Czy można nauczyć się empatii? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy można nauczyć się empatii?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 219 ]

77 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-11-29 18:14:10)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
truskaweczka19 napisał/a:

Tak ryzyko jest zawsze, ale prezerwatywa chroni już w niezłym stopniu. Bez zabezpieczenia bo tak Ci wygodniej byłbyś bardzo nierozsądny i na choroby byś żonę narażał w ogromnym stopniu. To już by było naprawdę okrutne...

Seks zawsze w gumce. Pod względem chorób to jest okrutne -- przed HPV się nie uchroni, czy jakimiś chorobami skóry. To samo w biurze przecież -- oddychamy tym samym powietrzem co osoba obok, a ona może mieć gruźlicę, albo wirusa grypy. Jak podajemy rękę, to ktoś może mieć kurzajki, grzybicę. Fryzjer przenosi na nożyczkach albo maszynce zarodniki grzybicy. W kawiarni pijemy z tych samych filiżanek publicznie, nie wszędzie mają super zmywarki. Na basenie siadasz na krawędzi tam gdzie ktoś chory mógł siedzieć. Wchodzisz do tej samej wody co ktoś chory. Łapie się infekcje nosa, uszu. Nie mówiąc już o dzieciach, które trafiają do przedszkola i zjadają jaja glist, i łykają wszystkie możliwe wirusy wpadając z choroby w następną chorobę.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

78 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-11-29 18:27:34)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Gary napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Tak ryzyko jest zawsze, ale prezerwatywa chroni już w niezłym stopniu. Bez zabezpieczenia bo tak Ci wygodniej byłbyś bardzo nierozsądny i na choroby byś żonę narażał w ogromnym stopniu. To już by było naprawdę okrutne...

Seks zawsze w gumce. Pod względem chorób to jest okrutne -- przed HPV się nie uchroni, czy jakimiś chorobami skóry. To samo w biurze przecież -- oddychamy tym samym powietrzem co osoba obok, a ona może mieć gruźlicę, albo wirusa grypy. Jak podajemy rękę, to ktoś może mieć kurzajki, grzybicę. Fryzjer przenosi na nożyczkach albo maszynce zarodniki grzybicy. W kawiarni pijemy z tych samych filiżanek publicznie, nie wszędzie mają super zmywarki. Na basenie siadasz na krawędzi tam gdzie ktoś chory mógł siedzieć. Wchodzisz do tej samej wody co ktoś chory. Łapie się infekcje nosa, uszu. Nie mówiąc już o dzieciach, które trafiają do przedszkola i zjadają jaja glist, i łykają wszystkie możliwe wirusy wpadając z choroby w następną chorobę.

Jak  człowiek szybko potrafi usprawiedliwić wszystko co mu odpowiada wink. To zacznijmy z drugiej strony: zatem dlaczego znając ryzyko nie zrezygnować z rzeczy, które nie są niezbędne do życia, a służą głównie przyjemności? Natomiast wiążę się z nimi duże ryzyko? Nie lubię usprawiedliwiać głupoty. "Jakie życie jest ciężkie. Ale część wypłaty poświęcam na papierosy, piwo wink".
Do tego mam nadzieję, że w związku nie macie przed sobą tajemnic.

79

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

[quote=Averyl

Ludzie nieobdarzeni empatią, często nie tylko nie potrafią wczuć się w emocje drugiej osoby, często nie potrafią zrozumieć sytuacji np. ktoś opowiada o swoich problemach z finansami, że jest mu ciężko, a druga strona zaczyna ją pouczać jak należy zarządzać kasą, jak należało zainwestować w siebie za młodu... itd, zamiast dać się wygadać, trochę wczuć się, że już sama sytuacja wyboru zapłacić za rachunek, czy kupić jedzenie jest niemiła, niezależenie od przyczyny problemów. /quote]

Syty głodnego nie zrozumie
Z empatią też trzeba uważać.Ludzie lubią ją wykorzystywać.

"Jesteśmy tym, co o sobie myślimy.Wszystko czym jesteśmy, wynika z naszych myśli.Naszymi myślami tworzymy świat."
Reklama

80

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Averyl napisał/a:

Ludzie nieobdarzeni empatią, często nie tylko nie potrafią wczuć się w emocje drugiej osoby, często nie potrafią zrozumieć sytuacji np. ktoś opowiada o swoich problemach z finansami, że jest mu ciężko, a druga strona zaczyna ją pouczać jak należy zarządzać kasą, jak należało zainwestować w siebie za młodu... itd, zamiast dać się wygadać, trochę wczuć się, że już sama sytuacja wyboru zapłacić za rachunek, czy kupić jedzenie jest niemiła, niezależenie od przyczyny problemów.

..bo,syty głodnego nie zrozumie.
Z empatią też trzeba uważać.Ludzie lubią ją wykorzystywać.

"Jesteśmy tym, co o sobie myślimy.Wszystko czym jesteśmy, wynika z naszych myśli.Naszymi myślami tworzymy świat."

81 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-29 18:34:03)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Gary napisał/a:

O empatii mowa, więc jeśli twierdzisz, że ja nic nie czuję to podajesz do wiadomości nieprawdziwą informację. Czujesz tę subtelną różnicę? Po prostu pomyliłaś się i podałaś to jako twierdzenie, które moim zdaniem nieprawdziwe. Prawdą jest że zdradzam. I prawdą że żona będzie cierpieć gdy się dowie. Prawdą jest, że przysięgałem i nie dotrzymałem obietnicy.

To co dla ciebie jest nieprawdziwą informacją, dla mnie jest prawdziwym odczuciem poprzedzonym obserwacją. Czujesz tę subtelną różnicę? wink
Możesz też w ramach kolejnego odwoływania się do sprawiedliwości, karmy, czy bóstwa Fabo, zadbać o to osobiście, co głosisz. Dam jakoś radę z tym żyć, gdy będziesz na forum rozprzestrzeniał informację, że na śniadanie zjadam niemowlęta lub coś w tym stylu, bo na podstawie moich wpisów właśnie tak sobie będziesz mnie wyobrażał wink

Reklama

82

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:

Olinka, rozumiem twój tok myślenia i zgadzam się z tym, że czym innym jest doświadczyć czegoś a czym innym zakładać, że się rozumie stan myśli i uczuć. Jednakże, bardzo indywidualnie traktuję indywidualne doświadczenie, bo każdy przesiewa doświadczenie przez sito swojego postrzegania danej sytuacji. Tak samo każdy indywidualnie przeżywa podobne doświadczenie, z którego można wynieść zupełnie odmienne odczucia, nastawienie, postrzeganie minionego doświadczenia. A jednak smutek, złość, radość, rozpacz, wstyd,..., jesteśmy w stanie „wyobrazić” sobie.

