Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Strony Poprzednia 1 8 9 10

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 343 do 375 z 375 ]

343 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-12-08 17:56:32)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Najwidoczniej po prostu widziałaś w moich postach to co chciałaś zobaczyć.
Gdyby poważnie prosiła mnie o nieprzyjeżdżanie bo koleżanki się dopytują to tak, przeszkadzałoby mi to, dlatego rozkręciłem wtedy aferę. Tego wogóle nie neguje. Bywało u Nas tak nieraz, tym razem jednak woleliśmy już odpocząć.

Ale co ja chciałam zobaczyć?
Co sądzisz, że zazdroszczę Ci związku i chcę Cię zniechęcić?

Nieee, gdzie ja coś takiego napisałem?

Nigdzie, ale różnie można zinterpretować Twoje słowa: "Najwidoczniej po prostu widziałaś w moich postach to co chciałaś zobaczyć."- i żeby nie było nieporozumień zapytałam Cię po prostu. Dlatego także zapytałam, co niby chciałam zobaczyć w Twoich postach?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."
Reklama
Zobacz podobne tematy :

344

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:
_v_ napisał/a:

cokolwiek oslepilo Jacentego, to nie jest to miłość wink

lol

A ja wiem tongue

Ale z Was śmieszki :-D

345

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:
_v_ napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Oj już nie bądź taka. tongue

nie mogę - moja złośliwość domaga się ujścia tongue

Domyślam się o co chodzi, ale wiedz ze błądzisz ;-)


ok, to tak na serio teraz
nie mialam na myśli seksu
po prostu to jest wszystko tylko nie miłość

a przynajmniej nie taka zdrowa

Reklama

346 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-12-08 20:55:50)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

Co robić w takim razie z moimi znajomymi? Czy nie będzie jej dziwnie, głupio jeśli ja będę ją do nich zapraszał?  Nie chce żeby wyszło, że np robię to celowo żeby ona poczuła się zobowiązana do tego samego. No i co radzisz w kwestii Sylwestra? Spędzić we dwoje czy jednak zabrać ją gdzieś do swoich znajomych?

Kadzisz mi żebym Ci na bieżąco układał grafik spotkań i suflował jak masz się krok po krok zachowywać w związku?
Nie ma tak dobrze, cwaniaku :D Ja tu tylko kreślę ogólne tło. To o co pytasz musisz załatwić sam.

Odniosę się tylko do jednej sprawy. Jeżeli podnosiłeś (bo nie pamiętam) z nią kwestię tego, że nie znasz jej znajomych i ona mogła odnieść wrażenie, że jest to dla Ciebie jakiś problem, to tak, rzeczywiście ona może zrozumieć to jako coś w rodzaju presji z Twojej strony i próbę wymuszania na niej określonych reakcji.
W takiej sytuacji JA powiedziałbym, że to nie jest moją intencją- że zapraszam ją do swoich, bo DLA MNIE to naturalne i mam taką potrzebę po prostu. I że mam nadzieję, że ona dobrze się odnajdzie wśród nich i będzie fajnie czuć.

347

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Naprędce napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Co robić w takim razie z moimi znajomymi? Czy nie będzie jej dziwnie, głupio jeśli ja będę ją do nich zapraszał?  Nie chce żeby wyszło, że np robię to celowo żeby ona poczuła się zobowiązana do tego samego. No i co radzisz w kwestii Sylwestra? Spędzić we dwoje czy jednak zabrać ją gdzieś do swoich znajomych?

Kadzisz mi żebym Ci na bieżąco układał grafik spotkań i suflował jak masz się krok po krok zachowywać w związku?
Nie ma tak dobrze, cwaniaku big_smile Ja tu tylko kreślę ogólne tło. To o co pytasz musisz załatwić sam.

Odniosę się tylko do jednej sprawy. Jeżeli podnosiłeś (bo nie pamiętam) z nią kwestię tego, że nie znasz jej znajomych i ona mogła odnieść wrażenie, że jest to dla Ciebie jakiś problem, to tak, rzeczywiście ona może zrozumieć to jako coś w rodzaju presji z Twojej strony i próbę wymuszania na niej określonych reakcji.
W takiej sytuacji JA powiedziałbym, że to nie jest moją intencją- że zapraszam ją do swoich, bo DLA MNIE to naturalne i mam taką potrzebę po prostu. I że mam nadzieję, że ona dobrze się odnajdzie wśród nich i będzie fajnie czuć.

