marzenia kochanki.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » marzenia kochanki....

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 142 ]

39 Ostatnio edytowany przez anulka5 (2017-01-07 10:44:25)

Odp: marzenia kochanki....

Może masz rację, że jego nie obchodzi moje szczęście? Czasem zastanawiam się, czy on nie jest socjopatą- tak bardzo mnie omamia , osacza, tak lubi przeglądać się w moich oczach....  Powiem, że ostatnio stoję jakby obok tego "związku" i go obserwuję, obserwuję nas.... i najchętniej to nie chciałabym nic mówić tylko wtulić się w niego i tak trwać. Jeśli nie miałabym żadnych oczekiwań, to mogłabym uznać, że to co on mi daje powoduje, że jestem szczęśliwa. Jednak sytuacja trochę się zmieniła i chcę czegoś więcej. I zastanawiam się co dalej ...czy odpuścić czy okazywać mu więcej emocji, tego ze mi na nim zależy, i wtedy podjąć decyzję... co dalej, co z nami... Czy zmiana mojego zachowania w nim w ogóle coś zmieni? czy to tylko wymówka....Gubię się już w tym i jedyne co robię, to coraz bardziej oddalam się od niego, chcąc jakby samo umarło.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: marzenia kochanki....

Na rzesach mozesz stanac, a to nic nie zmieni. Co najwyzej, jak za bardzo bedziesz upierdliwa, to Cie zostawi i znajdzie bardziej wygodna kochanke.

Przyjmij wreszcie kobieto do wiadomosci, ze ten facet Cie nie kocha, a jedynie uzywa jako odskocznie od nudy w domu. Przecie to slepym trzeba byc, zeby tego nie widziec.

41

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

Może masz rację, że jego nie obchodzi moje szczęście? Czasem zastanawiam się, czy on nie jest socjopatą- tak bardzo mnie omamia , osacza, tak lubi przeglądać się w moich oczach.... 
/.../
Czy zmiana mojego zachowania w nim w ogóle coś zmieni? czy to tylko wymówka....Gubię się już w tym i jedyne co robię, to coraz bardziej oddalam się od niego, chcąc jakby samo umarło.

Przestań!!! Zagubiłaś się!!!
On jest typowym "wygodnym" facetem, ma żonę i du** na boku. Tysiące takich samych historii zostało tu opisane.
A ty - chcesz czegoś, ale nie wiesz czego, oczekujesz, że on się zmieni, zaczynasz już sugerować, że jest socjopatą lol big_smile lol bo co nie zabiega o twoje szczęście? a do czego mu potrzebne twoje szczęście, przecież on ma idealne życie - ma żonę, która toleruje kochankę, dom, rodzinę, wreszcie ciebie dla rozrywki, co on ma zmieniać w swoim życiu???
A ty, już zmieniałaś swoje życie - rozbiłaś rodzinę, a teraz gdybasz, co by było, gdybyś się wysiliła i coś zmieniała, ale nie ma obawy, ty chcesz żyć w takim matrixie, chcesz łudzić się, że to on powinien zabiegać o twoje szczęście, a ty będziesz strzelać fochy, kręcić nosem (sama napisałaś, że boi się twoich humorków), kim ty jesteś dla niego, że uważasz, że powinien zabiegać o ciebie?

Reklama

42

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

Może masz rację, że jego nie obchodzi moje szczęście? Czasem zastanawiam się, czy on nie jest socjopatą- tak bardzo mnie omamia , osacza, tak lubi przeglądać się w moich oczach....  Powiem, że ostatnio stoję jakby obok tego "związku" i go obserwuję, obserwuję nas.... i najchętniej to nie chciałabym nic mówić tylko wtulić się w niego i tak trwać. Jeśli nie miałabym żadnych oczekiwań, to mogłabym uznać, że to co on mi daje powoduje, że jestem szczęśliwa. Jednak sytuacja trochę się zmieniła i chcę czegoś więcej. I zastanawiam się co dalej ...czy odpuścić czy okazywać mu więcej emocji, tego ze mi na nim zależy, i wtedy podjąć decyzję... co dalej, co z nami... Czy zmiana mojego zachowania w nim w ogóle coś zmieni? czy to tylko wymówka....Gubię się już w tym i jedyne co robię, to coraz bardziej oddalam się od niego, chcąc jakby samo umarło.

A dlaczego nie dostrzegasz jego rodziny ?
Jemu jest wygodnie mieć rodzinę i kochankę, która dla niego się rozwiodła, zostawiła dzieci i teraz ma ją na każde zawołanie, bez kombinowania co zrobić z jej mężem dziećmi.

Widocznie facet myśli nie tylko fiutem i nie ma zamiaru komplikować sobie życia jakąś rozdzielnością majątkową, alimentami na żonę, dzieci,

No przede wszystkim - wiązać się z kobietą która z nim zdradziła swojego męża i dzieci ???
Nigdy nie będzie wiedział w którym momencie jego może zdradzić i zostawić.

