Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Jakis czas temu w moim zyciu wydarzylo sie cos bardzo dla mnie bolesnego, co o malo nie zniszczylo mojego malzenstwa, mojej rodziny a nawet zycia. W moim przypadku przyczyna tej sytuacji byla kobieta, czlonek rodziny, zdawaloby sie bliska osoba. Opisalam wszystko w innym watku "zdrada nie zdrada" w dziale zdrada. Jak myslicie, dlaczego inni ludzie prubuja zniszczyc nasze zycie? Czy w waszym zyciu tez ktos narobil balaganu? Jakiego? Dlaczego ludzie robia takie rzeczy? Mysle o tym calymi dniami. Zawsze staralam sie zyc tak, aby nie uprzykrzyszac zycia inny. Wiadomo, czasami sie nie da, ale rozwalac komus zycie?
Offline
Aga nie wiem dlaczego inni próbują niszczyć nam życie, ale to się zdarza.
Mnie też ktoś narobił bałaganu w życiu, długo zadawałam sobie pytanie dlaczego?
Ale pokrótce Ci powiem jaki bałagan.
Miałam znajomą. To był 2006 rok. Zbliżyłyśmy się. Dziewczyna pogubiona w życiu, z problemami małżeńskimi. Mąż psychopata, który znęcał się nad nią. Złapała wiatr w żagle, gdy ten wyjechał za granicę.
Dawałam jej wsparcie, szczerze chciałam jej pomóc, próbowałam żeby sobie pomogła, wyrwała się z toksycznego związku, MIała również u mnie pomoc finansową.
Niestety rzeczywistość była zupelnie inna.
Miala romans z moim mężem , i w ten sposób postanowiła zniszczyć nasze małżeśnstwo od środka.
Zrobiła nam dużo złego, mąż na wszytsko się zgodził co ona wymysliła, był pod takim wpływem tej kobiety ,że nie zauważał nic złego w jej zachowaniu. Z jednej strony udawała przyjaciółkę, korzystała z mojej pomocy, z drugiej strony niszczyła nas. Podburzała męża przeciwko mnie, kłamstwa, niestworzone historie, musiałam się tłumaczyć z romansów których nie było. ATmosfera była nie do wytrzymania. A piekło się zaczęło gdy wrócił jej mąż, wtedy się już wszystko posypało.
W życiu nie spotkałam takiej osoby, która w taki sposób wlazła w cudze życie i je zniszczyła, mąż przez nią wpadł w ogromne długi. DŁugo nie mogłam sobie poradzić sama ze sobą. Pytania dlaczego? co ja takiego zrobiłam? Pewnie chora fascynacja, chora wyobraźnia tej osoby, która mając własne dzieci nie potrafiła zrozumieć że cudzego życia się nie niszczy. Pewnie miała rozwaloną psychikę przez toksyczny związek z własnym mężem. Ale można się ratować nie cudzym kosztem.
A jeszcze dodam, że poznali się długo wcześniej zanim ja ją poznałam.. Sprytnie zaaranżowała wszystko żeby mnie poznać i dać się polubić. Tego mężowi nigdy nie wybaczę. Że pozwolił na coś takiego, że nie bronił własnej rodziny ogarnięty jakąś chorą fascynacją. Są to tak przykre sprawy dla mnie, że teraz pisząc to mam łzy w oczach. Z mojego życia małżenskiego została ruina. Na nowo staję na nogach ale tym razem sama z dziećmi.
Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-02-01 08:38:36)
Offline
Witam!..bo na tym podolu, sa ludzie i ludziska,dobrzy i zli,na to nie ma reguly...takze sie borykam z tym problemem,nawet najblizsza rodzina moze byc podla,byc moze zazdrosc,raz pomoglam kuzynce,to stala sie stalym bywalcem w mojej kieszeni,jak raz odmowilam zostalam najgorsza ,a gdzie podziekowanie,teraz trzymam sie zasady i ograniczam kontakty,owszem jest wielu wspanialych ludzi,wielkie przyjaznie,ale to jednostki....sami musimy dokonac wyboru co jest dla nas dobre a co zle,a tych zlych trzeba unikac,nie wiem co zrobila ta kobieta w twoim zyciu ,nie czytalam postu, ale zycie toczy sie dalej.....a my jestesmy jego ofiarami.
Offline
Ja stosuję zasadę nie czynić tego innym co mi niemiłe, niestety ludzie często nie myślą o tym,wręcz myślą ze swojego punktu widzenia i siedzenia,mam kilka koleżanek, które wdały się w romans z żonatym mężczyzną,strasznie wtedy nadawały na ich żony, jakie są złe, niedobre i wogóle to by sobie odpuściły swojego męża.jestem przyjacielska ale szczerze je karciłam,ze role mogą się odwrócić, że są zaślepione swoimi własnymi emocjami,na nieszczęście- szczęście skończyło się porażką i teraz szerokim łukiem omijają takich facetów. Mimo że jestem kobietą, wiele złego dzieje się ze strony kobiet, pozwalają sobie na przekroczenie granicy, nie zdając sobie sprawy, ze często są tego ofiarami. gdyby ludzie potrafili spojrzeć na to z drugiej strony lustra, zastanowiliby się nad tym co czynią innym ludziom, gdyby poczuli to na własnej skórze,możliwe.