Hahaha ja tutaj chce by miły, a tutaj zero docenienia. Podnosiłem z nią tą kwestię i ona wie że to dla mnie problem, ale jednocześnie zapraszałem ją do swoich i wiekszosc z nich poznala zanim ten problem powstał, poza tym tak jak pisałem wyżej umowilismy sie ze ja odpuszczam z naciskiem, a ona powoli bedzie sie przelamywac z poznawaniem jej znajomych przeze mnie.
Bardzo polubiła moich współlokatorów, z pozostałymi miała kontakt 1-2 razy w większości nie za długi, więc trudno ocenić, ale chyba nie ejst najgorzej.

348

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Mi się wydaje, że dziewczyna potrzebuje czasu, trochę wygląda to tak jakby nie chciało jej się na razie wychodzić z jej strefy komfortu. Bo etap "randkowania" zupełnie jej wystarcza, bez większego zaangażowania.

Ale to wcale nie znaczy, że jej na autorze nie zależy, i że z czasem jak się będzie coraz bardziej umacniać w tej relacji - sama popchnie ją naprzód.

I tak większość z tu wypowiadających się, postawiła krzyżyk na tej znajomości, trochę to smutne - oby nie zamieniło się w samospełniającą się przepowiednię.

349

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
navelbina napisał/a:

Mi się wydaje, że dziewczyna potrzebuje czasu, trochę wygląda to tak jakby nie chciało jej się na razie wychodzić z jej strefy komfortu. Bo etap "randkowania" zupełnie jej wystarcza, bez większego zaangażowania.

Ale to wcale nie znaczy, że jej na autorze nie zależy, i że z czasem jak się będzie coraz bardziej umacniać w tej relacji - sama popchnie ją naprzód.

I tak większość z tu wypowiadających się, postawiła krzyżyk na tej znajomości, trochę to smutne - oby nie zamieniło się w samospełniającą się przepowiednię.

I bardzo dobrze Ci się wydaje, bo sama mi to powiedziała, że ma wolne tempo w tych wszystkich kwestiach. I ja jestem pewny, że jej zależy bo to widać na codzień. Co do większości wypowiadających ja się Was radzę, ale to nie znaczy że traktuje jak nieomylną wyrocznię. Potrzebuje pomocy, a nie prowadzenia za rączkę.

350

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

No i wracam. Było świetnie i chyba się skończyło. Od momentu w którym pisałem, wszystko szło ekstra, w ten wtorek i środę spędziliśmy razem czas przez dwa dni od 18 do 7. Pierwszy problem powstał z Sylwestrem, generalnie się umówiliśmy że pojedziemy do Białegostoku do chłopaka jej przyjaciółki (miałem ich oboje poznać nareszcie) jednak oni się przed świętami pokłócili o głupotę, więc było wyczekiwanie aż się pogodzą. Jeszcze w środę niby nie byli pogodzeni, a dzisiaj jednak okazuje się że się pogodzili, idą do opery i jednak ten sylwester będzie i ona tam pojechała wczoraj późnym wieczorem, bo mnie po trzecim problemem (na dole) nie chciała widzieć, a sama w Warszawie w czterech ścianach nie chciała zostawać.
Sama mi to powiedziała wczoraj smsami i dzisiaj przez telefon.
Drugi problem powstał bo w II dzień świąt zadzwonił do niej kuzyn i poinformował, że prawdopodobnie będzie szansa na rozpoczęcie doktoratu od pazdzierniku, uwaga w Białymstoku. Ja stwierdziłem, że związek na odległość na 3-4 lata nie wchodzi w grę, ona zaś stwierdziła że nie może wymagać ode mnie przeprowadzki razem z nią oraz to, że gdyby w tej chwilii miała decydować i oni przedstawili odpowiednie warunki to by się zgodziła, ale nie ma pojęcia co zrobi latem, gdy przyjdzie do składania dokumentów, niewykluczone że nasz związek już będzie dla niej tak mocny że zrezygnowałaby, co nie zmienia faktu że nie powinna trzymać mnie te pół roku w niepewności.
Trzeci problem powstał z mojej głupoty kiedyś na początku związku pytała mnie o trójkąty, oczywiście zaprzeczyłem, teraz w żartach w smsach napisałem jej moją historię sprzed kilku lat w której chwilowo coś na kształt trójkąta zaistniało, bardzo ją zabolało, uznała że strasznie ją oszukałem.
Do jutra jest w Białymstoku, w poniedziałek chce przemyslec wszystko i stwierdziła, że we wtorek chce spotkać się i porozmawiać.
Będę wdzięczny za każdy koemntarz, podpowiedź i pytanie.

