Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 327 ]

39

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

A nie jest tak, że z tamtą Kobietą jest, bo jednak nie boi się, że pójdzie z pierwszym lepszym facetem do łóżka?
A z Tobą nie chce być, bo tego właśnie się boi.

Wielu facetów tak niestety klasyfikuje. Oni mogą, ale kobiety już nie.
Taka hipokryzja.

Oni mogą uprawiać seks z nieznajomą kobietą, są wtedy macho-sracho.
Kobieta nie może, ponieważ oznacza, że jest puszczalska i takie tam.

Jakby nie było, poszłaś do łóżka z Facetem, którego w ogóle nie znałaś.
Żeby nie było, jestem tego zdania, że jak się jest samotnym i ma się ochotę na seks z osobą samotną to jak najbardziej( oczywiście o bezpieczeństwie tutaj nie muszę wspominać), ale nazwisko chyba wypadałoby znać (przynajmniej po seksie).
Na serio nie przeszkadzało Ci, że nie znasz Jego nazwiska?


Jest to też możliwe. Kiedyś, gdy był u mnie w wakacje, zaczęliśmy się całować, widziałam, że chce czegoś więcej, ale walczy z myślami. Zaczynał mnie dotykać, wycofywał się, potem coś zaczęliśmy działać, ale bez seksu, spytałam co jest i on coś rzucił takim tekstem, że jakaś dziewczyna mu ostatnio powiedziała, że to niebezpieczne, że w każdej c...ce są bakterie, które się przenoszą czy coś. Ja mówię do niego, że z nikim oprócz niego się nie kocham, a on kpił, że na pewno, że przecież chodzę na randki. Mówię, że fakt, chodzę na randki, ale na spacer lub kawę, a nie ląduję z tymi facetami w łóżku. Nie wierzył mi, domyśliłam się, że on przez ten rok w taki sposób z jaki spotykał się ze mną, spotykał się też z innymi. Wiem, że jestem tragicznie głupia. Powinnam wykopać go już ze swojego życia już dawno, a nie otwierać przed nim drzwi swojej sypialni. Macie rację całkowicie,jeszcze jak idiotka pytam Was, czy mam jakies szanse, żeby on zmienił stosunek do mnie... Smiech na sali, dopiero teraz to widzę jak spisuję swoje myśli.. Załosne...

A co do tego nazwiska to przeszkadzało mi to i przeszkadza. Powiedziałam mu, że jestem kobietą, że nie czuję się bezpiecznie nie wiedząc kogo wpuszczam pod swój dach i nawet teoretycznie rzecz ujmując, gdybym zaszła z nim w ciążę, nie wiedziałabym jak on się nazywa hmm Po paru dniach napisał mi, że myślał o tym, co mu powiedziałam i że gdyby był jakimś złym typem to przyjeżdza do mnie autem i mogę spisać blachy i że mam jego nr tel a od stycznia wszystkie numery muszą byc zarejestrowane hmm spytalam, czy swojej malolatce powiedzial nazwisko, a on że jestem niemożliwa...


A to jakaś Dziewczyna musiała Go poinformować, na biologii się tego nie uczył?
Czy Ty uprawiałaś seks bez zabezpieczenia?

No właśnie, macho-sraczo, On może Ty już nie.

Przepraszam Cię, ale głupiutka jesteś, tyle miesięcy sypiałaś z Facetem nie znając nazwiska.
Maskara.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."
Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Zgadzam sie. Ja tez nie moglabym tak jak Wy pisze uprawiac seksu z facetem, ktorego nazwiska nie znam i na dobra sprawe moze byc kazdym, miec zone, dzieci. Nie wierzylabym mu w to co mowi, przeciez taki facet jest niewiarygodny. Tak jak pisza dziewczyny pisze Ci czule smsy, bo jestes kochanka i jest mu przyjemnie, nie zalamalby sie jakby to sie skonczylo jak mysle, ale jednak woli miec nadal te odskocznie. No a wie, ze wystarcza czule slowa, wiec co to za wysilek dla niego? Autorko pomysl takie cos kazdy moze napisac.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

41

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
Klio napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

I nic, naprawdę nic Ci nie śmierdzi? Sypiasz z facetem, którego nazwiska nie znasz?
Rozumiem jednorazowo. Ale bez przesady.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że śmierdzi, ale pomimo tego smrodu i tak w to idzie. Ta postawa właśnie świadczy o poważnych problemach ze sobą i samooceną.
Jemu jej nazwisko do niczego nie jest potrzebne. Podała to zna, ale jest to wiedza bez której mógłby spokojnie żyć i kontynuować znajomość na obecnych zasadach bez problemu. Nazwisko nie jest potrzebne gdy spotykasz się na seks. Nikt sobie nie wpisuje do dowodu kochanki wink I na odwrót. Z jego punktu widzenia jej ta wiedza jest niepotrzebna, a w dodatku mogłaby się stać niebezpieczna, gdyby zaczęła grzebać w dostępnych informacjach o nim. Nie daj boziu stanęłaby w progu jego mieszkania, a wtedy zawal gwarantowany big_smile Im mniej wie, tym łatwiej zerwać kontakt w razie awarii. Na razie ona chce zerwać kontakt wink (przymrużenie oka z oczywistych względów), ale może nadejść moment gdy on zechce, a wtedy najlepiej rozpłynąć się w powietrzu, bez możliwości identyfikacji.

