Czy można nauczyć się empatii? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy można nauczyć się empatii?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 219 ]

39

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Iryd> a kiedy empatia może być wykorzystana w złych zamiarach?

Iceni> oczywiście, że empatia nie musi być działaniem. Jednak to się nasuwa samo- moim zdaniem. Akurat u mnie często idzie w parze. Owszem, czasem nie garnę się do pomocy, bo gdy na przystanku starsza pani zwierzy mi się ze swojego życia, to co ja mogę? Przykro mi z powodu jej samotności, troszkę o niej porozmyślam, mogę się jeszcze pomodlić i nic więcej. Jednak ja nie umiem nie rozmyślać, to mi się samo nasuwa. Czasem nie mogę zasnąć, próbując zrozumieć jak doszło do tego, ze ktoś tak skończył. Czasem przeżywam historie z internetu, z forum i też mi coś na duszy ciężko, ale nic nie zrobię. W społ odczuwam i tyle.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu
Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
tajemnicza75 napisał/a:

Iceni> oczywiście, że empatia nie musi być działaniem. Jednak to się nasuwa samo- moim zdaniem. Akurat u mnie często idzie w parze. Owszem, czasem nie garnę się do pomocy, bo gdy na przystanku starsza pani zwierzy mi się ze swojego życia, to co ja mogę? Przykro mi z powodu jej samotności, troszkę o niej porozmyślam, mogę się jeszcze pomodlić i nic więcej. Jednak ja nie umiem nie rozmyślać, to mi się samo nasuwa. Czasem nie mogę zasnąć, próbując zrozumieć jak doszło do tego, ze ktoś tak skończył. Czasem przeżywam historie z internetu, z forum i też mi coś na duszy ciężko, ale nic nie zrobię. W społ odczuwam i tyle.

Jeszcze inaczej. Na odwrót. Często działanie jakiejś osoby jest po prostu oznaką braku empatii, czyli brak odczuwania i reakcji empatycznej może zwyczajnie świadczyć o jej deficycie. Mało to mamy na tym forum świadectw tego, jak ludziom brakuje wglądu w myśli i odczucia nawet bardzo bliskuch osób i braku adekwatnej reakcji, która w tym przypadku byłaby zaniechaniem działania „krzywdzącego”?

41 Ostatnio edytowany przez iryd (2017-11-28 18:42:12)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Kogoś ktoś bije, inny to widzi ale nie reaguje, boi się. Jest empatia brak działania.
   Kiedy krzywda dziej się "pustakowi" nie pomagam. Całe życie byłeś pustakiem i kpiłeś z ludzi... Mogę mu powiedzieć coś takiego "nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka". Jest sporo takich powiedzonek.   
To do działania, a teraz czemu może służyć empatia?

   Czasem musiałem się bronić przed atakami kogoś ważniejszego w pracy, i nie tylko - znajomość jego zachowania, zwłaszcza wynikła z empatii pozwoliła mi przewidzieć jego zachowanie. Atakując obroniłem siebie. Czasem kogoś innego. No, może tu bardziej już jest inteligencja emocjonalna. Człowiek empatyczny może być bardzo niebezpieczny i uderzy w czuły punkt. Fakt, że zrozumienie kogoś ogranicza nienawiść wobec tej osoby.

PS Tak jak tu, sporo osób nie rozumiejąc mnie, stara się mi dogryź ale te ich próby bardziej mnie bawią niż złoszczą

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.
Reklama

42

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
iryd napisał/a:

Kogoś ktoś bije, inny to widzi ale nie reaguje, boi się. Jest empatia brak działania.
   Kiedy krzywda dziej się "pustakowi" nie pomagam. Całe życie byłeś pustakiem i kpiłeś z ludzi... Mogę mu powiedzieć coś takiego "nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka". Jest sporo takich powiedzonek.   
To do działania, a teraz czemu może służyć empatia?

   Czasem musiałem się bronić przed atakami kogoś ważniejszego w pracy, i nie tylko - znajomość jego zachowania, zwłaszcza wynikła z empatii pozwoliła mi przewidzieć jego zachowanie. Atakując obroniłem siebie. Czasem kogoś innego. No, może tu bardziej już jest inteligencja emocjonalna. Człowiek empatyczny może być bardzo niebezpieczny i uderzy w czuły punkt. Fakt, że zrozumienie kogoś ogranicza nienawiść wobec tej osoby.

PS Tak jak tu, sporo osób nie rozumiejąc mnie, stara się mi dogryź ale te ich próby bardziej mnie bawią niż złoszczą

No, ale Ty ciagle opisujesz empatie poznawcza, tj. intelektualne zrozumienie uczuc i stanow drugiej osoby, a nie wspolodczuwanie. To, ze ja wiem gdzie ktos ma czuly punkt (bo potrafie obserwowac), nie znaczy, ze mi z tego powodu przykro, albo, ze chcialabym pomoc. Gdybym miala zaciecie sadystyczne, to po prostu wykorzystalabym ta wiedze by komus dokopac. Ale to nie jest empatia w klasycznym znaczeniu, to jest wylacznie Machiavellizm.

Prawdziwa empatia polega na umiejetnosci wspolodczuwania z innymi ludzmi i poprzez to chceci pomocy im, dokladnie jakbysmy chcieli by nam ktos pomogl.

43 Ostatnio edytowany przez iryd (2017-11-28 20:34:15)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Beyondblackie napisał/a:
iryd napisał/a:

...

No, ale Ty ciagle opisujesz empatie poznawcza, tj. intelektualne zrozumienie uczuc i stanow drugiej osoby, a nie wspolodczuwanie. To, ze ja wiem gdzie ktos ma czuly punkt (bo potrafie obserwowac), nie znaczy, ze mi z tego powodu przykro, albo, ze chcialabym pomoc. Gdybym miala zaciecie sadystyczne, to po prostu wykorzystalabym ta wiedze by komus dokopac. Ale to nie jest empatia w klasycznym znaczeniu, to jest wylacznie Machiavellizm.

Prawdziwa empatia polega na umiejetnosci wspolodczuwania z innymi ludzmi i poprzez to chceci pomocy im, dokladnie jakbysmy chcieli by nam ktos pomogl.

Ja doskonale współodczuwam co on w danej sytuacji czuje. Korci mu pomóc, ale świadomie blokuję tę chęć. Inaczej to znaczy "można być złym i tak ktoś mi w biedzie pomoże". A ja mówię nie. Tak dla przestrogi dla innych złych. To znaczy "zmień się zanim wpadniesz sam w biedę".

