Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 112 ]

1 Ostatnio edytowany przez Pokostny (2016-05-30 18:08:21)

Temat: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Witam, chciałem się podzielić moimi troskami, być może któraś z koleżanek tutaj udzieli mi porady co robić… Przepraszam że robię to tutaj, w ogólnodostępnym Internecie, ale nie mam się komy wygadać  jestem zrozpaczony.
Wstęp:
Ja – 30-kilku latek, ożeniłem się z moją wybranką 8 lat temu, znamy się około 10-11 lat. Ja jestem dość sympatycznym gościem, z ogromnym poczuciem humoru, w towarzystwie zwykle jestem aktywny, lubiącym dzieci, dobrym dla innych ludzi, wygląd: 195 cm, 90-180 kg, szatyn. Pracuję jako inżynier, praca w delegacji, co od dawna zamierzałem zmienić i od czerwca-lipca to dojdzie do skutku. Myślę że na to jaki jestem miało wpływ moje wczesne dzieciństwo, brak zainteresowania rodziców, często byłem sam w domu, albo na wakacjach u babci. Może stąd moja dość specyficzne problemy przede wszystkim w komunikacji – ciężko mi się z kimś dogadać, choć zauważyłem jak się otworzę idzie mi to łatwiej. Poza tym jedną z moich głównych wad jest nieroztropność – często powiem coś czego nie powinienem, zapominam prostych rzeczy (przykład, proszę: wychodząc z domu by pojechać na zakupy zapominam kluczyków do samochodu). Do tego dochodzi zaniedbanie mojej żony, choć ja nie zauważyłem żadnych tego oznak, przynajmniej do czasu, ale o tym później. Ani razu w życiu mojej żony nie zdradziłem, a nie muszę mówić jak łatwo o to w delegacyjnym trybie życia. Tryb życia delegacyjny prowadzę od 3 lat, przy ogromnym polepszeniu finansowej sytuacji rodziny. W między czasie sytuacja w moim domu powoli zmieniała się na gorsze, problemy z babcią i moją matką które mieszkały na dole. Moja żona była praktycznie z tym zostawiona sama. Opieka nad moją umierającą babcią (udar mózgu, później złamanie miednicy , kilka miesięcy później rak płuc). Egzamin z życia jaki jej JA zaserwowałem zdała celująco. Od czasu jak moja babcia umarła (2 lata) a matka wyprowadziła się (1rok) byłem pewien że już może być tylko lepiej. Oj jakże się myliłem !!
Moja żona – 30-kilku letnia wspaniała, inteligentna kobieta, PRACOWITA, zaradna życiowo (głównie sytuacja po ślubie ze mną wymogła na niej to, aby dawała sobie radę w różnych sytuacjach sama, pisałem o tym już wyżej). Wspaniale radząca sobie w domu, jak również z dziećmi. Z wykształcenia nauczycielka polskiego. Pracowita aż za bardzo, często wyprzedała mnie w koszeniu trawy itp. Pracach w ogrodzie z uwagi na to, że wracałem tylko na sobotę i niedziele do domu. Czasami oczywiście zabierałem ją z sobą do pracy (miałem mieszkanie służbowe). Było CUDOWNIE.
Od roku czasu (po wyjeździe mojej matki) znalazła sobie pracę, opiekę nad dzieckiem. Z początku miał być jeden, 8 miesięczny bobasek Z biegiem czasu doszedł do tego wracający z przedszkola  4 letni chłopczyk. Z początku wszystko było OK., spokojnie podchodziła do pracy. Z biegiem czasu jak młodszy z chłopców zaczął się zmieniać z bobasa w małe dziecko, coś się zaczęło dziać. Maluch wręcz pokochał moją żonę, a ona także Jego.  Z biegiem czasu pokochał ją też 4 letni chłopczyk. Do tego dochodzi sytuacja jaka panuje w tamtej rodzinie. Matka dzieci pracuje od rana do 15-17, lingwistka. Z tego co słyszę ciężko się jej zając domem. Moja żona oprócz opieki nad dziećmi także tam zaczęła sprzątać (nie na widzi syfu, bałaganu). Ojciec dzieci pracuje ciężko w dużej firmie państwowej, dobry ojciec, kochający swe dzieci, zajmujący się wokół domu i będący na miejscu, przy rodzinie. Często dochodzi do sytuacji w czasie której moja żona jest w pracy (opiekuje się dziećmi) podczas gdy ojciec jest także w domu. Zwykle śpi po nocce, bądź wykonuje jakieś prace wokół domu.

