nie kocham go juz... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie kocham go juz...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 50 z 50 ]

39

Odp: nie kocham go juz...

Autorka nie napisala, ze przez 9 lat byl pracoholikiem i despota. Jezeli oboje sa mlodzi, to raczej jest to jej jeden z pierwszych zwiazkow, o ile nie pierwszy. Poza tym, dobra praca i mamona potrafi spaczyc niejeden dekiel. Szczegolnie, jezeli wczesniej malzonek byl zwyklym szarakiem.
Kwestii dziecka nie komentuje, bo sie zgadzam z reszta. Ja sama w takiej sytuacji nie powolywalabym kolejnej istoty na swiat.
Nie mniej jednak dziecko juz jest, autorka nie zrobila go sobie sama, a pracoholik w domu to ani maz, ani ojciec.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: nie kocham go juz...

Nie obrażam się Po prostu jest mi ciężko a Kazdy tu cos insynuuje... Nie wiem czemu jestem z nim tyle lat. Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć. A gdy pojawiło się dziecko to w ogóle posypalo się między nami. Wiele razy chcialam odejsc. Nawet kilka lat temu. Nie odwazylam się. Zawsze staralam sie o to walczyc lecz nie wiem po co

41

Odp: nie kocham go juz...
kama_m napisał/a:

Autorka nie napisala, ze przez 9 lat byl pracoholikiem i despota. Jezeli oboje sa mlodzi, to raczej jest to jej jeden z pierwszych zwiazkow, o ile nie pierwszy. Poza tym, dobra praca i mamona potrafi spaczyc niejeden dekiel. Szczegolnie, jezeli wczesniej malzonek byl zwyklym szarakiem.
Kwestii dziecka nie komentuje, bo sie zgadzam z reszta. Ja sama w takiej sytuacji nie powolywalabym kolejnej istoty na swiat.
Nie mniej jednak dziecko juz jest, autorka nie zrobila go sobie sama, a pracoholik w domu to ani maz, ani ojciec.

Mieliśmy niecale 18 lat gdy zaczelismy byc razem. Zawsze mielismy ciezko bo oboje pochodzimy z biednych rodzin. Jednak gdy zaczął się dorabiac co dobrze swiadczy o nim bo wyszedl na prosta to zaczal sie zmieniac...chce byc panem i wladca w pracy i w domu... Tylko wydaje rozkazy i kazdy ma mu się podporzadkowac. Napewno jest w tym wszystkim wiele mojej winy wiem... W tym, ze sie pieprzy... Ale dla niego praca jest najważniejsza. Nigdy go nie ma. Ja juz czuje sie jak samotna matka. Gdy ma wolne i tak znika na fuchy... Tak ma to wszystko wyglądać? Rozmawialam z nim...obiecywał ze weekendy sa dla nas bo wcale nie musi wtedy chodzic do pracy. Udalo sie 1 weekend. Po co te obietnice... Moje błagania... Ja juz tak Po prostu nie chcę

Reklama

42

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:

(...) Napewno jest w tym wszystkim wiele mojej winy wiem... W tym, ze sie pieprzy... Ale dla niego praca jest najważniejsza. Nigdy go nie ma. (...)

Sporo osób, gdy atmosfera w domu jest tak gęsta, że zawieszona w powietrzu siekiera nie spadnie, gdy próby naprawy relacji spełzają na niczym, ucieka w pracę. Może więc jego pracoholizm to efekt, nie przyczyna kłopotów?

Dlaczego o tym napisałam, mimo że już podjęłaś decyzję? Byś wyciągnęła wnioski na swój temat, by problem nie wrócił przy okazji związku z innym człowiekiem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

43

Odp: nie kocham go juz...

