Jak żyć z pesymistą? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak żyć z pesymistą?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 90 ]

1 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-04-04 22:27:10)

Temat: Jak żyć z pesymistą?

Jak sobie radzicie z pesymistami? z natłokiem negatywnych uwag, czarnowidzenia, itp.
Tak wiem, wszystko jest do du**, różnica polega na tym, że jak ja uważam, że coś nie ma sensu... no to nie ma sensu, nie ma sensu tego dalej ciągnąć, koniec, a on... że taki jest świat, że samo nazwanie rzeczy po imieniu, nie zmienia samej rzeczy, a poza tym to nie on bombarduje negatywnym przekazem... tylko to jest moja interpretacja. Na moją prośbę, by spróbował zaobserwować, co mówi i wychwycił wszystkie pozytywne słowa, stwierdził, że on jest pesymistą, ale przecież pesymiści też mają prawo do życia.

Wiele takich negatywnych uwag działa, jak samospełniająca się wróżba, we mnie poziom stresu rośnie... oczywiście robię jakiś głupi błąd... błędne koło. Najłatwiej byłoby olać, nie brać tego wszystkiego do siebie, ale taki przekaz działa na poziomie emocji, nie logiki.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak żyć z pesymistą?

mam takiego dobrego przyjaciela
znamy sie od wielu, wielu lat
choc on w sumie nie jest pesymista - moglby widniec w encyklopedii pod haslem "wyuczona bezradność" jako idealny przyklad
na kazde rozwiązanie ma dziesiec problemow
kiedys,jak bylam mlodsza i glupsza, to probowalam mu pomoc, podsuwac pomysly, ale potem zrozumiałam, ze on wcale nie chce tego
tylko wysysa ze mnie energię

poza tym jest inteligentny, zawsze pomoze, bardzo kocha swoja córeczkę itd itp ale ciezko sie z nim rozmawia
Stąd nasze przerwy w kontaktach, nawet kilkuletnie. bo z nim sie nie da wytrzymać na dluzsza mete. wyssie cala energie i dalej bedzie mu malo. kiedys mnie to dobijalo, dzis nie mam skrupulow, zeby zawieszac z nim kontakt.

3

Odp: Jak żyć z pesymistą?

_v_ przyjaźnisz się z moi M.?

big_smile

Na hasło "jest taki problem..." słyszę od razu 10 argumentów dlaczego problemu nie da się rozwiązać... innymi słowy "zrób to sama".
Bardzo konstruktywne i budujące podejście  lol

Reklama

4

Odp: Jak żyć z pesymistą?

czym różni się pesymista od optymisty? Pesymista twierdzi, że gorzej już być nie może. Optymista natomiast mówi, że zawsze może być jeszcze gorzej! big_smile
I jak tu nie lubić pesymistów? wink

5

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:

Jak sobie radzicie z pesymistami? z natłokiem negatywnych uwag, czarnowidzenia, itp.

Kiedyś cierpliwie usiłowałam przekonywać, że na ten sam problem można spojrzeć w zupełnie inny sposób, dziś po dwóch, trzech próbach odpuszczam i żyję sobie własnym życiem.

Macie rację - taki uporczywy pesymista, to wampir energetyczny, który nie tylko sam sobie w życiu przeszkadza, bo przecież z takim nastawieniem raczej trudno o motywację do działania, ale też u innych zabija chęć, by iść do przodu. Najlepiej byłoby po prostu się odciąć, niestety nie zawsze jest to możliwe.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.
Reklama

6

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Dokładnie. Najlepsza reakcja to już poprostu nie reagować na te jego marudzenie i czarnowidzenie. Z czasem jak zobaczy, że cię to już nie rusza będzie to robił rzadziej. Fakt niestety jest taki że nie przestanie, niektórzy poprostu już mają taką osobowość i najlepszym rozwiązaniem będzie przestać się tym przejmować. Do tego będziesz musiała się przyzwyczaić ,chyba że jest aż tak źle....

Wsłuchaj się w te słowa i zapamiętaj je, następnie wstań i wykrzycz je temu, który  uczynił je tobie! Życie jest tylko jedno i albo je przeżyjesz godnie, albo przeminie w tle piekła bezpowrotnie. Zatem powstań-walcz-tańcz i ciesz się życiem! smile
https://m.youtube.com/watch?v=d9FnreOC5uY

7

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:

_v_ przyjaźnisz się z moi M.?

hihihii, chyba jednak nie wink

no w kazdym razie tyko jednego takiego czlowieka poznałam w moim zyciu, wiecej nie zamierzam. na szczęście przyjaciol i znajomych mozna sobie dobierac samodzielnie, wiec od razu rezygnuje ze znajomosci, kiedy slysze marudzenie tego typu.

8

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Przyzwyczaić się, nie przejmować... tak staram się robić, ale to wszystko zależy od kumulacji, czasem tego negatywnego przekazuj jest za dużo. Tak jak napisałam Olinka - takie osoby działają jak taki wampir energetyczny, wysysają entuzjazm, chęci do działania, dobre samopoczucie, taki balast, z którym idzie się na dno sad
Staram się mówić na głos o pewnych rzeczach, angażować innych ludzi - czasem sama rozmowa z kimś (kto nie wie, że czegoś się nie da zrobić, a nawet jak się da to i tak skończy się katastrofą wink ) pomaga, pozytywnie motywuję.