Cała ta sytuacja sprowadziła się do tego że ojciec dzieci się zakochał w mojej żonie. Około 3 tygodni temu jej to wyjawił prosto w twarz jak była w pracy. Zszokowała się ogromnie, tak twierdzi. Choć uprzedzałem ją przed takim rozegraniem sprawy ponieważ widziałem co się dzieje na podstawie jej opowiadań i jednej imprezki na której byłem wraz z ojcem dzieci u niego w domu. OJ JAKI JA BYŁEM GŁUPI, teraz widzę co piszę, przedtem ufałem żonie bezwarunkowo. W każdym razie moja żona odesłała go z kwitkiem z powrotem, powiedziała że ma się skupić na naprawie swojej rodziny. Jednak ojciec na tym nie poprzestał i wyjawił wszystko swojej matce. Ta również go nie poparła. Nawiasem mówiąc miał plan zabrać dzieci, wynająć mieszkanie i przekonać moją żonę by z nim poszła.
Tak wytrzymał może tydzień i w rocznicę swojego ślubu wyjawił swojej żonie, matce swych dzieci że jej już nie kocha, a kocha nianie (moją żonę). Krótka awantura, powiedziała że dzieci na pewno w sądzie nie wygra i spasował. Po kilku dniach owa matka przeszła nad tym do porządku dziennego, chyba z uwagi na to by moja żona dalej chodziła do tej pracy. Gdyby z dnia na dzień przestała wszystko by się wydało, ojciec dzieci by się wyprowadził, co zresztą potwierdził że by nie wytrzymał w domu (mieszkają z rodzicami matki dzieci).
Jeszcze oprócz miłości mojej żony do cudzego dziecka , może sprawa nie była by na tyle rozwinięta. Ale, po tym jak ojciec dzieci jej wyjawił miłość ona zaczęła kombinować. Sądzę że się w nim zauroczyła (miłość to nie jest). Z tego co mi moja żona powiedziała (a raczej nie powiedziała, pozostawiła to ciszą) to gdyby ów ojciec dostał dzieci i wyprowadził się z domu to moja żona poszła by z nim. To się w głowie mi nie mieści……
Moja żona o całej tej sytuacji powiedziała mi parę dni temu, podczas ślubu naszych przyjaciół. Byłem spokojny… Przeanalizowałem sytuację… Powiedziałem że w takim razie musi odejść jak najszybciej z tej pracy, ale żona na to że to nie jest możliwe (nie zrezygnuje z kochanego, prawie już 2 latka). Tak jak pisałem wyżej gdyby z dnia na dzień odeszła raczej rodzina ta by się rozsypała, i dzieci nie miały ojca – to także argument.
Na pytanie czy mnie kocha – jej odpowiedz „nie wiem”.  Czy kocha jego – takie samo „nie wiem”.
Był cudny seks (3 razy w ciągu 4 dni, on dochodziła kilkukrotnie, o to sam zadbałem, w krytycznym momencie rozpłakała się, normalnie wyła, tak i to podczas każdego z 3 razy !).  Jestem pewien że mnie nie zdradziła fizycznie, twierdzi że nie mam się czego bać bo jak będzie to chciała zrobić to najpierw ode mnie odejdzie.
Najgorsze jest to że ja mam związane ręce. W pracy jestem do 10 czerwca (jeszcze 12 dni), a nawet gdyby bym  w domu miałbym związane ręce. Nawet nie chciała słyszeć że przyjadę po nią i weźmie na mieszkanie które mam w pracy, a ona da sobie spokój z tamtym domem.
Myślałem pogadać z teściową, to jedyna BLISKA mi osoba do której mogę się zwrócić (poza tym forum). Przyjaciół nie chcę w to na razie ingerować… Myślałem iść do tamtego domu i zrobić mu (ojcu) po prostu krzywdę, ale nie potrafił bym tego zrobić patrząc na tamte dzieci – sam je zdążyłem już polubić !!

Jak już wspomniałem próbuje od dawna rozwiązać sytuację że jestem poza domem, od czerwca-lipca mam mieć przydzielony obiekt bliżej miejsca zamieszkania. Nie będę robić nerwowych ruchów w pracy – jestem raczej typem analityka, opanowuje się. Choć jestem w stanie odejść dnia na dzień z pracy, dobrze płatnej zaznaczam, bo wiem KTO jest moim priorytetem w życiu. Być może na chwile straciłem go z oczu, ale o to nie trudno podczas 10 letniej znajomości.   
PROSZĘ chociaż o wyrazy współczucia i zrozumienia. Jeżeli zrobiłem błąd to mi pomóżcie. Nie zamierzam się zamartwiać zanadto ale w delegacji jak się jest samemu wiecie jak jest !! OKROPNIE dusić to w sobie.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Przepraszam, ale ja się uśmiałam czytając Twojego posta.

Czy Wy macie Dzieci?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

3

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Krejzolka82 napisał/a:

Przepraszam, ale ja się uśmiałam czytając Twojego posta.

Czy Wy macie Dzieci?


Cuż w tym śmiesznego?
Nie, nie mamy. Od jakiegoś roku z żoną już myśleliśmy - przestała jesć tabletki. Mówiła: schudnę, wyleczę zęby, pojedziemy na wakacje i później jak już będziesz bliżej domu to się postaramy. Rozumiałem ją i nie nalegałem, zresztą chce byc dla niej podporą podczas ciąży i czytać dziecku do brzucha a nie siedzieć 300 km dalej w pracy. Kupiłem jej nawet kwas foliowy...

Reklama

4

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Piszę w emocjach, przykro mi że nie jest to składne jak na maturze, a pisane jak kura pazurem.
W każdym razie liczę na zrozumienie ...

5

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Piszę w emocjach, przykro mi że nie jest to składne jak na maturze, a pisane jak kura pazurem.
W każdym razie liczę na zrozumienie ...


W Twoim przypadku, nie chodzi mi o pisownie.
W Twoim przypadku, chodzi mi o zachowanie Bohaterów.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

6

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Twoja żona jest bardzo dobrą nianią, bo aby nią być trzeba kochać swoich podopiecznych. Jednak ta miłość powinna mieć granicę. Tą granicą jest doprowadzenie do rozpadu rodziny dziecka, którym się opiekuje. Ta granica została tu naruszona.
W tym przypadku inicjatywa wyszła ze strony niedopieszczonego męża, ojca dzieci. Nie zmienia to faktu, że niania powinna była zająć bardzo stanowcze i jasne w wydźwięku stanowisko: odrzucić typa tak, żeby dogłębnie zrozumiał swój błąd... Tu tak się nie stało. Ona nie daje Ci jasnego przekazu, a stwierdza, że „nie wie”. Podobny przekaz być może słyszy ojciec dzieci i skoro ona „nie wie” tzn. że jest szansa. Istnienie tej szansy pozwala mu na odważne kroki:  wyznania miłości i braku miłości, gotowość na zburzenia związku i budowania nowego. Jego działania nie są raczej wynikiem tylko jego chciejstwa. Jakieś podstawy do tego raczej ma. Zastanawia mnie na ile jej zauroczenie ojcem tych dzieci wynika z jego własnego uroku, a na ile z tego, że jest właśnie ojcem tych dzieci i rozrysował jej perspektywę przejęcia całkowitej opieki nad nimi i stania się w istocie ich mamą.
Tak czy siak wyraźnie się pogubiła. Za bardzo wniknęła w życie tamtej rodziny, zapominając, że tworzy jedną z Tobą. Zapomniała, że jest nianią, a nie matką dzieci i troska o nie powinna się również przejawiać w staraniach o dobre funkcjonowanie ich rodziny. Jeżeli w związku matki i ojca dzieci dzieje się źle i nawet jeśli dojdzie do rozpadu związku, ona nie powinna przykładać do tego ręki. A przykłada obecnie swoim wahaniem. Tu objawia się nie jej miłość do dzieci, a egoizm. Warto by było, żeby spojrzała na to i na swoje zachowanie z mniej cukierkowej, niewinnej i heroicznej perspektywy. Zastanawia mnie tylko czy to Ty powinieneś być tą osobą, która pomoże jej w nabraniu takiej perspektywy, bo może pozostać uraza...

