Problemy + Kolezanka z pracy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy + Kolezanka z pracy

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 115 do 152 z 264 ]

115 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-16 17:49:55)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Czy jesli zona twojego kolegi z problemami, uswiadamiala mu ze to on jest wszystkimu winien, ze jest kiepski i nizaradny pomoglo by mu to ? Averyl, summonka a jak wy myślicie ?

Nie wiem, czy dobrze rozumiem twoje intencje.
Mam wrażenie, że chcesz sobie troszeczkę pomanipulować wypowiedziami.
Nie napisano tobie, że jesteś wszystkiemu winien, ale, że jesteś współwinny zaistniałej sytuacji w małżeństwie.
Nikt ci także nie napisał, że jesteś kiepski i niezaradny. Może tylko tyle, że kiepski z ciebie materiał na partnera.

Ale taki odbiór przez ciebie wypowiedzi, które nie są głaskaniem po główce i utwierdzaniem ciebie w twojej bezradności, potwierdza to, co gdzieś już pisałam na początku, a mianowicie, że jesteś bardzo wrażliwy na punkcie potencjalnej krytyki na swój temat. Widzisz ją nawet tam, gdzie jej nie ma. Masz tendencję do wyolbrzymiania wydźwięku niepochlebnych wypowiedzi na twój temat. Widzisz w nich więcej niż jest w rzeczywistości. Widzisz krytykę tam, gdzie jest prowokacja, próba wstrząśnięcia tobą i wybicia cię ze strefy komfortu.
A w takim przypadku nic tu po mnie. Niech cię inni głaszczą dalej po główce i po dupce. Ja spadam.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

116

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Daj spokój sobie z tą koleżanką.
Mało masz problemów, żeby sobie dokładać?
To nie jest tak, że żona jest zła, a koleżanka taka super. To tylko mrzonka, przelotne zauroczenie powodowane tylko tym, że macie z żoną problemy ( w tym finansowe) i podświadomie koleżanka wydaje ci się atrakcyjniejsza, bo jej Twoje problemy nie dotyczą.  Ona jest jakby hmm.. miłą myślą wśród tych wszystkich przykrych obowiązków i powinności.
Gdyby wszystko się układało, raczej byś nie zwrócił na nią uwagi, a też znasz ją tylko od "dobrej" strony.  Od tej, którą pokazuje w pracy.

A jaka jest Twoja żona? Tzn. tak z charakteru? Lubisz ją? Fajna z niej babka tak na ogół? Co o niej dobrego możesz powiedzieć, ale czegoś, co Tobie przypada do serca?

Słowa ranią najbardziej. Szczególnie takie jak: "nie ma mleka do kawy" i "zjedz sałatę".

117

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
summerka88 napisał/a:
ppppp.ppppp napisał/a:

Czy jesli zona twojego kolegi z problemami, uswiadamiala mu ze to on jest wszystkimu winien, ze jest kiepski i nizaradny pomoglo by mu to ? Averyl, summonka a jak wy myślicie ?

Nie wiem, czy dobrze rozumiem twoje intencje.
Mam wrażenie, że chcesz sobie troszeczkę pomanipulować wypowiedziami.
Nie napisano tobie, że jesteś wszystkiemu winien, ale, że jesteś współwinny zaistniałej sytuacji w małżeństwie.
Nikt ci także nie napisał, że jesteś kiepski i niezaradny. Może tylko tyle, że kiepski z ciebie materiał na partnera.

Ale taki odbiór przez ciebie wypowiedzi, które nie są głaskaniem po główce i utwierdzaniem ciebie w twojej bezradności, potwierdza to, co gdzieś już pisałam na początku, a mianowicie, że jesteś bardzo wrażliwy na punkcie potencjalnej krytyki na swój temat. Widzisz ją nawet tam, gdzie jej nie ma. Masz tendencję do wyolbrzymiania wydźwięku niepochlebnych wypowiedzi na twój temat. Widzisz w nich więcej niż jest w rzeczywistości. Widzisz krytykę tam, gdzie jest prowokacja, próba wstrząśnięcia tobą i wybicia cię ze strefy komfortu.
A w takim przypadku nic tu po mnie. Niech cię inni głaszczą dalej po główce i po dupce. Ja spadam.

E tam, od razu ze manipuluje. Piszesz rzeczy ktore w zaden sposob nie sa dla mnie w tym przypadku przydatne. To ze jestem wspolwinny sytuacji w malzeństwie, to dla mnie oczywiste. Po co chcesz mną wstrzasac ? Zebym sie opamietał ? Przeciez sam fakt ze napisalem post swiadczy o tym ze zrozumialem ze cos jest nie tak.
Czy jak ktos zapyta cie o droge bo sie zgubil, powiesz mu gdzie jest, i któredy ma dalej iść czy tez wstrzasniesz nim i uświadomisz  go ze nie dotarł do celu bo ma kiepską orientacje w terenie ?

Reklama

118 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-16 21:44:15)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

E tam, od razu ze manipuluje. Piszesz rzeczy ktore w zaden sposob nie sa dla mnie w tym przypadku przydatne. To ze jestem wspolwinny sytuacji w malzeństwie, to dla mnie oczywiste. Po co chcesz mną wstrzasac ? Zebym sie opamietał ? Przeciez sam fakt ze napisalem post swiadczy o tym ze zrozumialem ze cos jest nie tak.
Czy jak ktos zapyta cie o droge bo sie zgubil, powiesz mu gdzie jest, i któredy ma dalej iść czy tez wstrzasniesz nim i uświadomisz  go ze nie dotarł do celu bo ma kiepską orientacje w terenie ?

Kolego, jak przyszedłeś tutaj to nawet nie byłeś zorientowany, że się zgubiłeś big_smile
Biadoliłeś tylko na zły los, złą żonę
Coś dobrego jednak z tego "pokrzykiwania" wyszło, bo nieco otrzeźwiałeś big_smile

A co zrobić to już ci napisałam

summerka88 napisał/a:

A może byś się tak zastanowił nad swoim udziałem w obecnej sytuacji. Masz żale i pretensje do żony, że nie jest
chętna na wieczorne igraszki a słyszałeś kiedyś powiedzenie, że gra wstępna zaczyna się rana? Co robisz, aby być dla niej atrakcyjnym i aby ona chciała być dla ciebie atrakcyjna?
Może dla odmiany zamiast rozmawiać z koleżanką, porozmawiaj z żoną.
Może dla odmiany zamiast flirtować z koleżanką poflirtuj z żoną.
Może dla odmiany zamiast słodzić koleżance posłódź żonie.
W każdym bądź razie, rusz się i zacznij działać a nie narzekać jak stary dziad.

Po prostu przesń już biadolić i zacznij działać.

119

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
summerka88 napisał/a:

A może byś się tak zastanowił nad swoim udziałem w obecnej sytuacji. Masz żale i pretensje do żony, że nie jest
chętna na wieczorne igraszki a słyszałeś kiedyś powiedzenie, że gra wstępna zaczyna się rana? Co robisz, aby być dla niej atrakcyjnym i aby ona chciała być dla ciebie atrakcyjna?
Może dla odmiany zamiast rozmawiać z koleżanką, porozmawiaj z żoną.
Może dla odmiany zamiast flirtować z koleżanką poflirtuj z żoną.
Może dla odmiany zamiast słodzić koleżance posłódź żonie.
W każdym bądź razie, rusz się i zacznij działać a nie narzekać jak stary dziad

Po prostu przesń już biadolić i zacznij działać.

Czy myslisz ze twoja rada pozwala na zapomnienie o innej kobiecie ?

Reklama

120 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-12-16 22:42:39)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:
summerka88 napisał/a:

A może byś się tak zastanowił nad swoim udziałem w obecnej sytuacji. Masz żale i pretensje do żony, że nie jest
chętna na wieczorne igraszki a słyszałeś kiedyś powiedzenie, że gra wstępna zaczyna się rana? Co robisz, aby być dla niej atrakcyjnym i aby ona chciała być dla ciebie atrakcyjna?
Może dla odmiany zamiast rozmawiać z koleżanką, porozmawiaj z żoną.
Może dla odmiany zamiast flirtować z koleżanką poflirtuj z żoną.
Może dla odmiany zamiast słodzić koleżance posłódź żonie.
W każdym bądź razie, rusz się i zacznij działać a nie narzekać jak stary dziad

Po prostu przesń już biadolić i zacznij działać.

