Jak żyć z pesymistą? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak żyć z pesymistą?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 90 ]

39

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:

Genialna chciałabym taki wariant - wówczas w ogólne nie byłoby tematu.
Sytuacja z wczorajszego wieczora, kiedy byłam bombardowana różnymi kretyńskimi tekstami (... a na koniec kiedy powiedziałam, że mam dość to usłyszałam, że chyba jestem zdegenerowana i on nie miał złych intencji).
Poprosiłam przez dziennik internetowy nauczycielkę, by pokazała pracę klasową syna - usłyszałam, że nie powinnam wykłócać się o oceny (???). Geometria - to co zobaczyłam to groza, rys koślawe i nieprawdziwe np. narysowany kąt rozwarty i oznaczony jako prosty, a potem dzieciak się tłumaczy, że pomylił się i dlatego skopał zadanie, do rozmowy włączył się tatuś z tyradą, że przecież matma będzie na maturze, że zmarnuje sobie życie, ... a potem zaczął mnie pouczać jak mam wychowywać nastolatka. Wkurzona odpowiedziałam, że przecież jest ojcem, może sam zastosować swoje rady, to nie mnie, ale syna ma wychować, "ale on mnie nie słucha" (mam dobry kontakt z synem).
Inna sytuacja, chodzi i narzeka na nadgarstek, przy jakiejś okazji wymusiłam na nim, by zbadał rękę. Powinien chodzić na fizjoterapię (dostał ode mnie nawet namiary do dobrego fizjoterapeuty), ale w takich sytuacjach pojawia się u niego nagła depresja i stwierdza, że on na nic nie ma siły, a tym bardziej by chodzić na masaże, powinien kupić odpowiednią podkładkę pod mysz, gdy pracuje przy komputerze - chyba nawet ma taką w pracy, ale nie lubi jej. Sprawa jest bardzo poważna, bo przecież nie może grać w tenisa!

twój mąż jest faktycznie jakiś przewrażliwiony, ale w tej sytuacji z ręką to ja nie widzę pesymizmu - raczej skrajny optymizm?

może poświęcasz za mało uwagi mężowi smile i on specjalnie wyszukuje, żeby zwrócić twoją uwagę? smile mężczyźni są jak dzieci im dalej w las tym bardziej się o tym przekonuję hahaha

couse all I want is a moon upon a stick
Reklama
Zobacz podobne tematy :

40 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-04-13 11:27:43)

Odp: Jak żyć z pesymistą?
genialna napisał/a:

wydaje mi się, że gdzieś tu jest jakaś prawidłowość jednak
optymista zwykle jest lekkoduchem, trochę naiwny, ten mniej odpowiedzialny właśnie

??? skąd takie wyobrażenie?

Nie, optymista to wcale nie lekkoduch. Koncentruję się na tym, co mam zrobić i robię to, ani nie popadam w skrajność, że wszystko się uda, bo musiałabym zaprzyjaźnić się z porażką, ani w drugą stronę - nie popadam w skrajny pesymizm jak mój M. - na pewno się nie uda. Trzeba realnie oceniać swoje zamiary, natomiast gdyby nie jakiś optymizm, wiara, że jednak zrealizuję swoje plany nie miałabym psychicznie siły, by się zmierzyć z problemami.

Wilczysko - wyrosłam z fazy niańczenia egocentryka. Jeśli chce sobie poszukać ładnej terapeutki, to niech robi to własnym zakresie, jak zauważyłeś z wcześniejszej dyskusji urok pesymistów szybko pryska. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak peany na moją cześć, ale on sam wie, że raczej ja jestem niezastąpiona w jego życiu wink
...szkoda, że ta zależność nie działa w drugą stronę

41

Odp: Jak żyć z pesymistą?
genialna napisał/a:

Mamy sytuacja np. idą wakacje
optymista powie - o fajnie pojedziemy do Grecji i koniec, ona wie, że wszystko pójdzie dobrze
pesymista po tym sprawdzi długoterminową pogodę, sprawdzi loty, pomyśli o tym, żeby przed tym jakiś szczególnie zadbać żeby w ostatniej chwili to dziecko się nie przeziębiło żeby wszystko zostało zrealizowane a nie tylko powiedziane

Mylisz pojęcia. To co przedstawione to optymista i realista wink . Pesymista nic nie musi sprawdzać, on z góry zakłada, że nie ma po co jechać, bo wybuchnie bomba na lotnisku, zabiją nas terroryści, ugryzie wąż jadowity i panikuje na każdym kroku o wszystko, msze zamawia w intencji szczęśliwej podróży i zamęcza swoim czarnowidzeniem. Wszystkim się odechciewa nawet wyjść z domu, a co dopiero wyjechać gdziekolwiek.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu
Reklama

42

Odp: Jak żyć z pesymistą?
tajemnicza75 napisał/a:
genialna napisał/a:

Mamy sytuacja np. idą wakacje
optymista powie - o fajnie pojedziemy do Grecji i koniec, ona wie, że wszystko pójdzie dobrze
pesymista po tym sprawdzi długoterminową pogodę, sprawdzi loty, pomyśli o tym, żeby przed tym jakiś szczególnie zadbać żeby w ostatniej chwili to dziecko się nie przeziębiło żeby wszystko zostało zrealizowane a nie tylko powiedziane

Mylisz pojęcia. To co przedstawione to optymista i realista wink . Pesymista nic nie musi sprawdzać, on z góry zakłada, że nie ma po co jechać, bo wybuchnie bomba na lotnisku, zabiją nas terroryści, ugryzie wąż jadowity i panikuje na każdym kroku o wszystko, msze zamawia w intencji szczęśliwej podróży i zamęcza swoim czarnowidzeniem. Wszystkim się odechciewa nawet wyjść z domu, a co dopiero wyjechać gdziekolwiek.

miałam na myśli takiego "związkowego pesymistę" a nie stereotypowego pesymistę ogólnie wink trochę skrajnie to przedstawiłaś

couse all I want is a moon upon a stick

43

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:
genialna napisał/a:

wydaje mi się, że gdzieś tu jest jakaś prawidłowość jednak
optymista zwykle jest lekkoduchem, trochę naiwny, ten mniej odpowiedzialny właśnie

??? skąd takie wyobrażenie?