Rożnica wieku .... przykro mi ale faceci na kochankę mogą wybrać kobietę starszą, brzydszą od swojej partnerki.
Ale żeby się z nią wiązać...:(

Może to jest właśnie powód, dla którego jego zona znosi tą sytuację - nie widzi w Tobie zagrożenia, kiedyś mu się znudzisz.

Co do Twojej empatii wobec swojego męża, jego żony, swoich dzieci, jego dzieci nie będę pisała.
Przecież Tobie zależy wyłącznie na swoim szczęściu.
Innych masz głęboko gdzieś...

Kryzys w małżeństwie jest zazwyczaj winą obopólna,
ale zdrada i w efekcie rozwalenie rodziny jest wyłącznie winą tego kto podjął decyzje o zdradzie.

43

Odp: marzenia kochanki....

Sama sobie tak urządziłaś życie. Piszesz ,że dzieci nie są takie małe? Trzy lata temu jeden syn mial 15 lat ,a drugi 10... - jak nic dorośli ludzie sad
Twój egoizm aż boli i tylko dzieci żal ,bo Ciebie ani trochę.
Skoro nie kochałaś męza -trzeba było sie z nim rozwieść i odejsć od niego ,a nie szukać sobie przydupasa na boku ,który ma żonę i dzieci ,a teraz mieć pretensje do całego świata - "Myślałam tylko o sobie i nie jestem szczęśłiwa" -tacy ludzie nigdy nie są szczęśliwi . Chciałaś zbudować coś na krzywdzie innych ,a to nigdy nie jest dobrym pomysłem.

Reklama

44

Odp: marzenia kochanki....

Też mam dwójkę dzieci.
Nie ma takiego faceta na tym świecie dla którego mogłabym zostawić którekolwiek z nich.
Rozdzielenie rodzeństwa to największe przestępstwo jakie można na nich zrobić.
Powinnaś zostawić dwójkę przy ich ojcu żeby chociaż chłopcy byli razem.
Nie kochasz ich nawet na tyle żeby wiedzieć co dla nich dobre.
Szkoda mi tych biednych twoich dzieci....
Ale jako że wiem że twoje dzieci cię nie interesują, to napisze o twoim fagasie - czyli twoim ulubionym temacie.
Tak bzyka cię bo jesteś łatwa. Tak - nie kocha cię.
Łatwo poznać faceta który naprawdę kocha. Rozwódby się wtedy z żoną zanim by cię dotknął.
Najwyraźniej ty nic nie wiesz o żadnej miłości.
I powiem jeszcze raz - skrzywdziłaś swoje dzieci.

45

Odp: marzenia kochanki....

A może napisze w końcu ktoś, kto kochał tak bardzo, że nic innego się nie liczyło, kto kochał tak, że chodził nad ziemią...??!!!
Może tylko osoba, która kochała niewyobrażalnie mocno mnie zrozumie....?
Łatwo jest pisać osobą, które są w swoich związkach, gdzie nierzadko, wszystko jest poukładane, ale dawne emocje gdzieś zniknęły///
Czy nie marzycie za tym...? Czy jeśli już to się zdarzy, uszczęśliwi Was, macie ochotę z tego zrezygnować.... zrezygnować z własnych marzeń.... Dzieci nie są naszą własnością i one kiedyś też wyjdą z gniazda... czy nie lepiej aby oglądały rodzica uśmiechniętego... Czy nie miałam prawa....???

46

Odp: marzenia kochanki....

Brzydko pisząc - zaczęłaś to od dupy strony.
Oczywiscie ,ze masz prawo do szczęścia - sama rozstałam sie z mężem gdy córka miała 3,5 roku -oboje stwierdziliśmy ,że lepsze to niż kłótnie nad głową naszej córki.
I dopiero po rozstaniu każde z nas zaczęło na nowo układać sobie życie.
Jeśli masz dzieci to wypadałoby choć trochę się na nie obejrzeć , choć odrobinę o nich pomyśleć ,a nie tylko "ja" i "ja".
P.S. Mam dwóch braci - nie wyobrażam sobie ogromu cierpienia z mojej strony gdybyśmy musieli sie rozdzielić -nawet jako dorośli jesteśmy bardzo silnie ze sobą zwiazani...

Wiem,że to co piszę zupelnie do Ciebie nie dotrze - dla Ciebie liczy sie tylko - czy żonaty męzczyzna będzie mnie nadal adorował i czy w końcu on też rozbije swoja rodzinę ,bo przecież tak go kochasz sad

47 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-10 18:22:41)

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

A może napisze w końcu ktoś, kto kochał tak bardzo, że nic innego się nie liczyło, kto kochał tak, że chodził nad ziemią...??!!!
Może tylko osoba, która kochała niewyobrażalnie mocno mnie zrozumie....?
Łatwo jest pisać osobą, które są w swoich związkach, gdzie nierzadko, wszystko jest poukładane, ale dawne emocje gdzieś zniknęły///
Czy nie marzycie za tym...? Czy jeśli już to się zdarzy, uszczęśliwi Was, macie ochotę z tego zrezygnować.... zrezygnować z własnych marzeń.... Dzieci nie są naszą własnością i one kiedyś też wyjdą z gniazda... czy nie lepiej aby oglądały rodzica uśmiechniętego... Czy nie miałam prawa....???