Na Fb akurat nie mam podanego nazwiska, ale wiem co masz na myśli. Powiedział mi wtedy, że on przecież też nie zna mojego nazwiska, powiedziałam że nie mam z tym problemu, że mogę mu powiedzieć. Kłamie, widzę, że kłamie, kręci, nie rozstaje się z tel, ustawia hasło na tel. Nie chcę takiego życia. W poprzednim związku miałam inne problemy, które doprowadziły do rozstania, ale chociaż w kwestii zaufania do partnera było idealnie. Przywykłam przez te 6 lat do uczciwości, nie musieliśmy się wzajemnie szpiegować, to było takie fajne.. Tak jak w życiu nie żałuję niczego i nigdy nie żałowałam znajomości, bo nawet te złe dawały mi lekcję, tak teraz myślę, jak mogło by być fajnie gdybym go nie poznała. Ile cierpień by mi to oszczędziło, ile wypatrywania w telefonie i zadręczania się...

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie
Reklama

42

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Kasiks, ale Ty tkwisz nie w tej bajce ...
Tutaj nie masz żadnego związku. Nie masz kwestii zaufania do partnera, bo to nawet nie jest partner.
Nie masz problemu uczciwości czy jej braku.

To jest mężczyzna, który jest w stałym związku z inną kobietą.
Ty jesteś jego dziewczyną na telefon.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

43

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Jeżeli nie chcesz takiego życia, to sobie takiego życia nie kreuj. Masz przecież moc sprawczą jeśli chodzi o siebie, swoje decyzje i w konsekwencji swoje życie, a wydaje się jakbyś o tym zapomniała, bądź chciała zapomnieć...
Masz doświadczenie związku przede wszystkim, a w dodatku związku, gdzie istniało zaufanie. Obecnie masz doświadczenie niezwiązku i co tu ukrywać romansu i gdzie o zaufaniu nie ma mowy, bo jemu do niczego Twoje zaufanie jest niepotrzebne, a swojego nie ofiaruje, bo po co.
Przeszłości nie zmienisz, więc nie ma co gdybać. Masz władze nad swoją teraźniejszością i przyszłością. Dobrze byłoby je zacząć od rzeczywistego zerwania kontaktu i zablokowania „dobrego człowieka”. Oczywiście jeżeli taka jest Twoja decyzja...

Rzuć okiem na edycję we wcześniejszym poście.

Reklama

44

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Autorko, ja Cię proszę. Wyjaśnij mi, o jakim Ty związku mówisz - niby że o Twoim i panu bez nazwiska? To sorry, brutalna będę. To koło związku nawet nie leżało.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
gg 63442251

45

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Dziewczyny, ale ja naprawdę nie chodzę z pierwszym lepszym do łóżka, nie spotykam się z zajętymi facetami. Kiedy spotykalismy się, kiedy uprawialiśmy seks, on mówił mi, że poznał jakąś dziewczynę na portalu randkowym, że to na razie koleżanka, że dopiero się poznają. Potem utrzymywał, że on nie wie, czy z tego coś będzie, że ona by chciała związku, że są na etapie poznawania się. Dopiero na tym ostatnim, pożegnalnym spotkaniu tuż przed Swiętami spytałam wprost jak powiedział, że ona gotuje i sprząta, to spytałam czy oni mieszkają ze sobą, czy on z nią pomieszkuje? Spuścił głowę i powiedział, że tak.. Paradoksalnie jest mi o tyle latwiej, że nie brnę w kontakty z zajętymi facetami. Dopóki nie wiedziałam o tej dziewczynie, kontaktowałam się z nim, pisałam do niego. Teraz gdy już wiem, przestałam, choć tęsknię i dławię się z tej tęsknoty. Paradoksalnie, pewnie tak jak piszecie, teraz on się odzywa często, bo widzi że atencja z mojej strony ucichła...
Chciałabym stworzyć normalny związek, ale przez tę znajomość straciłam znowu zaufanie do facetów. Boję się kolejnego zaangażowania. Kurcze, mam udawać zimną i niedostępną, tylko dlatego żeby mnie kolejny koleś nie wykorzystał?...

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

46

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
santapietruszka napisał/a:

Autorko, ja Cię proszę. Wyjaśnij mi, o jakim Ty związku mówisz - niby że o Twoim i panu bez nazwiska? To sorry, brutalna będę. To koło związku nawet nie leżało.

Nie, pisałam o swoim wcześniejszym 6 letnim związku i porównywałam zaufanie a własciwie jego brak w obecnej relacji. Wiem, że nie jestem w związku z tym człowiekiem i nigdy nie byłam i nie będę.

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

47

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Dziewczyny, ale ja naprawdę nie chodzę z pierwszym lepszym do łóżka, nie spotykam się z zajętymi facetami. Kiedy spotykalismy się, kiedy uprawialiśmy seks, on mówił mi, że poznał jakąś dziewczynę na portalu randkowym, że to na razie koleżanka, że dopiero się poznają. Potem utrzymywał, że on nie wie, czy z tego coś będzie, że ona by chciała związku, że są na etapie poznawania się. Dopiero na tym ostatnim, pożegnalnym spotkaniu tuż przed Swiętami spytałam wprost jak powiedział, że ona gotuje i sprząta, to spytałam czy oni mieszkają ze sobą, czy on z nią pomieszkuje? Spuścił głowę i powiedział, że tak.. Paradoksalnie jest mi o tyle latwiej, że nie brnę w kontakty z zajętymi facetami. Dopóki nie wiedziałam o tej dziewczynie, kontaktowałam się z nim, pisałam do niego. Teraz gdy już wiem, przestałam, choć tęsknię i dławię się z tej tęsknoty. Paradoksalnie, pewnie tak jak piszecie, teraz on się odzywa często, bo widzi że atencja z mojej strony ucichła...
Chciałabym stworzyć normalny związek, ale przez tę znajomość straciłam znowu zaufanie do facetów. Boję się kolejnego zaangażowania. Kurcze, mam udawać zimną i niedostępną, tylko dlatego żeby mnie kolejny koleś nie wykorzystał?...