9

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Hadar napisał/a:

Z czasem jak zobaczy, że cię to już nie rusza będzie to robił rzadziej.

I tu się mylisz. Bardzo bym chciała, aby tak było wink .
Moja mama -na ten przykład- dopiero się rozkręca gdy jej nikt nie słucha. Będzie tak długo i uporczywie marudzić, aż ktoś ją wysłucha do końca, potwierdzi, przytaknie, pogłaska po głowie itp. Czasem mam wrażenie, że wystarczy jej czyjaś obecność, aby miała złudzenie, że mówi do kogoś, że ktoś ją słucha (choćby tylko udawał). Nie chce rad, pomocy, podpowiedzi... wszystko to nazywa pouczaniem, a nie lubi być pouczana bo wie najlepiej. W końcu tyle przeżyła, doświadczyła... . Wystarczy jej monolog do drugiej osoby.
Straszne to jest. Weź tu się odwróć całkowicie od własnej matki. Ograniczam kontakty ile sie da, ale całkiem się nie da wyeliminować, niestety. Najgorsze, ze tyle lat żyję i nadal nie umiem sobie poradzić z jej pesymizmem sad .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

10

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Znam dość długo takiego człowieka - ciągle narzeka, wielu sytuacji się boi, wątpi w powodzenie  swoich działań, spodziewa się zwykle najgorszego – tworzy „czarne scenariusze” i cały ten mrok przelewa na innych. 

Jest tak bardzo ostrożny i nieufny, nadopiekuńczy, kontrolujący i ograniczający – „żeby tylko nic złego się nie stało” –  a paradoksalnie, często sam  poprzez swoje czarnowidztwo doprowadza do wielu nieprzyjemnych sytuacji.

Czasami starłam się jakoś mu pomóc ale zrozumiałam, że po prostu się nie da. Po każdym kontakcie z nim czułam się jakby walec po mnie przejechał i potrzebowałam paru dni żeby odzyskać dobre samopoczucie.

11

Odp: Jak żyć z pesymistą?

...ale jesteście okrutne, ja chciałam mądrej rady... a tu najlepiej omijać, ewakuować, itp. sad

Kiedyś mu powiedziałam, że on do szczęścia potrzebuje tylko nieszczęścia. Wyrzuci z siebie te negatywne emocje, wszystkie czarne myśli, pesymistyczne wizje katastrof, wszystkim zatruje dobre samopoczucie, wreszcie może poczuć się dobrze - robi minkę skrzywdzonego dziecka, że przecież to nie on, tylko ja sam nadinterpretację sytuację (on przecież stwierdza fakty, wyciąga wnioski, itp), ja sama robię sobie krzywdę i jeszcze jego chcę obarczyć poczuciem winy.
brrrr, o ile jeszcze jestem w stanie zaakceptować nawet pesymistę, to manipulacji nie!

12

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Mam troche podobnie. Tzn moj facet niekoniecznie jest pesymista, ale jest takim czlowiekiem, ktory wiecznie sie o cos martwi. Nawet jak slonce swieci, zarobki sa dobre, oszczednosci rosna, to on sobie znajdzie cos co mogloby pojsc zle i na zapas sobie i innym glowe tym zawraca. Potrafi takim gadaniem zatruc najfajniejsze wakacje i najbardziej zabawowa impreze.

Przez lata nauczylam sie po prostu ignorowac ten ciagly apokaliptyczny belkot. Zaczyna sie, to kiwam glowa i kompletnie odwracam uwage. On sobie moze pokwekac, a ja mam swiety spokoj.

13

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Averyl> to nie jest okrutne, to prawdziwe.  Takie osoby są toksyczne, one nie chcą pomocy. Narzucając im się z pomocą tylko wywołasz konflikt. Z własnego dośw pisze, a mam matkę- toksyczną pesymistkę. Cokolwiek chcesz zrobić/powiedzieć zostanie to obrócone przeciwko Tobie.  Ewakuacja to jest najmądrzejsza rada, chyba, ze jesteś aniołem wcielonym i umiesz cierpliwie, czule tego wysłuchiwać, na końcu ich pocieszyć o ile tego chcą, bo też nie każdy chce... czasem odbierane jest to jako litowanie się i łaska.
Pytałaś jak sobie radzimy?  Ja sobie z mamą nie radzę sad . Zaraża mnie pesymizmem, dołuje, popadam w stany depresyjne gdy z nią za długo przebywam. Broniąc się przed tym doznaję irytacji i najchętniej opierniczyłabym z góry na dół i kazała spierniczać na drzewo.
Nie mam złotego środka. Nie potrafię słuchać bez emocji ale z zainteresowaniem samych negatywów wyrażanych z miną męczennika, a na końcu dostać opiernicz, ze nic nie rozumiem, ze nieczuła jestem i bezduszna. Dlaczego tacy nie pójdą do siebie nawzajem wysłuchując się na zmianę? Właśnie... bo jest ironią w tym wszystkim, to, że pesymista nie znosi drugiego pesymisty wink .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

14 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-04-05 21:06:54)

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Beyondblackie napisał/a:

Przez lata nauczylam sie po prostu ignorowac ten ciagly apokaliptyczny belkot. Zaczyna sie, to kiwam glowa i kompletnie odwracam uwage. On sobie moze pokwekac, a ja mam swiety spokoj.