Czy myslisz ze twoja rada pozwala na zapomnienie o innej kobiecie ?

...po tym jak ładnie ominąłeś niewygodne pytania o żonę, to chyba już zapomniałeś o żonie jako człowieku.

Jakim cudem chcesz zapomnieć o kimś z kim pracujesz, z kim spędzasz ~8h dziennie, kto od długiego czasu dąży do tego, byś zajmował się nim, a nie żoną? Musisz nauczyć się funkcjonować w tym układzie, a nie opowiadać bajeczki o zapominaniu, nie myśleniu o niej. Rada, by zdecydować się koleżanka czy żona i działać, a nie biadolić jest słuszna.

121

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Naprędce napisał/a:
ppppp.ppppp napisał/a:

Czy jesli zona twojego kolegi z problemami, uswiadamiala mu ze to on jest wszystkimu winien, ze jest kiepski i nizaradny pomoglo by mu to ?

Co do tego co tak zdaje Cię nurtować najbardziej w ostatnich postach--> to nie jest forum Św. Mikołaja. Niewielu dostaje tu dokładnie to, po co przyszło.

Wracając do Twojego pytania, nie wiem czy znajoma tak postawiła sprawę, ale mając świadomość jak działał na nią miesiącami partner, naprzemian a to zdołowany i wycofany, a to upierdliwy i nieznośny dla całej rodziny, to wcale bym się takiej reakcji w którymś momencie (bo na pewno nie non-stop) nie zdziwił i nie potępiał jej bym. On od niej jakieś wsparcie jednak miał, ale sam w obliczu swoich problemów nie tylko jej wsparcia nie zapewniał, ale wręcz ciągnął ją w dół. Dla Ciebie zdaje się odpowiedź była oczywista? No, jak widzisz dla mnie nie.
Porównując to do tego jak zostałeś potraktowany tu przez kilka osób, to gdybyś potraktował wszystkie uwagi- zarówno Twoim zdaniem przydatne jak i krzywdzące, jako głos jednej osoby, która próbuje do Ciebie dotrzeć z różnych stron, różnymi sposobami (czasem również na ślepo, czasem naditerpretując, czasem prowokując)- to takich dylematów byś nie miał i mógł skupić się na sednie swoich problemów.

Tak czy inaczej samopoczucie pytających ma tu dla odpowiadających (pomijając skrajne przypadki -np. potencjalnych samobójców) drugorzędne znaczenie. Nie bierze się to ze złej woli, tylko głóCwnie z doświadczenia.
Ale my się nie dogadamy... mimo to powodzenia życzę.

To co napisalem, to bylo w kierunku kobiet ktore caly czas pisza szczególnie "krytycznie" pod moim adresem. Uwazam, ze jak ktos ma problem, to jesli wiesz jak mu pomoc to pomagasz, jak nie wiesz to nie improwizujesz. Ja potrzebowalem czegos co pozwoli "zabic" uczucie do kolezanki. Bez tego nie bylo by mowy o poprawie relacji z zoną.

122

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
McMiodek napisał/a:

A jaka jest Twoja żona? Tzn. tak z charakteru? Lubisz ją? Fajna z niej babka tak na ogół? Co o niej dobrego możesz powiedzieć, ale czegoś, co Tobie przypada do serca?

Tym postem dalas mi do myslenia !
Zeby odpowiedziec na te pytania musialbym sie zastanowic, a to chyba nie o to chodzi.

W przypadku kolezanki nie mam takiego problemu. I to jest chyba wlasnie problem.
Przy kolezance sa emocje, przy zonie stagnacja. A emocje uzalezniaja.

123

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Averyl napisał/a:

...po tym jak ładnie ominąłeś niewygodne pytania o żonę, to chyba już zapomniałeś o żonie jako człowieku.

Jakim cudem chcesz zapomnieć o kimś z kim pracujesz, z kim spędzasz ~8h dziennie, kto od długiego czasu dąży do tego, byś zajmował się nim, a nie żoną? Musisz nauczyć się funkcjonować w tym układzie, a nie opowiadać bajeczki o zapominaniu, nie myśleniu o niej. Rada, by zdecydować się koleżanka czy żona i działać, a nie biadolić jest słuszna.

Dobra, widze bład myślowy. Piszac " zapomniec o kolezance" mam na mysli "zapomnij ze bedziesz z nia był, kochał sie itd, zapomnij ze o takich rzeczach myslałes".

A co do seksu - jesli zona odmawia, tym trudniej uwolnic sie od mysli o kolezance.

Jak koniecznie chcesz roznawiac o mojej zonie to zadaj konkretne pytania.

124

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:
McMiodek napisał/a:

A jaka jest Twoja żona? Tzn. tak z charakteru? Lubisz ją? Fajna z niej babka tak na ogół? Co o niej dobrego możesz powiedzieć, ale czegoś, co Tobie przypada do serca?

Tym postem dalas mi do myslenia !
Zeby odpowiedziec na te pytania musialbym sie zastanowic, a to chyba nie o to chodzi.

W przypadku kolezanki nie mam takiego problemu. I to jest chyba wlasnie problem.
Przy kolezance sa emocje, przy zonie stagnacja. A emocje uzalezniaja.

Wiesz, chodzi mi o to, żebyś spojrzał na żonę inaczej, odkurzył to, co się tam u Was zakurzyło.  Może spojrzał na nią innym okiem.
Czy on zawsze taka była? Czy jej zachowanie może jest wynikiem problemów finansowych i problemów w pracy? Czy potrafiłbyś usiąść i porozmawiać z nią z czułością i szacunkiem? Powiedzieć jej, że przykro Ci, że taka sytuacja na Was spadła? Że widzisz, że nie jest dobrze, widzisz jej stres i zmęczenie?  Nie musisz kłamać, jeśli nie wiesz, czy ją kochasz. Chodzi mi raczej o o, żebyście obydwoje sobie przypomnieli, dlaczego w zasadzie się pobraliście. Dajcie sobie szansę, nie spisuj na straty małżeństwa tylko dlatego, że macie kryzys.

A koleżanka? No trudno- stało się, jest w Twoich myślach, ale nie porównuj tych dwóch kobiet. One są na różnych etapach swojego życia. Nie wiesz, czy gdyby żona nie miała takiej pracy, jak koleżanka, czy nie byłaby dla ciebie bardziej atrakcyjna. Nie wiesz też, jak ta koleżanka poradziłaby sobie w kryzysie. Nie wiesz też, czy twoja zona nie dałaby sobie lepiej rady jako samotna matka, niż ta koleżanka, która wodziła wzrokiem za tobą dłuższy czas. Zrzuć ją z piedestału i przypomnij sobie, dlaczego kiedyś odczuwałeś do niej niechęć.

A emocje? Emocje może i uzależniają, ale również szybko gasną, jeśli nie są dokarmiane. Tracą się szybciej niż lata przyjaźni, przyzwyczajeń, wspólnej drogi. Szybciej znikają niż uczucia przywiązania, sentymentu i miłości.

Słowa ranią najbardziej. Szczególnie takie jak: "nie ma mleka do kawy" i "zjedz sałatę".

125

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

McMiodek na pewno skorzystam z twoich sugestii. Sytuacja z kolezanką dodatkowo mnie motywuje.  Nie spodziewam sie niestety naglego zwrotu, w relacjach i przeczuwam ze przez to myśli o kolezance beda mi nadal mącic w glowie.

126

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:


Zeby odpowiedziec na te pytania musialbym sie zastanowic, a to chyba nie o to chodzi.

Hehehe, cytat miesiąca jak dla mnie.
Sorry Ppppp, to było silniejsze ode mnie. Juz znikam.
<oddalający się śmiech>>

127

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Naprędce napisał/a:
ppppp.ppppp napisał/a:


Zeby odpowiedziec na te pytania musialbym sie zastanowic, a to chyba nie o to chodzi.