Nie, optymista to wcale nie lekkoduch. Koncentruję się na tym, co mam zrobić i robię to, ani nie popadam w skrajność, że wszystko się uda, bo musiałabym zaprzyjaźnić się z porażką, ani w drugą stronę - nie popadam w skrajny pesymizm jak mój M. - na pewno się nie uda. Trzeba realnie oceniać swoje zamiary, natomiast gdyby nie jakiś optymizm, wiara, że jednak zrealizuję swoje plany nie miałabym psychicznie siły, by się zmierzyć z problemami.

Wilczysko - wyrosłam z fazy niańczenia egocentryka. Jeśli chce sobie poszukać ładnej terapeutki, to niech robi to własnym zakresie, jak zauważyłeś z wcześniejszej dyskusji urok pesymistów szybko pryska. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak peany na moją cześć, ale on sam wie, że raczej ja jestem niezastąpiona w jego życiu wink
...szkoda, że ta zależność nie działa w drugą stronę


nie bierz tego tak do siebie smile

z resztą mam wrażenie, że zaraz zaczniemy roztrząsać definicje na atomy aby tylko ktoś się nie przyznał, że nie ma racji hehe

powiem tak, że JA uważam, że optymiści są trochę naiwni i jednak wiąże się to według mnie z luźniejszym podejściem do odpowiedzialności, uważam tak na podstawie tego co zaobserwowałam osobiście również na własnym związku

couse all I want is a moon upon a stick
Reklama

44 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-04-13 13:31:43)

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Jeśli pesymista jest Twoim mężem lub partnerem życiowym z perspektywy czasu nie radziłabym tego ignorować, bo z czasem Ty będziesz coraz bardziej poirytowana, a On coraz bardziej będzie czuł się niezrozumiany- aż znajdzie kogoś, kto potwierdzi, że szklanka jest do połowy pusta a on nie jest zbyt pesymistyczny, tylko żona głupia..i nieodpowiedzialna idiotka..
  Coś jest na rzeczy, że ktoś czuje się tak niepewnie i robi tragedię z drobiazgów. Sposobów na radzenie sobie jest wiele, ale w naszym przypadku doprowadziły nas w ślepy zaułek. - więc Wam ich nie zdradzę. Brak poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie może być przyczyną.
I co gorsza, im lepiej obiektywnie było w życiu, im większy sukces, tym wieksze lęki się odezwały

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

45 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-04-13 13:41:42)

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Ela210 napisał/a:

I co gorsza, im lepiej obiektywnie było w życiu, im większy sukces, tym wieksze lęki się odezwały

Dokładnie tak, paradoks: im lepiej... tym gorzej.

Genialna - to nie jest wątek czysto teoretyczny, tylko o własnych doświadczeniach - jak żyć z pesymistą?
Zakładając, że jest jak mówisz, to pesymista palcem nie ruszy niczego --> po co skoro i tak zakończy się porażką, a optymista --> tylko wiarą w cuda, w większości wypadków zostanie z ręką w nocniku... czyli zostaje wegetacja?

46 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-04-13 14:21:08)

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:
Ela210 napisał/a:

I co gorsza, im lepiej obiektywnie było w życiu, im większy sukces, tym wieksze lęki się odezwały

Dokładnie tak, paradoks: im lepiej... tym gorzej.

Genialna - to nie jest wątek czysto teoretyczny, tylko o własnych doświadczeniach - jak żyć z pesymistą?
Zakładając, że jest jak mówisz, to pesymista palcem nie ruszy niczego --> po co skoro i tak zakończy się porażką, a optymista --> tylko wiarą w cuda, w większości wypadków zostanie z ręką w nocniku... czyli zostaje wegetacja?


Z perspektywy czasu dziewczyny, to ja osobiście bardzo żałuję, że mój mąż udał się na terapię ( na którą tak narzekałam tu na forum) po 20 latach  a nie po 2 wspólnego życia. I żałuję spychania tego jego czarnowidztwa pod dywan. Teraz jest na terapii DDD już rok i dopiero niedawno zauważyłam pierwsze efekty- zmiany podejścia. Ale w naszym związku przez lata On żył w poczuciu niezrozumienia, a ja wkurzenia jego ględzeniem- skrzętnie ukrywanym, ale odbijającym się w moim podejsiu do pewnych spraw, co widzę dopiero teraz. Do pracy nad problemem doszło w wyniku katastrofy naszych relacji i nie wiem czy coś da się posklejać.. Może którejś z Was przyda się moje smutne doświadczenie.

Averyl, przepraszam jeśli Cię dołuję, bo może myślisz, że to taka tam Twojego męża cecha wkurzająca, którą w aspekcie innych zalet można jakoś pominąć, a ja wyjeżdżam Ci z Tym, że to może być wierzchołek góry lodowej. Jestem przekonana, że z takim podejściem mąż męczy się również w pracy, może pod tym kątem uda Ci się namówić go na omówienie z kimś problemu.? Bo z czasem to się nasila, nie zmniejsza..

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

47

Odp: Jak żyć z pesymistą?
genialna napisał/a:

wydaje mi się, że gdzieś tu jest jakaś prawidłowość jednak
optymista zwykle jest lekkoduchem, trochę naiwny, ten mniej odpowiedzialny właśnie

co nie oznacza, że można myśleć optymistycznie ale z drugiej strony też odpowiedzialnie, ale czy to na pewno optymizm? może raczej pragmatyzm?

Niestety nie zgodzę się. Optymista to ten, który wierzy w swoje możliwości i wierzy w ludzi, skupia się na dobrych stronach danej sytuacji, a przy tym nie wyszukuje problemów tam, gdzie ich nie ma, ale to nie znaczy, że jest lekkoduchem. Skąd ten pomysł?

Edit:
Aż poszukałam definicji. Powtarzając za Wikipedią:

Optymizm (z łac. optimum – najlepiej) – pogląd filozoficzny, według którego istniejący świat jest najlepszy z możliwych i racjonalnie urządzony, a życie jest dobre, można więc osiągnąć w nim szczęście i doskonałość moralną. Podkreśla stosunek do życia, w którym świat postrzegamy przede wszystkim jako pozytywne miejsce, jako coś dobrego.
Optymiści generalnie postrzegają ludzi i zdarzenia jako dobre. Mają pozytywny stosunek do życia, wierząc w to, iż rzeczy z czasem ułożą się pomyślnie. U chrześcijan ten „pozytywny” stosunek do życia jest konsekwencją ich wiary, a nie ludzkiego temperamentu czy okoliczności.