Jak to zrobiłaś??? Jak się nauczyć ignorować??? Ja tego po prostu nie potrafię, zwłaszcza, ze stale słyszę, ze nikt nie słucha, ze każdy olewa, że tak się okazuje niechęć/nienawiść, że kochająca osoba słucha uważnie i inne wzbudzające poczucie winy teksty. Ja tego nie mogę znieść!!! Jak przejść po prostu do ignorancji?
Ja już teraz widzę, ze mama jest mi obojętna... w sensie takim, ze nie czuje nic gdy ją przytulam, albo nawet irytacje czuję, nie umiem być czuła i otwarta bo wiem, ze zaraz o coś dostane reprymendę lub usłyszę po raz tysięczny traumatyczną historie z jej życia, która mnie dołuje. Oddalam się coraz bardziej, a wiem, ze mama łaknie czułości, miłości, zainteresowania. Jak dać jej to czego pragnie, a jednocześnie ignorować jej pesymizm?

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

15

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Tajemnicza75 ja też z własnego doświadczenia... ja mam nieco lepszą pozycję względem mojego pesymisty niż ty względem matki.
Był długi czas gdy totalnie sobie nie radziłam i odbiło się to na moim zdrowiu. Teraz reaguję zanim się nakręci, czasem wychodzę, czasem nakrzyczę na niego, (by się zamknął zanim popsuje miłą atmosferę), różnie - zależnie od sytuacji, ale równie często natłok negatywów przytłacza mnie. Wtedy staram się robić fajne rzeczy, otaczać się sympatycznymi ludźmi, którzy nie marudzą, a i jeszcze sobie tłumaczę "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni" tongue

16

Odp: Jak żyć z pesymistą?
tajemnicza75 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Przez lata nauczylam sie po prostu ignorowac ten ciagly apokaliptyczny belkot. Zaczyna sie, to kiwam glowa i kompletnie odwracam uwage. On sobie moze pokwekac, a ja mam swiety spokoj.

Jak to zrobiłaś??? Jak się nauczyć ignorować??? Ja tego po prostu nie potrafię, zwłaszcza, ze stale słyszę, ze nikt nie słucha, ze każdy olewa, że tak się okazuje niechęć/nienawiść, że kochająca osoba słucha uważnie i inne wzbudzające poczucie winy teksty. Ja tego nie mogę znieść!!! Jak przejść po prostu do ignorancji?
Ja już teraz widzę, ze mama jest mi obojętna... w sensie takim, ze nie czuje nic gdy ją przytulam, albo nawet irytacje czuję, nie umiem być czuła i otwarta bo wiem, ze zaraz o coś dostane reprymendę lub usłyszę po raz tysięczny traumatyczną historie z jej życia, która mnie dołuje. Oddalam się coraz bardziej, a wiem, ze mama łaknie czułości, miłości, zainteresowania. Jak dać jej to czego pragnie, a jednocześnie ignorować jej pesymizm?

Widzisz, ja po prostu rozumiem, ze on ma taki obsesyjny sposob myslenia. To nie jest ani logiczne ani szczegolnie produktywne wiec to ignoruje. Ja rozumiem rozmawianie o problemach, kiedy stara sie cos rozwiazac, ale marudzenie dla marudzenia i szukania dziur jest bezsensowne. Dlatego tez absolutnie nie mam zadnego poczucia winy, ze przytakuje bezwiednie czytajac gazete czy tez ogladajac telewizje. Karmienie narzekacza poswiecajac mu uwage jest najgorsza trucizna jaka mozna mu zapodac- leki sie powieksza, dziury beda glebsze i poziom leku przed przyszloscia katastrofalny.

17

Odp: Jak żyć z pesymistą?
tajemnicza75 napisał/a:

Jak to zrobiłaś??? Jak się nauczyć ignorować??? Ja tego po prostu nie potrafię, zwłaszcza, ze stale słyszę, ze nikt nie słucha, ze każdy olewa, że tak się okazuje niechęć/nienawiść, że kochająca osoba słucha uważnie i inne wzbudzające poczucie winy teksty. Ja tego nie mogę znieść!!! Jak przejść po prostu do ignorancji?

A może zamiast ignorancji wprost powiedzieć mamie coś, co jasno da jej do zrozumienia, że doskonale widzisz, w jaką gra z Tobą grę?
Mama potrzebuje czułości, uwagi, więc stara się wpędzić Cię w poczucie winy, że dostaje od Ciebie mniej niż tego oczekuje. To jest przecież klasyczny szantaż emocjonalny, a Ty stałaś się jego ofiarą.
Ja nauczyłam się w takich sytuacjach jasno komunikować co czuję, często przy pomocy zadawanych pytań, na przykład (może nie tymi słowami, chodzi mi o ujęcie ogólnego sensu): dlaczego starasz się wpędzić mnie w poczucie winy? czy naprawdę nie widzisz, że przez to oddalamy się od siebie? naprawdę zadowoli cię taka wymuszona uwaga?
Zdarza mi się także uprzedzać ewentualne wyrzuty stwierdzając: przykro mi, nie jestem w stanie poświęcać Ci więcej czasu, ale pamiętaj, że jesteś dla mnie ważna/ważny.
U mnie to działa, więc może warto spróbować?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

