Czy można nauczyć się empatii? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy można nauczyć się empatii?

Strony Poprzednia 1 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 191 do 219 z 219 ]

191

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:

(...) Skąd u ciebie taka niewiara w to, że ludzie po prostu CHCĄ POMAGAĆ, bo nawet jeśli to będzie jakaś pierdółka, która wywoła u kogoś uśmiech, to dzięki temu na końcu świat jest odrobinę lepszy?

A jednak rację miał Antoine de Saint-Exupéry, twierdząc, że: Mowa jest źródłem nieporozumień.

Znam mnóstwo ludzi, wiem, że są (i jest ich wielu) tacy, którzy chcą pomagać i pomagają. Ba, są tacy, którzy pomagają wychodząc ze swej strefy komfortu i czynią to nie dla poklasku, nie dla poprawy swego samopoczucia, ale po to, by - a co, niech będzie z patosem - ulżyć drugiemu. Wiem jednak, że są i tacy (i jest ich niemało), którzy pomagają, by poprawić swój wizerunek. Dla tego, który pomoc otrzymuje, wszystko jedno (chyba) jakie motywy (poza chęcią upokorzenia) kierują pomagającym.


Wiem, nie po raz pierwszy ani ostatni, mącę lukrowany obrazek ludzkości. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

192 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-12-05 16:29:53)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Averyl napisał/a:

Summerka88 - to jest jedna z opcji i niestety czasem prawdziwa. Najbanalniejszy przykład wiele fundacji zbierających ubrania dla bezdomnych apeluje, by odzież była czysta i w dobrym stanie. Skąd taki apel? najwyraźniej niektórzy wywalają szmaty zniszczone, by trochę podbudować swoje ego, by zluzować miejsce w szafie, a nie w trosce o bezdomnych.
Jeżeli zastanowisz się nad całościowym sensem wypowiedzi Wielokropek, to zauważysz, że porusza różne aspekty pomagania.

W ostatnim zdaniu jest teza, że się nie zastanowiłam nad całosciowym sensem wypowiedzi Wielokropka - FOCH wink

A tak na serio, to mam oczyswiście świadomość, że pobudki, dla których ludzie pomagają mogą być różne. Ludzie robią wiele z różnych pobudek. To, co mnie razi to jakieś takie polaryzowanie: ALBO niemal altruizm i pomaganie kosztem siebie, bo przecież ktoś potrzebuje, ALBO brak czystych intencji, bo jedyną przesłanką jest chęć podwyższenia własnej samooceny, którą wg Wielokropka można chwiać, gdy ktoś nie idzie w stronę altruizmu.




Wielokropek napisał/a:

Wiem, nie po raz pierwszy ani ostatni, mącę lukrowany obrazek ludzkości. smile

Tu nie chodzi o lukier, ale o zwykłą przyzwoitość, bo może nie warto osądzać pobudki tych pomagających, nawet jeśli nie są zgodne z twoim światopoglądem. Chociażby po to, żeby rozwijali w sobie chęć pomocy.

193

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:

(...) Tu nie chodzi o lukier, ale o zwykłą przyzwoitość, bo może nie warto osądzać pobudki tych pomagających, nawet jeśli nie są zgodne z twoim światopoglądem. Chociażby po to, żeby rozwijali w sobie chęć pomocy.

Jestem nieprzyzwoita. wink big_smile

Nie osądzam pobudek, ale znam motywy działań. Wiem o nich od owych 'niealtruistów' i ta wiedza dotycząca motywów pomagania nie ma nic wspólnego z mym światopoglądem (nota bene wierzę w dobroć ludzi). Jestem też zwolenniczką pomagania, ale też wiem, że pomagania warto się nauczyć, bo - znowu - wiele osób ma świetne intencje, ale pomoc przez nich udzielana jest źródłem upokorzeń dla beneficjentów. Skąd wiem to? Z życia, od samych zainteresowanych.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.
Reklama

194 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-12-05 16:53:57)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Wielokropek napisał/a:
summerka88 napisał/a:

(...) Tu nie chodzi o lukier, ale o zwykłą przyzwoitość, bo może nie warto osądzać pobudki tych pomagających, nawet jeśli nie są zgodne z twoim światopoglądem. Chociażby po to, żeby rozwijali w sobie chęć pomocy.

Jestem nieprzyzwoita. wink big_smile

Nie osądzam pobudek, ale znam motywy działań. Wiem o nich od owych 'niealtruistów' i ta wiedza dotycząca motywów pomagania nie ma nic wspólnego z mym światopoglądem (nota bene wierzę w dobroć ludzi). Jestem też zwolenniczką pomagania, ale też wiem, że pomagania warto się nauczyć, bo - znowu - wiele osób ma świetne intencje, ale pomoc przez nich udzielana jest źródłem upokorzeń dla beneficjentów. Skąd wiem to? Z życia, od samych zainteresowanych.