Pesymizm (fr. pessimisme, łac. pessimus – najgorszy) – postawa wyrażająca się w skłonności do dostrzegania tylko ujemnych stron życia, negatywnej oceny rzeczywistości oraz przyszłości. Przeciwieństwem pesymizmu jest optymizm.
Jako filozoficzna postawa wobec świata pesymizm pojawia się w szkole cyrenejskiej w V w. p.n.e. jako przeciwieństwo hedonizmu. Pesymizm to także pogląd filozoficzny, który charakteryzuje brak wiary w przyszłość, w postęp społeczny, w celowość życia i jego wartości.

Reasumując - moim zdaniem najlepszą postawę na życie reprezentuje realista posiadający zdrową dozę optymizmu.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

48

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:
Ela210 napisał/a:

I co gorsza, im lepiej obiektywnie było w życiu, im większy sukces, tym wieksze lęki się odezwały

Dokładnie tak, paradoks: im lepiej... tym gorzej.

Genialna - to nie jest wątek czysto teoretyczny, tylko o własnych doświadczeniach - jak żyć z pesymistą?
Zakładając, że jest jak mówisz, to pesymista palcem nie ruszy niczego --> po co skoro i tak zakończy się porażką, a optymista --> tylko wiarą w cuda, w większości wypadków zostanie z ręką w nocniku... czyli zostaje wegetacja?


ej ja daleka jestem od właśnie skrajnego podchodzenia do problemu...

ja ci powiem tak - u mnie w związku to ja jestem ta pesymistyczna i powiem ci faktycznie mojemu lubemu dużo rzeczy się udaje bo ma lepsze podejście szczególnie do nowych sytuacji

jednak jeśli chodzi o życiowość to wydaje mi się, że gdyby nie ja bylibyśmy 30letnimi dzieciakami w domu starych, to ja myślę wcześniej martwię się na zapas i ja reaguję, i nie chodzi tu że luby jest nieodpowiedzialny (bo to nie jest, że zawsze) tylko właśnie przez to że zakłada, że będzie pozytywnie często nie zauważa potencjalnych zagrożeń, ale wiesz mnie to nie przeszkadza bo ostatecznie się uzupełniamy a czasem potrafię go tak zdołować aż miło big_smile

couse all I want is a moon upon a stick

49

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Olinka napisał/a:
genialna napisał/a:

wydaje mi się, że gdzieś tu jest jakaś prawidłowość jednak
optymista zwykle jest lekkoduchem, trochę naiwny, ten mniej odpowiedzialny właśnie

co nie oznacza, że można myśleć optymistycznie ale z drugiej strony też odpowiedzialnie, ale czy to na pewno optymizm? może raczej pragmatyzm?

Niestety nie zgodzę się. Optymista to ten, który wierzy w swoje możliwości i wierzy w ludzi, skupia się na dobrych stronach danej sytuacji, a przy tym nie wyszukuje problemów tam, gdzie ich nie ma, ale to nie znaczy, że jest lekkoduchem. Skąd ten pomysł?

Edit:
Aż poszukałam definicji. Powtarzając za Wikipedią:

Optymizm (z łac. optimum – najlepiej) – pogląd filozoficzny, według którego istniejący świat jest najlepszy z możliwych i racjonalnie urządzony, a życie jest dobre, można więc osiągnąć w nim szczęście i doskonałość moralną. Podkreśla stosunek do życia, w którym świat postrzegamy przede wszystkim jako pozytywne miejsce, jako coś dobrego.
Optymiści generalnie postrzegają ludzi i zdarzenia jako dobre. Mają pozytywny stosunek do życia, wierząc w to, iż rzeczy z czasem ułożą się pomyślnie. U chrześcijan ten „pozytywny” stosunek do życia jest konsekwencją ich wiary, a nie ludzkiego temperamentu czy okoliczności.



no chyba nie chcesz powiedzieć, że bycie optymistą wyklucza posiadanie wymienionych przeze mnie cech?
owszem ktoś może być optymistą z innymi cechami ale mi się kojarzy właśnie z tymi, przykro mi smile
i znów podkreślę, że mówiłam o "związkowym optymiście" nie optymiście w ogóle

Pesymizm (fr. pessimisme, łac. pessimus – najgorszy) – postawa wyrażająca się w skłonności do dostrzegania tylko ujemnych stron życia, negatywnej oceny rzeczywistości oraz przyszłości. Przeciwieństwem pesymizmu jest optymizm.
Jako filozoficzna postawa wobec świata pesymizm pojawia się w szkole cyrenejskiej w V w. p.n.e. jako przeciwieństwo hedonizmu. Pesymizm to także pogląd filozoficzny, który charakteryzuje brak wiary w przyszłość, w postęp społeczny, w celowość życia i jego wartości.

Reasumując - moim zdaniem najlepszą postawę na życie reprezentuje realista posiadający zdrową dozę optymizmu.



-------------
Prosiłam już, żebyś nie pisała postów jeden pod drugim, łamiesz w ten sposób obowiązujące na Netkobietach zasady. Chcąc coś dopisać, użyj funkcji "edytuj". 
Z pozdrowieniami, Olinka

couse all I want is a moon upon a stick

50

Odp: Jak żyć z pesymistą?
genialna napisał/a:

no chyba nie chcesz powiedzieć, że bycie optymistą wyklucza posiadanie wymienionych przeze mnie cech?

Nie wyklucza, ale nie jest tożsame. Chodzi o to, że optymista może być naiwny, może też być lekkomyślny, ale to nie jest tak, że optymiści z założenai lekkomyślni i/lub naiwni. Dla mnie to jednak ogromna różnica.

genialna napisał/a:

owszem ktoś może być optymistą z innymi cechami ale mi się kojarzy właśnie z tymi, przykro mi smile

Dlatego zamiast generalizować warto pisać "moim zdaniem" lub "uważam", bo to, że Tobie coś się tak kojarzy, jeszcze nie znaczy, że tak jest smile.

genialna napisał/a:

i znów podkreślę, że mówiłam o "związkowym optymiście" nie optymiście w ogóle

A to jest jakaś różnica?

Niemniej nie dociągajmy uwagi od tematu, dla którego wątek został założony.

Averyl, czy Twój mąż "od zawsze" widział wszystko w czarnych kolorach? Bo jeśli nie, to być może w ten sposób "wywala" z siebie jakieś nowe, negatywne emocje, o których nie potrafi mówić wprost, dlatego szuka tematów zastępczych?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

51

Odp: Jak żyć z pesymistą?

...raczej "od zawsze", ale tak jak Ela210 napisała im lepiej, tym gorzej. Teoretycznie teraz nie mamy poważnych problemów, nie musimy się martwić o pracę, dzieciak jest już wyższy ode mnie, jeszcze trochę a wyfrunie z domu, możemy poświęcić czas na hobby. Czym się zamartwiać?