18

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Spróbować warto... może zadziała.
W przypadku mojego M. - nie działa, on tak widzi świat i jest przeświadczony, że to co mówi, to są prawdy oczywiste w stylu, że ziemia się kręci, więc one nie mogą nikogo urazić, jeśli czuję się przytłoczona, to dlatego, że nadinterpretację (sama jestem sobie winna). Mogłabym dać wiele przykładów sytuacji "lustrzanych" np. próba umówienia wizyty u lekarza (wiem, brzmi głupio), ale nie jestem w stanie rano iść po numerek do lekarza i stracić pół dnia w pracy, nie mogę w godzinach pracy wisieć na telefonie, licząc, że ktoś w przychodni odbierz i uda mi się umówić wizytę. OK, jestem nieudolna, nieskuteczna, itd, na moją sugestię, by on to zrobił, pada odpowiedź - nie, bo on pracuje (!). On w pracy pracuje, a ja przychodzę do pracy chyba w celach rozrywkowych albo napić się kawy. Prawda? no tak, bo jestem nieskuteczna, a to że jestem w pracy i zajmuję się innymi rzeczami, to już moja nadinterpretacja sad

19

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Averyl, tak na powaznie, ale to Ty chcesz isc do lekarza, nie on. Z jakiej racji on ma Ciebie umawiac do przychodni? Nie potrafisz wyjasnic szefowi/ej, ze masz taka a nie inna sytuacje i wziac rano dwie godzinki wolnego co bys mogla dostac numerek? Sorry, ale wydaje mi sie, ze wymyslasz problemy gdzie ich nie ma.

20

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Nie chodzi o moją wizytę, tylko naszego dziecka na bilans, poza tym w tym momencie nie mogę, bo jestem sama w pracy, a w szkole domagają się papierka od lekarza.

Beyondblackie - to jest przykład, w życiu gdy masz nagromadzenie takich sytuacji (w tym samym czasie musiałam dogadać się z rodzinką na spęd rodzinny, umówić się na wymianę opon, przygotować wyjazd na długi weekend,... itd), wtedy nawet umówienie wizyty u lekarza, może być dołujące.  Nie chodzi o sprawy, które można rozwiązać, chodzi o samo marudzenie, o podejście, że moja praca jest nieistotna, o krytykowania, gadania dla samego gadania, co wnosi w naszą relację komentowanie, że nie miałam czasu/nie mogłam się dodzwonić do przychodni?

21

Odp: Jak żyć z pesymistą?

A ja Ci powiem tak: w przyrodzie optymizm nie ma racji bytu. Wyobraź sobie zajączka, który stoi przed lwem i myśli sobie "Na pewno nie jest głodny" big_smile

Wiele uwag Twojego pesymisty działa jak samospełniająca się wróżba, bo... taka jest statystyka, że raz dzieje się tak jak mówi pesymista, a raz jak mówi optymista. To nie jest żadna wróżba. To zwykły traf. Może potraktuj ten pesymizm trochę z dystansem, z humorem, ale i z uwagą, bo ten pesymista może Ci unaocznić jakieś niebezpieczne aspekty o których nie pomyślałaś smile

22

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Wilczysko72 ale tu nie chodzi o optymizm, tylko o relację z człowiekiem, który bombarduje negatywnym przekazem.
Nie wiem, czy zajączek myśli sobie o jakie piękne słonko, ale piękny jest świat, czy na odwrót, ale w przypadku ludzi nie ma to przełożenia 1:1.

Myślisz, że pasażer, który siedzi obok kierowcy i cały czas przewiduje wszystkie katastrofy drogowe sprawia, że jazda jest bezpieczniejsza?
Czas jakiś temu kupiłam sobie samochód z czujnikami parkowania - gdy parkuję w garażu omalże każdy czujnik wyje, boczne reagują na sąsiedni samochód, na ścianę i mój M. wtóruje wyciu - pół metra od ściany a on reaguje, jakby właśnie robiła crash-test. Najłatwiej mi się parkuje bez czujników i bez M.

Uważasz, że atmosfera jest lepsza, gdy cały czas oczekujesz na kataklizm? że za chwilę cię okradną, wywalą z pracy, dziecko nie zda do następnej klasy (bo dostało jedną 1), ..., itd?
Nie lubię takiego głupiego gadania, uważam, że jeśli jest realne zagrożenie, to trzeba przeciwdziałać zawczasu, a nie biadolić i czekać na fatum. Takie gadanie zabija chęci do działania.

23

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Dawniej pamiętam, że autobusach były takie naklejki "Nie wolno rozmawiać z kierowcą" (czy jakoś tak) wink Ja to sobie muszę chyba taką sprawić, bo mnie gadanie w czasie jazdy dekoncentruje.

No przesada jest fatalna w każdej sprawie. W pesymizmie też. Zastanawiam się jak można sobie poradzić z tym Twoim pesymistą, poza tą naklejką wink Przychodzi mi do głowy, że można go ignorować, tak na bezczelnego. Może jak zobaczy, że się go nie słucha to sobie odpuści, przynajmniej częściowo ? Można go też zacząć denerwować i przelicytowywać w pesymizmie, z jaskrawym przegięciem. Może to go też trochę zniechęci ?
A tak już całkiem poważnie, to jeśli jak zakładam, Twój pesymista nie widzi żadnego problemu w swoim pesymizmie i nie chce go "leczyć" to... chyba musisz niestety zaakceptować to, że taki jest jego "urok". Oczywiście jeśli nie bierzesz pod uwagę rozstania z pesymistą. Ufaj sobie. Niech on sobie biadoli, ale Ty musisz być pewna swojego zdania. Musisz być "teflonowa" na jego pesymizm. Ja wiem, że to nie jest łatwe pewnie. Ale to jest trochę jak życie z palaczem, który nie chce rzucić palenia.