W takim razie zdaje się, że w ogóle nie zrozumiałam twojej wcześniejszej wypowiedzi big_smile
Tak samo jak ty mojej ostatniej, bo przyzwoitość nie do ciebie się odnosiła a do altriustów i narcystycznych pomagaczy big_smile

Ale w sumie nadal nie wiem, o co ci tak naprawdę chodziło. Trudno. Uznam, że miałaś dobre i tercje i tyle.

195

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Małpa69 napisał/a:

Truskaweczko ja dosc czesto widywalam jednego pana ktory albo nie mial domu albo po prostu byl bardzo biedny, odprowadzal wozki, nigdy nie widzialam go pijanego i ktoregos razu natknelam sie na stacji jak te drobniaki liczyl zeby kupic sobie cos cieplnego na stacji, nigdy nie zaczepial o kase czy o zakupy, widac bylo ze to czlowiek mimo wszystko honorowy, sama podeszlam pomyslalam a najwyzej mnie pogoni, zapytalam czy kupic mu jedzenie, powiedzial ze jesli bym mogla, kupilam, ale to bylo jedzenie na kilka dni, od razu wzial te rzeczy schowal sie za samochodami i zaczal jesc. Dawno juz go nie widzialam, bo nie bylam w tej okolicy, ale jest to potwornie smutne, a ja jedyne co moglam zrobic kupic mu czasem troche jedzenia, ale badzmy szczerzy niewiele to zmienia w jego sytuacji.

Summerka tez ma racje musimy wybierac, bo malo kogo z nas stac a i czasowo doba za krotka, zeby pomoc wszystkim ktorzy tej pomocy potrzebuja.

No tak tacy ludzie też są. Dobrze zrobiłaś. Wiem szkoda właśnie, że czasem nie można zrobić więcej.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska
Reklama

196

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:

W ostatnim zdaniu jest teza, że się nie zastanowiłam nad całosciowym sensem wypowiedzi Wielokropka - FOCH wink

rozumiem twojego focha,  trzymam cię wirtualnie,  ale mocno współodczuwająco za łapkę z miną równie zafochaną i oburzoną tongue w ramach ćwiczeń bojowych z empatii lol

Całe szczęście,  że mowa jest źródłem nieporozumień,  bo temat wyczerpałby się już na 1 str.  wink

197

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Co do roznych powodow pomocy to chyba mam podobne zdanie do Wielokropka. Jesli wyobrazimy sobie sytuacje, lezy czlowiek na chodniku, nieprzytomny, ludzie go mijaja, ale w koncu ktos podchodzi, pomaga, dzwoni po pomoc, to czy ten ktory zadzwonil jest bohaterem i dobrym czlowiekiem, czy to ci ktorzy nie zrobili nic sa zlymi ludzmi pozbawionymi empatii, czy moze ten kto zadzwonil zrobil to co powinien byl zrobic, cos co tak na prawde powinno byc traktowane jako obowiazek, a nie jako przejaw dobrego serca i bohaterstwa?

A z drugiej strony ten kto dzwonil na pogotowie z powodu ludzi ktorzy prawdopodobnie lezeli bo za duzo wypili ten wie jakie sa z tym problemy, bo co kogo obchodzi pijak prosze dzwonic na izbe, toz to nic ze jest 35 stopniowy upal, czlowiek lezy na otwartym sloncu, nie odpowiada, jest to z pewnoscia sytuacja z narazeniem zdrowia i zycia, ale dyspozytor bedzie sie zastanawial czy to wyslac karetke bo to pewnie tylko pijak...
Byc moze to cukrzyk, a moze i faktycznie pijak, ale ten pijak tez czlowiek...

Uwazam ze w niektorych sytuacjach mamy obowiazek dzialac, ba nawet czasem i prawny, bo mamy obowiazek pomoc kiedy ktos lezy nieprzytomny, mamy obowiazek ratowac zwierze ktore wpadlo nam pod kola, ale iluz tego nie robi? Ja nie przejde obojetnie, a wiecie dlaczego? Nie to nie jest absolutnie zadne bohaterstwo ze zadzwonie po karetke, to jest obowiazek i na Boga jak Ci ktorzy tego nie robia moga potem spojrzec w lusto?

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Małpa69 napisał/a:

Co do roznych powodow pomocy to chyba mam podobne zdanie do Wielokropka. Jesli wyobrazimy sobie sytuacje, lezy czlowiek na chodniku, nieprzytomny, ludzie go mijaja, ale w koncu ktos podchodzi, pomaga, dzwoni po pomoc, to czy ten ktory zadzwonil jest bohaterem i dobrym czlowiekiem, czy to ci ktorzy nie zrobili nic sa zlymi ludzmi pozbawionymi empatii, czy moze ten kto zadzwonil zrobil to co powinien byl zrobic, cos co tak na prawde powinno byc traktowane jako obowiazek, a nie jako przejaw dobrego serca i bohaterstwa?