Miałaś prawo. Miałaś prawo zrobić to, co uważałaś za najlepsze dla siebie. I zrobiłaś. Niktórzy po prostu patrzą na całokształt, a nie tylko przez pryzmat siebie i swoich chęci. Inni uwzględniają okoliczności, rodzinę, dzieci, przeszłość, teraźniejszość i perspektywy na przyszłość. Inni nie działają tak bardzo impulsywnie jak ty, ale uwzględniają różne za i przeciw.
Może podobnie do innych postępuje także twój partner czy kochanek. Może on też rozważa, zastanawia się, uwzględnia potrzeby swoich dzieci i nie działa impulsywnie.

48

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

A może napisze w końcu ktoś, kto kochał tak bardzo, że nic innego się nie liczyło, kto kochał tak, że chodził nad ziemią...??!!!
Może tylko osoba, która kochała niewyobrażalnie mocno mnie zrozumie....?
Łatwo jest pisać osobą, które są w swoich związkach, gdzie nierzadko, wszystko jest poukładane, ale dawne emocje gdzieś zniknęły///
Czy nie marzycie za tym...? Czy jeśli już to się zdarzy, uszczęśliwi Was, macie ochotę z tego zrezygnować.... zrezygnować z własnych marzeń.... Dzieci nie są naszą własnością i one kiedyś też wyjdą z gniazda... czy nie lepiej aby oglądały rodzica uśmiechniętego... Czy nie miałam prawa....???

Znaczy się, czekasz, aż napisze tu jakaś kochanka.
Bo wszyscy na tym forum wiedzą, że prawdziwie, tak szczerze, tak mocno, tak, że aż się chodzi nad ziemią - to potrafią tylko kochanki. Innym się to niestety, nie trafia sad tongue Inne są skazane na nudne, gnuśne, bezmiłosne związki i rezygnacje z marzeń.... sad taka prawda, no cóż zrobić...

Dlatego też gnaj za swoim szczęściem, nawet po trupach własnych dzieci, jesteś usprawiedliwiona.

Odp: marzenia kochanki....

Klimakterium... Musisz to rozchodzić big_smile

Kochanie!!! Tu jest wąż, co mam robić??? - Nie bierz od niego jabłka.

50

Odp: marzenia kochanki....

Serio???

Szczescie sie liczy, ale jak sie ma dzieci, to ich szczescie powinno sie liczyc ponad to. Co myslisz, Twoj 13 latek Ci powie po latach, jak rozwalilas rodzine kiedy byl w najbardziej kluczowym etapie rozwoju- pogratuluje Ci?

Pomijam fakt, ze Twoj kochanek ma Cie tak naprawde w doopie, ale sama powinnas zadbac o siebie. Masz nikle poczucie wlasnej wartosci, jestes emocjonalnie rozchwiana i powinnas szukac pomocy terapeuty by wszystko sobie ulozyc.

51

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

A może napisze w końcu ktoś, kto kochał tak bardzo, że nic innego się nie liczyło, kto kochał tak, że chodził nad ziemią...??!!!
Może tylko osoba, która kochała niewyobrażalnie mocno mnie zrozumie....?
Łatwo jest pisać osobą, które są w swoich związkach, gdzie nierzadko, wszystko jest poukładane, ale dawne emocje gdzieś zniknęły///
Czy nie marzycie za tym...? Czy jeśli już to się zdarzy, uszczęśliwi Was, macie ochotę z tego zrezygnować.... zrezygnować z własnych marzeń.... Dzieci nie są naszą własnością i one kiedyś też wyjdą z gniazda... czy nie lepiej aby oglądały rodzica uśmiechniętego... Czy nie miałam prawa....???

Ja Ci odpowiem smile
Kochałam tak mocno smile
Dwa razy!
Pierwszego chłopaka, a kilka lat po nim mojego obecnego męża.
Rodzice głową kręcili z niedowierzaniem, kiedy na ich pytania o jego wady, odpowiadalam, że NIE ma, ŻADNYCH!
Oczywiście, z czasem zaczęłam je dostrzegać, oczywiście z czasem opadła namiętność, oczywiście że z czasem przyszły kryzysy.
I co?
Uważasz, że miałam prawo szukać tej utraconej namiętności w innym?
Bo przecież mam prawo do szczęścia. ..

Tylko jakiego szczęścia?
Takiego które jest uluda, mirazem bez wad?

