Koniec relacji. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 58 ]

1 Ostatnio edytowany przez brodacz (2016-10-17 14:16:10)

Temat: Koniec relacji.

Witam,
W zasadzie przyszedłem się tutaj wygadać, może liczę na wsparcie, a możę dostane po głowie? może popełniam błąd?
Cztery lata temu poznałem pewną kobietę. Związek był burzliwy, tarliśmy się, sprawiała mi bardzo dużo przykrości.
Cztery miesiące temu się opamiętaliśmy, zamknęliśmy przeszłość i relacja zaczęła się bez syfu, który był kiedyś.
Stety czy niestety ona weszła w nią na zasadach koleżeńskich, ja też licząc, że przestałem kochać - okazało się to szybko marzeniem ściętej głowy i tak to sobie leciało.
Problem polegał na tym, że dłużej nie potrafiłem udawać, oszukiwać jej i siebie, że nic nie czuje. Nie potrafiłem i też nie chciałem chamować swoich pozytywnych emocji do niej. Z dwa, moze trzy razy w ciągu tych kilku miesięcy powiedziałem coś co wychodzi poza ramy koleżeństwa i widziałem, że czuje się z tym niekomfortowo, mimo wszystko to nadal trwało, z moją nadzieją, że coś się zmieni. Było codzienne pisanie, czasami spotkanie, dbała o mnie na swój sposób, w pewnych ramach, ale nic więcej, twarde trzymanie się koleżeństwa, chłód jeżeli chodzi o 'głębsze uczucia'.
Trwało to do wczoraj. Do rozmowy, którą musiała kiedyś przyjść. Chcialem w końcu wiedzieć na czym stoję, czy może się po prostu boi, czy się wypaliła, bo mimo wszystko było to dla mnie zagadką. Wyłożyła kawę na ławę, lubi mnie, czuje sentyment, ale nic więcej. Chce sie bardziej poznać, na luzie. Nie jest gotowa teraz na związek, boi się, nie potrafi nic więcej teraz dać, jednocześnie nie chce mnie tracić, jestem dla niej ważny, nie jest i nie będzie gotowa na stratę i też dlatego tak długo zwlekała z jasnym określeniem się - to są jej słowa.
Moja reakcja mogłabyć w moim odczuciu tylko jedna. Odszedłem, przytaczają w dość krótkiej, ale treściwej rozmowie m.in argumenty, które podałem wyżej. Wszystko odbyło się w spokoju, bez kłótni, bez wyrzutów, pretensji, żalu. Jedyne co panowało to smutek, przygnębienie.
Czuje, że postąpiłem słusznie, ale to moje słabe samopoczucie i fakt, że zależy mi na niej, szanuje ją, kocham podrzuca mi do głowy różne wątpliwości - może powinienieś walczyć? może powinieneś czekać? może się bardziej postarać? dać wiecej czasu?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez navelbina (2016-10-17 13:08:56)

Odp: Koniec relacji.

Jak ta wasza "kolezenska" relacja wygladala? Sypialiscie ze soba?

3 Ostatnio edytowany przez brodacz (2016-10-17 13:11:54)

Odp: Koniec relacji.

Nie, chłód był z jej strony jezeli chodzi o wszystkie 'głebsze' sprawy.
Ostatni raz spałem z nią w marcu? przed tym "powrotem" na zasadzie zamknięcia tego co było,  tego syfu.

Reklama

4

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

Wyłożyła kawę na ławę, lubi mnie, czuje sentyment, ale nic więcej. Nie jest gotowa teraz na związek, boi się, nie potrafi nic więcej teraz dać, jednocześnie nie chce mnie tracić, jestem dla niej ważny, nie jest i nie będzie gotowa na stratę i też dlatego tak długo zwlekała z jasnym określeniem się - to są jej słowa.

4 lata walki, niepewności, to trochę za długo. Podjąłeś rozsądną decyzję. Jej słowa świadczą o tym, że dbała przede wszystkim o własny komfort. Dobrze jej było tak jak jest, dopóki nie jest gotowa na związek, zawsze miała Ciebie,  czyli gdy pojawi się ten z którym ona zechce być, Ty prawdopodobnie poszedłbyś w odstawkę.
Przyszedł czas, żebyś teraz Ty zadbał o siebie i swój komfort psychiczny. Najlepiej jak całkowicie odetniesz się od źródła stresu.

5

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

lubi mnie, czuje sentyment, ale nic więcej. Chce sie bardziej poznać, na luzie. Nie jest gotowa teraz na związek, boi się, nie potrafi nic więcej teraz dać, jednocześnie nie chce mnie tracić, jestem dla niej ważny, nie jest i nie będzie gotowa na stratę i też dlatego tak długo zwlekała z jasnym określeniem się

Typowe gadki kobiety,która chce się "przyzwoicie rozstać".

Najlepiej byłoby dla Ciebie, gdybyś zerwał kontakt.

Reklama

6

Odp: Koniec relacji.

Nie wiem czy ja pisze niejasno, ale tak jak już pisałem. Ona tego kontaktu nie chciała zrywać, nawet był z jej strony bardzo ochoczy, ale tylko koleżeński. Ja wczoraj to zerwałem i pisze do Was, bo mam w główie mętlik...

7

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

Nie wiem czy ja pisze niejasno, ale tak jak już pisałem. Ona tego kontaktu nie chciała zrywać, nawet był z jej strony bardzo ochoczy, ale tylko koleżeński. Ja wczoraj to zerwałem i pisze do Was, bo mam w główie mętlik...