351 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-12-31 18:18:01)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Pytań nie mam, podpowiedzi także. Komentarz poniżej.
Od początku usiłowałeś narzucić jej swoje zdanie, swój punkt widzenia uznając za jedyny słuszny i obowiązujący. Teraz jest podobnie: to Ty oceniłeś, że trójkąt sprzed laty jest błahostką i mimo wyraźnego jej pytania pominąłeś ten fakt. To według Ciebie związek na odległość (mimo ważnych dla niej powodów) nie wchodzi w grę. Niczego przez ten czas (od założenia wątku) się nie nauczyłeś, niczego w swym sposobie myślenia nie zmieniłeś.

Jeśli dziewczyna jest przytomną, to przestanie ulegać Twym manipulacjom i we wtorek podziękuje Ci za wspólny czas.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

352

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Wielokropek napisał/a:

Pytań nie mam, podpowiedzi także. Komentarz poniżej.
Od początku usiłowałeś narzucić jej swoje zdanie, swój punkt widzenia uznając za jedyny słuszny i obowiązujący. Teraz jest podobnie: to Ty oceniłeś, że trójkąt sprzed laty jest błahostką i mimo wyraźnego jej pytania pominąłeś ten fakt. To według Ciebie związek na odległość (mimo ważnych dla niej powodów) nie wchodzi w grę. Niczego przez ten czas (od założenia wątku) się nie nauczyłeś, niczego w swym sposobie myślenia nie zmieniłeś.

Jeśli dziewczyna jest przytomną, to przestanie ulegać Twym manipulacjom i we wtorek podziękuje Ci za wspólny czas.

1. Pytanie padło gdy nawet nie byliśmy jeszcze razem, więc było mi trochę wstyd poruszać ot tak z marszu taki temat z osobą, którą znałem gora 2 miesiące.
2. Po pierwsze jej zdanie na ten temat jest takie samo (minimum 4 lata na odległość po niecałym roku związku tutaj)  po drugie to nie tak, że ja powiedziałem nie i koniec, zaproponowałem alternatywne rozwiązania (w tym swoje przenosiny razem z nią), które jej się jednak nie spodobały.

353 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-12-31 18:38:53)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Nigdy niczego się nie nauczysz, jeśli tak jak w tym wątku zaprzeczać będziesz innemu (niż Twoje) spojrzeniu na swe zachowanie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

354

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Wielokropek napisał/a:

Nigdy niczego się nie nauczysz, jeśli tak jak w tym wątku zaprzeczać będziesz innemu (niż Twoje) spojrzeniu na swe zachowanie.

Ale ja nie zaprzeczam tylko uściślam jak konkretna sytuacja wyglądała.

355

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Biorąc pod uwagę cały wątek jestem jednak skłonny stwierdzić, że to co ją zabolało, to tylko pretekst do tego, żeby Ci we wtorek powiedzieć "cześć".

356

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
cichyfacet napisał/a:

Biorąc pod uwagę cały wątek jestem jednak skłonny stwierdzić, że to co ją zabolało, to tylko pretekst do tego, żeby Ci we wtorek powiedzieć "cześć".

To by nawet miało sens, tyle że od północy dostaje kolejne smsy mimo, że ja wysłałem tylko zbiorowe życzenia.

357

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

JAcenty przebrnelam przez caly watek , akurat siedze w pracy i mi sie nudzi:)

Ja do ciebie apeluje, podnies swoje jaja z podlogi , jesli tam jeszcze cos zostalo i zakoncz to jak najszybciej.

Ocalisz chociaz resztki godnosci.