Czy może takiego które jest świadome rzeczywistości, a w dodatku nie krzywdzi innych?

Te drugie jest o wiele stabilniejsze, radosniejsze.
Ale wymaga dania coś z siebie, wysiłku, pracy nad sobą, uwzględnienia potrzeb innych ludzi w swoich planach.
Ale jest mniej nasączone erotyka, ale nie mniej emocjonalne.

Poza tym, wszystko wymaga wysiłku I czasu.
Te zakochanie się bez pamięci też.

Nie wpadłas w te zauroczenie ( bo to nie jest miłość) , ot tak sobie.
Najpierw dopuscilas do siebie taka możliwość, potem zaczęłaś rozwijać znajomość, pozwalać na coraz bardziej intymna relacje aż doszło do zakochania.
Sama sobie wypracowałas te zauroczenie.

Czy miałaś prawo?

wg Ciebie prawo co możesz, a czego nie możesz wyznacza zaspokojenie tylko I wyłącznie swoich potrzeb.
Ty sama sobie wyznaczysz te prawo, nie oglądasz się na prawą innych osób.

Śmiem twierdzić, że nie kochasz swojego gacha.
Kochasz jedynie swoje wyobrażenie o nim, swoje potrzeby z nim związane ale nie jego.

Gdybyś potrafiła kochać ludzi, kochalabys również dzieci, męża nie obca byłaby sytuacja jego żony I dzieci.

Tak naprawdę to kochasz tylko siebie, I ta bezwzględna miłość do siebie wyznacza Ci to co należy a czego nie należy robić.

Biedna, samotna, samolubna istota...

52

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

A może napisze w końcu ktoś, kto kochał tak bardzo, że nic innego się nie liczyło, kto kochał tak, że chodził nad ziemią...??!!!
Może tylko osoba, która kochała niewyobrażalnie mocno mnie zrozumie....?
Łatwo jest pisać osobą, które są w swoich związkach, gdzie nierzadko, wszystko jest poukładane, ale dawne emocje gdzieś zniknęły///
Czy nie marzycie za tym...? Czy jeśli już to się zdarzy, uszczęśliwi Was, macie ochotę z tego zrezygnować.... zrezygnować z własnych marzeń.... Dzieci nie są naszą własnością i one kiedyś też wyjdą z gniazda... czy nie lepiej aby oglądały rodzica uśmiechniętego... Czy nie miałam prawa....???

Ale oczywiście, że tak kochałam, i  też rozwiodłam się z mężem jak dzieci były malutkie bo nie chciałam żeby miały matkę i ojca wrzeszczących na siebie, matkę zapłakaną i zakompleksioną. I wyobraź sobie że nie rozdzieliłam dzieci - bo mi tak wygodnie - zostałam sama z maluszkami wymagającymi opieki 24 h/dobę - bez kasy i perspektyw (wtedy), ale moje dzieci były RAZEM! i nie k**** mi przesłonił świat, a ich dobro.
Wszystko co robiłam przez ostatnie lata było zawsze pod znakiem dzieci - każda praca, mieszkanie itd.
i do dziś tak jest.
i nie obchodzi mnie że one odejdą w świat za 10 lat i będą miały matkę w doopie - tak jest skonstruowany świat i to jest normalne, obchodzi mnie że dziś mam ich codziennie, kładę ich spać, budzę, uczę, wychowuję, mogę się ma nich patrzyć i ich całować każdego dnia.
tylko, widzisz, ja kocham ich bardziej niż siebie, a ty kochasz tylko siebie.

53

Odp: marzenia kochanki....

Nikt dzieci nie rozdzielał, to syn podjął decyzję, że zostaje z ojcem. ...

54 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-01-13 23:27:45)

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

Nikt dzieci nie rozdzielał, to syn podjął decyzję, że zostaje z ojcem. ...

Podjął taka decyzję ponieważ czuje sie przez Ciebie zdradzony i oszukany. Tak -dzieci też mają takie uczucia.
Niestety -spójrz prawdzie w oczy - [wulgaryzm] to sad

55 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-01-13 23:21:11)

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

Nikt dzieci nie rozdzielał, to syn podjął decyzję, że zostaje z ojcem. ...


ten dorosły 10 letni czy ten stary 13 latek?
[tekst poniżej poziomu forum - usunięte przez moderację]

56

Odp: marzenia kochanki....

oszalałyście z tymi słowami? Jak można komuś tak napisać Pannapanna? aż mnie zmroziło jak przeczytałam...
smutne to w sumie sad

57 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-01-13 23:21:56)

Odp: marzenia kochanki....
pannapanna napisał/a:

[tekst poniżej poziomu forum - usunięte przez moderację]

Chyba Cie troche ponioslo...

58 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-01-13 22:30:23)

Odp: marzenia kochanki....