A z drugiej strony ten kto dzwonil na pogotowie z powodu ludzi ktorzy prawdopodobnie lezeli bo za duzo wypili ten wie jakie sa z tym problemy, bo co kogo obchodzi pijak prosze dzwonic na izbe, toz to nic ze jest 35 stopniowy upal, czlowiek lezy na otwartym sloncu, nie odpowiada, jest to z pewnoscia sytuacja z narazeniem zdrowia i zycia, ale dyspozytor bedzie sie zastanawial czy to wyslac karetke bo to pewnie tylko pijak...
Byc moze to cukrzyk, a moze i faktycznie pijak, ale ten pijak tez czlowiek...

Uwazam ze w niektorych sytuacjach mamy obowiazek dzialac, ba nawet czasem i prawny, bo mamy obowiazek pomoc kiedy ktos lezy nieprzytomny, mamy obowiazek ratowac zwierze ktore wpadlo nam pod kola, ale iluz tego nie robi? Ja nie przejde obojetnie, a wiecie dlaczego? Nie to nie jest absolutnie zadne bohaterstwo ze zadzwonie po karetke, to jest obowiazek i na Boga jak Ci ktorzy tego nie robia moga potem spojrzec w lusto?

Obowiązek pomocy poszkodowanemu nakładana na nas prawo. A to ile osób faktycznie zareaguje w sytuacji kryzysowej to już inna kwestia (wiele osób pomimo przebytych kursów i szkoleń specjalistycznych po prostu nie wie jak zareagować lub nerwy im na to nie pozwalają).
Myślę, że empatia to nie tylko pomaganie w trakcie wypadków itp., ale też zrozumienie i pomoc w życiu codziennym np. przez zwykłe wysłuchanie drugiego człowieka. I nie uważam, że każdy to potrafi, ponieważ nie każdy jest dobrym słuchaczem.

Life is an eternal search...

199

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Pomaganie w wypadku? j. w. to ludzki obowiązek, chyba więcej empatii można okazać (po upewnieniu, że ktoś już udziela pomocy, w przeciwnym razie samemu trzeba) odjeżdżając sprawnie z miejsca, nie korkując drogi, ani nie prowokując kolejnej stłuczki.

Na pewno reagowania na osoby chore/dziwnie zachowujące się na ulicy wymaga odrobinę wyczulenia na takie sytuację. Czy jest to kwestia empatii? Nie wiem, trochę tak, ale nie musi. Czytałam kiedyś książkę o zachowaniach w tłumie, psycholog opisał autentyczną sytuację, gdy bandyta w środku dnia, na ulicy ścigał swoją ofiarę, kobieta kilka razy się wyrwała oprawcy, była zakrwawiona, wzywała pomocy... wszyscy się gapili i nikt nie zareagował, BO jeden myślał, że inni to zrobią, inny się śpieszył, jeszcze inny myślał, że może to jakiś żart, każdy miał swój powód zakładając, że skoro jest tylu świadków, to ktoś reaguje. Gdyby był tylko jeden światek, świadomy tego, że tylko on może podjąć działanie, to większe byłoby prawdopodobieństwo skutecznej pomocy.
Myślę, że w tłumie działa inny mechanizm psychologiczny.

200 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2017-12-06 14:01:59)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Averyl obowiazek, a jednak... centrum Warszawy, godziny szczytu, na chodniku w upale lezy czlowiek, moze cukrzyk, moze pijany, nie ma z nim kontaktu, dookola kilkadziesiat osob, nikt nie podejdzie, nikt nie wezwie pogotowia, slychac szepty "pewnie pijak", ale nawet jesli, to jednak czlowiek, a upal, goracy beton, alkohol moga doprowadzic do jego smierci, oczywiscie pogotowie wezwalam, ale wiesz na dyspozytorni tez uslyszalam ze pijak, ze pewnie w koncu sie obudzi... w koncu przyjechali. Wiesz ja nie czulam dumy ani zadowolenia z siebie bo zadzwonilam, dla mnie to byl obowiazek, tak zostalam nauczona, czulam ze MUSZE to zrobic, a przede wszystkim czulam zal, wscieklosc i niezrozumienie dla wszystkich tych ktorych to nie obchodzilo, tych ktorzy nie mieli ochoty myslec o tym ze ten czlowiek gotuje sie na tym rozpalonym chodniku w pelnym sloncu i ze tak zostawiony moze po prostu umrzec. I ja sie zastanawiam, a moze i troche zazdroszcze, ze potrafia sobie tacy ludzie potem bez wstydu spojrzec w lustro.

Tlum czy nie, co za problem krzyknac czy ktos juz to zglosil czy nie?

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Averyl napisał/a:

Pomaganie w wypadku? j. w. to ludzki obowiązek, chyba więcej empatii można okazać (po upewnieniu, że ktoś już udziela pomocy, w przeciwnym razie samemu trzeba) odjeżdżając sprawnie z miejsca, nie korkując drogi, ani nie prowokując kolejnej stłuczki.