Bo to co ty przez caly watek wyprawiasz, to jast tak niemeskie ( jak juz ktos trafnie zauwazyl )ze szok.

Od poczatku to COS, bo zwiazkiem tego nazwac nie mozna bylo skazane na porazke ale do ciebie nic nie docieralo, chociaz prawie kadzy tu napisal ze dupa z tego bedzie blada.

Ogarnij sie chlopie

Wszytskim szesliwego nowego roku:)

GG 11140055

358 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-01-01 10:04:09)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Problemy to tak naprawdę preteksty. Niektórzy nie potrafią powiedzieć wprost, że to nie to. Czasem wynika to z tego jaki wizerunek siebie i swojego zaangażowania stworzyli i bardziej interesuje ich utrzymanie tego wizerunku niż szczerość wobec siebie i innych. Tu wydaje mi się, że może być podobnie. Ona bardzo kochająca i zaangażowana, ale przeciwności losu i wiatry nie do pokonania big_smile Przedstawiasz możliwe rozwiązania dla owych przeciwności losu? Ona na to, że przeciwności losu są zbyt wielkie i nie do pokonania. Kocha Cię mocno, ale nie chce Cię trzymać w niepewności (Tja...). Ona by bardzo chciała, ale wiesz, czynniki obiektywne wink A prawda jest taka, że nie chce i świadomie bądź nie (ona stwierdzi, że na pewno podświadomie wink big_smile ) uzna każdą pierdołę za przeciwność nie do pokonania, a w związku będzie się wiła jak piskorz, żeby uniknąć większego zaangażowania. Zresztą zachowanie to jest ogólnoludzkie i dotyczy nie tylko kobiet.
A ta historia z Sylwestrem to już cyrk. big_smile Gdzieś w tych okolicach Wielokropek znajdzie właściwego manipulanta i kłamcę w tym związku....

Co do twierdzenia, że przeczysz wszystkiemu co nie zgadza się z Twoim poglądem i przyklaskujesz temu co zgodne jest z Twoimi pobożnymi życzeniami, to oczywiście jest to prawdą. Nie różnisz się w tym przypadku niczym od większości użytkowników forum. Choćby mówiono nie dotykaj, bo się oparzysz, to Ty dotkniesz i się oparzysz i się zdziwisz, że oparzyło big_smile Po prostu większość musi jednak doświadczyć na własnej skórze aby uwierzyć, aby dotarło i żadne tłumaczenia nie będą miały wpływu na to pragnienie doświadczenia na własnej skórze.
Jacenty wypijam lampkę za Ciebie i jak najszybsze podniesienie się po tym (a poza tym na mojego kaca big_smile ). Będzie dobrze.

359

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Manipulują obydwoje, każdy na swój sposób.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

360

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Yyyyy... jak każdy człowiek na tej Ziemi. W ten czy inny sposób manipulują wszyscy.
Ważne są jednak również intencje i to jak daleko i głęboko sięga manipulacja, jak często stosowana jest i cała masa innych zmiennych. W tym przypadku osobą znacznie bardziej manipulującą, która dążyła do swoich celów choćby krzywdząc bądź okłamując ewidentnie druga osobę, ale w białych rękawiczkach, była ona. Umizgi i płaszczenie się Jacentego jakąś tam manipulacją były, ale siła rażenia zdecydowanie mniejsza wink Nieco silniejsza była manipulacja jaką stosował wobec siebie, żeby przekonać siebie za wszelką cenę, że jest dobrze.

361

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu, pamiętając też o tym, iż autor wątku ma bezpośredni wpływ jedynie/aż na swoje zachowanie. I wiem, że koncentrowanie uwagi na zachowaniu innych i ich motywacjach skutecznie odwraca uwagę od tego, na co autor ma wpływ. Ale, jak zwykle, może o to chodzi.

