Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 101 z 101 ]

77

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
adiaphora napisał/a:

Skladajac do kupy wiadomosci wychodzi tak: Świadkowie, czyli uczestnicy turnusu, ziomale mówiąc najkrócej, którzy byli w hotelu z Magda, twierdza, ze zachowywała się dziwnie od samego poczatku. Juz pierwszego wieczoru przy recepcji podeszła do jakiejś pary proponując spotkanie integracyjne, żeby się poznać ze wszystkimi po czym nagle i niespodziewanie  porzuciła temat pytajac jakby samej siebie -  gdzie jest mój chłopak? Gdzie jest mój chłopak...? I rozgladajc się wokolo, poszła sobie... Oni myśleli, ze przyjechała z chłopakiem i zawieruszyl sie w tloku.
Inni mówią, ze Magda nie schodziła w ogóle na śniadania. Dla nas, z boku, może to wyglądać, ze byla np więziona czy cos w tym stylu. Turyści twierdzą, ze miała swobodę w poruszaniu się po hotelu i poza nim. Ze np. widzieli, jak wychodzi z hotelu sama i idzie na plaże tanecznym krokiem.  Tyle, ze właśnie zachowywała się dziwnie, nie odpowiadala na powitania, jakby nie zauwazala ludzi. Drugiej nocy obsługa hotelu ponoć znalazła Magde na dachu hotelu, nie wiadomo, co tam robiła. Rezydent juz od poczatku twierdzi, ze nie mógł z Magda dojść do porozumienia, turyści potwierdzili, ze wprost im powiedział, żeby mieli na nią oko, cokolwiek to znaczy.
Kiedy znaleziono Magdę w  pokoju  niezbyt kontaktująca wezwano karetkę, która zabrała ja do najbliższego szpitala. Do karetki wsiadła z rezydentem bez problemu ale juz opuścić pod szpitalem jej nie chciała dobrowolnie. Lekarz powiedział, ze nie mógł na sile jej zabrać na oddział ani zbadać bo kategorycznie odmówiła. Wróciła więc z rezydentem do hotelu.
Kolejnego dnia rezydent i obsluga hotelu odetchneli z ulga, ze pozbeda sie dziwnego i klopotliwego goscia, bo Magda  miala wracac do kraju. Niestety obsluga samolotu miala obiekcje co do stanu Magdy, wiec nie chcac brac odpowiedzialnodci na swoje barki,  wezwano lekarza, ktory miał się wypowiedzieć w temacie, niestety nie wydal zgody na przelot.  Rezydent wiec wrocil z Magda do hotelu, ale tam nie chciano jej ponownie zameldowac, dlatego pojechał do innego, gdzie też odesłano ich z kwitkiem, w trzecim ponoć nie było problemu, ale  Magda nie chciala tam zostać.  Filmik, który mozemy obejrzec w sieci a ktory nagrał Markus jest właśnie z dnia, gdy te wydarzenia miały miejsce. Gdy nie wiedziano co dalej zrobić z Magda. Rezydent w końcu zawiózł ja do szpitala. Tam przez kilka godzin jest spokojna, dopiero potem wpada w szal.  Krzyczy, ucieka, szarpie się z personelem. Lekarz wprost mówi, ze wyje jak jakieś zwierzę. Jest tez  tak silna i agresywna, ze trzeba kilku mężczyzn, aby zapanować nad jej histeria. Z tego powodu przywiązują ja do łóżka za ręce i nogi. Lekarz podaje jej środki uspokajające. I wszystko jest ok przez kilka godzin. Po północy Magda - i tu są duze rozbieznosci - sama uwalnia się z więzów i wyskakuje z okna albo - chce iść do toalety, wiec pielęgniarka ja uwalnia z więzów a wtedy Magda odpycha ja i wyskakuje przez okno na betonową posadzkę.
Lekarz opatruje ja i zakłada szwy po czym po niespełna dwóch godzinach postanawiaja przewiezc ja do szpitala w Hurghadzie. Tam dociera żywa jednak za jakiś czas umiera w wyniku obrażeń wewnętrznych.

I co to wszystko znaczy? Choroba psychiczna? Trudno mi uwierzyć, ze ot tak, juz po postawieniu stopy na egipskiej ziemi Magda zmieniła się tak diametralnie jak za pstryknieciem. Wysiadając do samolotu była psychicznie zdrowa a po wylądowaniu juz miała objawy choroby...
Lekarz z pierwszego szpitala mówił, ze takie objawy są często po zażyciu flakki, gdzie ludzie odczuwaja silny lek, maja paranoje, sa nadaktywni ruchowo,   niekontaktowi, trudno się z nimi porozumieć,  albo agresywni i maja wtedy ogromna sile, ze trudno ich opanować.

