Problemy + Kolezanka z pracy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy + Kolezanka z pracy

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 201 ]

39 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-13 10:06:52)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Znowu zgodzę się z Averyl smile

Autorze zbierając dane o tobie z twoich wypowiedzi wyłania się obraz gościa, który:
- nie potrafi rozmawiać spokojnie, bez emocji z żoną o problemach i odczuciach,
- jako odskocznię od problemów szuka tematów zastępczych,
- ucieka od małżeńskich problemów w rozmyślania o koleżance, rozmowy z koleżanką zamiast z żoną,
- w żonie i w sytuacjach zewnętrznych zamiast w sobie szuka źródła swoich problemów,
- ma poważne braki w empatii, nie liczy się że stanami emocjonalnymi innych,
- jest egocentrykiem: ja, moje potrzeby, moje, moje, ja.
- nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki,
- oczekuje, że ktoś za niego rozwiąże jego problemy, ale oczywiście nie wskazując mu jego własnych błędów,
- unika sytuacji trudnych, wymagających od niego wysiłku, wkładu w postaci pracy własnej nad sobą.

Sam nie widzisz, że tworzysz sobie sztuczne, dodatkowe problemy. Masz w sobie coś destrukcyjnego, co nie pozwala tobie szukać w sobie i to jest twój prawdziwy problem: to, że szukasz przyczyn i rozwiązań twoich problemów na zewnątrz. Marny z ciebie materiał na partnera. Sprawdzasz się tylko wtedy, gdy jest dobrze a gdy pojawiają się problemy nawet nie zastanowisz się, czy i jak sam mogłeś się do takiej sytuacji przyczynić, ale obwiniasz los, żonę...zewnętrzne okoliczności.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40 Ostatnio edytowany przez Kutek (2016-12-13 10:06:38)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Przerabiałem niemal identyczny scenariusz. Mam wrażenie, jakbym sam to pisał.
W moim przypadku, któregoś dnia, po jakichś kilku-kilkunastu miesiącach granica została przekroczona. Doskonale się dogadywaliśmy, było wręcz sielankowo, marzyłem, aby się z nią związać na resztę życia. Moje myśli opuszczały ją tylko we śnie. Jedyne marzenie jakie miałem, to być tylko z nią, i naszymi dziećmi (w sensie jej i moimi). Niestety były też tego koszty - zaniedbywałem dom (zwłaszcza dzieci).
Po jakimś czasie (2-3 lata) wciąż byłem w niej zakochany na zabój, ale... okazało się, że nie jest ze mną do końca szczera. Zacząłem wreszcie myśleć logicznie, a nie jak do tej pory - jak dzieciak. Pomyślałem wtedy o żonie (której staram się zapewnić wszystko co mogę, a trudno mi było wyobrazić sobie, że zestarzeję się bez niej - mimo wszystko).
Na szczęście babka zaczęła mnie okłamywać i stało się to, co zwykle w takich sytuacjach się dzieje. Krótko i po sprawie.
Przez chwilę frustracja, że one wszystkie są takie same i tym podobne pierdoły. Wygarnęła mi co jej na sercu leży, że to była gra (aktorska z jej strony, że mówiła to, co chciałem usłyszeć itp.), a ja... nie miałem sumienia i potrzeby, aby informować ją o tym, jak ja to widzę.
Nie mam jej tego za złe, bo kto pakowałby się w żonatego, dzieciatego faceta, który oprócz problemów ekonomicznych nic materialnego do związku by nie wniósł.
Podsumowując, mimo wspaniałych przeżyć, bardzo źle się z tym czuję moralnie i na pewno, jeśli byłaby możliwość cofnąć czas, nie przekroczyłbym tej granicy (ale musiałbym mieć tego świadomość). Ale musztarda po obiedzie.
Aby było ciekawiej, to do dzisiaj babka siedzi mi we łbie (i w każdy dzień roboczy przed oczami) i rozmyślam wciąż, jak mogłoby być, gdyby to wszystko inaczej się ułożyło...
Ucieczka przed problemami domowymi przeradza się wciąż w pragnienie czegoś/ kogoś innego, jakby to miało cokolwiek zmienić na plus. A to kolejne problemy, które trzeba dołożyć do obecnych - nie warto.

41

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Kutek, dochodze do podobnych wniosków. Temat kolezanki chyba sam sie u mnie rozwiąże. Zbieraja sie nademna inne sprawy, nie "sercowe", i na tym musze sie skupic. Raczej nie bedzie czasu ani sily na romanse.
Na logike , jak zreszta sam zauwazyles, ktora kobieta związala by sie z facetem bez kasy ? Nie ma opcji. Podejrzewam, ze jej stosunek do mnie jest podobny jak w twoim przypadku.

Jedna rzecz mnie ciekawi. Czy spadek zainteresowania jej osobą bedzie skutkowł fochem czy bedzie chciala porozmawiac. Jak rozmowa, bedzie trudniej. Jak foch - sprawa prosta. Choc jesli bylaby rozmowa, pewnie nie mialbym uczucia bycia zabawką.

Reklama

42

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Summerka, dopisz jeszcze: niezdolny do poświeceń, traktujacy kobiety jak narzędzie seksualnego zaspokojenia, cynik stawiajacy wlasne przyjemnosci na pierwszym miejscu, traktujacy dom jak hotel gdzie usluguje zona.

43 Ostatnio edytowany przez authority (2016-12-13 20:36:14)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Kutek napisał/a:

Przerabiałem niemal identyczny scenariusz. Mam wrażenie, jakbym sam to pisał.
W moim przypadku, któregoś dnia, po jakichś kilku-kilkunastu miesiącach granica została przekroczona. Doskonale się dogadywaliśmy, było wręcz sielankowo, marzyłem, aby się z nią związać na resztę życia. Moje myśli opuszczały ją tylko we śnie. Jedyne marzenie jakie miałem, to być tylko z nią, i naszymi dziećmi (w sensie jej i moimi). Niestety były też tego koszty - zaniedbywałem dom (zwłaszcza dzieci).
Po jakimś czasie (2-3 lata) wciąż byłem w niej zakochany na zabój, ale... okazało się, że nie jest ze mną do końca szczera. Zacząłem wreszcie myśleć logicznie, a nie jak do tej pory - jak dzieciak. Pomyślałem wtedy o żonie (której staram się zapewnić wszystko co mogę, a trudno mi było wyobrazić sobie, że zestarzeję się bez niej - mimo wszystko).
Na szczęście babka zaczęła mnie okłamywać i stało się to, co zwykle w takich sytuacjach się dzieje. Krótko i po sprawie.
Przez chwilę frustracja, że one wszystkie są takie same i tym podobne pierdoły. Wygarnęła mi co jej na sercu leży, że to była gra (aktorska z jej strony, że mówiła to, co chciałem usłyszeć itp.), a ja... nie miałem sumienia i potrzeby, aby informować ją o tym, jak ja to widzę.
Nie mam jej tego za złe, bo kto pakowałby się w żonatego, dzieciatego faceta, który oprócz problemów ekonomicznych nic materialnego do związku by nie wniósł.
Podsumowując, mimo wspaniałych przeżyć, bardzo źle się z tym czuję moralnie i na pewno, jeśli byłaby możliwość cofnąć czas, nie przekroczyłbym tej granicy (ale musiałbym mieć tego świadomość). Ale musztarda po obiedzie.
Aby było ciekawiej, to do dzisiaj babka siedzi mi we łbie (i w każdy dzień roboczy przed oczami) i rozmyślam wciąż, jak mogłoby być, gdyby to wszystko inaczej się ułożyło...
Ucieczka przed problemami domowymi przeradza się wciąż w pragnienie czegoś/ kogoś innego, jakby to miało cokolwiek zmienić na plus. A to kolejne problemy, które trzeba dołożyć do obecnych - nie warto.

