrać doskonałe maski. Mieć je przez całe życie.
I tylko oni sami wiedzą że są nieszczęśliwi, ale nie wiedzą dlaczego.

Tego nauczył mnie sport, twarzy pokerzysty, panowania nad całym ciałem. Do teraz potrafię wyzwolić z siebie dowolne emocje na zawołanie. W sporcie chodziło o zaskoczenie przeciwnika, uzyskanie chwilowej przewagi.
Dlatego wszyscy się dziwią dlaczego Ty zawsze jesteś radosny... dlaczego bo mogę wink

57 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2017-12-10 13:45:47)

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
iryd napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

W moim życiu kobieta nie sprząta, nie pierze, nie pracuje, nie gotuje, nie musi chodzić ze mną na zakupy... od tego mam ludzi którym płacę za to, moja kobieta co najwyżej jak chce może uzgodnić z wizażystką jak mam wyglądać, co na obiad (oczywiście gotujemy sami od czasu do czasu).

To po co ma rodzić dzieci? Nie szkoda na to czasu? Rodzenie to taka zwyczajna rzecz. Zwykła dziewucha to potrafi. .

Tak jak powyżej napisałem "beckettowi", ona chciała urodzić MNIE dziecko, ale nie jestem egoistą który odhacza na liście ... Drzewo, dom, syn. Uważam że moja matka nie powinna mieć dzieci. I jeśli kobieta chce urodzić dziecko w charakterze rewanżu a tak to odebrałem to ja mówię dziękuje ale nie.

iryd napisał/a:
john napisał/a:

Jasne mógłbym przewartościować życie, zmienić pracę, pracować za mniej zająć się dziećmi przejąć obowiązki w domu, nie widzę w tym problemu, ale dalej nie wyobrażam sobie życia bez pasji, bez doświadczania. Moim dzieciom chciałbym dać możliwości przeżycia i doświadczenia, po to przez ponad 40 lat uczę się doświadczam żeby być dla nich drogowskazem. Model moich rodziców którzy po powrocie z pracy zasiadali przed TV i starali się mnie tam zatrzymać jest alergiczny dla mnie.

   Chyba nie bardzo wyczuwasz na czym polega "przewartościowanie życia". Czytając twoje odpowiedzi, wyłania się obraz osoby dla, której odpowiedź na pytanie wcześniej postawione zaczyna brzmieć NIE. Wygląda na to, że brak ci inteligencji emocjonalnej. Możesz nauczyć się kroków danego tańca ale nie gracji, płynności ruchu, poczucia rytmu. Oczywiście piszę nie o tańcu ale o relacjach między partnerami. Wygląda na to, że nie umiesz budować zwyczajnych relacji. To problem bardzo wielu związków i przyczyna większości kryzysów partnerskich. Nie problemy i kryzysy są przyczyną rozkładu związków, ale nieumiejętność ich pokonywania. Nikt nas tego nie uczy, może poza domem. Czy umiemy się kłócić? Czy rozumiemy czemu służy kłótnia? Czemu związek bez kłótni uważany jest za lepszy? Kiedyś napisałem „chcę patrzeć w zachwycie w zwyczajne życie”. To nie jest pochwała, siermiężnego życia. Nie zachwyt nad wyścigiem szczurów po kawałek chleba.To patrzenie na ludzi jak na zjawisko. Na interesujących ludzi z osobowością. Przyznam, że z twojego opisu, abstrahując od twoich pieniędzy o których wspominasz, sam nie należę do ludzi biednych ale nie są one dla mnie wartością samą w sobie, nie chciałbym być tym twoim synem, któremu masz być drogowskazem. Raczej jawisz mi się jako człowiek, który o czymś marzy i przed czymś ucieka. 

PS Niska samoocena i jednocześnie obraz niemal idealnego faceta to właściwie nic dziwnego. Nauczyliśmy się liniowo patrzeć na pewne zjawiska, a to błąd.

Masz rację inteligencja emocjonalna to dla mnie pole minowe nie wiem wiem jak się zachowywać. W zasadzie wychowywałem się bez rodziców, na początku byli zbyt zajęci sobę więc większość czasu spędzałem z babcią, pojawiali się żeby mnie karać. Potem byli trenerzy i znów rodzice jako element dyscyplinujący jak w szkole olewałem albo byłem niegrzeczny. Moi rodzice uważali, że sport to strata czasu, że liczy się tylko edukacja, w związku z tym moje osiągnięcia zawsze były traktowane - każdy głupi tak może...

