Powtórka z rozrywki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Powtórka z rozrywki

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Powtórka z rozrywki

O zgrozo wracam znowu. Niektórzy z zamierzchłych czasów mogą pamiętać mnie z tematu Iceman-a "Chłodne rozstania..." Poradziłam sobie z poprzednią zdradą po 5 letnim związku w większości dzięki wam i wsparciu które otrzymałam na tym forum. Minęło ponad 2 lata. Podczas tego czasu pojawiło się kilka przelotnych znajomości i on. Byliśmy ze sobą 11 miesięcy. Poznała nas moja siostra która była jego pacjentką. Wybraliśmy się razem na wesele mojej kuzynku i bum wielka miłość. On skrzywdzony przez prawie żonę - 7 zdrad i 6 kolejnych szans. Od tego czasu minęło 5 lat i jak twierdził w tym czasie nie miał żadnej poważnej relacji. I tak pełna nadziei że to ten ruszyłam dając z siebie wszystko. Obiecywał śluby dzieci i wszystkie inne fajerwerki no i to  ze nigdy nie zdradzi - przecież wie jak to boli... I tak spotykaliśmy się na odległość - dzieliło na prawie 300 km po paru miesiącach zrobiłam coś naiwnie głupiego wróciłam do rodzinnego miasta by być bliżej... Były ochy achy ale spotykaliśmy się niezwykle rzadko - bo praca bo zmęczenie nowi pacjenci... Rozumiałam wspierałam organizowałam czas .....Coś jednak nie dawało mi spokoju ale przecież nie miałam żadnego dowodu. Na sylwestra napisała do niego jakaś kobieta - sam pokazał mi sms, niby niewinne życzenia. Powiedział mi że kiedyś sie spotykali, ona z dzieckiem i mocno rozrywkową przeszłością zapewniała mu zaspokojenie potrzeb (przez 6 lat). No cóż twierdził że zerwał z nią zupełnie kontakt i teraz tylko ja się liczę ... ta a świstak siedzi i sami wiecie...
Wyjazd na długi weekend sierpniowy mocno mnie otrzeźwił podczas szukania noclegu na jego telefonie przyszedł sms od niej... wszystko stało się jasne, spotykali się od 8 miesięcy. Serce pękło mi po raz drugi. Fakt faktem unikał zbliżeń - twierdził że chce mnie lepiej poznać, szczerze myślałam że jest impotentem bo dzieli nas 10 lat przepaści. Twierdził że spotkali się 3 razy że żałuje że tęskni kocha i jestem tą jedyną... Przysyła kwiaty, róże i prosi wiem że nic już z tego nie będzie. Boli mnie to wszystko nie wiem co o tym myśleć. Najbardziej ubodło mnie to że chciał spotkać się z nią dzień przed naszym wyjazdem. Wiem doskonale że nic z tego nie będzie ale jestem w takiej rozsypce ze postanowiłam napisać z nadzieją że tak jak ostatnio mi pomożecie. Ona była stricte do jednego nie przedstawił jej nigdy bratu znajomym unikał pokazywania się z nią na mieście. Jak myślę o tym to aż przechodzą mnie dreszcze. Otrząśnijcie mnie proszę bo zaraz zwariuję

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Powtórka z rozrywki

Nie rozumiem co tu jest do myślenia. Ona jest blisko z nim, ale w ukryciu. Ty jesteś trzymana odległość, ale za to na pokaz.
Relacja, która trwa 6 lat jest poważną relacją, nawet jeśli jest ukrywana. Zaspokajali swoje potrzeby i nadal będą to robić. Łgał od początku i robi to dalej. Nad czym tu się zastanawiać?
Jeżeli odpowiada Ci rola kobiety na pokaz, która intymności nie zazna, to kontynuuj znajomość. Kwiatów na pewno Ci nie zabraknie...

3

Odp: Powtórka z rozrywki

Robić już raczej tego nie będą, gdy ona dowiedziała się jak wyglądał nasz związek gdy zrozumiała jaką spełniała role zaczęła się na nim mścić i z tego co wiem nieźle jej idzie...
Wiem nie ma się nad czym zastanawiać ale im więcej głosów rozsądku usłyszę tym lepiej....
On jednak twierdzi że prawdziwa miłość wszystko wybaczy i że popełnił błąd a każdy zasługuje na drugą szansę. Mówi że zrozumiał co stracił....