Żona powinna o tym wiedzieć tam postępują ludzie honoru. pisałeś"Przez chwilę frustracja, że one wszystkie są takie same i tym podobne pierdoły" a co żona pomyśli sobie gdy dowie się o twoim romansie. Czyż nie ma prawa tego wiedzieć. Tego typu myśli są zarezerwowane dla zdradzonych przez żony, mężów, partnerów a nie łajna obojga płci.

ppppp.ppppp napisał/a:

Kutek, dochodze do podobnych wniosków. Temat kolezanki chyba sam sie u mnie rozwiąże. Zbieraja sie nademna inne sprawy, nie "sercowe", i na tym musze sie skupic. Raczej nie bedzie czasu ani sily na romanse.
Na logike , jak zreszta sam zauwazyles, ktora kobieta związala by sie z facetem bez kasy ? Nie ma opcji. Podejrzewam, ze jej stosunek do mnie jest podobny jak w twoim przypadku.

Jedna rzecz mnie ciekawi. Czy spadek zainteresowania jej osobą bedzie skutkowł fochem czy bedzie chciala porozmawiac. Jak rozmowa, bedzie trudniej. Jak foch - sprawa prosta. Choc jesli bylaby rozmowa, pewnie nie mialbym uczucia bycia zabawką.

Ty chyba nie wiesz co to zdrada emocjonalna. Gdyby twoja żona miała kolegę przeszkadzało by to ci ?
Z Kutkiem nie rozmawiaj to już skończony hipokryta mam rozumieć iż analiza dziewczyn twoim zdaniem jest nieprawdziwa no to odnieś się do niej co jest inne niż one piszą ?..

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

44

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Authority, nie sił ani ochoty na dyskusje o mnie, a tym bardziej na udowadnianie komus czy jestem kiepskim czy niekiepskim partnerem. Moja sytuacja z góry stawia mnie na przegranej pozycji bo to ja dopuscilem sie zdrady emocjonalnej. I to ja jestem ten zly.
Ok, jestem zly, dla wielu pewnie odrazajacy itd ...
Czy nikt nie zastanowil sie po co tu wogóle sie zalogowalem ? Dostrzeglem problem, chce go rozwiazac. Moje zycie nie jest uslane różami (i dobrze ci tak - uprzedzam komentarz kobiet), i przez najblizsze lata nie bedzie. I nie chodzi o sprawy mesko-damskie. Kazdy ma prawo sie pogubic. Szczegolnie gdy wszystko po kolei bierze w łep.
Nie prosilem o porady w sprawie maz-zona. Dziekuje jednak za opinie mnie. Jaby jednak nie bylo, pare postow mi pomoglo i to jest dla mnie najwazniejsze.

45

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Nie moge sie odnalezc, moze ktos cos podpowie.

Mogę Ci coś podpowiedzieć, chociaż nie wiem, czy skorzystasz. Mój mąż jest "w drodze" , którą Ty rozważasz do obrania. A meta odległa i niepewna. Jeśli nią pójdziesz, licz się z konsekwencjami. Te będą, nie tylko dla Ciebie.

46

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Czy nikt nie zastanowil sie po co tu wogóle sie zalogowalem ? Dostrzeglem problem, chce go rozwiazac.


To ciekawe pytania, a po co zalogowałeś się, jakie porady oczekiwałeś od nas?



ppppp.ppppp napisał/a:

No i od roku dodatkowy problem - kolezanka z pracy. Samotna matka, po przejsciach, silna kobieta. Po obu stronach cos zaiskrzylo. Relacja dziwna. Z obu stron manifestacje sympatii przedzielane okresami ignorancji. Ona trzezwo myslaca zrazona do zwiazków.  Ja unikajacy ryzyka i dostrzegajacy jej wady. Niestety od roku nie jestem w stanie wyrzucic jej z mojej glowy. Myslale ze mi przejdzie, ale niestety. Nie moge sie odnalezc, moze ktos cos podpowie.


Chcesz zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko. Jak znajdziesz receptę, jak to zrobić, to pochwal się na forum.

47

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Averyl napisał/a:
ppppp.ppppp napisał/a:

Czy nikt nie zastanowil sie po co tu wogóle sie zalogowalem ? Dostrzeglem problem, chce go rozwiazac.


To ciekawe pytania, a po co zalogowałeś się, jakie porady oczekiwałeś od nas?



ppppp.ppppp napisał/a:

No i od roku dodatkowy problem - kolezanka z pracy. Samotna matka, po przejsciach, silna kobieta. Po obu stronach cos zaiskrzylo. Relacja dziwna. Z obu stron manifestacje sympatii przedzielane okresami ignorancji. Ona trzezwo myslaca zrazona do zwiazków.  Ja unikajacy ryzyka i dostrzegajacy jej wady. Niestety od roku nie jestem w stanie wyrzucic jej z mojej glowy. Myslale ze mi przejdzie, ale niestety. Nie moge sie odnalezc, moze ktos cos podpowie.


Chcesz zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko. Jak znajdziesz receptę, jak to zrobić, to pochwal się na forum.

big_smile Bingo! Świetne podsumowanie big_smile

48

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

To że Twoja żona nie uprawia z Tobą seksu, wcale nie musi oznaczać że Cię nie kocha czy zaniedbuje. Zamiast myśleć o seksie, Jej myśli zatłoczone są sprawami życia codziennego, problemami...z którymi sam się również zmagasz. Towarzyszy temu stres, frustracja, zmęczenie. Seks jest ostatnią rzeczą o której Ona pomyśli. Jeśli w ogóle pomyśli. Zamiast oglądać się za innymi zastanów się nad swoim zwiazkiem i porozmawiaj ze swoją żoną. Powiedz wprost czego Tobie brakuje. Przecież macie siebie i powinniście się na wzajem wspierać. Na prawdę tego chcesz? Na prawdę chcesz zniszczyć swoje życie jeszcze bardziej? Seks to nie wszystko i jeśli dopuścisz się zdrady...to zrozumiesz to kiedy będzie już za późno.

