Problemy + Kolezanka z pracy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy + Kolezanka z pracy

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 264 ]

77

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

witam Averyl ma rację - ppppp.pppp mógłby pomysleć dlaczego  co powoduje że zona jest taka bllleee czyli nieatrakcyjna i zaniedbana cokoliwek to znaczy. Może jst obarczona zbyt wieloma obowiązkami w domu może depresja jest bardzo silna i ma żle albo wcale dobrane leki, może dawno nie było serdecznej lub chociaż uczciwej rzmowy. Ponadto prawda stara że kobieta tak wyglada jak zabiega o nia i dba mężczyzna. Wygląd zony jest w dużej mierze Twoim udziałem. Jakby Twoja żona nawiązała romans to wyrosłyby jej skrzydła, stałaby sie zadbana seksbombą tylko nie byłaby to twoja zasługa tylko tego drugiego. Może zadbaj o zonę dostrzeż w niej kobietę

Reklama
Zobacz podobne tematy :
Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Ciężko jest być w takiej sytuacji . żadne starania tu nic nie dają mam podobną sytuacje mąż mnie zdradził i nie jestem pewna ale mnie oszukuje . Najgorsze jest w ty że ja go kocham  a on nie . Chciałam ratować związek ze względu na  dzieci i  i skoro robi taki  to i dzieci nie kocha

79

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

amelciu ale ppppp.ppppp jeszcze nie zdradził zony ., Chodzi mu po głowie kolezanka ale do zblizenia nie doszło może on sie opamięta. A może to  mażłżeńswto nie ma szans. Ale szukanie wyjścia z małżeństwa przez romans z kolezanka jest słabe. Masz racje nie odbuduje się zaufania i zawsze będzie za kołnierzem myśl gdzi on teraz jest z kim itd. To lepiej sie rozstać. wspólczuję ci to musi byc dla ciebie i bolesna i targajace uczuciami i naprawdę nie umiem sobie wyobrazić i tylko same kob iety które przeszły przez to wiedzą ile cierpienia poniosły przez zdrade męża - nie miesci mi sie w głowie ile kobiete kosztuje powrót do małżęńskiego  łoża - o ile wogóle jest to mozliwe. Bo zdaję sobie sprawę że może wytworzyc sie ogromna niechęć a nawet wstręt fizyczny do męża po zdradzie.

Reklama
Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Może  masz dla mnie jakieś radę ja jestem jako amelcia147147@wp

81 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-12-15 11:11:27)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
kruk1601 napisał/a:

amelciu ale ppppp.ppppp jeszcze nie zdradził zony ., Chodzi mu po głowie kolezanka ale do zblizenia nie doszło może on sie opamięta. A może to  mażłżeńswto nie ma szans. Ale szukanie wyjścia z małżeństwa przez romans z kolezanka jest słabe.

Kiedyś słyszałam takie twierdzenie, jak facet, chce zostać z żoną, to szuka kochanki, a kobieta znajduje sobie kochanka, gdy chce rozstać się z mężem.
Ok, facet nie zdradza żony - bardzo dobrze świadczy to o nim, ale szukanie ratunku, a właściwie ucieczka od problemów może doprowadzić nawet do zdrady, a już na pewno, że będzie się patrzył na tę swoja ślubną jak na kulę u nogi.

Reklama

82

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

No i od roku dodatkowy problem - kolezanka z pracy. Samotna matka, po przejsciach, silna kobieta. Po obu stronach cos zaiskrzylo. Relacja dziwna. Z obu stron manifestacje sympatii przedzielane okresami ignorancji. Ona trzezwo myslaca zrazona do zwiazków.

Ja bym raczej zastanowiła się co koleżanka myśli w tej sprawie. Bo ja - jako samotna, silna i niezależna  matka, nie chciałabym wiązać się z kimś, kto ma żonę, dzieci i jeszcze problemy finansowe. Nawet jeśli mówimy tylko o romansie. Dla samego sexu brać faceta z bagażem tak dużym jak Twój?

jestem kobietą niezależną ..................... nikomu na mnie nie zależy tongue

83

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

katerina81 - akurat o koleżance autor lubi myśleć tongue i pisać

ppppp.ppppp napisał/a:

Druga sprawa to ze czasem trzeba porozmawiac z kims jak sie ma problem. Wtedy tez rodzi sie wieź. A z zona nie moge o wszystkim porozmawiac.
A co do ulotnych chwil z kolezanka - jest w moim zasiegu wzroku od ok 2 - 3 lat. Pracuje z nia od ok 6 lat. W pracy spedzamy po 8 - 11 godzin mozna sie poznac wroznych sytuacjach. Na dobra sprawe w prracy spesza soe woecej czasu niz z zona, zaklasajac ze odbywa sie to nalej powierzchni, wiekszosc osob zna sie prawe "na wylot". Oczywiscie nie tak jak mieszkając razem.
Nigdy nie zwracalem na nią uwagi, a raczej mialem do niej negatywne nastawienie. Wogole nie wchodzilem w zadne relacje  kolezankami w pracy.
Jak teraz sie zastanawiam, to ona starala sie zwrocic na siebie moja uwage przez ponad pol roku.

ale raczej jak autor - też szuka zapomnienia od problemów, chociaż jest zrażona do związków i trzeźwo myśląca big_smile

ppppp.ppppp napisał/a:

Samotna matka, po przejsciach, silna kobieta. Po obu stronach cos zaiskrzylo. Relacja dziwna. Z obu stron manifestacje sympatii przedzielane okresami ignorancji. Ona trzezwo myslaca zrazona do zwiazków.  Ja unikajacy ryzyka i dostrzegajacy jej wady. Niestety od roku nie jestem w stanie wyrzucic jej z mojej glowy. Myslale ze mi przejdzie, ale niestety. Nie moge sie odnalezc, moze ktos cos podpowie.

84

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Averyl napisał/a:

  Wypowiadają się kobiety, które być może patrzą się na sprawę trochę podobnie, jak jego żona.

Właśnie, mi przyszło na myśl coś podobnego- otóż wyobraziłem sobie, że tak jak z Wami, rozmawia z żoną (lub w ogóle z innymi ludźmi, z ktorymi się nie zgadza w jakiejś ważnej kwestii). Zamiast minimalnej otwartości i choć na chwilę głębszego zastanowienia się nad jej słowami, próby zrozumienia motywów jej zachowania - wyłącznie swoje kontrargumenty, żale, urazy i w efekcie ucięcie dyskusji. Trudno się w ten sposób dogadać.

Z drugiej strony trochę rozumiem jego reakcję. Sytuacja wyjściowa- za tyrkę i stres-> poczucie braku wspacia i ciągłe pretensje ze strony żony.
I co my mu proponujemy? Dołożenie kolejnego trudnego zadania rozwiązania problemów w domu... logiczne, ale cholernie trudne w jego sytuacji. Bo on juz teraz "leci na oparach paliwa".
Jak i gdzie ma znaleźć energię do podjęcia się tego trudnego zadania, kiedy czuje że juz teraz sięga swoich granic wytrzymałości?
Tym bardziej, że sam z siebie, w poczuciu jak rozumiem lojalności do żony zdecydował się "odciąć" jedyny dopływ takiej "energii" (którą otrzymywał w relacji z koleżanką).
Tymczasem tu ta jego decyzja nie została nie tylko doceniona czy zauważona, ale wręcz wyśmiewana (tak to pewnie odbiera).
Jednym zdaniem- ma harować jeszcze bardziej i stworzyć coś z niczego. Czy to jest realne? Wątpię.
Sądzę, że przyszedł tu podświadomie właśnie po to, by znaleźć odpowiedź na pytanie: GDZIE i JAK znaleźć w sobie energię do tego żeby jakoś funkcjonować, nie pakując się jednocześnie w relacje których w głębi serca nie chce.