Hehehe, cytat miesiąca jak dla mnie.
Sorry Ppppp, to było silniejsze ode mnie. Juz znikam.
<oddalający się śmiech>>


Dla mnie to zenujące, ze musze sie zastanawiac co mi sie podoba w kobiecie z która mieszkam. Takie rzeczy powinny sie same od razu nasuwać !

128

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Averil, summerka88, przeglądnołem jeszcze raz co napisałyście. Mimo wszystko w jakis sposób prowokuje do musleniayślenia. Byc moze bedzie przydatne w ulozeniu relacjo z zona.

129

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

pppp.pppp, ja Ci jeszcze coś napiszę, bo jesteś tu "nowy".

Forum ma swoje tempo, często zawrotne. Warto wrócić za jakiś czas do wcześniejszych komentarzy, już bez emocji. Emocji zaś w działach o związkach, a szczególnie we FLIRT-ZDRADA-ROZWOD-ROZSTANIE ze zrozumiałych względów jest najwięcej- po obu stronach ekranu.

Potraktuj to, co ci tu ludzie piszą właśnie jako impuls do refleksji, tylko i wyłącznie. Nikt tu nie da ci złotej recepty na twój problem- pracę w realu wykonasz ty sam i ty sam będziesz ponosić konsekwencje swoich wyborów. Na twoim wątku widzę dobrze postawione pytania. Potrzeba czasu, aby niektóre z nich przemyśleć.

I jeszcze raz w kwestii działania mechanizmu zdrady emocjonalnej i odbioru stałego partnera coś ci podkreślę- mózg tak działa, że "tej nowości i świeżości" przypisuje w odbiorze same zalety, zaś "starej" tych zalet ujmuje i dodaje jeszcze ekstra wady. Miej to na uwadze, kiedy będziesz myślał o tych dwóch kobietach.

Masz już wiele danych zgromadzonych na swoim wątku, teraz myśl, analizuj i ...podejmuj decyzje. smile

130

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Święta to dobry czas, by zacząć gadać ludzkim głosem, jak już przemyślisz swoją sytuację, to spróbuj po ludzku porozmawiać z żoną.

Natomiast nie nastawiaj się na conocny sex, w nagrodę za to, że jednak wybrałeś ślubną, a nie koleżankę z pracy, nie nastawiaj się, że skoro ty, być może, poczujesz potrzebę naprawienia relacji, to żona też, że oboje będziecie mieli ten sam pomysł na dalsze życie, że nagle zaczniecie doceniać siebie nawzajem, wpierać się w trudnych chwilach, itd. Nie wiem jaka jest twoja żona, ale być może ona też po latach twojej "nieobecności" uznała, że nic z tego nie będzie i musi dotrwać do momentu, gdy dzieci podrosną, gdy zjawi się książę z bajki, gdy będzie zarabiać wielką kasę, gdy....

Życzę ci jednak powodzenia, mimo całego trudu, mam nadzieję, że wam się uda.

131

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Dziekuje wszystkim za komentarze. Nie spodziewalem sie takiego odzewu. Zaluje ze wczesniej tu nie zagladnołem. Niestety, duzo wskazuje ze najblizszy czas to prawdopodobnie powrot koszmarów finansowych. Jesli nie uda mi sie im zaradzic, na nowo w nasze zycie wkroczy stres, zal, frustracja, zwątpienie.
Wziolem sobie do serca to co tu przeczytalem, wiec jesli nawet nie bedzie szansy na poprawe zwiazku, moze uda mi sie ochronic zone przed nieświadomym zraniemiem.
Okolo rok temu, bedąc w podobnej sytuacji jak ta ktora znow sie zbliza, nawiazal sie mój blizszy kontakt z kolezanką. Wtedy dodala mi siły, aby wyjsc z klopotow. Co do niej - normalna kobieta, troche zagubiona.  Teraz jak na to patrze, wydaje mi sie ze obydwoje mamy mieszane uczucia co do bliższej relacji. Do niczego powaznego nie doszlo (a byl ku temu czas), wiec juz raczej nie dojdzie.
Obawiam sie tego co moze przyjsc. Juz widze po oczach zony bezsilnosc i stres. W tymomencie nie wyobrazam sobie ze móglbym ja zdradzic. To jest chyba to o czym pisala McMiodek.

132

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Averyl napisał/a:

Święta to dobry czas, by zacząć gadać ludzkim głosem, jak już przemyślisz swoją sytuację, to spróbuj po ludzku porozmawiać z żoną.

Natomiast nie nastawiaj się na conocny sex, w nagrodę za to, że jednak wybrałeś ślubną, a nie koleżankę z pracy, nie nastawiaj się, że skoro ty, być może, poczujesz potrzebę naprawienia relacji, to żona też, że oboje będziecie mieli ten sam pomysł na dalsze życie, że nagle zaczniecie doceniać siebie nawzajem, wpierać się w trudnych chwilach, itd. Nie wiem jaka jest twoja żona, ale być może ona też po latach twojej "nieobecności" uznała, że nic z tego nie będzie i musi dotrwać do momentu, gdy dzieci podrosną, gdy zjawi się książę z bajki, gdy będzie zarabiać wielką kasę, gdy....

Życzę ci jednak powodzenia, mimo całego trudu, mam nadzieję, że wam się uda.

Nuestety w kontekscie najblizszych dni, to juz nie chodzi o seks, czy romantyzm, ale o podtrzymanie sie na duchu.

133

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Nie jest żenujące wymienienie bez zastanowienia miłych dobrych pozytywnych cech zony z która sie mieszka. Jakbys takie widział to okresliłbys to w kilku a nawet jednym słowie że ja po prostu kochasz, że jest najwazniejsza w twoim zyciu, Więc przemyśl to na spokojnie bo mimo wypowiedzi tu to twoje zycie. Ale z całą pewnościa nie ułozysz go z koleżank.ą bo nie weźmie na siebie bagazu faceta z provblemami i alimentami kobieta która jest wyzwolona od takich problemów. Ona potrzebuje dowartościowania a ty jestes łatwym obiektem z uwagi na problemy domowe. Dostrzez zalety zony zanim bedzie za późno.

134

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Krukl16021 Zenujace jest jesli sie nie potrafi wymienic dobrej cechy bez zastanowienia.
Co do kolezanki - logiczne argumenty sa przekonujace.

135

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Przeczytałem wątek od początku. Lektury trochę się nazbierało, więc możliwe, że wiele istotnych spraw przeoczyłem, nie zatrzymałem uwagi. Jednak tak na gorąco mam pewne refleksje. I_see_beyond radziła zapoznać się z innymi, podobnymi tematami, bo sprawa jest typowa, zwyczajna, powszechna. Przyszłość i chyba Averyl postulowały (czy może proponowały) szczerą rozmowę, bez lęku, bez oczekiwań. Odniosłem wrażenie, ze największym problemem, jaki tu jest widziany, jest ryzyko "zdrady fizycznej" (dokonaną już chyba zdradę emocjonalną raczej się pomija albo przeoczyłem...)
Zatem, idąc za radą I_see_beyond, gdyby spróbować oprzeć propozycję rozwiązania na tym, co zostało napisane w innych tematach, można znaleźć proste rozwiązanie. Autor nie musi wyrzucać koleżanki z głowy. Koleżanka jest problemem, dopóki jest tajemnicą ukrywaną przed żoną. Z tematów dotyczących zdrady jasno wynika, że tym, co w zdradzie boli, jest kłamstwo, ukrywanie. Najprostsze rozwiązanie - ujawnić potrzebę kontaktów z koleżanką. powiedzieć o tym żonie. Jesli żona też nie jest jakąś niespotykaną indywidualistką lecz - przepraszam za określenie, ale nawiązuję do typowej sytuacji autora - typową kobieta w związku z problemami, zaboli ją kłamstwo i tajemnice. Nie sama koleżanka. Jeśli to się sprawdzi, odpada chyba ryzyko, o którym pisała I_see (czyli rozpoczęcie przygody z koleżanką może skutkować kolejnym problemem i bólem wielu osób). Jak się zdaje podstawą jest prawdomówność i nieukrywanie niczego przed żoną.
Ma to oczywiście związek z postulatem Przyszłości i Averyl. Szczera rozmowa z żoną, bez lęku...