24

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Obawiam się, że to wszystko łatwo brzmi wyłącznie w teorii, ale taki wieczny malkontent i pesymista nie tylko odbiera energię, radość życia, ale też swojemu najbliższemu otoczeniu skutecznie podcina skrzydła. Przecież niewiele da się osiągnąć, jeśli ktoś we wszystkim widzi tylko problemy i możliwe przeszkody. Trzeba mieć w sobie ogromnie dużo siły, żeby udawać, że się tego nie słyszy i wieczne narzekanie oraz szukanie dziury w całym nie robi najmniejszego wrażenia. Cierpliwości też trzeba mieć mnóstwo.
Nawet dziecko czasem musi się sprzyć, żeby się nauczyć, ale jak ono ma się sparzyć, jeśli nawet nie spróbuje, a nie spróbuje, bo będzie sią bało słysząc na jakie to naraża się niebezpieczeństwo i/lub ryzyko porażki.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

25

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Mój pesymista nie widzi problemu, ostatnio nawet stwierdził, że przecież pesymiści też mają prawo do życia.
Nie planuję go zmieniać, na siłę wymuszać, by patrzył bardziej pozytywnie na świat, nie będę wchodzić w gierki - kto bardziej pesymistycznie będzie patrzył na świat (widomo, że przegram - zgodnie z zasadą: nie dyskutuj z idiotą/pesymistą, po sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem),
natomiast staram się chronić siebie przed nadmiarem jego czarnowidzenia, tak jak wcześniej napisałam, kiedy można - unikam, ale akcja w samochodzie skończyła się raz awanturą! Powiedziałam, żeby mnie nie stresował (w czasie drogi, cały czas mnie pouczał, a to co napisałam o parkowaniu to finał długiej podróży), żeby było śmieszniej - raz jak prowadził i coś powiedziałam o samochodzie, nawet nie o jego jeździe to uznał, że nie może mnie słuchać, bo się denerwuje big_smile

26

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Olinka napisał/a:

Obawiam się, że to wszystko łatwo brzmi wyłącznie w teorii, ale taki wieczny malkontent i pesymista nie tylko odbiera energię, radość życia, ale też swojemu najbliższemu otoczeniu skutecznie podcina skrzydła. Przecież niewiele da się osiągnąć, jeśli ktoś we wszystkim widzi tylko problemy i możliwe przeszkody. Trzeba mieć w sobie ogromnie dużo siły, żeby udawać, że się tego nie słyszy i wieczne narzekanie oraz szukanie dziury w całym nie robi najmniejszego wrażenia. Cierpliwości też trzeba mieć mnóstwo.
Nawet dziecko czasem musi się sprzyć, żeby się nauczyć, ale jak ono ma się sparzyć, jeśli nawet nie spróbuje, a nie spróbuje, bo będzie sią bało słysząc na jakie to naraża się niebezpieczeństwo i/lub ryzyko porażki.

No Olinko ja wiem, że to jest ciężka sprawa, ale pomijając zerwanie kontaktów z takim pesymistą to co innego pozostaje ?

Zresztą ja sam przez niektórych jestem uważany za pesymistę big_smile Choć ja to nazywałem realizmem. Wiem jak to jest.

27

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:

Nie chodzi o moją wizytę, tylko naszego dziecka na bilans, poza tym w tym momencie nie mogę, bo jestem sama w pracy, a w szkole domagają się papierka od lekarza.

Beyondblackie - to jest przykład, w życiu gdy masz nagromadzenie takich sytuacji (w tym samym czasie musiałam dogadać się z rodzinką na spęd rodzinny, umówić się na wymianę opon, przygotować wyjazd na długi weekend,... itd), wtedy nawet umówienie wizyty u lekarza, może być dołujące.  Nie chodzi o sprawy, które można rozwiązać, chodzi o samo marudzenie, o podejście, że moja praca jest nieistotna, o krytykowania, gadania dla samego gadania, co wnosi w naszą relację komentowanie, że nie miałam czasu/nie mogłam się dodzwonić do przychodni?

Widzisz, zle przedstawilas problem. Tobie nie chodzi o pesymizm, ale zwalanie na Ciebie odpowiedzialnosci za wszystko. I rozumiem, ze Cie to wkurza, bo w malzenstwie powinno sie wspolpracowac, a nie robic z jednej osoby wielozadaniowego kierownika.

28

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Olinka napisał/a:
tajemnicza75 napisał/a:

Jak to zrobiłaś??? Jak się nauczyć ignorować??? Ja tego po prostu nie potrafię, zwłaszcza, ze stale słyszę, ze nikt nie słucha, ze każdy olewa, że tak się okazuje niechęć/nienawiść, że kochająca osoba słucha uważnie i inne wzbudzające poczucie winy teksty. Ja tego nie mogę znieść!!! Jak przejść po prostu do ignorancji?