49

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Summerka, dopisz jeszcze: niezdolny do poświeceń, traktujacy kobiety jak narzędzie seksualnego zaspokojenia, cynik stawiajacy wlasne przyjemnosci na pierwszym miejscu, traktujacy dom jak hotel gdzie usluguje zona.

Zapomniałeś dodać o swojej działalności wywrotowej, antyseminiźmie i brakach w uzębieniu big_smile

50 Ostatnio edytowany przez Kutek (2016-12-14 08:45:18)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Jedna rzecz mnie ciekawi. Czy spadek zainteresowania jej osobą bedzie skutkowł fochem czy bedzie chciala porozmawiac. Jak rozmowa, bedzie trudniej. Jak foch - sprawa prosta. Choc jesli bylaby rozmowa, pewnie nie mialbym uczucia bycia zabawką.

W moim przypadku był foch, który po czasie ustąpił, po czym wróciliśmy niemal do normalności - brak okazywania zainteresowania pozazawodowego po obu stronach. I to jest prostsze rozwiązanie.

authority napisał/a:

Z Kutkiem nie rozmawiaj to już skończony hipokryta...

Nie znasz mnie, więc skąd taki wniosek? Łatwiej byłoby mi zrozumieć Ciebie, gdybyś używał interpunkcji - to fantastyczna sprawa. Za pomocą przecinków, myślników można zmieniać przekaz tego samego zdania.

authority napisał/a:

Żona powinna o tym wiedzieć tam postępują ludzie honoru. pisałeś"Przez chwilę frustracja, że one wszystkie są takie same i tym podobne pierdoły" a co żona pomyśli sobie gdy dowie się o twoim romansie. Czyż nie ma prawa tego wiedzieć. Tego typu myśli są zarezerwowane dla zdradzonych przez żony, mężów, partnerów a nie łajna obojga płci.

Powinieneś zapoznać się ze znaczeniem słowa "authority". Twój sposób postrzegania innych, inwektywy pod adresem tutaj piszących pozwalają mi stwierdzić, że nie dorosłeś do tego forum.
Dalsza część wypowiedzi nie jest adresowana do Ciebie, ponieważ i tak tego nie zrozumiesz.

Kobiety głupie nie są i czują takie rzeczy. Żona wie, ale poszliśmy dalej, bez oglądania się wstecz. Powiedziałem jej, że nigdy nie będę miał jej za złe, jeśli kiedyś zgłupieje na punkcie kogoś innego - to są emocje, nad którymi się nie panuje, jeśli nie potrafi się człowiek w porę zorientować, co się dzieje, do czego to dąży. A zawsze zaczyna się na pozór niewinnie. Ja już o tym wiem, ponieważ tego doświadczyłem.

51

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

AKazdy ma prawo sie pogubic. Szczegolnie gdy wszystko po kolei bierze w łep.

Przede wszystkim możesz się uwolnić od poczucia winy. Nie ty pierwszy, nie ty jedyny uległeś znanemu schematowi, któremu trudno nie ulec.
Nie ma cię w domu większość dnia, żonę widujesz krótko. Rano parę zdań na tematy planów rodzinnych, wieczorem podobnie. W pracy za to koleżanka, którą masz pod ręką 8 h. W domu żona często nawet nie tyle, że zaniedbana ale nie oszukujmy się, kto po domu chodzi "odstrzelony". No więc w domu żonę widzisz przeważnie w jakimś dresie i wyciągniętej koszulce czy swetrze, włosy spięte byle było wygodniej, soute. W pracy koleżanka, która te 8 h epatuje fajnym ubiorem, makijażem, fryzurą, czujesz jej perfumy jak się do ciebie zbliża... Rozmawiacie sobie na luzie o pierdołach więc czujesz się bezpiecznie i bezstresowo. W domu jak wracasz żona "atakuje" cię od progu kolejnym ładunkiem burzącym codziennych problemów. Że musisz porozmawiać z dzieckiem, bo coś nabroił, że dzwonili do niej cały dzień z banku - zapłaciłeś ratę?! Kran kapie, jej się świeci jakaś kontrolka w samochodzie, jej.....
Nie ma siły, ile trzeba czasu żeby sobie wyrobić w mózgu schemat: w pracy fajna, wyluzowana, zadbana koleżanka, w domu....? Do tego dochodzi seks. Żona nawet nie zdejmuje starej, powyciąganej i podziurawionej podomki. Nie musi nawet nic mówić, znasz ją jak zły szeląg od lat, jeden grymas, gest i już wiesz, że robi wielką łaskę. Ile trzeba czasu żeby ci się chciało rzygać na samą myśl o takim seksie? Cóż, zaciskasz zęby, bo zawsze to jakiś seks, a fizjologia robi swoje. Tymczasem w pracy koleżanka nie raz nie zostawia swoim strojem złudzeń jaką fajną bieliznę ma pod spodem... Schemat banalny aż do bólu. Jak już zdasz sobie sprawę, że to tylko schemat, to uświadomisz sobie, że nie jesteś tym jednym, najgorszym. Drugi krok, to jak sobie uświadomisz, że to co widzisz i przeżywasz wygląda tak fajnie tylko w tych konkretnych realiach. W końcu bowiem co, trafisz do koleżanki na dłużej i okaże się, że jej ulubionym strojem domowym również jest stary dres i wyciągnięty t-shirt. Po chałupie nie zasuwa w seksi szpilkach tylko okropnych bamboszach, a te fajne majtki to zakłada do pracy. Po mieszkaniu zaś paraduje w wysłużonych majtasach smile Skończą się jakoś same z siebie wyluzowane rozmowy, a zaczną takie codzienne, czemu zapomniałeś kupić tabletki do zmywarki. Dlatego ci pisałem, że jeśli chcesz odskoczni, to koleżanka z pracy jest najgorszym z możliwych wyborów. Bo w końcu przyjdzie rozczarowanie, twoje, jej lub obopólne. I jak wtedy dalej funkcjonować kiedy musicie się widzieć 8 godzin w pracy?

Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.

52

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Snake, nie ujęłabym tego lepiej. smile

WOLNOŚĆ
. kiedy nie muszę udowadniać nic sobie
ani światu.

53

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Drogie panie/dziewczyny analizujace krok po kroku moją osobowosc: averil, summerek88 itd. Po raz kolejny chcialbym zauwazyc, ze moj pierwszy post dotyczył nie tego "czy" albo "jak" nawiązac romans w pracy ale jak sobie z tym poradzić. Zaznaczam, ze nie spotykalem sie z kolezanka po pracy, nie wydzwanialem (tylko sporadycznie) wiec polowa waszych zarzutów  jest bzdurnych. Zamiast napisac cos co moze pomoc, tylko wyszukujecie win i wad. Wspolczuje waszym mezom/facetom.....apropo - jak reaguja na wytykanie wad ,?

