Mam 21 lat. Kilka miesiecy temu poznalem swietna dziewczyne (jakby to mialo jakies znaczenie - jest o rok mlodsza ode mnie), od razu swietnie sie dogadywalismy. Nie dosc, ze bardzo podoba mi sie z wygladu zewnetrzego, to na dodatek ma swietny charakter i nalezy do takich osob, ktore sa duszami towarzystwa, nie da sie jej nie lubic. Czas mijal i zaczalem czuc do niej cos wiecej niz do zwyklej kolezanki. Powoli sie do siebie zblizalismy, niedawno zapytalem sie ja czy sie jej podobam, odpowiedziala, ze tak, ale do niczego miedzy nami nie doszlo, nie bylo nawet zadnego pocalunku. Nasza rozmowa przebiegala w taki sposob, ze poczulem sie troche tak jakbysmy zaczeli byc razem (pomimo tego, ze tak jak wspomnialem nawet nie bylo pocalunku), ale ona nastepnego dnia zachowywala sie tak jakbysmy nadal byli jedynie na etapie kolezenstwa, wiec nie napieralem. Kilka dni pozniej byla impreza, ona tez tam byla, ale wygladala na przygnebiona (co do niej jest niepodobne, bo ona zawsze tryska radoscia), rozmawialem z nia sam na sam i najwidoczniej musiala sie komus wygadac, bo zaczela opowiadac mi o swoim bylym. Opowiadala mi, ze to juz jest skonczone, a on ciagle wstawia zdjecia z ich wspolnego miejsca, pomimo tego, ze ma narzeczona, ze bardzo ja to meczy itp. Powiedziala mi tez, ze poprosil ja o spotkanie (akurat to spotkanie mialo byc nastepnego dnia), ale nie da rady psychicznie sie z nim teraz spotkac. Namawialem ja do tego by to zrobila, a potem moze przyjsc do mnie i spedzic czas ze mna (dalem jej do zrozumienia, ze bede dla niej), powiedzialem jej, ze wszystko sobie wyjasnia i bedzie jej lzej. Ona mi powiedziala, ze nie da rady, odprowadzilem ja do domu i na pozegnanie pocalowalem w policzek, a ona nastepnego dnia do mnie napisala, ale zapytala sie tylko jak poszedl mi egzamin (czas sesji) i to tyle. Nastepnego dnia pisalismy ze soba i powiedziala mi, ze spotkala sie z tym swoim eks ten dzien wczesniej, zapytalem sie co ustalili, a ona mi powiedziala, ze tak wlasciwie to nic, ale on za rok ma brac slub, a jej zdaniem nie jest szczesliwy z ta dziewczyna i martwi sie o niego, bo byl zawsze jej najlepszym przyjacielem i zawsze byl w stanie zrobic dla niej wszystko, co nigdy mu nie zapomni. Ogolnie z tego co mi napisala zrozumialem, ze jej na nim zalezy, jemu na niej tez. Oni byly ze soba 5 lat (od 13 roku zycia...), ona zerwala z nim w wieku 18 lat, ale nie rozmawialem z nia o tym z jakiego powodu. Jak moge ja zdobyc? Co najgorsze teraz wyprowadzilem sie z miasta w ktorym oboje studiujemy, ona tez zaraz z niego wyjezdza i nie bede widzial jej przez 2 miesiace, bo wyjezdza na lipiec i sierpien za granice... Ona sie dzisiaj do mnie odezwala, pytala sie o sesje, jak mija mi podroz itd., ona sie o mnie troszczy, ja o nia tez. Nie wiem jak wytrzymam bez jej obecnosci przez 2 miesiace, bede najszczesliwszy na swiecie gdy znowu ja zobacze. Co mam teraz robic?
Kiepsko ulokowałeś swoje uczucia, jesteś tylko kumplem. Sam widzisz, że były chłopak nie wywietrzał jej z głowy, a do tego odezwał się w niej pies ogrodnika.