A może zamiast ignorancji wprost powiedzieć mamie coś, co jasno da jej do zrozumienia, że doskonale widzisz, w jaką gra z Tobą grę?
Mama potrzebuje czułości, uwagi, więc stara się wpędzić Cię w poczucie winy, że dostaje od Ciebie mniej niż tego oczekuje. To jest przecież klasyczny szantaż emocjonalny, a Ty stałaś się jego ofiarą.
Ja nauczyłam się w takich sytuacjach jasno komunikować co czuję, często przy pomocy zadawanych pytań, na przykład (może nie tymi słowami, chodzi mi o ujęcie ogólnego sensu): dlaczego starasz się wpędzić mnie w poczucie winy? czy naprawdę nie widzisz, że przez to oddalamy się od siebie? naprawdę zadowoli cię taka wymuszona uwaga?
Zdarza mi się także uprzedzać ewentualne wyrzuty stwierdzając: przykro mi, nie jestem w stanie poświęcać Ci więcej czasu, ale pamiętaj, że jesteś dla mnie ważna/ważny.
U mnie to działa, więc może warto spróbować?

To wszystko juz było wink .
Wprost powiedziałam tysiąc razy i tylko awantura była, ze jej nikt nie kocha, że najlepiej do domu starców oddać, ze zabić od razu bo po co się z nią męczyć, że czym sobie zasłużyła, że poświeciła się dzieciom, a teraz nie ma kto się nią zająć itp itd.
To wszystko mówiłam, tłumaczyłam.... ale jak grochem o ścianę. Po prostu mama uważa, że z racji wieku, traumatycznych doświadczeń, chorób... to my powinniśmy się do niej dostosować.
A na to uprzedzanie faktów mama reaguje coś w stylu: "akurat ważna, to czemu mnie nie słuchasz", "nieprawda, kochające dzieci tak się nie odzywają do matki:, "co z tego, ze ci przykro, skoro to nic nie zmieni".
Na moje pytania mama odbija piłeczkę "ja??? to ty na mnie krzyczysz", "unosisz ton, więc jak mam reagować", "jak zwykle wszystko na mnie, przepraszam, ze żyje". "to wy mnie wykańczacie". w ogóle słowa "wy i oni" są w częstym użyciu. W końcu to cały świat jest winien... .

Wiem, ze mama potrzebuje czułości i serca. Rozumiem z jakiego powodu taka jest. Rodzice się nad nią znęcali, nie kochali jej co wielokrotnie przypominali.
Ja jej szczerze współczuję. tylko nie umiem okazać jej serca matczynego. ja mam wrażenie, ze mama by chciała, aby dzieci dały jej tę miłość jakiej rodzice nie dali. Mama twierdzi, ze bzdura, bo oni nie żyją i wiadomo, ze jej nie pokochają... ale to siedzi w jej głowie. Niby chce miłości  od rodziny, dzieci i wnuków ale wymaga by się nad nią roztkliwiać jak nad dzieckiem małym. To są jawne braki z dzieciństwa i nikt jej tego nie da, niestety. Oczywiście mama stawia opór, że ja wyolbrzymiam, że jej tylko chodzi by z nią ktoś mieszkał i przebywał na co dzień. Tylko samo mieszkanie to się potem okaże za mało, bo wiem, że dla mamy są ważne wspólne posiłki, żeby chodzić rodzinnie na spacer, żeby razem tv oglądać i wszystko razem w tym samym czasie. To takie trochę uwiązanie do siebie... to jest dla mamy model rodziny, a nikt nie chce uwiązania. Każdy chce mieć swoja prywatna przestrzeń, osobisty skrawek życia i nieco swobody.
To wszystko mamie tłumacze, ale nie rozumie. Twierdzi, ze robimy to specjalnie, ze jej nie kochamy, ze porzuciliśmy jak psa w lesie, że karzemy ją za coś... .
Stosowałam już rożne metody, wyczytane z książek, ze stron psychologicznych... nic nie działa. Dlatego uważam, ze ignorowanie mi tylko pozostało, ale z drugiej strony obawiam się całkowitego oddalenia się emocjonalnego. Jak ignorować ale sie nie zamknąć całkowicie?

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

29 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-04-06 17:40:12)

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Tajemnicza75 - jak sama zauważyłaś próby dotarcia do takiej osoby kończą się porażką, przeważnie ci ludzie są przeświadczeni, że wszystko jest OK z ich strony, nawet jeśli dostrzegają, że źle wpływają na bliskich, to mają wytłumaczenie, że taka jest prawda - coś poza nimi, coś uniwersalnego, nawet jeśli bolesnego.
Chyba jedyny sposób to wytworzyć w sobie/nad sobą taki klosz.

Swoją drogą - pesymiści sami sobie robią krzywdę, większość ludzi od nich ucieka, ci którzy zostają budują mechanizmy obronne - niesłuchania, nieprzejmowania się. Przypomniała mi się historia teściowej mojej koleżanki - kobieta miała swoje lata i była mocno schorowana, ale wg tego co ona mówiła, to umierała kilka razy dziennie, każdego dnia ból był większy niż poprzedniego (chociaż nie robiła wrażenia bardziej schorowanej). Gdy ktoś z rodziny słysząc to proponował pojechać z nią do szpitala, to stwierdzała, że nie chce, bo nie ufa jakiemuś lekarzowi, albo jakiś inny miała powód. Finalnie - miała opiekę, ale nikt nie chciał z nią siedzieć i słuchać narzekania, nikt brał na poważnie jej słów o stanie zdrowia, bo i tak nie pojedzie do szpitala, no chyba że nie przytomna.

30 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-04-06 20:28:04)

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:

Swoją drogą - pesymiści sami sobie robią krzywdę, większość ludzi od nich ucieka, ci którzy zostają budują mechanizmy obronne - niesłuchania, nieprzejmowania się.