Poza tym utozsamiacie zauroczenie inna osobą z celowym dzialaniem.
Jak napisal authority, zauroczenie moze zdazyc sie kazdemu. Gdyby nie to ze jestem w zwiazku, pewnie byscie trzymaly za mnie kciuki (choc nie sadze).

Jakiej porady oczekiwalem ?
Piszac posta, byl to akt desperacji - nidgy tego wczesniej nie robilem. Liczylem na to, ze moze ktos napisze cos, nawet nieswiadomie, co bedzie moglo byc dla mne punktem zwrotnym.
To co napisali, kutek, snake a w szczególnosci i_see_beyond pogło.

Zreszta posty z doglebna analiza mojej osobowosci tez pomogly, przywrociły mi wiare w słowa Korwina Mikke o kobietach

54

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Snake, dla mnie chodzenie przez kobietev w powyciaganych ubraniach czy bez makijarzu, nawet pszesolona notorycznie zupa w niczym nie przeszkadza. Natomiast  ciagle pretensje, fochy, udowadnianie ze cos sie robi zle, wyciaganie starych spraw to jest dopiero dobijające. A seks, jesli jest, chocby kiepski to da sie przezyc, a jak go niema, to kazy facet jest łatwa zdobycza dla innych kobiet

55

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

witam, dziewczyny mają świętą rację - historia jakich wiele. Ja to widzę że koleżance po trosze mponuje takie kejjie ciche zainteresowanie z Twojej strony. To zawsze kobietę buduje emocjonalnie zwłaszcza że piszesz że jest samotna. Daj sobie spokój bo rozwalisz zycie swojej rodziny będzieez tyrał na alimenty, nie tylko na kredyty a koleżanka nie przygarnie faceta z alimentami i dwójką niedzielnych dzieci pod swój dach bo jak sie uwolniła z jednego związku to nie taka głupia żeby znów w to wejść. A Ty faktycznie poukładaj zycie rodziny w takich aspektach w jakich tylko dasz radę
Nie dziw się zonie że nie ma ochoty na seks. Na taką ochotę składa się atmosfera, czułóść słowa przez cały dzień, dzielenie troskami itd. Jesli zona ma depresję czy jestes przy niej czy czuje twoja obecność wsparcie. Najłatwiej wywalać sobie winy w domu ale po co wogóle uzywacie takiego słowa, Zastąpcie je słowem mamy kłopoty ale spróbujmy tak i tak je roizwiązać. Używajcie liczby mnogiej.
Romans biurowy jest największą głupota świata. Poza tym pomyśl i poczytaj tu na forum o konsekwsncjach zcy szef to toleruje, czy nie będziesz musiał zmieniać pracy, vzy koleżance nie przyjdzie do głowy że ja molestujesz - nigdy nie wiesz co jej strzeli do głowy, i jak to odbierze zespół w pracy. A czy myślisz czasem jak sie będzie czuła twoja zona i dzieci  gdyby coś było i sie sprawa rypnie. A jakby coś było i sie rozejdzie pomyślałeś o moralnym kacu. Jak wtedy pójdziesz do łózka ze swoja żoną. A wogóle - tu ci "dołożę do pieca" kiedy zaproponowałeś żonie spacer, rozmowę poza domem, wyjście na małą kawę . Spacer o północy, lub  świtem gdy sa puste ulice, kawa w kawiarence o 10 rano , poszukaj spokojmych miejsc, park, jakis pasaż, idzćie razem do sklepów babskich niech poprzymierza ciuchy nie trzeba kupować powiedz jej że jest piękna i bez tych łachów. A koleżanka z pracy - co w niej jest poza tym że fakt do pracy sie musi ogarnąć ale nioe wiesz czy to nie jędza w domu, a zonę kochałeś i z jakiegoś powodu zdecydowałeś sie być z nia na dobre i złe. To gdzie to cos jest To ta sama żona.
Nie odbieraj tego jako złóśclwość nie jestem złośliwa z natury , nie grożą mi romanse biurowe, nie jestem porzucona matka z dziećmi. Ale twpja sytuacja jest tak oczywista że aż żal  żebyś  się w to wpakował. A i jeszcze jedno koleżanka z pracy to egoistka myśląca o swoich potrzebach -  tak naprawdę to ona bierze a ty dajesz. Zysków żadnych same straty.

56

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

ppppp.pppp po co to zauroczenie moleżanką ??? a zalety żony dostrzegasz przeciez brzydka nie jest, a po domu ... no cóz jakis mądry facet Snake się wypowoiedział że po domu sa majtasy i dres niestety tylko kochanka zakłada na dwie godziny koronkowe gatki. Czytam te wypowiedzi bo chyba każdemu aż żal żebyś sie wpakował w kłpopty i każdy tu na swój sposób prubuje ci to powiedzieć - prosiłęs o wypowiedzi. A że każdy na inny temperament to i wypowiedzi mają rózne zabarwienie. smile) Nikt cię nie atakuje i nie zarzuca ci niczego uwierz mi że ten post zawiera same jakby to ująć pozytywne myśli w Twoja stronę.

57

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Snake, doskonała wypowiedź wszyscy panowie mający chęć lub wizję jakiś boków - nie mówię tu o sytuacji bohatera postu - powinni czytać taki tekst, bo cudze chwalą.... a domowa kura zawsze sie wydaje kura dopóki facet nie przekona się że w ppewnym czasie dnia wszystkie panie wyglądaja tak samo, a czy zmieniają czasem ten wizerunek na bardziej atrakcyjy zalezy od wielu czynników.

58

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Snake, dla mnie chodzenie przez kobietev w powyciaganych ubraniach czy bez makijarzu, nawet pszesolona notorycznie zupa w niczym nie przeszkadza. Natomiast  ciagle pretensje, fochy, udowadnianie ze cos sie robi zle, wyciaganie starych spraw to jest dopiero dobijające. A seks, jesli jest, chocby kiepski to da sie przezyc, a jak go niema, to kazy facet jest łatwa zdobycza dla innych kobiet

Dowcipy o zrzędzących babach nie biorą się z tego, że jeden facet na milion ma taką w domu smile Kobiety "z doskoku" potrafią być bardzo miłe ale w życiu codziennym nowa może być taka sama zrzędliwa. No i nie wiesz czy nie będzie nawet bardziej lol Owszem, może by ci się trafiło jak ślepej kurze i ta jedna, jedyna byłaby w życiu codziennym plastrem na całe zło świata 24 h na dobę. Może też trafisz szóstkę w lotto...

Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.

59

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Beyond
Nie wierzę, że możesz uważać to co opisał Snake za standard małżeński...
Tak się zachowują tylko kobiety w nieudanych małżeństwach. Znam mnóstwo fajnych par po ponad 15 latach razem i mieliby ubaw czytając ten opis.
Śmieszne jest też jak panowie tu przekonują się, że każda kobieta staje się wredną żoną, ale rozumiem, że trzeba sobie jakoś zracjonalizować swoją rzeczywistość.