Niestety, mimo kuszącej łatwości rozwiązania tego problemu, nie wierzę w to rozwiązanie. Nie wierzę, że to wystarczy. Nie wierzę w gotowość obu stron, do takiego postawienia sprawy. Szczera rozmowa bez lęku - na pierwszy rzut oka wydaje się OCZYWIŚCIE czymś dobrym. Czymś, czemu niczego nie można zarzucić. A jednak zarzucić można. Szczere rozmowy bez lęku dobre są na początku, gdy dopiero szykujemy się do związku. Ryzykujemy wtedy, że okaże się, że nie pasujemy do siebie i nie zdecydujemy się na związek. Tu mamy sytuację związku dokonanego i trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że taka rozmowa może nieść ryzyko... zakończenia związku. I w tym momencie wydaje mi się niezrozumiałe - dążenie do zapobieżenia zdradzie z jednej strony i chyba o wiele lżejsze podjęcie ryzyka zakończenia związku.

136

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Mam nadzieję, że nie mieszasz pojęć.
Najpierw autor musi się zdecydować, czy woli koleżankę, czy żonę (chyba wybrał żonę).
Czy mówić jej o czymś co się dzieje tylko w głowie? nie wiem, wszystko zależy od kontekstu, być może to zrani kobietę, (która i tak ma doła), a może obudzi do rywalizacji. Z drugiej strony o czym ma mówić - "dobrze rozmawia mi się z koleżanką, ale nie zdradzam cię"?
Porozmawiać szczerze - to nie jest tak, że jak jedna strona będzie chciała naprawiać, to dokładnie tego samego będzie chciała druga strona, już na samym początku może być wielka katastrofa. Oczywiście, że szczera rozmowa, może nie odnieść efektu, bo niby dlaczego jedna rozmowa miałabym zmienić lata zaniedbań w relacji? Ryzyko? Ale to nie rozmowa jest ryzykowna, tylko sama sytuacja, która jest między nimi, być może nie da się tego uratować, prawie na pewno będzie się to wiązało z ciężką i wielokrotnie nieskuteczną pracą nad związkiem, ale jest to możliwe.

137 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond (2016-12-20 21:40:40)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
dżdżownick napisał/a:

Lektury trochę się nazbierało, więc możliwe, że wiele istotnych spraw przeoczyłem, nie zatrzymałem uwagi.

Oj, chyba to było dość szybkie i pobieżne czytanie. smile

To ja śpieszę podkreślić i ewentualnie jeszcze raz innymi słowy przedstawić swój punkt widzenia w tym temacie na problem autora oraz moją ewentualną radę dla autora odnośnie tajemnic, koleżanek i "głowy" ogólnie. smile

dżdżownick napisał/a:

Zatem, idąc za radą I_see_beyond, gdyby spróbować oprzeć propozycję rozwiązania na tym, co zostało napisane w innych tematach, można znaleźć proste rozwiązanie. Autor nie musi wyrzucać koleżanki z głowy. Koleżanka jest problemem, dopóki jest tajemnicą ukrywaną przed żoną.

Nigdzie takiej rady nie udzieliłam i nie napisałam nic podobnego. Tematy warto przejrzeć, żeby zobaczyć, że takie układy opisane przez autora wpisują się w pewne schematy (np. długi staż w z związku, problemy małżeńskie, pojawienie się atrakcyjnej osoby trzeciej), no i poczytać, co przede wszystkim oznacza zdrada dla ZDRADZONEGO. Głównie zdradzeni zakładają wątki w dziale o zdradzie i  rozstaniach - przepracowują własne, ogromnie trudne i bolesne emocje. Tam autor nie znajdzie rozwiązania swojego problemu. On znajdzie rozwiązanie SAM, w realu, BYĆ MOŻE refleksje, jakie będzie miał po lekturze forum mu w tym pomogą.

Podsumuję jeszcze swoje stanowisko tutaj, aby stało się jasne dla wszystkich, również tych, którzy w temat się nie wczytują. Po pierwsze, w swoich postach na tym wątku skupiłam się na przedstawieniu mechanizmu jak to krok po kroku można popłynąć emocjonalnie w stronę koleżanki kiedy się ma problemy w małżeństwie. Po drugie, zwróciłam autorowi uwagę, jak będąc uwikłanym w myślenie o kimś innym, postrzega się swojego stałego partnera. Po po trzecie, podkreśliłam, iż każdy z nas podejmuje WYBORY życiowe, za którymi idą określone KONSEKWENCJE.

Moja rada jest w takich sytuacjach jedna - tak, mamy emocje, nie nad wszystkimi niektórzy panują, jednak obok emocji jest jeszcze coś takiego jak ROZUM I WOLNA WOLA, do stosowania których zawsze gorąco zachęcam. smile
I jeszcze raz podkreślę: wybór = konsekwencja tego wyboru.

A po czwarte w kontekście mojej własnej osobistej historii oraz zabierania głosu na różnych wątkach o zdradzie prezentuję zawsze JEDNO STANOWISKO - "koleżanki", między którymi to a zajętymi mężczyznami "iskrzy", jak to opisał sam autor - stanowią realne zagrożenie dla związków przeżywających kryzys. Autor to dostrzegł, dlatego się tu zalogował. I z tego co wyczytałam oboje z żoną zdecydowali się na związek oparty na wierności. To dla nich jest WARTOŚĆ.

I tak, jeszcze raz to napiszę - wejście w relację z taką "koleżanką", z którą iskrzy, oznacza zranienie wielu osób. Zdrada to EMOCJE. Bolesne. Ten motyw pojawia się w każdym temacie tutaj.

138

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
dżdżownick napisał/a:

. Przyszłość i chyba Averyl postulowały (czy może proponowały) szczerą rozmowę, bez lęku, bez oczekiwań. Odniosłem wrażenie, ze największym problemem, jaki tu jest widziany, jest ryzyko "zdrady fizycznej" (dokonaną już chyba zdradę emocjonalną raczej się pomija albo przeoczyłem...)
Zatem, idąc za radą I_see_beyond, gdyby spróbować oprzeć propozycję rozwiązania na tym, co zostało napisane w innych tematach, można znaleźć proste rozwiązanie. Autor nie musi wyrzucać koleżanki z głowy. Koleżanka jest problemem, dopóki jest tajemnicą ukrywaną przed żoną. Z tematów dotyczących zdrady jasno wynika, że tym, co w zdradzie boli, jest kłamstwo, ukrywanie. Najprostsze rozwiązanie - ujawnić potrzebę kontaktów z koleżanką. powiedzieć o tym żonie. Jesli żona też nie jest jakąś niespotykaną indywidualistką lecz - przepraszam za określenie, ale nawiązuję do typowej sytuacji autora - typową kobieta w związku z problemami, zaboli ją kłamstwo i tajemnice. Nie sama koleżanka. Jeśli to się sprawdzi, odpada chyba ryzyko, o którym pisała I_see (czyli rozpoczęcie przygody z koleżanką może skutkować kolejnym problemem i bólem wielu osób). Jak się zdaje podstawą jest prawdomówność i nieukrywanie niczego przed żoną.

Wydaje mi sie ze troche popłynołes .... Rozumowanie, ze moja zone bardziej zaboli klamstwo i tajemnice niz fakt zauroczenia inna osoba jest totalnie chybiony. Tez czytalem fora zdradzonych kobiet, i tam wszedzie przebija motyw uprawiania seksu meza z inna kobieta. To chyba najbardziej boli, a klamstwo i oszukiwanie jest czyms z czym spotyksja sie "namacalnie" dlatego o tym piszą. 

A zdrada emocjonalna - cóż, pojecie bardzo ulotne. Zdrada fizyczna - pojecie realne.

139

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

ppppp.ppppp zastanowiłeś się? umiałbyś odpowiedzieć na pytania:

McMiodek napisał/a:

A jaka jest Twoja żona? Tzn. tak z charakteru? Lubisz ją? Fajna z niej babka tak na ogół? Co o niej dobrego możesz powiedzieć, ale czegoś, co Tobie przypada do serca?