W ogóle Was chyba jakoś poniosło. Co w tym złego, że nawet 10-letni syn (bo nie wiem w końcu, o którego chodzi) wyraża chęć mieszkania z ojcem? Nie na darmo było kiedyś, że do 7 roku życia pod opieką matki, potem postrzyżyny i syn przechodzi pod opiekę ojca... Boli Was, że Wy same zajmujecie się dziećmi po rozstaniu, a cza wypełnić mit matki-Polki i nie ma się na nic czasu i ochoty, to dlaczego komuś ma być lepiej, bo nie rozumiem?

Moje zdanie nie odnosi się do wypowiedzi Autorki na temat jej "miłości". Ale z dziećmi to za ostro pojechałyście.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

59

Odp: marzenia kochanki....

Anula...sorry za szczerość.

IDENTYCZNĄ historię słyszałem.
Przez ponad rok żyłem z kimś kto był na Twoim miejscu.Z kimś kto był po czymś takim.
Ona twierdziła że nie dla niego ,ale to było kłamstwo, rozstała sie z mężem.
On niby się rozstawał z żoną.To że sie poznali, on dał adoracje, poczucie bycia cudowną... w końcu miał ją tylko dla siebie.
Przebiegły, racjonalny, oddany... zaradny.Trochę ciemnych interesów.
Żona wiedziała o wcześniejszych kochankach, wiedziała o niej. W końcu on odkręcił rozwód.Bo źle ten rozwód mu szedł.
Ona cały czas była 'zakochana' bez pamieci. Dopiero jak zamieszkał z żona w mieszkaniu w bloku naprzeciwko , odpuściła.On nadal chciał się z nią spotykać i bzykać.
Żona pozwala mu na takie coś.Byleby był. On też dwójka dzieci.
Jemu było tak wygodnie.Nie musiał się zajmować dziećmi nie swoimi (jej) , ona za to poczucie bycia cudowną, była mu oddana bez reszty...
Sęk w tym że on wykorzystał jej nudę, niskie poczucie wartości, itd.

Anula.Jesteś kochanką.Jeśli zażądasz wyłączności, rozwodu - zniknie.
Dla uświadomienia. Ona też była jak Ty. Humorki, ksiezna, zmienne nastroje... ugłaskiwał ją dlatego że nic nie ryzykował.
Nie dlatego ze nie chciał się zaangować.
Taka osoba jak Ty jest idealnym celem na kochankę...nie trzeba z nią życ, a jest głodna bycia wyjątkową. To Twój mąż musiał znosić humory.On- nic nie ryzykuje.A zawsze ślicznie ułoży to tak że będziesz sądziła że jeśli zmienisz siebie bedzie z Toba żyl..

Bądź uczciwy wobec siebie

60

Odp: marzenia kochanki....

Rozumiem, że temat jest kontrowersyjny i wywołuje emocje, ale proszę o zachowanie oczekiwanego przez nas poziomu wypowiedzi. Zapewniam, że wszystko można przekazać w sposób kulturalny, który nie łamie ogólnie przyjętych zasad współżycia społecznego.
Z pozdrowieniami, Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

61 Ostatnio edytowany przez lustro (2017-01-14 02:57:33)

Odp: marzenia kochanki....

WITAM WSZYSTKICH

Autorko,ja Cie nie zamierzam oceniac,kwestionowac Twoich wyborow,sadzic i orzekac wyrokow.
Kazdy z nas podejmuje decyzje i predzej czy pozniej,bedzie ponosil ich konsekwencje.

Nie moge jednak,jako CZLOWIEK,przejsc obojetnie wobec tego,co napisala PANNAPANNA

To bylo zwyczjnie OBRZYDLIWE.

PANNAPANNA,siegnelas poziomu bruku - gratuluje.

Cos,specjalnie dla ciebie ,Buddah powiedzial:

one without anger is the one who is happiest

Moze popracuj nad twoja zloscia,zalem i jadem...
Dla siebie samej.

DOBRANOC

62

Odp: marzenia kochanki....

Być może mnie poniosło. Wiąże się to z przeżyciami mojej najblizszej koleżanki , która była "tym młodszym dzieckiem ,które musiało iść za matką". Wybaczcie ,ale to jak takie rozdzielenie z bratem oraz mieszkanie z naburmuszoną matką ,która do dzisiaj myśli tylko o facetach na nią wpłynęło w życiu dorosłym jest straszne.
Cieżko mi nie oceniać zachowania Autorki ,bo widzę na własne oczy jak taki egoizm wpływa na życie tych ,którzy są zależni od podobnych decyzji....

63 Ostatnio edytowany przez O'kruszynka (2017-01-14 12:32:36)

Odp: marzenia kochanki....

Dziękuję, że nie tylko ja zastygam w smutnym zdumieniu.


lustro napisał/a:

Nie moge jednak,jako CZLOWIEK,przejsc obojetnie

Lustro ... dobrze że jesteś smile bądź.

64 Ostatnio edytowany przez interlokutorka (2017-01-14 13:20:34)

Odp: marzenia kochanki....