7

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Dlatego właśnie nie wiem co robić? Czekać bezczynnie na jej zdecydowanie się ? Moja żona nie chce bym ingerował w ten problem bo spowoduje tylko rozpad tego związku, a jej zależy żeby dzieci miały normalną rodzinę (rodzonąmamę i tatę). Nie rozumie że przez to może stracić mnie ???

Chcę mieć z nią dzieci, od razu po ślubie nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Zarabiałem tyle że na jedzenie nam nie starczało !!!! Teraz keidy w końcu jest lepiej finansowo (wysiądzie pralka, mąż idzie i kupuje nową, przeważnie taką wymarzoną jak chciała) wszystko się zaczyna sypać...

Radzicie czekać by jej nie zranić ?
Myślałem już o telefonie do ojca, później matki dzieci i spokojną rozmowę co planują w takim razie. Bywam porywczy, ale nigdy nie zaatakuje pierwszy więc nie ma się o co bać. Zaproponowałem żonie że tam pojedziemy przed tym jak się wybieraliśmy na kebaba to stanowczo odmówiła, że niby nigdzie wtedy ze mną nie pojedzie. A ja chciałem tylko w 8 oczy porozmawiać.... Nie wiem na ile on się jej podoba, czuję że robił to czego ja zapominałem. Wszystko to szczegóły (robił obiady, był uczynny, pakował ją na wycieczki, i uwaga niczego nie zabrakło, był telefon, portfel, ręcznik, pielucha, picie dla małego, nawet energy drink dla mojej żony). Mi tego brakuje, ja tak nie robię. Ale tutaj uwaga, bo może się zbłażnie, uważam że żona sama z siebie zrobiła taką Zosie Samosie i sprzątaczkę (wszystko za mnie robiła, dosłownie w domu nic nie musiałem robić). Teraz to zauważyłem ... i planuje się zmienić.

8

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Nie chce abyś ingerował, bo to Ty doprowadzisz do rozpadu tamtego związku? Nie rozśmieszaj mnie. Nie w Tobie buja się niedopieszczony mąż... To jej obecność i jej wahanie nakłada się na problemy tamtego związku i zaostrza je. Co więcej rzeczywiście ona może nie rozumieć, że przez to odsuwa się od Ciebie. Nie rozumie, albo nie chce zrozumieć. W drugim przypadku problem jest większy... Obydwoje powinniście odsunąć się od problemów tamtej pary i zająć się własnymi. Ona powinna dostrzec, że w istocie ma własne problemy, bo na razie żyje życiem tamtej rodziny. Odczuwa na pewno jakąś pustkę, brak własnych dzieci, brak pewnych elementów uwagi i czułości, których od Ciebie nie otrzymywała. Ale rozwiązaniem nie jest przygarnianie cudzych dzieci, zwłaszcza, że mają rodziców, ani przygarnianie cudzego męża. Jeżeli Ty zaczniesz jej uświadamiać to, pokazywać, że nie podchodzi do sytuacji całkowicie altruistycznie, ona być może obróci się przeciw Tobie. Przydałby się ktoś z zewnątrz, najlepiej psycholog, terapeuta dla par.

Dzieci w tym momencie nie są najlepszym pomysłem. Obydwoje musicie poukładać sobie w głowach i w związku.
Zosią Samosią niekoniecznie stała się na własne życzenie. Sytuacja w domu do niedawna wymuszała na niej przyjęcie tej postawy. Trudno zarzucić tak po prostu funkcjonujący od dawna modus vivendi.

9 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-05-30 21:57:09)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Witam, chciałem się podzielić moimi troskami, być może któraś z koleżanek tutaj udzieli mi porady co robić… Przepraszam że robię to tutaj, w ogólnodostępnym Internecie, ale nie mam się komy wygadać  jestem zrozpaczony.
Wstęp:
Ja – 31 latek, ożeniłem się z moją wybranką 8 lat temu, znamy się około 10-11 lat. Ja jestem dość sympatycznym gościem, z ogromnym poczuciem humoru, w towarzystwie zwykle jestem aktywny, lubiącym dzieci, dobrym dla innych ludzi, wygląd: 185 cm, 75-80 kg, szatyn. Pracuję jako inżynier, praca w delegacji, co od dawna zamierzałem zmienić i od czerwca-lipca to dojdzie do skutku. Myślę że na to jaki jestem miało wpływ moje wczesne dzieciństwo, brak zainteresowania rodziców, często byłem sam w domu, albo na wakacjach u babci. Może stąd moja dość specyficzne problemy przede wszystkim w komunikacji – ciężko mi się z kimś dogadać, choć zauważyłem jak się otworzę idzie mi to łatwiej. Poza tym jedną z moich głównych wad jest nieroztropność – często powiem coś czego nie powinienem, zapominam prostych rzeczy (przykład, proszę: wychodząc z domu by pojechać na zakupy zapominam kluczyków do samochodu). Do tego dochodzi zaniedbanie mojej żony, choć ja nie zauważyłem żadnych tego oznak, przynajmniej do czasu, ale o tym później. Ani razu w życiu mojej żony nie zdradziłem, a nie musze mówić jak łatwo o to w delegacyjnym trybie życia. Tryb życia delegacyjny prowadzę od 3 lat, przy ogromnym polepszeniu finansowej sytuacji rodziny. W między czasie sytuacja w moim domu powoli zmieniała się na gorsze, problemy z babcią i moją matką które mieszkały na dole. Moja żona była praktycznie z tym zostawiona sama. Opieka nad moją umierającą babcią (udar mózgu, później złamanie miednicy , kilka miesięcy później rak płuc). Egzamin z życia jaki jej JA zaserwowałem zdała celująco. Od czasu jak moja babcia umarła (2 lata) a matka wyprowadziła się (1rok) byłem pewien że już może być tylko lepiej. Oj jakże się myliłem !!
Moja żona – 27 letnia wspaniała, inteligentna kobieta, PRACOWITA, zaradna życiowo (głównie sytuacja po ślubie ze mną wymogła na niej to, aby dawała sobie radę w różnych sytuacjach sama, pisałem o tym już wyżej). Wspaniale radząca sobie w domu, jak również z dziećmi. Z wykształcenia nauczycielka matematyki. Pracowita aż za bardzo, często wyprzedała mnie w koszeniu trawy itp. Pracach w ogrodzie z uwagi na to, że wracałem tylko na sobotę i niedziele do domu. Czasami oczywiście zabierałem ją z sobą do pracy (miałem mieszkanie służbowe). Było CUDOWNIE.
Od roku czasu (po wyjeździe mojej matki) znalazła sobie pracę, opiekę nad dzieckiem. Z początku miał być jeden, 8 miesięczny bobasek, Eryczek. Z biegiem czasu doszedł do tego wracający z przedszkola  4 letni Arturek. Z początku wszystko było OK., spokojnie podchodziła do pracy. Z biegiem czasu jak Eryczek zaczął się zmieniać z bobasa w małe dziecko, coś się zaczęło dziać. Maluch wręcz pokochał moją żonę, a ona także Jego.  Z biegiem czasu pokochał ją też 4 letni Arturek. Do tego dochodzi sytuacja jaka panuje w tamtej rodzinie. Matka dzieci (31 lat)pracuje od rana do 15-17, lingwistka. Z tego co słyszę ciężko się jej zając domem. Moja żona oprócz opieki nad dziećmi także tam zaczęła sprzątać (nie na widzi syfu, bałaganu). Ojciec dzieci (31 lat) jest górnikiem, dobry ojciec, kochający swe dzieci, zajmujący się wokół domu i będący na miejscu, przy rodzinie. Często dochodzi do sytuacji w czasie której moja żona jest w pracy (opiekuje się dziećmi) podczas gdy ojciec jest także w domu. Zwykle śpi po nocce, bądź wykonuje jakieś prace wokół domu.