EDIT.
Z jakiegoś powodu emocjonalnie nigdy nie byłem wstanie zaakceptować że jeśli ja się bardzo staram, a ta druga strona w moim odczuciu się nie stara to koniec. Czasem pewnie (tak jak ostatni z trenerką z siłowni) daje mi to łatwość zakończenia relacji ale podświadomie wiem że każdy jest inny i pomijając "manipulujących" - (jak wspomniana trenerka z siłowni) była pewna grupa relacji które zamknąłem bo druga strona nie "Starała" się jak ja... Bez sensowna zasada żeby oczekiwać od innych tyle co od siebie. Teraz jestem starszy i wiem, że tak to nie działa, ale dalej pierwsza reakcja jest ... jeśli ja mogę Ty też możesz.
Drugim takim elementem jest pewność, że jeśli się czegoś podejmę to mi się uda. Nikt nie rywalizuje nie będąc pewnym że wygra, ale u mnie to się przełożyło na całe życie... taki mechanizm jak nie boli to nie było dobrego treningu,  ja nie wespnę się na ściankę na czas bez zabezpieczenia ... to włącz stoper i patrz...

Co do drogowskazu, w ciągu swojego życia miałem wiele pasji, czasami czuję się jak ich kolekcjoner... każdą z nich rozwijałem do poziomu trenerskiego, albo zaawansowanego w kontekście gór np zdobicie ośmiotysięcznika. Starałem się posiąść wiedzę, przede wszystkim dla siebie żeby wiedzieć. Teraz moi znajomi często proszą mnie o rady dla siebie, swoich pociech w różnych tematach, Ty to robiłeś poradź coś. O taki rodzaj drogowskazu mi chodzi.
Moi przyjaciele często podkreślają, że z dobrobytu mi się w dupie po przewracało i wymyślam... dobrobyt manieruje, pierwsza żonie zostawiłem wszystko zacząłem od zera, z drugą już byłem ostrożniejszy, ale tez mnie to kosztowało... w odczuciu otoczenia rozwaliłem idealny związek bo za dobrze mi było i jakbym prowadził "normalne" życie to bym zacisnął zęby i dalej byśmy byli razem.

I trafiasz w punkt marzę i uciekam przed tym samym, chcę ale się boję... boję się że znów będzie jak zawsze, że jeśli się zaangażuję to ona mnie odrzuci, a jeśli nie odrzuci to znaczy że skończy się jak z pozostałymi...

58

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...
beckett napisał/a:
iryd napisał/a:

Nauczyliśmy się liniowo patrzeć na pewne zjawiska, a to błąd.

Oczywiście.
Bo...niektórzy są w stanie przybrać doskonałe maski. Mieć je przez całe życie. I tylko oni sami wiedzą że są nieszczęśliwi, ale nie wiedzą dlaczego.

   Świadome udawanie kogoś to co innego. Różne są tego przyczyny ale nie to miałem na myśli. Chodziło mi o dualizm naszej psychiki, przeciwstawność czynników działających na nas i nielinearne, ale dynamiczne traktowanie naszej osobowości. Dlatego opisy dla osób stosunkowo nieskomplikowanych dość dobrze się sprawdzają, o tyle dla tych, którzy mają skomplikowaną osobowość, nie radzą sobie ze zrozumieniem samego siebie. Pewne schematy coś wyjaśniają, a jednocześnie zamazują obraz.
   Pisząc o synu, któremu mógłbyś być drogowskazem nie chodziło mi o to, że źle byś się nim zajmował. To oczywiste, że chciałbyś mu przekazać własne doświadczenia twojego życia. Chciałbyś mu pokazać miejsca na świecie i rzeczy, które można robić. Ale nie jestem pewien czy byś mu przekazał emocje, fascynacje. Dwie osoby są w tym samym miejscu i widzą to samo, spotyka ich to samo, a reagują inaczej. Dla jednej było to tylko ciekawe przeżycie, druga przeżywa to z pełną głębią, refleksjami, emocjami. Nie wiem czy można to przekazać nie do końca czując to samemu. Wydaje mi się, że twoje poszukiwanie nowych hobby to poszukiwania tych głębszych przeżyć. Do ich osiągnięcia potrzebujesz mocniejszych wrażeń. Pewnie twoje dzieciństwo, o którym piszesz wyhamowało w tobie radość z rzeczy, które sprawiały ci przyjemność. Nie wiem jak dużo tej radości miałeś w sobie ale ona się nie rozwinęła. Nie rozwinęła się zwykła dziecięca radość na buzi chłopca, któremu coś się udało. Ty musisz najpierw wziąć za rękę tego chłopca i wyprowadzić go z jego smutnego świata. Pozwól mu się cieszyć każdym drobiazgiem. Zwykłym jedzeniem, które mu smakuje, piłką, którą kopnął,  plamą na ubraniu, stłuczonym kolanem. Pozwól mu dorosnąć. Weź go jeszcze raz za rękę i wyprowadź z ogrodu smutków jak najdalej i zaprowadź do parku marzeń. Nie męcz się. Nie przepracowuj dzieciństwa, po prostu odejdź.

   Dobrze zrozumiałeś, że chodzi mi o inteligencję emocjonalną, a nie ogólną, którą masz bardzo wysoką. Fajnie się rozmawia z inteligentnym człowiekiem.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

59

Odp: Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...

Dzięki za email, oczywiście odpiszę. Nie są to sprawy żeby o nich pisać publicznie.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

Posty [ 39 do 59 z 59 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Niska samoocena, efekt aureoli, rycerskie serce...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016