Być może za bardzo przykładam to do siebie, ale odkąd pamiętam, osoby z mojego otoczenia chętnie mi się zwierzały, stwierdzając, że kiedy ze mną rozmawiają, to czują, że je rozumiem. Są jednak takie sytuacje, na temat których dopiero dziś sama mogę powiedzieć, że rozumiem je na pewno, bo tych spraw namacalnie dotknęłam. Oczywiście, że jest to kwestią indywidualną, ale sama empatia jest cechą bardzo indywidualną, tak jak i nasze doświadczenia. Jedni z nas będą o te doświadczenia bogatsi, ale na tym kończy się ich wpływ na emocje, inni będą to przekładać na całe spektrum odczuwania.
Generalnie ocena i zrozumienie drugiego człowieka zawsze będzie miarą subiektywną, ale i moje, i Twoje postrzeganie tematu wzajemnie się nie wykluczają. Tak sądzę smile.

summerka88 napisał/a:

To nie jest dobry przykład. Pamiętajmy, że terapeuci są szkoleni w rozwijaniu i panowaniu nad własną empatią, to po pierwsze. Po drugie, mam w rodzinie małżeństwo, gdzie ona po resocjalizacji i szkole dla terapetów uzależnień a on anonimowy alkoholik także po szkoleniu prowadzą ośrodek dla uzależnionych. Żadne z nich nie uważa, że ma mniej empatii i zrozumienia od drugiego.

Stwierdzenie-klucz to w tym przypadku "żadne z nich nie uważa". No właśnie, to jest ICH postrzeganie tematu, co jednak nie znaczy, że jakby móc wejść w głowę jednego i drugiego i to w jakiś sposób porównać (w ogóle chyba niemożliwe), to nagle nie okazałoby się, że praktyka ma znaczną przewagę nad teorią,. Jednym słowem jego osobiste przeżycia mogą być tu o niebo cenniejsze, jeśli mowa wyłącznie o empatii i rozumieniu położenia uzależnionych, od jej wyuczonych teorii, nawet jeśli ogólnie jest osobą empatyczną i angażującą się w to co robi.

Może z innej strony - gdybym to ja szukała pomocy w walce z uzależnieniem, to ktoś, kto z tego wyszedł i problem zna od środka, byłby dla mnie nie tylko bardziej wiarygodny, ale też miałabym poczucie, że będę zdecydowanie lepiej rozumiana, bo tutaj pewne rzeczy będą zwyczajnie oczywiste. 
Mamy zresztą na forum wątek, który dotyczy tego tematu - ja nie potrafię jego Autora (Rafała) tak rozumieć, pomimo że po ludzku ogromnie mu współczuję, jak Amethis, który sam ma te doświadczenia za sobą. I przypuszczam, że nie wynika to z mojego braku empatii, ale z faktu, że ja sobie wyobrażam co Rafał czuje, a Amethis to wie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

83 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-29 18:56:49)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

W sumie zgadzam się z twoją wypowiedzią Olinko. Tak odbierasz własne odczucia wczoraj i dzisiaj, tak sobie pewne spostrzeżenia tłumaczysz i to jest dla mnie zrozumiałe. Zresztą, w większości podzielam twój punkt widzenia. Polemizowałabym jednak z tym:

Olinka napisał/a:

Może z innej strony - gdybym to ja szukała pomocy w walce z uzależnieniem, to ktoś, kto z tego wyszedł i problem zna od środka, byłby dla mnie nie tylko bardziej wiarygodny, ale też miałabym poczucie, że będę zdecydowanie lepiej rozumiana, bo tutaj pewne rzeczy będą zwyczajnie oczywiste. 
Mamy zresztą na forum wątek, który dotyczy tego tematu - ja nie potrafię jego Autora (Rafała) tak rozumieć, pomimo że po ludzku ogromnie mu współczuję, jak Amethis, który sam ma te doświadczenia za sobą. I przypuszczam, że nie wynika to z mojego braku empatii, ale z faktu, że ja sobie wyobrażam co Rafał czuje, a Amethis to wie.

Amethis wie, co on czuł w sytuacji, która dzisiaj jest udziałem Rafała, a jak pisałam wcześniej uważam, że ta sama informacja (położenie, wydarzenie, doświadczenie) może być poddana „obróbce” z różną intensywnością i starannością, czyli jakby na innych poziomach przetwarzania danych. Przetwarzanie na każdym poziomie uzależnione jest od KONTEKSTU, zarówno zewnętrznego (otoczenie), jak i wewnętrznego (wzbudzonych struktur poznawczych). Oznacza to mniej więcej, że Amethis MOŻE projektować swoje odczucia na Rafała.
Niemniej, sądzę, że zarówno terapeuta z własnym doświadczeniem, jak i bez niego, będzie równie starannie dociekał, aby poznać perspektywę pacjenta i pomóc mu znaleźć najlepsze dla pacjenta rozwiązanie jego sytuacji i problemów.

84

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Leśny_owoc napisał/a:
Gary napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Tak ryzyko jest zawsze, ale prezerwatywa chroni już w niezłym stopniu. Bez zabezpieczenia bo tak Ci wygodniej byłbyś bardzo nierozsądny i na choroby byś żonę narażał w ogromnym stopniu. To już by było naprawdę okrutne...

Seks zawsze w gumce. Pod względem chorób to jest okrutne -- przed HPV się nie uchroni, czy jakimiś chorobami skóry. To samo w biurze przecież -- oddychamy tym samym powietrzem co osoba obok, a ona może mieć gruźlicę, albo wirusa grypy. Jak podajemy rękę, to ktoś może mieć kurzajki, grzybicę. Fryzjer przenosi na nożyczkach albo maszynce zarodniki grzybicy. W kawiarni pijemy z tych samych filiżanek publicznie, nie wszędzie mają super zmywarki. Na basenie siadasz na krawędzi tam gdzie ktoś chory mógł siedzieć. Wchodzisz do tej samej wody co ktoś chory. Łapie się infekcje nosa, uszu. Nie mówiąc już o dzieciach, które trafiają do przedszkola i zjadają jaja glist, i łykają wszystkie możliwe wirusy wpadając z choroby w następną chorobę.