", ale on za rok ma brac slub, a jej zdaniem nie jest szczesliwy z ta dziewczyna i martwi sie o niego,". Zerwała z nim kiedyś, teraz żałuje i bynajmniej nie martwi się o niego, tylko o siebie, mimo, że chłopak jest zaręczony, ona chętnie by go odzyskała.
Ty się nie liczysz. Ryzykujesz tym, że nawet jeśli ona spojrzy na Ciebie łaskawym okiem, będziesz tylko kołem zapasowym, a gdyby tamten kiwnął na nią palcem, ona nawet nie obejrzy się na Ciebie.
Dobrze się stało, że nadchodzą wakacje i nie będziecie się widywać, zdystansuj się do niej, ochłoń dla własnego dobra.
Ehh. Mysle, ze gdyby ona sie postarala to tamten chlopak by do niej wrocil, ona sama nic nie robi w tym kierunku. Okazalo sie, ze musze jeszcze przed rozpoczeciem wakacji przyjechac do miasta w ktorym studiujemy, bo mam pewne problemy na uczelni, pisalem z nia dzisiaj o tym wspomnialem, a ona odpisala mi, ze wspolczuje mi, ale tez bardzo sie cieszy, ze przyjade i zebym przed przyjazdem sie odezwal, to wyjdzie po mnie na dworzec. Wiem, ze jej jeszcze zalezy na tamtym chlopaku, ale czy oby na pewno nie da sie z tym nic zrobic? W sumie tez byla z nim przez 5 lat, wiec trudno o to by byl dla niej calkowicie obojetny, tym bardziej, ze opowiadala mi, ze ich kontakt caly czas wracal. Ona w miedzyczasie miala 2 chlopakow (przez te 3 lata), ale powiedziala mi, ze z zadnym nie czula sie tak dobrze jak z tamtym. Moze do 3 razy sztuka? ![]()
Tak długo, jak ona będzie wzdychała do tamtego i liczyła na ewentualny powrót, Ty będziesz tylko pocieszycielem.
Po za tym, skoro czuła się z nim tak dobrze, to dlaczego z nim zerwała?
Brakuje mi logiki w jej argumentach. Faktem jednak jest, że dziewczyna wcina się w czyjś związek (co nie świadczy o niej dobrze) i jeśli rzekomo ma taki wpływ na niego, że wystarczą jej chęci, to dlaczego nie są razem?
Znasz tylko jej wersję, a nie znasz prawdy, nie wiadomo jaki on ma do niej stosunek.
Angażujesz się w układ podwyższonego ryzyka. Zdystansuj się, daj jej szansę postarać się o Ciebie, nie wychylaj się przed szereg, choć i tak ryzykujesz tym, że zostaniesz plastrem na zranione serce.
Masz racje z tym, ze powinienem ochlonac, bardzo dziekuje Ci za rady. Chociaz mi sie wydaje, ze to bardziej on wzdycha do niej niz ona do niego. Nie pytalem sie jej jeszcze dlaczego z nim zerwala, ale na pewno zapytam. Wydaje mi sie, ze ona nie wcina sie w jego zwiazek, tylko to on dodaje zdjecia z ich wspolnego miejsca (co jest bez sensu, skoro ma narzeczona) i to on prosil o spotkanie. Nie chce jej bronic, ale wydaje mi sie (moze mi sie tylko wydawac), ze ona akurat gra fair. Mysle, ze musze sie koniecznie dowiedziec dlaczego ona z nim zerwala. Z tego co wiem to ten jej eks byl (jest?) strasznie o nia zazdrosny (wiem to od jej przyjaciolki), a ona jest taka dusza towarzystwa i ma wielu znajomych, mysle, ze moglo pojsc o to (tj mogl ciagle robic jej z tego powodu wyrzuty), ale to tylko moje przypuszczenia.
Ty już wpadles po uszy i miej swiadomosc, ze bedzie bolalo nawet bardzo.