Genialna - gdyby mój M. działał tak jak opisujesz to, wymyślał sobie zagrożenia, a potem coś robił, by uniknąć katastrofy... niestety to jest tylko takie chrzanienie - tak jak w przykładzie z wczorajszą klasówką. Wie, jakie ma oceny dzieciak, bo to on chodzi na zebrania, ale żadnego zainteresowania i próby zrozumienia, dlaczego z kolejnej klasówki dostał złą ocenę, żadnej próby pomocy - bo przecież syn go nie słucha... no a nie słucha, bo ile można słuchać, że z powodu lufy z klasówki skończy się jako margines społeczny?
Obejrzeliśmy wczoraj razem te zadania, syn przyznał mi rację, że pomylił się, bo zrobił kilka głupich rzeczy, które zamiast pomóc, to tylko namieszały mu w głowie. Jego szkoła, jego sprawa co zrobi z tą wiedzą, ale gdyby nie rozumiał materiału, to byłby moment, by mu jakoś pomóc, a samo złowieszczenie??? tylko psuje atmosferę.

52

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:

Wie, jakie ma oceny dzieciak, bo to on chodzi na zebrania, ale żadnego zainteresowania i próby zrozumienia, dlaczego z kolejnej klasówki dostał złą ocenę, żadnej próby pomocy - bo przecież syn go nie słucha... no a nie słucha, bo ile można słuchać, że z powodu lufy z klasówki skończy się jako margines społeczny?
Obejrzeliśmy wczoraj razem te zadania, syn przyznał mi rację, że pomylił się, bo zrobił kilka głupich rzeczy, które zamiast pomóc, to tylko namieszały mu w głowie. Jego szkoła, jego sprawa co zrobi z tą wiedzą, ale gdyby nie rozumiał materiału, to byłby moment, by mu jakoś pomóc, a samo złowieszczenie??? tylko psuje atmosferę.

Masz rację, z takiego zrzędzenia jeszcze nigdy nic dobrego nie wyniknęło. Kiedyś dojdzie do takiego momentu, o ile już nie doszło, że kiedy syn poniesie jakąkolwiek porażkę, to przestanie cokowliek na ten temat mówić, aby po raz kolejny nie usłyszeć, że rokuje na "bycie marginesem". To jest właśnie to podcinanie skrzydeł, o którym wcześniej była mowa. Smutne.

Jeśli rozmowy i próby naświetlania Twojego punktu widzenia nie przynoszą pożądanego skutku, to powiem szczerze, że zupełnie już nie wiem co Ci poradzić ani co podpowiedzieć, tym bardziej, że przecież żyjecie pod jednym dachem, więc trudno zupełnie się od tego odciąć. Z kolei puszczanie wszystkiego mimo uszu zdaje egazamin, ale na krótką metę, bo takie wzajemne ignorowanie się wyłącznie zagęszcza atmosferę, ale nie prowadzi do rozwiązania problemu.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

53

Odp: Jak żyć z pesymistą?
genialna napisał/a:
tajemnicza75 napisał/a:
genialna napisał/a:

Mamy sytuacja np. idą wakacje
optymista powie - o fajnie pojedziemy do Grecji i koniec, ona wie, że wszystko pójdzie dobrze
pesymista po tym sprawdzi długoterminową pogodę, sprawdzi loty, pomyśli o tym, żeby przed tym jakiś szczególnie zadbać żeby w ostatniej chwili to dziecko się nie przeziębiło żeby wszystko zostało zrealizowane a nie tylko powiedziane

Mylisz pojęcia. To co przedstawione to optymista i realista wink . Pesymista nic nie musi sprawdzać, on z góry zakłada, że nie ma po co jechać, bo wybuchnie bomba na lotnisku, zabiją nas terroryści, ugryzie wąż jadowity i panikuje na każdym kroku o wszystko, msze zamawia w intencji szczęśliwej podróży i zamęcza swoim czarnowidzeniem. Wszystkim się odechciewa nawet wyjść z domu, a co dopiero wyjechać gdziekolwiek.

miałam na myśli takiego "związkowego pesymistę" a nie stereotypowego pesymistę ogólnie wink trochę skrajnie to przedstawiłaś

Przedstawiłam prawdziwego pesymistę. Widać, że z takimi nie masz do czynienia więc nie wiesz, ze to nie jest tylko stereotyp. Ja mam taka matkę!!!

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

54

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Olinka napisał/a:

Masz rację, z takiego zrzędzenia jeszcze nigdy nic dobrego nie wyniknęło. Kiedyś dojdzie do takiego momentu, o ile już nie doszło, że kiedy syn poniesie jakąkolwiek porażkę, to przestanie cokowliek na ten temat mówić, aby po raz kolejny nie usłyszeć, że rokuje na "bycie marginesem". To jest właśnie to podcinanie skrzydeł, o którym wcześniej była mowa. Smutne.

To prawda. Ze swojego życia przykład:
Chciałam iść na studia, marzyłam o projektowaniu wnętrz. Usłyszałam, że nie mam po co iść bo przecież sobie nie poradzę, bo zawsze słaba w nauce byłam, bo skąd wezmę kasę na studiowanie, że jeśli pracy nie dostane to rzucę naukę i zmarnowane będą pieniądze, ze kto mi pomoże w obcym mieście itp. W rezultacie skończyłam na średnim wykszt. Gdy kiedyś mama negowała moje podejście do córki (motywuję ją mówiąc, ze jest mądra i inteligentna, że sobie poradzi, że w nią wierze itp), to zapytałam dlaczego mnie tak dołowała? Tymczasem mama była zdziwiona, ze tak to odbierałam, ona tego nie traktowała jako negowanie/podcinanie skrzydeł. Mama naprawdę się o mnie tak strasznie bała, że wolała uprzedzić, abym nie była rozczarowana, aby mnie nikt nie zranił. I to jest najsmutniejsze... taki pesymista naprawdę nie widzi, że jest pesymistą.