Już tutaj o tym pisałem, ale powtórzę, że osobiście słyszałem to przypadku kiedy wczasy w którymś z krajów tego regionu spowodowały u kogoś nagły rozrost guza w mózgu. Nie wiadomo co dokładnie to spowodowało. Może zmiany klimatyczne, może wpływ zmiany ciśnienia w połączeniu z podróżą lotniczą. W każdym razie osoba kompletnie nie świadoma swojego stanu, po wczasach zmarła po kilku tygodniach.
Nigdy nie wiadomo co może nagle wpłynąć destruktywnie na czyjąś psychikę. To, że Magda nie leczyła się wcześniej psychicznie nie oznacza, że nie miała jakieś dolegliwości, których nawet nie była świadoma.
Dla mnie historie kryminalne a'la Rutkowski są zbyt naciągane. Gdyby Magda poleciała do Egiptu całkowicie samodzielnie, nie w zorganizowanej wycieczce to bym takie tłumaczenie kupił.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Tak, czasem proste hipotezy sa prawdziwe, a czasem wprost przeciwnie. Wystarczy zajrzeć do annałów polskiej kryminalistyki.
Tez bym chciała, żeby rozwiązanie tej zagadki nie miialo podłoża kryminalnego. Bardzo bym chciała.

79

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
wilczysko napisał/a:

Skladajac do kupy wiadomosci wychodzi tak: Świadkowie, czyli uczestnicy turnusu, ziomale mówiąc najkrócej, którzy byli w hotelu z Magda, twierdza, ze zachowywała się dziwnie od samego poczatku.[...]

Dla mnie historie kryminalne a'la Rutkowski są zbyt naciągane. Gdyby Magda poleciała do Egiptu całkowicie samodzielnie, nie w zorganizowanej wycieczce to bym takie tłumaczenie kupił.

Poczekamy kilka tygodni i dowiemy się o wynikach sekcji. I nic poza tym.

Winni bestialskiej śmierci Iwony Cygan znaleźli się po 19 latach, ale tu Egipt.

Reklama

80

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
Summerka napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Skladajac do kupy wiadomosci wychodzi tak: Świadkowie, czyli uczestnicy turnusu, ziomale mówiąc najkrócej, którzy byli w hotelu z Magda, twierdza, ze zachowywała się dziwnie od samego poczatku.[...]

Dla mnie historie kryminalne a'la Rutkowski są zbyt naciągane. Gdyby Magda poleciała do Egiptu całkowicie samodzielnie, nie w zorganizowanej wycieczce to bym takie tłumaczenie kupił.

Poczekamy kilka tygodni i dowiemy się o wynikach sekcji. I nic poza tym.

Winni bestialskiej śmierci Iwony Cygan znaleźli się po 19 latach, ale tu Egipt.

Te sprawy są kompletnie nieporównywalne. Winni śmierci Iwony Cygan byli znani niemal od początku, tylko że chroniła ich zmowa milczenia.

81

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Wilczysko, a czy myślisz, że w sprawie Magdaleny nie ma zmowy milczenia?  Poza tym rzeczywiście nieporównywalne.

Reklama

82

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
Summerka napisał/a:

Wilczysko, a czy myślisz, że w sprawie Magdaleny nie ma zmowy milczenia?  Poza tym rzeczywiście nieporównywalne.

Kto milczy? Udostępniane są filmy z monitoringu pokazujące jak się zachowywała. Wypowiadają się świadkowie. Nie zauważyłem jakiejś zmowy

83 Ostatnio edytowany przez Summerka (2017-05-20 16:06:52)

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
wilczysko napisał/a:
Summerka napisał/a:

Wilczysko, a czy myślisz, że w sprawie Magdaleny nie ma zmowy milczenia?  Poza tym rzeczywiście nieporównywalne.

Kto milczy? Udostępniane są filmy z monitoringu pokazujące jak się zachowywała. Wypowiadają się świadkowie. Nie zauważyłem jakiejś zmowy

Opowiadają kto jej zabrał torebkę z telefonem, a raczej telefon?