Jak  człowiek szybko potrafi usprawiedliwić wszystko co mu odpowiada wink. To zacznijmy z drugiej strony: zatem dlaczego znając ryzyko nie zrezygnować z rzeczy, które nie są niezbędne do życia, a służą głównie przyjemności? Natomiast wiążę się z nimi duże ryzyko? Nie lubię usprawiedliwiać głupoty. "Jakie życie jest ciężkie. Ale część wypłaty poświęcam na papierosy, piwo wink".
Do tego mam nadzieję, że w związku nie macie przed sobą tajemnic.


Uważam tak samo. Wśród ludzi człowiek jest, tego nie uniknie. No ale seksu z wieloma osobami może uniknąć. To kwestia decyzji. W końcu żona Garego może nie zdawać sobie sprawy, że może zostać przez niego zarażona, że sypia z nią i z wieloma innymi kobietami. On naraża ją na ryzyko wbrew jej woli. No, ale to off top, więc może już nie rozwijam.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

85

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:

To co dla ciebie jest nieprawdziwą informacją, dla mnie jest prawdziwym odczuciem poprzedzonym obserwacją.

No to okej. Niech tak będzie. Choć ja pewnych prawd nie mówię, bo szkodzą.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

86 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-29 19:13:58)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Gary napisał/a:

...ja pewnych prawd nie mówię, bo szkodzą.

Szkodzą? Komu i w jaki sposób?
A właściwie w jaki sposób, bo mówimy o TOBIE.

87

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

moim zdaniem, empatie, którą definiuje się poprzez współodczuwanie, buduje się całe życie i nie jest tak, że człowiek rodzi się z darem empatii bądź bez.
oczywiście, u każdego mózg ma inną budowę, różną ilość neuronów, synaps, hormonów, neurohormonów (neuroprzekaźników), które składają się później na pewne predyspozycje.
chętnie pogmeram w badaniach, literaturze albo pogadam z psychiatrami u siebie w robocie o tym, jest to dla mnie ciekawe zagadnienie bo sama kiedyś byłam mniej empatyczna niż dziś, ale z drugiej strony uważam, że nie można być w 100% empatycznym (no chyba, że faktycznie jezusus był takim ewenementem;)
moim zdaniem na to w jakim % empatyczny jest człowiek składa się własnie ilość i rodzaj życiowych doświadczeń i to one budują to całe WSPÓŁODCZUWANIE. Jeśli dziecko miało do czynienia ze zwierzętami, bądź ludzmi w zdrowiu i chorobie to wówczas się tego uczy- widzi płacz na pogrzebach, widzi płacz który spowodowany jest cierpieniem ukochanego zwierzaka.

88

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Gary - myślę, że temat zdrad żony masz już omówiony, jeśli mogę być tak wścibska to zostałabym w kręgach rodzinnych big_smile

OK, żona może być naiwna wierząc w przysięgę, w wierność i takie tam... ale twoje dzieci nie ustalały z tobą takich warunków, mogą być naiwne, bo są dziećmi (duże są?), one nie prosiły się na ten świat, ot skutek uboczny całkiem przyjemnej aktywności.
Jak sobie tłumaczysz ryzyko utraty dzieci, tego, że najbardziej skrzywdzisz je, że zamiast budować ich świat, wychowywać je, to na całe życie zostanie jakiś deficyt niepełnej rodziny?
Co zrobisz, jak się zachowasz względem dzieci, jeśli kiedyś żona się dowie i wywali cię z domu?

89

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Empatia wymaga byśmy przede wszystkim starali się zrozumieć położenie drugiego człowieka oraz żywili uczucia, które dana sytuacja w nim wzbudza. Empatia oznacza odczuwanie cudzego bólu w naszym sercu.

Większość ludzi do pewnego stopnia przejawia empatię. Kogo nie poruszają wstrząsające zdjęcią zagłodzonych dzieci? Ale nie wszystkie cierpienia można dostrzec równie łatwo. Naprawdę ciężko pojąć uczucia kogoś, kto cierpi na depresję, ukryte kalectwo czy nawet zaburzenia apetytu, gdy nigdy nie przeżywaliśmy czegoś podobnego. Uważam, że możemy i powinniśmy się starać zrozumieć takie osoby.

Ważne jest Słuchanie. Uważnie słuchając dowiadujemy się z jakimi problemami, ktoś się boryka.
Obserwacja. Nie każdy otwarcie powie co czuje i przeżywa.
Korzystanie z wyobraźni. Najskuteczniejszym sposobem rozwijania empatii jest rozważenie: Jak ja bym się czuł w takiej sytuacji? Jak bym zareagował? Czego bym wtedy potrzebował?

Okazywanie empatii nie zawsze leży w naszej naturze, ale wzajemne zrozumienie można wypielęgnować.
Egoizm może stłumić zdolność przejawiania empatii.

Empatia polega na dostrzeganiu potrzeb innych i niesienia im pomocy.

90

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

@summerka -- to co pisałaś o mnie to były twoje opinie na temat mojej osoby, rozumiem, szanuję, mnie nie krzywdzi i jest git smile smile

@Averyl -- na razie moje zdrady nie wpływają na dzieci i niech tak zostanie jak najdłużej

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

91 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-11-29 23:13:16)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Gary napisał/a:

@Averyl -- na razie moje zdrady nie wpływają na dzieci i niech tak zostanie jak najdłużej

... czyli jednak jest trochę niepokoju i lęku, że jak pierdyknie to wszystko pójdzie w proch.
Bardziej cię porusza, że mógłbyś im w ten sposób zrobić krzywdę, czy że w jakiś sposób zostałbyś odseparowanych od nich, że straciłbyś jakiś ważny element swojego życia?