Ale nawet, jakbyś chodziła z pierwszym lepszym to nam nic do tego.
To Twoje życie.
Tylko z zajętymi nie masz prawa chodzić do łóżka.

Masz być sobą, ale być trochę rozważniejsza.
Jak czegoś wymagasz od faceta i on tego nie spełnia, masz się z nim definitywnie pożegnać.

Kurde to, że nie znasz Jego nazwiska mnie zadziwia, serio.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

48

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Dziewczyny, ale ja naprawdę nie chodzę z pierwszym lepszym do łóżka, nie spotykam się z zajętymi facetami. Kiedy spotykalismy się, kiedy uprawialiśmy seks, on mówił mi, że poznał jakąś dziewczynę na portalu randkowym, że to na razie koleżanka, że dopiero się poznają. Potem utrzymywał, że on nie wie, czy z tego coś będzie, że ona by chciała związku, że są na etapie poznawania się. Dopiero na tym ostatnim, pożegnalnym spotkaniu tuż przed Swiętami spytałam wprost jak powiedział, że ona gotuje i sprząta, to spytałam czy oni mieszkają ze sobą, czy on z nią pomieszkuje? Spuścił głowę i powiedział, że tak.. Paradoksalnie jest mi o tyle latwiej, że nie brnę w kontakty z zajętymi facetami. Dopóki nie wiedziałam o tej dziewczynie, kontaktowałam się z nim, pisałam do niego. Teraz gdy już wiem, przestałam, choć tęsknię i dławię się z tej tęsknoty. Paradoksalnie, pewnie tak jak piszecie, teraz on się odzywa często, bo widzi że atencja z mojej strony ucichła...
Chciałabym stworzyć normalny związek, ale przez tę znajomość straciłam znowu zaufanie do facetów. Boję się kolejnego zaangażowania. Kurcze, mam udawać zimną i niedostępną, tylko dlatego żeby mnie kolejny koleś nie wykorzystał?...

Kiedy powiedział Ci, że umówił się z jakąś kobietą na portalu, a Ty liczyłaś na związek, to był wtedy czas na w tył zwrot i żegnam. Tymczasem Ty zdecydowałaś się na kontynuację i nie uważasz, że relacja jaką wtedy dla siebie stworzyłaś była i nadal jest upokarzająca? A teraz gdy jesteś świadoma tego, że on jest w związku, to już nie ma o czym mówić i tak jak Isabella to określiła, sprowadziłaś się do roli dziewczyny na telefon. Nie uwiera Cię ta rola?

Jeżeli chcesz stworzyć normalny związek to polecam najpierw uporanie sie z własnymi problemami, tymi wypływającymi z wewnątrz. Kwestia zaufania i budowania tym razem zdrowej relacji powinny się wtedy rozwiązać niejako same. Najpierw trzeba dostrzec w sobie wartość wykraczająca poza "dziewczynę na telefon".

49

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Tak, przeszkadza mi ta rola, w którą na spółkę z nim się wprowadziłam. Dlatego też napisałam ten temat, abyście mnie otrzeźwili. Bo póki co przeszkadza mi obecna pozycja, coraz więcej widzę, ale nadal nie tak, jak powinnam. Oczywiście macie rację, pora na w tył zwrot była już wiele miesięcy temu, ale nie zrobiłam tego, wręcz przeciwnie, zaangażowałam się. Myślę, że on świetnie mną manipuluje, ostatnio napisałam mu jak pisał o tej dziewczynie, żeby usunął mój nr, zablokował, czy cokolwiek, że szukam czegoś innego niż on. Napisał, że jest mu bardzo przykro, że go tak odrzucam... A ja po prostu nie czuję się na siłach żeby unieść ten ciężar, nie chcę być kochanką, nie chcę być przyjaciółką, bo przyjaciółka nie cierpi, gdy przyjaciel mówi jej, że jest szczęśliwy z inną kobietą...

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

50

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

To nie bądź.
Nie bądź kochanką, nie bądź przyjaciółką - jesli tego nie chcesz.
Przecież nikt Cię do tego nie zmusza.
Wystarczy tylko odrobina konsekwencji z Twojej strony.
Zdziwisz się, jak szybko on zwróci swoją atencję w stronę jeszcze innej "przyjaciółki" jeśli faktycznie zerwiesz z nim kontakt i nie będziesz odpowiadała na jego głupkowate wiadomości.
Stawiam, że nie później niż za 3 tygodnie miałabyś gościa z głowy.

O ile tkwisz w jakimś układzie, na jakiejś pozycji - o tyle dzieje się to z Twojej WOLI.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

51 Ostatnio edytowany przez smoky_quartz (2017-01-09 01:30:45)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Może dobrym sposobem na Twoje otrzeźwienie będzie znalezienie jego profilu za pomocą danych, które posiadasz?
Bo skoro wydało się co najmniej jedno jego kłamstwo, to wielce prawdopodobne, że ma gdzieś już jakąś żonę, a może i potomstwo...

Tak na marginesie, to dlaczego TY nie możesz zablokować jego nru i zdajesz się na łaskę i sumienie Panicza?
Przecież on już od dawna Ci udowadnia, że sumienia nie ma...

52

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

nie chcę być kochanką, nie chcę być przyjaciółką, bo przyjaciółka nie cierpi, gdy przyjaciel mówi jej, że jest szczęśliwy z inną kobietą...

