Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 375 ]

77

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Ja rzadko zadowalam się półśrodkami, dlatego zagrałem w piątek vabank żeby do dzisiaj przemyślała wszystko i albo jesteśmy w związku albo się grzecznie rozchodzimy, o ile do wczoraj do 20 smsy były raczej takie, że sugerowałyby że jest na tak, to dzisiaj widzę ewidentnie że chyba będzie po zabawie.
PS Co się stało z Elcią? Ona przy moim ostatnim kryzysie pięknie mnie stawiała na nogi i bezbłędnie odczytywała każdą sytuację.

No i dobrze. Zobaczysz jaka decyzja. Jeśli tak to fajnie. Jeśli nie to nie tak fajnie, ale z drugiej strony lepiej wcześniej niż później.

Co do Elle, to nie wiem do końca, ale wydaje mi się, że przysłużyły się dyskusje z takim jednym trolem i typem imprezowym wyżej. Ona zbanowana, a typ imprezowy został. Ja tam wolę wyrocznię, która wszystko wie, niż typa imprezowego, który g...o wie.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Klio napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Ja rzadko zadowalam się półśrodkami, dlatego zagrałem w piątek vabank żeby do dzisiaj przemyślała wszystko i albo jesteśmy w związku albo się grzecznie rozchodzimy, o ile do wczoraj do 20 smsy były raczej takie, że sugerowałyby że jest na tak, to dzisiaj widzę ewidentnie że chyba będzie po zabawie.
PS Co się stało z Elcią? Ona przy moim ostatnim kryzysie pięknie mnie stawiała na nogi i bezbłędnie odczytywała każdą sytuację.

No i dobrze. Zobaczysz jaka decyzja. Jeśli tak to fajnie. Jeśli nie to nie tak fajnie, ale z drugiej strony lepiej wcześniej niż później.

Co do Elle, to nie wiem do końca, ale wydaje mi się, że przysłużyły się dyskusje z takim jednym trolem i typem imprezowym wyżej. Ona zbanowana, a typ imprezowy został. Ja tam wolę wyrocznię, która wszystko wie, niż typa imprezowego, który g...o wie.

Potrzebuje kopa w dupę, żeby się upewnić, że dobrze zrobiłem, bo chyba będzie nie tak fajnie.
No ja ostatnio nie miałem zbytnio czasu na forum, dlatego mnie to mocno zaskoczyło.

79

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Może jest tak, że bardziej jej odpowiadałeś w wersjii bardziej wyluzowanej, tej z początku Waszej znajomości?
A kiedy mocniej się zaangażowałeś, nieco- ale zauważalnie dla niej - zmieniłeś się (ustalenia, wymagania, pierwsze poważne rozmowy, kompromisy itp.) i ta "wersja" juz jej odpowiada nieco mniej.

P.s. Twoja cioteczka została zbanowana.

Reklama

80

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Zobaczysz dziś jak to wyjdzie i co Ci napisze. Jeżeli koniec, to powtarzam: lepiej wcześniej niż później, bo jakby coś takiego miałoby się ciągnąć; ona niezdecydowana i niezaangażowana, ale wciskająca Ci jakieś bajki, to skończyłoby się sieczką w Twojej głowie. Jeżeli kontynuacja, ale na bardziej zrównoważonym poziomie, to cieszyć się. Zobaczysz.

81

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Naprędce napisał/a:

Może jest tak, że bardziej jej odpowiadałeś w wersjii bardziej wyluzowanej, tej z początku Waszej znajomości?
A kiedy mocniej się zaangażowałeś, nieco- ale zauważalnie dla niej - zmieniłeś się (ustalenia, wymagania, pierwsze poważne rozmowy, kompromisy itp.) i ta "wersja" juz jej odpowiada nieco mniej.

P.s. Twoja cioteczka została zbanowana.

Tak naprawdę to obie wersji nieznacznie się różnią. Z tego co czytam uzmysłowiłem sobie, że i tak strasznie byłem delikatny. No ale chyba masz rację, to jest taka sytuacja, że chłopak ok, ale bezproblemowy.
PS To wiem, bo widziałem. Szkoda, bo wiele wnosiła do tego forum.