Można oceniać zachowania, ale trzeba przy tym szanować drugiego człowieka. Niestety, w wielu tematach na forum widzę podobną tendencję - coś dla kogoś może być małym problemem, dla innej osoby jest to koniec świata. Jesteśmy tu po to, żeby się wspierać, a nie oceniać i palić na stosie... Oczywiście, można kimś wstrząsnąć, można pokazać inną perspektywę, ale ciągle z szacunkiem i ze zrozumieniem. Po drugiej stronie wciąż siedzi Człowiek - czasem bardzo zagubiony, a możliwość opisania uczuć i emocji tutaj, jest dla niego bardzo ważna.

65

Odp: marzenia kochanki....
interlokutorka napisał/a:

Można oceniać zachowania, ale trzeba przy tym szanować drugiego człowieka. Niestety, w wielu tematach na forum widzę podobną tendencję - coś dla kogoś może być małym problemem, dla innej osoby jest to koniec świata. Jesteśmy tu po to, żeby się wspierać, a nie oceniać i palić na stosie... Oczywiście, można kimś wstrząsnąć, można pokazać inną perspektywę, ale ciągle z szacunkiem i ze zrozumieniem. Po drugiej stronie wciąż siedzi Człowiek - czasem bardzo zagubiony, a możliwość opisania uczuć i emocji tutaj, jest dla niego bardzo ważna.

Ach ta poprawność polityczna! To bycie człowiekiem podnoszone wyżej i szacunek dla innych! Na przykładzie uchodźców widać jak to dziala. On w nas granatem a my udajemy, że deszcz pada żeby go przypadkiem nie urazić. Już mam dość tego szacunku i zrozumienia, szanowania człowieka mimo czynów.  A spróbuj szma...cie powiedzieć, że jest szma...tą to się większość oburza. jak to? To człowiek! Cierpi! A ja bardziej czuje ciepienie byłego męża, dzieci, żony gacha i dzieci gacha. W żadnej wypowiedzi pani autorka nie wspomniala, że ma wyrzuty czy dyskomfort w stosunku do któres z tych osób. A zagubienie? jakie zagubienie, prze jak taran do przodu wg planu. Wszystko zniszczyć aby tylko gacha mieć dla siebie. Było coś, że nie śpi po nocach bo ojca dzieciom zabiera? ja nie zauważyłam.
I prędzej zlinczują tu człowieka, który nie zdradza za brzydkie słowa niz kanalię krzywdzącą innych. Wypisz wymaluj jak w Niemczech: ktoś wrzucił w neta nagranie z monitoringu jak arabusy kopia kobietę to działania się skupiły na tym kto wrzucił nagranie! Ukarać go! Witamy w klubie poprawności politycznej.

Co do zdrady wiadomo - miś nie chciał, opierał się, wręcz płakał i błagał ową lafiryndę żeby dała mu spokój. Po prostu sił mu w końcu zabrakło.

66

Odp: marzenia kochanki....
lustro napisał/a:

WITAM WSZYSTKICH

Autorko,ja Cie nie zamierzam oceniac,kwestionowac Twoich wyborow,sadzic i orzekac wyrokow.
Kazdy z nas podejmuje decyzje i predzej czy pozniej,bedzie ponosil ich konsekwencje.

Nie moge jednak,jako CZLOWIEK,przejsc obojetnie wobec tego,co napisala PANNAPANNA

To bylo zwyczjnie OBRZYDLIWE.

PANNAPANNA,siegnelas poziomu bruku - gratuluje.

Cos,specjalnie dla ciebie ,Buddah powiedzial:

one without anger is the one who is happiest

Moze popracuj nad twoja zloscia,zalem i jadem...
Dla siebie samej.

DOBRANOC

Dziękuję za nauki,  podpisuję się ponownie pod swoimi słowami.
Kiedyś takie latawice były wyganiane za mury miasta,  teraz są feministkami walczącym o swoje szczęście.

67

Odp: marzenia kochanki....

Poprawność polityczna? Sugerujesz, że zakładam maskę poprawności, tylko dlatego, że tak "wypada"? Twoja wypowiedź to kolejny przykład na to, że nie znając człowieka, na podstawie kilku zdań, oceniasz go. Czuję dużo negatywnych emocji w Twojej wypowiedzi i nie będę starała się Ciebie przekonać do moich racji. Dla mnie z założenia każdy człowiek zasługuje na szacunek, co nie oznacza, że nie musi sobie na ten szacunek w moich oczach zapracować. Ale nie będę rzucała w kamieniami w kogoś, kto tak naprawdę nie zdradził mi wszystkich szczegółów swojej sytuacji. Nie mam na myśli już samej Autorki tego tematu, mój poprzedni post raczej odnosił się do ogółu. Nie nam oceniać kto jest zły, a kto jest dobry, po prostu. I chyba nikt nie życzyłby sobie obrażania nas samych za nasze poglądy. I tyle. To, że ktoś robi coś źle, naszym zdaniem, to jedno, wytłumaczenie naszego punktu widzenia, to drugie, to, jak ktoś w ostateczności postąpi, to kolejna rzecz. Zwyczajnie - dla kogoś pewne rzeczy nie są złe, definicja "normalności" też zależy od człowieka. Wariat też nie powie, że jest nie-normalny. I na koniec: uważam, że można nazywać rzeczy po imieniu, co jest subiektywne, oczywiście, ale nie trzeba kogoś obrażać.