Owszem, postawa Twojej "nieosiągalnej" jest dla nas jasna. Nie chce związku, na pewno nie z Tobą, a tymczasem póki nikt jej w głowie nie zawrócił, fajnie jest mieć zawsze chętnego kumpla z którym może miło spędzić czas, a do tego czuć się adorowana.
Jej jest fajnie, a Tobie wręcz przeciwnie. dlatego dobrze postąpiłeś, powiedziałeś "A", a teraz kolej na "B", czyli odseparowanie się od panny, dla własnego dobra.
brodacz, rozumiem, że cierpisz, ale dlaczego masz mętlik w głowie?
Twoja sytuacja jest dość jasna, nie jesteś facetem jej marzeń, nie ma z jej strony żadnej chemii do Ciebie i raczej nie będzie, w końcu bezskutecznie wzdychasz do niej od dawna.
Dlatego przestań się łudzić, zerwij z nią kontakt i zawalcz teraz o siebie.

8 Ostatnio edytowany przez brodacz (2016-10-17 18:26:55)

Odp: Koniec relacji.
josz napisał/a:
brodacz napisał/a:

Nie wiem czy ja pisze niejasno, ale tak jak już pisałem. Ona tego kontaktu nie chciała zrywać, nawet był z jej strony bardzo ochoczy, ale tylko koleżeński. Ja wczoraj to zerwałem i pisze do Was, bo mam w główie mętlik...

Owszem, postawa Twojej "nieosiągalnej" jest dla nas jasna. Nie chce związku, na pewno nie z Tobą, a tymczasem póki nikt jej w głowie nie zawrócił, fajnie jest mieć zawsze chętnego kumpla z którym może miło spędzić czas, a do tego czuć się adorowana.
Jej jest fajnie, a Tobie wręcz przeciwnie. dlatego dobrze postąpiłeś, powiedziałeś "A", a teraz kolej na "B", czyli odseparowanie się od panny, dla własnego dobra.
brodacz, rozumiem, że cierpisz, ale dlaczego masz mętlik w głowie?
Twoja sytuacja jest dość jasna, nie jesteś facetem jej marzeń, nie ma z jej strony żadnej chemii do Ciebie i raczej nie będzie, w końcu bezskutecznie wzdychasz do niej od dawna.
Dlatego przestań się łudzić, zerwij z nią kontakt i zawalcz teraz o siebie.

Pytasz skąd ten mętlik w głowie?
bo ta chemia u niej kiedyś była, a ja nie miałem teraz specjalnie okazji, żeby spróbować ją przywrócić, jakimś pocałunkiem? czymś fizycznym co kiedyś ją bardzo kręciło. Byłem pod tym względem zdystansowany, bo moje mówienie komplementów kończyło się na "bardzo mi miło", a już sama próba powiedzenia czegoś o uczuciach lub próby zmieniania toru rozmowy na intymne rzeczy/wspomnienia kończyła się uciekaniem od tematu.
Jednak, kiedy mi powiedziała, ze nic nie czuje, nie kocha, lubi i ma sentyment to w tym momencie pomyślałem, ze nie mam szansy i sie wykończę.

9

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

Pytasz skąd ten mętlik w głowie?
bo ta chemia u niej kiedyś była, a ja nie miałem teraz specjalnie okazji, żeby spróbować ją przywrócić, jakimś pocałunkiem? czymś fizycznym co kiedyś ją bardzo kręciło. Byłem pod tym względem zdystansowany, bo moje mówienie komplementów kończyło się na "bardzo mi miło", a już sama próba powiedzenia czegoś o uczuciach lub próby zmieniania toru rozmowy na intymne rzeczy/wspomnienia kończyła się uciekaniem od tematu.
Jednak, kiedy mi powiedziała, ze nic nie czuje, nie kocha, lubi i ma sentyment to w tym momencie pomyślałem, ze nie mam szansy i sie wykończę.

Z tą jej chemią do Ciebie , chyba trochę nadinterpretujesz. Czy ona kiedykolwiek sama wychodziła z inicjatywą, czy tylko Ty się starałeś, a jej "było miło"?
Nie rób sobie wyrzutów, że cokolwiek zawaliłeś, bo ona od początku zbywała Cię, "uciekała od tematu".
Skoro z nią zerwałeś, bądź więc konsekwentny i tego się trzymaj.
Jeśli liczyłeś na to, że gdy postawisz sprawę na ostrzu noża ona rzuci Ci się na szyję i wyzna miłość, to srodze się zawiodłeś, czego można było się spodziewać, po 4 latach bezskutecznych umizgów.
Jeśli teraz wycofasz się i nadal będziesz o nią zabiegał, stracisz szacunek do samego siebie, a do tego kolejne lata życia na pogoń za kimś, kto po prostu Cię nie chce.
Jeśli ona faktycznie jest w porządku, to wiedząc o Twoich uczuciach do niej, zrozumie, gdy zerwiesz kontakt.
Jeśli jednak jest egoistką, będzie nadal dawała o sobie znać, oczekiwała spotkań i Twojego zaangażowania dla własnej wygody, nie licząc się z Twoimi uczuciami.

10 Ostatnio edytowany przez brodacz (2016-10-17 23:27:59)

Odp: Koniec relacji.
josz napisał/a:
brodacz napisał/a:

Pytasz skąd ten mętlik w głowie?
bo ta chemia u niej kiedyś była, a ja nie miałem teraz specjalnie okazji, żeby spróbować ją przywrócić, jakimś pocałunkiem? czymś fizycznym co kiedyś ją bardzo kręciło. Byłem pod tym względem zdystansowany, bo moje mówienie komplementów kończyło się na "bardzo mi miło", a już sama próba powiedzenia czegoś o uczuciach lub próby zmieniania toru rozmowy na intymne rzeczy/wspomnienia kończyła się uciekaniem od tematu.
Jednak, kiedy mi powiedziała, ze nic nie czuje, nie kocha, lubi i ma sentyment to w tym momencie pomyślałem, ze nie mam szansy i sie wykończę.