92

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

@Averyl... twój wątek więc możemy offtopować jeśli chcesz, okej.
Trudno mówić o niepokoju, który sam generuję przez swoje decyzje. Miałem kiedyś typowy dylemat, że albo rozbiję małżeństwo aby być szczęśliwym, albo będę nieszczęśliwy, albo będę zdradzał. Podjąłem taką decyzję. Minęło parę lat. Jeśli teraz "wszystko pójdzie w proch", to i tak parę lat później niż mogło. Brak dostępu do dzieci? Dlaczego? To forma zemsty żony? Jak rodzice chcą to nie będą krzywdzić dzieci. Nie gralibyśmy dziećmi, no co Ty smile smile.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

93

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

zaczynając ten temat myślałam,  że człowiek rodzi się z empatią a dopiero potem coś się psuje

94

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:

Amethis wie, co on czuł w sytuacji, która dzisiaj jest udziałem Rafała, a jak pisałam wcześniej uważam, że ta sama informacja (położenie, wydarzenie, doświadczenie) może być poddana „obróbce” z różną intensywnością i starannością, czyli jakby na innych poziomach przetwarzania danych. Przetwarzanie na każdym poziomie uzależnione jest od KONTEKSTU, zarówno zewnętrznego (otoczenie), jak i wewnętrznego (wzbudzonych struktur poznawczych). Oznacza to mniej więcej, że Amethis MOŻE projektować swoje odczucia na Rafała.
Niemniej, sądzę, że zarówno terapeuta z własnym doświadczeniem, jak i bez niego, będzie równie starannie dociekał, aby poznać perspektywę pacjenta i pomóc mu znaleźć najlepsze dla pacjenta rozwiązanie jego sytuacji i problemów.

Wiesz, ja nie twierdzę, że doświadczenia są konieczne, aby odczuwać empatię, ale na pewno - przynajmniej moim zdaniem - pomagają odczuwać ją pełniej. Oczywiście równie ważny jest ten wspomniany przez Ciebie kontekst, ale ja i tak najbardziej skupiłabym się na istocie problemu.

Picea napisał/a:

Większość ludzi do pewnego stopnia przejawia empatię. Kogo nie poruszają wstrząsające zdjęcią zagłodzonych dzieci? Ale nie wszystkie cierpienia można dostrzec równie łatwo. Naprawdę ciężko pojąć uczucia kogoś, kto cierpi na depresję, ukryte kalectwo czy nawet zaburzenia apetytu, gdy nigdy nie przeżywaliśmy czegoś podobnego. Uważam, że możemy i powinniśmy się starać zrozumieć takie osoby.

Otóż to. Można współczuć, szczerze próbować pomóc, można znać mechanizm choroby, jej podłoże, sposoby leczenia, ale to wszystko nadal jest myśleniem abstrakcyjnym, nawet jeśli podpartym solidnymi pokładami teorii, a nawet doświadczeniem innym niż własne przeżycia.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że psychoterapeuta nie musi doświadczyć wszystkich problemów, aby z powodzeniem pomagać swoim pacjentom, jednak (odbiegając od zagadnienia) o ile ja mogę naprawdę współczuć i usiłować pomóc komuś, kto w dzieciństwie był molestowany, nigdy nie zaznał rodzicielskiej miłości, sam nigdy nie zostanie rodzicem, choć bardzo tego pragnie, przez całe swoje życie jest dotkliwie samotny czy choćby walczy z jakimiś fobiami, to jeśli potrzebuje pełnego, emocjonalnego zrozumienia, a nie wsparcia i/lub konkretnej pomocy, to zawsze przegram z ludźmi, którzy tego osobiście dotknęli.

Dla Averyl brawo za pomysł na wątek, bo niby to wszystko takie proste... No właśnie, niby wink.


-----------
P.S.
Gwoli wyjaśnienia, by rozwiać ewentualne wątpliwości - dopóki dyskusja zahacza, przynajmniej pośrednio, o główne zagadnienie, autor wątku (czytaj: Averyl) nie ma nic przeciwko temu, a osobiste wycieczki odbywają się za przyzwoleniem ich adresata (czytaj: Gary), to trudno doszukiwać się naruszenia zasad.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

95

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Nie, nie kazdy rodzi sie z empatia.

Osoby autystyczne czy tez z Zespolem Aspergera, jak i psychopaci, empatii nie posiadaja. Autystyczne dziecko zupelnie nie rozumie emocji innych ludzi. Mozesz mu pokazywac obrazki z kims usmiechnietym, wkurzonym, przestraszonym, smutnym, a za jasna ciasna nie bedzie ci w stanie powiedziec jak te osoby sie czuja. Psychopaci co prawda potrafia sie nauczyc rozrozniac emocje innych, ale te emocje maja na nich minimalny wplyw. Oba te przyklady sa bezposrednio zwiazane z nieprawidlowa wrodzona budowa mozgu.

96

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Beyondblackie napisał/a:

Nie, nie kazdy rodzi sie z empatia.

Osoby autystyczne czy tez z Zespolem Aspergera, jak i psychopaci, empatii nie posiadaja. Autystyczne dziecko zupelnie nie rozumie emocji innych ludzi. Mozesz mu pokazywac obrazki z kims usmiechnietym, wkurzonym, przestraszonym, smutnym, a za jasna ciasna nie bedzie ci w stanie powiedziec jak te osoby sie czuja. Psychopaci co prawda potrafia sie nauczyc rozrozniac emocje innych, ale te emocje maja na nich minimalny wplyw. Oba te przyklady sa bezposrednio zwiazane z nieprawidlowa wrodzona budowa mozgu.

Zgadzam się, dlatego właśnie moim zdaniem empatia jest kwestią czysto neurologiczną, jest to osobnicza i rozwija się wraz z mózgiem dziecka cecha.
Jeśli dziecko ma jakiś defekt neurologiczny (Asperger) to widocznie to co powinno odpowiadać za empatię nie działa. Ale nikt nie ma w 100% podręcznikowego mózgu, a rozwój u każdego przebiega inaczej stąd niemalże każdy ma inny pod kątem współodczuwania i nie ma kogoś w 100% empatycznego. Każdy ma jakieś granice empatii bo kto np. czuje empatię wobec matki Madzi z Sosnowca albo kogoś kto zabił szczeniaki łopatą?