Na pewno reagowania na osoby chore/dziwnie zachowujące się na ulicy wymaga odrobinę wyczulenia na takie sytuację. Czy jest to kwestia empatii? Nie wiem, trochę tak, ale nie musi. Czytałam kiedyś książkę o zachowaniach w tłumie, psycholog opisał autentyczną sytuację, gdy bandyta w środku dnia, na ulicy ścigał swoją ofiarę, kobieta kilka razy się wyrwała oprawcy, była zakrwawiona, wzywała pomocy... wszyscy się gapili i nikt nie zareagował, BO jeden myślał, że inni to zrobią, inny się śpieszył, jeszcze inny myślał, że może to jakiś żart, każdy miał swój powód zakładając, że skoro jest tylu świadków, to ktoś reaguje. Gdyby był tylko jeden światek, świadomy tego, że tylko on może podjąć działanie, to większe byłoby prawdopodobieństwo skutecznej pomocy.
Myślę, że w tłumie działa inny mechanizm psychologiczny.

Tzw. psychologia tłumu. Niestety w takich sytuacjach wiele osób patrzy na innych, samemu bojąc się zareagować i "wystawić".

Life is an eternal search...

202

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
zatroskany internauta napisał/a:

Tzw. psychologia tłumu. Niestety w takich sytuacjach wiele osób patrzy na innych, samemu bojąc się zareagować i "wystawić".

w takich sytuacjach czasem wystarczy uświadomić sobie, by nie działać jak owieczka w tłumie (samoświadomość przydatna nie tylko w kryzysowych sytuacja, ale na co dzień - np. na zakupach lol)

A tak przez ciekawość zapytam się, co robią z pijanymi? teraz już nie ma "hotelu" na Kolskiej

203 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-12-06 16:00:36)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Averyl napisał/a:
zatroskany internauta napisał/a:

Tzw. psychologia tłumu. Niestety w takich sytuacjach wiele osób patrzy na innych, samemu bojąc się zareagować i "wystawić".

w takich sytuacjach czasem wystarczy uświadomić sobie, by nie działać jak owieczka w tłumie (samoświadomość przydatna nie tylko w kryzysowych sytuacja, ale na co dzień - np. na zakupach lol)

A tak przez ciekawość zapytam się, co robią z pijanymi? teraz już nie ma "hotelu" na Kolskiej

Kilka tygodni temu, koło północy, sąsiadka mnie obudziła.
Wie, że jestem byłym gliną. Powiedziała, że na trawniku w parku leży jakiś mężczyzna. Może chory?
Dlaczego nie powiadomiła pani pogotowia ratunkowego, policji lub miejskich strażników? - Ja z kolei, spytałem.
Bo, wie pan, może on pijany tylko, a zimno jest i może zamarznąć.
Wiadomo - poszedłem na miejsce, sprawdziłem puls -żył ten mężczyzna. Z ostrą wonią trawionego alkoholu w oddechu, a po obudzeniu, agresywny. Bo obraził się na sposób mojego działania. Mimo, że wychłodzony był znacznie.

Przepraszam, że nie na temat może, ale - przy okazji, że się tak wyrażę, najlepszym sposobem, by przywrócić przytomność zamroczonej alkoholem lub przedawkowaniem narkotyku albo psychotropów (amfetamina do nich należy i jej pochodne) osobie,  nacierając - bardzo mocno, małżowiny uszne.
Ból jest taki, że każdy/każda się obudzi, ale z pretensjami jednakże. smile
Oczywiście stan takiego człowieka musi być w miarę dobry, bo przy głębokiej zapaści to nie będzie skutkować przecież.

W każdym razie, powiadomiłem pogotowie - zastrzegając jednocześnie, by nie tracili czasu na wymianę wiedzy o kompetencji własnej lub policji.
Na to drugie, zawsze jest więcej czasu później.
Policja okazała się niezbędna następnego dnia, bo w szpitalu stwierdzono u niego obrażenia wewnętrzne.
Tak więc, mimo mojego pośrednictwa, sąsiadka "wmieszała się" w to zdarzenie.
I dobrze, bo gość nie dożyłby ranka. smile
Chcę powiedzieć, że ludzie mają w sobie empatię i potrafią wyobrazić sobie skutki pozostawienia bez pomocy osoby, o której ma się negatywne zdanie, bo pijak i złodziej to jest - na przykład. Bądź, zdaniem zbyt dużej liczby naszych rodaków,  niepotrzebny nikomu - bezdomny.
Niestety, ludzie często wstydzą się tej "słabości", by ich nie wytykano palcami w naszym znieczulonym otoczeniu. Albo "ciągano" po policjach, prokuraturach, etc. smile

Co do pytania, o nietrzeźwych, to chyba nic się nie zmieniło w mojej miejscowości od czasu, gdy odszedłem z służby.
Zawsze była jedna cela - "wytrzeźwiałka".
Tyle, że - jeśli można, odwozi się delikwenta do domu. Albo przytułku, gdy bezdomnym jest.
Z "prośbą" o przybycie do komendy policji o odbiór mandatu karnego lub poddania się przesłuchaniu przed wnioskiem o ukaranie do sądu. smile

facet po przejściach

204 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-06 16:01:24)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Pomogłam kiedyś sąsiadowi prowadzić przez miasto kompletnie pijaną kobietę. Były mąż miał mi za złe, że "obciach" robię.
Jeśli komuś pomagamy, to, jak mówi Biblia, "niech nie wie ręka lewa, co czyni prawa".