Z tą jej chemią do Ciebie , chyba trochę nadinterpretujesz. Czy ona kiedykolwiek sama wychodziła z inicjatywą, czy tylko Ty się starałeś, a jej "było miło"?
Nie rób sobie wyrzutów, że cokolwiek zawaliłeś, bo ona od początku zbywała Cię, "uciekała od tematu".
Skoro z nią zerwałeś, bądź więc konsekwentny i tego się trzymaj.
Jeśli liczyłeś na to, że gdy postawisz sprawę na ostrzu noża ona rzuci Ci się na szyję i wyzna miłość, to srodze się zawiodłeś, czego można było się spodziewać, po 4 latach bezskutecznych umizgów.
Jeśli teraz wycofasz się i nadal będziesz o nią zabiegał, stracisz szacunek do samego siebie, a do tego kolejne lata życia na pogoń za kimś, kto po prostu Cię nie chce.
Jeśli ona faktycznie jest w porządku, to wiedząc o Twoich uczuciach do niej, zrozumie, gdy zerwiesz kontakt.
Jeśli jednak jest egoistką, będzie nadal dawała o sobie znać, oczekiwała spotkań i Twojego zaangażowania dla własnej wygody, nie licząc się z Twoimi uczuciami.

Piszesz cały czas "cztery lata", a ja pisałem wyżej o czterech miesiącach starań, które byly po tym, jak zakończyliśmy ten syf, który był przed laty i wskoczliśmy jakby "na nowo", ale chyba robisz to świadomie i celowo nie wyrywasz tylko czterech miesięcy, a pokazujesz to jako całość?

11

Odp: Koniec relacji.

Czyli 4 miesiące znaczą więcej niż 4 lata? Przecież w jednym i drugim wypadku jest syf, tylko mniej lub bardziej nasilony.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

12

Odp: Koniec relacji.

Brodacz z jej strony nie było nic wiecej niż koleżeństwo NIC!
Zrozum,że codzienny miły kontakt to tez przyzwyczajenie a nawet forma uzależnienia. Ona dobrze sie bawi czemu ma rezygnować z tego? Czuje sie adorowana,porzadana itd odchodząc i odcinając jej to wszystko zaburzasz jej porządek a ona tego nie chce bo tak jej dobrze. Pojawi sie odpowiedni facet i pójdziesz w odstawke z dnia na dzień.
Szczera ale brutalna prawda.

13

Odp: Koniec relacji.

A ona nie miała w tym czasie chłopaka? nie byłeś w tzw "friendzone?

14

Odp: Koniec relacji.

Dokładnie chce uniknąć tego o czym piszecie, czyli momentu, kiedy pojawi się inny facet.

@AJ7 - właśnie nie, cały czas jest sama, więc najbardziej prawdodpodobne jest to, że lepiej mieć kogoś kto adoruje niż być samemu. Oddać mogę tylko to, że jest szczera. Przynajmniej wydaje się i nie kręci, że się zastanawia itd.

15

Odp: Koniec relacji.

Bardzo dobrze zrobiłeś. Zgadzam się ze wszystkimi wypowiedziami. Bardzo Cię lubiła i miło jej było, że ją adorowałeś. Kontakt to zwykłe uzależnienie i gdyby pojawił się ktoś inny, Ty poszedłbyś w odstawkę. Twoja reakcja jest prawidłowa. Jej pewnie też jest teraz ciężko i bije się z myślami, żeby do Ciebie napisać czy zadzwonić. Jeśli zależy jej na Tobie, to powinna dać Ci spokój... chociaż przez jakiś czas nie kontaktować się z Tobą, żebyś mógł się pozbierać i wszystko sobie poukładać. To trudne, ale tak będzie lepiej dla Ciebie. Ty nie walcz, już zrobiłeś co mogłeś i raczej nic by z tego nie wyszło, tylko koleżeństwo.

smile

16

Odp: Koniec relacji.

witam, moje zdanie - lepiej że tak się stało. Nie rócicie do siebie bo będzie to jałowe i z wieczną obawa że wróci rozstanie. Taka układanke trudno poskładać Nie pisałes czy macie wspólne pasje, formy spędzania czasu, co was łaczy? O czym rozmawiacie - tematy - wspólne?
Czy jest to związek przed wieczornym telewizorem i z wyjściem na imieniny kolezanki?
Wypaliliście sie i lepiej zanim mieliście dzieci i zobowiążania kredytowe.
To nie jest łatwe ani miłę i z pewnościa szarpie ale czas jest tu najlepszym lekarstwem choć trudno w to uwierzyć teraz.
Ja nie potrafie odejść choć zastanawiałam sie czy podświadomie nie czekam na odejście partnera. Wiem że bolałoby bardzo bo kocham go i  jst dla mnie najważniejszy na świecie, ale związek jest bolesny mimo że to dobry człowiek. Boli wiele spraw, zachowań odzywek reakcji nie zostawie go ale jak odejdzie nie wiem czy dam rade nie walczyć o niego.

17

Odp: Koniec relacji.

Dziękuje za wszystkie odpowiedzi, naprawdę.
Zastanawiam się tylko nad jedną rzeczą, chodzi mi prawie cały czas po głowie, czy gdybym udawał niedostępnego, zdobywał na nowo, powoli... to czy coś by znowu nie zaiskrzyło?
W zasadzie nie wiem czy na to jest jakaś odpowiedź konkretna...

18

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

Dziękuje za wszystkie odpowiedzi, naprawdę.
Zastanawiam się tylko nad jedną rzeczą, chodzi mi prawie cały czas po głowie, czy gdybym udawał niedostępnego, zdobywał na nowo, powoli... to czy coś by znowu nie zaiskrzyło?
W zasadzie nie wiem czy na to jest jakaś odpowiedź konkretna...