To nie bądź. Proste.
Chyba że oczekujesz porad, jak z kochanki awansować na partnerkę?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
gg 63442251

53

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Tak, przeszkadza mi ta rola, w którą na spółkę z nim się wprowadziłam. Dlatego też napisałam ten temat, abyście mnie otrzeźwili. Bo póki co przeszkadza mi obecna pozycja, coraz więcej widzę, ale nadal nie tak, jak powinnam. Oczywiście macie rację, pora na w tył zwrot była już wiele miesięcy temu, ale nie zrobiłam tego, wręcz przeciwnie, zaangażowałam się. Myślę, że on świetnie mną manipuluje, ostatnio napisałam mu jak pisał o tej dziewczynie, żeby usunął mój nr, zablokował, czy cokolwiek, że szukam czegoś innego niż on. Napisał, że jest mu bardzo przykro, że go tak odrzucam... A ja po prostu nie czuję się na siłach żeby unieść ten ciężar, nie chcę być kochanką, nie chcę być przyjaciółką, bo przyjaciółka nie cierpi, gdy przyjaciel mówi jej, że jest szczęśliwy z inną kobietą...

Na spółkę może i, ale w każdym momencie gdybyś Ty sama powiedziała stop i rzeczywiście była konsekwentna, to byłby stop. Także Twoja moc sprawcza jest ogromna i w każdej chwili możesz to skończyć. Trzeba tylko chcieć...
A to co piszesz to naprawdę słaba manipulacja. Prawie żadna. Pierdnął, że szkoda, bo gdzie taką drugą znajdzie tongue a Ty już sobie roisz, że misia krzywdzisz, albo, że misiu poszedł po rozum do głowy. Ani nie krzywdzisz, bo wybacz, ale mu zwisasz (seks jest fajny, ale to tylko seks), ani też zdania co do Ciebie i waszej relacji nie zmieni. Generalnie przeceniasz swoją rolę i wpływ na niego. Jesteś dziewczyną na telefon. Jak myślisz, jak długo i jak bardzo cierpi się po utracie kontaktu z dziewczyną na telefon? Może trochę go jajka zabolą raz czy dwa, ale to tyle jeśli chodzi o cierpienia....

Tak już będzie do momentu gdy Ty, bądź on powiecie stop.

54

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
smoky_quartz napisał/a:

Może dobrym sposobem na Twoje otrzeźwienie będzie znalezienie jego profilu za pomocą danych, które posiadasz?
Bo skoro wydało się co najmniej jedno jego kłamstwo, to wielce prawdopodobne, że ma gdzieś już jakąś żonę, a może i potomstwo...

Próbowałam dowiedzieć się czegoś na podstawie posiadanych danych, ale nic nie znalazłam mimo, że potrafię szukać, z racji poprzedniej pracy. Dobrze się ukrywa..

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

55

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:

Próbowałam dowiedzieć się czegoś na podstawie posiadanych danych, ale nic nie znalazłam mimo, że potrafię szukać, z racji poprzedniej pracy. Dobrze się ukrywa..

A jesteś pewna, że znasz jego imię? Macie wspólnych znajomych jakichś oprócz takich, których Ty mu przedstawiłaś?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
gg 63442251

56

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Autorko, ale co Ci da szukanie Go w Internecie?
Ty masz o Nim, jak najszybciej zapomnieć, to jest Twój cel, a nie jak się nazywa.
To już nie ten rozdział w Waszym życiu.
On ma swoje życie, Ty masz swoje i na swoim życiu się skup.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

57

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:
smoky_quartz napisał/a:

Może dobrym sposobem na Twoje otrzeźwienie będzie znalezienie jego profilu za pomocą danych, które posiadasz?
Bo skoro wydało się co najmniej jedno jego kłamstwo, to wielce prawdopodobne, że ma gdzieś już jakąś żonę, a może i potomstwo...

Próbowałam dowiedzieć się czegoś na podstawie posiadanych danych, ale nic nie znalazłam mimo, że potrafię szukać, z racji poprzedniej pracy. Dobrze się ukrywa..

Więc może wcale nie ma na imię tak, jak się przedstawił.
Wszystko wskazuje na to, że gdyby podał pełne/prawdziwe dane, to łatwo byś się przekonała jaka jest prawda...

58

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
Krejzolka82 napisał/a:

Autorko, ale co Ci da szukanie Go w Internecie?
Ty masz o Nim, jak najszybciej zapomnieć, to jest Twój cel, a nie jak się nazywa.
To już nie ten rozdział w Waszym życiu.
On ma swoje życie, Ty masz swoje i na swoim życiu się skup.

Niektórym łatwiej jest odpuścić, gdy poznają stan faktyczny lub "mocniejsze" powody. Kwestia wyłącznie wzmocnienia motywacji, urealnienia jej.

59

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
santapietruszka napisał/a:
kasiks napisał/a:

Próbowałam dowiedzieć się czegoś na podstawie posiadanych danych, ale nic nie znalazłam mimo, że potrafię szukać, z racji poprzedniej pracy. Dobrze się ukrywa..

A jesteś pewna, że znasz jego imię? Macie wspólnych znajomych jakichś oprócz takich, których Ty mu przedstawiłaś?

Nie, nic o nim nie wiem. Znam tylko jego adres (przynajmniej ten z początku znajomości), datę urodzenia (powiedział mi w trakcie rozmowy na 1 spotkaniu).. Nigdy nie spotykaliśmy się w obecności osób trzecich. Na początku znajomości zaprosiłam go do mnie na domówkę, powiedział, że nie może coś tam coś tam jakieś ściemy, a potem o 2:30 w nocy napisał, że już może, że zasnął.. Napisałam mu wtedy, że teraz to już nie musi przyjeżdżać, obejdzie się...