4 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-08-29 12:39:32)

Odp: Powtórka z rozrywki
asanas29 napisał/a:

Robić już raczej tego nie będą, gdy ona dowiedziała się jak wyglądał nasz związek gdy zrozumiała jaką spełniała role zaczęła się na nim mścić i z tego co wiem nieźle jej idzie...

Tzn. że on przedstawiał jej zupełnie inną wizję ich związku niż zaspokajanie potrzeb. Ta wizja pewnie przypominała bardzo tę, którą Tobie przedstawił. Kłamał w związku z nią, kłamał z Tobą. Pospolity kłamca i tchórz.

asanas29 napisał/a:

On jednak twierdzi że prawdziwa miłość wszystko wybaczy i że popełnił błąd a każdy zasługuje na drugą szansę. Mówi że zrozumiał co stracił....

prawdziwa miłość wybaczy...  To niech poszuka tej naiwniary Prawdziwej Miłości i niech mu wybacza. Głupia baba z niej i tyle... big_smile
Popełnił błąd? Znaczy się jaki i w stosunku do kogo? Taki, że się wydało? Taki w stosunku do niej, czy do Ciebie?
Z jakiej racji zasługuje na tę szansę? Bo się na kwiaty wykosztował? Arogancja i buta, które nie wróżą poprawy u kłamcy...

5 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-29 12:48:38)

Odp: Powtórka z rozrywki

He he. Kobito, aleś Ty naiwna.

A czy on przypadkiem nie "zrozumiał co stracił" jak go tamta zostawiła/dowiedziała się co jest grane i WTEDY go tak olśniło i zrozumiał? big_smile

To jest zagrywka stara jak świat.
Gdyby nie to - uwierz mi - nic byś nadal nie wiedziała ani o jej istnieniu, ani ona o Twoim.

Miałam podobną sytuację.
Facet przede mną kilka lat był w układzie FwB, choć ja podejrzewam, że on był zakochany w swojej kochance.
Ona z nim najpierw chciała, potem nie chciała, potem znów chciała być. Koniec końców poznał mnie i tamtą na jakiś czas 'opuścił' - w sensie przerwę sobie zrobił, żeby obczaić jak to się nam rozwinie.
Słabo się rozwijało, bo nie było chemii ewidentnie, inna sprawa, że egoista.

I cóż było dalej wink.. ano "odświeżył" z nią kontakt. I tak spotykał się  z nią za każdym razem po jakiejś kłótni ze mną czy pod byle pretekstem, bo kłótnie prowokował swoim podejściem, ale do tego doszłam po czasie.
Klasyka.

Też jak go tamta kopnęła, bo okazało się, że mnie traktował i tak o dziwo lepiej (mówię o dziwo w tej sytuacji, gdzie ona dawała mu dużo więcej), to sobie nagle zrozumiał i przypomniał też i och ach.
Bez większego entuzjazmu, ale zgodziłam się żeby spróbować. Musze przyznać, że ego mną wtedy głównie kierowało. Urażone wink
Też wielkie słowa, jak u Ciebie i zazwyczaj w takich sytuacjach i też wielka kupa niedługo po.

Resumując: gość kawał kombinatora i skoro był w stanie Cię tyle czasu oszukiwać, to nie jest to materiał na partnera, porzuć złudzenia. Druga rzecz że pewnie do siebie nie pasujecie, bo gdyby było inaczej na tym etapie powinniście oboje "mieć motylki", a nie gruba afera jak u małżeństwa z 20 letnim stażem.