140

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Wydaje mi sie ze troche popłynołes .... Rozumowanie, ze moja zone bardziej zaboli klamstwo i tajemnice niz fakt zauroczenia inna osoba jest totalnie chybiony. Tez czytalem fora zdradzonych kobiet, i tam wszedzie przebija motyw uprawiania seksu meza z inna kobieta. To chyba najbardziej boli, a klamstwo i oszukiwanie jest czyms z czym spotyksja sie "namacalnie" dlatego o tym piszą. 

A zdrada emocjonalna - cóż, pojecie bardzo ulotne. Zdrada fizyczna - pojecie realne.

Oj chyba niezbyt uważnie czytałeś wątki zdradzonych kobiet. One właśnie najbardziej nie mogą wybaczyć zdrady emocjonalnej. W wielu przypadkach opisanych na forum nawet nie było zdrady fizycznej a ból i rozpacz zdradzonych kobiet wielka. Po zdradzie fizycznej często kobiety czują wstręt do zdradzających partnerów, co uniemoźliwia im seks. Ale to zdrada psychiczna jest dla nich największym bólem. Prawda jest też taka, że rzadko mamy do czynienia TYLKO że zdradą emocjonalną, bo gdy wychodzi ona na światło dzienne, to już jest także po konsumpcji. Może i dla ciebie zdrada emocjonalna jest pojęciem ulotnym, ale nie dla zdradzonych kobiet.

Inaczej jest w przypadku mężczyzn, którzy boleśniej odczuwają zdradę fizyczną swojej partnerki. Odbierają ją jako wyraz swojej niemocy zaspokojenia seksualnego "swojej" kobiety, w czym wyręczył ich inny samiec.

141

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Summerka, masz troche racji. Na pewno zdrade inaczej odbieraja męzczyzni inaczej kobiety. Natomiast czy sensowne jest informowanie zony ze inna kobieta mi sie podoba ? Jak dla mnie jest to pozbawione sensu.

142 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-22 16:44:27)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Natomiast czy sensowne jest informowanie zony ze inna kobieta mi sie podoba ? Jak dla mnie jest to pozbawione sensu.

Hę, nie jest prosto i jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Bo to zależy.

Jeśli chcesz odbudować swój związek i zbliżyć się do żony, to powiedzenie po prostu, że zauroczyłeś się w koleżance z pracy, byłoby niezbyt rozsądnym wyjściem, bo sprawiłbyś żonie ogromny ból oraz utraciłbyś jej zaufanie, jej wiarę w ciebie i wasz związek. Ale to też nie zamknęłoby drogi do późniejszego wzmocnienia waszej relacji, tym bardziej jeśli twoja żona potrafi docenić szczerość i bezpośredniość. Ale byłoby boleśnie, trudno i ciężko na początku.

Rada dżdżownicka o wyjawieniu prawdy żonie miała na celu odarcie relacji z koleżanką z aury tajemniczości i zakazanego owocu, która jest jednym z elementów typowej zdrady, w której zdradzający szuka emocji ekscytujących i pozytywnych, brakujących mu w codziennym życiu. Wyjawienie prawdy żonie pozbawiłoby relację z koleżanką ważnego elementu a ciebie zmusiło do konfrontacji z rzeczywistością. Częścią tej rzeczywistości byłby niestety ból i poczucie krzywdy twojej żony.

Jak mi się wydaje, to rada Przyszłości o szczerej rozmowie z żoną nie dotyczyła wyjawienia żonie prawdy o zauroczeniu koleżanką, ale odsłonięcia się przed żoną ze swoimi uczuciami. Problem w tym, że ty sam nie wiesz, co czujesz. Coś odczuwasz, ale nie jesteś w stanie zdefiniować emocji, nazwać ich nadając im wyrazistego kształtu, zrozumieć je. Np. czujesz irytację, skierowaną na żonę, ponieważ ona jest niechętna w łóżku. Odbierasz jej zachowanie jako umocowanie do tego, aby poszukać sobie na boku rozwiązania problemu. Nie zastanowiłeś się skąd twoja złość na żonę, przecież ona nie jest niewolnikiem twoich potrzeb. Gdybyś przyjrzał się temu głębiej, to mógłbyś zrozumieć, że na bardziej nieświadomym poziomie obawiasz się, że niechęć twojej żony może wynikać z tego, że nie jesteś dla niej atrakcyjnym partnerem. Seks (szczególnie u kobiet) zaczyna się z głowie. Zatem żeby "zabić" tę nieprzyjemną myśl o tym, że może nie jesteś wystarczająco atrakcyjny, chętnie reagujesz na gesty zainteresowania że strony koleżanki, które świadczą, że jednak jesteś atrakcyjny. Stąd może twoja złość na żonę, bo skoro innej kobiecie możesz się podobać, to z żoną jest "coś nie tak", że nie reaguje ochoczo na propozycje seksu.

Dlatego blisko mi do rady Przyszłości żebyś się przed żoną odsłonił ze swoimi uczuciami. Ale nie odsłońil z uczuciami do koleżanki, ale odsłońił w sensie pokazania jej ogólnego stanu twoich myśli i emocji. Ale najpierw sam musisz swoje emocje i myśli ogarnąć, zrozumieć i nazwać.

143

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

@ I-see_beyond
Może więc zbyt daleko zaszedłem z interpretacją Twoich słów. Te uznałem jednak za zachętę:

I_see_beyond napisał/a:

Jak Ci pomóc?...

Ano, zanim wejdziesz w ten syf, zwany zdradą, poczytaj sobie wątki z działu Rozstanie-Flirt-Zdrada-Rozwód, może to ci da do myślenia może nie...

do zapoznania się z historiami innych ludzi i na ich podstawie, jak odczytałem, można spróbować znaleźć rozwiązanie. Wiemy, że zdrady są złe, wiemy, że sprawiają ból. Ale też wiemy, co boli. I przynajmniej ja zauważyłem, że bardzo ważny jest problem kłamstwa. Że na tym polega zdrada i ból z nią związany. A z drugiej strony szczerość jest uznawana za cenną wartość.

ppppp.ppppp napisał/a:

Wydaje mi sie ze troche popłynołes .... Rozumowanie, ze moja zone bardziej zaboli klamstwo i tajemnice niz fakt zauroczenia inna osoba jest totalnie chybiony. Tez czytalem fora zdradzonych kobiet, i tam wszedzie przebija motyw uprawiania seksu meza z inna kobieta. To chyba najbardziej boli, a klamstwo i oszukiwanie jest czyms z czym spotyksja sie "namacalnie" dlatego o tym piszą. 

A zdrada emocjonalna - cóż, pojecie bardzo ulotne. Zdrada fizyczna - pojecie realne.

ppppp.ppppp - podzieliłem się z Tobą tym, czego się dowiedziałem na forum, w rozmowach z innymi lub tylko po przeczytaniu dawnych historii. Rozumiem Twój sprzeciw, bo "na zdrowy rozum" tym, o co żona mogłaby mieć pretensje jest inna kobieta. Seks z inną. Jednak czy na pewno? Jeśli dla żony seks jest nieistotny (nie ma już nań ochoty), to czy jesteś pewien, że seks z inną będzie ją jakoś szczególnie zajmował? Rozmawiałem tu z kobietą zdradzoną emocjonalnie (seksu na boku nie było) i zapamiętałem w jej wypowiedzi bardzo wyraźne stwierdzenie, że każde kłamstwo uznałaby za zdradę. Nie tylko flirt czy jakieś sprawy związane z inną kobietą. Jeśli zataisz przed żoną, że zdobyłeś jakieś dodatkowe pieniądze, by móc je wykorzystać dla siebie, byłoby to uznane za zdradę przez tą kobietę, z którą rozmawiałem. Wydaje Ci się to dziwne?
Podobno znaleźliście rozwiązanie Waszych problemów, czy raczej ich części, jak wyczytałem w słowach I_see_beyond, czyli zdecydowanie się na życie w wierności, co stanowi dla Was wartość. Być może to rzeczywiście pomoże Ci wyrzucić koleżankę z głowy. Teraz motywuje Cię uznanie dla słusznego kierunku. I tego uznania, jak sądzę, będziesz potrzebował, by mieć siłę na trwanie w tej decyzji.