Igaa, szczerze współczuję takiego bolesnego doświadczenia.
Offline
Mam w rodzinie taka osobe ktorej trescia zycia sa intrygi i manipilacje ludzmi.To moja bratowa! Kiedy jej nie znalam nie sadzilam ze ktos moze byc zdolny do takich rzezczy? Jak ja jej nie lubie...Jest w moim wieku i cala rodzina miala jej dosc.
Zanim wyszla za mojego brata robila wszystko zeby wszyscy ja polubili,a po slubie pokazala swoje prawdziwe oblicze!!!
Nie bede pisac calej histori,bo to by za dlugie bylo,ale tak przytocze kilka sytuacji:
Po pierwsze zdradzala mojego brata i kilka razy ja przylapalam! Nie mowilam bratu o tym,bo nie chcialam mu robic przykrosci,ale gdy to sie zdarzylo kolejny raz to nie moglam pozwolic na to,aby moj brat zyl w takiej nieswiadomosci! Powiedzialam mu o tym bardzo delikatnie,ale on mi nie uwierzyl!!!!! Najlepsze jest to,ze cala rodzina o tym wiedziala i kilku sasiadow tez ja widzialo z facetami i to nie byly sytuacje dwuznaczne.Teraz wiem,ze on nie chcial teo wiedziec.
Ona tak potrafi manipulowac faktami i ludzmi ze to az nie do uwierzenia.Sklocila cala rodzine,kazdy z kazdym sie klocil,bo ona rozsiewala chore plotki. Nagadala mojemu bratu ze nasz tata ja podrywa i molestuje!!!!! To nie prawda!! Ale brat uwierzyl,zaslepiony miloscia do niej i pobil sie z tata!! A tata byl w szoku bo nawet nie wiedzial o co chodzi??? I wyobrazcie sobie,ze ta sz.... stala sobie obok i patrzyla jak bija!!
Inna sytuacja to taka ze oskarzyla moja mame ze jej kolczyki ukradla,moja mama nie ma przebitych uszu,wiec po co jej kolczyki??????
Mojemu Marcinowi nagadala ze go zdradzam,on jej nie uwierzyl,bo sie juz na niej poznal od tej strony,ale jak ja sie o tym dowiedzialam to natychmiast do niej poszlam i sie pobilysmy!!! Wyzwalam ja od najgorszych.
Ona przez te klamstwa niszczy wszystkich na okolo,mojego brata tak zmanipulowala ze przez nia malo co nie stracil zycia,wyskoczyl z 2 pietra!!!! I wiele innych przykladow bym mogla podac!!
Jeszcze tak napisze tylko,ze jako jedyna corka(mam 4 braci),jestem oczkiem dla ojca i bardzo polubil mojego chlopaka,od razu przeszli na ty i lubia razem spadzac czas. A zona mojego brata nie miala ojca praktycznie i byla zazdrosna o to ze moj tata spedza z nami czas a nie z nia!!!Wyobrazacie sobie,po tym wszystkim co zrobila,ona liczy na jakis wspolnie spedzany czas???
Kilka lat temu wyjechalam z chlopakiem za granice,to ona hop siup wskoczyla na moje miejsce i probuje sie podlizac rodzicom,ja nie jestem zazdrosna o nia,bo to wkoncu ja jestem corka:) Rzadko sie widuje z rodzina,ale jak raz bylam w Polsce to chcialam wziac ze soba tylko braci i spedzic sobie razem czas na lodowisku albo gdzies indziej.To nie moglam, bo Ona zabronila mojemu bratu wyjsc ze mna! A pewnego wieczoru bylam u nich w domu na noc,ogladalismy film razem we trojke,siedzielismy na lozku i przytulilam sie do brata,niby wszystko ok,ale jak film sie skonczyl i poszlam spac,to slyszalam jak sie kloca o mnie! Powiedziala mu ze nie bedzie z nim spac,bo jak chce sie do kogos przutulic to niech sobie idzie do mnie.I spala na podlodze.
Ona jest zazdrosna o jego siostre.Moj brat tez byl zdziwiony.
Dla mnie ona jest nienormalna i chora!!!!!!
Moja rodzina ktora jest w Polsce twierdzi,ze sie zmieniala na lepsze,ale ja wiem ze ona juz cos knuje i dobra aktorka jest z niej.