Widzę jak on ukrywa wszystko przede mną.. W Mikołajki napisał że ma dla mnie prezent i chciał mi dać. Napisałam, że jadę do spa obok jego miejsca zamieszkania i nie muszę wchodzić do środka, ale możemy się zobaczyć np przy aucie. Napisał, ze nie, że teraz i tak nie ma go w domu...I przyjechał potem do mnie, żeby mi tylko dać ten prezent, ale nie chciał, żebym się z nim spotkała pod mieszkaniem.
Kiedyś poszłyśmy z koleżanką do pubu, napisałam mu że jestem w pobliżu i że może zobaczymy się na chwilę, napisał, że nie może czy że idzie spać, było po 23.. kolejna bzdura..

Innym razem, robił mi auto. Powiedział mi, że szkoda że jadę na Świeta bo myślał, że wpadnie do mnie.. Potem spytalam czy wejdzie na górę, a on że wpadnie, ale musi jeszcze pojechać do domu dokonczyć cos do pracy... Była 21:20.. I przyjechał oczywiście po 23... Dziś myślę, że musiał sprzedać tej dziewczynie jakąś historyjkę i bierze mnie niesmak... Zresztą zawsze zastanawiam się, czemu nie spotykamy się nigdy w niedzielę, najczęściej w poniedziałki i myślę, że on z nia mieszka, może ona w tygodniu pracuje albo się uczy i dlatego on ma wolną rękę... Ech...

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

60

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
smoky_quartz napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Autorko, ale co Ci da szukanie Go w Internecie?
Ty masz o Nim, jak najszybciej zapomnieć, to jest Twój cel, a nie jak się nazywa.
To już nie ten rozdział w Waszym życiu.
On ma swoje życie, Ty masz swoje i na swoim życiu się skup.

Niektórym łatwiej jest odpuścić, gdy poznają stan faktyczny lub "mocniejsze" powody. Kwestia wyłącznie wzmocnienia motywacji, urealnienia jej.


Albo będzie ciągle i ciągle przeglądała Jego profil... co nie jest dla Niej wskazane.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

61

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
kasiks napisał/a:

Próbowałam dowiedzieć się czegoś na podstawie posiadanych danych, ale nic nie znalazłam mimo, że potrafię szukać, z racji poprzedniej pracy. Dobrze się ukrywa..

A jesteś pewna, że znasz jego imię? Macie wspólnych znajomych jakichś oprócz takich, których Ty mu przedstawiłaś?

Nie, nic o nim nie wiem. Znam tylko jego adres (przynajmniej ten z początku znajomości), datę urodzenia (powiedział mi w trakcie rozmowy na 1 spotkaniu).. Nigdy nie spotykaliśmy się w obecności osób trzecich. Na początku znajomości zaprosiłam go do mnie na domówkę, powiedział, że nie może coś tam coś tam jakieś ściemy, a potem o 2:30 w nocy napisał, że już może, że zasnął.. Napisałam mu wtedy, że teraz to już nie musi przyjeżdżać, obejdzie się...

Widzę jak on ukrywa wszystko przede mną.. W Mikołajki napisał że ma dla mnie prezent i chciał mi dać. Napisałam, że jadę do spa obok jego miejsca zamieszkania i nie muszę wchodzić do środka, ale możemy się zobaczyć np przy aucie. Napisał, ze nie, że teraz i tak nie ma go w domu...I przyjechał potem do mnie, żeby mi tylko dać ten prezent, ale nie chciał, żebym się z nim spotkała pod mieszkaniem.
Kiedyś poszłyśmy z koleżanką do pubu, napisałam mu że jestem w pobliżu i że może zobaczymy się na chwilę, napisał, że nie może czy że idzie spać, było po 23.. kolejna bzdura..

Innym razem, robił mi auto. Powiedział mi, że szkoda że jadę na Świeta bo myślał, że wpadnie do mnie.. Potem spytalam czy wejdzie na górę, a on że wpadnie, ale musi jeszcze pojechać do domu dokonczyć cos do pracy... Była 21:20.. I przyjechał oczywiście po 23... Dziś myślę, że musiał sprzedać tej dziewczynie jakąś historyjkę i bierze mnie niesmak... Zresztą zawsze zastanawiam się, czemu nie spotykamy się nigdy w niedzielę, najczęściej w poniedziałki i myślę, że on z nia mieszka, może ona w tygodniu pracuje albo się uczy i dlatego on ma wolną rękę... Ech...


Bo trudniej jest wcisnąć kit o pracy w niedzielę.

62

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
Krejzolka82 napisał/a:
smoky_quartz napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Autorko, ale co Ci da szukanie Go w Internecie?
Ty masz o Nim, jak najszybciej zapomnieć, to jest Twój cel, a nie jak się nazywa.
To już nie ten rozdział w Waszym życiu.
On ma swoje życie, Ty masz swoje i na swoim życiu się skup.

Niektórym łatwiej jest odpuścić, gdy poznają stan faktyczny lub "mocniejsze" powody. Kwestia wyłącznie wzmocnienia motywacji, urealnienia jej.


Albo będzie ciągle i ciągle przeglądała Jego profil... co nie jest dla Niej wskazane.

Wątpię.
Ma dziewczyna olej w głowie. Tylko się trochę pogubiła.

63

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
smoky_quartz napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
smoky_quartz napisał/a:

Niektórym łatwiej jest odpuścić, gdy poznają stan faktyczny lub "mocniejsze" powody. Kwestia wyłącznie wzmocnienia motywacji, urealnienia jej.


Albo będzie ciągle i ciągle przeglądała Jego profil... co nie jest dla Niej wskazane.

Wątpię.
Ma dziewczyna olej w głowie. Tylko się trochę pogubiła.


Myślę, że to nie kwestia pracy, bo pracuje zdalnie i ma nienormowany czas pracy.. W niedzielę musi odpocząć po upojnej sobocie, czasem spędzonej ze mną, czasem z inną/innymi... I nie ma co się oszukiwać..