Jeśli wprowadzasz kategorię minie znaną prawdziwej empatii. Rozumiem, że chodzi o tą empatię co pomaga, rozumie, współczuje. Może być skierowana do człowieka lub zwierzęcia. To się z tobą zgadzam. Ja to bardziej nazywam dobrotliwością, przyzwoitością, człowieczeństwem.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.
Reklama

44

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:

Pewnie własne doświadczenia pozwalają bardziej czuć, sparować doświadczenie czucia z konkretnym stanem. Obawiam się tylko, źe częstokroć „przykrywają” one współczucie dla kogoś współczuciem dla siebie. Sobie chcemy wtedy pomóc, pomagając innym. Jakoś tak smile

Myślę, że wiele zależy od konkretnego człowieka, głównie jego osobistej, wrodzonej umiejętności współodczuwania, a dopiero potem wspomnianych doświadczeń, niemniej - przynajmniej moim zdaniem - te doświadczenia jednak empatię pogłębiają. Wiem sama po sobie, że własne przeżycia wyczuliły mnie na pewnego rodzaju ludzkie problemy, ale nie ma to nic wspólnego ze współczuciem dla siebie. Po prostu lepiej rozumiem, co można w danej sytuacji czuć, a tym samym czego drugi człowiek potrzebuje, a nie czego wydaje mi się, że potrzebuje - wbrew pozorom to jest naprawdę spora różnica. Nasze emocje są bardzo delikatną materią, dlatego obok trafnie postawionej "diagnozy" trzeba jeszcze umieć znaleźć się w sytuacji, potrafić wyrazić to, co się czuje w sposób taktowny (użalanie się jest okropne), a przede wszystkim oddać siebie drugiej osobie.

Dążę do tego, że abstrakcyjne myślenie nierzadko dalekie jest od tego, co się wie na dany temat, kiedy samemu wcześniej stało się w takim samym miejscu, w jakim obecnie stoi drugi człowiek. Tu właśnie cenne są owe doświadczenia. Nie chcę się za bardzo wgłębiać, ale zdarzało mi się dotknąć sytuacji, które wcześniej wielokrotnie sobie wyobrażałam i nagle odkrywałam, że rzeczywistość nijak ma się do tego, co można sobie na dany temat wyobrażać.

Do wcześniejszych dodam jeszcze jeden przykład: podobno najlepszymi psychoterapeutami osób walczących z uzależnieniem od alkoholu są tak zwani trzeźwi alkoholicy - nie sadzę, że w ich przypadku można mówić o współczuciu dla siebie, oni po prostu lepiej niż ktokolwiek inny potrafią wejść w buty alkoholika. I tak dalej, i tak dalej.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

45 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-11-28 21:26:43)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:

Jeszcze inaczej. Na odwrót. Często działanie jakiejś osoby jest po prostu oznaką braku empatii, czyli brak odczuwania i reakcji empatycznej może zwyczajnie świadczyć o jej deficycie. Mało to mamy na tym forum świadectw tego, jak ludziom brakuje wglądu w myśli i odczucia nawet bardzo bliskuch osób i braku adekwatnej reakcji, która w tym przypadku byłaby zaniechaniem działania „krzywdzącego”?

Szczerze to nic z tego nie rozumiem. Proszę o inny sposób wyjaśnienia. Ktoś bez braku empatii pomaga/reaguje, tak(?) i to oznacza, że co? Moim zdaniem pomaga komuś, bo ma w tym interes lub chce się pokazać, dowartościować.

Beyondblackie napisał/a:

No, ale Ty ciagle opisujesz empatie poznawcza, tj. intelektualne zrozumienie uczuc i stanow drugiej osoby, a nie wspolodczuwanie. To, ze ja wiem gdzie ktos ma czuly punkt (bo potrafie obserwowac), nie znaczy, ze mi z tego powodu przykro, albo, ze chcialabym pomoc. Gdybym miala zaciecie sadystyczne, to po prostu wykorzystalabym ta wiedze by komus dokopac. Ale to nie jest empatia w klasycznym znaczeniu, to jest wylacznie Machiavellizm.

Prawdziwa empatia polega na umiejetnosci wspolodczuwania z innymi ludzmi i poprzez to chceci pomocy im, dokladnie jakbysmy chcieli by nam ktos pomogl.

Tak samo to odbieram. To w ogóle nie kojarzy mi się z empatią, tylko cierpieniem danej osoby, która w tym bólu pragnie się zemścić, dowartościować.


iryd napisał/a:

Ja doskonale współodczuwam co on w danej sytuacji czuje. Korci mu pomóc, ale świadomie blokuję tę chęć. Inaczej to znaczy "można być złym i tak ktoś mi w biedzie pomoże". A ja mówię nie. Tak dla przestrogi dla innych złych. To znaczy "zmień się zanim wpadniesz sam w biedę".

No ja bym tego nie nazwała wykorzystywaniem empatii do złych celów, tylko zwykłą manipulacją. Stałaś się przebiegła, chciałaś mu dopiec i uderzyć w czuły punkt, bo go poznałaś. To nie ma nic wspólnego z empatią. Empatyczna osoba pomyśli, ze nie jej osądzać, że ona sama też nie jest bez winy, a chciałaby aby ktoś jej w danej sytuacji pomógł. Potem może wygarnąć, że dana osoba nie zasłużyła sobie na pomoc lub zasłużyła na manto, ale pomogłaś ze zwykłej wrażliwości na cudza krzywdę. Tak ja to odbieram.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

46

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Tak mowiac ogolnie, empatia to pozytywna cecha, ulatwiajaca ludziom wspolprace, ale mamy rozny poziom empatycznosci w populacji, bo czasem dochodzi do sytuacji ekstremalnych, jak np wojna, kiedy empatycznosc jest wada, a nie zaleta. Jezeli zolnierze byliby bardzo empatyczni, to by nie potrafili, prosto mowiac, zabijac przeciwnika, a w zwiazku z tym bronic swojego kraju przed napascia. Gdyby chirurg wspolodczuwal trudna sytuacje czy bol pacjenta, to nie bylby go w stanie operowac. Gdyby policjant empatyzowal z kryminalista, to by go nigdy nie zlapal. Gdyby sedzia czul strasznie bol oskarzonego, to nie bylby w stanie wydawac sensownych i sprawiedliwych wyrokow.

Takze empatia moze tez byc przereklamowana. To jest tylko jedna z cech charakteru.

47

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
tajemnicza75 napisał/a:
iryd napisał/a:

Ja doskonale współodczuwam co on w danej sytuacji czuje. Korci mu pomóc, ale świadomie blokuję tę chęć. Inaczej to znaczy "można być złym i tak ktoś mi w biedzie pomoże". A ja mówię nie. Tak dla przestrogi dla innych złych. To znaczy "zmień się zanim wpadniesz sam w biedę".

No ja bym tego nie nazwała wykorzystywaniem empatii do złych celów, tylko zwykłą manipulacją. Stałaś się przebiegła, chciałaś mu dopiec i uderzyć w czuły punkt, bo go poznałaś. To nie ma nic wspólnego z empatią.