84 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-05-20 16:07:22)

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

A mi się wydaje, że co wyjdzie to wyjdzie... i nie wszyscy uwierzą - nawet w prawdę. Mówiłem coś o problemach psychicznych, wychodzą narkotyki. Któraś agencja, że handel żywym towarem... Trochę kobieta jednak ryzykowała i może nie znała do końca ryzyka. Do Egiptu odechciało się jechać... sad

Mam w głębokim poważaniu opinie o mym wyglądzie
O paskudnym zachowaniu i mojej parszywej mordzie...
...W dupie mam szacunek ludzi, którzy nic nie wiedzą o mnie...
Jestem piz@# jak oceniasz, k#@wa książki po okładce

85

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Rh72, jeśli nie jesteś kobietą w dodatku blondynką, to czego się obawiasz. Słyszałam o tajemniczej śmierci Włocha w Kairze, ale to był dziennikarz szukający materiałów.

86 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-05-21 09:23:45)

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Nie, po prostu inna kultura, inny świat sobie uzmysowiłem a poleżeć pod palmami można spokojnie gdzie indziej. Widać traktują nas jak bydło, co często podkreślają niektórzy, że jesteśmy... Jednak tam robią to 'na poważnie' i mało wyjątków szanują. Generalnie wraca temat muzułmański, gdzie dla nich chrześcijańskie kobiety to nie ludzie a faceci to frajerzy. sad Już nie wkurza a przykre. Więc jeśli mam pieniądze wydać to piramidy wcale nie wygladają tak rewelacyjnie a ich państwo i sam naród zagubił tradycję oazy turystycznej... Stąd i świadomość, że jak gdzieś jechać to tam, gdzie jednak nas chcą bo wierzą, że pieniądze przywieziemy i że można sobie z nami poradzić (nie każdy przecież to gdur). Nie wiedziałem, bo zagraniczne kraje, które odwiedzałem to zawsze były mocno zbliżone modelem do Polski.
Boję się też, że wyjdzie, że właśnie był problem z narkotykami, że miała jakieś problemy psychiczne - zbyt to dziwne zachowanie - więc aby jakaś wina dziewczyny nie wyszła. sad Woda na koło młyńskie do późniejszego porównywania podobnych przypadków lub stawiania nas w roli 'pewnych' turystów. Święci nie jesteśmy i to też powoduje, że z pewnym dystansem podchodzę do całej sprawy... Jeśli miałbym 'melancholijnie' zażartować to facet może się tam czuć dobrze, może właśnie jechać i się przeprowadzić jak pozwala profesja i stan majątkowy - wiarę zmienić, Mekkę odwiedzić, i sobie poszukać kobiety, która będzie TWOJA (jak własność) abyś tylko na nią zarobił... i to nie musi być tylko jedna... Kombinujemy teraz w kierunku kultury w Egipcie, jednak wydaje mi się, że Magda brała na siebie pewne ryzyko lecąc tam i nie doszacowała kosztów realizacji tego ryzyka. Gorzka sprawa, młoda była, jakie miała ona motywy? sad Nielubię, nielubię... sad

Mam w głębokim poważaniu opinie o mym wyglądzie
O paskudnym zachowaniu i mojej parszywej mordzie...
...W dupie mam szacunek ludzi, którzy nic nie wiedzą o mnie...
Jestem piz@# jak oceniasz, k#@wa książki po okładce

87

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Ja bym połączyła obie teorie, tzn tą z chorobą psychiczną i narkotykami. Tzn. dziewczyna była zdrowa, ale ktoś mógł jej coś podać i to mogło już wywołać psychozę. Nawet marihuana może wywołać psychozę, a co dopiero chemiczny narkotyk.

Bardzo współczuję tej dziewczynie i jej rodzinie, bo coby się nie stało, to widać, że była przerażona, rozstrzęsiona, że zmarła okropną śmiercią, młoda dziewczyna...

Nie rozumiem też jak to jest z tymi biurami turystycznymi. CZy oni nie mają jakiegoś obowiązku dbania o bezpieczeństwo klientów? Biorą kasę, a reszta ich nie obchodzi? Dziewczyna dajmy na to wpada w psychozę i nie ma jej kto pomóc? Ambasada polska ma gdzieś, nie zainteresuje się? Jakby ona tam pojechała faktycznie sama... ale na zorganizowanej wycieczce, z renomowanego biura podróży, w czterogwiazdkowym hotelu coś takiego? Pod nosem innych ludzi, innych turystów?

88 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2017-05-22 23:41:15)

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
wilczysko napisał/a:
Summerka napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Skladajac do kupy wiadomosci wychodzi tak: Świadkowie, czyli uczestnicy turnusu, ziomale mówiąc najkrócej, którzy byli w hotelu z Magda, twierdza, ze zachowywała się dziwnie od samego poczatku.[...]