205 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-12-06 16:04:45)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Averyl napisał/a:
summerka88 napisał/a:

W ostatnim zdaniu jest teza, że się nie zastanowiłam nad całosciowym sensem wypowiedzi Wielokropka - FOCH wink

rozumiem twojego focha,  trzymam cię wirtualnie,  ale mocno współodczuwająco za łapkę z miną równie zafochaną i oburzoną tongue w ramach ćwiczeń bojowych z empatii lol

I tak we dwie zacietrzewiamy się w fochu big_smile




Małpa69 napisał/a:

Co do roznych powodow pomocy to chyba mam podobne zdanie do Wielokropka. Jesli wyobrazimy sobie sytuacje, lezy czlowiek na chodniku, nieprzytomny, ludzie go mijaja, ale w koncu ktos podchodzi, pomaga, dzwoni po pomoc, to czy ten ktory zadzwonil jest bohaterem i dobrym czlowiekiem, czy to ci ktorzy nie zrobili nic sa zlymi ludzmi pozbawionymi empatii, czy moze ten kto zadzwonil zrobil to co powinien byl zrobic, cos co tak na prawde powinno byc traktowane jako obowiazek, a nie jako przejaw dobrego serca i bohaterstwa?

A z drugiej strony ten kto dzwonil na pogotowie z powodu ludzi ktorzy prawdopodobnie lezeli bo za duzo wypili ten wie jakie sa z tym problemy, bo co kogo obchodzi pijak prosze dzwonic na izbe, toz to nic ze jest 35 stopniowy upal, czlowiek lezy na otwartym sloncu, nie odpowiada, jest to z pewnoscia sytuacja z narazeniem zdrowia i zycia, ale dyspozytor bedzie sie zastanawial czy to wyslac karetke bo to pewnie tylko pijak...
Byc moze to cukrzyk, a moze i faktycznie pijak, ale ten pijak tez czlowiek...

Uwazam ze w niektorych sytuacjach mamy obowiazek dzialac, ba nawet czasem i prawny, bo mamy obowiazek pomoc kiedy ktos lezy nieprzytomny, mamy obowiazek ratowac zwierze ktore wpadlo nam pod kola, ale iluz tego nie robi? Ja nie przejde obojetnie, a wiecie dlaczego? Nie to nie jest absolutnie zadne bohaterstwo ze zadzwonie po karetke, to jest obowiazek i na Boga jak Ci ktorzy tego nie robia moga potem spojrzec w lusto?

Ojejku, czasami mam wrażenie, że już niemal wszystko na świecie przebadano i zweryfikowano eksperymentalnie smile
Odnośnie powyższego radzę poczytać o rozproszonej odpowiedzialności https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Rozpros … dzialności
Może wtedy znajdziecie w sobie odrobinę empatii dla tych, którzy nie pomogli, bo ulegli wpływowi tego mechanizmu tongue

206

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Piegowata'76 napisał/a:

Pomogłam kiedyś sąsiadowi prowadzić przez miasto kompletnie pijaną kobietę. Były mąż miał mi za złe, że "obciach" robię.
Jeśli komuś pomagamy, to, jak mówi Biblia, "niech nie wie ręka lewa, co czyni prawa".

Tak to niestety, bywa.
Obciachem jest wszystko i głupotą ponoć, że jest się uczciwym, zwykłym człowiekiem.
Tak więc, nie zraziła cię opinia byłego, prawda?

facet po przejściach

207

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Excop napisał/a:

Tak więc, nie zraziła cię opinia byłego, prawda?

A pewnie, że nie.

208

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Też uważam, że obowiązkiem jest pomóc nawet jeżeli jest tłum, ale z drugiej strony rozumiem jak może działać ludzki mózg i że czasem to że ludzie nie pomagają nie wynika z braku empatii tylko np lęku, że nie da rady pomóc lub że pomoże ktoś inny - zjawisko psychologiczne.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

209 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2017-12-06 16:46:38)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

No tak empatia nie tylko dla dobrego, lecz i zlego reagowania, nie no ja poniekad umiem sie wczuc w tych ktorzy nie pomoga, czasem tez moga sie bac o wlasne zdrowie czy zycie, w koncu nie wiadomo czy nas taki bezdomny czyms nie poczestuje a nie zawsze mamy w torebce maseczke, rekawiczki zeby sie odizolowac. Wiem ze mozna sie bac, spanikowac, ja nie twierdze ze kazdy z tych ludzi jest zly, ale mimo wszystko spora czesc jest po prostu obojetna tak o.

Mamy tez prawo tracic zaufanie, pamietam jak podeszla do nas kobieta z pieskiem, mowila ze zbiera na lekarstwa dla niego bylam sklonna w to uwierzyc, piesek byl juz starszy, a tu podbiegla corka tej kobiety proszac zeby absolutnie nie dawac jej pieniedzy bo zbiera na alkohol na ten moment byla jednak trzezwa i wiarygodna.