6 Ostatnio edytowany przez asanas29 (2016-09-13 10:53:17)

Odp: Powtórka z rozrywki

Odpisuje z dużym opóźnieniem ale sama nie wiedziałam co napisać. Babrałam się w tym bagienku jeszcze chwile. Ex pisał nadal, twierdził że on wybaczył kiedyś komuś a ja tego nie potrafię więc widocznie nigdy go nie kochałam. Nie ma to jak atakować kogoś po tym jak się go upodliło i upokorzyło nieprawdaż? Zadziwia mnie to że dorosły człowiek który z boku wygląda na poukładanego i rozsądnego faceta jest tak niedojrzały. Po tym czasie który minął doszłam do wniosku że cały nasz związek był mocno naciągany i nigdy on nie poczuł tych motylków o których mówisz Elle, nigdy pewnie mu się nawet nie podobałam. Tak po prostu z jego strony to nie było "to coś". A ja szczerze jestem chyba nauczona masochizmu, nigdy nie miałam potrzeby motylków, wielkich uniesień ani nawet jakiś szczególnych wymagań co do wyglądu partnera. To nie jest tak że byłabym w stanie zakochać się w każdym, ale szczerze chyba w większości osobników płci męskiej którzy okażą mi choć odrobinę uwagi. I to jest mój jedyny problem który z trudem dostrzegłam. Pozwalam sobie na trwanie z nijakością, zastanawiam się dlaczego? Bo boje się być sama, dla zajęcia czasu, dla poczucia bezpieczeństwa i świadomości że ktoś jest? sama nie wiem. Wiem tylko ze jest to chore i niszczące bo łapiąc przysłowiowe cokolwiek dostaje to czego powinnam się spodziewać po pierwszym lepszym:  samo upokorzenie i lęk przed kolejnym dniem. To moje upodobanie do kitu (z braku laku dobry kit) zauważyłam dopiero po drugim takim "incydencie" w moim życiu. I chyba taką rolę miał spełnić w moim życiu kolejny ćwok, pokazać mi moją ułomność z którą muszę zacząć walczyć. Przede wszystkim muszę wyznaczyć sobie jakieś oczekiwania wobec partnera i przebierać, sprawdzać, testować, a nie brać tego co się napatoczy i nie ucieka. Mój pierwszy zupełnie nie odpowiadał mi pod względem intelektualnym drugi zaś był/ jest agresywny i zaburzony. Sama dziwie się sobie że byłam w stanie zaakceptować każdego z nich. Szczególnie mój ostatni wybranek dał mi do zrozumienia że upokarzam się z dnia na dzień. Zawsze czuł się lepszy z racji swojego zawodu, ale mimo to  obrażał innych ludzi wyzywał nieznane mu osoby, a jego skłonność do agresji aż przyprawia mnie o ciarki. Przejawiał też objawy zaburzeń psychicznych widział nieistniejące rzeczy, nastroje zmieniały mu się jak w kalejdoskopie, a ja przymykałam na to oko i za cholerę nie wiem w imię czego? cierpiętnictwa, masochizmu i naiwności? Z perspektywy czasu panicz twierdzi że gdyby to nie było prawdziwe uczucie to by nie cierpiał tak długo po naszym rozstaniu. Cóż cierpi raczej jego urażone ego to że ktoś go zostawił olał i nie docenił jego ekstrawaganckiego stylu życia. Długa droga przede mną, po pierwsze muszę wymiksować się z tego układu bo sama wczoraj napisał do niego po paru dniach ciszy - i wiem zrobiłam ogromny krok w tył ale codziennie staram się za to robić 2 do przodu. Najgorsze w tym wszystkim jest to jak wiele dla niego poświęciłam i nie chodzi o to co było ale o to co jest, musiałam uwiązać się z tym miastem i teraz muszę tu siedzieć przez kolejne 8 miesięcy. Dam radę- tyle wiem, jak każda zdradzona i oszukana kobieta. Wiem że pewnie większość dzisiejszych wypocin jest po prostu denna ale pisze je jedynie dla siebie by w chwili zwątpienia wejść na to forum i przeczytać sama o sobie o swoich niedoskonałościach i celu: nie angażowania się w nijakość i bylejakość, tak aby zachować swój honor i szacunek do samej siebie.

7

Odp: Powtórka z rozrywki

Świetnie Asanas29 i tak trzymać. Dobrze, że znajomość ta stała się okazją do namysłu nad własnymi wyborami. Masz okazję przyjrzeć się sobie i naprawić to i owo. Świadomość to połowa sukcesu.

asanas29 napisał/a:

Zawsze czuł się lepszy z racji swojego zawodu, ale mimo to  obrażał innych ludzi wyzywał nieznane mu osoby, a jego skłonność do agresji aż przyprawia mnie o ciarki.

I to powinno już dawno dać Ci do myślenia. Jeżeli ktoś traktuje w ten sposób innych ludzi, nawet jeśli w stosunku do Ciebie nie przejawia takich zachowań, to oznacza to, że w stosunku do Ciebie gra, a w stosunku do innych pokazuje swoje codzienne i co tu ukrywać odrażające oblicze. Wiesz to sama na pewno, więc skąd wzięła się u Ciebie ta iluzja, że tym razem jest inaczej? Dopiero zdrada musiała Ci uświadomić, że trzeba trzymać się od niego z daleka? Naprawde dopiero zdrada?

8 Ostatnio edytowany przez Kareena (2016-09-13 12:16:42)

Odp: Powtórka z rozrywki
asanas29 napisał/a:

On jednak twierdzi że prawdziwa miłość wszystko wybaczy i że popełnił błąd a każdy zasługuje na drugą szansę. Mówi że zrozumiał co stracił....