Gdybym miała takiego męża pesymistę, chyba bym zastosowała strategie, ze słowa piękne i dobre mają większą moc. Uświadomiłabym synowi, ze ojciec ma taki styl mówienia, ale naprawdę nie wynika to ze złej woli, że on się martwi i tyle. Dodatkowo ... im bardziej by swoje martwienie uzewnętrzniał, tym bardziej bym mówiła coś wręcz odwrotnego, motywującego, pięknego, mądrego. To nie znaczy, ze ojca słowa pójdą w zapomnienie ale mam nadzieję, ze będą zneutralizowane, wyrównane nieco. Skupiajcie się na pozytywach najbardziej, aby odwrócić uwagę od negatywnych słów ojca. Nic innego mi do głowy nie przychodzi.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

55

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Chyba to jest największy problem w rozmowie z pesymistą, taki człowiek nie słyszy, co mówi, nie wierzy, że zabija dobrą energię do działania w innych. Ciężko jest rozmawiać, bo pesymiści po prostu nie rozumieją tego oddziaływania, tak jak w twoim przykładzie - matka przecież chroniła cię przed rozczarowaniem! ... no a co z twoim życiowym rozczarowaniem? tym, że być może nie robisz tego, co byłoby pasją, hobby, być może mając wyższe wykształcenie miałabyś inne możliwości, inną pracę.

W tej sferze mój syn radzi sobie dużo lepiej niż ja, on potrafi olewać takie gadanie, za co M. jest wkurzony, że dzieciak go nie słucha.
Nie ułatwiałam mu życia, wymagam by radził sobie z trudnymi sytuacjami, oczywiście wspieram go, gdy potrzeba, ale nie wyręczam. Jest to jedna z tych rzeczy, którą udało mi się przekazać dzieciakowi - należy się skupić jak rozwiązać problem i go rozwiązać, bez zbędnego tłumaczenia, obwiniania, bez zbędnego gadania.
Natomiast ja nie jestem tak odporna. Umiem sobie wiele rzeczy wytłumaczyć, radzę sobie z problemami, natomiast nie znika to, wprost przeciwnie kumuluje się to we mnie, odbija się to na moim zdrowiu.
Kilka dni temu miałam doła z tego powodu, a potem pomyślałam sobie, że chyba mimo wszystko jestem bardzo silną osobą, radzę sobie z większością problemów, nawet jeśli jest mi ciężko, to nikt na to nie zwraca uwagi, finalnie wszystko jest ok, a on? przy najmniejszym problemie udowadnia, że problemu nie da się rozwiązać, stwarza wrażenie, że sytuacja jest poważniejsza, większa, trudniejsza niż jest w rzeczywistości, inni zachęcają, wspierają go, doradzają, a gdy się w końcu uda - to jak w przypadku małego dziecka - podziw.

Masz rację - że trzeba się skupiać na tym, co pozytywne, tak dla równowagi smile

56

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:

Chyba to jest największy problem w rozmowie z pesymistą, taki człowiek nie słyszy, co mówi, nie wierzy, że zabija dobrą energię do działania w innych. Ciężko jest rozmawiać, bo pesymiści po prostu nie rozumieją tego oddziaływania, tak jak w twoim przykładzie - matka przecież chroniła cię przed rozczarowaniem! ... no a co z twoim życiowym rozczarowaniem? tym, że być może nie robisz tego, co byłoby pasją, hobby, być może mając wyższe wykształcenie miałabyś inne możliwości, inną pracę.

Dokładnie i tak by z pewnością było.
Dlatego też mama krytykuje moje podejście do córki. Uważa, ze trzymam ją pod kloszem. Motywowanie, wspieranie i wiara w możliwości i zdolności dziecka to raczej nie to samo co chowanie pod kloszem ... heloł. Jednak wg mamy tak, bo nikt inny w nią nie uwierzy i gdy pójdzie w świat to się rozczaruje, bo nikt jej nie będzie tak dobrze traktował jak rodzice, toteż się załamie, nabawi depresji, wyląduje u psychiatry i przypną jej łatkę nienormalnej i taką zostanie do końca życia. Wiem... mama się tylko martwi i nazywa to troską (ja też się troszczę ale inaczej to okazuję), ale dlaczego nie może się martwić sama dla siebie w myślach, a pozwolić innym ludziom żyć? Retoryczne pytanie, bo pesymista musi ostrzegać przed złem, taka jego misja.

Co do niewidzenia swojej toksyczności: nieraz byłam zmęczona mamy pesymizmem i gdy użyłam słów "jestem zmęczona psychicznie, muszę odpocząć", to mama nawet nie dając mi dokończyć zdania już obwiniała męża, bo powinien mi bardziej pomagać; córkę, bo czas by zaczęła coś robić w domu; szefa, bo nie można tak ludzi stresować wink . Wszyscy winni tylko nie ona. A kiedy się dowiedziała, ze to nie z tego powodu zmęczenie, to była wręcz oburzona, że jak to(?) przecież sie tylko martwi, nikt jej nie rozumie, najlepiej na nią zepchnąć winę itp. Nieuleczalna pesymistka i tyle.

Averyl napisał/a:

Masz rację - że trzeba się skupiać na tym, co pozytywne, tak dla równowagi smile

Tylko to mnie trzyma jakoś przy zdrowych zmysłach, bo inaczej już dawno bym się zmieniła w taką samą pesymistkę i niszczyłabym życie moich bliskich, albo bym wylądowała z depresją u psychiatry. Kiedy tylko mam możliwość szukam pozytywów, pięknych obrazów, ładnej, relaksacyjnej muzyki, zdjęć przywołujących miłe wspomnienia... czegokolwiek pozytywnego.

Trzymajmy się pozytywnie - rodziny pesymistów wink big_smile .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

57

Odp: Jak żyć z pesymistą?
tajemnicza75 napisał/a:

Trzymajmy się pozytywnie - rodziny pesymistów wink big_smile .

Pozytywnie, z uśmiechem do świata, a nawet do pesymisty big_smile.
Swoją drogą, ciekawe czy zdarzają się przypadki przemiany duchowej wink u pesymistów, czy to jest tak wrośnięte w osobowość, że inaczej nie mogą patrzeć na świat.

Mówi się, że pesymista to ten co widzi szklankę do połowy pustą...  a propos połowy ubawił mnie teledysk "Go Up" Cat Power & Pharrell Williams

58

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:

Swoją drogą, ciekawe czy zdarzają się przypadki przemiany duchowej wink u pesymistów, czy to jest tak wrośnięte w osobowość, że inaczej nie mogą patrzeć na świat.

Ja osobiście nie znam takowej przemiany, to chyba jest jakieś chorobowe. Za to w drugą stronę... czyli z optymisty na pesymistę owszem wink .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

59

Odp: Jak żyć z pesymistą?