210

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Averyl napisał/a:

Dla ciebie i dla wielu jest to oczywiste, ale nie dla wszystkich, sporo osób użyje swojego umysłu i uzna... po co płacić więcej. Osoby obdarzone empatią, na pewne sytuacje będą reagować "odruchowo", inne osoby, będą próbowały "rozumem" ogarnąć te samą sytuacje, bazując na swoim systemie wartości, swojej interpretacji, a nie tym co jest sednem empatii - że próbujesz zrozumieć, wczuć się w uczucia, emocje drugiej osoby.


Masz rację dlatego wiele osób szufladkuje osoby dobre/wrażliwe jako empatyczne. Każdy kwadrat jest prostokątem, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem. Jedno to system wartości/moralność, drugie to umiejętność/zdolność (którą moim zdaniem nie każdy jest w stanie nabyć).

211 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-12-06 16:57:21)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
truskaweczka19 napisał/a:

Też uważam, że obowiązkiem jest pomóc nawet jeżeli jest tłum, ale z drugiej strony rozumiem jak może działać ludzki mózg i że czasem to że ludzie nie pomagają nie wynika z braku empatii tylko np lęku, że nie da rady pomóc lub że pomoże ktoś inny - zjawisko psychologiczne.


Dokładnie. Po co zarzucać ludziom złą wolę czy obojętność i wołać o pomstę do nieba.
Ludzie są TYLKO ludźmi, co znacza, że mają w sobie potencjał do czynienia i dobra, i zła. Wszystko jest kwestią wyborów, a że czasami ulegamy pewnym niechcianym mechanizmom nie ma nas usprawiedliwiać, ale chociaż obudzić odrobinę zrozumienia dla ludzkich słabości.

212 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-06 18:10:22)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Moim zdaniem rozproszona odpowiedzialność na ulicy to najczęściej wynik zwykłej, ludzkiej tremy. U siebie również zaobserwowałam to uczucie, mimo to, a może właśnie dlatego pochyliłam się kiedyś nad leżącą na chodniku kobietą. Zaraz zebrał się wokół mnie tłumek zainteresowanych, ktoś zadzwonił po pogotowie... Warto było "się wychylić".
Czasami, owszem, pomocy odmawiam. Gdy mnie zaczepiła na ulicy kobieta zbierająca rzekomo na autobus. Powiedziałam jej, że jak nie mam na autobus, to jeżdżę stopem sad
Innym razem "dałam" grajkowi na ulicy. Wyglądało na to, że zarobione pieniądze wyda na alkohol, ale... tak ładnie grał... A niech mu tam...
Tak, że z tym pomaganiem i jego związkami z empatią różnie bywa.

213

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Piegowata'76 napisał/a:

Moim zdaniem rozproszona odpowiedzialność na ulicy to najczęściej wynik zwykłej, ludzkiej tremy.

tremy??? nie, raczej efekt stada baranów i wygodnictwa. Kiedyś próbowałam dobudzić gościa na przystanku, po chwili dołączyli się inni młodzi ludzie i też próbowali go obudzić, a potem zadzwoniliśmy na pogotowie. Nie wiem, czy gdybym nie zareagowała, to oni by to zrobili, czy nie zauważyli gościa, może byłoby tak jak w przykładzie Excop - sąsiadka zaniepokoiła się, może się bała, ale zwróciła się do faceta, który wiedział, co robić.

Nie wiem, czy była to trema, czy bardziej jakaś złość na siebie, nauka na przyszłość. Kiedyś wracałam samochodem, był wieczór, fatalne warunki na drodze, ja już trochę zmęczona, ale skupiona na prowadzeniu. Trochę dziwiłam się, że komuś w takich warunkach się śpieszy, że musi wyprzedzać. Za jakiś czas dojechałam do nich - zderzyli się z samochodem z naprzeciwka. Oczywiście wysiedliśmy, okazało się, że już jacyś inni kierowcy zajęli się, wezwali pogotowie. Nie było masakry, chociaż gość miał strzaskany bark. Zdałam sobie sprawę, że nie wiem gdzie jestem - gdzieś za Wyszkowem. Oczywiście gdybym miała wezwać pomoc, to poradziłabym sobie jakość, sprawdziłabym na nawigacji, ale czasem nawet takie głupoty są istotne, wydłużają czas zawiadomienia pogotowia.

214

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

No, owszem, ta trema, uleganie jej to rodzaj wygodnictwa i egoizmu. Ale dobrze znam to uczucie. Tyle, że postanowiłam nim się nie kierować.

215

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Averyl napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Moim zdaniem rozproszona odpowiedzialność na ulicy to najczęściej wynik zwykłej, ludzkiej tremy.

tremy??? nie, raczej efekt stada baranów i wygodnictwa. Kiedyś próbowałam dobudzić gościa na przystanku, po chwili dołączyli się inni młodzi ludzie i też próbowali go obudzić, a potem zadzwoniliśmy na pogotowie. Nie wiem, czy gdybym nie zareagowała, to oni by to zrobili, czy nie zauważyli gościa, może byłoby tak jak w przykładzie Excop - sąsiadka zaniepokoiła się, może się bała, ale zwróciła się do faceta, który wiedział, co robić.