Dokładnie tak. Od mojej mamy już wszyscy uciekli. Nie ma znajomych, koleżanek, rodzina też nie odwiedza. Brat się wyniósł z hukiem, tak jak stał wyszedł i nie wrócił. Powiedział, że odcina się całkowicie i choć mieszka kilka bloków dalej, nawet jej chleba w chorobie nie kupuje. Została sama w dużym mieszkaniu, bez opieki, pomocy, wsparcia finansowego (trudno samej się utrzymać z głodowej emerytury). Ja mieszkam za daleko by jej pomóc w codziennych sprawach. W rezultacie pewnie ja się nią zajmę na starość. Z litości moze, bo co... mam pozwolić by umarła z głodu? Tylko najgorsze w tym wszystkim jest to jej wzbudzanie poczucia winy w innych, bo wszyscy ją porzucili, opuścili, a ona marzy tylko o cieple rodzinnym, by ktoś z nią mieszkał i ją kochał. Jest mi strasznie przykro, że czuje się taka samotna, ale kto jest w stanie z nią wytrzymać???. Mama niby sie tylko martwi, tylko uprzedza fakt, tylko się nastawia psychicznie, tylko mówi co myśli, a gdy ktoś tego nie wysłuchuje, stosuje szantaż emocjonalny. Kobieta sobie z tego sprawy nie zdaje, kompletnie nie rozumie, że innych doprowadza do depresji sad . Nie wiem jak wytworzyć ten klosz... zna ktoś metodę smile ?

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

31

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Życie z pesymistą to straszna sprawa. Można sobie nawet poradzić z negatywnymi komentarzami... ale w głębi duszy to zostaje, siedzi w środku, działa na samoocenę, na umiejętność radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, odporność na inne stresy.
Dzisiaj mam jakiegoś doła, ale chyba macie racje, że pesymistów należy omijać wielkim łukiem.

32

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Moim zdaniem pojedynczy negatywny przekaz bez problemu można puścić mimo uszu, ale słyszane często i powtarzane przez ważną dla nas osobę, nawet jeśli staramy się, aby tak nie było, siłą rzeczy odciskają się w świadomości, podkopują nie tylko nastrój, ale też ogólną samoocenę. W końcu niemal każdy z nas potrzebuje wokół siebie akceptacji, a ciągła krytyka, wytykanie błędów, podcinanie skrzydeł, kiedy do czegoś dążymy, zdają się krzyczeć, że nie jesteśmy akceptowani w pełni. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że to jest toksyczne, a toksyczność ma to do siebie, że robi nam krzywdę.

Współczuję bardzo, bo mój mąż choć bywa (no właśnie - tylko bywa) melancholijny i refleksyjny, jest bardzo pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem, a przecież kiedy coś nam się sypie, to ostatnie czego potrzebujemy, to bombardujący nas pesymizm. Zresztą nawet nic nie musi się sypać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

33

Odp: Jak żyć z pesymistą?

smile dzięki Olinka. Wczoraj obserwując sytuację w domu pomyślałam sobie, że jednak jest to bardzo niesprawiedliwe.
Jeśli wszystko funkcjonuje dobrze, to nikt nie zwraca na to uwagi - przecież tak powinno być. Rzeczywiście tak powinno być, chociaż czasem kosztuje to dużo energii, stresu, a taki pesymista? Buduje piękne teatralne, pełne tragizmu sceny i wszyscy się skupiają na nim, jak dopomóc mu w jego strasznej doli! chociaż to bardziej jest gorzka komedia - bo on sam nie chce rozwiązać swoich problemów, tylko pokazywać jakim jest nieszczęśnikiem, jak wszystkie kataklizmy spadają na niego.

34

Odp: Jak żyć z pesymistą?

mam wrażenie, że w każdym związku jedna osoba jest tą optymistyczną a druga cóż nie bardzo, zawsze musi być ta strona, która się o wszystko martwi, załatwia, pomyśli zawczasu a ta druga nieświadomie myśłi, że przecież nic się nie dzieje to czemu miałoby być źle i nie widzi, że ta pierwsza już wcześniej o wszystkim pomyślała dlatego wszysto się układa. To nie magia tylko realne czyny tej pierwszej osoby. Żaden optymizm tego nie dokonał tylko działania dzia-ła-nia tej waszym zdaniem pesymistycznej osoby.

Mamy sytuacja np. idą wakacje
optymista powie - o fajnie pojedziemy do Grecji i koniec, ona wie, że wszystko pójdzie dobrze
pesymista po tym sprawdzi długoterminową pogodę, sprawdzi loty, pomyśli o tym, żeby przed tym jakiś szczególnie zadbać żeby w ostatniej chwili to dziecko się nie przeziębiło żeby wszystko zostało zrealizowane a nie tylko powiedziane

w przypadku kiedy mamy dwóch optymistów?
sytuacja wygląda tak: nic nie jest przygotowane, bo przecież trzeba myśleć optymistycznie co nie? heh

--------------
dodam:
mam taką sytuację z życia - optymiści - oj tam nie mamy mieszkania, stałej pracy, cóż zrobili sobie tacy optymiści dziecko i co potem było??
ona, nerwica ze zmartwień, w siódmym miesiącu ciąży ona się skapła, że nie ma gdzie za bardzo się z dzieckiem podziać, on otworzył oczy jak lichą ma pracę i co optymiści wylądowali w niemczech na socialach - dzięki bogu mają rodzinę, która wzięła ich na bary
i tak się kończy cudowny optymizm niczym niezmącony


----------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim - jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka

couse all I want is a moon upon a stick

35

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Genialna, moim zdaniem zupełnie mylisz pojęcia - pesymizm z odpowiedzialnością, w tym z umiejętnością przewidywania i wynikającą z niej potrzebą zapobiegania, a optymizm z lekkomyślnością. Odnoszę wrażenie, że do tego sprowadza się Twój post, a to przecież nie na tym polega.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

36

Odp: Jak żyć z pesymistą?

