Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Postanowiłam po niedługim namyśle, że opisze moją historię z tym zaburzeniem i nie tylko. Od dziecka byłam pulchniutka, miałam jedynie to szczęście, że większość szło mi w biodra więc mniej mi idzie w brzuch xD Zaburzenie tzn. nerwica natręctw zaczęła się od piątej klasy podstawówki. Dzieciaki zaczęły mnie wyzywać. Wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że mam NN i że w ogóle coś mi jest. Później zaczęło się gimnazjum i wraz z nim mój najgorszy okres w życiu. Nie miałam dnia spokoju. Cały czas byłam obrażana, bita, poniżana, wyśmiewana. Każde pójście do szkoły wiązało się z wielkim stresem i często wymiotowaniem oraz problemami żołądkowymi. Czułam się przez to okropnie, czułam się brzydka, grupa, beznadziejna. Nie rozumiałam czemu ja jestem taka, czemu mnie inni tak traktują. Wyzywali mnie tylko dlatego, że się uczyłam, nie byłam szczupła i nie miałam twarzy jak laleczka oraz, że nie ubierałam się modnie. Później po skończeniu gimnazjum kolejna sytuacja. Miałam pewną koleżankę, myślałam nawet, że przyjaciółkę która z dnia na dzień zaczęła się ze mnie śmiać a raczej z tego, że jestem wegetarianką. Wymyśliła sytuacje jeszcze za czasów gimnazjum, że ja ją wyzwałam i rozniosła tą informację po całej szkole. Wszyscy mieli do mnie pretensję, że jestem nie tolerancyjna bo niby wyśmiewam ją, że jest innej wiary co było kłamstwem bo nigdy nawet nic jej na ten temat nie powiedziałam. Nie wystarczyło jej to i gdy byłam już w technikum to zaczęła udawać, że jest chłopakiem i że mu się podobam dałam się nabrać. Dzwoniła do mnie a raczej jakiś jej kolega,miała wszystko zaplanowane. Później jechała autobusem i mojej byłej ''przyjaciółki'' się zapytała - i jak tam Anety chłopak i się zaczęła wraz ze swoją kuzyneczką śmiać. Miałam do siebie straszny żal, że się dałam nabrać. W końcu nie jestem głupia pozwoliłam się tak poniżyć. W technikum też na początku miałam ciężko. Wyzywali mnie i się śmiali. Przybrałam maskę, zaczęłam się bić przez co jedynie wszyscy się mnie bali. Trzymałam się z dziewczynami tymi niby ładnymi bo myślałam, że wtedy będę bardziej lubiana z resztą w tej grupie była moja była '' przyjaciółka''. W drugiej klasie technikum dowiedziałam się, że ona mnie obgaduje i wyzywa za plecami. Bardzo mnie zraniła. Myślałam, że 10 lat przyjaźni coś dla niej znaczy. Dziewczyny tamte wybrały ją.
Całe życie byłam odpychana, samotna i nie lubiana. Nie interesowali się mną chłopacy. Rok temu na czacie poznałam chłopaka. Byliśmy ze sobą 2 miesiące. Był to związek na odległość. Obiecywał mi złote góry, mówił że kocha ja w to uwierzyłam a on mnie porzucił bo jak się dowiedziałam chciał jedynie się ze mną przespać nie interesowałam go jako człowiek jedynie jako narzędzie do zużycia. A że nic między nami nie było to porzucił mnie w nie miły sposób. Przez to wszystko co przeżyłam nie ufam ludziom. Miałam fobie społeczną na szczęście już prawie jej nie ma.
Moja NN trwa już 8 lat. O osiem za długo. Początkowo nie przejmowałam się tym, że ciągle myje ręce i że robię obsesyjnie inne rzeczy. Kiedy zaczęły gnębić mnie coraz bardziej natrętne myśli tym częściej miałam siebie dosyć. Chciałam 3 razy popełnić samobójstwo - moja głupota. Z czasem gdy wszystkie nerwy się skumulowały - wybuchłam. Ciągle odczuwałam że jestem beznadziejna, brzydka, gruba nikt mnie nie kocha. Za wszelką cenę chcę się pokazać, że jestem kimś ważnym. Chce rządzić wszystkimi ludźmi. Od pół roku mam chłopaka. Jest wspaniały, bardzo mnie wspiera i się stara. Jednak ja mam ciągle problemy ciągle się zamartwiam, analizuje każde jego słowo i mimo iż czuję, że jestem dla niego najważniejsza to jednak ciężko mi w to uwierzyć. Jestem obsesyjnie o niego zazdrosna, zrezygnował dla mnie z wielu rzeczy i powtarza mi, że zrobi wszystko byle tylko była szczęśliwa i się nie zamartwiała. Jednak ja się czepiam jego o byle co przez co później płacze i mam wyrzuty sumienia.