Znikam. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

362 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-01-01 12:38:14)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Nie ma sprawy. Każdy ma jakiś swój pogląd. Od tego jest forum, żeby się nimi dzielić, konfrontować, być może przekształcać, bądź zaprzeczać. Ale my tu nie o tym wink
Generalnie zgadzam się z twierdzeniem, że kierować możemy tylko sobą, ale... nie żyjemy w próżni. Koncentrować się na sobie i swoich motywach, swoich myślach, emocjach, analizować je można i trzeba, ale trzeba umieć też oddzielić to co wypływa z nas samych, a to co jest wpływem otoczenia i jak to przekłada się na postrzeganie przez nas rzeczywistości. Czasem mam wrażenie, że zbytnie koncentrowanie się na sobie i doszukiwanie się źródeł tylko w sobie odwraca uwagę od tego, co ma na nas wpływ z zewnątrz i od tego jak to zewnętrze się zachowuje. Zbytnia introspekcja potrafi oślepić. Znowu kiedy dochodzi do tego człowiek ponownie musi spojrzeć wgłąb siebie żeby zobaczyć jak do tego doszło i jak na to pozwolił... wink Złoty środek zawsze stanowił najlepszą proporcję i uważam, że również w takich przypadkach. Patrzmy na siebie, ale nie bądźmy ślepi na otoczenie.

363

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Jacenty89 napisał/a:

No i wracam. Było świetnie i chyba się skończyło. Od momentu w którym pisałem, wszystko szło ekstra, w ten wtorek i środę spędziliśmy razem czas przez dwa dni od 18 do 7. Pierwszy problem powstał z Sylwestrem, generalnie się umówiliśmy że pojedziemy do Białegostoku do chłopaka jej przyjaciółki (miałem ich oboje poznać nareszcie) jednak oni się przed świętami pokłócili o głupotę, więc było wyczekiwanie aż się pogodzą. Jeszcze w środę niby nie byli pogodzeni, a dzisiaj jednak okazuje się że się pogodzili, idą do opery i jednak ten sylwester będzie i ona tam pojechała wczoraj późnym wieczorem, bo mnie po trzecim problemem (na dole) nie chciała widzieć, a sama w Warszawie w czterech ścianach nie chciała zostawać.
Sama mi to powiedziała wczoraj smsami i dzisiaj przez telefon.
Drugi problem powstał bo w II dzień świąt zadzwonił do niej kuzyn i poinformował, że prawdopodobnie będzie szansa na rozpoczęcie doktoratu od pazdzierniku, uwaga w Białymstoku. Ja stwierdziłem, że związek na odległość na 3-4 lata nie wchodzi w grę, ona zaś stwierdziła że nie może wymagać ode mnie przeprowadzki razem z nią oraz to, że gdyby w tej chwilii miała decydować i oni przedstawili odpowiednie warunki to by się zgodziła, ale nie ma pojęcia co zrobi latem, gdy przyjdzie do składania dokumentów, niewykluczone że nasz związek już będzie dla niej tak mocny że zrezygnowałaby, co nie zmienia faktu że nie powinna trzymać mnie te pół roku w niepewności.
Trzeci problem powstał z mojej głupoty kiedyś na początku związku pytała mnie o trójkąty, oczywiście zaprzeczyłem, teraz w żartach w smsach napisałem jej moją historię sprzed kilku lat w której chwilowo coś na kształt trójkąta zaistniało, bardzo ją zabolało, uznała że strasznie ją oszukałem.
Do jutra jest w Białymstoku, w poniedziałek chce przemyslec wszystko i stwierdziła, że we wtorek chce spotkać się i porozmawiać.
Będę wdzięczny za każdy koemntarz, podpowiedź i pytanie.

Czytając to zacząłem się zastanawiać czy już wytrzeźwiałem po sylwestrze... no i chyba jeszcze nie tongue

Jacuś, chcesz powiedzieć, że Twoja dziewczyna będąc z Tobą w związku olała Cię na sylwestra i pojechała się bawić bez Ciebie z tak błahego powodu?! yikes Ale potwarz! A może ona w rewanżu kombinowała trójkącik byś wiedział "co ona czytając sms'a" poczuła ? wink

A tak poważnie... możesz zaklinać rzeczywistość, możesz wić się jak węgorz, możesz "doprecyzowywać" itd... ale jak to ktoś tam wyżej napisał... Gdzie po drodze zgubiłeś jaja? Jesteś z dziewczyną od pół roku w związku a ona traktuje się jak ciepły wibrator o napędzie jądrowym (no alkaliczne przy tym wymiękają wink )

Ona (w pełni i na umyśle) trzyma cię na dystans - nie chce się angażować (daruj sobie pisanie, że spędziliście razem 2 wspólne noce... w ciągu 6 miesięcy), nie chce byś jechał za nią do Białegostoku (skoro możesz, to co stoi na przeszkodzie rzucić wszystko i jechać za "miłością"?), nie chce cię widzieć w sylwestra (swojego chłopaka? Z którym podobno chce jakiś związek tworzyć? Którego może pokocha?).