Nigdy do tej pory nie pomyślałam, że empatia może być negatywna, że można ją wykorzystać przeciwko komuś! Tajemnicza75 mocno i rzeczowo - to jest manipulacja, nie empatia! Zgadam się z tobą w 100%.

Beyondblackie napisał/a:

Tak mowiac ogolnie, empatia to pozytywna cecha, ulatwiajaca ludziom wspolprace, ale mamy rozny poziom empatycznosci w populacji, bo czasem dochodzi do sytuacji ekstremalnych, jak np wojna, kiedy empatycznosc jest wada, a nie zaleta. Jezeli zolnierze byliby bardzo empatyczni, to by nie potrafili, prosto mowiac, zabijac przeciwnika, a w zwiazku z tym bronic swojego kraju przed napascia. Gdyby chirurg wspolodczuwal trudna sytuacje czy bol pacjenta, to nie bylby go w stanie operowac. Gdyby policjant empatyzowal z kryminalista, to by go nigdy nie zlapal. Gdyby sedzia czul strasznie bol oskarzonego, to nie bylby w stanie wydawac sensownych i sprawiedliwych wyrokow.
Takze empatia moze tez byc przereklamowana. To jest tylko jedna z cech charakteru.

Nie zgodzę się z tobą, jak podajesz dziecku niesmaczne lekarstwo, to co czujesz? Rozumiesz jego uczucia, że jest chore, osłabione, może rozdrażnione, nie ma siły na jedzenie, a tym bardziej na obrzydliwie smakującą pigułę, a mimo to zachęcasz, by zjadło, bo to mu pomoże wyzdrowieć, bo to jest logiczne. Lekarz powinien mieć empatię, by rozumieć cierpnie drugiego człowiek, chociaż jego zawód powoduję, że wychodzi poza empatię - on musi pomóc choremu! Poza tym jest to układ nie tylko lekarz-chory, ale również rodzina. Wyobraź sobie, że masz ciężko chorą osobę w szpitalu, a lekarz ciągle nie ma czasu z tobą porozmawiać o stanie chorego, albo nie ma cierpliwości by tłumaczyć lekarski slang na ludzki język, wolałabyś wtedy by jednak lekarz miał odrobinę empatii.

48 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2017-11-28 23:39:05)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Averyl, w lekarzu mnie nie interesuje jak bardzo bedzie sie rozczulal nad moim bliskim czy nade mna, ale jak tego bliskiego skutecznie leczy. A to wcale nie wynika z empatii, a z poczucia obowiazkowosci.

W przypadku dziecka, denerwuje mnie fakt jego choroby i nie rozstrzasam jak sie czuje, tylko wciskam lekarstwo, bo wiem, ze to rozwiaze trudna sytuacje. I to brzmi bezdusznie, ale dziala.

Jezeli zas strasznie wspolodczuwalabys z dzieckiem i jego niechecia do zastrzykow czy gorzkiego syropu, to by Ci wieki zabralo pomozenie mu, bo aktywna pomoc wymaga oprocz empatii w jakims srednim stopniu, rowniez przytomnosci umyslu i umiejetnosci podejmowania czesto nieprzyjemnych, ale pozytywnych, dla drugiej osoby decyzji.

Nie twierdze, ze niska empatia jest super, ale jest przydatna w wykonywaniu niektorych zawodow i w ogarnianiu sytuacji kryzysowych, szczegolnie jezeli jest polaczona z niskim poziomem neurotyzmu- tacy ludzie sa stoiccy, zorganizowani i logiczni w totalnie wariackich scenariuszach.

49 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-11-28 23:40:21)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Ten przykład z lekarzem, to z życia wzięty - poza skutecznością jednak ludzkie podejście jest bardzo ważne w tym zawodzie.
Czasem nie wiadomo jak się zachować - w zeszłym tygodniu na oddział neurologiczny, gdzie jest moja mama, trafił gość, który głośno pojękiwał, kręcił się na łóżku, ściągał sobie pampersy, itp. W pewnym momencie słyszę, jak pielęgniarka zaczyna się na niego wydzierać, bo zasikał znowu łóżko, a ona już nie ma pościeli na zmianę, itp. Wyszłam z sali i stałam zaszokowana nie wiedząc co zrobić - czy opier*** tę pielęgniarkę za sposób w jaki traktuje chorego, czy jednak zrozumieć jej emocję, bo jednak wykonują bardzo ciężką robotę.
Ja jednak będę się upierać (chociaż możemy mieć różne stanowiska), że w tej branży empatia powinna jest dodatkowym atutem.

50 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-11-28 23:45:37)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Ciężko mi powiedzieć. Sama jestem empatyczna, wiele osób to zauważyło także na forum i w testach też wychodzi mi zazwyczaj około 90 % empatii. Czasem jednak to męczące, bo bywa, że za bardzo przejmuje się, że komuś jest źle i za mocno to na mnie wpływa. No ale zrobiłam tu i tak postępy, czasem człowiek się trochę zdystansuje. Jak każdy jednak czasem mam zły dzień i powiem coś niemiłego zamiast wesprzeć. Myślę, że takiej empatii poznawczej można w dużej mierze się nauczyć, ale takiego prawdziwego odczuwania już ciężej. No albo się to ma albo nie. Chociaż bywa różnie, bo jeżeli ktoś zrozumie dlaczego drugą osobę coś boli, zastanowi się nad tym, to możliwe, że i tej osobie włączy się jakaś empatia. Będzie się tworzyć większa wrażliwość. No ale myślę, że i tak każdy oprócz socjopatów i tym podobnych ma pewną dozę empatii jedni mniej inni więcej i nie ma większego problemu. Przyznaję przez tę dużą empatię ciężko czasem działać mi na chłodno i z opanowaniem, jestem też emocjonalna, ale i to da się ćwiczyć, więc i tak jest lepiej u mnie niż kiedyś smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

51

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Beyondblackie napisał/a:

Averyl, w lekarzu mnie nie interesuje jak bardzo bedzie sie rozczulal nad moim bliskim czy nade mna, ale jak tego bliskiego skutecznie leczy. A to wcale nie wynika z empatii, a z poczucia obowiazkowosci.

Niekoniecznie. Angażujący się w swoją pracę lekarz jak najbardziej może współczuć swojemu pacjentowi i właśnie dlatego zrobi wszystko, aby mu pomóc. Pewnie w ten sam sposób podchodzi do tematu weterynarz. Każda z tych osób w końcu wybrała swój zawód, aby pomagać (przynajmniej tak powinno być), a są to profesje, do których należy mieć jeszcze coś takiego, jak powołanie, bo wykonywanie swoich obowiązków, nawet bardzo rzetelne, to trochę za mało.