Reklama

82

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Klio napisał/a:

Zobaczysz dziś jak to wyjdzie i co Ci napisze. Jeżeli koniec, to powtarzam: lepiej wcześniej niż później, bo jakby coś takiego miałoby się ciągnąć; ona niezdecydowana i niezaangażowana, ale wciskająca Ci jakieś bajki, to skończyłoby się sieczką w Twojej głowie. Jeżeli kontynuacja, ale na bardziej zrównoważonym poziomie, to cieszyć się. Zobaczysz.

Już chyba wiem.
Wiem, że nie powinienem, ale to lepiej odda ogląd niż moje streszczenie.
"Przemyślałam juz nasza sprawe, nie wiem czy podejmuje dobra decyzje, ale uwazam ze dluzej nie moge Cie juz zwodzic, sadze ze nie powinnismy byc juz razem, dawales mi szanse a ja nie umialam tego wykorzystac, ten nasz konflikt kosztuje nas wiele nerwow i meczy Nas oboje, moze rzeczywiscie na tym etapie znajomosci jednak nie potrafie zaangazowac sie tak jak mocno jak Ty. Wolalabym Ci powiedziec to wszystko na zywo, ale wiem ze pewnie juz nie bedziesz chcial sie ze mna dzisiaj spotkac."

83

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

No to masz jasność, że była letnia woda.
Czas dać sobie spokój i ruszyć dalej.

84

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

no Jacenty, czyli nic się jednak "nie wykluło", tak jak myślałam, ona liczyła na to, że coś z tego wyjdzie dlatego wasza znajomość wyglądała tak jak wyglądała - nie wyszło więc ci napisala jasno.
nie martw sie, poprawiaj rozporek i leć na piwo ze znajomymi wink

85

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
navelbina napisał/a:

no Jacenty, czyli nic się jednak "nie wykluło", tak jak myślałam, ona liczyła na to, że coś z tego wyjdzie dlatego wasza znajomość wyglądała tak jak wyglądała - nie wyszło więc ci napisala jasno.
nie martw sie, poprawiaj rozporek i leć na piwo ze znajomymi wink

Nie chodzi o to , że się nie wykluło, tylko że ja byłem na etapie pękania skorupki, a ona jeszcze sporo w tyle. Napisała bo podstawiłem ją pod ścianą, ale nadal nie jest pewna tego co robi i prosiła dzisiaj o rozmowę "jestem w domu cały dzień, wpadaj kiedy chcesz". Pojadę, porozmawismy, obojgu nam się to należy.

86

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Klio napisał/a:

Co do Elle, to nie wiem do końca, ale wydaje mi się, że przysłużyły się dyskusje z takim jednym trolem i typem imprezowym wyżej. Ona zbanowana, a typ imprezowy został. Ja tam wolę wyrocznię, która wszystko wie, niż typa imprezowego, który g...o wie.

"Typ imprezowy został" (od tego nie będę się raczej odżegnywał xD ^^) ponieważ nie szmaci ludzi gdy ich nie zna  tak jak robią to te wyrocznie które jak  powiedziałaś g...o wiedzą o ludziach.

Jacek, czekamy na "relację"...
Pozdro i 3ym się smile

Pseudo: WuWuś big_smile

87

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Czytając z takim niezrozumieniem proste zdanie udowadniasz tylko, że g...o wiesz.

88 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2016-11-27 19:31:54)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Ja wszystko dobrze rozumiałem. "Przestań gwiazdorzyć, zjedz Snikersa" big_smile big_smile

Pseudo: WuWuś big_smile

89

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

"Przemyślałam juz nasza sprawe, nie wiem czy podejmuje dobra decyzje, ale uwazam ze dluzej nie moge Cie juz zwodzic, sadze ze nie powinnismy byc juz razem, dawales mi szanse a ja nie umialam tego wykorzystac, ten nasz konflikt kosztuje nas wiele nerwow i meczy Nas oboje, moze rzeczywiscie na tym etapie znajomosci jednak nie potrafie zaangazowac sie tak jak mocno jak Ty. Wolalabym Ci powiedziec to wszystko na zywo, ale wiem ze pewnie juz nie bedziesz chcial sie ze mna dzisiaj spotkac."