Dla mnie historie kryminalne a'la Rutkowski są zbyt naciągane. Gdyby Magda poleciała do Egiptu całkowicie samodzielnie, nie w zorganizowanej wycieczce to bym takie tłumaczenie kupił.

Poczekamy kilka tygodni i dowiemy się o wynikach sekcji. I nic poza tym.

Winni bestialskiej śmierci Iwony Cygan znaleźli się po 19 latach, ale tu Egipt.

Te sprawy są kompletnie nieporównywalne. Winni śmierci Iwony Cygan byli znani niemal od początku, tylko że chroniła ich zmowa milczenia.

tak mi się przypomniało... Przy badaniu śladów biologicznych w sprawie śmierci Iwony Cygan brał udział doświadzony policjant, pracownik laboratorium kryminalistycznego KWP, biegły sądowy, ceniony i szanowany w kraju specjalista od morfologii włosów i serohematologii.  Dzisiaj odbywa wyrok 25 lat odsiadki w pierdlu (wczesniej dostał dożywocie, ale po apelacji wyrok zmieniono). Facet zakochał się w 10 letniej pasierbicy swojego dobrego kolegi do tego stopnia, że zamienił życie tej rodziny w horror, oczywiście rękami wynajętych ludzi od takiej roboty, którzy ich nękali; sam udawał zatroskanego przyjaciela rodziny. Na koniec zlecił zabójstwo  ojczyma tej dziewczynki a swojego kolegi a także jej matki (ewentualnie miała zostać tak okaleczona, żeby już nie mogła obyć się bez wozka inwalidzkiego), na szczęście do matki nie zdążyli się dobrać, ale ojczyma zamordowali brutalnie. Ta rodzina miała jeszcze trójkę dzieci.
Życie pisze często lepsze scenariusze kryminalne niż filmowcy. W głowach niby normalnych osób, cieszących się społecznym szacunkiem, zaufaniem i autorytetem lęgną się czasem takie pomysły i plany, że głowa mała.

89

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
adiaphora napisał/a:

tak mi się przypomniało... Przy badaniu śladów biologicznych w sprawie śmierci Iwony Cygan brał udział doświadzony policjant, pracownik laboratorium kryminalistycznego KWP, biegły sądowy, ceniony i szanowany w kraju specjalista od morfologii włosów i serohematologii.  Dzisiaj odbywa wyrok 25 lat odsiadki w pierdlu (wczesniej dostał dożywocie, ale po apelacji wyrok zmieniono). Facet zakochał się w 10 letniej pasierbicy swojego dobrego kolegi do tego stopnia, że zamienił życie tej rodziny w horror, oczywiście rękami wynajętych ludzi od takiej roboty, którzy ich nękali; sam udawał zatroskanego przyjaciela rodziny. Na koniec zlecił zabójstwo  ojczyma tej dziewczynki a swojego kolegi a także jej matki (ewentualnie miała zostać tak okaleczona, żeby już nie mogła obyć się bez wozka inwalidzkiego), na szczęście do matki nie zdążyli się dobrać, ale ojczyma zamordowali brutalnie. Ta rodzina miała jeszcze trójkę dzieci.
Życie pisze często lepsze scenariusze kryminalne niż filmowcy. W głowach niby normalnych osób, cieszących się społecznym szacunkiem, zaufaniem i autorytetem lęgną się czasem takie pomysły i plany, że głowa mała.

Mocna historia. No niestety to nie jest tak, że można być do końca pewnym co komu siedzi w głowie. Dlatego mnie trochę śmieszyły zapewnienia rodziny Magdy, że ona na pewno nie miała żadnych problemów z psychiką.

90

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
wilczysko napisał/a:

Mocna historia. No niestety to nie jest tak, że można być do końca pewnym co komu siedzi w głowie. Dlatego mnie trochę śmieszyły zapewnienia rodziny Magdy, że ona na pewno nie miała żadnych problemów z psychiką.

Miała czy nie miała, ale szukała pomocy. Smutne, że jej nie znalazła.

91

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Śledzi ktoś jeszcze sprawę Iwony W.?
Było parę nowinek ostatnio, ze strony biura detektywistycznego Lampart. Według nich Iwonę napadli śmieciarze, ciało ukryli wśród worków na śmieci, a następnie wywieźli. Jednak nie zostało to w żaden sposób potwierdzone.