Averyl napisał/a:

Mam nadzieję, że nie mieszasz pojęć.
Najpierw autor musi się zdecydować, czy woli koleżankę, czy żonę (chyba wybrał żonę).
Czy mówić jej o czymś co się dzieje tylko w głowie? nie wiem, wszystko zależy od kontekstu, być może to zrani kobietę, (która i tak ma doła), a może obudzi do rywalizacji. Z drugiej strony o czym ma mówić - "dobrze rozmawia mi się z koleżanką, ale nie zdradzam cię"?
Porozmawiać szczerze - to nie jest tak, że jak jedna strona będzie chciała naprawiać, to dokładnie tego samego będzie chciała druga strona, już na samym początku może być wielka katastrofa. Oczywiście, że szczera rozmowa, może nie odnieść efektu, bo niby dlaczego jedna rozmowa miałabym zmienić lata zaniedbań w relacji? Ryzyko? Ale to nie rozmowa jest ryzykowna, tylko sama sytuacja, która jest między nimi, być może nie da się tego uratować, prawie na pewno będzie się to wiązało z ciężką i wielokrotnie nieskuteczną pracą nad związkiem, ale jest to możliwe.

Averyl, bardzo możliwe, że mieszam pojęcia, że nie wstrzelam się dokładnie w taki sens Twoich wypowiedzi czy wypowiedzi innych osób. Niemniej jednak zainteresowała mnie koncepcja szczerej rozmowy. Zastanawiam się w imię czego miałaby być ta rozmowa. Miałaby rozwiązać problem czy ratować związek? Jako droga do rozwiązania problemu być może się nadaje. Rozwiązaniem problemu może być rozwód i szukanie innych możliwości "życia". Problematyczne to się staje, gdyby miało chodzić o ratowanie związku. Zauważasz, że to nie rozmowa jest ryzykowna, ale sama sytuacja, o której mieliby rozmawiać. Owszem - nie rozstaną się z powodu szczerej rozmowy. Ale szczera rozmowa może być postawieniem przed koniecznością wykonania ruchu. Inaczej jest domyślać się, że "już mnie nie kocha", inaczej jest usłyszeć "nie kocham Cię już a sił do walki o nasz byt dają mi cieplejsze myśli o koleżance". To jest jasne, że niebezpieczna dla związku jest sytuacja, którą wspólnie wytworzyli. No i właśnie - wytworzyli ją wspólnie. Oboje ją znają na tyle, na ile to jest widoczne i na ile mogą przeczuwać. Swoistą rozmową są już ich zachowania wobec siebie. Jeśli podjęli się stworzenia związku (czy mogę domyślać się, że do śmierci?) dbanie o trwałość związku jest chyba tak samo ważne, jak unikanie zdrady, jeśli nie ważniejsze. Człowiek, który ma takie problemy w związku, jak autor, nie powinien porywać się na totalną, szczerą rozmowę bez lęków, o wszelkich bolączkach, lecz znaleźć siłę w sobie na walkę. Rozmowy - owszem, jeśli już koniecznie chcą, w konkretnych sprawach, np. kwestia seksu ("czy robię coś źle, że nie masz ochoty na seks ze mną?" - chociaż i tak moim zdaniem to ślepy zaułek).
Szczera rozmowa to przereklamowany półśrodek. Coś jak lek na objawy zamiast profilaktyki i zdrowego odżywiania się i trybu życia. Czy nie lepiej dłużej przechorować jakąś chorobę ale uniknąć skutków ubocznych leku? Taka totalnie szczera rozmowa mogłaby pozostawić rysy, pęknięcia. Jest to realne ryzyko. Dlatego uważam, że pppp dobrze zrobił nie opowiadając  żonie tego wszystkiego, co nam tutaj opowiedział. Szukając rozwiązania problemów powinien mieć na względzie nie tylko kwestię wierności, ale i trwałości związku. Chyba, że się mylę i najistotniejsza w związku jest wierność.

144

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Szczera rozmowa to nie jest coś, co uratuje każdy związek, bardzo często doprowadza do zakończenia związku. Może najpierw należy przeprowadzić ze sobą samym szczerą rozmowę. Nie wiem jak wygląda sytuacja autora, to co napiszę, to gdybanie, może zupełnie rozmijam się z rzeczywistością:
pojawiły się problemy --> jak forma ucieczki pojawiła się koleżanka --> skoro jest koleżanka, to tym bardziej widać, czuć jak niewiele jest między małżonkami
Co jest problemem? Co jest tematem rozmowy? W wielu przypadkach gdy problemy przerastają człowieka, to szuka się możliwości ucieczki, a nie rozwiązania problemów. Czasem rozmowa o tym, jak przetrwać, jak wspierać się, jak rozwiązać problemy wystarczy. W przypadku autora, który chce być z żoną, ale kompletnie nie wie, dlaczego, co jest w niej wartościowego, ot - formalność, są przecież małżeństwem. Rozmowa z żoną o tym, co ich łączy może być istotniejsza - można nie przyznawać się przed sobą samym, że nie kocha się już swojego partnera, można tkwić w związku, ale czasem powiedzenie na głos takiej prawdy, powoduje, że trzeba zrobić jakiś kolejny ruch - albo naprawić, albo rozejść się, albo nauczyć się wegetować.

Ja jestem zdania, że człowiek powinien wiedzieć, czego chce od życia, dokąd i po co zmierza, co chce po sobie zostawić. Jestem za tym, żeby być świadomym swojego miejsca w życiu. Rozmowa nie jest lekarstwem, rozmowa jest raczej formą powrotu do rzeczywistości.

Zgadzam się, że rozmowa jest trochę przereklamowana, ale z innych powodów. Wiele osób, zwłaszcza par z wieloletnim stażem, z problemami, z latami doświadczenia w "nierozmawianiu" nie jest w stanie szczerze rozmawiać, nie jest w stanie oderwać się od swojego poczucia krzywdy (czyli bycia skrzywdzonym przez rozmówcę), nie jest w stanie wczuć się w położenie drugiej strony, nie jest w stanie skupić się na celu do osiągnięcia, za to korzysta z każdej możliwości, by odreagować lata krzywdy i dokopać drugiej stronie. Schematy, którymi posługują się ludzie, są bardzo trudne do przełamania, więc jeśli nie ma motywacji z żadnej strony, to niby co miałoby zamienić rozmowę w szczerą rozmowę, zamiast w kłótnie?

Wiele razy padło pytanie do autora - kogo wybiera, żonę czy koleżankę (i dlaczego). Na ogół nie da się ożywić trupa żadną reanimacją, jeśli między ludźmi wieje chłodem jak z kostnicy, to może czasem lepiej ułożyć sobie życie z kimś innym, niż żonie, dzieciom zatruwać życie swoim niezadowoleniem.
Oczywiście to nie są takie proste decyzję, bo nawet jeśli już nie kocha się, to przecież w tym układzie są dzieci, są problemy finansowe, jest  tysiące innych czynników, które wpływają na ostateczną decyzję.