Według mnie jest ktoś inny na horyzoncie.

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Może jest ktoś nowy a może dziewczyna sama nie wie czego chce. Jest kilka opcji albo nie spodziewała się że wasza relacja tak szybko zacznie sie w pewnym momencie rozwijać w sensie że Ty tak się zaangażujesz ( choć uważam że z tym jest z twojej strony w porządku ) albo ona nie jest całkiem pewna swoich uczuć albo ktos trzecie się kręci.
Ale niech nie zadowala Cię wiadomość napisana niech Ci to powie wyjaśni masz prawo do tej rozmowy

91

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Właśnie wróciłem. 5 godzin rozmów i mniej więcej tyle samo w łóżku. Przegadanie dało nam bardzo dużo obojgu, uświadomiliśmy sobie w czym tak naprawdę tkwi istota problemu czyli w jej podświadomej obawie o dopuszczenie mnie do jej życia (z czego ona nie do końca sobie zdała sprawę do dzisiaj) i w moim niebezpośrednim artykułowaniu oczekiwań i potrzeb w stosunku do niej. Przy okazji wyjaśniliśmy też sobie i dowiedzieliśmy się o sobie parę innych rzeczy. Polecam taką długą rozmowę oczyszczającą człowiek po niej czuje się dużo lepiej. Mam nadzieję, że dzisiejsze 24 godziny bez jedzenia nie pójdą na marne i za jakiś czas będę się śmiał z tego wątku.

92

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Igrek napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

"Przemyślałam juz nasza sprawe, nie wiem czy podejmuje dobra decyzje, ale uwazam ze dluzej nie moge Cie juz zwodzic, sadze ze nie powinnismy byc juz razem, dawales mi szanse a ja nie umialam tego wykorzystac, ten nasz konflikt kosztuje nas wiele nerwow i meczy Nas oboje, moze rzeczywiscie na tym etapie znajomosci jednak nie potrafie zaangazowac sie tak jak mocno jak Ty. Wolalabym Ci powiedziec to wszystko na zywo, ale wiem ze pewnie juz nie bedziesz chcial sie ze mna dzisiaj spotkac."

Według mnie jest ktoś inny na horyzoncie.

Raczej wykluczam taką możliwość, ale pewności nabiorę jak zacznę wchodzić w jej życie stopniowo.

93

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
kobieta w świecie napisał/a:

Może jest ktoś nowy a może dziewczyna sama nie wie czego chce. Jest kilka opcji albo nie spodziewała się że wasza relacja tak szybko zacznie sie w pewnym momencie rozwijać w sensie że Ty tak się zaangażujesz ( choć uważam że z tym jest z twojej strony w porządku ) albo ona nie jest całkiem pewna swoich uczuć albo ktos trzecie się kręci.
Ale niech nie zadowala Cię wiadomość napisana niech Ci to powie wyjaśni masz prawo do tej rozmowy

Na 99 procent nie ma nikogo innego, co do szybkości rozwoju relacji w pewnej mierze masz rację, jakiś czas temu ona mówiła, że potrzebuje więcrej czasu niż zwykle się potrzebuje.

94

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

czyli w jej podświadomej obawie o dopuszczenie mnie do jej życia (z czego ona nie do końca sobie zdała sprawę do dzisiaj) i w moim niebezpośrednim artykułowaniu oczekiwań i potrzeb w stosunku do niej.

Taaa... podświadome i to było silniejsze od niej...
Jacenty spotykasz się z kobietą, która jest świadoma tego, że Ty to do końca nie to i dlatego szału nie ma. Jedyne co jest tu silniejsze od niej to brak przyciągania do Ciebie, który skutkuje opisanymi wyżej zachowaniami. Nie wiem, po co Ci te kity wciska. Może rzeczywiści nieasertywna, a może tymczasowo pasujesz, ale szału nie ma... Zamiast przyjąć do wiadomości to co Ci napisała, Ty przez 5 godzin wałkowałeś temat, który wówczas był jasny jak słońce, po to by wyjść z nadzieją na lepsze jutro. Skąd ta nadzieja się bierze? Mówiłam, że skończy się praniem mózgu, ale do tego prania przyczyniasz się sam w równym stopniu, bo wmawiasz sobie niepotrzebnie, że jest czegoś więcej, czego ewidentnie prawie brak...