Averyl napisał/a:

Ja jednak będę się upierać (chociaż możemy mieć różne stanowiska), że w tej branży empatia powinna jest dodatkowym atutem.

Zdecydowanie tak. Tu trzeba mieć sporo ludzkich odruchów, w przeciwnym razie pacjent może czuć się traktowany przedmiotowo, pomimo że trafi w dobre, fachowe ręce. Nie od dziś zresztą wiadomo, że kondycja psychiczna w procesie leczenia ma niebagatelne znaczenie, a lekarz czy pielęgniarka mają na nią ogromny wpływ.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

52

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

To zalezy. Mialam okazje byc w szpitalu kilka razy, bo mam tendencje do ropnych zapalen migdalkow, prawie zawsze w stanie tak zlym, ze juz nie moglam plynow przyjmowac i szyje mialam totalnie spuchnieta (jestem oporna na wiele antybiotykow), a wcale mnie nie interesowalo jak mily jest pan doktor. Interesowalo mnie jak chce mnie leczyc. Bedac prawdomowna, moj ulubiony doktor z praktyki rodzinnej jest chamem, ale za to chamem, ktory jest niesamowicie dobrym lekarzem.

Nie rozumiem tej obsesji na punkcie delikatnosci i wspolczucia.

53

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Jeśli o mnie chodzi, to nie mam na myśli jakiejś nadmiernej delikatności i współczucia, bo nadmiar też mógłby być tutaj szkodliwy, ale szorstkość, nieprzyjemny styl bycia, trudne w odbiorze grubiaństwo, które przecież się zdarza - w sytuacji, kiedy pacjent niemal skazany jest na łaskę czy niełaskę personelu, ma jednak niemałe znaczenie.

Z drugiej strony coś w tym jest, że jeśli miałabym do wyboru grubiańskiego fachowca z prawdziwego zdarzenia albo uprzejmego przeciętniaka, to wybrałabym tego pierwszego. W kwestii zdrowia nie uznaję bowiem kompromisów, a że naprawdę nie mam zwyczaju się nad sobą rozczulać, to jakby nie ma tematu. Za to sądzę, że absolutnie nie mogłabym patrzeć, gdyby ktoś był chamsko nieprzyjemny dla moich bliskich. Na szczęście nigdy się to nie zdarzyło, a przynajmniej ja nie byłam tego świadkiem. Tak sobie nawet myślę, że w ogóle mam chyba szczęście do lekarzy, których los stawia na mojej drodze, bo nie przypominam sobie sytuacji, aby ktoś potraktował mnie w taki sposób, że poczułam się nieswojo.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

54 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-11-29 00:39:20)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Beyondblackie napisał/a:

To zalezy. Mialam okazje byc w szpitalu kilka razy, bo mam tendencje do ropnych zapalen migdalkow, prawie zawsze w stanie tak zlym, ze juz nie moglam plynow przyjmowac i szyje mialam totalnie spuchnieta (jestem oporna na wiele antybiotykow), a wcale mnie nie interesowalo jak mily jest pan doktor. Interesowalo mnie jak chce mnie leczyc. Bedac prawdomowna, moj ulubiony doktor z praktyki rodzinnej jest chamem, ale za to chamem, ktory jest niesamowicie dobrym lekarzem.

Nie rozumiem tej obsesji na punkcie delikatnosci i wspolczucia.

Jeżeli źle się dzieje ze zdrowiem lub źle się czuje to też mi wszystko jedno. Jednak jeżeli np chce zrobić np okresowe badania lu coś podobnego, a lekarz jest niemiły lub ma głupie uwagi a i tacy się zdarzają, to jednak trochę zniechęca. Można mieć empatię, chcieć pomóc, a przy tym nie być histerykiem. Zresztą u lekarza to się czuje czy przyjmuje Cię taśmowo mając tylko chęć, by zarobić jak najwięcej a jak najmniej się starać czy stara się, robi bardzo dokładny wywiad, ma wiedzę, a przy tym chce Ci pomóc. Oczywiście to nawet nie musi wtedy wynikać z empatii wobec Ciebie, a może z tego, że jest profesjonalistą i chce wykonać pracę jak najlepiej, ale myślę, że empatia się przydaje.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

55

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Truskaweczko, mnie zero obchodzi jak lekarz mnie przyjmuje, o ile robi co do niego nalezy. Oczywiscie wole by na mnie nie wrzeszczal, ale nawet na to jestem odporna.

Sama nie naleze do osob milych, wiec trudno byloby wymagac by inni zachowywali sie wobec mnie z krolewska delikatnoscia. Normalnie jestem uprzejma lecz wyraznie zdystansowana i szybko mi dziala na nerwy obecnosc innych ludzi, ktora staram sie powstrzymywac (maniery), ale ktora jest widoczna dla innych golym okiem.

56

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Beyondblackie napisał/a:

Truskaweczko, mnie zero obchodzi jak lekarz mnie przyjmuje, o ile robi co do niego nalezy. Oczywiscie wole by na mnie nie wrzeszczal, ale nawet na to jestem odporna.

Sama nie naleze do osob milych, wiec trudno byloby wymagac by inni zachowywali sie wobec mnie z krolewska delikatnoscia. Normalnie jestem uprzejma lecz wyraznie zdystansowana i szybko mi dziala na nerwy obecnosc innych ludzi, ktora staram sie powstrzymywac (maniery), ale ktora jest widoczna dla innych golym okiem.

Ok. Ja wolę jak jest miły, cierpliwy, zwłaszcza gdy mówię o czymś delikatnym dla mnie. Na szczęście znam takich lekarzy smile Na niemiłych też trafiałam i no nie przeżywam tego jakoś szczególnie, ale niestety to byli najczęściej właśnie ludzie, którzy przyjmowali taśmowo, więc nie było mowy o dobrym leczeniu i potrafili coś przeoczyć w wynikach badań itp. Oczywiście na pewno są też niemili, ale skuteczni, ale raczej rzadziej spotykałam się z tym.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

57

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Dziewczyny to naprawdę nie chodzi o bycie miłym, bo to jest kwestia kultury osobistej. Myślę o empatii - o zdolności wyobrażenia sobie co chory czuje - prosty przykład ludzie po udarze są często bezwładni, nie mogą się przekręcić, bo część ciała jest niesprawna, często mają również sparaliżowane mięśnie w obrębie twarzy, więc nie mogą powiedzieć pielęgniarce, żeby przekręciła na drugi bok, czy coś poprawiła. Nie chcę oceniać pielęgniarek, bo i tak wykonują bardzo ciężką pracę, ale chciałoby się właśnie, by były to osoby obdarzone empatią, by czasem próbowały zrozumieć/wyobrazić, co chory potrzebuję.
To trochę jak opieka nad chorymi zwierzakami - obserwujesz i musisz wyobrazić, co się dzieje ze zwierzakiem, on ci nie powie, że boli go głowa, albo brzuch.