I choć ja nie potrafię odpowiedzieć konkretnie na takie pytanie, to przyszło mi do głowy pewne porównanie.
Jeżeli przepuścimy jednolitą wiązkę światła przez pryzmat, otrzymamy widmo- ta wiązka zostaje rozszczepiona na części składowe (ultrafiolet, podczerwień itp.).
Odnosząc to do takich romansowych lub potencjalnie romansowych sytuacji, powyższe części składowe to potrzeby (autora lub osób w podobnej sytuacji), a wiązka to konkretna osoba.
Wygląda na to, że naturalnym zachowaniem osoby z deficytem szeregu potrzeb jest znalezienie w swoim otoczeniu JEDNEJ osoby (takiej wiązki światła), w której kanalizują się wszystkie te potrzeby. W efekcie następuje zauroczenie, przywiązanie, utrwalenie do tendencji "ucieczkowych" (od problemów) itp.
i generalnie ciężko potem z tego wybrnąć.
A co jeśli "rozszczepić" te niezaspokojone potrzeby na WIELE/KILKA osób lub/i nowe zajęcia (z wyjątkiem może seksu, bo to raczej oddzielna sprawa)?
I w oparciu o tak czerpaną (z wielu źródeł) energię "awaryjną" naprawiać żródło energii podstawowej (malżeństwo)?

85

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Naprędce napisał/a:

Tymczasem tu ta jego decyzja nie została nie tylko doceniona czy zauważona, ale wręcz wyśmiewana (tak to pewnie odbiera).
Jednym zdaniem- ma harować jeszcze bardziej i stworzyć coś z niczego. Czy to jest realne? Wątpię.
Sądzę, że przyszedł tu podświadomie właśnie po to, by znaleźć odpowiedź na pytanie: GDZIE i JAK znaleźć w sobie energię do tego żeby jakoś funkcjonować, nie pakując się jednocześnie w relacje których w głębi serca nie chce.


Nie, nie traktuję jego problemu/jego postawy jako coś do śmiechu, to jest bardzo emocjonalna i trudna sytuacja, ale nie jest ona specjalna - kilka osób, które wypowiadały się, miały podobne doświadczania. Nie trzeba skakać z wysokiego budynku, by sprawdzić czy uda się pofrunąć.
Trochę się wtrącam, ale jest to stanowisku bardzo subiektywne jednej strony konfliktu. Jeżeli autor pisze, że jego żona wypaliła się zawodowo, ma doła - to dokładnie to samo można napisać o jego żonie - leci na resztkach paliwa i też chciałaby wsparcia, kogoś kto doda jej energii... ma szukać kochanka? a może powinni oboje zderzyć się z problemami i je roztrzaskać, może powinni przełamać schemat obwiniania się i skupić się rozwiązaniu swoich problemów?

Zrozumiałam z wypowiedzi, że autor opowiada się za rodziną (i doceniam to), ale jednocześnie jest w jego wypowiedziach dualizm - żona oziębła, gruba, same problemy, a koleżanka - zrozumienie, zauroczenie, achy i ochy. Jeśli rzeczywiście autor opowiada się za rodziną, za żoną - to musi wziąć się do pracy, wypić piwo, które wspólnie sobie naważyli. A skąd brać siły? ... raczej nie z zauroczenia koleżanką z pracy.

86

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
summerka88 napisał/a:
Averyl napisał/a:

Na razie to wygląda na dziecinadę, są problemy - uciekasz od nich do innej kobiety.

Myślę podobnie. Przyjemnie oderwać się myślami od żony z depresją, problemów finansowych i zwrócić ku czemuś innemu, odmiennemu. W domu wiadomo: jest nieciekawie, frustracja narasta. Wtedy najprostsza droga to ucieczka. Najpierw w myślach, przecież od czegoś trzeba zacząć. Potem przychodzi czas na czyny.

87

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Dziewczyny facet prosi o radę a tu...odwracasz się od żony...dziecinada itp. Wszystkie jesteście takie poukładane z zasadami i potrafiące kontrolować swoje myśli i uczucia? Nigdy nie fantazjowałyście? Fajnie się ocenia prawda? Dla was sex nie ma znaczenia? Gdyby facet nie zaspokajał waszych potrzeb to same błądziłybyście wzrokiem za innym! Jeśli nie masz w zaoferowaniu rady czy podpowiedzi to po jakie licho komentujesz? Nie dziwię się,że facet myśli o skoku w bok jak z żoną jest jak jest...

88 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-15 14:08:41)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Naprędce napisał/a:

Właśnie, mi przyszło na myśl coś podobnego- otóż wyobraziłem sobie, że tak jak z Wami, rozmawia z żoną (lub w ogóle z innymi ludźmi, z ktorymi się nie zgadza w jakiejś ważnej kwestii). Zamiast minimalnej otwartości i choć na chwilę głębszego zastanowienia się nad jej słowami, próby zrozumienia motywów jej zachowania - wyłącznie swoje kontrargumenty, żale, urazy i w efekcie ucięcie dyskusji. Trudno się w ten sposób dogadać.

Też się nad tym zastanawiałam. Nie sądzę, że autor tutaj na forum jest zamknięty na inną niż własna perspektywa a w domu chętnie przyjmuje odmienny punkt widzenia. Co ciekawe, reakcje ppppp.... nie są specjalnie złośliwe czy sarkastyczne, a to akurat dobrze. Jednak jest w nich wiele żalu i smutku z powodu niezrozumienia. Jestem niemal przekonana, że jest to słaby punkt autora. On czuje się odrzucony, sfrustrowany i zdany tylko na siebie, gdy nie podzielany jest jego perspektywa. Nie tyle szuka rady i pomocy na forum, co pragnie zrozumienia.

89 Ostatnio edytowany przez ines 32 (2016-12-15 14:09:15)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
summerka88 napisał/a:

Znowu zgodzę się z Averyl smile

Autorze zbierając dane o tobie z twoich wypowiedzi wyłania się obraz gościa, który:
- nie potrafi rozmawiać spokojnie, bez emocji z żoną o problemach i odczuciach,
- jako odskocznię od problemów szuka tematów zastępczych,
- ucieka od małżeńskich problemów w rozmyślania o koleżance, rozmowy z koleżanką zamiast z żoną,
- w żonie i w sytuacjach zewnętrznych zamiast w sobie szuka źródła swoich problemów,
- ma poważne braki w empatii, nie liczy się że stanami emocjonalnymi innych,
- jest egocentrykiem: ja, moje potrzeby, moje, moje, ja.
- nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki,
- oczekuje, że ktoś za niego rozwiąże jego problemy, ale oczywiście nie wskazując mu jego własnych błędów,
- unika sytuacji trudnych, wymagających od niego wysiłku, wkładu w postaci pracy własnej nad sobą.