Co myślicie?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

92 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-11-29 19:26:59)

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Tak widziałam co mówią właśnie o Iwonie i teoretycznie mogło tak być, ale nie ma jakichś większych dowodów tak naprawdę. Nie wiem czy oni nie chcą się po prostu na tym wybić. To co pokazują to po prostu nie są dowody jakby chyba chcieli przekazać. To poszlaki, które mogą prowadzić do prawdy, ale nie muszą. Sami nie są do końca profesjonalni, wiele tu "podobno" itp. No albo serio próbują to rozwiązać albo nie a tylko to reklama ich biura, bo jednak sprawa głośna itp. Oglądałam materiał u niediegetyczne i nawet polecam ten kanał. Generalnie się z nim zgadzam. Może oni nie zasłoniliby plandeki ze stresu, ale jednak niby twarz widoczna na nagraniu jak dla mnie to pewnie złudzenie optyczne, takie doszukiwanie się czegoś czego chyba nie ma. No ale może się mylę i tam naprawdę jest twarz. Chociaż faktycznie zmiana zeznań tych pracowników jest dziwna, a tak samo zmiana trasy w ich pracy.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

93

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.
truskaweczka19 napisał/a:

Tak widziałam co mówią właśnie o Iwonie i teoretycznie mogło tak być, ale nie ma jakichś większych dowodów tak naprawdę. Nie wiem czy oni nie chcą się po prostu na tym wybić. To co pokazują to po prostu nie są dowody jakby chyba chcieli przekazać. To poszlaki, które mogą prowadzić do prawdy, ale nie muszą. Sami nie są do końca profesjonalni, wiele tu "podobno" itp. No albo serio próbują to rozwiązać albo nie a tylko to reklama ich biura, bo jednak sprawa głośna itp. Oglądałam materiał u niediegetyczne i nawet polecam ten kanał. Generalnie się z nim zgadzam. Może oni nie zasłoniliby plandeki ze stresu, ale jednak niby twarz widoczna na nagraniu jak dla mnie to pewnie złudzenie optyczne, takie doszukiwanie się czegoś czego chyba nie ma. No ale może się mylę i tam naprawdę jest twarz. Chociaż faktycznie zmiana zeznań tych pracowników jest dziwna, a tak samo zmiana trasy w ich pracy.

Też śledzę ten kanał. Podobne materiały o sprawach kryminalnych robi jeszcze Jaśmin, na kanale Stanowo. Rzetelna fajna babka.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

94

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Ja też oglądam Stanowo smile Uwielbiam ją, tyle informacji co u niej na kanale nie ma nigdzie, jest rzetelna i bardzo sympatyczna. Oglądając ją czuję się jak z koleżanką. Ostatnio pisała coś, że ma dużo pracy i nie ma nowego filmiku dlatego, a ja tak ją lubię, że i tak praktycznie codziennie wchodzę i oglądam te stare filmy po parę razy smile

W ogóle co do sprawy Iwony to policja się nie popisała z tego co obserwowałam. Mogli pewne rzeczy pominąć. Słyszałaś o sprawie Urszuli Olszowskiej? Zaginęła w górach, ale w jej sprawie policja też źle postępowała. Nie chcieli sprawdzać terenu, mimo że to były okolice Morskiego Oka chyba niby brak przeszkolenia, ale dramat dla jej taty, nie sprawdzali praktycznie nic tylko orzekli tak łatwo wypadek, olewali sprawę. Ciekawe czy jak złapali teraz tego podejrzanego o zabójstwo Katarzyny Zowady sprzed lat, to czy naprawdę on to zrobił i czy mają mocne dowody. Ta zbrodnia była chyba najbrutalniejszą w Polsce.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

95 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-11-29 19:42:52)

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Tak, słyszałam o sprawie Uli i byłam naprawdę zbulwersowana tym, jak mało wsparcia i pomocy dostał jej tata od policji podczas poszukiwań...

Ta druga sprawa, to ta pod kryptonimem "skóra"?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

96

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Tak ta druga sprawa to ta. No i to dzięki Jaśmin teraz tak dobrze tę sprawę znam i tyle szczegółów. Dziewczyna prawdopodobnie obwiniała się śmierć taty, bo chyba byli razem w górach i miał wypadek - coś w tym stylu, nie jestem pewna, ale tak gdzieś doczytałam. Była zamknięta w sobie i zmieniała parę razy kierunek studiów, a ostatni to religioznawstwo. Ja właśnie sądzę, że w takich kręgach mogła kogoś poznać. Zresztą profil raczej też chyba taki był, że prawdopodobnie zrobił to ktoś inteligentny, imponował jej pewnie, a dla niego chyba zaczęła robić coś z wyglądem, chciała schudnąć. Nie jest to pewne, ale realne. Trudno powiedzieć tylko czemu wyrzucił tę skórę, a nie zachował dla siebie jako trofeum jak to często bywa. Ten, którego złapali podobno od początku był podejrzewany. Niby w liście od kolegi jak teraz czytam miała być informacja, że to on jest sprawcą. No, ale chyba muszą mieć oprócz tego mocne dowody, skoro go zatrzymali. Pracował też w prosektorium, znał się na cięciu ciała, znał Kasię, był sadystą.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