Masz rację, pogubiłam się w tym. Szukałam jego danych wcześniej, bo chciałam wiedzieć kogo przyjmuję pod swój dach i do swojego łóżka. Tylko do tego ta wiedza była mi potrzebna.. Wiem, że to nie materiał na faceta, jak mój kolega powiedział, z tego ślubu nie będzie, a powinnam już na takie znajomości patrzeć w tych kategoriach. Kiedyś mi brat też powiedział: Skoro gościowi Twój wzrost przeszkadza, to szwagra już z niego nie będzie wink

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

64

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Tyle że nie podejmuje się decyzji odnośnie ważnej dla nas osoby na podstawie sugestii otoczenia. Ty chciałaś by był ważny, chciałaś wierzyć.
A ten upośledzony na sumieniu samiec rośnie w siłę na Twojej krzywdzie. Pozwolisz mu na to?

65

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
smoky_quartz napisał/a:

Tyle że nie podejmuje się decyzji odnośnie ważnej dla nas osoby na podstawie sugestii otoczenia. Ty chciałaś by był ważny, chciałaś wierzyć.
A ten upośledzony na sumieniu samiec rośnie w siłę na Twojej krzywdzie. Pozwolisz mu na to?

Myślę, że to pytanie retoryczne, więc nie odpowiem... Z tym, że rozum swoje, serce swoje.. Czasem nie zachowuję się proporcjonalnie do wieku, im starsza tym głupsza, albo może ostatnio zbyt spragniona faceta, męskiego zainteresowania. Stąd to irracjonalne zachowanie.

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

66

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Wieki temu poznałam faceta "w trakcie rozwodu", po kilku miesiącach zamieszkaliśmy razem. Wspólnie pracowaliśmy, 24/7 razem.

Po 2 miesiącach okazało się, że żona o rozwodzie nic nie wie. Pisał do niej smsy leżąc obok mnie...
Porozmawiałam z nią, przeprosiłam i wspólnie ustalałyśmy jak to było możliwe. Ona go już nie chciała. Ja wywalałam go z mojego życia 1,5 roku.

A wystarczyło tylko zrobić pierwszy, najtrudniejszy krok- ZERO KONTAKTU.
Dlatego Cię rozumiem i współczuję.

67 Ostatnio edytowany przez kasiks (2017-01-09 02:49:33)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
smoky_quartz napisał/a:

Wieki temu poznałam faceta "w trakcie rozwodu", po kilku miesiącach zamieszkaliśmy razem. Wspólnie pracowaliśmy, 24/7 razem.

Po 2 miesiącach okazało się, że żona o rozwodzie nic nie wie. Pisał do niej smsy leżąc obok mnie...
Porozmawiałam z nią, przeprosiłam i wspólnie ustalałyśmy jak to było możliwe. Ona go już nie chciała. Ja wywalałam go z mojego życia 1,5 roku.

A wystarczyło tylko zrobić pierwszy, najtrudniejszy krok- ZERO KONTAKTU.
Dlatego Cię rozumiem i współczuję.

O kurcze, również Ci współczuję.. sad Przykro mi, że i Ciebie takie coś spotkało... Tamten koleś szukał z Tobą kontaktu? Udało Ci się z czasem zapomnieć, ułożyć sobie życie? Nawet technicznie rzecz biorąc to się wydaje mało prawdopodobne, a jednak.. Straszne to jest..

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

68 Ostatnio edytowany przez smoky_quartz (2017-01-09 02:56:34)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Wylądowałam na kozetce, ale po tygodniu odstawiłam leki mówiąc sobie, że jeśli JA nie dam z tym rady, to kto?

Krótko po tym poznałam kolejnego samca, miałam chęć zdeptać męską rasę, a od niego zacząć.
Dziś jesteśmy kilka lat po ślubie, po domu biega rozwrzeszczany dwulatek, a ja żyję w normalnym, uczciwym i wspierającym związku.

Zdarzają się cuda na tym świecie...

Aha, tamta podróbka odzywała się wielokrotnie. Pierwszy raz po tygodniach od rozstania. Nie mógł beze mnie żyć...a ja z nim:)

69

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
smoky_quartz napisał/a:

Wylądowałam na kozetce, ale po tygodniu odstawiłam leki mówiąc sobie, że jeśli JA nie dam z tym rady, to kto?

Krótko po tym poznałam kolejnego samca, miałam chęć zdeptać męską rasę, a od niego zacząć.
Dziś jesteśmy kilka lat po ślubie, po domu biega rozwrzeszczany dwulatek, a ja żyję w normalnym, uczciwym i wspierającym związku.

Zdarzają się cuda na tym świecie...

Aha, tamta podróbka odzywała się wielokrotnie. Pierwszy raz po tygodniach od rozstania. Nie mógł beze mnie żyć...a ja z nim:)

Uśmiechnęłam się, czytając tę część o samcu smile Cieszę się, że fajnie Ci się wszystko ułożyło, ja jakoś w to nie wierzę, że akurat mi trafi się normalny, uczciwy koleś. Jakiś czas temu pousuwałam wszystkie konta na portalach randkowych, mam już dość ruchaczy. Z pracy wracam późno, więc nie zanosi się na "miłość", ale cóż, żyję dalej... Właśnie sobie uświadomiłam, że kolejny weekend spędziłam na myśleniu o nim, jakie to jest chore...