O popatrz, ile w tym temacie podobieństw. Mi też taka myśl przeleciała któregoś razu. Tylko czy jest jakiś sens? Musiałbyś się zapaść pod ziemię, stać się oschły i nie mieć dla niej czasu, obojętny i najlepiej kogoś zapoznać. Koktajl emocji może sprawić cuda co nie jednokrotnie widziałem na własne oczy ale mi się nie chciałoby w to bawić. Logicznymi argumentami do niej nie dotrzesz, lepiej się odciąć i samo Ci w końcu przejdzie. Ona Cie tak szybko nie zapomni, ale lepiej żebyś Ty zapomniał jak najszybciej.
Ja tak mam z moją i wolę się odciąć niż bawić w jakieś gierki, tyle że ona bombarduje mnie dzień w dzień. Jak to dobrze że niedługo się przeprowadza...

Życie mam tylko jedno!

19 Ostatnio edytowany przez brodacz (2016-11-18 23:02:28)

Odp: Koniec relacji.

To może dopiszę ciąg dalszy...
Odezwała się, było przyjemnie przez uwaga: 6 DNI.


Zaproponowałem jej, żeby pojechała ze mną do pewnego ładnego miasta na P. Powiedziała mi, że chętnie, ale w innym terminie, bo chce pobyć trochę u siebie w mieszkaniu, które wynajmuje, bo ciągle wyjazdża do siebie do rodzinnego domu (jest bardzo blisko z mamą, w zasadzie oczko w głowie, wspólne spacery, codzienne rozmowy, częste wyjazdu do domu i przyjazdy mamy). Generalnie rozjeżdza jej to tydzień, płaci za mieszkanie w którym w zasadzie jej nie ma. Myśle sobie, nie ma problemu.
Wyjazd miał być w weekend. W poniedziałek poprzedzający wyjazd weekendowy pojechała do domu. Siedziała tam do środy (o tym wiedziałem, spoko).  Nagle w trakcie go przedluża do niedzieli, bo nie chce się jej wracać. Tutaj zapaliła mi się żółta lampka. Pytam ją o konsekwencje, bo w końcu nie zgodziła się na nasz wyjazd z tego powodu, że chciała posiedzieć w wynajmowanym mieszkaniu w Warszawie z wyżej wymienionych powodów, a nie w domu. Stwierdziła, że dla mamy i swojego pieska, to nie ma konsekwencji, robi wyjątki, a poza tym, jak wróci do swojego wynajmowanego mieszkania  w niedzielę, to i tak posiedzi tylko 3 dni i znowu wraca do rodzinnego domu...
Tutaj był moment w którym na samym początku było mi przykro i rzuciłem tylko coś w stylu "Chciałbym kiedyś, żebym nie czuł, że wygląda to tak - na pierwszym miejscu rodzice, piesek, potem długo długo nic i ja, chciałbym być po prostu też być poza konsekwencją."
To był moment w którym powiedziala, że nie ma ochoty o tym gadać i urwała rozmowę. Strasznie mnie to denerwuje. Nie odpisałem nic chociaż wtedy już byłem zły.
Odezwała się dzień później jakby nigdy nic z pytaniem "Jak Ci dzień mija?".
Cóż... grzecznie, ale stanowczo powiedziałem jej, że wodzi mnie za nos i jednocześnie próbuje wchodzić na głowę. W tej samej wiadomości stwierdziłem, że jeżeli ma mieć takie podejście, to lepiej niech da mi spokój. (podejście tzn. wodzenie mnie z tym wyjazdem czyt. wymyślanie powodów, żeby nie jechać, a potem urywanie rozmowy, kiedy jej się to podoba).
Zgadnijcie jaka była reakcja?

"Chyba jesteś chory, rościsz sobie prawo do strofowania i wychowywania mnie, idź zatruwać życie komuś innemu, buziaczki"

Skąd się takie coś bierze...

20

Odp: Koniec relacji.

Kogo sobie dobrałeś jakąś siksę lolitę czy kobietę ? Po ile w macie lat ?

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

21 Ostatnio edytowany przez brodacz (2016-11-18 23:07:13)

Odp: Koniec relacji.
authority napisał/a:

Kogo sobie dobrałeś jakąś siksę lolitę czy kobietę ? Po ile w macie lat ?

Nie bardzo rozumiem co sugerujesz. Szczególnie przez stwierdzenie "siksę lolitę".
Nawiązujesz do powieści Vladimira Nabokov'a?

Po 24.

22

Odp: Koniec relacji.

Daj sobie spokój z jej strony jest to czysta zabawa, dopóki nie znajdzie sobie kogoś innego..
Zrób coś dla siebie i poszukaj kogoś, kto zasłuży na Ciebie.
Pozdrawiam smile

23 Ostatnio edytowany przez brodacz (2016-11-19 17:03:34)

Odp: Koniec relacji.

Po sytuacji, którą opisałem dałem jej jasno do zrozumienia, że nic z nią nie chce budować i ma sie wiecej nie odzywać...
ale cieżko mi.

24

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

Po sytuacji, którą opisałem dałem jej jasno do zrozumienia, że nic z nią nie chce budować i ma sie wiecej nie odzywać...
ale cieżko mi.

Stary musisz wyluzować. Pamiętaj rodzimy się i umieram zawsze sami. To Twoje życie i nikt go za Ciebie nie przeżyje.

Postąpiłeś słusznie.  Odbierz to jako lekcje,  przeanalizuj i idź dalej. Pomyśl w końcu o sobie.

Dasz radę smile

25

Odp: Koniec relacji.

Czuje, że postąpiłem słusznie. Nie mam wyboru w momencie, kiedy kobieta ma takie podejście. Trzeba siebie szanować przede wszystkim, ale chyba najbardziej boli mnie to, że nawet nie próbowała się jakkolwiek tłumaczyć.
Na początek próbowała od razu zakopać to pod dywan pytając na drugi dzień "co u mnie", a jak nie odpuściłem i postawiłem sprawę stanowczo, to w odpowiedzi dostałem:
"Chyba jesteś chory, rościsz sobie prawo do strofowania i wychowywania mnie, idź zatruwać życie komuś innemu, buziaczki"
Przykre to, tak po ludzku.