Obecnie studiuje przez co jestem jeszcze bardziej zestresowana bo myśl, że mam iść do ludzi i że będą się na mnie patrzeć i oceniać mnie przeraża.
Nie raz mam napady histerii. Tydzień temu miałam aż dwa w ciągu dwóch dni. Czułam się nie kochana, czułam się jak biedne małe dziecko jedyne co chciałam to maskotkę króliczka mojego który jest ze mną od dobrych 10 lat. Moja mama nie wytrzymała i poszła ze mną do psychiatry. Mam stwierdzoną NN, depresje i zaburzenie jedzenia. Właśnie co do ostatniego to jem by zapełnić pustkę, by przejść swoje smutki. Chodzę dodatkowo na psychoterapię od miesiąca a wcześniej chodziłam do psychologa przez pół roku zwalczyć FS. Niedługo mam kolejną wizytę u psychiatry ale innego. Mam już dosyć siebie samej, ciężko jest żyć z NN.
Co do samooceny to jest niska i mimo iż mój G ciągle mi mówi, że jestem najpiękniejsza na świecie to ciężko mi w to uwierzyć. Chociaż nieraz sama łapie się na tym, że stoję ok. h przy lustrze i patrze na siebie już nie z obrzydzeniem.
Nie mam przyjaciół, mam jedynie chłopaka i kilku znajomych. Jedynie z G mogę porozmawiać jak coś mnie martwi dlatego nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Oto w skrócie moja historia. Mam nadzieje, że nie zanudziłam. Dziękuje jak ktoś przeczytał.
Offline
Cytrynowa nie musisz dziekowac.
Napisz lepiej jaka jest twoja intencja? Czego oczekujesz od czlowieka ktory przeczytal Twoja historie?
Mam rowniez pytanie: Twoj terazniejszy chlopak- jest z realu czy nie?
Pozdrawiam ![]()
Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-01-20 14:46:44)
Offline
Nie oczekuje nic. Chciałam po prostu przedstawić swoją historie, co najwyżej miałam nadzieję, że ktoś ma podobnie jak ja i że wie co zrobić by aż tak się nie przejmować wszystkim. Mój obecny chłopak jest z mojego miasta.
Offline
Ale ja nadal nie rozumiem,skad ta wrogosc,czemu cie wyzywali.. Moze bylas niesmiala i zamknieta w sobie, wtedy sie czasem tak zdarza.
I gratuluje,ze masz wartosciowego chlopaka,na pewno ta swiadomsoc wieel ci daje..
Offline
uff
ciesze sie ze jest z Twojego miasta. co zrobic zeby sie nie przejmowac. trzeba nabrac dystansu do siebie i otaczajacego swiata. nie traktowac 2 os jako wyroczni, polubic samego siebie. ciezko to osiagnac, ale wtedy jest luz i spokoj.
masz ogromne wsparcie w postaci kochajacego (jak mniemam) chlopaka -to naprawde wiele, dbaj o ta relacje i ciesz sie zyciem ![]()
Offline
paulina20 napisał:
Ale ja nadal nie rozumiem,skad ta wrogosc,czemu cie wyzywali.. Moze bylas niesmiala i zamknieta w sobie, wtedy sie czasem tak zdarza.
Problem był w tym, że byłam grubsza, mało atrakcyjna i bardzo wrażliwa. Zobaczyli, że można po mnie jechać to wykorzystali to na maxa przez co mam zrąbaną teraz psychikę.
Co do mojego chłopaka to już 6 miesięcy jesteśmy ze sobą, ale przez moją chorobę boję się, że mnie zostawi mimo iż cały czas powtarza mi to, że dam radę, że pokonam chorobę i że mnie rozumie to jednak boję się, że będzie miał mnie dosyć. Mam pretensje do siebie, że taka jestem. Staram się na siłę wszystko robić idealnie według schematów które mam w głowie sama też chce być idealna. Praktycznie cały czas rozmawiam z moim chłopakiem na temat moich problemów. Mam już tego dosyć. Wszystko niszczę. Czy potrafi mi ktoś wytłumaczyć czemu mimo iż zależy mi na nim najbardziej na świecie to jednak ciągle go zamęczam moim zachowaniem? Czyżby dlatego, że się boję? Boję się tego, że go stracę? Uwierzcie, że nienawidzę się za te zaburzenia i za te myśli które mam w głowie. Staram się myśleć pozytywnie ale nie wychodzi mi.
A wiedzie co jest najgorsze? Mimo iż wiem, czuję i na każdym kroku G pokazuje mi jak bardzo mu na mnie zależy to jednak jakaś część mnie nie potrafi w to uwierzyć.
Dziękuje za odpowiedzi. Miło mi, że ktoś zechciał przeczytać moją historie ![]()
Offline