95

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Jacuś, Jacuś... co ty robisz, chopie?

Klio ma rację, jesteś wtorkowym czasoumilaczem. Jesteście razem 2 miechy a ona nie ma czasu w weekend się spiknąć bo koleżanka ważniejsza, mamusia ważniejsza, pies ważniejszy, zakupki ważniejsze i co tam ona sobie wymyśli jest ważniejsze niż ty. A jak na horyzoncie pojawi się lepszy model to sama poleci z jęzorem na brodzie do niego. W weekend też tongue

Powiedziałeś "A" (przemyśl kobieto co wyprawiasz bo mi to nie pasuje - przemyślała i podjęła decyzję: Koniec.) zabrakło powiedzieć "B" (spoko, miło było ale to nie to, nie ma sensu tego ciągnąć) to wyszło tobie "C" (zabrakło wam obojgu jaj i zamiast wypić kawkę, pogadać i się rozstać to pobzykaliście się i daliście sobie kolejną szansę z obiecanką poprawy tongue - która jak mniemam podziała tydzień, może dwa i wrócisz do punktu wyjścia).

Noo ale jak lubisz taką szarpaninę gdzie za każdym razem będziesz wychowywał swoją kobitkę i pokazywał palcem jak ma robić to powodzenia smile Każdy ma jakiś fetysz wink

See, madness, as you know, is like gravity: all it takes is a little push!

Here I Am - 4329923

96

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Klio napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

czyli w jej podświadomej obawie o dopuszczenie mnie do jej życia (z czego ona nie do końca sobie zdała sprawę do dzisiaj) i w moim niebezpośrednim artykułowaniu oczekiwań i potrzeb w stosunku do niej.

Taaa... podświadome i to było silniejsze od niej...
Jacenty spotykasz się z kobietą, która jest świadoma tego, że Ty to do końca nie to i dlatego szału nie ma. Jedyne co jest tu silniejsze od niej to brak przyciągania do Ciebie, który skutkuje opisanymi wyżej zachowaniami. Nie wiem, po co Ci te kity wciska. Może rzeczywiści nieasertywna, a może tymczasowo pasujesz, ale szału nie ma... Zamiast przyjąć do wiadomości to co Ci napisała, Ty przez 5 godzin wałkowałeś temat, który wówczas był jasny jak słońce, po to by wyjść z nadzieją na lepsze jutro. Skąd ta nadzieja się bierze? Mówiłam, że skończy się praniem mózgu, ale do tego prania przyczyniasz się sam w równym stopniu, bo wmawiasz sobie niepotrzebnie, że jest czegoś więcej, czego ewidentnie prawie brak...

Tak jak chyba pisałem wyżej szał jest wszędzie poza tą jedną konkretną dziedziną. Ja już wiem z czego się to brało, zagraliśmy zdecydowanie w otwarte karty, razem doszliśmy do interesujących wniosków. Przyjąłem do wiadomości to co napisała i zgodnie z prośbą pojechałem porozmawiać, nie nastawiałem się w żaden sposób. To nie tak, że ja wałkowałem temat, bo początkowo niewiele miałem do dodania. Pozyjemy, zobaczymy, nie nastawiam sie jakos super entuzjastycznie, ale najbliższe dni, tygodnie pokażą co z tego będzie.

97

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Tak jak chyba pisałem wyżej szał jest wszędzie poza tą jedną konkretną dziedziną.

Dzieci, uczcie się jak seks potrafi mężczyźnie zrobić sieczkę w głowie...
Raczej w jednej dziedzinie odnajdujesz satysfakcję, bo tego Ci brakowało, a na resztę przymykasz oko wink Interesujące wnioski powiadasz... big_smile Ja tez mam interesujące wnioski na temat całej tej sytuacji i bohaterów. Wyobraź sobie nawet, że wiem jak to się skończy... big_smile

98

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:

Jacuś, Jacuś... co ty robisz, chopie?