26

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

Czuje, że postąpiłem słusznie. Nie mam wyboru w momencie, kiedy kobieta ma takie podejście. Trzeba siebie szanować przede wszystkim, ale chyba najbardziej boli mnie to, że nawet nie próbowała się jakkolwiek tłumaczyć.
Na początek próbowała od razu zakopać to pod dywan pytając na drugi dzień "co u mnie", a jak nie odpuściłem i postawiłem sprawę stanowczo, to w odpowiedzi dostałem:
"Chyba jesteś chory, rościsz sobie prawo do strofowania i wychowywania mnie, idź zatruwać życie komuś innemu, buziaczki"
Przykre to, tak po ludzku.

Jej podejście się nie zmieni. Może podejmować próby "ugłaskania" sytuacji. Na Twoim miejscu nie dałbym się w to wkręcić.
Sądzę, że najważniejsze jest to, żebyś zdał sobie sprawę z tego, że absolutnie NIC dobrego już z tego nie będzie i że ona Ciebie NIE CHCE.
Nie zależy to już W OGÓLE od jej aktualnego podejścia do Ciebie czy przyszłego. To koniec.
Po tym wszystkim co napisałeś odnoszę wrażenie, że nie tyle nie pasujecie do siebie co ABSOLUTNIE nie powinniście ze sobą już kiedykolwiek być bo stanowi to dla Was obojga pewną wizję katastrofy.
Sorry za szczerość ale mam wrażenie, że największym zagrożeniem dla Ciebie byłoby w tym momencie niepogodzenie się z tym dość oczywistym faktem im uleganie kolejnym próbom kontaktów z jej strony.
Trzymam kciuki.

27

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

Po sytuacji, którą opisałem dałem jej jasno do zrozumienia, że nic z nią nie chce budować i ma sie wiecej nie odzywać...
ale cieżko mi.

smile
To raczej Ty, daj jej spokój i przestań się narzucać.
Przeczytaj jeszcze raz wszystkie rady, które otrzymałeś po swoim pierwszym poście. Gdybyś wprowadził je w życie, nie spotkałbyś się z ponownym odrzuceniem.
Ona nie jest Tobą zainteresowana, zrozum to wreszcie. Żadne Twoje "atrakcyjne" propozycje, dla niej atrakcyjne nie są.
Nie dziwię się, że tak zareagowała na Twoje wyrzuty, że wszyscy są ważniejsi od Ciebie, bo tak właśnie jest. Już wcześniej dała Ci to do zrozumienia.
Musisz się z tym pogodzić, nie masz innego wyjścia, a tymczasem trzymaj fason i nie uganiaj się już za nią.

28 Ostatnio edytowany przez brodacz (2016-11-19 19:36:17)

Odp: Koniec relacji.

Chimp, to bardzo ciekawe co piszesz. Możesz rozwinąć to "Po tym wszystkim co napisałeś odnoszę wrażenie, że nie tyle nie pasujecie do siebie co ABSOLUTNIE nie powinniście ze sobą już kiedykolwiek być bo stanowi to dla Was obojga pewną wizję katastrofy."
Skąd takie wrażenie?
I jeszcze jedno pytanie... Myślisz, że ona ma ogólnie takie podejście do życia, dość egoistyczne. Czy po prostu dla mnie taka jest?

Josz,
Skąd ten pomysł z tym narzuceniem? Wcześniej mnie na obiadek zaprosiła, wiec stwierdziłem, że się odwdzięczę. Nigdy ją do uczucia nie zmuszałem, zawsze to były tylko rozmowy o tym czy moze byśmy zróbowali się znowu na siebie otworzyć.
Nie byłabyś na moim miejscu zła gdyby ktoś Cię wodził tak za nos? Zaznaczam, że nie byłem zły dlatego, że nie jedzie ze mną. Byłem zły o to, że wymyśla jakieś niestworzone powody, po prostu kłamała - a na to sobie nie pozwalam.

29

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

Chimp, to bardzo ciekawe co piszesz. Możesz rozwinąć to "Po tym wszystkim co napisałeś odnoszę wrażenie, że nie tyle nie pasujecie do siebie co ABSOLUTNIE nie powinniście ze sobą już kiedykolwiek być bo stanowi to dla Was obojga pewną wizję katastrofy."
Skąd takie wrażenie?
I jeszcze jedno pytanie... Myślisz, że ona ma ogólnie takie podejście do życia, dość egoistyczne. Czy po prostu dla mnie taka jest?

Josz,
Skąd ten pomysł z tym narzuceniem? Wcześniej mnie na obiadek zaprosiła, wiec stwierdziłem, że się odwdzięczę. Nigdy ją do uczucia nie zmuszałem, zawsze to były tylko rozmowy o tym czy moze byśmy zróbowali się znowu na siebie otworzyć.
Nie byłabyś na moim miejscu zła gdyby ktoś Cię wodził tak za nos? Zaznaczam, że nie byłem zły dlatego, że nie jedzie ze mną. Byłem zły o to, że wymyśla jakieś niestworzone powody, po prostu kłamała - a na to sobie nie pozwalam.