Cała ta sytuacja sprowadziła się do tego że ojciec dzieci się zakochał w mojej żonie. Około 3 tygodni temu jej to wyjawił prosto w twarz jak była w pracy. Zszokowała się ogromnie, tak twierdzi. Choć uprzedzałem ją przed takim rozegraniem sprawy ponieważ widziałem co się dzieje na podstawie jej opowiadań i jednej imprezki na której byłem wraz z ojcem dzieci u niego w domu. OJ JAKI JA BYŁEM GŁUPI, teraz widzę co piszę, przedtem ufałem żonie bezwarunkowo. W każdym razie moja żona odesłała go z kwitkiem z powrotem, powiedziała że ma się skupić na naprawie swojej rodziny. Jednak ojciec na tym nie poprzestał i wyjawił wszystko swojej matce. Ta również go nie poparła. Nawiasem mówiąc miał plan zabrać dzieci, wynająć mieszkanie i przekonać moją żonę by z nim poszła.
Tak wytrzymał może tydzień i w rocznicę swojego ślubu wyjawił swojej żonie, matce swych dzieci że jej już nie kocha, a kocha nianie (moją żonę). Krótka awantura, powiedziała że dzieci na pewno w sądzie nie wygra i spasował. Po kilku dniach owa matka przeszła nad tym do porządku dziennego, chyba z uwagi na to by moja żona dalej chodziła do tej pracy. Gdyby z dnia na dzień przestała wszystko by się wydało, ojciec dzieci by się wyprowadził, co zresztą potwierdził że by nie wytrzymał w domu (mieszkają z rodzicami matki dzieci).
Jeszcze oprócz miłości mojej żony do cudzego dziecka , może sprawa nie była by na tyle rozwinięta. Ale, po tym jak ojciec dzieci jej wyjawił miłość ona zaczęła kombinować. Sądzę że się w nim zauroczyła (miłość to nie jest). Z tego co mi moja żona powiedziała (a raczej nie powiedziała, pozostawiła to ciszą) to gdyby ów ojciec dostał dzieci i wyprowadził się z domu to moja żona poszła by z nim. To się w głowie mi nie mieści……
Moja żona o całej tej sytuacji powiedziała mi parę dni temu, podczas ślubu naszych przyjaciół. Byłem spokojny… Przeanalizowałem sytuację… Powiedziałem że w takim razie musi odejść jak najszybciej z tej pracy, ale żona na to że to nie jest możliwe (nie zrezygnuje z kochanego, prawie już 2 latka). Tak jak pisałem wyżej gdyby z dnia na dzień odeszła raczej rodzina ta by się rozsypała, i dzieci nie miały ojca – to także argument.
Na pytanie czy mnie kocha – jej odpowiedz „nie wiem”.  Czy kocha jego – takie samo „nie wiem”.

Był cudny seks (3 razy w ciągu 4 dni, on dochodziła kilkukrotnie, o to sam zadbałem, w krytycznym momencie rozpłakała się, normalnie wyła, tak i to podczas każdego z 3 razy !).  Jestem pewien że mnie nie zdradziła fizycznie, twierdzi że nie mam się czego bać bo jak będzie to chciała zrobić to najpierw ode mnie odejdzie.
Najgorsze jest to że ja mam związane ręce. W pracy jestem do 10 czerwca (jeszcze 12 dni), a nawet gdyby bym  w domu miałbym związane ręce. Nawet nie chciała słyszeć że przyjadę po nią i weźmie na mieszkanie które mam w pracy, a ona da sobie spokój z tamtym domem.
Myślałem pogadać z teściową, to jedyna BLISKA mi osoba do której mogę się zwrócić (poza tym forum). Przyjaciół nie chcę w to na razie ingerować… Myślałem iść do tamtego domu i zrobić mu (ojcu) po prostu krzywdę, ale nie potrafił bym tego zrobić patrząc na tamte dzieci – sam je zdążyłem już polubić !!

Jak już wspomniałem próbuje od dawna rozwiązać sytuację że jestem poza domem, od czerwca-lipca mam mieć przydzielony obiekt bliżej miejsca zamieszkania. Nie będę robić nerwowych ruchów w pracy – jestem raczej typem analityka, opanowuje się. Choć jestem w stanie odejść dnia na dzień z pracy, dobrze płatnej zaznaczam, bo wiem KTO jest moim priorytetem w życiu. Być może na chwile straciłem go z oczu, ale o to nie trudno podczas 10 letniej znajomości.   
PROSZĘ chociaż o wyrazy współczucia i zrozumienia. Jeżeli zrobiłem błąd to mi pomóżcie. Nie zamierzam się zamartwiać zanadto ale w delegacji jak się jest samemu wiecie jak jest !! OKROPNIE dusić to w sobie.