Sam nie widzisz, że tworzysz sobie sztuczne, dodatkowe problemy. Masz w sobie coś destrukcyjnego, co nie pozwala tobie szukać w sobie i to jest twój prawdziwy problem: to, że szukasz przyczyn i rozwiązań twoich problemów na zewnątrz. Marny z ciebie materiał na partnera. Sprawdzasz się tylko wtedy, gdy jest dobrze a gdy pojawiają się problemy nawet nie zastanowisz się, czy i jak sam mogłeś się do takiej sytuacji przyczynić, ale obwiniasz los, żonę...zewnętrzne okoliczności.

90

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Bardolka napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Znowu zgodzę się z Averyl smile

Autorze zbierając dane o tobie z twoich wypowiedzi wyłania się obraz gościa, który:
- nie potrafi rozmawiać spokojnie, bez emocji z żoną o problemach i odczuciach,
- jako odskocznię od problemów szuka tematów zastępczych,
- ucieka od małżeńskich problemów w rozmyślania o koleżance, rozmowy z koleżanką zamiast z żoną,
- w żonie i w sytuacjach zewnętrznych zamiast w sobie szuka źródła swoich problemów,
- ma poważne braki w empatii, nie liczy się że stanami emocjonalnymi innych,
- jest egocentrykiem: ja, moje potrzeby, moje, moje, ja.
- nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki,
- oczekuje, że ktoś za niego rozwiąże jego problemy, ale oczywiście nie wskazując mu jego własnych błędów,
- unika sytuacji trudnych, wymagających od niego wysiłku, wkładu w postaci pracy własnej nad sobą.

Sam nie widzisz, że tworzysz sobie sztuczne, dodatkowe problemy. Masz w sobie coś destrukcyjnego, co nie pozwala tobie szukać w sobie i to jest twój prawdziwy problem: to, że szukasz przyczyn i rozwiązań twoich problemów na zewnątrz. Marny z ciebie materiał na partnera. Sprawdzasz się tylko wtedy, gdy jest dobrze a gdy pojawiają się problemy nawet nie zastanowisz się, czy i jak sam mogłeś się do takiej sytuacji przyczynić, ale obwiniasz los, żonę...zewnętrzne okoliczności.

Jak czytam takie posty to mi się trochę nóż w kieszeni otwiera. No ludzie, to autor wątku ma być supermenem, z kręgosłupem moralnym z tytanu, z kasą, z czasem dla dzieci, sprzątający w domu, noszący na rękach żonę bo jej smutno. A kto jego wesprze? Wiadomo, każdy ma w życiu gorsze momenty, norma. Jedne trwają długo, inne nie, ale nie można oczekiwać tytanicznej pracy na wszystkich płaszczyznach życiowych za dwoje. Na pewno nie na długo.

A ja autora inaczej spytam: dlaczego żona nie pracuje?

Nie pisałeś nic, że dzieci macie malutkie, więc pewnie żona bez większych przeszkód mogłaby iść do jakieś pracy. Na pewno byłoby Wam lżej finansowo, a żonie lżej na duchu gdyby pojawił się nowy cel w życiu.

Ja, choć jestem kobietą, to Cię autorze rozumiem i nie zazdroszczę. Szkoda życia na pracowy romans, ale myślę, że żonie należy się kopniak w tyłek, skoro to Wasze długi (za wspólny dom czy mieszkanie jak sądze), Wasze dzieci i obowiązki, to razem by się przydało za nie odpowiadać.

91

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
summerka88 napisał/a:

Znowu zgodzę się z Averyl smile

Autorze zbierając dane o tobie z twoich wypowiedzi wyłania się obraz gościa, który:
- nie potrafi rozmawiać spokojnie, bez emocji z żoną o problemach i odczuciach,
- jako odskocznię od problemów szuka tematów zastępczych,
- ucieka od małżeńskich problemów w rozmyślania o koleżance, rozmowy z koleżanką zamiast z żoną,
- w żonie i w sytuacjach zewnętrznych zamiast w sobie szuka źródła swoich problemów,
- ma poważne braki w empatii, nie liczy się że stanami emocjonalnymi innych,
- jest egocentrykiem: ja, moje potrzeby, moje, moje, ja.
- nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki,
- oczekuje, że ktoś za niego rozwiąże jego problemy, ale oczywiście nie wskazując mu jego własnych błędów,
- unika sytuacji trudnych, wymagających od niego wysiłku, wkładu w postaci pracy własnej nad sobą.

Sam nie widzisz, że tworzysz sobie sztuczne, dodatkowe problemy. Masz w sobie coś destrukcyjnego, co nie pozwala tobie szukać w sobie i to jest twój prawdziwy problem: to, że szukasz przyczyn i rozwiązań twoich problemów na zewnątrz. Marny z ciebie materiał na partnera. Sprawdzasz się tylko wtedy, gdy jest dobrze a gdy pojawiają się problemy nawet nie zastanowisz się, czy i jak sam mogłeś się do takiej sytuacji przyczynić, ale obwiniasz los, żonę...zewnętrzne okoliczności.

92

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Ej ty taka z ciebie *dobra rada*? To co wypisujesz jest żenujące!

93 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-12-15 14:18:32)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ines 32 napisał/a:

Dziewczyny facet prosi o radę a tu...odwracasz się od żony...dziecinada itp. Wszystkie jesteście takie poukładane z zasadami i potrafiące kontrolować swoje myśli i uczucia? Nigdy nie fantazjowałyście? Fajnie się ocenia prawda? Dla was sex nie ma znaczenia? Gdyby facet nie zaspokajał waszych potrzeb to same błądziłybyście wzrokiem za innym! Jeśli nie masz w zaoferowaniu rady czy podpowiedzi to po jakie licho komentujesz? Nie dziwię się,że facet myśli o skoku w bok jak z żoną jest jak jest...

Czytasz tylko to, co autor chce napisać o swojej sytuacji rodzinnej, ot zrobiły się dzieci, zrobiły się problemy, a on wciąż trwa w tym, mimo iż w zasięgu jest koleżanka. Co tu podziwiać??? Wierzysz, że wszystko samo się zrobiło bez udziału autora, że długi, problemy w komunikacji między małżonkami, oziębła atmosfera sama się zrobiła? Żona z oczywistych powodów nie może przedstawić swojego stanowiska, ale w małżeństwie winy i zasługi dzielą się po połowie.
Nie krytykuję autora, jest bardzo w porządku wobec żony, rozumiem, że perspektywa oderwania się od problemów jest kusząca, ale nie da się zważyć jego obciążenia wynikającego z obowiązku utrzymania rodziny i depresji jego żony, nie da się powiedzieć, kto bardziej cierpi, kto ma gorzej i nie jest żadnym usprawiedliwieniem, że żona się nie wypowiada, ona w tym układzie istnieje i jest bardzo istotną częścią tej układanki. Gdyby nie ona, to autor nie miałby moralnych rozterek, tylko przyjemnie spędzał czas z koleżanką.