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

70

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
smoky_quartz napisał/a:

Aha, tamta podróbka odzywała się wielokrotnie. Pierwszy raz po tygodniach od rozstania. Nie mógł beze mnie żyć...a ja z nim:)

Czyli jednak... No wiesz co, zostawiłyście go na lodzie tongue Ty go kopnęłaś w d...ę, żona go nie chciała na powrót, ciekawe kogo sobie później znalazł i jakie kity jej wciskał... Nie, to nie jest ciekawe, bo śmieję się, a może właśnie mi się taki koleś trafił. Nie wiem przecież, czy żonaty, czy dzieciaty, to że mówi, że jest wolny nic nie znaczy, skoro nawet się nie przedstawił z nazwiska. Równie dobrze mógłby powiedzieć, że nazywa się Harry Potter. Najgorsze w takich kłamstwach jest to, że przestaje się wierzyć w cokolwiek, co on powie... Nawet jeśli mówi prawdę, ty już nie ufasz i doszukujesz się złego, tak to działa..

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

71

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

To forum i wszystkie moje doświadczenia uzmysłowiły mi, jak wielu jest s.....ów na świecie. Ale na szczęście nie wszyscy są tacy:)

Tobie potrzeba silnej motywacji żeby się odciąć od tej kreatury. I czasu...

72

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
kasiks napisał/a:
smoky_quartz napisał/a:

Aha, tamta podróbka odzywała się wielokrotnie. Pierwszy raz po tygodniach od rozstania. Nie mógł beze mnie żyć...a ja z nim:)

Czyli jednak... No wiesz co, zostawiłyście go na lodzie tongue Ty go kopnęłaś w d...ę, żona go nie chciała na powrót, ciekawe kogo sobie później znalazł i jakie kity jej wciskał... Nie, to nie jest ciekawe, bo śmieję się, a może właśnie mi się taki koleś trafił. Nie wiem przecież, czy żonaty, czy dzieciaty, to że mówi, że jest wolny nic nie znaczy, skoro nawet się nie przedstawił z nazwiska. Równie dobrze mógłby powiedzieć, że nazywa się Harry Potter. Najgorsze w takich kłamstwach jest to, że przestaje się wierzyć w cokolwiek, co on powie... Nawet jeśli mówi prawdę, ty już nie ufasz i doszukujesz się złego, tak to działa..

To jest dobre... Jeśli zadzwoni, to powiedz że tak go zapisałaś w kontaktach: Harry Potter. Ale poznałaś kogoś, kto ma fajniejszą różdżkę. I nazwisko.

73

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
smoky_quartz napisał/a:

To jest dobre... Jeśli zadzwoni, to powiedz że tak go zapisałaś w kontaktach: Harry Potter. Ale poznałaś kogoś, kto ma fajniejszą różdżkę. I nazwisko.

Hahaha, no to by faktycznie było dobre tak napisać, ciekawe co on by na to... Choć faktycznie mam go zapisanego jako nr, bez imienia..

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

74

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Facet na bank jest żonaty, no chyba że jest poszukiwany listem gończym... Nie widzę innego wytłumaczenia dla niechęci wyjawienia swojego nazwiska. Pomijam to, że może być ono zwyczajnie śmieszne, bo spotkałam się kiedyś z sytuacją, w której facet nie chciał się przyznać jak się nazywa, a to tylko dlatego, że nazywał się... Kapusta. Ale w końcu to jakoś z siebie wydusił. Nie miał jednak nic do ukrycia wink Wnioski wyciągnij sama

Uwielbiam kefir. Piwo. Czerwone wino i Gin z tonikiem. Lubię dzieci, dobre jedzenie i dobrą zabawę. Mam słabość do szybkich mężczyzn w szybkich samochodach. A w mojej lodówce mieszkają pingwiny...
https://www.youtube.com/watch?v=AZDHGqJ … BVYeFLRLoo

75

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
SonyXperia napisał/a:

Facet na bank jest żonaty, no chyba że jest poszukiwany listem gończym... Nie widzę innego wytłumaczenia dla niechęci wyjawienia swojego nazwiska. Pomijam to, że może być ono zwyczajnie śmieszne, bo spotkałam się kiedyś z sytuacją, w której facet nie chciał się przyznać jak się nazywa, a to tylko dlatego, że nazywał się... Kapusta. Ale w końcu to jakoś z siebie wydusił. Nie miał jednak nic do ukrycia wink Wnioski wyciągnij sama

Powiem Ci, że już teraz nic mnie nie zdziwi. W zasadzie nie wiem, może jest żonaty, może ma dziecko, wypiera się, twierdzi, że jest wolny, że spotyka się z kimś, ale "oboje wiedzą, że sobie jeszcze nic nie przysięgali"... Sprawa jest szyta grubymi nićmi, najgorsze, że można się przyzwyczaić do obecności drugiej osoby, nawet takiej i tęsknić... sad

Miłość to uczucie głupie: zaczyna się w sercu, a kończy w d...ie

76 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2017-01-11 19:05:09)

Odp: Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?
Starr napisał/a:

W tym wątku znajdziesz odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. Czytaj szczególnie uważnie posty Elle88:
http://www.netkobiety.pl/t75336.html

Ciekawy temat, poza tym momentami zabawny. Dzięki za rekomendację.

kasiks napisał/a:

A powiedzcie mi, myślicie, że gdybym zaczęła się szanować, tzn przestała z nim uprawiać seks, spotykała się z nim wyłącznie dla rozmów, czy byłabym w stanie zmienić jego podejście do mnie, czy to już spalona sprawa?