97 Ostatnio edytowany przez iryd (2017-11-30 11:01:13)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Olinka napisał/a:

… o ile ja mogę naprawdę współczuć i usiłować pomóc komuś, kto w dzieciństwie był molestowany, nigdy nie zaznał rodzicielskiej miłości, sam nigdy nie zostanie rodzicem, choć bardzo tego pragnie, przez całe swoje życie jest dotkliwie samotny czy choćby walczy z jakimiś fobiami, to jeśli potrzebuje pełnego, emocjonalnego zrozumienia, a nie wsparcia i/lub konkretnej pomocy, to zawsze przegram z ludźmi, którzy tego osobiście dotknęli.

Można by się z tobą zgodzić przy założeniu, że wszyscy mamy podobną wrażliwość. Owszem jako ludzie dość podobną. Porównajmy to z chorobami. Założenie „tylko chory na to samo odczuwa to co drugi pacjent”. Założenie pozornie słuszne ale każdy z nich inaczej przyjmuje swoją chorobę. Objawy mogą się różnić. Najczęściej przy chorobach ale i przy lekach, opisane są objawy ale rzadko występują wszystkie. Są różnie nasilone. Niektórych w ogóle nie ma u poszczególnych pacjentów. Dlatego osoba po przejściach najlepiej wie co czuje sama ale co czują inni najlepiej wie ktoś kto zebrał informację od wielu osób w podobnej sytuacji. Nie musimy przeżyć smutku po stracie kogoś, by rozumieć co oznacza smutek  itp.
Zgadzam się z tobą zakładając w dorozumiany sposób, że jednemu doświadczenie da dużo innemu prawie nic. 

   Empatią zacząłem się interesować gdy w średniej klasy słowniku nie mogłem znaleźć tego słowa, co bardzo mnie zaskoczyło. Trochę mi przykro, że dziś to wyświechtane słowo. Odmieniane na sto sposobów, w ogłoszeniach o pracę, w reklamach itd.
   Dla mnie (wszystko co napisałem w jakiekolwiek formie jest dla mnie. Czego kobiety tu nie mogą pojąć. Tak jak to wszystko co wy piszecie, jest dla mnie waszym zdaniem. Nawet jak stosujecie cytat to nie jest pewne, że autor chciały żeby te jego słowa były użyte w tym kontekście. To tylko waszym zdaniem tu pasują)
   Empatia to zrozumienie co czuje i myśli drugi człowiek. Czytając was należało by wyodrębnić kategorię „zachowania empatyczne” dziś często utożsamiane z samą empatią.
Osoba bardzo leniwa o dużej empatii widzi co się dzieje z człowiekiem, co on czuje ale zwyczajnie nie chce się jej pomóc komuś. Zostanie nazwana kimś oschłym, właśnie nieempatycznym.
A osoba pomocna, życzliwa wspierająca ludzi, choć prawie ich nie rozumie. Często poza innymi słowami usłyszy, że jest bardzo empatyczna. Dochodzi do przekonania, że ma dużo empatii. Wtedy mamy czasem z sytuacją tak zwanej "niedźwiedziej przysługi". Pomoc okazuje się całkowicie nietrafiona. I powstaje relacja „głupia baba wtrąca się w nie swoje sprawy” a „niewdzięczny cham”. Ponieważ wszyscy mamy odrobinę empatii, a każdy jest choćby odrobinę leniwym, to opisana sytuacja jest taka laboratoryjna.
   Dobrym przykładem jest tu Gary. Czytając jego posty (pomijam o reinkarnacji) widzę, że są one często rzeczowe, trafne. Nie widzę potrzeby, by włączać się do rozmowy, jak on tak pięknie to opisał. Ale oceniłbym go jako człowieka o niskiej empatii. Wyraźnie widać, że Gary widzi istotę problemu, a nie człowieka z problemem. Jeśli osoba do której Gary pisze oczekuje realnej pomocy w rozwiązaniu problemu to jego posty uzna za bardzo pomocne, ale jeśli szuka tylko pocieszenia to uzna je za oschłe porady czy wręcz instrukcje i skrajnie może się nawet czuć dotknięta. Czy Garego możemy nazwać człowiekiem oschłym? Bzdura sama jego tu obecność, zaangażowanie w sprawy innych  (nie czytałem jego wszystkich postów). Jest człowiekiem o dużej wrażliwości na drugiego człowieka tylko wcale to nie wynika z empatii. Empatia nie jest odpowiedzią na wszystkie pytania dotyczące sytuacji pomagania innym.

   Zachowań empatycznych można się nauczyć, w szkole pielęgniarskiej lub kursie opiekowania się starszymi osobami. W pacy z dziećmi, choć tu najczęściej uczymy się rutyny i „dość mam tych bachorów”. Ogólnie „pomoc” starszych kolegów i koleżanek ściąga na ziemię osoby bardziej – jakie?
Empatyczne, chyba nie. Osoby o większej wrażliwości na kłopoty drugiego człowieka. Jak się ciągle słyszy: co ty tak się przejmujesz, wyluzuj, bo żyłka śmierdząca ci pęknie. Ty nie stosujesz wietrzenia w przedszkolu? Czyli otwierania okien w zimie, by parę dzieciaków zachorowała i było ich mniej. Ciszej na zajęciach. A martwiący się rodzice nie mogą dojść, dlaczego ich dziecko tak choruje od kiedy poszło do przedszkola. Rozmowy w pokoju nauczycielskim o durniach, niewyuczalnych dzieciach. To wszystko wpływa na wzrost obojętności z biegiem pracy.

    Zachowań empatycznych można się też nauczyć również na podstawie własnych przeżyć lub problemów osób bliskich, choć nie chodzi o sensu stricto bliskie osoby ale o osoby emocjonalnie nam nieobojętne. Dokładając, że ta samonauka zależy właśnie od naszej wrażliwości na drugiego człowieka. przykład z życia: nauczycielka, która sama leczyła nowotwór, wścieka się na małe dziecko, że to tuman itp. Nie przejmując się tym, że z powodu białaczki dziecko w poprzednim roku bardzo dużo czasu spędziło w szpitalu, a tam nauka jest jaka jest.
   Czyli pamiętając o indywidualnych cechach ludzi do refleksji, bardzo dobrze o doświadczeniu rozwijające naszą empatię napisała wcześniej Olinka i nie ma tu potrzeby tego powtarzać.
Ja bym powiedział, że bardziej rozwijamy naszą zdolność do zachować empatycznych (choćby przez to, że widzimy co nas może spotkać – to nie jedyna powód). Przebywając blisko nieszczęść, uczymy się je lepie rozumieć, a zatem lepiej rozumieć co czuje i myśli drugi człowiek.NIE tylko empatia o tym jednak decyduje.