brodacz
Było to dla mnie smutne to co czytałem odnośnie Was wyrażone Twoimi słowami. Ale jeżeli już mnie o to zapytałeś, napisze szczerze dlaczego sądzę to, co napisałem we wcześniejszym poście.
Przede wszystkim zdziwił mnie w tym wszystkim Wasz wiek. Macie po 24 lata. Byliście ze sobą 4 a odniosłem wrażenie jakbyście byli po 20 letnim stażu małżeńskim. Oboje znudzeni sobą i rozgoryczeni, skonfliktowani. O czym sam wspomniałeś opisując te 4 lata. Jako syf. Być może widzisz to jednak inaczej. To Twój (były) związek, ja po prostu czytam, układam sobie to w głowie i odbieram to też intuicyjnie na podstawie tego jak to opisujesz.
Twoja (była) kobieta czuje do ciebie sympatię... i lubi Cie. I nic więcej.
Oboje tkwicie w tym wszystkim chyba z przyzwyczajenia i lęku przed układaniem sobie życia na nowo. Z dala od siebie. Ona na pewno robi to z poczucia lęku, przyzwyczajenia, być może też sentymentu. Ty łudzisz się nadzieją.
Oboje wydajecie się nie być ze sobą szczerzy. Ona wykorzystuje Ciebie jak support, że na razie nikogo nie ma, więc po prostu jesteś tam z boku i czekasz. Pomimo tego, że nic jej nie dajesz poza tym, że się starasz. W tym układzie wydajesz się nie spełniać nawet roli "tampona emocjonalnego" bo ona już dawno Ciebie w tej kwestii odseparowała, oboje się odsunęliście od siebie. Zaczynasz myśleć o "kombinowaniu" ze sztuczkami, które mają ją oszukać i zaprowadzić z powrotem do Ciebie. Tak naprawdę mieliście 4 lata na to żeby sprawdzić czy potraficie ze sobą żyć. A był... syf.
Potraficie spędzić ze sobą kolejne 4 miesiące nie nazywając niczego po imieniu, udając że wszystko się zmieniło.
Ona nie wierzy w zmianę. Korzystała z tego tymczasowego stanu zawieszenia z przyzwyczajenia. Albo jest zbyt leniwa albo się boi albo nikogo ciekawego nie ma na oku obecnie. Ludzie nie zmieniają się fundamentalnie. 4 miesiące Twoich starań nie zmienią tego kim jesteś Ty dla niej, kim jest ona dla Ciebie. Nie dogadujecie się.
Nie szanujecie się i karmicie się wzajemnie własnym rozżaleniem. Przez Wasze dialogi przebija się agresja, niezrozumienie i brak akceptacji. Piszesz o Waszym ostatnim spięciu na forum w kategorii anegdoty - "skąd się takie coś bierze..."

Przez to wszystko mam wrażenie, że zagryziecie się jak wściekłe zwierzęta. Jeżeli kiedykolwiek będzie Wam dane być zmuszonym do tego, żeby siebie znosić.

Jeszcze jedna rzecz. Wydajesz się nie akceptować tego, co mówią ci inni - np Josz. A naprawdę pisała od samego początku bardzo wnikliwie. Tego co zostało napisane naprawdę nie trzeba komentować. Zrozumieć i wprowadzić w życie.

Odnośnie Twojego pytania to sądzę, że Ona (Twoja była) jest taka jaka jest.
Jaka jest dla Ciebie, sam już to wiesz. Ludzie są tym kim są.
Ważne jest jednak to, z kim będziemy żyć i kim jesteśmy dla tych innych ludzi.

30

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

Nie byłabyś na moim miejscu zła gdyby ktoś Cię wodził tak za nos? Zaznaczam, że nie byłem zły dlatego, że nie jedzie ze mną. Byłem zły o to, że wymyśla jakieś niestworzone powody, po prostu kłamała - a na to sobie nie pozwalam.

Rozumiem Twoją irytację, ale masz to na własne życzenie. Ona nie wodzi Cię za nos, bo jasno ustaliła zasady, to Ty chcesz więcej.
Myślę, że powody dla których nie spotkała się z Tobą, nie były "niestworzone" i ona nie kłamała.
Prawda jest taka, że wolała zostać z rodziną niż spotkać się z Tobą, mimo wcześniejszych planów.
Tłumaczenie Ci motywów jej postępowania, to jak bicie Cię gumowym młotkiem po głowie.
Ona nie chce bliskiej relacji z Tobą, jasno Ci to powiedziała, wkurzają ją Twoje wyrzuty i pretensje oraz Twoje zaangażowanie.
Odpuść, a skoro tak cierpisz, ogranicz z nią kontakt "na maxa" smile i nie leć na każde jej skinienie, typu obiadki itp.

31 Ostatnio edytowany przez brodacz (2016-11-19 21:44:41)

Odp: Koniec relacji.
Chimp napisał/a:
brodacz napisał/a:

Chimp, to bardzo ciekawe co piszesz. Możesz rozwinąć to "Po tym wszystkim co napisałeś odnoszę wrażenie, że nie tyle nie pasujecie do siebie co ABSOLUTNIE nie powinniście ze sobą już kiedykolwiek być bo stanowi to dla Was obojga pewną wizję katastrofy."
Skąd takie wrażenie?
I jeszcze jedno pytanie... Myślisz, że ona ma ogólnie takie podejście do życia, dość egoistyczne. Czy po prostu dla mnie taka jest?

Josz,
Skąd ten pomysł z tym narzuceniem? Wcześniej mnie na obiadek zaprosiła, wiec stwierdziłem, że się odwdzięczę. Nigdy ją do uczucia nie zmuszałem, zawsze to były tylko rozmowy o tym czy moze byśmy zróbowali się znowu na siebie otworzyć.
Nie byłabyś na moim miejscu zła gdyby ktoś Cię wodził tak za nos? Zaznaczam, że nie byłem zły dlatego, że nie jedzie ze mną. Byłem zły o to, że wymyśla jakieś niestworzone powody, po prostu kłamała - a na to sobie nie pozwalam.