Dobra, pora napisać co mnie tak rozśmieszyło, a zarazem zszokowało w Twojej historii, Autorze.
Ten kawałek Twojego opowiadania co zaznaczyłam jest dla mnie tak absurdalnie śmieszny, że aż tragiczny. Czytając to teraz jeszcze raz miałam wrażenie, że czytam scenariusz jakieś kiepskiej komedii.

Jak Babka mogła przejść na porządek dzienny wiedząc, że Jej Mąż zakochał się w Niani, no pytam jak???
Jak Ty pozwalasz swojej Żonie dalej pracować w tym domu, no pytam jak?
Jak Twoja Żona,myśli kurna o wyprowadzce z cudzymi Dzieciakami i Mężem Innej, no pytam jak???
I wiele więcej pytań mogłabym zadać, ale mi się nie chcę, skupmy się przynajmniej na tych trzech pytaniach.

No dla mnie to komedia, ale strasznie głupia komedia.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

10 Ostatnio edytowany przez Pokostny (2016-05-31 18:20:16)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Krejzolka82 napisał/a:

Dobra, pora napisać co mnie tak rozśmieszyło, a zarazem zszokowało w Twojej historii, Autorze.
Ten kawałek Twojego opowiadania co zaznaczyłam jest dla mnie tak absurdalnie śmieszny, że aż tragiczny. Czytając to teraz jeszcze raz miałam wrażenie, że czytam scenariusz jakieś kiepskiej komedii.

Jak Babka mogła przejść na porządek dzienny wiedząc, że Jej Mąż zakochał się w Niani, no pytam jak???
Jak Ty pozwalasz swojej Żonie dalej pracować w tym domu, no pytam jak?
Jak Twoja Żona,myśli kurna o wyprowadzce z cudzymi Dzieciakami i Mężem Innej, no pytam jak???
I wiele więcej pytań mogłabym zadać, ale mi się nie chcę, skupmy się przynajmniej na tych trzech pytaniach.

No dla mnie to komedia, ale strasznie głupia komedia.

Sądzę że jak ją postawię pod ścianą to spasuje, ode mnie odejdzie do swej matki a do dzieci i tak będzie chodzić.
Dziś z nią porozmawiałem, zaproponowałem że po nią przyjadę i wezmę ją do mieszkania służbowego. Razem pobędziemy a jednocześnie będzie z dala od tamtej rodziny. Odpowiedziała że "chyba mnie popierdoliło".
Ponadto z tego co zauważyłem często się denerwuje, (prosta sytuacja, dyktuje mi numer 5 cyfrowy, zapomniałem końcówki, że niby jej wzrost). Jest się o co obrażać? że nie wiem ile ma wzrostu ? Wiem że to z mojej strony karygodne, ale po prosty nie zapamiętałem. Nie jest to dla mnie takie ważne, za to żona ma kompleks na tym punkcie (ja mam 183-185, ona około 187-188, i nie ubierze przy mnie szpilek. Tak to już jest 10 lat. Na ostatnim weselu miała, ale miałem się prostować ....
Obawiam się że teściowa (druga najważniejsza osoba w moim życiu) także nie jest po mojej stronie. Kombinuję by do niej zadzwonić ... Nie mam się do kogo innego zwrócić .....

11 Ostatnio edytowany przez josz (2016-05-30 23:54:25)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Na pytanie czy mnie kocha – jej odpowiedz „nie wiem”.  Czy kocha jego – takie samo „nie wiem”.

Twoja żona jest już jedną nogą na wylocie. Cała sytuacja jest dość absurdalna, bo oprócz zdrady emocjonalnej, jaka już zapewne ma miejsce, jest jeszcze  jej "chore" uczucie do dzieci którymi się opiekuje. Rozumiem; troska, sympatia do swoich podopiecznych, ale jej uczucia do tych dzieci daleko wykroczyły po za granice rozsądku.
Dziwię się, że w tych okolicznościach ich matka nadal ją zatrudnia.
Jej wątpliwości co do uczuć względem Ciebie, a także tamtego faceta, Twoje obawy o to, że ona po prostu odejdzie, do tego jej lekceważąca postawa wobec Twoich zabiegów o ratowanie małżeństwa, niestety nie rokują dobrze.
Jesteś zbyt miękki, a tacy ludzie w podobnych sytuacjach najczęściej przegrywają. Szansa na ratowanie małżeństwa jest wtedy, gdy chcą tego obydwie strony, tymczasem Twoja żona odpłynęła i po prostu ma Cię gdzieś.
Jedyna szansa na to aby ona się ogarnęła byłaby może wtedy, gdyby matka dzieci po prostu podziękowała jej i zrezygnowała z jej usług w trybie natychmiastowym.
Dlatego na Twoim miejscu porozmawiałabym z tamtą kobietą.
Obawiasz się, że gdyby ona została zwolniona, ojciec dzieci odejdzie, a Twoja żona razem z nim? Jaki jest więc sens trzymania się żony  na siłę?
Może matka dzieci ma podobne obawy?
Uważam jednak, że niepodejmowanie żadnych konkretnych kroków, tylko pogłębi Wasz kryzys.
Może u źródła problemu leży niespełniony instynkt macierzyński Twojej żony, zaproponuj jej terapię, jednak plany spłodzenia potomka radziłabym na tę chwilę odłożyć, w końcu ona nie wie czy Cię kocha.

12

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Dziękuje za rady.
Brałem to pod uwagę, aczkolwiek jeżeli doprowadze do takiej sytuacji to chyba poczekam do piątku i załatwię sprawę face to face podczas weekendu, a nie prze telefon.
Ojca przy dzieciach nie uderzę, ale na mieście spotkam to się nie zawaham. Jestem zbyt miękki mówisz?, a nie bierzesz pod uwagę że może rzeczywiście zależeć mojej żonie aby tamte dzieci miały prawdziwych tate i mamę. Koleżanka przed radziła żebym się nie mieszał bo pozostanie uraza na całe życie.