Nie wiem, czy była to trema, czy bardziej jakaś złość na siebie, nauka na przyszłość. Kiedyś wracałam samochodem, był wieczór, fatalne warunki na drodze, ja już trochę zmęczona, ale skupiona na prowadzeniu. Trochę dziwiłam się, że komuś w takich warunkach się śpieszy, że musi wyprzedzać. Za jakiś czas dojechałam do nich - zderzyli się z samochodem z naprzeciwka. Oczywiście wysiedliśmy, okazało się, że już jacyś inni kierowcy zajęli się, wezwali pogotowie. Nie było masakry, chociaż gość miał strzaskany bark. Zdałam sobie sprawę, że nie wiem gdzie jestem - gdzieś za Wyszkowem. Oczywiście gdybym miała wezwać pomoc, to poradziłabym sobie jakość, sprawdziłabym na nawigacji, ale czasem nawet takie głupoty są istotne, wydłużają czas zawiadomienia pogotowia.

To już kwestia opanowania emocji w kryzysowej sytuacji i doświadczenia - jak by nie było. Ważne że źródło potrzeby działania nie wyschło po drodze. smile
Reszta jest nauczką - w pozytywnym sensie, na przyszłość. Bo wiele z nas może znaleźć się w sytuacji, gdy służb ratowniczych nie będzie na czas nam niezbędny. A on nam, ów czas, baardzo drogim przecież się stanie.
I  będziemy  potrzebować natychmiastowej pomocy od innych, takich samych ludzi - bez munduru, kombinezonu z kaskiem lub stetoskopem i noszami. Przypadkowych kierowców i pieszych na drodze, np.,.  Czy gdziekolwiek indziej, gdzie jakichś ludzi mija się chociażby. smile

facet po przejściach

216

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Małpa69 napisał/a:

No tak empatia nie tylko dla dobrego, lecz i zlego reagowania, nie no ja poniekad umiem sie wczuc w tych ktorzy nie pomoga, czasem tez moga sie bac o wlasne zdrowie czy zycie, w koncu nie wiadomo czy nas taki bezdomny czyms nie poczestuje a nie zawsze mamy w torebce maseczke, rekawiczki zeby sie odizolowac. Wiem ze mozna sie bac, spanikowac, ja nie twierdze ze kazdy z tych ludzi jest zly, ale mimo wszystko spora czesc jest po prostu obojetna tak o.

Mamy tez prawo tracic zaufanie, pamietam jak podeszla do nas kobieta z pieskiem, mowila ze zbiera na lekarstwa dla niego bylam sklonna w to uwierzyc, piesek byl juz starszy, a tu podbiegla corka tej kobiety proszac zeby absolutnie nie dawac jej pieniedzy bo zbiera na alkohol na ten moment byla jednak trzezwa i wiarygodna.

No tak, sporo obojętnych ludzi też jest. Czasem nawet Ci bogatsi mam wrażenie są bardziej skąpi, a Ci co mniej dają już prędzej się podzielą lub pomogą. Oczywiście każdy sam zarabia na siebie i naturalne, że większość pieniędzy chce mieć dla siebie, ale jednak ludzie, którzy są wrażliwi na krzywdę zazwyczaj coś tam jednak pomogą czy fundacji czy na schronisko. Są takie sytuacje, gdy widać na co te pieniądze idą.

To prawda. A u nas taki facet zbierał, na odczepnego dałam mu chyba 1 zł, więcej i tak nie mogłam, może pijak może nie, ciężko mi było powiedzieć. A on chamsko : "Co tak mało"? No to takiemu to ja więcej nie dam.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

217

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Jeżeli chodzi o ludzi proszących na ulicach, to mam z tym problem, skubią mnie ostro. Tutaj rzeczywiście odczuwam negatywną stronę empatii, ale gdy ktoś podchodzi i prosi, to nie umiem wykręcić się siankiem, mam takie poczucie, że mi starcza na życie, a ten człowiek nie ma. Generalnie to wolę nie wspierać alkoholików na ulicy, ale nawet jeśli zbierają na flachę, to w jakiś sposób rozumiem, że starają się uciec od swojej opłakanej sytuacji.
Pamiętam historyjkę z przed wielu lat, gdy gość mocno sponiewierany, ale w garniaku, w płaszczyku zbierał kasę. Pierwszy raz jak go spotkałam, to pomyślałam, że może zdarzyło mu się po pracy za bardzo zabalować, a teraz zbiera kasę, by doprowadzić się do ludzkiego wyglądu. No ale jak go w kolejne dni spotykałam w tym samym rejonie, to uznałam, że dość oryginalny sposób żebrania - lumpek w garniaku lol i już potem nie wspierałam jego nałogu alkoholowego.