145 Ostatnio edytowany przez dżdżownick (2016-12-22 16:12:31)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

@Averyl
Nikt z nas nie zna dobrze sytuacji autora. Wszyscy "gdybamy", "szukamy po omacku". Można chyba przyjąć, że oboje przestali być dla siebie wsparciem w tym najgłębszym znaczeniu. Nie są sobie tak bliscy, jak być może chciałoby się. Wiemy jednak, że zawarli związek, zobowiązali się do stworzenia ogniska domowego i mają dzieci, wspólne zobowiązania. Nawet jeśli miłość już się ulotniła, te zobowiązania pozostały. Zresztą to nie tylko kwestia zobowiązań. Nawet jeśli nie kochają się już, to jednak są sobie bliżsi, niż sąsiedzi, niż znajomi, nadal są w stanie pomagać sobie, gdy ktoś z nich będzie potrzebować pomocy. Dlaczego z tego rezygnować? Mam wrażenie, że większość wpisów w tej dyskusji zajmuje się kwestią niebezpieczeństwa zdrady i przed tym chce uchronić ppppp i Jego żonę. Rozstanie jest brane pod uwagę jako jedna z możliwości rozwiązania problemu. Jeśli tak, to należałoby chyba założyć, że rozstanie jest mniej bolesne niż zdrada. A to chyba trudno założyć. Jeśli jednak dopuszcza się takie myślenie, że rozwód byłby rozwiązaniem problemów, dlaczego bez zastanowienia odrzucać inny wariant mniejszego zła, czyli dopuszczenie seksu na boku, jeśli to pozwoliłoby autorowi na czerpanie sił do starań o ich dobrobyt? Koleżanka, jak to wszyscy zauważają, pojawiła się jako forma ucieczki od problemów. Nie zaś jako pogoń za rozrywką. To coś znaczy. Teoretycznie można twierdzić, że gdyby ppppp czas poświęcany na myślenie o koleżance poświęcił problemom, już miałby ich mniej lub już by je rozwiązał. Jednak to tylko teoria, bowiem bezustanne zajmowanie się problemami, bez wytchnienia, doprowadzi w końcu - w przypadku problemów niemożliwych do rozwiązania od razu - do załamania i być może do spotęgowania problemów. I to chciałbym poddać pod refleksję : dlaczego ewentualne rozstanie = TAK. UCZCIWE, a ewentualny seks na boku = NIE. NIEUCZCIWE. Czy nie są to "równoprawne" rozwiązania?
W przypadku rozstania nie mamy żadnej gwarancji, że obojgu będzie lepiej. Może będzie lepiej jednemu a drugiemu gorzej? Może oboje na tym stracą? Nie mieliśmy informacji, że są związkiem patologicznym, nie ma alkoholizmu, przemocy. Tylko prawdopodobnie wypalenie.
Będzie świetnie, jeśli rzeczywiście autor zrezygnuje z myśli o koleżance, ale nie będzie to wcale łatwe, coś będzie musiało być odskocznią od problemów a finanse i brak czasu nie zostawiają tu szerokiego pola możliwości. Odskocznia najprawdopodobniej znajdzie się w myślach.

146

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Chyba za daleko rozbudowałeś związki przyczynowo-skutkowe. Wchodzisz w związek i przyjmujesz pewne zasady, one obowiązują obie strony. Być może jednej stronie łatwiej byłoby bzykać na boku, bo mniejsze zło ;-) ale tych zasad nie da się zmienić jednostronnie. To jest bardziej konfliktogenne jedna strona myśli, by przetrwać, czy nawet próbować rozwiązać problemy mimo depresji, a druga - by w przyjemny sposób obejść problemy... no i co lepiej? może dlatego czasem warto porozmawiać, by wyzbyć się złudzeń, wiedzieć na czym się stoi.

147

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Przeczytalem ostatnie posty. Mam pare przemysleń.
1 -, z kolezanka nie doszlo do zblizenia. Caly czas byl jakby flirtem. Wie co o niej sadze. Blizsze relacje byly na przemian gaszone zarówno z jej jakjak i mojej strony. O stworzeniu zwiazku z nia nie ma mowy, pozabijamy sie. Natomiast ciagle myslenie o niej bylo meczace.
2 - opowiadam sie w tym momencie za zona i rodzina. Bedzie ciezko. Motywacje w sobie znalazlem - chce oszczędzic zonie i dzieciom bólu. Niestety, taka motywacja, jesli niebedzie wiazac sie z satysfakcja, na dlugo mi nie starczy.
3 -na dotychcasowe relacje z żona wplyw miala,sytuacja finansowa. Utrzymanie rodziny iobsluga zobowiazań spadly na mni, a majac zmienny dochod, spedzalem w pracy po 12h, i tak byly miesiace ze nie starczalo, a w domu słyszalem ze np. za pozno wracam. To powodowalo u mnie flustracje i bunt, tym bardziej ze sam juz bylem zmęczony tą sytuacja. Dla informacj - mycie garów i dzieci lezalo po mojej stronie.
4-  co czuje do zony ? Nie jestem w stanie tego jedniznacznie okreslic. Lubie jej bliskosc, lubie przytulic ją podczas snu, martwie sie o nia, chcialbym zeby byla szczesliwa. Ale z drugiej strony do szalu doprowadza mnie narzekanie i zrzucanie winy na mnie. Co do narzekania - kazdy a prawo czuc sie zle i ponarzekać ale niemalze codzienne narzekanie, powoduje u mnie ze sie "uodparniam" i zdaza sie ze nie zareaguje. Co z kolei rodzi pretensje z drugiej strony. I kolo sie zamyka. I szlak trafia adorowanie zony, dowartosciowanie, milą atmosfere.

5 - widoki na zmiane relacji kiepskie, poniewaz sprawy finansowe nie zostaly zamkniete, i na nowo bedzie ciezko. Co prawda to dodatkowo powoduje, ze chce uchronic rodzine przed nieprzyjemnosciami, ale spowoduje ze wroca wczesniejsze probleyy. Zeby cos poprawic, musze sam sie ogarnąc.

148

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Tak. Musisz się sam ogarnąć i tego Ci życzę. Życzę sił i znalezienia czegoś przyjemnego, neutralnego, co pozwoli Ci na jakiś azyl w myślach. Azyl przed ciągłym myśleniem o problemach.

149 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-12-23 09:35:16)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

4-  co czuje do zony ? Nie jestem w stanie tego jedniznacznie okreslic. Lubie jej bliskosc, lubie przytulic ją podczas snu, martwie sie o nia, chcialbym zeby byla szczesliwa. Ale z drugiej strony do szalu doprowadza mnie narzekanie i zrzucanie winy na mnie. Co do narzekania - kazdy a prawo czuc sie zle i ponarzekać ale niemalze codzienne narzekanie, powoduje u mnie ze sie "uodparniam" i zdaza sie ze nie zareaguje. Co z kolei rodzi pretensje z drugiej strony. I kolo sie zamyka. I szlak trafia adorowanie zony, dowartosciowanie, milą atmosfere.


Fajnie, że myślisz o niej, o dzieciach, o was jako o rodzinie. Porozmawiaj z nią na spokojnie, powiedz jej o tym, przyjmij na spokojnie, co on ma ci do zarzucenia (choćby to była praca do późnych godziny tongue), skupcie się na tym, co można zmienić (na nie powielaniu schematu błędów), nie na pretensjach. Być może wiele razy będziesz musiał spróbować, ale pisałeś, że ona ma depresję, więc będzie mieć jeszcze mniej motywacji do zmiany. Uświadom jej, że właśnie jest ten moment, by ratować wasz związek, zanim wszystko rozpadnie się.
Spróbuj zmienić swoje myślenie o takich sytuacjach - nie chodzi o to, kto ma rację, a kto nie, tylko o błędne koło. Sam zauważyłeś akcja - reakcja, ktoś musi być tym kto to przerwie, spróbuj ją zaskoczyć inną reakcją, zamiast nie reagować, zaproponują, że np. jutro wrócisz wcześniej o 17, zapytaj się jak chciałabym spędzić ten czas.  Być może sama uzna, że jednak musisz pracować, bo inaczej będzie nękać was windykator, a może spędzicie miło czas, co pozwoli psychicznie odpocząć, nabrać jakiegoś dystansu i większego zrozumienia dla sytuacji.
Spróbuj pomyśleć o jakiejś nawet małej zmianie w waszym życiu - niech będzie jeden wieczór tylko dla niej, tylko dla ciebie, albo kilka godzin rodzinnie spędzonych ale zupełnie inaczej - idźcie do lasu na spacer, pozwiedzajcie coś w okolicy, czasem są dni kiedy wejścia do muzeum są za darmo, odwiedźcie znajomych, cokolwiek co zburzy ustalony rytm, wówczas łatwiej jest coś zmieniać. Wiem, że musicie oboje ciężko pracować i nie macie czasu, ale aby coś zmienić, trzeba robić coś nielogicznego, nierealnego, nieschematycznego, coś innego. Próbuj powodzenia!