Klio ma rację, jesteś wtorkowym czasoumilaczem. Jesteście razem 2 miechy a ona nie ma czasu w weekend się spiknąć bo koleżanka ważniejsza, mamusia ważniejsza, pies ważniejszy, zakupki ważniejsze i co tam ona sobie wymyśli jest ważniejsze niż ty. A jak na horyzoncie pojawi się lepszy model to sama poleci z jęzorem na brodzie do niego. W weekend też tongue

Powiedziałeś "A" (przemyśl kobieto co wyprawiasz bo mi to nie pasuje - przemyślała i podjęła decyzję: Koniec.) zabrakło powiedzieć "B" (spoko, miło było ale to nie to, nie ma sensu tego ciągnąć) to wyszło tobie "C" (zabrakło wam obojgu jaj i zamiast wypić kawkę, pogadać i się rozstać to pobzykaliście się i daliście sobie kolejną szansę z obiecanką poprawy tongue - która jak mniemam podziała tydzień, może dwa i wrócisz do punktu wyjścia).

Noo ale jak lubisz taką szarpaninę gdzie za każdym razem będziesz wychowywał swoją kobitkę i pokazywał palcem jak ma robić to powodzenia smile Każdy ma jakiś fetysz wink

Harviuś u mnie w domu mówili do trzech razy sztuka i tego się trzymam. Jaj na pewno nam nie zabrakło bo co by nie mówić, ale wygarnęliśmy sobie wszystko bez znieczulenia.
PS Kawki raczej nie pijam.
Jak podziała tydzień czy dwa to się na pewno pożegnamy, bo po ostatnich dniach widzę, że to działa destrukcyjnie tak na mnie jak i na nią.

99

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Klio napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Tak jak chyba pisałem wyżej szał jest wszędzie poza tą jedną konkretną dziedziną.

Dzieci, uczcie się jak seks potrafi mężczyźnie zrobić sieczkę w głowie...
Raczej w jednej dziedzinie odnajdujesz satysfakcję, bo tego Ci brakowało, a na resztę przymykasz oko wink Interesujące wnioski powiadasz... big_smile Ja tez mam interesujące wnioski na temat całej tej sytuacji i bohaterów. Wyobraź sobie nawet, że wiem jak to się skończy... big_smile

No i pudło :-) Seks jest i to nie powiem bardzo dobry, ale to nie jest najważniejsze. Chodziło mi raczej o zaangażowanie z jej strony (propozycje spotkanis często wychodzą z jej strony, często pierwsza pisze smsy, dzwoni, interesuje się moim życiem, opowiada dogłębnie o swoim życiu).
Chętnie posłucham twojej wersji zakomczenia ;-)

100 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-11-28 11:43:21)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Zakończenie to oczywiście koniec. Z większym, bądź mniejszym hukiem. Życzę tego mniejszego, bo za większym kryje się mężczyzna przy którym ona nie będzie musiała się wysilać na zainteresowanie.

Jacenty89 napisał/a:

No i pudło :-) Seks jest i to nie powiem bardzo dobry, ale to nie jest najważniejsze.

I gdzie to pudło widzisz... Przecież napisałam, że seks Ci robi sieczkę w głowie.

101 Ostatnio edytowany przez Igrek (2016-11-28 12:00:41)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Jacenty, a nie uważasz, że takie próby wymuszania czegoś i to jeszcze w początkowej fazie znajomości są trochę nie na miejscu? Ty zacząłeś wymuszać na niej byście się widywali w weekendy a to ona sama powinna dążyć do jak najczęstszego kontaktu. Tak się dzieje gdy faktycznie jest zauroczenie, zainteresowanie i pożądanie.

Pokazałeś jej jak bardzo Ci zależy na tej znajomości, a tak nie powinno być. Jak czułeś, że coś jest nie tak to powinieneś wystopować i niczego nie narzucać. I ostatnio właśnie o tym pisałem.