Jesteś schematycznym orbiterem, który czeka... bo nikt lepszy się do tej pory nie trafił.

Nie tak to działa. Zdecydowanie nie tak.

Jutro wtorek. Wiesz co ja myślę, że Ci powie? Pewnie wiesz... ale napiszę dla tych co nie wiedzą:

Opcja A:
- Przemyślałam wszystko, jesteś fajny i chcę z Tobą być ale nie mogę się angażować w związek bez przyszłości (czyt. doktorat, wyjazd, związek na odległość). Zostańmy przyjaciółmi.

Opcja B:
- Przemyślałam to wszystko i chcę być z Tobą ale ... musisz działać tak jak ja chcę (sylwester, studia, spotkania w wekendy itp), ja w tym związku noszę spodnie, jak mówię, że masz skakać to skaczesz i nie pytasz dlaczego tylko jak daleko. (to tak w skrócie, bo padnie wiele słów, wiele kombinacji i wiele argumentów... ale sens będzie ten sam tongue )

Opcja C:
- Przemyślałam to wszystko i ... nie ma to sensu, było miło ale nie pasujemy do siebie.


Ja stawiam na plan B - oboje nie macie tyle "jaj" by to zakończyć (powody mogą być różne ale obstawiam jeden - brak innych opcji na tą chwilę), dobrze wiedząc, że nic z tego nie będzie. Ktoś w tym ambarasie musi w końcu podjąć "męską" decyzję wink

A tak w ogóle to ... Najlepszego w Nowym Roku! smile

See, madness, as you know, is like gravity: all it takes is a little push!

Here I Am - 4329923

364

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:

Jesteś schematycznym orbiterem, który czeka... bo nikt lepszy się do tej pory nie trafił.

Orbiterem na pewno nie był, bo orbiter to raczej taki ''aseksualny'' kolega, który krąży wokół kobiety licząc, że w końcu awansuje na kogoś więcej. Orbiter o seksie to może sobie jedynie pomarzyć.


Jacek, niech ten ''związek'' będzie dla Ciebie lekcją na przyszłość. Chyba już wiesz jakie błędy popełniłeś i czego zabrakło. Powodzenia życzę.

365

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Harvey napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

No i wracam. Było świetnie i chyba się skończyło. Od momentu w którym pisałem, wszystko szło ekstra, w ten wtorek i środę spędziliśmy razem czas przez dwa dni od 18 do 7. Pierwszy problem powstał z Sylwestrem, generalnie się umówiliśmy że pojedziemy do Białegostoku do chłopaka jej przyjaciółki (miałem ich oboje poznać nareszcie) jednak oni się przed świętami pokłócili o głupotę, więc było wyczekiwanie aż się pogodzą. Jeszcze w środę niby nie byli pogodzeni, a dzisiaj jednak okazuje się że się pogodzili, idą do opery i jednak ten sylwester będzie i ona tam pojechała wczoraj późnym wieczorem, bo mnie po trzecim problemem (na dole) nie chciała widzieć, a sama w Warszawie w czterech ścianach nie chciała zostawać.
Sama mi to powiedziała wczoraj smsami i dzisiaj przez telefon.
Drugi problem powstał bo w II dzień świąt zadzwonił do niej kuzyn i poinformował, że prawdopodobnie będzie szansa na rozpoczęcie doktoratu od pazdzierniku, uwaga w Białymstoku. Ja stwierdziłem, że związek na odległość na 3-4 lata nie wchodzi w grę, ona zaś stwierdziła że nie może wymagać ode mnie przeprowadzki razem z nią oraz to, że gdyby w tej chwilii miała decydować i oni przedstawili odpowiednie warunki to by się zgodziła, ale nie ma pojęcia co zrobi latem, gdy przyjdzie do składania dokumentów, niewykluczone że nasz związek już będzie dla niej tak mocny że zrezygnowałaby, co nie zmienia faktu że nie powinna trzymać mnie te pół roku w niepewności.
Trzeci problem powstał z mojej głupoty kiedyś na początku związku pytała mnie o trójkąty, oczywiście zaprzeczyłem, teraz w żartach w smsach napisałem jej moją historię sprzed kilku lat w której chwilowo coś na kształt trójkąta zaistniało, bardzo ją zabolało, uznała że strasznie ją oszukałem.
Do jutra jest w Białymstoku, w poniedziałek chce przemyslec wszystko i stwierdziła, że we wtorek chce spotkać się i porozmawiać.
Będę wdzięczny za każdy koemntarz, podpowiedź i pytanie.