Genialna chciałabym taki wariant - wówczas w ogólne nie byłoby tematu.
Sytuacja z wczorajszego wieczora, kiedy byłam bombardowana różnymi kretyńskimi tekstami (... a na koniec kiedy powiedziałam, że mam dość to usłyszałam, że chyba jestem zdegenerowana i on nie miał złych intencji).
Poprosiłam przez dziennik internetowy nauczycielkę, by pokazała pracę klasową syna - usłyszałam, że nie powinnam wykłócać się o oceny (???). Geometria - to co zobaczyłam to groza, rys koślawe i nieprawdziwe np. narysowany kąt rozwarty i oznaczony jako prosty, a potem dzieciak się tłumaczy, że pomylił się i dlatego skopał zadanie, do rozmowy włączył się tatuś z tyradą, że przecież matma będzie na maturze, że zmarnuje sobie życie, ... a potem zaczął mnie pouczać jak mam wychowywać nastolatka. Wkurzona odpowiedziałam, że przecież jest ojcem, może sam zastosować swoje rady, to nie mnie, ale syna ma wychować, "ale on mnie nie słucha" (mam dobry kontakt z synem).
Inna sytuacja, chodzi i narzeka na nadgarstek, przy jakiejś okazji wymusiłam na nim, by zbadał rękę. Powinien chodzić na fizjoterapię (dostał ode mnie nawet namiary do dobrego fizjoterapeuty), ale w takich sytuacjach pojawia się u niego nagła depresja i stwierdza, że on na nic nie ma siły, a tym bardziej by chodzić na masaże, powinien kupić odpowiednią podkładkę pod mysz, gdy pracuje przy komputerze - chyba nawet ma taką w pracy, ale nie lubi jej. Sprawa jest bardzo poważna, bo przecież nie może grać w tenisa!

37

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Olinka napisał/a:

Genialna, moim zdaniem zupełnie mylisz pojęcia - pesymizm z odpowiedzialnością, w tym z umiejętnością przewidywania i wynikającą z niej potrzebą zapobiegania, a optymizm z lekkomyślnością. Odnoszę wrażenie, że do tego sprowadza się Twój post, a to przecież nie na tym polega.

wydaje mi się, że gdzieś tu jest jakaś prawidłowość jednak
optymista zwykle jest lekkoduchem, trochę naiwny, ten mniej odpowiedzialny właśnie

co nie oznacza, że można myśleć optymistycznie ale z drugiej strony też odpowiedzialnie, ale czy to na pewno optymizm? może raczej pragmatyzm?

couse all I want is a moon upon a stick

38

Odp: Jak żyć z pesymistą?
Averyl napisał/a:

Genialna chciałabym taki wariant - wówczas w ogólne nie byłoby tematu.
Sytuacja z wczorajszego wieczora, kiedy byłam bombardowana różnymi kretyńskimi tekstami (... a na koniec kiedy powiedziałam, że mam dość to usłyszałam, że chyba jestem zdegenerowana i on nie miał złych intencji).
Poprosiłam przez dziennik internetowy nauczycielkę, by pokazała pracę klasową syna - usłyszałam, że nie powinnam wykłócać się o oceny (???). Geometria - to co zobaczyłam to groza, rys koślawe i nieprawdziwe np. narysowany kąt rozwarty i oznaczony jako prosty, a potem dzieciak się tłumaczy, że pomylił się i dlatego skopał zadanie, do rozmowy włączył się tatuś z tyradą, że przecież matma będzie na maturze, że zmarnuje sobie życie, ... a potem zaczął mnie pouczać jak mam wychowywać nastolatka. Wkurzona odpowiedziałam, że przecież jest ojcem, może sam zastosować swoje rady, to nie mnie, ale syna ma wychować, "ale on mnie nie słucha" (mam dobry kontakt z synem).
Inna sytuacja, chodzi i narzeka na nadgarstek, przy jakiejś okazji wymusiłam na nim, by zbadał rękę. Powinien chodzić na fizjoterapię (dostał ode mnie nawet namiary do dobrego fizjoterapeuty), ale w takich sytuacjach pojawia się u niego nagła depresja i stwierdza, że on na nic nie ma siły, a tym bardziej by chodzić na masaże, powinien kupić odpowiednią podkładkę pod mysz, gdy pracuje przy komputerze - chyba nawet ma taką w pracy, ale nie lubi jej. Sprawa jest bardzo poważna, bo przecież nie może grać w tenisa!

Znajdź mu jakąś młodą, ładną fizjoterapeutkę na ten nadgarstek wink Zmieni zdanie. Podkładka pod mysz też pomaga. Wiem coś o tym. W przeciwnym razie grozi mu "cieśń nadgarstka" z którą i tak wyląduje u chirurga.

Posty [ 1 do 38 z 90 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak żyć z pesymistą?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016