brodacz
Było to dla mnie smutne to co czytałem odnośnie Was wyrażone Twoimi słowami. Ale jeżeli już mnie o to zapytałeś, napisze szczerze dlaczego sądzę to, co napisałem we wcześniejszym poście.
Przede wszystkim zdziwił mnie w tym wszystkim Wasz wiek. Macie po 24 lata. Byliście ze sobą 4 a odniosłem wrażenie jakbyście byli po 20 letnim stażu małżeńskim. Oboje znudzeni sobą i rozgoryczeni, skonfliktowani. O czym sam wspomniałeś opisując te 4 lata. Jako syf. Być może widzisz to jednak inaczej. To Twój (były) związek, ja po prostu czytam, układam sobie to w głowie i odbieram to też intuicyjnie na podstawie tego jak to opisujesz.
Twoja (była) kobieta czuje do ciebie sympatię... i lubi Cie. I nic więcej.
Oboje tkwicie w tym wszystkim chyba z przyzwyczajenia i lęku przed układaniem sobie życia na nowo. Z dala od siebie. Ona na pewno robi to z poczucia lęku, przyzwyczajenia, być może też sentymentu. Ty łudzisz się nadzieją.
Oboje wydajecie się nie być ze sobą szczerzy. Ona wykorzystuje Ciebie jak support, że na razie nikogo nie ma, więc po prostu jesteś tam z boku i czekasz. Pomimo tego, że nic jej nie dajesz poza tym, że się starasz. W tym układzie wydajesz się nie spełniać nawet roli "tampona emocjonalnego" bo ona już dawno Ciebie w tej kwestii odseparowała, oboje się odsunęliście od siebie. Zaczynasz myśleć o "kombinowaniu" ze sztuczkami, które mają ją oszukać i zaprowadzić z powrotem do Ciebie. Tak naprawdę mieliście 4 lata na to żeby sprawdzić czy potraficie ze sobą żyć. A był... syf.
Potraficie spędzić ze sobą kolejne 4 miesiące nie nazywając niczego po imieniu, udając że wszystko się zmieniło.
Ona nie wierzy w zmianę. Korzystała z tego tymczasowego stanu zawieszenia z przyzwyczajenia. Albo jest zbyt leniwa albo się boi albo nikogo ciekawego nie ma na oku obecnie. Ludzie nie zmieniają się fundamentalnie. 4 miesiące Twoich starań nie zmienią tego kim jesteś Ty dla niej, kim jest ona dla Ciebie. Nie dogadujecie się.
Nie szanujecie się i karmicie się wzajemnie własnym rozżaleniem. Przez Wasze dialogi przebija się agresja, niezrozumienie i brak akceptacji. Piszesz o Waszym ostatnim spięciu na forum w kategorii anegdoty - "skąd się takie coś bierze..."

Przez to wszystko mam wrażenie, że zagryziecie się jak wściekłe zwierzęta. Jeżeli kiedykolwiek będzie Wam dane być zmuszonym do tego, żeby siebie znosić.

Jeszcze jedna rzecz. Wydajesz się nie akceptować tego, co mówią ci inni - np Josz. A naprawdę pisała od samego początku bardzo wnikliwie. Tego co zostało napisane naprawdę nie trzeba komentować. Zrozumieć i wprowadzić w życie.

Odnośnie Twojego pytania to sądzę, że Ona (Twoja była) jest taka jaka jest.
Jaka jest dla Ciebie, sam już to wiesz. Ludzie są tym kim są.
Ważne jest jednak to, z kim będziemy żyć i kim jesteśmy dla tych innych ludzi.


Kim Ty jesteś?
Jestem szczerze pod wrażeniem tego w jak celny sposób rozmontowałeś moje 4 lata w tej relacji. Co najmniej tak, jakbyś przy tym był.
chapeau bas i dzięki.
A, "Ona nie wierzy w zmianę." - w zmianę czego?

Josz...
Rozumiem co próbujesz mi przekazać, ale chyba nie dostrzegłaś tego o co się wkurzyłem...
Wyobraź sobie, że zapraszasz gdzieś osobę na której Ci zależy, on Ci odmawia, ale podaje racjonalny powód - chce posiedzieć troche w wynajmowanym mieszkaniu, bo go tam prawie nie ma. Okazuje się jednak, że chwile później jedzie do domu, siedzi tam dłużej niż mówił i prosto w twarz Ci mówi, że to nie rozjeżdza mu tygodnia, dla mamy i pieska robi wyjątki. Poczułem się oszukany, a tego uczucia nie lubię, szczególnie, że ona kreuje się na osobę szczerą.

A co do utrzymywania kontaktu.. teraz to chyba i tak pozamiatane - ona zasugerowala, że już dalej nie chce "pouczania i wychowywania" mimo tego, że nigdy tego nie robiłem, a ja jej powiedziałem, że ma się nie odzywać już nigdy więcej.
Bardzo żałuje, że nie skończyło się to wtedy, kiedy pisałem temat. Było to przynajmniej zakończone na spokojnie, a teraz? żal, kłónia i z mojej strony poczucie odrzucenia.

32

Odp: Koniec relacji.

Sorki, ale złamał mi się gumowy młotek (a raczej skruszał) smile

33

Odp: Koniec relacji.

Och josz...
Rozumiem o czym do mnie piszesz i łapie clou sprawy. Po prostu czuje, że słabe byłoby to gdybym się wkurzył o sam fakt, że nie chce ze mną jechać, powód był trochę głębszy. Nie chce być tutaj w taki sposób postrzegany.
Boli mnie jednocześnie to, że ktoś mi mówi, że kogoś wychowuje czy pouczam. Przecież to chore i nieprawdziwe...

A wiesz co boli jeszcze bardziej? Na własne życzenie dorzucenie sobie jeszcze uczucia odrzucenia. Wtedy, kiedy w 100% ja to kończyłem, to nie było tego uczucia i może wtedy by zatęskniła? może wtedy emocje i chęć do otworzenia się na związek byłby możliwy?

34

Odp: Koniec relacji.

brodacz, idź pobiegać (nawet o tej porze), wymęcz się na siłowni, dostarcz sobie endorfin i przestań rozdzierać szaty.
Jeden problem zastąpiłeś następnym.
Nie ma znaczenia, kto ostatni powiedział "dość".
Nie pasowaliście do siebie, mimo Twoich szczerych chęci i analizowanie, "co by było gdyby", tylko pogłębia Twoją frustrację.
Daj sobie czas na ochłonięcie i otworzenie się na nowy związek z nową kobietą.

35

Odp: Koniec relacji.