58

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Podajecie różne sytuacje, dlatego trudno zrozumieć samo zjawisko. Ja dlatego mówię "człowiek i okoliczności" w jakich się znalazł. Poznając zjawisko eliminuję okoliczności. Wtedy mogę coś zrozumieć co jest w drugim człowieku.
A empatię można rozwinąć np. pieszczenie kobiecych sutków zwiększa jej empatię.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

59

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Averyl, ale do tego wcale nie trzeba miec empatii. Jedyne co wystarcza to dobre zdolnosci obserwacji, wiedza i sumiennosc. Jezeli jestes dobrze wyksztalcona, bystra i skrupulatna pielegniarka, to jestes DOBRA pielegniarka. Empatia pomaga w budowaniu wiezi z pacjentem, ale nie jest niezbedna do zapewnienia profesjonalnej opieki.

60 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-29 14:49:21)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Olinka, rozumiem twój tok myślenia i zgadzam się z tym, że czym innym jest doświadczyć czegoś a czym innym zakładać, że się rozumie stan myśli i uczuć. Jednakże, bardzo indywidualnie traktuję indywidualne doświadczenie, bo każdy przesiewa doświadczenie przez sito swojego postrzegania danej sytuacji. Tak samo każdy indywidualnie przeżywa podobne doświadczenie, z którego można wynieść zupełnie odmienne odczucia, nastawienie, postrzeganie minionego doświadczenia. A jednak smutek, złość, radość, rozpacz, wstyd,..., jesteśmy w stanie „wyobrazić” sobie.

Olinka napisał/a:

Do wcześniejszych dodam jeszcze jeden przykład: podobno najlepszymi psychoterapeutami osób walczących z uzależnieniem od alkoholu są tak zwani trzeźwi alkoholicy - nie sadzę, że w ich przypadku można mówić o współczuciu dla siebie, oni po prostu lepiej niż ktokolwiek inny potrafią wejść w buty alkoholika. I tak dalej, i tak dalej.

To nie jest dobry przykład. Pamiętajmy, że terapeuci są szkoleni w rozwijaniu i panowaniu nad własną empatią, to po pierwsze. Po drugie, mam w rodzinie małżeństwo, gdzie ona po resocjalizacji i szkole dla terapetów uzależnień a on anonimowy alkoholik także po szkoleniu prowadzą ośrodek dla uzależnionych. Żadne z nich nie uważa, że ma mniej empatii i zrozumienia od drugiego.


tajemnicza75 napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Jeszcze inaczej. Na odwrót. Często działanie jakiejś osoby jest po prostu oznaką braku empatii, czyli brak odczuwania i reakcji empatycznej może zwyczajnie świadczyć o jej deficycie. Mało to mamy na tym forum świadectw tego, jak ludziom brakuje wglądu w myśli i odczucia nawet bardzo bliskuch osób i braku adekwatnej reakcji, która w tym przypadku byłaby zaniechaniem działania „krzywdzącego”?

Szczerze to nic z tego nie rozumiem. Proszę o inny sposób wyjaśnienia. Ktoś bez braku empatii pomaga/reaguje, tak(?) i to oznacza, że co? Moim zdaniem pomaga komuś, bo ma w tym interes lub chce się pokazać, dowartościować.

Szczerze? Nie wiem jak można prościej.
Może na konkretnym przykładzie z forum.
Gary, który notorycznie zdradza żonę z pełną świadomością, że gdy ona się o tym dowie, to będzie cierpiała. (BTW: on tego cierpienia nie uznaje i nie rozumie, że ktoś może zakładać, że druga osoba dotrzyma obietnicy, więc w jego mniemaniu żona sama się prosi swoją naiwną wiarą o utratę nadziei i złudzeń, których to utrata boli) Mimo wiedzy z forum, czyli czynnika poznawczego, kontynuuje swoje zdradzieckie postępowanie. Zatem jego działanie jest wyrazem braku empatii dla własnej żony.

61

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Beyondblackie napisał/a:

To zalezy. Mialam okazje byc w szpitalu kilka razy, bo mam tendencje do ropnych zapalen migdalkow, prawie zawsze w stanie tak zlym, ze juz nie moglam plynow przyjmowac i szyje mialam totalnie spuchnieta (jestem oporna na wiele antybiotykow), a wcale mnie nie interesowalo jak mily jest pan doktor. Interesowalo mnie jak chce mnie leczyc. Bedac prawdomowna, moj ulubiony doktor z praktyki rodzinnej jest chamem, ale za to chamem, ktory jest niesamowicie dobrym lekarzem.

Nie rozumiem tej obsesji na punkcie delikatnosci i wspolczucia.

Czyli dr. Hause big_smile .
Wszystko zależy od charakteru. Jedni oczekują tej delikatności i współczucia. Dopiero wtedy im się wydaje, że dobrze się nimi zajmują. Tak wiec tutaj wszystko zależy od człowieka. Jednak milej jest gdy lekarz nie jest grubiański.
To mi się tu nasuwa jedno skojarzenie: lekarz empatyczny to jest przedstawiony w serialowym szpitalu w Leśnej Górze, a w prawdziwym szpitalu są lekarze nieempatyczni- w większości. Mimo wszystko zgadzam się z dziewczynami, ze empatia jest dodatkowym atutem.
Chociaż to tez wszystko zależy od sytuacji. Moja znajoma ma męża lekarza i ponoć wspaniały lekarz, pacjenci są zachwyceni, ze wysłucha, że pocieszy, powie miłe słowo, uśmiechnięty.... a w domu stosuje rygor i jest zero empatii. Chyba za bardzo się rozczula nad pacjentami i w domu brak mu już sił, całą wrażliwość zostawia w pracy.

Nie wiem tylko dlaczego empatia kojarzy się niektórym z takim... jakby to nazwać.... miękkim flakiem. Przykład powyżej z tą matką co ma podać gorzkie lekarstwo. Przecież wiadomo, że oprócz empatii jest rozum. Jeśli ktoś kierowałby się tylko emocjami, to ma ze sobą poważny problem. Zdrowy psychicznie człowiek wie, że oprócz tego co czuje jeszcze powinien używać rozumu. Jest mi przykro, że dziecko choruje i rozumiem co czuje. Właśnie dlatego wiem, że na jego miejscu chciałabym po prostu szybko wyzdrowieć, więc wypiłabym ten cholerny syrop. Moge potem dziecko przytulić i to  jest reakcja na współodczucie. Współodczuwam, ale myślę.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

62 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-11-29 15:38:32)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:

Szczerze? Nie wiem jak można prościej.
Może na konkretnym przykładzie z forum.
Gary, który notorycznie zdradza żonę z pełną świadomością, że gdy ona się o tym dowie, to będzie cierpiała. (BTW: on tego cierpienia nie uznaje i nie rozumie, że ktoś może zakładać, że druga osoba dotrzyma obietnicy, więc w jego mniemaniu żona sama się prosi swoją naiwną wiarą o utratę nadziei i złudzeń, których to utrata boli) Mimo wiedzy z forum, czyli czynnika poznawczego, kontynuuje swoje zdradzieckie postępowanie. Zatem jego działanie jest wyrazem braku empatii dla własnej żony.