Może i jestem naiwna ale ja autorkę rozumiem. Tak jak już pisałam,  kiedy pojawia się dziecko wszystko się zmienia. Często rzeczy, które wcześniej nie miały znaczenia,  nie przeszkadzały, po zmianie priorytetów rozrastają się do problemów ciężkich do przejścia.  Nierzadko rodzice/ rodzic nie radzą sobie z nową rzeczywistością, którą przed porodem wyobrażali sobie inaczej. Jeśli dołożyć do tego ciągłe zmęczenie katastrofa gotowa.
Często dopiero po fakcie okazuje się że jedno z rodziców (lub oboje) nie dojrzało do takiej odpowiedzialności / zmiany. Zapracowany ojciec, który zasłania się pracą lub wręcz w nią ucieka i matka zmęczona opieką nad niemowlakiem. Przy braku komunikacji nie trudno o licytowanie kto ma ciężej i wzajemne oskarżenia o brak pomocy, zrozumienia. I w tym wszystkim najgorzej jak któraś ze stron nie widzi problemu
.

Reklama

44

Odp: nie kocham go juz...

Autorko...mam pytanie.Ile lat temu widzieliście ślub?
Moze gdzieś napisałaś,a  ja nie doczytałam

Gdy mnie skrzywdzisz pierwszy raz-to jest Twoja wina.Gdy mnie skrzywdzisz drugi raz-to jest moja wina.

45

Odp: nie kocham go juz...

Autorko, mogło tak być, że facet pod wpływem nowej, lepszej kasy się zmienił. Od razu tego nie napisałaś, więc trudno się było domyślić. Czasem ludziom, którzy się czegoś dorobili, zwyczajnie odbija. Niestety, wiem to po części z własnych doświadczeń, tyle, że to ja zarobiłam pieniądze... ale wiadomo, że to co w małżeństwie jest wspólne i mój eks za dobrze się z tym poczuł... ale to inna historia.

Teraz już ciebie rozumiem, twoje powody i rozterki. W tej sytuacji, jeśli czujesz, że wyczerpałaś wszystkie możliwości porozumienia, odejdź. Zrób to spokojnie, bez przepychanek. Masz do tego prawo.

46

Odp: nie kocham go juz...
jaMajkaa napisał/a:

Autorko...mam pytanie.Ile lat temu widzieliście ślub?
Moze gdzieś napisałaś,a  ja nie doczytałam

Jestesmy 2.5 roku po ślubie

47

Odp: nie kocham go juz...

Droga szalona27. Nie zamierzam Cie odwodzic od twojej decyzji. Zrobisz jak chcesz.
Ale wez pod uwage kilka drobiazgow. Wyjechaliscie 9lat temu, wiec zakladam ze do anglowa. Ktos juz tu podniosl, ze jak maz sie nie zgodzi, to nie wyjedziesz do polandu z dzieckiem. Jak je mimo to zabierzesz, to jest to porwanie. Beda cie scigac przez Interpol. Znajda i wsadza. Zakladam ze nie tego chcesz.
A czy jestes gotowa na wyjazd samotnie, bez dziecka? Nawet jak sie rozwiedziesz tam to i tak dziecka nie przywieziesz do kraju bez jego zgody.
Piszesz ze pochodzicie z biednych rodzin i ze w Polsce sobie spokojnie poradzisz. A przepraszam jak? Ta biedna rodzina bedzie cie utrzymywac? Polska to nie UK ze z pracy na przyslowiowym zmywaku i zasilku na dziecko sie utrzymasz. Ludzi znajacych angielski jest jak psow, wiec to ci nie da super dochodow, ani nie zapewni szybko pracy. Co bedziesz robic? Sprzatac za najnizsza krajowa?
Chcesz od niego odejsc, bo go nie kochasz? Dla mnie bomba, ale zanim to zrobisz, to nie mow jak nastolatka “jakos to bedzie“. Przemysl dokladnie co i jak zrobisz. Poradz sie prawnika. Idz do pomocy spolecznej ktora na pewno ci pomoze sie ogarnac, bo w normalnych krajach od tego jest. Masz dziecko i jesli nie jest ci obojetne jako pomiot twojego psychopaty, to zatroszcz sie o jego,i swoja przyszlosc.