Miałem tu kiedyś konto, ale już nie pamiętam hasła... więc tak. Jestem sporo starszy od Ciebie i przerabiałem temat podobny do Twojego, nawet całkiem niedawno. To co robisz teraz to wkręcanie wiertła w cztery litery bez znieczulenia. Też tak to wyglądało, że po burzliwej relacji niby to zakończyliśmy. Tylko jeszcze przez kolejnych 5 miesięcy ona powoli wrzucała niewinnie kamyczki do mojego ogródka, aż doszło do spotkania. Oczywiście ja pełen nadziei, że coś tam się u niej zmieniło. Tak, zobaczyłem, że się zmieniło - wielkie nic. Podobne gadki - jesteś dla mnie ważny, tyle razem przeszliśmy itp. Oczywiście do tego manipulacje o przysługi typu podwiezienie itp. Jak kobieta się wycofuje z relacji, to na zawsze i musisz to zrozumieć. Jesteś na jej łańcuchu i jeżeli go nie przetniesz to Cię oskalpuje emocjonalnie do zera i wyjdziesz z tego poharatany jak zbity pies. Nie ma wersji przyjaciel/kolega w Twoim obecnym stanie emocjonalnym i jeszcze długo nie będzie. Dlatego posłuchaj tego co Ci tu wszyscy piszą - ostre cięcie w sprawach kontaktów. Pełna pacyfikacja zaczepek typu "co u Ciebie słychać?". Weź się w garść chłopie.

36 Ostatnio edytowany przez brodacz (2016-11-20 02:18:21)

Odp: Koniec relacji.
angerfist napisał/a:

Miałem tu kiedyś konto, ale już nie pamiętam hasła... więc tak. Jestem sporo starszy od Ciebie i przerabiałem temat podobny do Twojego, nawet całkiem niedawno. To co robisz teraz to wkręcanie wiertła w cztery litery bez znieczulenia. Też tak to wyglądało, że po burzliwej relacji niby to zakończyliśmy. Tylko jeszcze przez kolejnych 5 miesięcy ona powoli wrzucała niewinnie kamyczki do mojego ogródka, aż doszło do spotkania. Oczywiście ja pełen nadziei, że coś tam się u niej zmieniło. Tak, zobaczyłem, że się zmieniło - wielkie nic. Podobne gadki - jesteś dla mnie ważny, tyle razem przeszliśmy itp. Oczywiście do tego manipulacje o przysługi typu podwiezienie itp. Jak kobieta się wycofuje z relacji, to na zawsze i musisz to zrozumieć. Jesteś na jej łańcuchu i jeżeli go nie przetniesz to Cię oskalpuje emocjonalnie do zera i wyjdziesz z tego poharatany jak zbity pies. Nie ma wersji przyjaciel/kolega w Twoim obecnym stanie emocjonalnym i jeszcze długo nie będzie. Dlatego posłuchaj tego co Ci tu wszyscy piszą - ostre cięcie w sprawach kontaktów. Pełna pacyfikacja zaczepek typu "co u Ciebie słychać?". Weź się w garść chłopie.

Mi się zawsze wydawało, że póki nie spali się za soba wszystkich mostów i rozstanie spokojnie bez wzajemnych pretensji to jest kiedyś szansa na związek.


A tak swoją drogą... może to głupie i naiwne, ale kiedy ostatnio u niej byłem, to czułem, że jest szansa na krok dalej, a mam na myśli seks. W końcu pocałowałem ją w szyję i widziałem, że w ogóle nie protestuje.
Może ten seks byłby początkiem czegoś nowego?
Trochę sobie pluje w brodę, ale ważniejsze były dla mnie jej słowa "kiedy Ty zaczynasz tematy o uczuciach, seksie, to ja sie czuje niekomfortowo, czuje się przedmiotowo, nie chce tego".

37

Odp: Koniec relacji.
brodacz napisał/a:

Mi się zawsze wydawało, że póki nie spali się za soba wszystkich mostów i rozstanie spokojnie bez wzajemnych pretensji to jest kiedyś szansa na związek.

Nie, to tak nie działa. Nie ma szans.

brodacz napisał/a:

A tak swoją drogą... może to głupie i naiwne, ale kiedy ostatnio u niej byłem, to czułem, że jest szansa na krok dalej, a mam na myśli seks. W końcu pocałowałem ją w szyję i widziałem, że w ogóle nie protestuje.
Może ten seks byłby początkiem czegoś nowego?
Trochę sobie pluje w brodę, ale ważniejsze były dla mnie jej słowa "kiedy Ty zaczynasz tematy o uczuciach, seksie, to ja sie czuje niekomfortowo, czuje się przedmiotowo, nie chce tego".

Wyjątkowo głupie. Nie widzisz, że to Ty jesteś przedmiotem w tej sytuacji? Ona to powiedziała, żeby zdjąć z Ciebie ciężar bycia nim. Naprawdę przetnij to zanim będzie za późno.

38

Odp: Koniec relacji.

Brodacz, ja bym się na Twoim miejscu zajął się sobą i wprowadził w zdrowy egoizm.

Jeśli koniecznie chcesz jej powrotu (a dobrze Ciebie rozumiem, bo też często myślę o eks), to jest tylko jeden sposób. Ona musi sama sobie na ten związek zapracować. Musisz popalić mosty w 100%, powiedz jej, że nie interesuje Cię przyjaźń i inne tego typu bzdety. Chcesz ją mieć za dziewczynę/żonę, więc jeśli zmieni zdanie, to niech da Ci znać. A tymczasem zero (ZERO!) kontaktu i idziesz dalej ze swoim życiem. Każda próba kontaktu z Twojej strony sprawia, ze jesteś dla niej mniej atrakcyjny. Jeśli się odezwie za kilka miesięcy to super, a jak nie to znajdziesz lepszą. Tylko, żeby to się mogło stać, daj sobie czas i zobacz swoje braki, sam stań się lepszy najpierw.

Posty [ 1 do 38 z 58 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016