60 Ostatnio edytowany przez Snake (2016-12-14 12:04:16)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Znałem trochę fajnych par, które dłuższy czas spijały sobie z dziubków. Z ciekawości po latach odnajdywałem sobie tych znajomych w sieci jak tam wyglądają, jak wyglądają ich dzieci. W większości przypadków zaliczyłem mały zonk, bo owszem prezentowali siebie, dzieci tylko kobiety zupełnie inne lol
Ja nie wiem co jest standardem małżeńskim. Parę małżeństw znam, za język nie ciągnąłem ale przy wódce w pewnym momencie worek z nieczystościami pęka i człowiek się dowiaduje różnych rzeczy. Pewien bliski mi człowiek ma np. takie małżeństwo, że ja bym w nim nie wytrzymał 1 dnia. To znaczy ja bym w ciągu tego jednego dnia zrobił swoje porządki i albo tak będzie albo wypad. On zaś trwa w tym od lat. I co mnie do tego? Tak mu z jakichś względów pasuje, a on, to nie ja.
A ty jak rozumiem radzisz facetowi żeby jutro poszedł i powiedział żonie, że ich małżeństwo jest nieudane, sorry Winnetou pakuj się, ja zaś mam fajną koleżankę w pracy? Twoje interpretacje i porady Xymeno są jak zwykle jak jazda po żyletce...

Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.

61 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-14 13:20:39)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
ppppp.ppppp napisał/a:

Drogie panie/dziewczyny analizujace krok po kroku moją osobowosc: averil, summerek88 itd. Po raz kolejny chcialbym zauwazyc, ze moj pierwszy post dotyczył nie tego "czy" albo "jak" nawiązac romans w pracy ale jak sobie z tym poradzić. Zaznaczam, ze nie spotykalem sie z kolezanka po pracy, nie wydzwanialem (tylko sporadycznie) wiec polowa waszych zarzutów  jest bzdurnych. Zamiast napisac cos co moze pomoc, tylko wyszukujecie win i wad. Wspolczuje waszym mezom/facetom.....apropo - jak reaguja na wytykanie wad ,?

Odnoszę wrażenie, że celowo przekręcasz sens wypowiedzi, a na początku sądziłam, że TYLKO czytasz bez zrozumienia.
Żadnej analizy nikt ci tutaj nie żrobi. Na to nie licz. Ale coś tam z twoich wypowiedzi można wyczytać i zinterpretować.
Zobacz, że pasują ci posty osób, które piszą, że twoje zachowanie jest NORMĄ.
Ktoś ci napisał, że jesteś sfrustrowany. Wydawałoby się oczywista oczywistość, ale dla ciebie to odkrycie stulecia big_smile
Ktoś inny napisał, że normalne, że wodzisz wzrokiem za koleżanką, bo w domu żona w dziurawej i poplamionej podomce łazi. A ty co? Jesteś zachwycony big_smile

A może byś się tak zastanowił nad swoim udziałem w obecnej sytuacji. Masz żale i pretensje do żony, że nie jest chętna na wieczorne igraszki a słyszałeś kiedyś powiedzenie, że gra wstępna zaczyna się rana? Co robisz, aby być dla niej atrakcyjnym i aby ona chciała być dla ciebie atrakcyjna?
Może dla odmiany zamiast rozmawiać z koleżanką, porozmawiaj z żoną.
Może dla odmiany zamiast flirtować z koleżanką poflirtuj z żoną.
Może dla odmiany zamiast słodzić koleżance posłódź żonie.
W każdym bądź razie, rusz się i zacznij działać a nie narzekać jak stary dziad.



Xymena napisał/a:

Nie wierzę, że możesz uważać to co opisał Snake za standard małżeński...
Tak się zachowują tylko kobiety w nieudanych małżeństwach. Znam mnóstwo fajnych par po ponad 15 latach razem i mieliby ubaw czytając ten opis.
Śmieszne jest też jak panowie tu przekonują się, że każda kobieta staje się wredną żoną, ale rozumiem, że trzeba sobie jakoś zracjonalizować swoją rzeczywistość.

W całej rozciągłości popieram Xymenę.
Post Snaka to obraz skrajnego zaniedbywania siebie i partnera w związku.
Myślę, że to projekcja własnego związku i mu podobnych na całą populację.
W sumie w takich okolicznościach to KAŻDA będzie atrakcyjniejsza od ślubnej big_smile
Współczuję Snake sad

62

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Snake
Każdy żyje jak chce, albo raczej jak ma odwagę.
Nie rozumiem tylko po co samemu się oszukiwać... A może nawet rozumiem wink

63

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Xymena napisał/a:

Beyond
Nie wierzę, że możesz uważać to co opisał Snake za standard małżeński...
Tak się zachowują tylko kobiety w nieudanych małżeństwach. Znam mnóstwo fajnych par po ponad 15 latach razem i mieliby ubaw czytając ten opis.
Śmieszne jest też jak panowie tu przekonują się, że każda kobieta staje się wredną żoną, ale rozumiem, że trzeba sobie jakoś zracjonalizować swoją rzeczywistość.

Xymeno, myślę, że przesadziłaś. Snake nigdzie nie napisał, że to standard i ja nie odebrałam jego wypowiedzi w ten sposób. Ja też znam wiele fajnych par z jeszcze dłuższym stażem małżeńskim niż 15 lat wspólnego życia, które wspaniale ze sobą żyją.

Jednak nie można zaprzeczyć, iż CZĘSTO (nie standardowo, to różnica) po wielu latach jest tak, jak opisuje Snake, autor i dziesiątki ludzi na tym forum

Pytanie dlaczego ty akurat tak zareagowałaś na tę wypowiedź. Nadal tkwisz w swoim nieudanym małżeństwie i wzdychasz do tego kolegi, o którym piszesz w swoich pierwszych postach na forum?...

Mnie się wypowiedź Snake'a bardzo podoba, bo autorowi UŚWIADAMIA pewne mechanizmy, jest rzeczowa i tyle.

Co to w ogóle za zwrot, że "ty nie wierzysz, co ja uważam?" Co ja uważam, to moja sprawa i SWOJĄ OPINIĘ przedstawiam, nie trzeba się ze mną, ze Snake'iem czy kimkolwiek innym tu zgadzać.

I nie uogólniaj. Ja tu się nie doczytałam, że "każda" kobieta staje się wredną żoną.

WOLNOŚĆ
. kiedy nie muszę udowadniać nic sobie
ani światu.