Wcale nie musisz kończyć tej znajomości. Wystarczy, że trochę wyluzujesz. Masz seks to korzystaj, ale nie lataj na każde spotkanie kiedy ona zechce. No chyba, że pobzykać i lecisz dalej wink

102

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Klio napisał/a:

Zakończenie to oczywiście koniec. Z większym, bądź mniejszym hukiem. Życzę tego mniejszego, bo za większym kryje się mężczyzna przy którym ona nie będzie musiała się wysilać na zainteresowanie.

Jacenty89 napisał/a:

No i pudło :-) Seks jest i to nie powiem bardzo dobry, ale to nie jest najważniejsze.

I gdzie to pudło widzisz... Przecież napisałam, że seks Ci robi sieczkę w głowie.

Napisałaś, że w jednej dziedzinie odnajduje satysfakcję, to na wszystkie inne przymykam oko, a jest właśnie odwrotnie to jedna dziedzina jak dotychczas nie działa.

103

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Igrek napisał/a:

Jacenty, a nie uważasz, że takie próby wymuszania czegoś i to jeszcze w początkowej fazie znajomości są trochę nie na miejscu? Ty zacząłeś wymuszać na niej byście się widywali w weekendy a to ona sama powinna dążyć do jak najczęstszego kontaktu. Tak się dzieje gdy faktycznie jest zauroczenie, zainteresowanie i pożądanie.

Pokazałeś jej jak bardzo Ci zależy na tej znajomości, a tak nie powinno być. Jak czułeś, że coś jest nie tak to powinieneś wystopować i niczego nie narzucać. I ostatnio właśnie o tym pisałem.

Wcale nie musisz kończyć tej znajomości. Wystarczy, że trochę wyluzujesz. Masz seks to korzystaj, ale nie lataj na każde spotkanie kiedy ona zechce. No chyba, że pobzykać i lecisz dalej wink

Są trochę nie na miejscu, ona źle się z tym czuła, dlatrgo napisała tego smsa. Dąży do jak najczęstszego kontaktu, tyle że niestety tylko w określone dni (prxynajmnirj jak narazie) i to miało/ma przyczynę głębszą o której rozmawialiśmy wczoraj. No właśnie zastosować chłodnik w tym przypadku jest bardzo ciężko, bo odcinając ten konkretny temat to ona jest bardzo zaangażowana w spotkania, zainteresowana moim życiem, opowiada o swoim itd.
Już pisałem wcześniej, nie latam na każde spotkanie kiedy ona zechce, bo były tygodnie że byśmy się widzieli 5 dni w tygodniu, a to dla mnie zdecydowanie przesada.

104

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Napisałaś, że w jednej dziedzinie odnajduje satysfakcję, to na wszystkie inne przymykam oko, a jest właśnie odwrotnie to jedna dziedzina jak dotychczas nie działa.

Jest seks i wydaje Ci się, że to o czymś świadczy. Nie świadczy. Kobieta też człowiek i seksu potrzebuje. Inne dziedziny pokazują brak szczególnego zaangażowania i chęci bycia razem. Widzimy się Jacenty w wątku o trudnym rozstaniu...

105

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Już pisałem wcześniej, nie latam na każde spotkanie kiedy ona zechce, bo były tygodnie że byśmy się widzieli 5 dni w tygodniu, a to dla mnie zdecydowanie przesada.

Jacuś, cuś dziwne podejście masz. Rzucasz gromami, że dziołcha nie chce spotkać się w weekend bo ma inne plany. Dziołcha chciała się spotykać z tobą 5 dni w tygodniu - też źle, bo tobie to również nie odpowiada.

Coś mnie tu się wydaje, że chcesz by ona robiła tak jak tylko tobie to odpowiada. W sobote ona pisze, że chce to zakończyć bo coś nie trybi, wsiadasz w auto, jedziesz jak szalony pod jej drzwi - 5 godziny wywalania treści jak pociski z ckm'u z własnych okopów, później 5 godzin seksu dla podpisania rozejmu.

Teraz piszesz:

Jacenty89 napisał/a:

Jak podziała tydzień czy dwa to się na pewno pożegnamy, bo po ostatnich dniach widzę, że to działa destrukcyjnie tak na mnie jak i na nią.