94

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

À jarozumiem autora.Przeciez związek to dwie osoby, potrzebujące uczucia, wsparcia,  czułości i seksu.
Jeżeli jego kobieta chowa się za choroba, tylko uwagi, chodzenia wokół sama nic nie robiąc z ta sytuacja, to przecież ręce opadają.
Wcale nie uważam ze z inna kobieta może być cudowniej, ale być może będą rozmowy, wsparcie w ciężkich chwilach, każdy je ma, zainteresowanie druga osoba.Do tego nie potrzeba dobrobytu,...Jak Ci minął dzień w pracy?..
Zainteresowanie, nic nie kosztuje.A sex, bardzo ważny element związku.
Autor powinien, odbyć szczera rozmowę ze sobą , a później z żona .
Ale męczennikiem być nie musi,świat ma ich sporo.

95 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-15 15:05:58)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Nudnababka napisał/a:

À jarozumiem autora.Przeciez związek to dwie osoby, potrzebujące uczucia, wsparcia,  czułości i seksu.

Oczywiście, że związek to dwie osoby. Jeśli jeden z partnerów ma gorszy okres w życiu, np. jak żona autora, to najlepiej gdyby partner wspierał, pomagał, rozmawiał i dbał zamiast szukał wytchnienia i zrozumienia u koleżanki, czy też na forum, bo to zwykła ucieczka od problemu.

Ja też rozumiem autora, jego zniechęcenie i frustrację. Ale nie popieram wyłączania przez autora siebie i jego wkładu w sytuację w jego małżeństwie (pisała o tym więcej Averyl m.in. o brakach w komunikacji) oraz szukania rozwiązań problemów małżeńskich poza małżeństwem.
To dopiero jest dziecinada. Udawanie, że mnie kryzys w moim małżeństwie nie dotyczy, zostawienie żony samej sobie i skierowanie swojej uwagi w stronę chętnej koleżanki.

96

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Czytam to co autor chce powiedzieć-jasne a co mam czytać? Jego żona tu się nie wypowiada i to nie jego żona prosi o radę tylko ON. Generalnie chodzi mi o to iż,człowiek prosi o radę  a nie o krytykę! Coraz częściej  tu spotyka się właśnie takie sytuacje...ktoś opisuje trudną sytuacje w jakiej się znajduje z prośbą o pomoc a dostaje po głowie! Jakiś czas temu pojawił się wątek kobiety która także prosiła o radę...napisała,że mąż zle ją traktuje,że nie radzi sobie,choruje na depresje i stało się dokładnie to samo-została zwyzywana od niezaradnych oceniana...wątek został *wyczerpany* i zablokowany. Ludzie oceniają zamiast pomagać. Facet jeszcze nie zdradził a już został tu za to zlinczowany a nie o to chodzi prawda? Wszystkie te *świętoszki* i *ciotki dobre rady* są takie idealne?

97 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-12-15 16:27:26)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Ines 32 - każdy ma swoje doświadczenia i rady... i dobrze, bo dzięki temu jest poruszane bardzo szerokie spektrum problemu.
Autor znalazł dla siebie kilka cennych rad, niezależenie od tego - ludzie mogą dyskutować ze sobą, wypowiadać się w temacie, mogą głaskać po główce, a mogą też przywalić. Czasem im bardziej poznaje się szczegóły, tym bardziej zmienia się ogląd całej sytuacji.

Wiesz, ja nie jestem za tym, by każdemu kto się wypłakuje na forum, podawać chusteczkę, ani nie jestem za tym, by się w nieskończoność użalać nad  sobą, moja podstawowa rada: są problemy - trzeba je rozwiązać!

Możesz zarzucać innym świętoszkowatość, ale wg mnie - nie da się moralnie pogodzić bycia w związku (uznawania pewnej nadrzędności rodziny), a jednocześnie dążenia do bycia z inną osobą (nawet jeśli na tym etapie ma to formę miłej rozmowy, fantazjowania, oderwania się od rzeczywistości). Nie da się patrzeć z fascynacją na koleżankę i z obrzydzeniem na żonę, i czuć się w porządku.
Autor doskonale o tym wie (bo nie zakładałby tematu, z resztą gdzieś napisał to wprost), opowiada się za żoną, ale chciałby uspokoić swoje sumienie, chciałbym usłyszeć "błogosławieństwo" skoro ma grubą żonę, skoro utrzymuje rodzinę, za jego trudny należy mu się w nagrodę mile spędzany czas z koleżanką. Należy mu się nagroda - bo jest to człowiek z jakimiś zasadami, nie zdradza, ale nikt mu nie rozwiąże problemów, głaskanie po główce, nie odmieni mu życia, chociaż przez kilka chwil będzie milej.

98

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Averyl napisał/a:

Ines 32 - każdy ma swoje doświadczenia i rady... i dobrze, bo dzięki temu jest poruszane bardzo szerokie spektrum problemu.
Autor znalazł dla siebie kilka cennych rad, niezależenie od tego - ludzie mogą dyskutować ze sobą, wypowiadać się w temacie, mogą głaskać po główce, a mogą też przywalić. Czasem im bardziej poznaje się szczegóły, tym bardziej zmienia się ogląd całej sytuacji.

Wiesz, ja nie jestem za tym, by każdemu kto się wypłakuje na forum, podawać chusteczkę, ani nie jestem za tym, by się w nieskończoność użalać nad  sobą, moja podstawowa rada: są problemy - trzeba je rozwiązać!

Możesz zarzucać innym świętoszkowatość, ale wg mnie - nie da się moralnie pogodzić bycia w związku (uznawania pewnej nadrzędności rodziny), a jednocześnie dążenia do bycia z inną osobą (nawet jeśli na tym etapie ma to formę miłej rozmowy, fantazjowania, oderwania się od rzeczywistości). Nie da się patrzeć z fascynacją na koleżankę i z obrzydzeniem na żonę, i czuć się w porządku.
Autor doskonale o tym wie (bo nie zakładałby tematu, z resztą gdzieś napisał to wprost), opowiada się za żoną, ale chciałby uspokoić swoje sumienie, chciałbym usłyszeć "błogosławieństwo" skoro ma grubą żonę, skoro utrzymuje rodzinę, za jego trudny należy mu się w nagrodę mile spędzany czas z koleżanką. Należy mu się nagroda - bo jest to człowiek z jakimiś zasadami, nie zdradza, ale nikt mu nie rozwiąże problemów, głaskanie po główce, nie odmieni mu życia, chociaż przez kilka chwil będzie milej.

99

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Masz racje i zgadzam się z Tobą w 100% jesteśmy dorośli i nie trzeba nikogo głaskać po głowie jasne,ale trzeba też umieć odróżnić szczerość od chamstwa.

100

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Averyl napisał/a:

A skąd brać siły? ... raczej nie z zauroczenia koleżanką z pracy.