64

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
summerka88 napisał/a:

Znowu zgodzę się z Averyl smile

Autorze zbierając dane o tobie z twoich wypowiedzi wyłania się obraz gościa, który:
- nie potrafi rozmawiać spokojnie, bez emocji z żoną o problemach i odczuciach,
- jako odskocznię od problemów szuka tematów zastępczych,
- ucieka od małżeńskich problemów w rozmyślania o koleżance, rozmowy z koleżanką zamiast z żoną,
- w żonie i w sytuacjach zewnętrznych zamiast w sobie szuka źródła swoich problemów,
- ma poważne braki w empatii, nie liczy się że stanami emocjonalnymi innych,
- jest egocentrykiem: ja, moje potrzeby, moje, moje, ja.
- nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki,
- oczekuje, że ktoś za niego rozwiąże jego problemy, ale oczywiście nie wskazując mu jego własnych błędów,
- unika sytuacji trudnych, wymagających od niego wysiłku, wkładu w postaci pracy własnej nad sobą.

Sam nie widzisz, że tworzysz sobie sztuczne, dodatkowe problemy. Masz w sobie coś destrukcyjnego, co nie pozwala tobie szukać w sobie i to jest twój prawdziwy problem: to, że szukasz przyczyn i rozwiązań twoich problemów na zewnątrz. Marny z ciebie materiał na partnera. Sprawdzasz się tylko wtedy, gdy jest dobrze a gdy pojawiają się problemy nawet nie zastanowisz się, czy i jak sam mogłeś się do takiej sytuacji przyczynić, ale obwiniasz los, żonę...zewnętrzne okoliczności.

Jak czytam takie posty to mi się trochę nóż w kieszeni otwiera. No ludzie, to autor wątku ma być supermenem, z kręgosłupem moralnym z tytanu, z kasą, z czasem dla dzieci, sprzątający w domu, noszący na rękach żonę bo jej smutno. A kto jego wesprze? Wiadomo, każdy ma w życiu gorsze momenty, norma. Jedne trwają długo, inne nie, ale nie można oczekiwać tytanicznej pracy na wszystkich płaszczyznach życiowych za dwoje. Na pewno nie na długo.

A ja autora inaczej spytam: dlaczego żona nie pracuje?

Nie pisałeś nic, że dzieci macie malutkie, więc pewnie żona bez większych przeszkód mogłaby iść do jakieś pracy. Na pewno byłoby Wam lżej finansowo, a żonie lżej na duchu gdyby pojawił się nowy cel w życiu.

Ja, choć jestem kobietą, to Cię autorze rozumiem i nie zazdroszczę. Szkoda życia na pracowy romans, ale myślę, że żonie należy się kopniak w tyłek, skoro to Wasze długi (za wspólny dom czy mieszkanie jak sądze), Wasze dzieci i obowiązki, to razem by się przydało za nie odpowiadać.

Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ...

65 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-14 12:57:05)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Bardolka napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Sam nie widzisz, że tworzysz sobie sztuczne, dodatkowe problemy. Masz w sobie coś destrukcyjnego, co nie pozwala tobie szukać w sobie i to jest twój prawdziwy problem: to, że szukasz przyczyn i rozwiązań twoich problemów na zewnątrz. Marny z ciebie materiał na partnera. Sprawdzasz się tylko wtedy, gdy jest dobrze a gdy pojawiają się problemy nawet nie zastanowisz się, czy i jak sam mogłeś się do takiej sytuacji przyczynić, ale obwiniasz los, żonę...zewnętrzne okoliczności.

Jak czytam takie posty to mi się trochę nóż w kieszeni otwiera. No ludzie, to autor wątku ma być supermenem, z kręgosłupem moralnym z tytanu, z kasą, z czasem dla dzieci, sprzątający w domu, noszący na rękach żonę bo jej smutno. A kto jego wesprze? Wiadomo, każdy ma w życiu gorsze momenty, norma. Jedne trwają długo, inne nie, ale nie można oczekiwać tytanicznej pracy na wszystkich płaszczyznach życiowych za dwoje. Na pewno nie na długo.

A ja autora inaczej spytam: dlaczego żona nie pracuje?

Nie pisałeś nic, że dzieci macie malutkie, więc pewnie żona bez większych przeszkód mogłaby iść do jakieś pracy. Na pewno byłoby Wam lżej finansowo, a żonie lżej na duchu gdyby pojawił się nowy cel w życiu.

Ja, choć jestem kobietą, to Cię autorze rozumiem i nie zazdroszczę. Szkoda życia na pracowy romans, ale myślę, że żonie należy się kopniak w tyłek, skoro to Wasze długi (za wspólny dom czy mieszkanie jak sądze), Wasze dzieci i obowiązki, to razem by się przydało za nie odpowiadać.


Może ci się otwierać nóż w kieszeni jak parę gorzkich słów poczytasz. Nie mój problem raczej.

Ale zwróć uwagę, że to nie żona autora przyszła tutaj się pożalić i szukać przytulenia, bo taki los niesprawiedliwy, małżonek nieczuły i pracy brak. Bo gdyby ona przyszła, to dostałaby informację zwrotną na swój temat na podstawie tego, jak bym np. ja ją odebrała i zinterpretowała jej zachowanie.

Tymczasem przyszedł tu biedny pppp... i narzeka, jaki ciężki los go spotkał, bo ma:
- kredyt - toć to nowość w tym kraju
- dzieci - nie wiadomo skąd i jak
- żonę, która nie dość, że nie pracuje to na dodatek niechętna do seksu
I jakby tego powyżej było mało, to autor ma jeszcze:
- koleżankę w pracy, dla której mocniej bije jego serce

No katastrofa!
Prawdziwy dramat!

Jak tu żyć w takich okolicznościach?

A jak usłyszał, że zapracował na obecną sytuację (żona zresztą podobnie), to czuje się jeszcze bardziej skrzywdzony, bo NIEZROZUMIANY. Bo zamiast współczucia dostaje od niektórych kubeł zimnej wody na głowę.

Cóż, nie mam ochoty na utwierdzanie autora w jego wyuczonej bezradności.

66

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Beyond
Ok niepotrzebnie odniosłam się do ciebie personalnie.
Wystarczyłoby, że dziwi mnie niezmiernie, że ktoś może uważać opisane relacje małżeńskie za standard do przyjęcia.
Może pozostańmy przy autorze, bo to jego wątek.

67

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Bardolka napisał/a:

Jak czytam takie posty to mi się trochę nóż w kieszeni otwiera. No ludzie, to autor wątku ma być supermenem, z kręgosłupem moralnym z tytanu, z kasą, z czasem dla dzieci, sprzątający w domu, noszący na rękach żonę bo jej smutno. A kto jego wesprze?

koleżanka, a on koleżankę - przeczytaj pierwszy post.

Bardolka napisał/a:

A ja autora inaczej spytam: dlaczego żona nie pracuje?

bo się wypaliła zawodowo, utyła i ma doła.

Bardolka napisał/a:

Ja, choć jestem kobietą, to Cię autorze rozumiem i nie zazdroszczę. Szkoda życia na pracowy romans, ale myślę, że żonie należy się kopniak w tyłek, skoro to Wasze długi (za wspólny dom czy mieszkanie jak sądze), Wasze dzieci i obowiązki, to razem by się przydało za nie odpowiadać.