No właśnie, zaskakujące, że ludzie jeśli już się zmieniają, to raczej z optymistów w pesymistów czy też z osób pogodnych w marudy i zrzędy. Stawiam, że to jakieś negatywne, życiowe doświadczenia weryfikują ich podejście do świata i wynikające z niego postawy.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

60 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-04-17 19:59:52)

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Olinko> jest tak. Nikt się nie rodzi pesymistą. Robia ich tym okoliczności, złe zdarzenia, traumy oraz cechy charakteru. Zauważmy, ze jeden człowiek prześladowany w dzieciństwie wyrośnie na silnego dorosłego, dającego sobie rade z przeciwnościami, świadom siebie... a drugi się zdołuje na wstępie i tak podąży w dorosłość zmieniając się w chronicznie nieszczęśliwego człowieka. Ja w najbliższym otoczeniu mam mamę, jako największego pesymistę i to się zgadza z moimi obserwacjami. Ma słaby charakter, przewrażliwiona, pedantyczna, płaczliwa. Do tego miała rodziców i braci znęcających się nad nią, traktujących ją całe życie jak szmatę. Potem mąż alkoholik i powtórka z "rozrywki". Jedyne co pamięta to poniżanie, nawet nie zna chwili radości i szczęścia.
Jeśli by poznać historie innych pesymistów, to założę się, że większość z nich pamięta jedynie traumy i ma słabą osobowość. Tym bardziej uważam, ze takie osoby powinny się leczyć. Terapią można by uwolnić ich od emocji z przeszłości i pomóc pookładać ją sobie, uporali by się na tyle by stać się chociaż realistami... już nie muszą być optymistami  wink . Szkoda, ze sami tego nie widzą, nie wierzą innym gdy im to mówią, że tkwią w tym marazmie z własnej woli. Im nie można pomóc.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

61

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Pesymiści mają bardziej realne myślenie od optymistów, bo optymiści mają różowe okulary na nosie i to im przesłania realne patrzenie na świat.

62

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Liczyłam, że jednak ktoś zna takie przypadki przemiany z pesymistę na realistę (optymistę wink )
Czasem czytając historię o ludziach, którzy przeżyli straszne rzeczy - jak obozy, czy inne traumy - cudem uniknęli wypadku, są takie przemiany, potem ci ludzie do kolejnych problemów, przeszkód podchodzą ze spokojem, z optymizmem, z poczuciem, że to nie jest coś aż tak ważnego, by się denerwować.

Coś jest w tym, co napisałaś Tajemnicza75 - pesymiści to słabi ludzie. Być może terapia pomogłabym, ale ciężko taką osobę nakłonić, bo  z jego strony jest wszystko OK.

63

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Nika, nie zgodzę się że pesymiści mają myślenie bardziej realne. Natomiast często jest to samosprawdzajaca się, pesymistyczna przepowiednia. Mam pomysł na program reality show na dwóch bezludnych wyspach zebrać na jednej pesymistów, na drugiej optymistów i zobaczyć co z tego wyniknie smile))


Averyl, nikogo nie jesteś w stanie nakłonić do terapii, musi sam do tego dojrzeć. I nie myśl, że terapia to jakiś cudowny środek, bo to droga przez mękę i ciężkie doswiadczenie dla otoczenia i klienta terapeuty też. 

Jesli jakimś cudem dożyję wspólnego świętowania końca terapii mojego jm. dam znać czy zmienił nastawienie....

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

64

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Ela210 napisał/a:

Averyl, nikogo nie jesteś w stanie nakłonić do terapii, musi sam do tego dojrzeć. I nie myśl, że terapia to jakiś cudowny środek, bo to droga przez mękę i ciężkie doswiadczenie dla otoczenia i klienta terapeuty też.

Nawet nie zamierzam tracić energii na namawianie do terapii, tak jak pisałam wcześniej - problemem jest, by on zauważył, w jaki sposób działa jego gadanie, w jego odczuciu on jest w porządku, to ja odbieram jego słowa tak źle, to problem jest po mojej stronie.
W jakiś sposób wie, jaki jest skutek, jak to działa na naszą relację, ale on jest przeświadczony, że z jego strony jest OK, nie ma złych intencji, nie ma problemu.
Być może ja reaguję za bardzo, ale też patrząc na naszą sytuację - to ja podejmuję trudne decyzję, rozwiązuje problemy, itd i nie potrzebuję, by mnie jeszcze dodatkowo obciążał swoim czarnowidztwem. Chciałabym, abym mój facet mnie wspierał, dodawał siły, a nie dołował.

65

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Averyl, nikogo nie jesteś w stanie nakłonić do terapii, musi sam do tego dojrzeć. I nie myśl, że terapia to jakiś cudowny środek, bo to droga przez mękę i ciężkie doswiadczenie dla otoczenia i klienta terapeuty też.

Nawet nie zamierzam tracić energii na namawianie do terapii, tak jak pisałam wcześniej - problemem jest, by on zauważył, w jaki sposób działa jego gadanie, w jego odczuciu on jest w porządku, to ja odbieram jego słowa tak źle, to problem jest po mojej stronie.
W jakiś sposób wie, jaki jest skutek, jak to działa na naszą relację, ale on jest przeświadczony, że z jego strony jest OK, nie ma złych intencji, nie ma problemu.
Być może ja reaguję za bardzo, ale też patrząc na naszą sytuację - to ja podejmuję trudne decyzję, rozwiązuje problemy, itd i nie potrzebuję, by mnie jeszcze dodatkowo obciążał swoim czarnowidztwem. Chciałabym, abym mój facet mnie wspierał, dodawał siły, a nie dołował.

Doskonale Cię rozumiem, bo przerabiałam. Być może Twój mąż dojrzeje kiedyś do przepracowania problemu. Na razie to ma "wgrany" sposób reagowania na problemy duże czy małe i Ty tego nie przeskoczysz. Możesz przestać mu matkować i go wyręczać w trudnych decyzjach,by dorósł- ale jest ryzyko, ze nie będzie dorastał, tylko znajdzie kogoś kto w zastępstwie Ciebie pomoże mu podejmować decyzje. Możesz nakłonić go do przynajmniej jednej wizyty u terapeuty- może pod pretekstem jakiegoś konfliktu w pracy?jesli uważa że w domu wszystko ok?
Jeżeli widzi problem po Twojej stronie, może pójdziecie razem do terapeuty ws wzajemnej komunikacji? Dobry terapeuta, jesli zauważy problem w 1 osobie, zaproponuje jej indywidualną pracę.  trudna sytuacja... ale przyznaj sama było kiedyś inaczej? pewnie nie, ale inne zalety faceta przyćmiewały te wady..