To nie prościej z tego zrobić FvB? Tak serio pisząc, czytając to z boku i bez emocji można luźno wywnioskować, że... "to nie to". Tylko trzeba by było posłuchać tej z drugiego "okopu" by mieć całość bo na tą chwilę (na moje oko) to ty siedzisz w "poczekalni" a nie gnasz "expresem" do jej serca wink

See, madness, as you know, is like gravity: all it takes is a little push!

Here I Am - 4329923

106

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Nie martwcie się tak o Jacentego, przecież wyraźnie napisał, że uznaje za swoje zasady "do trzech razy sztuka". Pierwszy raz był miesiąc temu, drugi parę dni temu, a trzeci nadejdzie pewnie niebawem. Póki co chłopak działa zgodnie z własnymi poglądami.

Mnie też się wróży z fusów, że lipa z tego będzie i smutek jak się zupełnie zakończy. Co zrobić, człowiek się uczy na własnych błędach zazwyczaj, a nie na cudzych. Mimo wszystko życzę Ci, żeby było lepiej niż gorzej.

"Selfishness is not living as one wishes to live, it is asking others to live as one wishes to live." Oscar Wilde

107

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Dawno. dawno temu miałam chłopaka dla którego nie miałam czasu w weekendy. A to dlatego, że był tym drugim, na bocznicy przez półtora roku. Ale to ja, nie mówię, że Twoja dziewczyna jest taka sama.

[tu był nieregulaminowy link]

108

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Klio napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Napisałaś, że w jednej dziedzinie odnajduje satysfakcję, to na wszystkie inne przymykam oko, a jest właśnie odwrotnie to jedna dziedzina jak dotychczas nie działa.

Jest seks i wydaje Ci się, że to o czymś świadczy. Nie świadczy. Kobieta też człowiek i seksu potrzebuje. Inne dziedziny pokazują brak szczególnego zaangażowania i chęci bycia razem. Widzimy się Jacenty w wątku o trudnym rozstaniu...

Za dużo przeżyłem i widziałem, żeby uznać seks za miernik zaangażowania. Chodziło mi raczej o takie małe codzienne gesty. Może Cię zaskoczę, ale to rozstanie raczej nie będzie trudne, jeśli będzie w najbliższym czasie.

109

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Już pisałem wcześniej, nie latam na każde spotkanie kiedy ona zechce, bo były tygodnie że byśmy się widzieli 5 dni w tygodniu, a to dla mnie zdecydowanie przesada.

Jacuś, cuś dziwne podejście masz. Rzucasz gromami, że dziołcha nie chce spotkać się w weekend bo ma inne plany. Dziołcha chciała się spotykać z tobą 5 dni w tygodniu - też źle, bo tobie to również nie odpowiada.

Coś mnie tu się wydaje, że chcesz by ona robiła tak jak tylko tobie to odpowiada. W sobote ona pisze, że chce to zakończyć bo coś nie trybi, wsiadasz w auto, jedziesz jak szalony pod jej drzwi - 5 godziny wywalania treści jak pociski z ckm'u z własnych okopów, później 5 godzin seksu dla podpisania rozejmu.

Teraz piszesz:

Jacenty89 napisał/a:

Jak podziała tydzień czy dwa to się na pewno pożegnamy, bo po ostatnich dniach widzę, że to działa destrukcyjnie tak na mnie jak i na nią.

To nie prościej z tego zrobić FvB? Tak serio pisząc, czytając to z boku i bez emocji można luźno wywnioskować, że... "to nie to". Tylko trzeba by było posłuchać tej z drugiego "okopu" by mieć całość bo na tą chwilę (na moje oko) to ty siedzisz w "poczekalni" a nie gnasz "expresem" do jej serca wink

Harviuś, bo nie chodzi o to, że ona raz, drugi czy trzeci ma inne plany w weekendy tylko, że tak jest zawsze. Dla mnie spotykanie się 5 dni w tygodniu szybko doprowadza do tego, że ludzie sobą rzygają, a nie się kochają. W niedzielę rano napisała i jednocześnie w tym napisała, że prosi żeby się u niej spotkać mimo że ja pewnie nie będę chciał. Nie było 5 godzin wywalania treści, raczej obustronna dyskusja o rzeczach, których dotychczas nie mowilismy sobir, ale tez o takich z ktorych nie zdawalismy sobie czasem sprawy. Nie wiem, czy się da szczególnie z jej strony w coś takiego zamienić jak FvB.