Najlepiej byłoby gdyby żona sama się wypowiedziała, bo jak na razie, autor nie robi wrażenia, by wiedział cokolwiek, o tym, co się dzieje w duszy żony. Poza tym, kop w du** nie leczy depresji, czasem doprowadza do ostateczności.
W związku winy i zasługi przypadają po połowie każdemu z małżonków. Nie żebym specjalnie broniła, czy ganiła autora, ale obie strony pracują na bieżącą sytuację.

68 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-12-14 13:23:50)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Przecież w krótkiej czy średniej perspektywie wcale nie musi się skończyć barchanowymi majtkami i fochami kochanki.
Mało na tym forum jest opisanych historii romansowych trwających wiele lat? Na przykład tego "Mega" gościa, który 5 lat romansował z "miłością swojego życia" i nie przeszkadzało mu nawet to, że jego kochanka płodziła ("z płaczem") w tym samym czasie dzieci swojemu mężowi?

Ppppp- moim zdaniem nie ma idealnej rady jak "zapomnieć" o tej kobiecie, ponieważ w tej jednej osobie znajdują ujście Twoje elementarne potrzeby, których obecnie nie możesz zrealizować w związku. Dopóki ich nie będziesz mógł realizować to problem pozostanie- nawet jeżeli wybrniesz z tej sytuacji w pracy, potrzeby i potrzeba odskoczni od permanentego stresu pozostaną, a więc kolejna taka przygoda jest tylko kwestią czasu.
Dlatego dziewczyny "odsyłając Cię" do żony mają rację, bo skoro nie chcesz się z nią rozwieść, to tylko naprawiając tą relację (do choćby jakiegoś niezbędnego minimum) możesz pozbyć sie takich rozterek lub zapobiec ich pojawianiu sie w przyszłości. Wierzę, że próbowałes do niej wiele razy dotrzeć i do tej pory się nie udało, ale to nie znaczy że nie istnieje sposób który pozwoliłby Wam znaleźć jakiś punkt zaczepienia i zacząć odbudowywać ten związek krok po kroku. Ale żeby go znaleźć musisz spojrzeć na ten problem z innych perspektyw i nie powielać schematów zachowań, które do tej pory stosowałeś (np. namowy na seks)  I które tylko utwierdzają oboje Was w tym, że jego partner myśli tylko o sobie a sytuacja jest beznadziejna.

69

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
summerka88 napisał/a:

Współczuję Snake sad

Nie no, błagam tylko nie współczuj mi. Ja się nigdy nie skarżyłem i jeśli coś, gdzieś napisałem co mogło tak być odebrane, to stanowczo zaprzeczam, że było to skarżenie się smile Jeśli już współczuć, to nie mnie... Ja jestem człowiekiem, który umie być zadowolony z tego co ma. Jak jestem niezadowolony, to staram się to zmienić, a nie skarżyć. Nikt inny mnie tego nie nauczył jak kobieta czyli własna matka. Co więcej nie pytam się ludzi o radę jak coś zmienić tylko sam kombinuję aż wykombinuję smile

Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.

70

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Naprędce napisał/a:

Przecież w krótkiej czy średniej perspektywie wcale nie musi się skończyć barchanowymi majtkami i fochami kochanki.
Mało na tym forum jest opisanych historii romansowych trwających wiele lat? Na przykład tego "Mega" gościa, który 5 lat romansował z "miłością swojego życia" i nie przeszkadzało mu nawet to, że jego kochanka płodziła ("z płaczem") w tym samym czasie dzieci swojemu mężowi?

Ppppp- moim zdaniem nie ma idealnej rady jak "zapomnieć" o tej kobiecie, ponieważ w tej jednej osobie znajdują ujście Twoje elementarne potrzeby, których obecnie nie możesz zrealizować w związku. Dopóki ich nie będziesz mógł realizować to problem pozostanie- nawet jeżeli wybrniesz z tej sytuacji w pracy, potrzeby i potrzeba odskoczni od permanentego stresu pozostaną, a więc kolejna taka przygoda jest tylko kwestią czasu.
Dlatego dziewczyny "odsyłając Cię" do żony mają rację, bo skoro nie chcesz się z nią rozwieść, to tylko naprawiając tą relację (do choćby jakiegoś niezbędnego minimum) możesz pozbyć sie takich rozterek lub zapobiec ich pojawianiu sie w przyszłości. Wierzę, że próbowałes do niej wiele razy dotrzeć i do tej pory się nie udało, ale to nie znaczy że nie istnieje sposób który pozwoliłby Wam znaleźć jakiś punkt zaczepienia i zacząć odbudowywać ten związek krok po kroku. Ale żeby go znaleźć musisz spojrzeć na ten problem z innych perspektyw i nie powielać schematów zachowań, które do tej pory stosowałeś (np. namowy na seks)  I które tylko utwierdzają oboje Was w tym, że jego partner myśli tylko o sobie a sytuacja jest beznadziejna.

Bardzo cenny i ważny post, Naprędce smile

Autorze, poczytaj ten wątek. Problem podobny do twojego a jego autor zdaje się, że odnalazł właściwą drogę, czego i tobie życzę smile
http://www.netkobiety.pl/t86510.html

71

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Snake napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Współczuję Snake sad

Nie no, błagam tylko nie współczuj mi. Ja się nigdy nie skarżyłem i jeśli coś, gdzieś napisałem co mogło tak być odebrane, to stanowczo zaprzeczam, że było to skarżenie się smile Jeśli już współczuć, to nie mnie... Ja jestem człowiekiem, który umie być zadowolony z tego co ma. Jak jestem niezadowolony, to staram się to zmienić, a nie skarżyć. Nikt inny mnie tego nie nauczył jak kobieta czyli własna matka. Co więcej nie pytam się ludzi o radę jak coś zmienić tylko sam kombinuję aż wykombinuję smile

W takim razie bardzo szanownego Snaka przepraszam.
Myślałam, że ty tu z autorem w kółku wzajemnej adoracji się wspieracie w niedoli w związku z "tymi złymi" żonami big_smile

72

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Zła to subiektywne odczucie smile Zresztą czego nie zrozumiała najwidoczniej Xymena nie o demonizowanie stałej partnerki chodzi ale o idealizowanie tej "wyśnionej". Jest fajna, bo jest wolna od tego wszystkiego co obciąża tą stałą. Autor kiedy ta wiedza do niego dotrze może dokonać wyboru. Czy olewa "starą' i obciążenia, które czynią ją nieatrakcyjną (choć są to zapewne obciążenia wspólne) i bierze "nową" z nadzieją, że historia się nie powtórzy. W końcu jak twierdzi Xymena prawdziwa miłość czyni cuda smile Albo nie ryzykuje lub też ryzykuje ale w inny sposób i próbuje usunąć te obciążenia z nadzieją, że uleczą "starą".

Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.