Beyondblackie napisał/a:

Nie, nie kazdy rodzi sie z empatia. Osoby autystyczne czy tez z Zespolem Aspergera, jak i psychopaci, empatii nie posiadaja. Autystyczne dziecko zupelnie nie rozumie emocji innych ludzi.

Całkowicie się zgadzam jeśli chodzi o dzieci. Ale z psychopatami jestem ostrożniejszy. Można uznać, że psychopaci nie mają uczuć wyższych. Jeśli zatem empatię uznamy za uczucie wyższe, to z samej definicji oni jej nie mają. Dla mnie, nie mają zachowań empatycznych ale świetnie potrafią manipulować strachem ofiary, wiedząc co ona czuje. Wręcz cyzelują zachowania, by doprowadzić ofiarę do obłędu. To jest dla mnie objaw empatii. Komu służy? Psychopacie by zaspokoił jakąś swoją potrzebę choć jest ona zupełnie sprzeczna z normami społecznymi.

PS Zmienię zdanie o psychopatach, jeśli mi podacie liczne przykłady, że dzieci z autyzmem lub ZA stały się w przyszłości psychopatami. Jakoś się z tym nie spotkałem. Wiem, że są liczne opracowania na temat seryjnych morderców itp. Ale jakoś minie ten temat nie bardzo interesuje.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

98

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
iryd napisał/a:

... Gary. Czytając jego posty ... rzeczowe, trafne. .... oceniłbym go jako człowieka o niskiej empatii. ... Gary widzi istotę problemu, a nie człowieka z problemem. Jeśli osoba do której Gary pisze oczekuje realnej pomocy w rozwiązaniu problemu to jego posty uzna za bardzo pomocne, ale jeśli szuka tylko pocieszenia to uzna je za oschłe porady ...  Jest człowiekiem o dużej wrażliwości na drugiego człowieka tylko wcale to nie wynika z empatii. Empatia nie jest odpowiedzią na wszystkie pytania dotyczące sytuacji pomagania innym.

Wrażliwość na drugiego człowieka to jest empatia właśnie. Nie pocieszam, bo wg mnie to oszukiwanie, chyba że pocieszenie będzie realne (np. wskazanie niewidocznej drogi do wyjścia z problemu, albo wynika z doświadczenia -- np. trzeba przeczekać kryzys). Widzę człowieka z problemem i zawsze jak mówię to kieruję słowa do człowieka. Jak ktoś jest bardzo doświadczony to mówię inaczej, a jak w amoku emocjonalnym to inaczej. "Suche przepisy" czasem muszą takie być, aby człowiek miał tylko jedno światełko do którego dąży.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

99 Ostatnio edytowany przez iryd (2017-11-30 11:20:12)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Opisałeś swoją inteligencję i doświadczenie. Mądrze nimi, dla dobra innych, gospodarujesz.
   
   Też nie lubię metody przeze mnie często, obrazowo nazwanej „klapu, klapu, będzie dobrze, trzeba wierzyć”.   
   
   „aby człowiek miał tylko jedno światełko do którego dąży.”
Tu się różnimy. Po za skrajnymi wypadkami depresji, zawsze staram się, by człowiek miał wiele tych „światełek”. Sam wybrał co chce, z odrobiną pomocy. Wychodzenie przez wolność i wybór. Nie przez brak wyboru.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

100 Ostatnio edytowany przez zatroskany internauta (2017-11-30 12:43:53)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Nauczyć się zachowań empatycznych, a być empatycznym od urodzenia z natury to tak jakby przyrównać przeczytanie notatek ze studiów medycznych do bycia lekarzem z powołania, z wieloletnim doświadczeniem.

Można nauczyć się rozróżniać zachowania ludzi, można je czytać, można również starać się być dobrym i pomocnym, ale nigdy nie osiągniemy poziomu empatii wrodzonej. To się ma albo nie. Tak samo jak urok osobisty - niektórzy faceci przyciągają kobiety jak magnes, a inni chociażby się starali nie osiągną tak dobrego efektu.

Life is an eternal search...

101 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-11-30 12:57:54)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
zatroskany internauta napisał/a:

Nauczyć się zachowań empatycznych, a być empatycznym od urodzenia z natury to tak jakby przyrównać przeczytanie notatek ze studiów medycznych do bycia lekarzem z powołania, z wieloletnim doświadczeniem.

smile ładnie i trafnie ujęte. Zgadzam się, chociaż dobrze, gdy osoby, które nie są obdarzone empatią wrodzoną, kompensują swoje działania rozumem.

102

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
iryd napisał/a:

   
   „aby człowiek miał tylko jedno światełko do którego dąży.”
Tu się różnimy. Po za skrajnymi wypadkami depresji, zawsze staram się, by człowiek miał wiele tych „światełek”. Sam wybrał co chce, z odrobiną pomocy. Wychodzenie przez wolność i wybór. Nie przez brak wyboru.

Masz rację. Wolność to najważniejsza wartość dla człowieka. Wolność wyboru, wolna wola.
Z tym jednym światełkiem miałem na myśli to, że czasem ktoś jest w amoku emocjonalnym, nie myśli rozsądnie, i wtedy trzeba mu powiedzieć "musisz robić to-i-to". smile smile Jak się wpadnie w depresję, to w szczególności trudno jest podejmować dobre decyzje, można nawet szarpnąć się na swoje życie. To takie bycie na dnie.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

103

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Znalazłam taką informację jeżeli chodzi o psychopatów. To z kopalni wiedzy :

"Holenderscy psycholodzy ustali, że psychopaci są nie tyle pozbawieni zdolności empatycznych, co mogą je dowolnie włączać. Autorzy raportu z pisma Brain podkreślają, że ustalenia te dałoby się wykorzystać w trakcie resocjalizacji. Po odpowiednim treningu przestępcy mogliby bowiem kontrolować aktywację przełącznika współodczuwania.
Zespół Christiana Keysersa z Uniwersytetu w Groningen badał 18 psychopatycznych przestępców oraz 26 zdrowych mężczyzn. W czasie, gdy panowie przebywali w skanerze do funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI), wyświetlano im serię nagrań z dłońmi w rolach głównych. Jeden z bohaterów dotykał drugiego z miłością bądź neutralnie, zdarzało mu się też zadawać ból lub zachowywać odrzucająco. Przy pierwszym podejściu filmy oglądano ot tak, bez specjalnego przygotowania. Przy drugim proszono o wczuwanie się w sytuację odbiorcy działań. Okazało się, że rejony mózgu związane z odczuwaniem bólu rozświetlały się u więźniów tylko po zaleceniach psychologów. Bez odpowiedniej instrukcji reakcja była bardzo ograniczona (lokalizację obszarów bólowych wyznaczano, uderzając badanych linijką)."