68 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-01-14 16:52:59)

Odp: marzenia kochanki....
Słownik Języka Polskiego napisał/a:

poprawność polityczna - unikanie wypowiedzi lub działań, które mogłyby urazić jakąś mniejszość, np. etniczną, religijną lub seksualną.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

69 Ostatnio edytowany przez Araquelle (2017-01-14 16:55:06)

Odp: marzenia kochanki....

Do interlokutorki:
to gdzie jest granica? czy według ciebie nazwanie złodzieja złodziejem jest subiektywną oceną? Czy aby nie wolno go obrazić, bo przecież wiemy tylko, że ukradł no i to dla mnie jest kradzież a dla niego zabranie bogatemu a danie biednemu (a może mial cięzkie życie? a może mama go nie kochała? a może dzieci w szkole sie z niego śmiały?). a morderca? tez go będziesz usprawiedliwiała? no bo wiesz tylko np.  że zabił żonę (a może to zołza była? a może wypil i go poniosło?). A każego szanować trzeba.
No niestety ja taka wyrozumiała nie jestem.

Co do poprawności politycznej - miałam na myśli, że uczestniczki forum oburzyły się i zrugały dyskutantkę, która śmiała wyraźić się źle o autorce. Poprawność polityczna tutaj nie dopuszcza opinii, które mogłyby urazić przedstawicielkę mniejszości "zdradzaczy".

Co do zdrady wiadomo - miś nie chciał, opierał się, wręcz płakał i błagał ową lafiryndę żeby dała mu spokój. Po prostu sił mu w końcu zabrakło.

70

Odp: marzenia kochanki....

Czym innym jest wyrażenie negatywnej opinii, czym innym ubliżanie innej osobie. To, co różni jedno od drugiego, to takt.

Słownik Języka Polskiego napisał/a:

Takt - umiejętność zachowania się w sposób opanowany, delikatny, niewywołujący nieporozumień i konfliktów.

I jak to z umiejętnościami bywa, jedni ją mają, inni nie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

71 Ostatnio edytowany przez interlokutorka (2017-01-14 18:40:46)

Odp: marzenia kochanki....
Araquelle napisał/a:

Do interlokutorki:
to gdzie jest granica? czy według ciebie nazwanie złodzieja złodziejem jest subiektywną oceną? Czy aby nie wolno go obrazić, bo przecież wiemy tylko, że ukradł no i to dla mnie jest kradzież a dla niego zabranie bogatemu a danie biednemu (a może mial cięzkie życie? a może mama go nie kochała? a może dzieci w szkole sie z niego śmiały?). a morderca? tez go będziesz usprawiedliwiała? no bo wiesz tylko np.  że zabił żonę (a może to zołza była? a może wypil i go poniosło?). A każego szanować trzeba.
No niestety ja taka wyrozumiała nie jestem.

Co do poprawności politycznej - miałam na myśli, że uczestniczki forum oburzyły się i zrugały dyskutantkę, która śmiała wyraźić się źle o autorce. Poprawność polityczna tutaj nie dopuszcza opinii, które mogłyby urazić przedstawicielkę mniejszości "zdradzaczy".

Widzisz, mnie nie chodzi o nie-nazywanie czy usprawiedliwianie. Mnie chodzi o obrażanie. Nie muszę od razu kogoś obrażać używając różnego rodzaju wulgaryzmów. Mnie taki poziom po prostu nie pasuje. Sama, z drugiej strony, nie lubię słuchać osób, które myślą, że jak poleci wianuszek z ich ust takich słów, to od razu brzmią groźnie, dobitnie, pewnie. Nie powiedziałam, że masz być wyrozumiała, możesz mieszać z błotem każdego - to Twoja sprawa. Ale nieprzyjemnie czyta się pewne wypowiedzi i ja, będąc na tym forum, mam prawo to skomentować. A Ty masz tendencję do popadania w skrajności - ja nie wyraziłam nigdzie swojej opinii, która miałaby zagłaskać Autorkę tematu i nigdy nie powiedziałam, że nie można powiedzieć nic negatywnego. Ale można to wyrazić w kulturalny sposób, nie obrażając, a przynajmniej nie mając takiej intencji. No bo... po co ludzie mają tutaj pisać? Żeby im robić sąd ostateczny? Bo co, bo tu są jacyś wszystkowiedzący lepiej? Poprawni, perfekcyjni, zawsze ułożeni i dobrzy? A, to przepraszam, bo może ja nie doczytałam regulaminu...