97

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Ona podobno przed zaginięciem przeprowadzała wywiad z jakąś babką i jej powiedziała, że jest z kimś umówiona w górach.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

98 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-11-29 22:02:35)

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Tak masz rację, spotkanie z mężczyzną jest najbardziej prawdopodobne. Tak bez powodu tam nie jechała, a że była raczej zakochana, to pewnie pomyślała, że co jej szkodzi tamtej kobiecie powiedzieć o chłopaku, skoro ona i tak jej nie zna. Tacie nie mówiła, bo była niby skryta w tych sprawach albo może bała się jego reakcji, mógł to być np dużo starszy od niej mężczyzna i podejrzewam, że żonaty. No a taka porządna dziewczyna na co dzień nawet jak zakochana wiedziała jak odbierze to otoczenie i pewnie wolała to trzymać w tajemnicy. Coś tam przy tacie tylko wygadała się, że robi ciasto dla swojego chłopaka Marcina czy jakoś tak. Robiła ciasto do pracy, ale może tak wygadała się jak on ma na imię, może jej to ciążyło, ale więcej nie chciała powiedzieć. Zresztą była smutna, więc gdyby był to zwykły fajny związek, to inaczej by to wyglądało, więc raczej to była trudna relacja i sam ten mężczyzna jeżeli był żonaty to wiadomo nie chciałby, żeby się wydało. Zastanawia tylko, że skoro musieli tam w górach gdzieś nocować, to czemu nikt ich nie rozpoznał? No niby masa ludzi, ale mimo wszystko ten facet jeśli chciał by nikt go nie rozpoznał to ryzykował, bo co jeśli spotkałby tam np swoich znajomych? No i taki wypadek bez udziału osób trzecich by to raczej nie był, bo sama by nie powpychała swoich rzeczy pod kamienie itp. Może on to zrobił niechcący, ale spanikował i próbował to ukryć w pośpiechu. No i gdyby sama jechała w góry tak w ogóle to na pewno by tacie powiedziała. Często jeździła, lubiła chodzić po górach, zawsze była przygotowana na wędrówki. Tutaj ewidentnie kogoś ukrywała.

Widziałam, że w tym wątku pisałaś też o innych intrygujących sprawach np sprawie Jamisonów. Bardzo też cały czas mnie interesuje sprawa Leah Roberts, którą oglądałam u Jaśmin już nie zliczę ile razy. Tajemnicza sprawa i to już z 2000 roku, więc minęło tyle lat, a tak mało wiadomo. Te miejsce, w którym był samochód, te  uszkodzenia i brak śladów walki. No a z drugiej strony rysopis od Kanadyczyka, który nie wiadomo czy mówił prawdę. Dziwna sprawa.

Jeżeli nie słyszałaś to bardzo tajemnicza jest też sprawa Briana Shaffera. Zmarła jego mama, przeżył to, ale podobno sobie radził. Chciał zostać lekarzem, miał dziewczynę, której podobno chciał się oświadczyć. Któregoś dnia wybrał się ze znajomymi do baru, rozmawiali, bar jest piętrowy, wjeżdża się ruchomymi schodami. Kamera uchwyciła jak wjeżdża, potem chwilowo nie był ze znajomymi, a rozmamawiał z jakimiś dziewczynami, to też uchwyciła kamera. Potem miał chyba rozmawiać z zespołem, który tam był, ale zespół twierdzi, że nic takiego nie było. Znajomi niby (bo mogą się mylić lub kłamać) potem nie widzieli go tylko krótki czas (chyba 5-10 minut), a nagle zniknął. Czekali na niego, nie wychodził. Był monitoring i nie ma go widocznego wychodzącego na zapisie z monitoringu. Innego wyjścia chyba nie było tylko może te dla personelu, ale generalnie powinni zauważyć, jakby tędy wychodził. Mógłby takim balkonem skoczyć i uciec, ale byłyby prawdopodobnie jakieś ślady, psy nie podjęły żadnego tropu. No i zaskakujące jak ktoś w tak krótkim czasie przy ochronie i kamerach mu zrobił coś takiego? No niby możliwe, ale i tak tajemnicze. Chyba, że przebrałby się za kobietę jak ktoś pisał i tak wyszedł, ale to był raczej wysoki facet, z typową jak na faceta sylwetką i mogłoby to się rzucić w oczy. Dokładne poszukiwania nic nie dały, nie znaleźli go nigdzie ani w rzece ani nigdzie. Zero śladów niestety.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

99

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Aż dreszcze mnie przeszły i łzy się pojawiły jak sobie przypominam pewną sytuacje i świadomość tego co mogło się stać.