Swoją drogą jak ja sobie dam radę ze świadomością ze prawie odeszła.... Gdyby tylko dostał dzieci ? Jak sobie z tym radzić ?

13

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

a nie bierzesz pod uwagę że może rzeczywiście zależeć mojej żonie aby tamte dzieci miały prawdziwych tate i mamę. Koleżanka przed radziła żebym się nie mieszał bo pozostanie uraza na całe życie.

Tamte dzieci mają prawdziwych rodziców. Twoja żona przekroczyła granice "stosunku zawodowego". Na ten moment weszła z buciorami w cudze życie, dlatego dziwi mnie indolencja matki chłopców.
Martwisz się, że żona będzie miała uraz? Martw się o siebie, bo to właśnie Ty w tej chwili jesteś poszkodowany i będziesz, gdy ona odejdzie.
Dlatego uważam, że drastyczne, ale krótkie cięcie w postaci zwolnienia jej z funkcji opiekunki (może użyję jej słów "wypier****nie" jej z tamtej rodziny)z jednoczesnym skierowaniem jej na terapię, w celu uświadomienia, że to nie jej dzieci...może taka akcja sprowadziłaby ją z obłoków na ziemię.
Dopiero po jakimś czasie mógłbyś próbować ratować cokolwiek, jeśli oczywiście, ona będzie chciała.

14 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2016-05-31 08:29:34)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Pokostny,

W Twojej historii uderzyły mnie dwie sprawy :
-Twoja żona wzięła na siebie obowiązek, którego nie miała prawa wziąźć  - przejęła opiekę nad dziećmi ich matce.
Nie miała prawa tego zrobić.
Miała jedynie jej pomagać, nie zabierać opiekę, wychowanie dzieci.

Dzieci pewnie na swój sposób pokochały a może lepsze słowo to - polubiły  Twoją zonę.
Natomiast ich matka, to dla nich osoba jedyna, niepowtarzalna  i nie do zastąpienia.

Dlatego nic Twojej żony nie wiąże z nimi, żaden obowiązek poza pracą.

- druga sprawa to postawa żony owego górnika - nie przejęła się romansem swojego męża.
cóż smile
moze jest to jej na rękę.
Skoro przebywa więcej w pracy niż w domu, ma wykształcenie (lingwistka) to pewnie finansowo jest niezależna, a ma kontakt z facetami bardziej ogarnietymi niż "górnik".
Może ma już swoje "drugie życie" i czeka na rozwój romansu męża, tak by to on był winny rozpadu małżeństwa nie ona smile

Dlatego obawiam się, ze kontakt z jego zona nie przyniesie spodziewanych dla Ciebie efektów, a raczej dla niej - będzie miała świadka do powołania na swoją rozprawę.

Myślę, że jedyny ratunek dla Waszego małżeństwa, to zakończenie pracy żony u tego dziwnego małżeństwa.
Jej tłumaczenie koniecznością opieki nad dziecmi to ściema.

Nie ma prawa zastępować ich matki, a w ostatecznym rozrachunku i tak bedzie musiała je opuscić i godzić się na alimenty jej gacha na dzieci a może i na jego  żonę i jej kochanka.
Bo, jak dla mnie to tamta kobieta nie ma skrupułów.
Facet ma nikłe szanse na opiekę nad dziećmi, a jeżeli w dodatku zdradzacz to żadne.

Żona zdradziła emocjonalnie, a jeżeli skoro przebywa tyle czasu sam na sam z nim (dzieci przecież posypiają sobie w ciągu dnia) i czują do siebie "miętę"....

Wydaje mi się ze najlepiej postawić swoje granice i zdecydowane ostre cięcie, zanim sytuacja się wymnie zupełnie spod kontroli.
Żona odchodzi z tej pracy i zero kontaktów z kochankiem.
Dzieci nie są wytłumaczeniem, a jedynie wymówką.

Powodem jest ów "kopidoł".
To do niego chce odejśc, bo jest swiadoma, ze w ostatecznym rozrachunku tylko z nim zostanie , a dzieci bedą ze swoją matką i jej nowym "panem"

Kopidół niech się lepiej zajmie swoją rodziną bo zostanie sam, bez żony, bez dzieci i z alimentami na dzieci i żonę i jej kochanka.

15 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-31 08:27:52)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Jeden wniosek twoja zona jest bardzo głupia i mało inteligentna.
Może i dobrze ze nie ma na razie swoich dzieci. Dzieci trzeba jeszcze wychować na mądre osoby, a do tego trzeba mieć cos więcej niż uczucia macierzyńskie.
Miarą inteligencji nie jest wykształcenie, bo jak mówisz jest z wyksztalcenia nauczycielką matematyki.
Co trzeba mieć w glowie żeby az tak wejść z buciorami w czyjes zycie. Oni jej płacą za bycie ,,damą,, do lóżka temu panu czy tylko mydlą jej oczy wizja wspaniałego życia po rozwodzie? To że to malzenstwo jest dziwne nie zmienia faktu ze twoja zona jest naiwną pustą gąską. Pomysl na spokojnie z kim ty się ożeniłeś. Jak zła i wyrachowaną osobą jak twoja zona trzeba być żeby nawet pomysles żeby zabrać innej kobiecie nie tylko dom, męża ale i dzieci? Może jej imponuje ich majatek, pozycja spoleczna? A może ma problemy psychiczne? Dziwna to jest dopiero twoja zona...

16

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Rozumiem, że kochasz żonę, ale nie usprawiedliwiaj jej i nie rób z niej szlachetnej niani, która za swoich podopiecznych dałaby się pokroić. Jej stosunek do nich jest chory - ona próbuje sobie przywłaszczyć dzieci innej kobiety, to nie altruizm tylko egoizm. I nie zmienia tu niczego, że dzieci ją kochają, bo w tym wieku dzieci kochają każdego, kto regularnie poświęca im uwagę i się nimi opiekuje. Też kochałam swoją nianię - dobrze, że miała z 60 lat, bo jeszcze mojemu tacie przyszłoby do głowy wymienić na nią moją mamę.