Na innych stronach jak widziałam są podobne informacje. No ale jak wiadomo na razie psychopatów lekarze nie umieją wyleczyć lub mało skutecznie. No ale kto wie co będzie kiedyś.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

104

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Truskaweczko, widziałaś film Eksperymentator?  Dotyczy badań nad okrucieństwem, jak się okazuje , nikt nie jest odporny..
Przyzwoici Niemcy wyłaczali z empatii cały naród, bo inaczej nie byłoby holokaustu. Tacy jesteśmy..

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

105

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Moim zdaniem empatii człowiek się uczy w procesie wychowania. Pamiętam, że gdy jako dziecko obrywałam skrzydła motylom (no, niestety, niekoniecznie było się aniołkiem smile ), dopiero Mama uświadomiła mi, że motylka nie wolno niszczyć, że motylka boli itd. Wcześniej zupełnie się nad tym nie zastanawiałam. Z pewnością istnieją wrodzone predyspozycje, mniejsza czy większa wrażliwość, ale uważam, że najważniejsze jest wychowanie.

106 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-11-30 18:01:14)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Tak widziałam, oczywiście że tak. Różnica jest taka, że właśnie ja np mam dużo empatii wrodzonej, to wiem, a ktoś inny może mieć mniej itp. Jednak tak jak w eksperymencie u wielu osób w takich sytuacjach da się ją niestety stłumić, siła autorytetu :-/ No albo jak w eksperymencie Zimbardo narzucona rola sprawiała, że całkiem zwyczajni, spokojni w życiu chyba studenci stawali się katami, napawali się swoją rolą.

Co do wychowania to oczywiście też wiele daje. Ja od zawsze bardzo lubiłam też koty. Tylko że jako małe dziecko nie zdawałam sobie sprawy, że jak biorę kota za ogon i nim kręcę w kółko to sprawia mu ból. Nie robiłam tego sadystycznie, bo chciałam by cierpiał. Oczywiście zaraz mi uświadomili, że jego to boli i tak nie można. Kot tego za bardzo nie okazywał podczas tego co zrobiłam, ale potem ode mnie uciekał, nic dziwnego. Dziecko się uczy i czasem myśli, że coś jest zabawą a nie jest. Niekoniecznie musi to robić, bo chce sprawiać ból. Co innego psychopata on będzie zabijał zwierzęta, będzie wiedział, że one cierpią, że je krzywdzi, ale właśnie tego chce, krzywdzić je i to sprawia mu przyjemność.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

107

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Trochę motyw uczenia się, uwrażliwiania się poprzez własne doświadczenia przewija się w różnych wypowiedziach. Chciałabym trochę do tego nawiązać.
Dzisiaj przeczytałam, tytuł, że matka księdza pedofila prosi prezydenta o ułaskawienie, kiedyś czytałam o matce Trynkiewicza, ona nie rozumie, nie akceptuje czynów syna, ale jest razem z nim, przyjeżdżała w odwiedziny do więzienia, utrzymuje z nim kontakt. Nie chciałabym, aby dyskusja zeszła na ocenę moralną tych osób, ale... czy można czuć empatię do takich osób?
Zazwyczaj, gdy słyszy się o takich przypadkach to rozumu skupia się na czynach (nieakceptowalnych), na ofiarach (małych wykorzystanych dzieciach), ale to też są ludzie. Żona Trynkiewicza opowiada o nim bardzo ciepło (gdyby nie pojawiło się nazwisko, to pewnie wiele dziewczyn zazdrościłoby jej takiego faceta), matka księdza - że syn był dobrym, uduchowionym człowiekiem. Gdyby odrzucić ocenę moralną takich osób, czy można czuć do nich empatię? Warto/nie warto? Trzeba być Jezusem, by dostrzec w kimś upadłym człowieka?

108

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Jeśli dziecko jest wykorzystywane seksualne, to temu dziecku dzieje się krzywda, zgadza się? A na akceptację krzywdzenia drugiego człowieka nie ma miejsca. To samo dotyczy bicia kogoś, okradania.

Oczywiście zaraz ktoś wytknie mi zdradę. Ale tutaj nie ma krzywdy -- po prostu nie utrzymałem obiecanego monopolu. Problem powstał w tej obietnicy. Jezus oceniał "jawnogrzesznicę" i ta ocena jest prosta. Ona nic złego nikomu nie robiła. Ciekawe jak by Jezus oceniał złodziei i bandytów -- przypuszczam, że chciałby ich odsunąć na bezpieczną odległość, czyli w zasadzie wtrącić do więzenia.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

109

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Gary ale empatia nie jest 0-1. Można dostrzec dramat jednej i drugiej strony.  To o czym piszesz to jest ocena moralna czynu. Gdybyś nie wiedział,  co ten człowiek zrobił, a on opowiadałby ci o swoim cierpieniu duchowym,  o tym że popełnił błąd i żałuje,  nie czułbyś odrobiny empatii (nie znalazłbyś jakiegoś powodu by wysłuchać/ przeczytać tak ja to robisz na forum)?