No tak, on coś o tym wie, 6 razy wybaczył i 7 został zdradzony smile Według jego "poglądu" to nie kobieta puszczalska, tylko jemu miłości zabrakło.

9

Odp: Powtórka z rozrywki
Klio napisał/a:

I to powinno już dawno dać Ci do myślenia. Jeżeli ktoś traktuje w ten sposób innych ludzi, nawet jeśli w stosunku do Ciebie nie przejawia takich zachowań, to oznacza to, że w stosunku do Ciebie gra, a w stosunku do innych pokazuje swoje codzienne i co tu ukrywać odrażające oblicze. Wiesz to sama na pewno, więc skąd wzięła się u Ciebie ta iluzja, że tym razem jest inaczej? Dopiero zdrada musiała Ci uświadomić, że trzeba trzymać się od niego z daleka? Naprawde dopiero zdrada?

Nic zupełnie nic mnie w tej kwestii nie usprawiedliwia. Zauważyłam, dostrzegałam, słyszałam jego obelgi wobec innych ale nic z tym nie zrobiłam. Jego podejście do drugiego człowieka było stanowczo poniżej jakichkolwiek standardów. Może to on sam siebie uważa za nad-człowieka i stąd to zachowanie. Obrażanie innych z powodu wyglądu, twierdzenie że niektórych chętnie powystrzelałby z karabinu czy pociął butelką , no i to co mówił o swoich pacjentach.... Wiem jak dramatycznie to brzmi. Byłam zaślepiona czymś co nazywam miłością. Na początku nie ujawniał swojego prawdziwego ja, jak to prawdziwy socjopata, gdy zaczął przejawiać te zachowania ja już byłam po uszy zaangażowana w ten cały cyrk. Wiedziałam więc już od jakiegoś czasu że to nie jest partner na życie, ale ja sama nigdy nie potrafiłam powiedzieć dość i nigdy tego nie zrobiłam. Nie wiem skąd u mnie to upodobanie do trwania w szambie ale tak już mam biorę co daje los...
I co najgorsze nawet zdrada nie uzmysłowiła mi że to zwyczajny cham i prostak, sama wiem  ze gdyby nie trzeźwe oko mojej siostry i reszty rodziny podłożyłabym się mu po tym wszystkim i pewnie jeszcze bym go przepraszała za to że to zrobił. Strach się bać kim jestem i kim się stałam jak nisko upadłam że zadaje się z takimi ludźmi. Nie wiem też czy to co mi pokazał to swoje chore oblicze jest prawdzie. Jego kochanka twierdziła że nigdy przy niej nie ujawniał takich chorych zachowań. Albo przede mną się "otworzył" albo to była kolejna gra... Fakt faktem owa "dawczyni uciech" służyła mu głównie do jednego, pewnie praktycznie nawet nie rozmawiali więc może nie zdążył się jej pokazać w pełnej okazałości. Ciul go jeden wie.... Ale udawanie psychola nikomu nie wychodzi na dobre, chyba że chciał w ten sposób sprowokować rozstanie? Jednak gdy kiedyś tam próbowałam go zostawić (tak miałam taki przebłysk intelektu:P) to skomlał jak zbity pies żeby go nie zostawiać. Szczerze to jest właśnie coś co mnie zastanawia czy faktycznie jest tak powalony czy tylko udawał? Tak czy siak nie mam zamiaru miksować tej patologi ze swoimi genami i przekazywać dalej więc dobrze się stało. Muszę tylko nauczyć się że "cokolwiek" nie jest lepsze niż "nic" i w końcu zacząć się szanować stawiając wymagania innym.

10

Odp: Powtórka z rozrywki

Nie. Nie udawał. Jest zaburzony. Udawanie, że udawał może i pomoże w przełknięciu prawdy, że byłaś w związku z kimś takim, ale nie pomoże w wyciągnięciu właściwych wniosków. Jedyną osoba, która udawała, byłaś Ty. Udawałaś, że nie widzisz, tego co niewygodne dla Twoich oczu i jego wizerunku jako właściwego dla siebie partnera. Przestań udawać i patrz na rzeczywistość taką, jaka jest. Jeżeli coś Ci w mężczyźnie nie pasuje, to zwracaj uwagę. Jeśli jest to coś, co dotyczy osobowości, tego kim ta osoba tak naprawdę jest, czego zmienić się nie da, to nie udawaj, że nie widzisz, tylko mów wyraźnie: nie akceptuję i żegnam.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Powtórka z rozrywki

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024