110

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Mamidełko napisał/a:

Nie martwcie się tak o Jacentego, przecież wyraźnie napisał, że uznaje za swoje zasady "do trzech razy sztuka". Pierwszy raz był miesiąc temu, drugi parę dni temu, a trzeci nadejdzie pewnie niebawem. Póki co chłopak działa zgodnie z własnymi poglądami.

Mnie też się wróży z fusów, że lipa z tego będzie i smutek jak się zupełnie zakończy. Co zrobić, człowiek się uczy na własnych błędach zazwyczaj, a nie na cudzych. Mimo wszystko życzę Ci, żeby było lepiej niż gorzej.

Dziękuje i masz rację, dużo łatwiej się uczy człowiek błędów z praktyki niż z teorii ;-)

111

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Neko713 napisał/a:

Dawno. dawno temu miałam chłopaka dla którego nie miałam czasu w weekendy. A to dlatego, że był tym drugim, na bocznicy przez półtora roku. Ale to ja, nie mówię, że Twoja dziewczyna jest taka sama.

Ja tak długo bym nie dał rady na pewno. Mogłabyś (jeśli to nie problem) nakreślić jak to u Ciebie wyglądało. Czy te relacje się różniły szczególnie pod kątem twojego zainteresowania życiem obu facetów, waszej komunikacji w dni kiedy się nie spotykaliście etc.

112 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-11-28 16:01:51)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Jacenty przecież widzę, że już Ci jest trudno się rozstać.
Rzeczywiście jeśli wkrótce się rozstaniecie, to jakoś Ci przejdzie, ale jeśli przeciągniecie to, a ona będzie dalej w sidłach podświadomości i silniejszych mocy big_smile to nie będzie czego po Tobie zbierać...

113

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Dla mnie spotykanie się 5 dni w tygodniu szybko doprowadza do tego, że ludzie sobą żygają, a nie się kochają.

Moim zdaniem mylisz się - na etapie prawdziwego zauroczenia człowiek nie potrafi się tym drugim nasycić, chciałby więcej i więcej, i ciągle mu mało. Dopiero potem wchodzi się w kolejną fazę, kiedy zaczyna się potrzebować również innych ludzi. Oczywiście nie jest to absolutną regułą, ale na przykład wśród moich znajomych jak któryś z singli znika nam z pola widzenia, to zwykło się mawiać, że zapewne się zakochał, ale minie trochę czasu i do nas wróci wink.


---------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, bowiem stanowi to naruszenie Regulaminu Forum, a robisz to nagminnie. Chcąc coś dopisać, użyj funkcji "edytuj". Dziękuję wink.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

114

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:
Neko713 napisał/a:

Dawno. dawno temu miałam chłopaka dla którego nie miałam czasu w weekendy. A to dlatego, że był tym drugim, na bocznicy przez półtora roku. Ale to ja, nie mówię, że Twoja dziewczyna jest taka sama.

Ja tak długo bym nie dał rady na pewno. Mogłabyś (jeśli to nie problem) nakreślić jak to u Ciebie wyglądało. Czy te relacje się różniły szczególnie pod kątem twojego zainteresowania życiem obu facetów, waszej komunikacji w dni kiedy się nie spotykaliście etc.

To było naprawdę dawno temu, około 10 lat minęło jak nie więcej, więc trudno mi teraz przypomnieć sobie szczegóły:
z tym pierwszym byłam już dobre cztery lata i w jakiś sposób ciągle mi na nim zależało, ten drugi był jak powiew świeżości: studia, nowe otoczenie, nowi znajomi, ale zależało mi na nim mniej. Z tym pierwszym spędziłam weekendy wmawiając temu drugiemu, że pomagam rodzicom w firmie.
jeśli chodzi o kontakt, na pewno był ograniczony aby zminimalizować ryzyko wydania się nowego związku.

[tu był nieregulaminowy link]

Posty [ 77 do 114 z 375 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016