Byłem wtedy małym chłopcem(wydaje mi się, że 5-7lat) i pamiętam jak dziś kiedy to szedłem do domu a 30 metrów dalej na wprost mnie zatrzymał się samochód(zjechał z głównej drogi na mostek sąsiadów)
Drzwi się otworzyły i z tego co kojarze jakiś facet pytał się o droge, chyba chciał abym podszedł.
W pamięci mam też skojarzenie, że ktoś chciał mnie czymś poczęstować i sam nie wiem czy to była ta sytuacja czy tylko tak mi się wydaje.
Te wspomnienie jak tak silne, że do dziś pamiętam ten strach, który mnie ogarnął.
Całe ciało "spiąłem", opuściłem głowe w dół, przyśpieszyłem krok w kierunku domu, ale nie chciałem biec(żeby się nie zorientował, że myślę, że on jest tym złym, że znam jego zamiary).
Tak to wtedy zinterpretowałem - nie wiem czy słusznie, ale czy normalnym jest, żeby jakiś facet pytał dziecko o drogę?
Ta nieufność to zapewne zasługa rodziców, dziadków, którzy musieli mi mówić o tym, abym uważał na nieznajomych.

100

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Myślę, że każdy z nas miał kiedyś podobną sytuację.
Mnie kiedyś zaczepił starszy mężczyzna, mogłam mieć z 8 lat. Czułam się niepewnie i szybko odeszłam.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

101 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-12-29 04:06:00)

Odp: Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Tomilee bardzo dobrze zrobiłeś, że odszedłeś. Pytanie małego dziecka o drogę może mieć inny cel, a próba częstowania czymś już w ogóle. Ja nie miałam wiele takich sytuacji, ale też byłam nauczona, by z kimś takim nie rozmawiać i odejść. Sama byłam nieufna, bo różne są dzieci, niektóre ufają wszystkim niestety, a ja nie, więc ciężko komuś byłoby mnie zwabić, co innego jakby mnie po prostu porwał. Jako dziecko przecież nie mogłabym tym bardziej nic zrobić.