Czytając to zacząłem się zastanawiać czy już wytrzeźwiałem po sylwestrze... no i chyba jeszcze nie tongue

Jacuś, chcesz powiedzieć, że Twoja dziewczyna będąc z Tobą w związku olała Cię na sylwestra i pojechała się bawić bez Ciebie z tak błahego powodu?! yikes Ale potwarz! A może ona w rewanżu kombinowała trójkącik byś wiedział "co ona czytając sms'a" poczuła ? wink

A tak poważnie... możesz zaklinać rzeczywistość, możesz wić się jak węgorz, możesz "doprecyzowywać" itd... ale jak to ktoś tam wyżej napisał... Gdzie po drodze zgubiłeś jaja? Jesteś z dziewczyną od pół roku w związku a ona traktuje się jak ciepły wibrator o napędzie jądrowym (no alkaliczne przy tym wymiękają wink )

Ona (w pełni i na umyśle) trzyma cię na dystans - nie chce się angażować (daruj sobie pisanie, że spędziliście razem 2 wspólne noce... w ciągu 6 miesięcy), nie chce byś jechał za nią do Białegostoku (skoro możesz, to co stoi na przeszkodzie rzucić wszystko i jechać za "miłością"?), nie chce cię widzieć w sylwestra (swojego chłopaka? Z którym podobno chce jakiś związek tworzyć? Którego może pokocha?).

Jesteś schematycznym orbiterem, który czeka... bo nikt lepszy się do tej pory nie trafił.

Nie tak to działa. Zdecydowanie nie tak.

Jutro wtorek. Wiesz co ja myślę, że Ci powie? Pewnie wiesz... ale napiszę dla tych co nie wiedzą:

Opcja A:
- Przemyślałam wszystko, jesteś fajny i chcę z Tobą być ale nie mogę się angażować w związek bez przyszłości (czyt. doktorat, wyjazd, związek na odległość). Zostańmy przyjaciółmi.

Opcja B:
- Przemyślałam to wszystko i chcę być z Tobą ale ... musisz działać tak jak ja chcę (sylwester, studia, spotkania w wekendy itp), ja w tym związku noszę spodnie, jak mówię, że masz skakać to skaczesz i nie pytasz dlaczego tylko jak daleko. (to tak w skrócie, bo padnie wiele słów, wiele kombinacji i wiele argumentów... ale sens będzie ten sam tongue )

Opcja C:
- Przemyślałam to wszystko i ... nie ma to sensu, było miło ale nie pasujemy do siebie.


Ja stawiam na plan B - oboje nie macie tyle "jaj" by to zakończyć (powody mogą być różne ale obstawiam jeden - brak innych opcji na tą chwilę), dobrze wiedząc, że nic z tego nie będzie. Ktoś w tym ambarasie musi w końcu podjąć "męską" decyzję wink

A tak w ogóle to ... Najlepszego w Nowym Roku! smile

Pół roku to my się znamy, w związku jesteśmy trochę ponad 3 miesiące, liczba wspólnych nocy też już wzrosła, do reszty odniosę się w niedzielę/poniedziałek. Również wszystkiego najlepszego!