Zasadniczo się zgadzam z Tobą, ale zacytowany fragment dobrze chyba oddaje sedno tego problemu-
Nie z zauroczenia kochanką, ale też nie z żoną. Bo przecież ten ewentualny proces dochodzenia do normalności w małżeństwie będzie wymagał wiele dodatkowych nerwów, będzie bolesny, będzie raczej drenował energię niż jej dostarczał. Zawiązanie nici porozumienia i ulga z tym związana to niewiadoma z jego punktu widzenia, kwestia przyszłości. A on potrzebuje coś na już, na rozruch.
Więc ja wracam do punktu wyjścia- pytania SKĄD, na które próbowałem udzielić mu rady teoretyzując, natomiast Ty- o ile dobrze zrozumiałem uważasz, że powinien szukać energii dla siebie w zepsutym od dawna "akumulatorze" i jednocześnie szukać jej również dla żony, bo ona tego nie potrafi (lub nie chce)?
I oczywiście, że żona nie powinna szukać kochanka, ale jak każda dorosła, autonomiczna jednostka ma obowiązek zatroszczyć się o siebie na tyle, by mogła na bazie tego ratować małżeństwo. I nie powinna oglądać się na TYM ETAPIE oglądać na męża, oczekując, że on ją zacznie jakoś "reanimować" i traktować to jako warunek, że ona się bardziej do tego zaangażuje.
Miałem podobną nieco sytuację w bliskim otoczeniu: znajomemu splajtowała firma, jego autorytet w rodzinie zaczął podupadać (z innych powodów), zamknął się w sobie, długo był cieniem człowieka.
Reakcja jego żony wydała mi się w pierwszym momencie dziwna i trochę zimna- "On wie, że może na mnie liczyć, ale skoro ciągle coś rozpamiętuje, kręci się w kółko w tym sosie, automatycznie odrzuca każdą radę, nie potrafi znaleźć żadnej motywacji itp.- to co ja mam właściwie zrobić? Pff <machnięcie ręką>"
Wydało mi się wtedy, że ona go jednak zostawiła samemu sobie, ale po zastanowieniu uznałem że ma rację- czy my mamy obowiązek wskazywania sensu życia partnerowi? Czy raczej to on musi uporać się we własnym zakresie z najbardziej podstawowymi pytaniami i decyzjami itp.?

Summerka napisał/a:

Jestem niemal przekonana, że jest to słaby punkt autora. On czuje się odrzucony, sfrustrowany i zdany tylko na siebie, gdy nie podzielany jest jego perspektywa. Nie tyle szuka rady i pomocy na forum, co pragnie zrozumienia

Cóż, jeśli masz rację, to trochę jednak tego zrozumienia otrzymał.
Ciekawe czy jest zdolny do okazania takiego zrozumienia jakiego być może oczekuje od innych.

101

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Naprędce napisał/a:
Averyl napisał/a:

A skąd brać siły? ... raczej nie z zauroczenia koleżanką z pracy.

Zasadniczo się zgadzam z Tobą, ale zacytowany fragment dobrze chyba oddaje sedno tego problemu-
Nie z zauroczenia kochanką, ale też nie z żoną. Bo przecież ten ewentualny proces dochodzenia do normalności w małżeństwie będzie wymagał wiele dodatkowych nerwów, będzie bolesny, będzie raczej drenował energię niż jej dostarczał. Zawiązanie nici porozumienia i ulga z tym związana to niewiadoma z jego punktu widzenia, kwestia przyszłości. A on potrzebuje coś na już, na rozruch.
Więc ja wracam do punktu wyjścia- pytania SKĄD, na które próbowałem udzielić mu rady teoretyzując, natomiast Ty- o ile dobrze zrozumiałem uważasz, że powinien szukać energii dla siebie w zepsutym od dawna "akumulatorze" i jednocześnie szukać jej również dla żony, bo ona tego nie potrafi (lub nie chce)?

Jedno - to formalne zasady: jeśli zdradzi fizycznie, będzie to oczywiste i "namacalne" - złamał przysięgę małżeńską, ale są własne zasady moralne. Dla jednych granica - to ujawnienie, jeśli żona przyłapie, a dla innych (w tym chyba również dla autora tematu) granica jest już w samym myśleniu, przekraczaniu tego, co akceptowalne w myślach (facet nie ma dylematów, że rozmawia z innymi koleżankami, z klientkami, z sąsiadkami, itp, tylko z tą konkretną koleżanką). Ten problem jest tylko w jego głowie, bo oczywiście samo fantazjowanie nie jest przestępstwem, fizycznie nie zdradza, właściwie - nic się nie dzieje, a jednak jest problem, problem, który on sam zauważa.
Masz rację - raczej nie naładuje akumulatorów u żony, ale też nigdzie indziej niż w sobie samym: albo jego własne zasady będą na tyle silne, że odetnie się od koleżanki (miłe chwile, ale to droga donikąd) i wyciśnie z siebie jeszcze trochę energii, by rozwiązać problemy, albo ugrzęźnie na dobre między otyłą, oziębłą żoną, a kuszącą koleżanką.

102

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Averyl - czy ja gdzies napisalem ze patrze na zone z obrzydzeniem ? Co tak uczepilas sie razem z summerą mojej osoby ? Cos ci przypomina moj przypadek ?

Tak jak napisala Ines32 osoba ktora tu zaklada wątek, potrzebuje rady , krytyka nic nie wnosi. Potrzebowalem odpowiedzi "jak" a nie "czy" mam cos zrobić.

Piasnie o kims ze jest "kiepski", w momencie gdy zwraca sie o pomoc ...... no sory!

Facet nie pepla wszytkim na około o swoich problemach. Dopiero jak juz widzi ze z czyms sobie nie radzi, bedzie szukał pomocy, i to raczej u kogos kogo zna. Z tego tez powodu, nie pisalem o zonie. Radze sobie z "nią" w jakis sposob, przynajmniej próbuje.
Ok, sielanki nie ma, są proby ocieplenia i z jednej i drugiej strony, ale proza zycia wszystko rujnuje. Niestety, problemy finansowe, zabijają wszystko. 

Plus tego forum to to, ze jest czas na przemyslenia.

103

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Naprędce   mysle ze każdy musi sam uporac sie ze swoimi problemami. Ale to nie znaczy, ze mamy stac obojetnie. Czadem, trzeba kogos nakierowac. Widze to po sobie smile
A teraz bede złosliwy! Czy jesli zona twojego kolegi z problemami, uswiadamiala mu ze to on jest wszystkimu winien, ze jest kiepski i nizaradny pomoglo by mu to ? Averyl, summonka a jak wy myślicie ?

104

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Averyl napisał/a:
Naprędce napisał/a:
Averyl napisał/a:

A skąd brać siły? ... raczej nie z zauroczenia koleżanką z pracy.

Zasadniczo się zgadzam z Tobą, ale zacytowany fragment dobrze chyba oddaje sedno tego problemu-
Nie z zauroczenia kochanką, ale też nie z żoną. Bo przecież ten ewentualny proces dochodzenia do normalności w małżeństwie będzie wymagał wiele dodatkowych nerwów, będzie bolesny, będzie raczej drenował energię niż jej dostarczał. Zawiązanie nici porozumienia i ulga z tym związana to niewiadoma z jego punktu widzenia, kwestia przyszłości. A on potrzebuje coś na już, na rozruch.
Więc ja wracam do punktu wyjścia- pytania SKĄD, na które próbowałem udzielić mu rady teoretyzując, natomiast Ty- o ile dobrze zrozumiałem uważasz, że powinien szukać energii dla siebie w zepsutym od dawna "akumulatorze" i jednocześnie szukać jej również dla żony, bo ona tego nie potrafi (lub nie chce)?