To ja się trochę zgubiłam w Twojej wypowiedzi. Oczywiście rozumiem przykład, ale nie wiem do czego to było nawiązanie. Musze chyba się cofnąć i poczytać.
Taki brak empatii ma wiele osób niestety i to wynika z ich egoizmu. To nawet nie jest brak empatii, to czysty egoizm.


iryd napisał/a:

A empatię można rozwinąć np. pieszczenie kobiecych sutków zwiększa jej empatię.

No teraz to żeś pojechał po bandzie wink . Jakoś nie zauważyłam zależności.
To co mężczyźnie trzeba popiescić, żeby zwiększyć jego empatię tongue . Retoryczne pytanie.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

63 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-29 15:57:13)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
tajemnicza75 napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Szczerze? Nie wiem jak można prościej.
Może na konkretnym przykładzie z forum.
Gary, który notorycznie zdradza żonę z pełną świadomością, że gdy ona się o tym dowie, to będzie cierpiała. (BTW: on tego cierpienia nie uznaje i nie rozumie, że ktoś może zakładać, że druga osoba dotrzyma obietnicy, więc w jego mniemaniu żona sama się prosi swoją naiwną wiarą o utratę nadziei i złudzeń, których to utrata boli) Mimo wiedzy z forum, czyli czynnika poznawczego, kontynuuje swoje zdradzieckie postępowanie. Zatem jego działanie jest wyrazem braku empatii dla własnej żony.

To ja się trochę zgubiłam w Twojej wypowiedzi. Oczywiście rozumiem przykład, ale nie wiem do czego to było nawiązanie. Musze chyba się cofnąć i poczytać.
Taki brak empatii ma wiele osób niestety i to wynika z ich egoizmu. To nawet nie jest brak empatii, to czysty egoizm.

smile
Mówiliśmy o tym, że adekwatna reakcja jest jednym z kryteriów empatii, oznaką posiadania empatii. Przez odwrócenie chciałam pokazać „nieadekwatną” reakcję, pokazującą brak empatii.

64

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

całkowitą empatię do wszystkich ludzi miał Jezus. Ludzie tworzą sobie kręgi osobowe, gdzie tę empatię wykazują. Czasami z różnych skomplikowanych powodów kogoś z tego kręgu wykluczają- zdradzanego męża, czy żonę, czy np osobę, której zachowanie nam się nie podoba, np Garego, któremu pokroiłaś móżg Summerko jak na sekcji smile, nie wczuwając się w to jak się będzie czuł. I pewnie świerzbi Cię klawiatura by zrobić to z moim, więc też nie jestes empatyczna big_smile

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

65 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-29 16:30:50)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Ela210 napisał/a:

całkowitą empatię do wszystkich ludzi miał Jezus. Ludzie tworzą sobie kręgi osobowe, gdzie tę empatię wykazują. Czasami z różnych skomplikowanych powodów kogoś z tego kręgu wykluczają- zdradzanego męża, czy żonę, czy np osobę, której zachowanie nam się nie podoba, np Garego, któremu pokroiłaś móżg Summerko jak na sekcji smile, nie wczuwając się w to jak się będzie czuł. I pewnie świerzbi Cię klawiatura by zrobić to z moim, więc też nie jestes empatyczna big_smile

Fakt, empatycznym się bywa, a nie jest. Pod tym względem niczym się nie wyróżniam. Dla wszystkich mojej empatii nie starcza wink

Ale z tym krojeniem mózgu to chyba jednak przegięlaś. Zresztą myślę, że akurat Gary nie czuje niczego, ale potrafi świetnie udawać, o czym najlepiej wie jego żona i „wielbicielki” big_smile

66

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

No to prawda, że nie da się zawsze być empatycznym. Zresztą łatwiej jak komuś dzieje się krzywda, Garemu raczej się nie dzieje po prostu ma taki charakter, pewnie też taki zestaw genów, który sprawia, że niestety nie wystarcza mu jedna kobieta nawet jeżeli seks byłby świetny.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

67

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

całkowitą empatię do wszystkich ludzi miał Jezus. Ludzie tworzą sobie kręgi osobowe, gdzie tę empatię wykazują. Czasami z różnych skomplikowanych powodów kogoś z tego kręgu wykluczają- zdradzanego męża, czy żonę, czy np osobę, której zachowanie nam się nie podoba, np Garego, któremu pokroiłaś móżg Summerko jak na sekcji smile, nie wczuwając się w to jak się będzie czuł. I pewnie świerzbi Cię klawiatura by zrobić to z moim, więc też nie jestes empatyczna big_smile

Fakt, empatycznym się bywa, a nie jest. Pod tym względem niczym się nie wyróżniam. Dla wszystkich mojej empatii nie starcza wink

Ale z tym krojeniem mózgu to chyba jednak przegięlaś. Zresztą myślę, że akurat Gary nie czuje niczego, ale potrafi świetnie udawać, o czym najlepiej wie jego żona i „wielbicielki” big_smile

wiedziałam, że nie wytrzymasz smile

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

68 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-29 16:39:42)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Ela210 napisał/a:
summerka88 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

całkowitą empatię do wszystkich ludzi miał Jezus. Ludzie tworzą sobie kręgi osobowe, gdzie tę empatię wykazują. Czasami z różnych skomplikowanych powodów kogoś z tego kręgu wykluczają- zdradzanego męża, czy żonę, czy np osobę, której zachowanie nam się nie podoba, np Garego, któremu pokroiłaś móżg Summerko jak na sekcji smile, nie wczuwając się w to jak się będzie czuł. I pewnie świerzbi Cię klawiatura by zrobić to z moim, więc też nie jestes empatyczna big_smile

Fakt, empatycznym się bywa, a nie jest. Pod tym względem niczym się nie wyróżniam. Dla wszystkich mojej empatii nie starcza wink