366

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Tez mysle, ze nic z tego nie bedzie. Wczesniej myslalam, ze moze bedzie, ale im dluzej o niej piszesz, to mysle, ze nie. To wszystko sa tylko usprawiedliwienia, ktorych by nie bylo, gdyby jej na Tobie zalezalo. Sylwestra tez spedzila bez Ciebie i w ogole widac, ze to jest takie na sile.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

367

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

A więc wracam, chyba już po raz ostatni. Na Sylwestrze nie byliśmy już niby w związku. Pożegnaliśmy się 2-3 dni przed wstępnie z powodu tego niby doktoratu, ale nad tym się jeszcze zastanawiała, potem niestety dorzuciłem kłamstwo i dzień przed Sylwestrem upewniła się w tej kwestii. Mimo to do wczoraj mieliśmy stały kontakt smsowy, nawet spotkaliśmy się 3 razy (Raz kupiła i przywiozła mi leki jak byłem chory, 2 razy był schemat ona się zastanawia, spotykamy się, mówi że do końca nie wie ale chyba nie i pewnie będzie tego żałować, twierdzila nawet ze miedzy spotkaniami miala dni kiedy byla na tak, potem trochę rozmawiamy, potem ja chce się pożegnać, ale ona się mocno tuli itd., potem do rana kochamy się, rozmawiamy, śmiejemy itd), ostatni raz w niedzielę, pożegnaliśmy się u niej wczoraj rano i tym razem oboje się uparliśmy i jest drugi dzień zero kontaktu. Mam jeszcze jej ulubione kolczyki od mamy, bo zostawiła u mnie, ale to za kilka dni pewnie wyśle jej pocztą, bo kolejne spotkanie znowu wywoła lawinę.
Lubię wynosić z każdej relacji jakąś nauczkę, ale z tej mam problem jakąś wyciągnąć, może z czasem...
Jeśli ktoś ma ochotę przytulić to teraz jest dobry moment.

368 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-01-10 12:53:16)

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Przytulam i podaję chusteczki. Pod ręką mam też worek treningowy.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

369

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
Wielokropek napisał/a:

Przytulam i podaję chusteczki. Pod ręką mam też worek treningowy.

Dziękuje, worek przyda się na pewno wieczorem, tym bardziej że wtorek i niedziela to były zazwyczaj te dni kiedy się widzieliśmy.

370

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Naprawdę myślisz, że to "kłamstwo" tutaj cokolwiek zmieniło?

371

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Nie kopie się leżącego, ale po co się tak zapierałeś? Że na pewno do "działu o rozstaniach" nie trafisz?
Nie wiesz, jaką nauczkę wyciągnąć z tej historii, to podpowiem. Jeśli Ci dziesięć osób mówi, że jesteś pijany, to idź do domu i się połóż, zamiast się zapierać że wszystko jest ok. ;-)

"To jest moje zdanie i ja je podzielam" ;-)

372

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
cichyfacet napisał/a:

Naprawdę myślisz, że to "kłamstwo" tutaj cokolwiek zmieniło?

Sądzę, że niewiele ale jednak zmieniło.

373

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
kkarolinkka2 napisał/a:

Nie kopie się leżącego, ale po co się tak zapierałeś? Że na pewno do "działu o rozstaniach" nie trafisz?
Nie wiesz, jaką nauczkę wyciągnąć z tej historii, to podpowiem. Jeśli Ci dziesięć osób mówi, że jesteś pijany, to idź do domu i się połóż, zamiast się zapierać że wszystko jest ok. ;-)

Właśnie wróciłem do domu i się położyłem :-D W pole wyprowadził mnie dysonans między kilkoma rzeczami w tej relacji. Dotychczas z reguły trafiałem na dosyć zerojedynkowe sytuacje, tutaj nawet jeszcze teraz tak do końca nie jest.

374

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Ja też służę chusteczkami wink zostało mi jeszcze kilka po też niezdecydowanym obiekcie westchnień.

Będzie dobrze, zapnij rozporek i do przodu smile

375

Odp: Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?
navelbina napisał/a:

Ja też służę chusteczkami wink zostało mi jeszcze kilka po też niezdecydowanym obiekcie westchnień.

Będzie dobrze, zapnij rozporek i do przodu smile

Dzięki za te słowa wsparcia, naprawdę wiele dla mnie znaczą :-)

Posty [ 343 do 375 z 375 ]

Strony Poprzednia 1 8 9 10

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie widujemy się w weekendy - czy ja przesadzam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016