73 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-14 17:51:59)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Snake napisał/a:

Zła to subiektywne odczucie smile Zresztą czego nie zrozumiała najwidoczniej Xymena nie o demonizowanie stałej partnerki chodzi ale o idealizowanie tej "wyśnionej". Jest fajna, bo jest wolna od tego wszystkiego co obciąża tą stałą. Autor kiedy ta wiedza do niego dotrze może dokonać wyboru. Czy olewa "starą' i obciążenia, które czynią ją nieatrakcyjną (choć są to zapewne obciążenia wspólne) i bierze "nową" z nadzieją, że historia się nie powtórzy. W końcu jak twierdzi Xymena prawdziwa miłość czyni cuda smile Albo nie ryzykuje lub też ryzykuje ale w inny sposób i próbuje usunąć te obciążenia z nadzieją, że uleczą "starą".

To już takie rozważania teoretyczne się robią.
Jednakże nie trudno zauwaźyć po reakcjach autora wątku na poszczególne wpisy, że jemu bliżej do rezygnacji z pracy nad związkiem niż z rezygnacji z idealizacji koleżanki wink Z dotychczasowych wpisów widać, że silniejsza jest NADZIEJA na nowy początek, nowe rozdanie, nowy układ z "nową" kobietą, co pozwoli mu odnaleźć to, co stracił lub czego mu brakuje w związku że "starą". Jednocześnie widać ZNIECHĘCENIE do starań i inwestowania w starą relację, w "starą" kobietę. Stąd jego aplauz dla postów, które podkreślają beznadziejność jego obecnej sytuacji, dostrzegają jego frustrację i głaszczą go po główce, pełnej problemów i dylematów. Słabo to widzę sad

A z Xymeną to jest inna "para kaloszy", bo to typ, który lubi marzyć o miłości idealnej, która to miłoć gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie a na jej drodze stoi szereg przeszkód nie do pokonania i trzeba zaakceptować, że w aktualnym życiu nie dane będzie zaznać idealnej miłości. Dlatego też trzeba prżecierpieć z niekochanym mężem do śmierci. Chyba że rycerz w lśniącej zbroi przyjedzie i ją uwolni od niekochanego męża. Tymczasem rycerz również postanowił zaakceptować żywot u boku niekochanej żony i ukochanych dzieci. I tak oto prawdziwa miłość dla obojga jest tylko mglistym marzeniem, niedoścignionym obiektem westchnień i chwilową odskocznią od codziennych życiowych spraw, w której zanurzają się, aby przetrwać kolejny dzień.

74

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Ja bym ci doradziła, żebyś spróbował odbudować swój związek.

Jeżeli nie potrafisz zapomnieć o koleżance to może powinieneś spróbować poszukać innej pracy? Może przy okazji znajdziesz lepiej płatną? Na pewno nie zaszkodzi powysyłać CV i zorientować się jak wygląda sytuacja.

Po drugie proponuję randkę z żoną. Zabierz ją w jakieś fajne miejsce i pogadaj o tym, że boli cię jak ona się zachowuje i że chciałbyś odbudować to co było między wami. To nie musi być nic drogiego, wystarczy spacer w ładne miejsce.

gdykochamy

75 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-12-15 00:14:50)

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy

Dzięki Summerka, to miłe z Twojej strony.
Chociaż chyba nie wybrałem właściwego miejsca na umieszczenie tych przemysleń. Autor chyba nie ma- jakby to nazwać... "predyspozycji" do rozwiązania tego problemu. Nieco nerwowa reakcja na niektóre posty wskazuje, że nie docenia znaczenia takiej swobodnej wymiany spostrzeżeń i jest raczej zamknięty na nowe rozwiązania. Taki typ człowieka co lubi tylko te piosenki, co już je kiedyś usłyszał ;)
Nawiasem mówiąc trochę irytują mnie ludzie, ktorzy przychodząc tu mają problem z niektórymi wypowiedziami. Tak jakby to był jakiś warzywniak do którego przychodzi się po 5kg ziemniaków i miało się prawo irytować jak sprzedawczyni wciska natrętnie a to jeszcze selerek, a to pietruszkę... On czy ona przychodzi tu po taką czy śmaką konkretną radę, a jeden z drugim ma czelność się nie stosować do jego życzeń i porusza jakieś dziwne wątki, o których "zleceniodawca" nie życzy sobie rozmawiać :D
Tak jakby to była wydzierżawiona działka autora, a ich tematów nie czytało setki lub nawet tysiące ludzi, którzy być może coś z tych nieinteresujących czy niechcianych przez autora aspektów danej sprawy może jednak pożytecznego wynieść.

76

Odp: Problemy + Kolezanka z pracy
Naprędce napisał/a:

On czy ona przychodzi tu po taką czy śmaką konkretną radę, a jeden z drugim ma czelność się nie stosować do jego życzeń i porusza jakieś dziwne wątki, o których "zleceniodawca" nie życzy sobie rozmawiać big_smile

Mnie też to razi - pal licho, czy moje rady są mądre, czy nie, wiadomo nie musi się nikt do nich stosować... ale każdy kij ma dwa końce. Facet przedstawia swój - męski punkt widzenia, a konflikt dotyczy również żony - jej poglądu, którego tutaj nikt nie reprezentuje. Wypowiadają się kobiety, które być może patrzą się na sprawę trochę podobnie, jak jego żona. Jestem ciekawa, jakby zareagowała żona, gdyby autor dopierając się do niej, powiedział o swoim dylemacie: foch i niedostępność grubej żony vs napalona koleżanka z pracy. Ciekawe, czy ślubna ze zrozumieniem zaczęłabym go pocieszać, zrobiłabym mu dobrze, czy dostałby gość po pysku?
Rozumiem, że autor chciałby poradzić sobie z myślami o koleżance, która w zestawieniu z żoną jest bardzo smakowitym kąskiem. No ale co można doradzić, zupełnie w oderwaniu od postaci żony w tym układzie? Jeśli facet decyduje się na zostanie z żoną - to powinien się skoncentrować na problemach z żoną, jeśli chce koleżankę - to powinien dać wybór żonie, ale najpierw rozwiązać wspólne problemy: nie za bardzo umiem sobie wyobrazić, że zostawia z dnia na dzień bezrobotną żonę z dziećmi, z problemami finansowymi , albo że żona odkrywa, że on jest zaangażowany w relację z koleżanką.
Tak, rozumiem, że najlepiej byłoby dyskutować jak wyrzucić koleżankę z głowy, ale to jakaś dziecinada: im bardziej autor rzekomo chce wyrzuć koleżankę z głowy, tym bardziej okazuje się, że ona jest fajna, a żona bleee, trochę jakby pokazać dziecku cukierek i wmawiać mu, że cukierek jest niesmaczny, że lepiej jak sobie poskubie zdrowy czosnek.

Posty [ 39 do 76 z 201 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy + Kolezanka z pracy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016