72

Odp: marzenia kochanki....

Araquelle

Czytalas tekst, przed usunieciem go przez moderacje?

73

Odp: marzenia kochanki....

Szkoda, że ja nie zdążyłam przeczytać usuniętych treści sad
do pannapanna:
z całą pewnością jesteś skrzywdzona przez mężczyznę, bo tylko w ten sposób można wytłumaczyć Twoje zachowanie, wrogość, jad, nienawiści.

Wracając do mojej "sprawy" to czas skończyć z opinią, że tylko matka jest dobrym rodzicem, bo mężowie, ojcowie są naprawdę wspaniali i dlatego syn postanowił z nim zostać, a drugi ze mną. Nie było rozdzielania, szarpaniny. Można przecież rozmawiać i ustalić wychowywanie dzieci. Chłopcy są cudowni, świetnie się uczą, i odnaleźli się w nowej sytuacji. Nie twierdzę, że ich to zupełnie nie obchodzi, ale niestety, na pewne sprawy nie mają wpływu.
Syn ma bardzo dobry kontakt zarówno ze swoim tatą jak również z " moim" partnerem.
Chcę dodać, że wyprowadziłam się z domu, bez niczego, wszystko zostawiłam byłemu mężowi, ponieważ uznałam, że skoro odchodzę do innego, to muszę ponieść konsekwencje. Taką niewątpliwie, była sytuacja materialna- nie miałam miałam nic. Zrezygnowałam z pracy w spólnej firmie, musiałam więc wynająć mieszkanie i znaleźć pracę. Zapewnić odpowiednie warunki życia synowi. Zatem bzdurą jest, jak ktoś napisał, że pewnie jestem naburmuszona i ciągle gonię za facetami. Gonię, owszem, za przetrwaniem materialnym. A wszystko to bo  chciałam być szczęśliwa.
Dodam tylko, że obecnie zaczynam mieć dobry kontakt ze swoim mężem- tzn rozmawiamy, wyjaśniamy. Jedno jest pewne... tkwienie w nieudanych związkach, jest gorsze niż próba odnalezienia siebie, swoich potrzeb.

74

Odp: marzenia kochanki....

Nikt tu nie napisał ,że powinnaś tkwić w nieudanym małżeństwie -wręcz przeciwnie!!!
Jednak historia ,którą opisałaś dla postronnych wygląda tak : Byłam nieszczęśliwa z męzem więc postanowiłam znaleźć sobie sponsora.Jest to żonaty facet ,ale ja się zakochałam i chcę być szczęśliwa więc sobie odeszłam i zostałam kochanicą. Odeszłam od męża do żonatego faceta i teraz próbuję rozbić jego rodzinę bo przecież coś mi sie od życia należy ,a dzieci muszą mnie widzieć szczęśliwą...

Zupełnie inaczej by to wyglądało gdybyś pomyślała i Twoja historia zaczęła się od - Odeszłam od męża bo byłam z nim nieszczęśliwa. Jak ułożę sobie życie to zacznę szukać miłości życia ,bo przecież gdzieś tam jest...

Czujesz różnicę?

75

Odp: marzenia kochanki....

A od kiedy to życie jest tak poukładane? Tak zorganizowane i przewidywalne...???
Niestety, nie jest w ogóle, a miłość przychodzi niespodziewanie.
Nie szukałam sponsora, bo sama umie zadbać o siebie i syna, ja nawet nie szukałam miłości... to ona mnie znalazła i rozłożyła na łopatki. Nigdy nie sądziłam, że mogę jeszcze kogoś pokochać, tak mocno, tak bardzo, tak pomimo wszystkiego.

76

Odp: marzenia kochanki....
anulka5 napisał/a:

A od kiedy to życie jest tak poukładane? Tak zorganizowane i przewidywalne...???
Niestety, nie jest w ogóle, a miłość przychodzi niespodziewanie.
Nie szukałam sponsora, bo sama umie zadbać o siebie i syna, ja nawet nie szukałam miłości... to ona mnie znalazła i rozłożyła na łopatki. Nigdy nie sądziłam, że mogę jeszcze kogoś pokochać, tak mocno, tak bardzo, tak pomimo wszystkiego.

Widać każda z nas wyznaje inne zasady - dla mnie partner innej = nietykalny człowiek, a dodatkowo jeśli sama jestem w związku to zawsze najpierw z niego wychodzę ,a później pozwalam sobie na rozglądanie się za miłością.

Dodam tylko ,że wszyscy jesteśmy ludźmi,ale rozum mamy po to żeby go używać, serce zresztą również (tego u Ciebie zabrakło -zwłaszcza serca i empatii w stosunku do wszystkich dookoła poza Tobą).

Posty [ 39 do 76 z 142 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » marzenia kochanki....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016