W twoim opisie sytuacji jest też podtekst, że tamta kobieta, to wyrodna i niewydolna matka. Moja mama też pracowała od rana do 15-17 odkąd zatrudniła dla mnie nianię aż do teraz, gdy sama jestem dorosła. Nie zawsze miała czas wypucować mieszkanie na wysoki połysk. To w żaden sposób nie umniejszało jej miłości do mnie, jej zaangażowania i faktu, że matką była dobrą. I tak samo jest z matką podopiecznych twojej żony. Nie wspominasz, że ta kobieta zaniedbuje swoje dzieci emocjonalnie, że się od nich opędza jak od zarazy, że skąpi im na jedzenie, ubranie czy jakiekolwiek potrzeby, że krzyczy lub bije. To normalna kobieta, która próbuje godzić macierzyństwo z pracą zawodową - nie zasługuje, by niania, której zaufała i wpuściła do domu teraz przywłaszczyła sobie jej dzieci.

Gdyby twoja żona faktycznie stawiała te dzieci i ich dobro na pierwszym miejscu, to powiedziałaby ich rozkochanemu tatusiowi "najpierw uporządkuj swoje życie - nie kochasz żony, to się z nią rozwiedź, ustalcie podział opieki nad dziećmi (bo chyba sobie te zakochane gołąbeczki nie wyobrażają, że matka zniknie z dnia na dzień z życia własnych dzieci, żaden sąd jej prawa do opieki nie odbierze tylko dlatego, że pracuje w takich godzinach, jak mnóstwo innych matek w tym kraju), jak będziesz wolnym facetem, to pogadamy". Tymczasem twojej żonie się chyba włączył instynkt macierzyński i cudownym zbiegiem okoliczności znalazła sobie rodzinę instant, tylko oryginalną mamę trzeba na dobre wykopać z obrazka. A i ciebie przydałoby się zamieść pod jakiś dywan.

To, że tamtemu facetowi wlejesz w mordę, twardziela z ciebie nie uczyni. Bo ty miękki jesteś wobec żony. Tak miękki, że dla ułudy formalnego związku jesteś gotów usunąć się totalnie w cień, akceptujesz, że ona stawia tamtą rodzinę - w której obecnie jest intruzem i psują - przed tobą i waszą rodziną (niby jak inaczej rozumieć to, że na sugestię, żeby się wycofała z tamtego domu i spędziła czas z tobą, ona ci mówi "popierdoliło cię"). Ona póki co nie robi gwałtownych ruchów, bo jeszcze nie wie, jak się sytuacja rozwinie. Na razie trzyma się ciebie jedną ręką, jak małpka gałązki - bo druga gałązka póki co niepewna, nie wiadomo czy tamten tatuś żonę zostawi i dzieci jej zabierze. Ale sam mówisz, że jakby sytuacja się wyklarowała po jej myśli, to żona natychmiast by za tym facetem poleciała. A w zasadzie za jego dziećmi - bo tylko tej miłości jest póki co pewna.

Naprawdę nie dostrzegasz jak chora i uwłaczająca jest ta sytuacja? Nie jestem pewna, czy wasze małżeństwo w ogóle jest do uratowania - ale jeśli chcesz mieć choć cień szansy, to żonę trzeba jak najszybciej odseparować od tamtej rodziny i wysłać na terapię, bo jej się pomieszała rola niani z rolą matki. Dopiero jak zrozumie, jak bardzo przekroczyła swoje "uprawnienia", będzie można z nią rozmawiać o waszym małżeństwie.

17

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Twoja zona nie chce mieć swoich dzieci z tobą, bo ,,musi najpierw naprawić zęby,, itd.?:)
Ale jest rozwiązanie można zabrać je innej kobiecie!
Ja skłaniałbym się ku temu ze ona jest chora psychicznie. Normalne kobiety tak nie postępują.

18

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

Twoja zona nie chce mieć swoich dzieci z tobą, bo ,,musi najpierw naprawić zęby,, itd.?:)
Ale jest rozwiązanie można zabrać je innej kobiecie!
Ja skłaniałbym się ku temu ze ona jest chora psychicznie. Normalne kobiety tak nie postępują.

Proszę, nie pisz tak o mojej żonie. Jestem pewien że wspaniale wychowała by nasze wspólne dzieci !

Chora psychicznie też nie jest, co najwyżej się pogubiła w sytuacji z tym 2 latkiem...

19 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-31 10:04:17)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

To dlaczego ich nie macie a ona woli odejść z zonatym i mającym dzieci obcym mężczyznom? Rozwalic przy tym zycie 6 osobom? To nie egoizm i zlo?
,,Pogubiła się ,, tak ze z tej milosci do 2 latka rozwali mu zycie. To jest chore.
Na marginesie zgubic to się można ale w lesie, obcym miescie a nie w takiej sytuacji.
I jestem pewna ze ona ma problemy psychiczne bo normalna na pewno nie jest. Nie znam zadnej niani, babci czy nauczycielki czy innej kobiety zajmujacej się dziecmi, która chce zabrać dziecko matce. A jeśli dochodzi do takich sytuacji to jest to chore i nadaje się do leczenia.

20 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2016-05-31 10:06:18)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Chora psychicznie też nie jest, co najwyżej się pogubiła w sytuacji z tym 2 latkiem...

Jej nie chodzi o 2-latka...

To tylko wymówka,
przecież jest chybaświadoma, że jezeli zostanie dłużej w ich domu,
to ten 2-latek nie bedzie z nią przebywał ale z matką która rozwidzie się z ich ojcem z powodu Twojej żony.

Spartoliła sytuację, zabrneła tam gdzie nie miała prawa zabrnąć,
w efekcie niezaleznie czy teraz odejdzie z pracy, czy zostanie,
tak czy tak nie bedzie już opiekowała się tym 2-latkiem,
tylko jego ojcem.

2-latek to wymówka,
chodzi o jego ojca.

Pozostanie opiekunką - to rozbije ich rodzine, dzieci zostaną z matką a ona pofrunie z ich ojcem i opcją "widzeń" dzieci, o ile ich matka nie zastrzeże sobie zakazu spotkan z nią.
Odejdzie z pracy teraz - efekt ten sam. Brak kontaktu z 2 latkiem, natomiast ich rodzina ma szansę na przetrwanie, dzieci na pełną rodzinę.