110

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Empatia nie oznacza, że okażemy ją każdemu. Gdy chodzi o niewinne dziecko, które zostało skrzywdzone, to empatią jest raczej współczucie temu co się stało i dbanie o to, by takich sytuacji było jak najmniej, obserwacja itp. Jeżeli ktoś nie czułby empatii wobec skrzywdzonego dziecka, a dla pedofila tak to byłoby dla mnie dziwne. No chyba, że ktoś współczuje dziecku, boli go, że coś takiego spotkało niewinne dziecko, ale przy tym też w jakimś stopniu rozumie, że np pedofil zrobił to co zrobił, ale np żałuje czynu i ten ktoś wczuwa się też w to co on może czuć i że może faktycznie żałuje. No ale pedofil wie, że źle robi, dziecko za to jest niewinne. Nie dziwię się za to może mamie Trynkiewicza, bo mama może stać murem za dzieckiem nawet jeżeli okaże się pedofilem, mordercą itd. Wie, że źle zrobił, ale kocha go jako swoje dziecko i nie odwróci się od niego.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

111

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Przykład z Trynkiewiczem to ekstremalny przykład, może zbyt mocny, ale nawet na forum pojawiają się tematy, gdy np. jakaś kobieta wypłakuje się, że zostawił ją facet, że świat jej się zawalił... itd, większość osób stara się jakość pocieszyć, a potem krok po kroku wychodzi, że zostawił, bo nie łatwo z nią żyć, bo ona sama jest toksyczną osobą, podejście się zmienia, w wypowiedziach jest więcej współczucia dla faceta, niż dla kobiety. Albo spotykasz się z kimś, kto zachowuje się trochę aspołecznie, może agresywnie, a potem okazuje się, że jest to efekt choroby, wtedy ocena zmienia się, łatwiej jest okazać empatię osobie chorej, niż huliganowi. Wracając do przykładu Trynkiewicza - najpierw jakaś psycholożka z nim rozmawiała i uznała, że jest to ciekawy, inteligentny człowiek, a potem powiedział o nim swojej przyjaciółce, a ta zaczęła pisać listy i tak krok po kroku zafascynowała się jego osobą do tego stopnia, że się chajtnęła z nim w więzieniu.
Żeby nie było, w 100% zgadzam się, że krzywdzenie dzieci jest nieakceptowalne, ale zostając w temacie  - czasem zrozumienie, głębsze poznanie, a nie powierzchowna ocena, pozwala na  odrobinę empatii. Gdzieś wcześniej też pojawił się argument, że nawet zwyrodnialec, być może przeżył traumę w dzieciństwie, być może nie nauczył się zasad społecznych, czy empatii.

Potrafię sobie wyobrazić, że właśnie tacy ludzie (o ile nie są to socjopaci, o ile mają jakieś refleksje nad swoimi czynami) być może potrzebują odrobinę empatii, są osamotnieni, znienawidzeni, być może cierpią z tego powodu.

112

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Osobiscie dla bandytow pokroju Trynkiewicza i jemu podobnych nie mam ani troche wspolczucia. Moga to byc ludzie inteligentni,oczytani,dowcipni. Moze i byli maltretowani czy inaczej krzywdzeni w dziecinstwie. Ale nic,NIC nie usprawiedliwia krzywd jakie wyrzadzili innym. Tu podane sa skrajne przypadki bandytyzmu i zwyrodnienia,dziwie sie ze ktos moze wspolczuc takim osobom,niewazne jak bardzo by zalowali swoich czynow.
Empatii uczymy nasze dzieci od najmlodszych lat. Pokazujemy im ze nie wolno wysmiewac sie ze slabszych lub innych od nas bo to rani,boli. Ze nie robimy krzywdy zwierzetom bo one tez czuja. Uczymy ustepowac miejsca w autobusie osobom starszym,bo sa zmeczone i slabe. Tak uczono mnie. Nie uwazam sie za osobe przesadnie empatyczna,nie zawsze potrafie wczuc sie w nastroj i uczucia drugiej osoby,nawet mi bliskiej. Ale nie jestem tez egoistka,zadufana w sobie i wlasnych potrzebach i uczuciach.
Mam bliska kolezanke,ktorej pierwsze dziecko zmarlo w wieku trzech lat. Niedlugo potem urodzila syna ktory obecnie ma 8 lat. Jest rozpuszczonym dzieciakiem ktory mysli tylko i wylacznie o sobie. Dzieci nie chca sie z nim bawic bo jest egoista,wrzaskiem i biciem innych wymusza swoje racje. Kilka miesiecy temu dostal chomiczka ktorego zaklul igla do szycia... Matka pozwala mu na wszystko,nie krzyknie,nie ukarze w zaden sposob za zle zachowanie mimo ze otoczenie mowi jej ze to blad. W tym dziecku nie ma za grosz wspolczucia dla innych,z winy matki,ktora trzyma go pod kloszem i chroni ze strachu.
Podsumowujac,empatii chyba nie mozna SIE nauczyc. Empatii ucza nas rodzice,nauczyciele,opiekunowie w dziecinstwie.

" Lepiej być szczęśliwym głupcem,niż nieszczęśliwym mędrcem" H.W. Geissler

113

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Averyl napisał/a:

Gary ale empatia nie jest 0-1. Można dostrzec dramat jednej i drugiej strony.  To o czym piszesz to jest ocena moralna czynu. Gdybyś nie wiedział,  co ten człowiek zrobił, a on opowiadałby ci o swoim cierpieniu duchowym,  o tym że popełnił błąd i żałuje,  nie czułbyś odrobiny empatii (nie znalazłbyś jakiegoś powodu by wysłuchać/ przeczytać tak ja to robisz na forum)?

W realu robię tak jak na forum -- słucham. I to słucham dobrze, czyli tak jak zawodowy mówca w TedX określił: "aby rozumieć jaka logika kryje się za wypowiadanymi słowami", czyli co mówiąca osoba ma w głowie a ubiera w słowa.

Czy bym czuł empatię... taką uczuciową? Hmm... jak dziewczyna mówi, że ma HPV to jest mi przykro że taki ma los. Jak prawiczek lamentuje, że dziewczyny nie znalazł przez 10 lat to wcale mi go nie żal. Jak ktoś wybudował sklep i bankrutuje, bo obok postawili duży market -- też mi przykro że musi przez to przechodzić. Jak ktoś płacze że jego związek się sypie i przyznaje że "nie było kolorowo" -- wcale mi nie żal.

Może to okrutne, ale jeśli ktoś żałuje czegoś co zrobił, to wtedy takiej osobie wcale nie współczuję, bo to konsekwencja jej wyboru. Mnie to też dotyczy oczywiście, bo na szali z jednej strony wagi postawiłem całe małżeństwo.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

114

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Averyl napisał/a:

zaczynając ten temat myślałam,  że człowiek rodzi się z empatią a dopiero potem coś się psuje

A to empatia to w genach niby?

Posty [ 77 do 114 z 219 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy można nauczyć się empatii?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016