Z takich sytuacji to miałam tak, że jak szłam z koleżanką, miałam 12 lat, to jakiś facet w samochodzie nagle tak bez powodu powiedział, że może nas podwieźć. Od razu odmówiłyśmy i szybko poszłyśmy. Na szczęście to był dzień i on nic już nie robił i odjechał. Myślę, że mógł mieć złe zamiary, ale nie chciał ryzykować. Sama miałam co do niego niefajne przeczucie. Niestety miałam też inną sytuację, która mogła skończyć się źle, a też była źródłem strachu. Siedziałam w wieku 13 lat z kolegami wczesnym wieczorem w lato, jeszcze było jasno na początku parku, ale obok placu zabaw. Było sporo osób, więc teoretycznie sytuacja, gdzie nie ma czego się bać, a i w wieku 13 lat wiadomo, że na dwór się wychodzi nie tylko z rodzicami. Jest się już praktycznie nastolatką. No i szedł facet. Taki koło 40 stki. Spojrzał się, ale sprawił trochę dziwne wrażenie. Też mieliśmy złe przeczucie. Jak przeszedł jakiś kawałek, to pobiegliśmy, tylko nie wiem z jakiejś paniki w jego stronę zamiast w przeciwną.... Oni uciekli, a on odwrócił się, podbiegł i złapał mnie za ręce. Powiedział, że zobaczy czy koledzy czy tam bracia (nie wiedział kim są) mnie uratują. No że on nic złego mi nie zrobi, ale sprawdzi to. Straszna sytuacja, nikt by się tego nie spodziewał, dziwne słowa które mówił. Byłam przerażona. Bałam się nawet krzyczeć, a i tak nie wiadomo czy wtedy by ktoś zareagował, wiadomo jak to bywa z ludźmi. Koledzy widziałam, że obserwują, zaczęłam ich wołać. On sam mnie do tego namawiał. Nie wiedziałam co zrobią koledzy, czy coś zrobią czy nie. W końcu mimo przerażenia pomyślałam, że nie mogę z nim tam stać, jednak ludzi było już mniej, nikt chyba wtedy nie przechodził, tak się złożyło. Powiedziałam, że chcę pójść tam usiąść na ławkę tam 50 m dalej przy wodzie oligoceńskiej, bo tam była. Jak mówię to jeszcze nie były żadne odludne tereny. No dziwne, ale się zgodził, na szczęście. Trzymał mnie cały czas mocno za nadgarstek. Nie czułam od niego alkoholu ani nic, chyba miał obrączkę. Cały czas mówił, że nic mi nie zrobi (jednak mu nie wierzyłam, był dziwny, nic dziwnego, że mu nie wierzyłam), że jak oni nic nie zrobią, to mnie zaprowadzi do domu. No i że jakby przyszła policja to on jest moim kolegą. No i że tak w ogóle to naoglądałam się za dużo filmów, skoro chyba myślę, że coś mi zrobi (cóż, trudno się nie bać jak ktoś nie chce Cię puścić, nawet jeżeli nie robi nic więcej). W końcu, a wydawała się to wieczność przyszli moi rodzice z siostrą, bez policji może chcieli jak najszybciej, bo każda minuta się liczy. Ci koledzy też byli, poinformowali ich na szczęście. On to zobaczył, puścił mnie. Podbiegłam do mamy, do niego podszedł tata. Nie wiem co mu mówił, nie krzyczał do niego i nie bił go, ale mój tata trochę taki jest, nie będzie się bił nawet jeżeli chodzi o jego dziecko, tzn wiem teoretycznie że wiekszość ojcow zaczęłoby coś robić, krzyczeć, bić i mówić, że co on robi, ale mój tata jest jakiś taki ugodowy, że nawet w takiej sytuacji rozmawia spokojnie, ale wiem, że nas kocha i tak. Dziwnie ze nie bylo po nim widac emocji, ale taki już jest. Poszlam z mama i siostrą na policję. Rozmawiałam z policjantką. Niestety ona stwierdzila ze tak poszukają go, ale wiele mu raczej nie zrobią, bo teoretycznie mi nic nie zrobił, co było dla mnie straszne, bo nie powinna powiedzieć czegoś takiego wystraszonej nastolatce, ktora trzymal obcy facet. Co z tego, że nie zrobił więcej, skoro mnie trzymał wbrew mojej woli, a to już jest chore. Potem tego faceta nie było. Mój tata mogl go trzymać, ale chyba uciekl albo jakoś się dogadali, też dziwne wiem, ale moj tata ma trochę taki charakter. Niepotrzebnie odpuscil, bo przeciez policja powinna go zlapac, ale trudno. Przypomniało mi się jeszcze, że facet mowil, że ktoś kiedyś porwał kogoś od niego i nikt nie pomogl i chce zobaczyć co będzie teraz. Nie wiadomo jednak czy to prawda, może tak, a może po prostu był chory i tak się usprawiedliwiał i sądze, że gdyby nie rodzice to roznie to mogłoby się skończyć. Przepraszam za dlugi opis, ale nawet po latach wzbudza to we mnie emocje, nic dziwnego. Ten facet mowil jeszcze, ze moze kiedys sie jeszcze spotkamy. Na szczęście nigdy go już nie spotkałam. Policja też go pewnie nie złapała.

No a ile takich spraw i dziecko nie wiadomo gdzie jest lub porwane np sprawa u Jasmin Randyego Parscala. Taka stara i smutna sprawa. Chłopiec niby zniknął tylko za zakrętem, a potem go nie było. No ale mało realne, może dzieciom się pomyliło i bały się przyznać. Kto wie, może był porwany. Potem niby ten banknot, takie wołanie o pomoc, ale niby fałszywy, kto i po co robi takie rzeczy? Jak głupi dowcip to bardzo przykre. Potem ktoś korzystający z jego numeru identyfikacyjnego w pracy, ale z drugiej strony skąd znałby ten numer i czy ta nowa rodzina pozwolilaby mu go używać, jeżeli go porwali. Naprawdę dziwne.

No albo Tomasz Cichowicz, ale tutaj trochę źle zrobił tata, że go zostawił. No i to podejrzenie, że Ryan Pitts może nim być. Podobieństwo niby jest, on nagle zamilkł, może jest to możliwe i nie chce sensacji. W końcu minęło tyle lat, jak ten chłopiec żyje i jest dorosły to ma nowe życie. Może nie chcieć skandalu, został wychowany na innych zasadach, w innym kraju być może faktycznie. No ale jaki to dramat dla matki...

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

Posty [ 77 do 101 z 101 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016