Ale z tym krojeniem mózgu to chyba jednak przegięlaś. Zresztą myślę, że akurat Gary nie czuje niczego, ale potrafi świetnie udawać, o czym najlepiej wie jego żona i „wielbicielki” big_smile

wiedziałam, że nie wytrzymasz smile

Oh Ela, zupełnie jak ty. Przecieź to ty nie wytrzymałaś, żeby mi szpilki nie wcisnąć, więc z łaski swojej odczep się wreszcie ode mnie, nie prowokuj mnie, to nie będę zmuszona do odpierania twoich kolejnych „ataków” tongue

69 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2017-11-29 17:01:44)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Moim zdaniem empatii da się nauczyć i trzeba jej uczyć -jeśli o dzieci chodzi i się jej uczyć-jeśli chodzi o dorosłych.
Mama w szkole językowej grupę siedmiolatków.W grupie jest dzieciak bardzo wrażliwy na swoim punkcie,wiecznie coś mu nie pasuje i płacze i leci ze skargą do mnie.Ostatnio zrobił aferę jak rozdałam karty pracy do pisania po śladzie.Bo on lubi pisać ale nie po śladzie! I mam dać mu normalną kartkę w kratkę i on chce pisać.
Mówię więc,że najpierw bawiliśmy się tak jak i jemu się podobało a teraz robimy coś o co ja proszę.
Jakieś dziecko powiedziało do niego coś w stylu: bo ty to taki pisarz jesteś.Chłopaczek przybiegł z płaczem bo ktoś go nazwał pisarze.Zbagatelizowałam sprawę bo widzę,że on musi mi każde zajęcia rozwalać bo trzeba zwrócić na niego uwagę.
Dzieciaki robiły taki teścik ze słuchu.Bardzo im się podobało.ale przy ostatnim ćwiczeniu chłopaczek się rozpłakał bo trzeba było znać nazwy przedmiotów,które nosi się w plecaku do szkoły.Powiedziałam żeby przestał płakać i najpierw posłuchał-na pewno sobie poradzi.No i poradził sobie.Po teściku chwaliłam dzieciaki,oczywiście mówiłam też jak ktoś coś źle zrobił ale każdy i tak dostał pochwałę i nagrodę.
Jest taki chłopaczek,którem najsłabiej poszło.Kiedy powiedziałam co zrobił źle ten płaczliwy chłopaczek zaczął się głośno śmiać prowokując resztę do podobnego zachowania.Wkurzyłam się bo to już nie pierwszy raz jak zaczepiał właśnie tego dzieciaka.
Zapytałam więc jak by się poczuł,
kiedy wszyscy zaczęlibyśmy się śmiać,że on płacze bo ktoś nazwał go pisarzem albo,że płacze bo boi się,że źle napisze test.
I czy byłoby mu miło. Jedna z bystrzejszych dziewuszek powiedziała,że jest takie powiedzenie: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe smile
Chłopaczek zamknął się i być może coś pojął bo od tamtej pory nie widziałam na moich zajęciach takich akcji.

Mój mąż miał kiedyś takie akcje,że wkurzały mnie jego teksty a on nie widział w nich problemu.Co innego kiedy ja w podobnym tonie się do niego odezwałam.Pomogła mi córka mówiąc,że po takim tekście jaki mi rzucił on by się obraził.
Chyba mąż coś pojął bo od tamtej pory bardziej ostrożnie dobiera słowa smile

''Wiem, że dla ciebie to forum, to terapia na nieudane życie emocjonalne, więc pisz sobie i fantazjuj o mnie lub o sobie" smile
autor-iryd

70

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Tak Gojka, masz rację. Porównałabym w ten sposób: Delfiny pływaja naturalnie, a niektórzy moga nauczyć się pływać "delfinem"  big_smile

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

71

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Nie odzywałem się, aby nie rozwlekać tematu jak "moralność vs zdrada". Tam wszystko zostało powiedziane. Ponieważ jednak jestem pod Waszym mikroskopem, więc jak bakteria macham Wam ręką do obiektywu i zapraszam do oglądania ...


summerka88 napisał/a:

Szczerze? Nie wiem jak można prościej.
Może na konkretnym przykładzie z forum.
Gary, który notorycznie zdradza żonę z pełną świadomością, że gdy ona się o tym dowie, to będzie cierpiała. (BTW: on tego cierpienia nie uznaje i nie rozumie, że ktoś może zakładać, że druga osoba dotrzyma obietnicy, więc w jego mniemaniu żona sama się prosi swoją naiwną wiarą o utratę nadziei i złudzeń, których to utrata boli) Mimo wiedzy z forum, czyli czynnika poznawczego, kontynuuje swoje zdradzieckie postępowanie. Zatem jego działanie jest wyrazem braku empatii dla własnej żony.

Zgadza się. Zdradzam żonę z pełną świadomością. Będzie cierpiała z niedotrzymanej obietnicy. Jesteśmy dorośli, ale obrazowo powiem tak... jest chłopiec i dziewczynka i bawią się w piaskownicy. Chłopiec poszedł na chwilę pożyczyć foremkę od innej dziewczynki. A ta pierwsza się rozpłakała, że on poszedł z inną się chwilę zabawić. Czy to normalne? Dla mnie przestało być normalne niestety.

Wiedza z forum była bardzo użyteczna. Właśnie po to tutaj przyszedłem aby poszukać o co chodzi "w tej zdradzie" -- dlaczego mówi się że to jak "śmierć najbliższej osoby", gdzie leży ból, gdzie jest ta krzywda. I naprawdę nie znalazłem żadnego powodu (za wyjątkiem ryzyka chorób, albo wynoszenia pieniędzy rodzinnych). Co gorsze dramaty zdrady wydały mi się jeszcze bardziej skrzywione światopoglądowo. Nie dał bym rady być zazdrosnym o to że żona z kimś flirtowała, romansowała, albo nawet się przespała.

Twierdzisz, że nie jestem empatyczny dla własnej żony. Racja, płakał z nią nie będę. Ale będę rozumiał jej emocje w takim sensie, że straciła monopol który jej obiecałem, a nie dochowałem. Ona będzie jak inne osoby które ze zdradą przychodzą na forum prosić o pomoc. Posiadanie monopolu to jest szczyt egoizmu. W ramach swojej empatii pomogę jej przez to przejść najlepiej jak umiem.

Decyzja moralna polega na ustaleniu stabilnej granicy pomiędzy jej egoizmem a moim poświęceniem. Ona była bardzo egoistyczna i tę granicę szlag trafił. Nie ma już granicy, negocjacje padły. Najgorsze co mogłem zrobić to mieć seks z inną kobietą i to się zdarza.