150

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

@kolego dżdżownick, nie mam oczywiście wpływu co kto wyczyta w moich postach i jak je zinterpretuje, smile  jednak doprecyzuję dla Ciebie jeszcze dlaczego odesłałam autora do lektury pewnego smutnego działu. Otóż część ludzi ma w sobie EMPATIĘ, potrafi wczuć się w emocje innych i zanim podejmie działania, które będą miały określony wpływ na kogoś, wykorzysta tę wiedzę, jak ktoś inny może się czuć w wyniku tych naszych działań. Autor empatię ma. A ten "azyl w myślach" podoba mi się. Życzę autorowi, aby to przestała być koleżanka-sam napisał, że ostatecznie źle się z tym wszystkim czuje. Azyl i czerpanie siły to może też być fajna pasja, może autor przypomni sobie, że takową ma i poczuje "flow". To daje power.


pppp.pppp, forum i formułowanie własnych wniosków tutaj jest dla Ciebie, mam nadzieję, że pomoże Ci częściowo uporać się z kryzysem małżeńskim, nadać jakiś pozytywny impuls do działania w dobrym kierunku. To żadna rewelacja, to co napiszę, że takowe kryzysy to standard w długotrwałych relacjach.

Jednak te trudności są PO COŚ - związek może na tym "skorzystać", ludzie mogą się czegoś nowego i dobrego nauczyć, dojrzeć, zyskać większą świadomość siebie i drugiego człowieka, zacząć ze sobą rozmawiać, na nowo dbać o siebie. Tak się dzieje, na tym polega m.in. życie, rozwiązujemy problemy, pokonujemy te kryzysy i idziemy dalej.

Jednak przed wikłaniem się w romanse konsekwentnie przestrzegam. wink Rozwój i poprawę jakości życia to można mieć i bez tego. wink

Ale do rzeczy. pppp.pppp, myślałam jeszcze o Twojej żonie. Ona ma taki sam poziom stresu jak i Ty. Szef idiota, a także czasem niesatysfakcjonująca praca w ogóle, potrafią zabić wszelką radość życia - jeśli ludzie nie mają strategii radzenia sobie z tym, to na dłuższą metę wykańcza. Mnóstwo ludzi tak ma, że "mentalnie" po przyjściu z pracy do domu...dalej w niej tkwi. To jest potem myślenie o pracy po nocach (m.in.dlatego Twoja żona nie ma ochoty na seks z Tobą). Dlatego też wkomponowuje słodycze w codzienne menu-kompensuje sobie brak serotoniny, hormonu szczęścia.

Piszący na tym wątku mają rację, że zawsze najpierw trzeba przyjrzeć się sobie i od siebie zacząć pracę. Zgadzam się w 100 %.

Jednak te czynniki zewnętrzne, a więc finanse i praca, mają też duży wpływ na związki. Dlatego też życzę Ci, autorze, pomyślnego rozwiązania Twoich spraw finansowych i ostatecznie zażegnania kryzysu małżeńskiego i poprawy jakości związku w ogóle.

Jeśli dwie osoby dostrzegają problem i CHCĄ go rozwiązać, to się da to zrobić. smile

151 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-23 12:29:39)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

2 - opowiadam sie w tym momencie za zona i rodzina. Bedzie ciezko. Motywacje w sobie znalazlem - chce oszczędzic zonie i dzieciom bólu. Niestety, taka motywacja, jesli niebedzie wiazac sie z satysfakcja, na dlugo mi nie starczy.

Ppppp.ppppp, może najpierw pomyśl a potem zacznij działać na rzecz przyszłej satysfakcji, zamiast już od początku asekurować się i tworzyć sobie w myślach drogę ucieczki. Zobacz, jak to z tobą jest, że jeszcze nie wiesz co i jak zrobisz a już szykujesz sobie drogę odwrotu.
Może szczera rozmowa z żoną będzie początkiem zmian w waszym związku? Samo nic się nie zrobi. To ty i twoja żona musicie zacząć działać

ppppp.ppppp napisał/a:

3 -na dotychcasowe relacje z żona wplyw miala,sytuacja finansowa. Utrzymanie rodziny iobsluga zobowiazań spadly na mni, a majac zmienny dochod, spedzalem w pracy po 12h, i tak byly miesiace ze nie starczalo, a w domu słyszalem ze np. za pozno wracam. To powodowalo u mnie flustracje i bunt, tym bardziej ze sam juz bylem zmęczony tą sytuacja. Dla informacj - mycie garów i dzieci lezalo po mojej stronie.

Chyba zdajesz sobie sprawę, że pretensje żony dotyczące twojego późnego powroty do domu to tylko pretekst. Tak samo jak dla ciebie myśli o koleżance były odreagowaniem i sposobem na oderwanie się od ponurej rzeczywistości, tak samo dla twojej żony pretensje o późne powroty są odreagowaniem. Przeważnie pod takimi słowami kryje się: "potrzebuję ciebie, tęsknię za tobą". Wydaje mi się, źe twoja żona jest podobna do ciebie, jeśli chodzi o świadomość emocji. To dobrze, bo razem możecie dochodzić do swoich rozwiązań.

ppppp.ppppp napisał/a:

4-  co czuje do zony ? Nie jestem w stanie tego jedniznacznie okreslic. Lubie jej bliskosc, lubie przytulic ją podczas snu, martwie sie o nia, chcialbym zeby byla szczesliwa. Ale z drugiej strony do szalu doprowadza mnie narzekanie i zrzucanie winy na mnie. Co do narzekania - kazdy a prawo czuc sie zle i ponarzekać ale niemalze codzienne narzekanie, powoduje u mnie ze sie "uodparniam" i zdaza sie ze nie zareaguje. Co z kolei rodzi pretensje z drugiej strony. I kolo sie zamyka. I szlak trafia adorowanie zony, dowartosciowanie, milą atmosfere.

Myślę, że twoja żona ma podobnie jak ty. Ona też lubi ciebie, twoją bliskość i dlatego chciałaby abyś mniej czasu spędzał w pracy, więcej z nią i dziećmi. I tak jak ciebie do szału doprowadzaja jej pretensje, tak samo ją również coś doprowadza do szału. Depresja często jest spowodowana tym, że nie wyrażane są takie podstawowe emocje jak złość. Pomyśl o tym. Tak jak ty jesteś między młotem a kowadłem, z jednej strony problemy finansowe i konieczność zapharowywania się, aby pospłacać długi a z drugiej strony narzekania żony. Tak samo twoja żona ma z jednej strony problemy finansowe, szefa palanta i świadomość, że to ty zarabiasz na życie a zdrugiej strony potrzebuje ciebie, twojego wsparcia i ciepła.

ppppp.ppppp napisał/a:

5 - widoki na zmiane relacji kiepskie, poniewaz sprawy finansowe nie zostaly zamkniete, i na nowo bedzie ciezko. Co prawda to dodatkowo powoduje, ze chce uchronic rodzine przed nieprzyjemnosciami, ale spowoduje ze wroca wczesniejsze probleyy. Zeby cos poprawic, musze sam sie ogarnąc.

Ludzie mają różne trudne życiowe sytuacje, problemy finansowe, choroby, nieszczęścia, ale gdy można wesprzeć się na drugim człowieku, jest nieco łatwiej przezchodzić przez życiowe zawirowania i kryzysy.
Życzę tobie na święta i po świętach, abyś miał w swojej żonie wsparcie, opiekę i przyjaźń oraz żeby ona to samo otrzymywała od ciebie smile

152

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Summerka, i_see_beyond, dzieki za sugestie. Staralem sie zmienic relacje - przynajmniej z mojej strony.
Nie jest lekko i mam do was pytanie. Co jakiś czas, niezaleznie od sytuacji, zona pokazuje ze przytyla i pada pytanie co ma  tym zrobic. No i wtedy "czar" pryska. Nie cjodzi o yo ze przyrytyla, tylko ze na to pytanie nie ma odpowiedzi.  Pytane pada od dawna  kilka razy dziennie, i nie mam na niego "żadnego" pomysłu, zadna odpowiedź nie jest dobra. Nawet bardzo miła atmosfera nie przeszkadza w zadaniu tego pytania. Potem zona rzuca pare zdan o generalnie dołujacym wydzwieku. I za 15 min. wszystko wraca do normy.

Posty [ 115 do 152 z 264 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy + Kolezanka z pracy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016