48

Odp: nie kocham go juz...

Do złudzenia to przypomina historie kolegi mojego męża i jego żony Kasi.
Pomijając to...
Decyzje już tak naprawdę podjelaś.
Paraliżuje Cię tylko strach... przed reakcją męża?
Bo co więcej stoi Tobie na przeszkodzie?
Nie martwisz się o miejsce do zamieszkania,żyć tez byś miala za co.
A myślałaś o separacji jako pierwszym kroku?

Gdy mnie skrzywdzisz pierwszy raz-to jest Twoja wina.Gdy mnie skrzywdzisz drugi raz-to jest moja wina.

49 Ostatnio edytowany przez yamato (2017-01-10 21:16:42)

Odp: nie kocham go juz...

Nie rozumiem tych komentarzy negatywnych. tak mogą pisać tylko ludzie co życia nie znają. Chyba w każdym związku coś w jednej ze stron może się wypalić. Jeżeli ktoś myśli o odejściu to znaczy, że najwidoczniej się męczy. Życzę powodzenia tym, którzy upatrują w związku dwojga ludzi mękę i ją z pełną świadomością akceptują. Nie mówię tu o bezproblemowym życiu, bo takiego nie ma, ale też trzeba mieć na względzie swoje jak i czyjeś uczucia. Ja tam bym nie chciał, żeby ktoś był ze mną na siłę z litości czy ze strachu. O wiele bardziej cenię szczerość i szanuję czyjeś uczucia, dlatego mimo smutku czy żalu w takiej ewentualnej sytuacji pogodziłbym się z tym wolę prawdziwe i szczere uczucie niż robienie czegoś na pokaz lub pod wpływem presji.

Nawet jeżeli jest to niedojrzałe zachowanie, chwilowy kaprys czy jakiś kryzys emocjonalny to też lepiej się rozstać, jezeli ktoś nie dojrzał do związku. Ale przyznać się do tego to też jest pewnego rodzaju dojrzałość. Lepsze to niż kreowanie się na kogoś kim się nie jest. Zastanawiam się skąd tyle żalu w wielu komentarzach. Skoro wszyscy życiowi eksperci są tacy mądrzy to powinni napawać się swoim źródłem szczęśliwości, które stworzyli, a nie wylewać żółć na forach.

50

Odp: nie kocham go juz...
szalona27 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Będąc w pracy 20 godzin na dobę wie, że wychodzisz na kawę i robi ci o to awantury? W jaki sposób? Śledzi cię gps-em czy jak?

Gdy jestesmy na urlopie w Polsce robi mi o to awantury. Dla niego kobieta powinna tylko siedzieć w domu i rodzic dzieci.

Gdyby tak było, to chyba nie byłoby to pierwsze dziecko. Po 9 latach!
Do awantury trzeba dwoje ludzie. Jak do miłości i do tego by pojawiło się dziecko.
Czemu nie reagowałaś wcześniej - zanim pojawiło się dziecko? Chcesz powiedzieć - ze osoba która uważa że powinno być w domu tak ja to wyżej napisałaś, nagle się zmienił?
Żal mi dziecka i twojej głupoty która sprowadziła na świat kolejne dziecko bez pełnej rodziny.
yamato - nie rozumiesz negatywnych komentarzy? Że nie ma pozytywnych. Zastanów się czemu jest więcej takich. Może dla tego, że Ci się tylko wydaje że znasz życie...dobitnie koncentrujesz się wyłącznie na r o d z i c a c h ... a to już pełna rodzina i dziecko, szkoda że tak wąsko patrzysz na to , może wtedy udałoby Ci się stanąć po drugiej stroni, ale do tego trzeba ogarnąć całość tematu, a nie tylko utyskującej nad sobą matki.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

Posty [ 39 do 50 z 50 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie kocham go juz...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016