Ela210 napisał/a:

całkowitą empatię do wszystkich ludzi miał Jezus. Ludzie tworzą sobie kręgi osobowe, gdzie tę empatię wykazują. Czasami z różnych skomplikowanych powodów kogoś z tego kręgu wykluczają- zdradzanego męża, czy żonę, czy np osobę, której zachowanie nam się nie podoba, np Garego,

No właśnie. Ciekawe co by Jezus o mnie powiedział. Może byłoby to tak samo zaskakujące jak z tym pieniążkiem -- "Czyj wizerunek?" "Cezara..." "To oddajcie pieniądz cezarowi...". Czy ktokolwiek oddał pieniądze do NBP i bez tego żyje? Nikt... Mogę iść do żony i powiedzieć, że jednak obietnica nie jest aktualna. Ale jesteśmy związani ze sobą w urzędach, pieniędzmi, dziećmi. Taka pajęczyna powiązań i lepiej nie psuć życia. Nie jest dobrze, ale niech nie będzie gorzej. Kto che niech czyta:    "michael journal wyspa rozbitków" -- próbowali zrobić co Jezus o pieniądzach mówił, i się nie udało. Tak samo z wiernością się nie uda.



summerka88 napisał/a:

myślę, że akurat Gary nie czuje niczego, ale potrafi świetnie udawać, o czym najlepiej wie jego żona i „wielbicielki” big_smile

Zakładanie że nie czuję niczego jest ryzykowne, oparte tylko na twoich wyobrażeniach. Nie wiesz czy coś czuję. Nawet gdybyśmy ze sobą rozmawiali to też byś nie wiedziała. Niewykluczone że mam więcej empatii i emocji niż większość ludzi, którzy żyją w dolinach emocjonalnych.



truskaweczka napisał/a:

Garemu raczej się nie dzieje po prostu ma taki charakter, pewnie też taki zestaw genów, który sprawia, że niestety nie wystarcza mu jedna kobieta nawet jeżeli seks byłby świetny

Ja bym raczej powiedział, że każdy mężczyzna taki jest, ale nie każdy tak postępuje. Jeśli jakiś mężczyzna "nie leci" na kobiety, to się odbija w sypialni z żoną -- i taką to macie drogie Panie niekorzyść z monogamii. Tak działa natura... po seksie z daną kobietą pożądanie do niej automatycznie spada. Nie dotyczy świeżych znajomości.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

72

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

Gary ale już ryzyko chorób to duży argument przeciw zdradom. Zabezpieczasz się chociaż zawsze?

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

73 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-29 17:48:58)

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Gary napisał/a:
summerka88 napisał/a:

myślę, że akurat Gary nie czuje niczego, ale potrafi świetnie udawać, o czym najlepiej wie jego żona i „wielbicielki” big_smile

Zakładanie że nie czuję niczego jest ryzykowne, oparte tylko na twoich wyobrażeniach. Nie wiesz czy coś czuję. Nawet gdybyśmy ze sobą rozmawiali to też byś nie wiedziała. Niewykluczone że mam więcej empatii i emocji niż większość ludzi, którzy żyją w dolinach emocjonalnych.

Gary, ale w czym problem? Przecież mogę uważać inaczej niż ty, mogę sobie wyobrażać co i niego niż ty. Powiem więcej, z pewnością tak jest, że postrzegam, wyobrażam sobie, uważam inaczej niż ty różnorakie kwestie. Jednakże mnie nie zwiedziesz co do swojej ponoć empatii, bo mnie twoje zapewnienia nie przekonują, za to własne obserwacje owszem.
Ale wiesz, twój brak empatii ciebie w moich oczach nie dyskwalifikuje. Doceniam to, że uczysz się pływać delfinem wink Cenię sobie ciebie i twoją obecność na forum z innych powodów. Chętnie pogadałabym sobie z tobą nawet na żywo, bo wydajesz się interesującym człowiekiem z potencjalnie ciekawymi własnymi wnioskami i interpretacjami w wielu obszarach. Ale to nie jest propozycja, tylko takie gdybanie big_smile

74

Odp: Czy można nauczyć się empatii?

OFFTOP...   @truskaweczka -- ryzyko chorób jest zawsze, zabezpieczam się, ale to jak z zapinaniem pasów w samochodzie -- i tak można zostać inwalidą jak się ma pecha, ale trudno nie jeździć autem bo jest zagrożenie;

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

75

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
Gary napisał/a:

OFFTOP...   @truskaweczka -- ryzyko chorób jest zawsze, zabezpieczam się, ale to jak z zapinaniem pasów w samochodzie -- i tak można zostać inwalidą jak się ma pecha, ale trudno nie jeździć autem bo jest zagrożenie;

Tak ryzyko jest zawsze, ale prezerwatywa chroni już w niezłym stopniu. Bez zabezpieczenia bo tak Ci wygodniej byłbyś bardzo nierozsądny i na choroby byś żonę narażał w ogromnym stopniu. To już by było naprawdę okrutne...

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

76

Odp: Czy można nauczyć się empatii?
summerka88 napisał/a:

Przecież mogę uważać inaczej niż ty, mogę sobie wyobrażać co i niego niż ty. Powiem więcej, z pewnością tak jest, że postrzegam, wyobrażam sobie, uważam inaczej niż ty różnorakie kwestie.

Oczywiście że możesz myśleć i wyobrażać sobie wszystko co chcesz. Jesteś wolna, ja jestem wolny. Rozmawiamy. Ale jeśli twoja empatia jest na wysokim poziomie, to pewnych granic nie powinnaś przekraczać.

O empatii mowa, więc jeśli twierdzisz, że ja nic nie czuję to podajesz do wiadomości nieprawdziwą informację. Czujesz tę subtelną różnicę? Po prostu pomyliłaś się i podałaś to jako twierdzenie, które moim zdaniem nieprawdziwe. Prawdą jest że zdradzam. I prawdą że żona będzie cierpieć gdy się dowie. Prawdą jest, że przysięgałem i nie dotrzymałem obietnicy.

Empatia to wyższa uczuciowa szkoła życia.


Jednakże mnie nie zwiedziesz co do swojej ponoć empatii, bo mnie twoje zapewnienia nie przekonują, za to własne obserwacje owszem.

Okej. Ale ja wcale nie chcę Cię zwodzić smile smile. Masz peeeeeełną wolność -- z powodu mojej empatii.


Ale wiesz, twój brak empatii ciebie w moich oczach nie dyskwalifikuje. Doceniam to, że uczysz się pływać delfinem wink

Uczuciowo w relacjach z ludźmi jestem delfinem smile smile.
Dopuszczam możliwość, że nieświadomie krzywdzę wszystkich na około będąc zamkniętym w swoim świecie, ale takie sygnały do mnie nie docierają.


Chętnie pogadałabym sobie z tobą nawet na żywo ....

Jak będziesz chciała, kiedyś-kiedyś-tam, to porozmawiajmy na żywo -- napisz (mail obok). W przeciwnym wypadku nie było tego zdania.

Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną.

Posty [ 39 do 76 z 219 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy można nauczyć się empatii?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016