Jedno - to formalne zasady: jeśli zdradzi fizycznie, będzie to oczywiste i "namacalne" - złamał przysięgę małżeńską, ale są własne zasady moralne. Dla jednych granica - to ujawnienie, jeśli żona przyłapie, a dla innych (w tym chyba również dla autora tematu) granica jest już w samym myśleniu, przekraczaniu tego, co akceptowalne w myślach (facet nie ma dylematów, że rozmawia z innymi koleżankami, z klientkami, z sąsiadkami, itp, tylko z tą konkretną koleżanką). Ten problem jest tylko w jego głowie, bo oczywiście samo fantazjowanie nie jest przestępstwem, fizycznie nie zdradza, właściwie - nic się nie dzieje, a jednak jest problem, problem, który on sam zauważa.
Masz rację - raczej nie naładuje akumulatorów u żony, ale też nigdzie indziej niż w sobie samym: albo jego własne zasady będą na tyle silne, że odetnie się od koleżanki (miłe chwile, ale to droga donikąd) i wyciśnie z siebie jeszcze trochę energii, by rozwiązać problemy, albo ugrzęźnie na dobre między otyłą, oziębłą żoną, a kuszącą koleżanką.

Czy mozesz, jaśniej sie wyrazic ? Chcialbym cos ci odpisac, ale nic z tego nie rozumiem sad((

105

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Bardolka napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Znowu zgodzę się z Averyl smile

Autorze zbierając dane o tobie z twoich wypowiedzi wyłania się obraz gościa, który:
- nie potrafi rozmawiać spokojnie, bez emocji z żoną o problemach i odczuciach,
- jako odskocznię od problemów szuka tematów zastępczych,
- ucieka od małżeńskich problemów w rozmyślania o koleżance, rozmowy z koleżanką zamiast z żoną,
- w żonie i w sytuacjach zewnętrznych zamiast w sobie szuka źródła swoich problemów,
- ma poważne braki w empatii, nie liczy się że stanami emocjonalnymi innych,
- jest egocentrykiem: ja, moje potrzeby, moje, moje, ja.
- nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki,
- oczekuje, że ktoś za niego rozwiąże jego problemy, ale oczywiście nie wskazując mu jego własnych błędów,
- unika sytuacji trudnych, wymagających od niego wysiłku, wkładu w postaci pracy własnej nad sobą.

Sam nie widzisz, że tworzysz sobie sztuczne, dodatkowe problemy. Masz w sobie coś destrukcyjnego, co nie pozwala tobie szukać w sobie i to jest twój prawdziwy problem: to, że szukasz przyczyn i rozwiązań twoich problemów na zewnątrz. Marny z ciebie materiał na partnera. Sprawdzasz się tylko wtedy, gdy jest dobrze a gdy pojawiają się problemy nawet nie zastanowisz się, czy i jak sam mogłeś się do takiej sytuacji przyczynić, ale obwiniasz los, żonę...zewnętrzne okoliczności.

Jak czytam takie posty to mi się trochę nóż w kieszeni otwiera. No ludzie, to autor wątku ma być supermenem, z kręgosłupem moralnym z tytanu, z kasą, z czasem dla dzieci, sprzątający w domu, noszący na rękach żonę bo jej smutno. A kto jego wesprze? Wiadomo, każdy ma w życiu gorsze momenty, norma. Jedne trwają długo, inne nie, ale nie można oczekiwać tytanicznej pracy na wszystkich płaszczyznach życiowych za dwoje. Na pewno nie na długo.

A ja autora inaczej spytam: dlaczego żona nie pracuje?

Nie pisałeś nic, że dzieci macie malutkie, więc pewnie żona bez większych przeszkód mogłaby iść do jakieś pracy. Na pewno byłoby Wam lżej finansowo, a żonie lżej na duchu gdyby pojawił się nowy cel w życiu.

Ja, choć jestem kobietą, to Cię autorze rozumiem i nie zazdroszczę. Szkoda życia na pracowy romans, ale myślę, że żonie należy się kopniak w tyłek, skoro to Wasze długi (za wspólny dom czy mieszkanie jak sądze), Wasze dzieci i obowiązki, to razem by się przydało za nie odpowiadać.

Zona pracuje, ale to nie  jest to co chciala by robic. Rozumiem ją, bo ma szefa debila i hama. Mogla by robic cos innego -  cos co sprawia jej przyjemnosc, ale dochod z tego jest niepewny, powiedzmy póki co zajecie hobbystyczne. I tu ujawnia sie cos czego nikomu nie życze. Widze ze sie tam meczy a z drugiej strony samemu pracujac mam problem z utrzymaniem rodziny. Proza zycia ......

106

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Powiem krótko - najdalej za dwa lata będziesz miał taką sytuację, że to Twoja żona będzie samotną matką, silną i niezależną kobietą zrażoną do związków.
A pociągająca obecnie koleżanka - bratnia duszyczka - będzie właśnie tą uprzykrzoną dziumdzią.
I to jest proza życia.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

107

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

pppp.pppp, ode mnie jeszcze garść praktycznych informacji, które być może pomogą Ci nie wciągać się w relację, która z ogromnym prawdopodobieństwem przysporzy Ci jeszcze więcej kłopotów niż masz w chwili obecnej.

Mechanizm działania zauroczeń koleżankami / kolegami z pracy już znasz. Pierwsza sprawa, a więc świadomość, już za Tobą.

Druga sprawa, pojawiły się niepojące myśli o koleżance. Jednak to są na razie myśli. Od nich do czynów jest jeszcze pewna droga - tu zależy od Ciebie, w którą stronę pójdziesz. W pracy się spotykacie, wyraźnie napisałeś, że zmieniać jej nie będziesz, co jest zrozumiałe w Twojej sytuacji. Są w pracy osoby, z którymi nam się dobrze współpracuje i rozmawia, bo są, no nie wiem, jak to ująć, "przyjemne" w odbiorze. I ta koleżanka z pewnością taka jest i Ty też, bo jakoś tam do Ciebie na te rozmowy ciągnie, a Ty do niej.

I teraz ważna rzecz - treść rozmów. W momencie kiedy po raz pierwszy poruszysz tematy pozazawodowe czy ogólnoludzkie, a konkretnie Twoje problemy małżeńskie z koleżanką, to już będzie niebezpieczne przekroczenie granicy. Zacznie się rodzić między Wami bliskość emocjonalna, a potem .... równia pochyła w wiadomym kierunku. Nawet nie wiesz, z jakim ZROZUMIENIEM Z JEJ STRONY się spotkasz, a jak CIĘ BĘDZIE ŻAŁOWAĆ, ŻE TAKI WSPANIAŁY FACET, a tak mu się nie układa prywatnie. Usłyszysz wtedy wszystko, co POTRZEBUJESZ USŁYSZEĆ. I wtedy płyniesz jeszcze dalej ...