Nie wierze,ze oni dali sie jej znowu omotac.
I nie mam pojecia dlaczego ludzie robia takie rzeczy??? Po prostu nie wiem.
Ostatnio edytowany przez Ema (2010-02-01 14:31:25)
Offline
Witajcie dziewczyny .Bardzo uwaznie przeczytałam twoja historie Aga i część twojej Iwonka i Marzenki też.
Pytacie czemu ktos czyni taki zamęt zło i nienawiść w śzczęśliwej rodzinie, ja myślę że to wina kompleksów.
Taka osoba głeboko urażona tym że ktoś jest szczęśliwy stawia sobie na cel udowodnienie mu jak sie myli.
Nie patrzy ani na to że wyjdzie na podłą, ani że dzieci skrzywdzone będą, liczy się zawiść o ciepło i szczęście.
Jak nie może zdobyć czegoś samemu jak w histori Agi to zrobi, to użyje nie legalnych srodków ale zniszczy .
Zapatrzona w siebie istota to zagrożenie dla rodzin,Iwonka a to że twój mąż dał sie tak omotać że mu krzywda dzieci i ciebie
wisiała to godne pogardy twojej do niego.
Marzenka ja też mam w rodzinie taką synową mojej chrzestnej , która cudy nie widy wyprawia ,wstydu nie ma.
Miałam kiedys chłopaka moja pierwsza miłość był okropnie zazdrosny , koleżanka z rocznika niżej,zagieła na niego parol.
Ciagle za nami chodziła mieszłała, aż go zdobyła przespał sie z nią. Ona mnie o tym poinformowła,
bardzo słodkim głosem. Powiedziałam to go bierz jest twoj. Ale ona go nie chciała o dziwo dla niej liczyło sie zdobycie,
go i potem stracił dla niej urok. Błagał nie wruciłam, dwa lata próbowałam zapomnieć, aż zakochałam się w innym.
Offline
Dzieki dziewczyny, ze sie odzywacie. Juz zaczelam myslec, ze mam chora wyobraznie. Do tej pory myslalam, ze takie historie sie zdarzaja tylko w filmach. Ale z drugiej strony skad tworcy filmow maja brac pomysly? Ja zawsze tez wyznaje zasade: jesli mozna pomoc to pomagam, bron Boze zaszkodzic. W wiekszosci zycie na mojej drodze stawialo zdrowych emcjonalnie i psychicznie ludzi. Jestem osoba otwarta, zawsze gotowa do pomocy, bezgranicznie ufna. Z tego co piszecie jestescie podobne. I kazda z nas dostala porzdnego kopniaka. Jedynie mam nadzieje, ze te historie uczulaja nas na to, ze nie mozna byc zbyt ufnym. Chyba do konca zycia nie zrozumiem takich ludzi. Uwazam, ze i tak w zyciu codziennym mamy tyle problemow, ze nie zaslugujemy na wiecej. Wciaz przychodza mi do glowy rozne pomysly, jak sie zemscic, ale wtedy nie bylabym lepsza. Wierze, ze zycie samo odplaci z nawiazka tym, ktorzy nas skrzywdzili. Pozdrawiam wszystkich cieplutko. Trzymajcie sie dziewczyny
Offline
Pozdrawiam i trzymam kciuki za wasza rodzinke żeby się udało.
Offline
Aga ja nie szukam zemsty. Gdybym to zrobiła upodobniłabym się do takich osobników.
Ale była to dla mnie gorzka lekcja życia. Inaczej podchodzę do ludzi teraz. Jestem nadal ufna, ponieważ wiem że na świecie jest dużo cudownych osób. Ufam ale bacznie się przyglądam.
Pozdrawiam Cię Aga.
Ps. Też w najgorszych momentach wydawało mi się, że to coś ze mną jest nie tak. A przekonałam się , że trzeba wierzyć własnym przeczuciom, instynktom, własnej intuicji, i nie dać sobie wmówić kłamstwa.
I tak jak mówisz, tacy ludzie dostaną od życia to na co sobie zaslużyłli.
Różyczko, jak zawsze potrafisz mądrze spojrzeć na problem.
Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-02-02 09:20:16)
Offline
Aga333 napisalas ze: ,, Wierze, ze zycie samo odplaci z nawiazka tym, ktorzy nas skrzywdzili" Tez tak uwazam.
Ja tez wierze a wlasciwie wiem,ze tak bedzie. Ktos kto wyrzadza zlo innym,to predzej czy pozniej to zlo wroci do niego z podwojna sila.
Offline
Aga i dziewczyny macie racje że zło jakie nam wyrządzaja podłe osoby , kiedyś do nich wróci.
Może za rok dwa ktoś ich szczęscie rozwali albo po prostu los pokarze ich w inny sposób.