Dont worry about me  smile and because of me
"Wstręt do przeciągów to nie jest dobre dla rośliny - pomyślał Mały Książę. - Ten kwiat jest bardzo skomplikowany."

66

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Nika> weźkaj przeczytaj cały wątek wink . Tak pisze ktoś, kto nie  miał do czynienia z prawdziwym pesymistą, a do tego myli realistę z pesymistą. Miałabyś taką matkę jak ja lub męża jak Averyl, to inaczej byś śpiewała big_smile .

Ela> sadze, ze nie ma sposobu by takiego namówić na terapie. Moja mama uważa, że z niej zrobimy wariatkę, umieścimy w domu wariatów i zapomnimy o niej. Uważa, że przypnie się jej łątkę nienormalnej i palcami będą wytykać na ulicy. Paniczny strach przed tym paraliżuje do tego stopnia, że nic i nikt jej nie nakłoni.
Też oferowałam mamie, że pójdę z nią... ale nie ma takiej opcji absolutnie.
Poza tym mama uważa, że od zwierzania ma się rodzinę a nie obcych, czyli nie chce się zmienić, chce tylko pobiadolić, pożalić się, popłakać i żyć dalej w lęku, strachu i martwieniu się. To jest jej życie, inaczej nie umie. Terapia natomiast wymaga pracy nad sobą, a pesymista nie chce pracować, idzie na łatwiznę. Ma wkręcony film i koniec. Ja już nie namawiam na terapie, skończyłam w pewnym momencie bo tworzyły się gigantyczne kłótnie miedzy nami. Sądzę, ze każdy wieloletni, chroniczny pesymista tak ma.

Pomysł z reality show bardzo mi sie podoba big_smile .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

67 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-04-18 19:45:58)

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Niektórzy i tak nie przeczytają tego, ale jeśli ktoś żyje z pesymistą nie oznacza to, że sam jest optymistą, tak jak wcześniej było napisane - raczej realistą; ktoś musi ogarniać wszystko i brnąć do przodu. Poza tym, optymista to niekoniecznie ten, co budzi się rano i się cieszy, że wszystko mu się uda, raczej to człowiek, który zachowuje pogodę ducha, by poradzić sobie z problemami, raczej to człowiek, który wierzy w swoje możliwości i dlatego robi rzeczy omalże niemożliwe... ale to chyba bardziej definicja realisty tongue 

Ostatnio mam jakiś dołujący okres i nie potrzebuję słuchać o kolejnych, wydumanych katastrofach, muszę sobie poradzić z realnymi problemami. Wolałabym usłyszeć: "będzie dobrze, dasz radę"... ale tego nie usłyszę od M. Nie pozwalam mu się nakręcać i opowiadać o wszelkich możliwych porażkach... w zamian mam focha sad jak się nie obrócisz - z tyłu zawsze du**

68

Odp: Jak żyć z pesymistą?
tajemnicza75 napisał/a:

Nikt się nie rodzi pesymistą. Robia ich tym okoliczności, złe zdarzenia, traumy oraz cechy charakteru.

Już wcześniej wspomniałam o tematach zastępczych jako tych, które w pewien sposób dają ujście nagromadzonym, negatywnym emocjom. Pojawiają się, kiedy ktoś o tym, co go dręczy, boli, dotyka nie potrafi mówić wprost, przy czym to mogą być problemy uświadomione albo głęboko skrywane, z których dana osoba może nawet nie zdawać sobie sprawy.
I rzeczywiście dojście do podłoża problemu może być tutaj punktem wyjścia do zmiany, a ta ma szansę się dokonać w kolejnych etapach pracy nad sobą. Niestety, jak wspomniałaś, współpraca z psychoterapeutą ma sens pod warunkiem, że po tej drugiej stronie występuje chęć współpracy, a ona nie ma szansy się pojawić, jeśli ktoś nie widzi lub za nic nie chce dopuścić do siebie myśli, że w ogóle jest się czym zajmować.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

69

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:

ktoś musi ogarniać wszystko i brnąć do przodu. Poza tym, optymista to niekoniecznie ten, co budzi się rano i się cieszy, że wszystko mu się uda, raczej to człowiek, który zachowuje pogodę ducha, by poradzić sobie z problemami, raczej to człowiek, który wierzy w swoje możliwości i dlatego robi rzeczy omalże niemożliwe... ale to chyba bardziej definicja realisty tongue

Optymista powie: jaka dziś piękna pogoda, wychodzę na spacer ;
realista: na razie jest ładna pogoda, ale na wszelki wypadek wezmę parasol; 
a pesymista: lepiej nie wychodzę z domu, bo zapowiadali deszcz, a jak patrze na chmury to będzie spora ulewa.
Definicja wg Wikipedii: "Realista – osoba trzeźwo patrząca na świat, konfrontująca swoje zamierzenia i działania z realną rzeczywistością. Sądzę, ze optymista nie będzie mierzyć sił na zamiary, a raczej porwie się z motyką na słonce wink .
Ponoć: Optymista myśli o człowieku, że jest dobry. Realista – że powinien być dobry. A pesymista, że jest zły.

Averyl napisał/a:

Wolałabym usłyszeć: "będzie dobrze, dasz radę"... ale tego nie usłyszę od M. Nie pozwalam mu się nakręcać i opowiadać o wszelkich możliwych porażkach... w zamian mam focha sad jak się nie obrócisz - z tyłu zawsze du**

W takim razie ja Ci to powiem smile . Dasz radę, bo jesteś silniejsza niż pesymista. Masz w sobie moc, która jest tym większa... im większy jest pesymizm męża. Nie dasz się złemu nastrojowi, bo lepiej się czujesz gdy masz dobre samopoczucie, a lubisz się dobrze czuć big_smile .
.

http://img3.dmty.pl//uploads/201311/1385368324_by_Paihibo_600.jpg
http://demotywatory.pl//uploads/201201/1327285575_by_sasha85_600.jpg
http://img3.demotywatoryfb.pl//uploads/201605/1462162609_iskrp0_600.jpg

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

70

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Kochana jesteś smile
dzięki


A propos definicji pesymisty - to chyba jedyny mój sukces... już tak mój facet nie mówi big_smile
Kiedyś w piątki wieczorem zaczynał narzekać, że człowiek czeka cały tydzień na weekend, no a potem (parafrazował Kazika, że niby ma taki humor)
"To już późny wieczór i kończy się weekend
I właściwie to wstałem tylko trzy razy z fotela "
Zazwyczaj aktywnie spędzamy weekendy- albo coś zwiedzamy, albo jakaś rowerowa wyprawa, albo do kina czy do knajpki. Powiedziałam mu, że jeżeli chce wegetować, to jego wybór, my możemy sami, ale niech da sobie spokój z tymi gadkami

71

Odp: Jak żyć z pesymistą?
genialna napisał/a:
Averyl napisał/a:
genialna napisał/a:

wydaje mi się, że gdzieś tu jest jakaś prawidłowość jednak
optymista zwykle jest lekkoduchem, trochę naiwny, ten mniej odpowiedzialny właśnie

??? skąd takie wyobrażenie?