Kiedy wyślesz pierwszego sms'a z treścią inną niż zawodowa, czy spotkasz się na pierwszą "niewinną kawę" po pracy, żeby pogadać "na spokojnie"- to już chyba tłumaczyć tego nie będę...

Szczere rozmowy o Tobie i Twoim małżeństwie - to tylko z żoną. Ewentualnie z zaufanym kumplem. W ostateczności zaloguj się na to forum wink - przemyśleń będzie sporo, ale jeśli jesteś otwarty na rozmowę i pracę nad sobą i małżeństwem, forum MOŻE Ci pomóc.

Jeszcze takie zadanie dla Ciebie. Namaluj sobie oczami wyobraźni KONSEKWENCJE swojego ewentualnego zaangażowania się w relację z koleżanką... Takie długoterminowe też. Nie musisz ich tu opisywać - one są dla Ciebie.

I jeszcze jedno:

ppppp.ppppp napisał/a:

Nigdy nie zwracalem na nią uwagi, a raczej mialem do niej negatywne nastawienie. Wogole nie wchodzilem w zadne relacje  kolezankami w pracy.
Jak teraz sie zastanawiam, to ona starala sie zwrocic na siebie moja uwage przez ponad pol roku.

To mnie akurat nie dziwi. Samotna, nieco zmęczona tym stanem kobieta, za to silna, jak piszesz, przejęła po prostu inicjatywę. Ja uważam, że facet, który wchodzi w niebezpieczny tzw. kryzys wieku średniego (przykro mi kolego, będę szczera smile ), mający problemy małżeńskie jest po prostu bardzo ŁATWYM CELEM.

pppp.pppp, przeczytaj jeszcze raz na spokojnie posty na swoim wątku. Tu jest dużo wskazówek dla Ciebie. Ja tu postanowiłam jeszcze raz napisać, bo widzę szansę na uratowanie Twojego związku. Powodzenia! smile

108 Ostatnio edytowany przez Snake (2016-12-16 08:46:28)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
I_see_beyond napisał/a:

Ja uważam, że facet, który wchodzi w niebezpieczny tzw. kryzys wieku średniego (przykro mi kolego, będę szczera smile ), mający problemy małżeńskie jest po prostu bardzo ŁATWYM CELEM.

http://image.shutterstock.com/display_pic_with_logo/1256479/187970225/stock-vector-cartoon-man-with-a-target-on-his-back-187970225.jpg

lol się też obejrzałem

I_see_beyond napisał/a:

I teraz ważna rzecz - treść rozmów. W momencie kiedy po raz pierwszy poruszysz tematy pozazawodowe czy ogólnoludzkie, a konkretnie Twoje problemy małżeńskie z koleżanką, to już będzie niebezpieczne przekroczenie granicy. Zacznie się rodzić między Wami bliskość emocjonalna, a potem .... równia pochyła w wiadomym kierunku. Nawet nie wiesz, z jakim ZROZUMIENIEM Z JEJ STRONY się spotkasz, a jak CIĘ BĘDZIE ŻAŁOWAĆ, ŻE TAKI WSPANIAŁY FACET, a tak mu się nie układa prywatnie. Usłyszysz wtedy wszystko, co POTRZEBUJESZ USŁYSZEĆ. I wtedy płyniesz jeszcze dalej ...

Kiedy wyślesz pierwszego sms'a z treścią inną niż zawodowa, czy spotkasz się na pierwszą "niewinną kawę" po pracy, żeby pogadać "na spokojnie"- to już chyba tłumaczyć tego nie będę...

Zaniepokoiłaś mnie...

Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.

109

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Problemy w domu i koleżanka z pracy - niestety znam taką historię ale od strony żony...moją historię.
Łatwo przekroczyć pewną granicę ale pamiętaj że czasu nie da się cofnąć.

110

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
I_see_beyond napisał/a:

pppp.pppp, ode mnie jeszcze garść praktycznych informacji, które być może pomogą Ci nie wciągać się w relację, która z ogromnym prawdopodobieństwem przysporzy Ci jeszcze więcej kłopotów niż masz w chwili obecnej.

Mechanizm działania zauroczeń koleżankami / kolegami z pracy już znasz. Pierwsza sprawa, a więc świadomość, już za Tobą.

Druga sprawa, pojawiły się niepojące myśli o koleżance. Jednak to są na razie myśli. Od nich do czynów jest jeszcze pewna droga - tu zależy od Ciebie, w którą stronę pójdziesz. W pracy się spotykacie, wyraźnie napisałeś, że zmieniać jej nie będziesz, co jest zrozumiałe w Twojej sytuacji. Są w pracy osoby, z którymi nam się dobrze współpracuje i rozmawia, bo są, no nie wiem, jak to ująć, "przyjemne" w odbiorze. I ta koleżanka z pewnością taka jest i Ty też, bo jakoś tam do Ciebie na te rozmowy ciągnie, a Ty do niej.

I teraz ważna rzecz - treść rozmów. W momencie kiedy po raz pierwszy poruszysz tematy pozazawodowe czy ogólnoludzkie, a konkretnie Twoje problemy małżeńskie z koleżanką, to już będzie niebezpieczne przekroczenie granicy. Zacznie się rodzić między Wami bliskość emocjonalna, a potem .... równia pochyła w wiadomym kierunku. Nawet nie wiesz, z jakim ZROZUMIENIEM Z JEJ STRONY się spotkasz, a jak CIĘ BĘDZIE ŻAŁOWAĆ, ŻE TAKI WSPANIAŁY FACET, a tak mu się nie układa prywatnie. Usłyszysz wtedy wszystko, co POTRZEBUJESZ USŁYSZEĆ. I wtedy płyniesz jeszcze dalej ...

Kiedy wyślesz pierwszego sms'a z treścią inną niż zawodowa, czy spotkasz się na pierwszą "niewinną kawę" po pracy, żeby pogadać "na spokojnie"- to już chyba tłumaczyć tego nie będę...

Szczere rozmowy o Tobie i Twoim małżeństwie - to tylko z żoną. Ewentualnie z zaufanym kumplem. W ostateczności zaloguj się na to forum wink - przemyśleń będzie sporo, ale jeśli jesteś otwarty na rozmowę i pracę nad sobą i małżeństwem, forum MOŻE Ci pomóc.

Jeszcze takie zadanie dla Ciebie. Namaluj sobie oczami wyobraźni KONSEKWENCJE swojego ewentualnego zaangażowania się w relację z koleżanką... Takie długoterminowe też. Nie musisz ich tu opisywać - one są dla Ciebie.

I jeszcze jedno:

ppppp.ppppp napisał/a:

Nigdy nie zwracalem na nią uwagi, a raczej mialem do niej negatywne nastawienie. Wogole nie wchodzilem w zadne relacje  kolezankami w pracy.
Jak teraz sie zastanawiam, to ona starala sie zwrocic na siebie moja uwage przez ponad pol roku.