To co od siebie dajemy to wraca do nas jak bumerang ,jak koło. .jeśli na kole życia robimy cos złego,
powstanie rysa i nasze życie płynie i trafi się to miejsce gdzie rysa jest i wruci do nas to złe.
Offline
Zawsze starałam się żyć tak, aby nie uprzykrzać życia innym... A jak jest się całe życie dobrym, to źle się na tym wychodzi... Cóż, smutne, ale prawdziwe.
Offline
Ale jak pogodzic sie z taka niesprawiedliwoscia. Mnie najbardziej dobija bezsilnosc i denerwuje to, ze jest to pierwszy raz kiedy zycze komus naprawde zle i musze sie naprawde mocno starac, zeby odepchnac od siebie chec zemsty. Zawsze z pokora przyjmowalam kopniaki od zycia ale tym razem... Jedynie pocieszam sie, ze kiedys winowajca dostanie za swoje. Ale ta mysl tak naprawde nie pociesza. Po raz pierwszy odkrylam w sobie takie poklady nienawisci i i checi odwetu, ze az to mnie przeraza. Cale szczescie, ze czas dziala na moja korzysc, wszystki negatywne emocje sie wyciszaja, a wspomnienia latwiej odpedzic. Jestem prawdziwa szczesciara, bo to co sie stalo, tylko uswiadomilo nam jak wiele dla siebie znaczymy. Zawsze w kazdym zlym doswiadczeniu staralam sie doszukac czegos pozytywnego, dobrego dla mnie. Czy to jest mozliwe, zeby to co wydarzylo sie najgorszego w moim zyciu przynioslo, przynioslo najlepsze efekty? Kolejny cud tego swiata. Dziewczyny, abyscie i wy mialy cos dobrego w waszych bolesnych przezyciach.
Moze to prawda, ze jak sie ma miekie serce to trzeba miec twardy tylek i gietki kark. Ale jak te zle osoby potem moga zyc z taka swiadomoscia? Nie jestem aniolem. Tez mam na sumieniu kilka grzeszkow, ale zeby swiadomie i z premedytacja szkodzic innym, to nie. Wole isc spac ze przynajmniej staralam sie zrobic cos dobrego, a nie ze narobilam tylko komus samych nieszczec. Wole czekac, az kolo zycia odda mi podwojna porcje dobrego, w zamian za to co zrobilam, niz obawiac sie, ze moje zle uczynki moga nagle i niespodziewanie wrucic do mnie.
Najwazniejsze chyba jest moc rano spojrzec sobie w lustrze w oczy i nie zobaczyc tam zimnego, wyrachowanego, pozbawionego uczuc czlowieka.
Offline
Zapewniam cie że te osoby szybko wykasowuja w własnych głowach że zrobiły cos złego...
Wolą życ jak by nic sie nie stało. Ja ta moja koleżanke spotkałam po 5 latach i ona podbiegła wyściskała m,nie a ja w szoku
odbiło jej czy co a ta dawaj pyta co u mnie no normalnie jakby to co zrobiła to nie istniało...
Byłam zaszokowana cos tam jej pod nosem odpowiadałam aż nagle nadjechał jej autobus a ona gadajac o dzieciach znajomych nagle raptownie zmieniła temat i bezczelnie do mnie " A pamietasz ze ci odbiłam zbyszka?" ...
Poczułam się jak kertyynka że też dałam się nabrać na jej grzecznośc. Ale po czasie zrozumiałam,
ja mogłam sie pochwalić mężem to że mam dom jestem szczęśliwa,
a ona nadal nic nie miała była jak kukułka ciągle bez gniazda.
Zazdrośc ją żżerała i ona mogła się pochwalić tylko skrzywdzeniem kogoś. To żałosne i smutne.
Mieszka w niemczech teraz z 56letnim facetem , bez ślubu i mu sprząta.
Gdyby sie przyznała przed sobą że żyje podle, to nie mogłaby spac szczęśliwie wiec dla nich to nie miało miejsca.
Takie osoby to pasożyty żerują szczęściem innych a jak zniszczą cos , przenosza się dalej po prostu.
Masz racje od takich śmieci odróżnia nas to świadomość że przez nas nikt nie cierpiał, i że możemy spojrzeć sobie w twarz.
Offline
Rozyczko, cos w tym jest. Ja tez po ok miesiacu dostalam niewinnego smska: czesc, co u was slychac? No myslalam, ze szlak mnie trafi. To ich postrzeganie rzeczywistosci, lub raczej radosc z tego, co zrobili, swiadczy chyba tylko o tym, jak bardzo sa chorzy emocjonalnie i spolecznie. Ale tu masz racje: my sie jakos pozbieramy przy pomocy i wsparciu naszych bliskich, odzyskamy radosc zycia i ufnosc w ludzi, a one pozostana same, zgorzkniale lub skrzywdzone przez facetow jeszcze bardziej chorych niz onesame.
Offline