218

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Ja sama raczej reaguję spontanicznie, czasem nawet lekkomyślnie, ale mam w sobie taki odruch, że kiedy coś się dzieje - podbiegam, pytam, pomagam. Mam jednak problem, bo nie czuję się na tyle pewnie, by udzielić pierwszej pomocy bez lęku, że zrobię to w sposób właściwy. To mnie blokuje.

Pamiętam sytuację, kiedy jechaliśmy samochodem i mijaliśmy niewielką grupkę młodych chłopaków, którzy kopali leżącego równolatka. Momentalnie kazałam mężowi się zatrzymać i niewiele myśląc zaczęłam się na nich wydzierać, że co robią, niech przestaną, że tak nie można. Dziś myślę sobie, że to było przecież strasznie głupie, bo sama mogłam przy tym oberwać, ale... zadziałało, bo przynajmniej od chłopaka odstąpili. Ten się podniósł, otrzepał, a ci nawet nie dyskutowali, być może poczuli, że wyrównali ze swoją ofiarą rachunki, a tak mogli się dalej nakręcać.

Nie, naprawdę nie potrafię przejść obojętnie obok ludzkiej krzywdy, ale meneli nie znoszę, bo w ogromnej większości czuję się przez nich naciągana. Poza tym ich nachalność mnie odrzuca. I niby zdaję sobie sprawę, że losy tych ludzi mogą być bardzo poplątane i niekoniecznie mieli wpływ na wszystkie okoliczności, które doprowadziły do tego, że znaleźli się w takim, a nie innym miejscu, ale uważam, że obecnie zrobili sobie z tego sposób na życie - wyraźnie wygodny, skoro nic już nie chcą zmieniać, a w ogromnej większości przecież nie chcą.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

219 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-12-06 23:09:02)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Averyl napisał/a:

Jeżeli chodzi o ludzi proszących na ulicach, to mam z tym problem, skubią mnie ostro. Tutaj rzeczywiście odczuwam negatywną stronę empatii, ale gdy ktoś podchodzi i prosi, to nie umiem wykręcić się siankiem, mam takie poczucie, że mi starcza na życie, a ten człowiek nie ma. Generalnie to wolę nie wspierać alkoholików na ulicy, ale nawet jeśli zbierają na flachę, to w jakiś sposób rozumiem, że starają się uciec od swojej opłakanej sytuacji.
Pamiętam historyjkę z przed wielu lat, gdy gość mocno sponiewierany, ale w garniaku, w płaszczyku zbierał kasę. Pierwszy raz jak go spotkałam, to pomyślałam, że może zdarzyło mu się po pracy za bardzo zabalować, a teraz zbiera kasę, by doprowadzić się do ludzkiego wyglądu. No ale jak go w kolejne dni spotykałam w tym samym rejonie, to uznałam, że dość oryginalny sposób żebrania - lumpek w garniaku lol i już potem nie wspierałam jego nałogu alkoholowego.

Ok rozumiem. Kiedyś też tak miałam, a teraz różnie czasem dam, a czasem nie dam. Umiem już odmówić, choć czasem faktycznie tak jakoś ktoś mnie zagada, że uznam, że dam, mimo że po przemyśleniu bym uznała, że pewnie nie dam. No w sensie, że jak sama mam mało, to wtedy nie dam, jak mam trochę lepiej i widzę, że faktycznie ktoś ma ciężko lub sam prosi o kupienie jedzenia to chętnie kupię. Zależy od sytuacji. Na alkohol też mi się zdarzyło dać, ale potem żałowałam. Wtedy jednak przyczyniam się do jeszcze gorszego upadku tej osoby, nic dobrego z alkoholizmu nie wyjdzie. Myślę, że też danie lub nie zależy od dobrego humoru, bo jak sama jestem na coś zła, śpieszę się, a ktoś mnie zaczepia lub co gorsza robi to nachalnie to mała szansa, że dam. No, ale na każdego jakieś okoliczności też wpływają. Jeżeli ktoś podchodzi i gada, gada, komplementy, potem żeby dać i tym samym zajmuje mi dużo czasu zamiast powiedzieć od razu (choć rozumiem, że się wstydzi), to sama jestem zniecierpliwiona, bo nie przepadam aż tyle gadać z kimś kogo nie znam i np jestem zajęta. No ale czasem na odczepnego dam, czasem nie i np powiem, że nie mogę. Jak widać, że ktoś sobie zrobił z tego sposób na życie, a w dużych miastach często są Ci sami ludzie, to nie daję. Tzn kiedyś może dałam, ale potem zrozumiałam w końcu, że nie warto. Jeżeli ktoś zagada, ale nie nachalnie i konkretnie to dla mnie najlepiej, już prędzej coś dam, jeżeli mogę oczywiście. No bo i ja nie mam tyle, by aż tak rozdawać. Po prostu dam ile mogę czy 1 zł czy 2 zł, bo wiadomo każdy ma też swoje wydatki i jak taki ktoś będzie chciał to na pewno zrobi dobry użytek.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

Posty [ 191 do 219 z 219 ]

Strony Poprzednia 1 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy można nauczyć się empatii?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016