Nie, optymista to wcale nie lekkoduch. Koncentruję się na tym, co mam zrobić i robię to, ani nie popadam w skrajność, że wszystko się uda, bo musiałabym zaprzyjaźnić się z porażką, ani w drugą stronę - nie popadam w skrajny pesymizm jak mój M. - na pewno się nie uda. Trzeba realnie oceniać swoje zamiary, natomiast gdyby nie jakiś optymizm, wiara, że jednak zrealizuję swoje plany nie miałabym psychicznie siły, by się zmierzyć z problemami.

Wilczysko - wyrosłam z fazy niańczenia egocentryka. Jeśli chce sobie poszukać ładnej terapeutki, to niech robi to własnym zakresie, jak zauważyłeś z wcześniejszej dyskusji urok pesymistów szybko pryska. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak peany na moją cześć, ale on sam wie, że raczej ja jestem niezastąpiona w jego życiu wink
...szkoda, że ta zależność nie działa w drugą stronę


nie bierz tego tak do siebie smile

z resztą mam wrażenie, że zaraz zaczniemy roztrząsać definicje na atomy aby tylko ktoś się nie przyznał, że nie ma racji hehe

powiem tak, że JA uważam, że optymiści są trochę naiwni i jednak wiąże się to według mnie z luźniejszym podejściem do odpowiedzialności, uważam tak na podstawie tego co zaobserwowałam osobiście również na własnym związku

Jest takie szwedzkie przyslowie - martwienie sie nie zabierze ci jutrzejszego problemu, za to zabierze dzisiejszy spokoj. Martwienie sie nadaje malej rzeczy duzy cien.

Optymisci nie sa naiwni - oni wiedza, ze cos sie moze nie udac, znaja zasady rachunku prawdopodobienstwa w identycznym stopniu jak pesymisci. Wola jednak wierzyc do konca, ze bedzie dobrze, ze zycie sie skieruje na ten lepszy wariant, albo sami probuja je tam przekierowac. Jestem optymista, a na pewno nie jestem naiwna. Jestem optymista, bo tak latwiej isc przez zycie - to po pierwsze, a po drugie optymista zawsze lepiej wykorzysta swoje zycie, poprzez proby. Czasem cos spie&rzy, ale kolejnym razem wykorzyssta okazje i wygra. Pesymisci rzadko ugrywaja cokolwiek, bo przeciez "to sie nie uda".

Przy czym pesymizm idealnie sprawdza sie w zwiazku z "niepoprawnym" optymista, gdyz czesto jest glosem rozsadku - sluchaj, ja wiem, ze ty w to wierzysz, ale szansa to jakies 1:1000000. i wtedy te dwa rownowazace sie charaktery potrafia razem dokonywac bardziej wywazonych wyborow. Dokladnie tak mam u siebie. I tez bardzo czesto krzycze na meza :"ty wez juz daj spokoj, znowu wszystko widzisz w czarnych barwach, znowu ze sie nie da..." "nie odbieraj mi mojej zyciowej energii" jednak potem sie okazuje, ze warto bylo go posluchac;) (czasem tak, a czasem nie;)

Ale wiazanie optymizmu czy pesymizmu z naiwnoscia sugeruja  niezrozumienie calkowite tych pojec.

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p

72

Odp: Jak żyć z pesymistą?
vicky85 napisał/a:

te dwa rownowazace sie charaktery potrafia razem dokonywac bardziej wywazonych wyborow. Dokladnie tak mam u siebie. I tez bardzo czesto krzycze na meza :"ty wez juz daj spokoj, znowu wszystko widzisz w czarnych barwach, znowu ze sie nie da..." "nie odbieraj mi mojej zyciowej energii" jednak potem sie okazuje, ze warto bylo go posluchac;) (czasem tak, a czasem nie;)


Widać, że optymistka tongue
... nawet w pesymiście znajdzie coś pozytywnego big_smile Witaj w klubie!

73

Odp: Jak żyć z pesymistą?

wink

You pray for me. I will think for you.
Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno

https://www.youtube.com/watch?v=5BIttYVUMxc   I love swing. Electro-swing;p

74

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Co do pesymisty: przed chwila na polsacie był skecz na ten temat, z Kasią Zielińską i Pazurą. Kto widział?

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

75

Odp: Jak żyć z pesymistą?

może gdzieś na YT jest nagranie? Napisz tytuł, albo coś co pozwoli znaleźć skecz.

76

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Beyondblackie napisał/a:

Mam troche podobnie. Tzn moj facet niekoniecznie jest pesymista, ale jest takim czlowiekiem, ktory wiecznie sie o cos martwi. Nawet jak slonce swieci, zarobki sa dobre, oszczednosci rosna, to on sobie znajdzie cos co mogloby pojsc zle i na zapas sobie i innym glowe tym zawraca. Potrafi takim gadaniem zatruc najfajniejsze wakacje i najbardziej zabawowa impreze.

Przez lata nauczylam sie po prostu ignorowac ten ciagly apokaliptyczny belkot. Zaczyna sie, to kiwam glowa i kompletnie odwracam uwage. On sobie moze pokwekac, a ja mam swiety spokoj.

Mam tak samo,nie przekonuję już że będzie dobrze.Chce sobie pomarudzić ,trudno.
Wczoraj go spytałam dlaczego tak rzadko się śmieje.Byliśmy z psami na spacerku,wiosna słońce świeci.
Mamy siebie,wychowaliśmy wspaniałe dzieciaki...
No tak ale przecież jest tyle innych spraw które idą nie tak.I to cała odpowiedź.
Jeśli ktoś  chce ZAWSZE widzieć że szklanka jest do połowy pusta to trudno. Zaakceptowałam to, a marudzenie czasem mnie denerwuje a najczęściej  olewam.

Posty [ 39 do 76 z 90 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak żyć z pesymistą?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016