Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Interesująca dyskusja to nasza specjalność ...
Nie jesteś zalogowany.
Witam, od jakiegoś czasu (od śmierci mojej babci właściwie) mam ciągle myśli o śmierci, przemijaniu. Wcześniej nigdy się nad tym tak nie zastanawiałam - a teraz jestem przerażona bo ciągle się łapie na tym ,że myślę o śmierci i jak to będzie jak umrę. Boję się też tego ,ze np. nie umrę całkowicie i ,ze np. pochowają mnie żywcem i obudzę się w trumnie. Wiem, że to dziwnie brzmi - ale nie mogę przestać o tym myśleć. Życie jakoś tak traci sens jak sobie człowiek uświadamia ,że wszystko prowadzi do grobu
I że w sumie pieniądze , sława czy miłość nawet są słabsze niż śmierć. Co zrobić by odzyskać radość życia i zapomnieć o śmierci ? Czy to w ogóle możliwe ?
Witaj,
Wydaje mi się, że myślenie o śmierci, umieraniu, końcu i o tym, co potem będzie jest sprawą naturalną. Każdemu od czasu do czasu zdarza się myśleć w sposób podobny do Twojego. Niektórzy mądrzy ludzie uznają takie egzystencjalne lęki za przejaw rozwoju osobowości. U Ciebie jest to tym bardziej uzasadnione, że niedawno zmarła Twoja Babcia. Niepokojące jest jedynie długie utrzymywanie się tego lęku w takim natężeniu, jak opisujesz.
Pozostaje jednak pytanie, a właściwie kilka: jak długo Twoje myśli na ten temat są tak intensywne? W jakich momentach się pojawiają? Czy przeszkadzają Ci w normalnym życiu i wypełnianiu codziennych obowiązków?
Prawdopodobnie jednak, z biegiem czasu uda Ci się odzyskać radość życia, a takie myśli zejdą na plan dalszy.
Pozdrawiam
Offline
Może po prostu potrzeba Ci oswojenia ze śmiercią, bo wydaje mi się, że boisz się jej, lękasz, jest ona dla Ciebie czymś przerażającym.Przemijalność rzeczy, przemijalność życia, nietrwałośc i ulotnośc chwili, to wszystko powoduje, że łatwo można zatracić poczucie sensu. Myślę, że własnie takie oswojenie się z tym co nieuniknione jest tu bardzo istotne. Co do Twojego strachu związanego z tym, że obudzisz się w trumnie, myślę że jest trochę nieuzasadniony, bo tak naprawdę nikt z nas nie wie jak i kiedy umrze czy zginie.
Musisz poważnie o tym pomyśleć i starac się traktowac jak coś naturalnego, tak naturalnego jak narodziny, tyle że w nowym świecie.
Pozdrawiam
Offline
mam też taki lek przed śmiercią, nie ma dnia żebym o tym nie myślała, boję się, że moi najbliżsi umrą, i zostane sama na tym swiecie,
zycie jest kruche i krotkie a ja juz nie potrafie sie nim cieszyc jak kiedys...
W tak młodym wieku ja już myśle o śmierci, czuję się bardzo dojrzała, wiem że zostało mi ok 2/3 życia. Z każdym rokiem mój wiek mnie przeraż, bliżej bede śmierci, Boje się jej, jak sobie poradzi moja rodzina kiedy mnie już zabraknie. Musze o tym mysleć, aby robić wszystko zeby zapamiętali mnie szczęsliwą, a także pozostawić siebie w ich sercach
Offline
To normalne że po śmierci babci czyli bliskiej osoby rozmyślasz nad śmiercią. To znaczy że naprawdę była ci bardzo bliska. Jednak postaraj się nie myśleć że życie jest bezsensu bo i tak spotka nas śmierć. Postaraj się cieszyć każdym dniem tak jakby jutra miało nie być. Życie mamy tylko jedno trzeba ten czas wykorzystać jak najlepiej, po prostu cieszyć się nim. Wiem że to jest bardzo trudne
Sama miałam podobne przeżycia do twoich też nie potrafiłam czuć radości z życia. Jednak czas leczy rany. Mnie to wydarzenie dużo nauczyło zmieniło radykalnie punkt mojego widzenia. Teraz potrafię cieszyć się nawet z drobnostek ![]()
Offline
Witam,
chciałam sie podzilić i swoim lękiem, lękiem przed śmiercia, - ponad rok temu urodziłam córkę i po paru miesiącach dostałam napadu lęku przed smiercia - tak silnego, że wzywałam pomoc psychiatryczna do domu (w nocy). Leczenie psychiatryczne kontynuowałam przez kilka miesięcy - lecz nie przynosiło i nie przyniosło efektów - do dzisiaj codziennie nawiedzaja mnie myśli o smierci...juz boje sie budzić, jakos trace sens swojego życia - pomimo obecności mojej wspaniałej córki.
wczoraj miałam wypadek samochodowy... nic aż tak złego sie nie stało ale jak już wpadaliśmy w krzaki to widziałam swoimi oczami siebie jak wypadam przez przednią szybe...na szczęście jestem tylko troche poobijana ale ta myśl ciągle do mnie wraca
Offline
gdy rodzi sie dziecko to myślimy o nowym życiu natomiast jak ktoś umiera to myślimy o przemijaniu. Śmierc wyzwala w nas negatywne uczucia jednak przemijanie jest normalną koleja żeczy wszystko przemija a skoro tak jest to należy cieszyc się życiem i brac z niego to co najlepsze bo życie jest zbyt krótkie by je marnowac na rozważania dotyczące śmierci. Jeśli jesteś wierząca to zawsze możesz miec nadzieje że śmierc to dopiero początek nowego lepszeg bytu natomiast jeśli nie to i tak lepiej zając się chwila obecną bo w życiu piękne są tylko chwile ![]()
Offline
Ja chciałabym się podzielić swoim lękiem. Nie mogę właśnie w tej chwili spać, mąż wyszedł na nocna zmianę do pracy, a mnie ciągle prześladuje lęk...przed śmiercią. Stało się to 5 lat temu. W wieku 17 lat straciłam ojca. Wczesniej miewałam lęki przed śmiercią - jak każdy, ale teraz ta obawa przerodziła się w okrutne monstrum, które co noc(zwłaszcza) odbiera mi siłę do normalnej egzystenncji. Lęk przychodzi do mnie zazwyczaj nocą. Jest on na tyle silny, że paraliżuje mnie doszczętnie. W mojej głowie wiją się przeróżne obrazy śmierci. Boję się o swoją rodzinę, męża...bo wiem jak życie jest kruche i że można wszystko stracić w przeciągu jednej chwili. Nie wiem czy pozbędę się kiedys tego lęku...pewnie nigdy, ale jestem pewna jednego - nie mogę tak dalej z tym żyć, bo ta straszna myśl wypala mnie od zewnątrz i odbiera energię. Na codzień potrafię cieszyć się życiem, ale jest to tylko kropla w morzu, bo gdy przychodzi ta holerna noc odbiera m wszystko co tak naprawdę przynosi mi szczęście i problemy dnia codziennego zdają się być przy tym bardzo malutkie.Nie mam już siły...