To mnie akurat nie dziwi. Samotna, nieco zmęczona tym stanem kobieta, za to silna, jak piszesz, przejęła po prostu inicjatywę. Ja uważam, że facet, który wchodzi w niebezpieczny tzw. kryzys wieku średniego (przykro mi kolego, będę szczera smile ), mający problemy małżeńskie jest po prostu bardzo ŁATWYM CELEM.

pppp.pppp, przeczytaj jeszcze raz na spokojnie posty na swoim wątku. Tu jest dużo wskazówek dla Ciebie. Ja tu postanowiłam jeszcze raz napisać, bo widzę szansę na uratowanie Twojego związku. Powodzenia! smile

Dzieki. Potrafisz pomóc.

111 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-12-16 11:33:42)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Nie bierz moich komentarzy zbyt osobiście, ot tak sobie dyskutuję big_smile mogę nie mieć racji.
----
natomiast twój stosunek do żony jest zdumiewający, nie chciałabym być na miejscu twojej żony.

ppppp.ppppp napisał/a:

Averyl - czy ja gdzies napisalem ze patrze na zone z obrzydzeniem ?

Względem koleżanki - łykasz gładko każdą bzdurę z zachwytem:

ppppp.ppppp napisał/a:

Samotna matka, po przejsciach, silna kobieta./.../Ona trzezwo myslaca zrazona do zwiazków.

vs

ppppp.ppppp napisał/a:

Nigdy nie zwracalem na nią uwagi, a raczej mialem do niej negatywne nastawienie. Wogole nie wchodzilem w zadne relacje  kolezankami w pracy. Jak teraz sie zastanawiam, to ona starala sie zwrocic na siebie moja uwage przez ponad pol roku.

Może i jesteś super przystojniakiem, ale raczej facet żonaty, dzieciaty, z długami, z problemami nie jest dobrym kandydatem na życiowego partnera, raczej taki układ z koleżanką... dla przyjemności.

A żona? Zasugerowałeś, że nie pracuje, że sam utrzymujesz dom.

ppppp.ppppp napisał/a:

Zona: depresja,brak ochoty na seks frustracja  bo nie ma pieniedzy, problemy w pracy, zero wyjazdow wakacyjnych. Ja: utrzymuje rodzine, do pozna w pracy , ciagla walka z komornikami, ciągly dylemat splacac dlugi czy przeznaczyc pieniadze na zycie.

chciałbyś być doceniany, ale czy doceniasz, że ona też się stara? zamiast robić coś, co będzie sprawiało jej przyjemności, ale nie będzie pieniędzy, to styka się dzień w dzień z szefem debilem (jak to określiłeś), by jednak rozwiązać problemy finansowe.

ppppp.ppppp napisał/a:

Zona pracuje, ale to nie  jest to co chciala by robic. Rozumiem ją, bo ma szefa debila i hama. Mogla by robic cos innego -  cos co sprawia jej przyjemnosc, ale dochod z tego jest niepewny, powiedzmy póki co zajecie hobbystyczne.

Dostrzegasz w swoje żonie kobietę? człowieka? czy traktujesz ją jak przedmiot użytkowy zwany "żoną":

ppppp.ppppp napisał/a:

A gdy w domu, zgasnie swiatlo w sypialni, poczujesz obok siebie cieplo ciala żony.... wiesz że jest naga pod cienka koszulą, przytulasz sie... i slyszysz "PRZESTAŃ"

Seks zaczyna się w głowie kobiety, gdzie gra wstępna? gdzie stworzenie atmosfery intymnej, po prostu chcesz załatwić (mechanicznie) swoje potrzeby na niej? a gdzie w tym wszystkim ona?

Mimo iż szanuję twoje zasady, twoją chęć do trwania w rodzinie, to twój stosunek do żony jest niefajny, będzie ci ciężko wybrnąć z tej sytuacji, bo (takie mam wrażenie) poza formalnościami, dziećmi, długami to nie łączy cię już żadne uczucie z żoną.  Nie  życzę wam tego, ale dużo prawdy jest w słowach

IsaBella77 napisał/a:

Powiem krótko - najdalej za dwa lata będziesz miał taką sytuację, że to Twoja żona będzie samotną matką, silną i niezależną kobietą zrażoną do związków.
A pociągająca obecnie koleżanka - bratnia duszyczka - będzie właśnie tą uprzykrzoną dziumdzią.
I to jest proza życia.

112

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

https://youtu.be/nW_MJRscgHE


hej autorze, masz dwa wyjścia. Po prostu wejść w tą znajomość, albo dać sobie spokój .Twój wybór nikt tego nie dokona za Ciebie.

https://youtu.be/nFWWgHGtXts
W życiu nie chodzi o, to by przeczekać burzę Chodzi o to,aby nauczyć się tańczyć w deszczu.
https://youtu.be/knfrxj0T5NY

113

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Dzieki. Potrafisz pomóc.

Spoko. Po to forum zostało powołane.


-----------------------

Snake napisał/a:

Zaniepokoiłaś mnie...

Snake, ha ha! I słusznie. Na temat kryzysu wieku średniego mam pewne przemyślenia. big_smile W wolnej chwili może napiszę coś na ten temat w netcafe.

Moje ogólne przesłanie dla chętnych do "rozwiązywania" problemów małżeńskich z zatroskanymi "koleżankami" wygląda tak:

http://www.netanimations.net/girl-doing-universal-finger-wag-sync.gif

Chyba że ktoś lubi komplikacje życiowe, to proszę bardzo. Jesteśmy dorośli, dokonujemy wyborów życiowych, za którymi stoją określone ... konsekwencje. wink

114 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-12-16 17:15:57)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Czy jesli zona twojego kolegi z problemami, uswiadamiala mu ze to on jest wszystkimu winien, ze jest kiepski i nizaradny pomoglo by mu to ?

Co do tego co tak zdaje Cię nurtować najbardziej w ostatnich postach--> to nie jest forum Św. Mikołaja. Niewielu dostaje tu dokładnie to, po co przyszło.

Wracając do Twojego pytania, nie wiem czy znajoma tak postawiła sprawę, ale mając świadomość jak działał na nią miesiącami partner, naprzemian a to zdołowany i wycofany, a to upierdliwy i nieznośny dla całej rodziny, to wcale bym się takiej reakcji w którymś momencie (bo na pewno nie non-stop) nie zdziwił i nie potępiał jej bym. On od niej jakieś wsparcie jednak miał, ale sam w obliczu swoich problemów nie tylko jej wsparcia nie zapewniał, ale wręcz ciągnął ją w dół. Dla Ciebie zdaje się odpowiedź była oczywista? No, jak widzisz dla mnie nie.
Porównując to do tego jak zostałeś potraktowany tu przez kilka osób, to gdybyś potraktował wszystkie uwagi- zarówno Twoim zdaniem przydatne jak i krzywdzące, jako głos jednej osoby, która próbuje do Ciebie dotrzeć z różnych stron, różnymi sposobami (czasem również na ślepo, czasem naditerpretując, czasem prowokując)- to takich dylematów byś nie miał i mógł skupić się na sednie swoich problemów.

Tak czy inaczej samopoczucie pytających ma tu dla odpowiadających (pomijając skrajne przypadki -np. potencjalnych samobójców) drugorzędne znaczenie. Nie bierze się to ze złej woli, tylko głównie z doświadczenia.
Ale my się nie dogadamy... mimo to powodzenia życzę.

Posty [ 77 do 114 z 264 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy + Kolezanka z pracy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016