Do tego co napisała Ci w odpowiedzi na te rojenia Klio, dodałbym jeszcze to- spotykałabyś się z facetem, który oszukuje wszystkich dookoła- Ciebie, swoją "parterkę" i randomowe kobiety z portali i nazywałabyś to "szanowaniem" siebie? Chcesz powiedzieć, że "szanowanie się" sprowadzasz tylko do -bez urazy- "nie dawania krętaczom d..y"?

kasiks napisał/a:

...zaczęliśmy się całować, widziałam, że chce czegoś więcej, ale walczy z myślami... "bakterie w cipce itp"

Ten fragment dobrze go podsumowywuje.  Atrakcyjny Kazimierz "Walczący z myślami"  ("sprawca wielu ciąż" i jełop) big_smile
Wkręciłaś się w ten prostacki -jak sądzę- "żart", po którym większość w miarę rozsądnych dziewczyn, albo by takiego gościa z miejsca wykopało za drzwi, albo odcięły by mu się odpowiednio ostro (a potem wykopały).
Niestety Twoje zerowe poczucie własnej wartości i zaślepienie, sprawiło że tolerowałaś takie zachowania i łykałaś nawet najbardziej absurdalne teksty, na ktore on mógł się zdobyć (jak np. ten o "1cm różnicy wzrostu" i pewnie wiele innych- podobnych). W efekcie ustawiło to Ciebie na samym dnie w hierarchii tego gościa- jako głupiutką zabawkę na telefon, którą można pomiatać i manipulować na wszelkie możliwe sposoby.
I NIE (jeśli wciąż się łudzisz) -abstrahując już od tego, że to kretyn i krętacz- nie da się tego odwrócić.

kasiks napisał/a:

... wpływ ojca na moje życie jako kobiety do związku. Uświadomiłam sobie, co mnie trochę przeraziło, że szukam (podświadomie) faceta, z którym nie będę pewna kolejnego dnia, tak jak to miało miejsce przez całe moje dzieciństwo. Odrzucam mężczyzn, którzy chcą ze mną być, którzy okazują zainteresowanie wprost, bo nie stanowią dla mnie wyzwania, a może nie wierzę, że mogłabym ich czymś zainteresować...

Skąd przekonanie, że życie z facetem, który "okazuje Ci zainteresowanie" nie będzie "wyzwaniem"?
Byłaś w takim związku i nie był on "wyzwaniem"? Z jakich właściwie powodów rozpadł się Twój poprzedni (ten sześcioletni) związek? Nie pisałaś o tym, więc mogę grubo naditerpretować, ale spróbuję:

W polecanym ci przez Starra temacie, w tej akurat kwestii Jolanka z Elle doszły do wniosku że (w skrócie) ta pierwsza odrzuca "porządnych", ponieważ mimo że chce stworzyc normalny związek, to tak naprawdę boi się go stworzyć. W takim ujęciu było logiczne, że autorka dlatego właśnie lgnęła do "bad boyów"-bo z nimi nic nie mogło się jej udać. Albo inaczej- zachowywała się w ten sposób i skierowała uczucie na takiego a nie innego faceta, by "mieć pewność" żeby do niczego powaznego nie doszło.
W tym kontekście widzę w waszym zachowaniu punkty wspólne. I zgadzam się- ta Twoja "niewiara" (niska samoocena), że możesz kogoś zainteresować jest ważnym czynnikiem, który utrudnia Ci życie.

Ty jednak byłaś w długim związku, więc faktycznie tamten temat nie do końca być może odzwierciedla Twoją sytuację.
Powiedziałbym raczej, że rozbita po tamtym rozstaniu, weszłaś w pierwszy lepszy układ by o tym nie mysleć i nie zadręczać się. Mam nadzieję, że zrozumiałaś, że w efekcie wpadłaś z deszczu pod rynnę, że tego błędu drugi raz nie powtórzysz i przed wejściem w nastepną relację odbudujesz swoją samoocenę.

Wpływ Twojego Ojca wydaje się dość wyraźny- odrzucasz mężczyzn, których zachowanie nie pasuje do wzorów, które "wdrukował" ci Twój Pierwszy Mężczyzna (Ojciec). Stabilność emocjonalna, "objawy zainteresowania", ciepło itp. to coś co jest Tobie trochę obce- nie wiesz do końca "z czym to się je", jak to zinterpretować i wolisz kroczyć utartymi ścieżkami/wzorcami z dzieciństwa, wedle których facet jest niedostepny lub rozchwiany emocjonalnie i robi ci "jazdy".
Bo to jest środowisko, w którym czujesz się bardziej naturalnie- wiesz jak się w tym poruszać, wiesz czego możesz oczekiwać itp..
To irracjonalne, ale takie "przełożenia" z dzieciństwa niestety zdarzają się bardzo często.

Tlumaczysz to sobie jakąś potrzebą "wyzwania", ale paradoksalnie w Twoim przypadku jest dokładnie odwrotnie- dla Ciebie to właśnie "normalny" związek jest  wyzwaniem, niewiadomą i dlatego go unikasz (lub sabotujesz?) pchając się w znane ci już i toksyczne schematy.
(przynajmniej tak było w tej ostatniej seks-relacji)

Więc jeszcze raz- odbuduj poczucie własnej wartości, poznaj lepiej samą siebie, a dopiero potem starannie zacznij szukać odpowiedniego dla siebie partnera.
To podkreślone jest kluczowe również z tego względu, że im jest ono niższe tym większą będziesz czuła pokusę by wracać do tego palanta.
To jest wręcz  wprost proporcjonalna zależność- w temacie Jolanki widać to jak na dloni. W momentach, gdy (już po tym jak się zdecydowała z nim zerwać) coś jej się komplikowało, miała problemy w pracy lub inne -automatycznie zwracała się ku swojemu "byłemu" i próbowała od nowa rzeźbić w tym bagnie. Takie gorsze chwile i Tobie sie pewnie przytrafią...
Miej więc świadomość, że im prędzej odbijesz się od dna, poukładasz jako tako swoje życie i poczujesz się lepiej z samą sobą (jako wartościową osobą), tym łatwiej będzie Ci się z uporać z takimi chwilami słabości.

Posty [ 39 do 76 z 327 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Friendzone, fuckfriendzone, czy o co chodzi?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016