Ona w tej chwili już nie pomaga, ale bruździ w tamtej rodzinie.

21 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-31 10:10:13)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Secondo to jeśli jej chodzi o ojca a zasłania się dzieckiem to albo sama ma problemy ze sobą albo ma autora za idiote który wszystko łyknie, kazde kłamstwo.

Boże bron rodziny przed ,,chorymi psychicznie,, opiekunkami, które albo zakochają się w dziecku albo w tatusiu:) Szkoda tylko ze to smieszne nie jest.
Ja na miejscu autora bałabym się wogole zone wypuszczać z domu do zadnej pracy, bo w każdej będzie jakiś mezczyzna i co wtedy?
Ale tak to jest jak się człowiek zakocha i nie widzi ze zona jest zepsuta do szpiku kosci. I nie przesadzam, bo ona nie ma skrupolow w zniszczeniu waszej i drugiej rodziny, gdzie sa dzieci.

22

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

Secondo to jeśli jej chodzi o ojca a zasłania się dzieckiem to albo sama ma problemy ze sobą albo ma autora za idiote który wszystko łyknie, kazde kłamstwo.

być może, nie wiem.

Chciałam wskazać, że jej tłuamczenie sie miłością do dziecka jest irracjonalne, bo nie wykonalne w sytaucji  w której się znalazła.
Amok zauroczenia powoduje irracjonalne zachowanie,
zauroczenia facetem nie dzieckiem.

23

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Czyli tak jak mowilam jest głupia. I czy w takim wypadku chcesz dalej z nia być?

24

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

I nie przesadzam, bo ona nie ma skrupolow w zniszczeniu waszej i drugiej rodziny, gdzie sa dzieci.

zgadzam sie w 100%.

Umiejętnośc dorabiania szczytnych idei dla swojego egoizmu to rzadka cecha.

25 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-31 10:20:07)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Z tego co autor pisze to straszna księżniczka z tej kobiety. A on jeszcze chce się dla niej zmieniać i być dla niej super mężem  w sytuacji gdy ona na próby ratowania małżeństwa mowi mu ,,popierdolilo cie,, .
Nie wiem jest chociaż ładna, ma ladne ciało ze się tak upokarzasz? Dziwne to wszystko. Zamiast kopa w dupe ma dwóch gości którzy o nia walczą. A inna kobieta na pewno bardziej wartościowa, pracująca zawodowo, matka, zona jest przedstawiona jako dziwna i zla. W jakim wy świecie żyjecie ze zwykłą idiotke stawiacie na piedestał a normalna kobietę pokazujecie jako zla bo pracuje i dba o dom i dzieci? I taka opiekuneczka będzie rozbijac dzieciom zycie a i tak będzie ,,wspaniala i cudowna,, tylko POGUBIONA normalnie malutkie dziecko którym rycerzyk się zajmie i picie spakuje na wycieczkę, bo ona zapomni.

26 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-31 10:32:17)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Wstęp:


Cała ta sytuacja sprowadziła się do tego że ojciec dzieci się zakochał w mojej żonie. Około 3 tygodni temu jej to wyjawił prosto w twarz jak była w pracy. Zszokowała się ogromnie, tak twierdzi. Choć uprzedzałem ją przed takim rozegraniem sprawy ponieważ widziałem co się dzieje na podstawie jej opowiadań i jednej imprezki na której byłem wraz z ojcem dzieci u niego w domu. OJ JAKI JA BYŁEM GŁUPI, teraz widzę co piszę, przedtem ufałem żonie bezwarunkowo. W każdym razie moja żona odesłała go z kwitkiem z powrotem, powiedziała że ma się skupić na naprawie swojej rodziny. Jednak ojciec na tym nie poprzestał i wyjawił wszystko swojej matce. Ta również go nie poparła. Nawiasem mówiąc miał plan zabrać dzieci, wynająć mieszkanie i przekonać moją żonę by z nim poszła.
Tak wytrzymał może tydzień i w rocznicę swojego ślubu wyjawił swojej żonie, matce swych dzieci że jej już nie kocha, a kocha nianie (moją żonę). Krótka awantura, powiedziała że dzieci na pewno w sądzie nie wygra i spasował. Po kilku dniach owa matka przeszła nad tym do porządku dziennego, chyba z uwagi na to by moja żona dalej chodziła do tej pracy. Gdyby z dnia na dzień przestała wszystko by się wydało, ojciec dzieci by się wyprowadził, co zresztą potwierdził że by nie wytrzymał w domu (mieszkają z rodzicami matki dzieci).

.

a co to za wstęp?
ta historia wydaje się bardzo nierealna poczynając od wstępu, tytułu i wogole wszystko się tu kupy nie trzyma
swojej matce powiedział pierwsze?????? i chciał dzieci zabrać do nowego mieszkania z bezdzietna kochanką? zabrać dzieci matce?
piszesz jakąś prace na studiach z psychologii??? masz tu wszystkich za idiotów
czasem strach wypowiadać się w niektórych tematach z obawy ze ktoś robi sobie żarty

27

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

ta historia wydaje się bardzo nierealna poczynając od wstępu, tytułu i wogole wszystko się tu kupy nie trzyma
swojej matce powiedział pierwsze?????? i chciał dzieci zabrać do nowego mieszkania z bezdzietna kochanką? zabrać dzieci matce?
piszesz jakąś prace na studiach z psychologii??? masz tu wszystkich za idiotów
czasem strach wypowiadać się w niektórych tematach z obawy ze ktoś robi sobie żarty

Troszkę się zapędzasz.
Jak dla mnie wszystko się kupy trzyma.
Tytuł wątku pogmatwany, bo Pokostny nie wie, czy żona bardziej kieruje miłość do dziecka, czy zauroczenie ojcem dziecka. Wolałby to pierwsze, a czy tak jest...
Historia tez nie jest taka niespotykana. Pierwszy raz słyszysz o trójkącie: matka, ojciec, niania?
To, że powiedział najpierw matce też nie dziwi. Kiedy dochodzi do konfliktu trzeba tworzyć koalicje i szukać sojuszników. Taka prawda i na wojnie i w rodzinie...
Chciał zabrać dzieci matce. Ponownie. Czy to takie niespotykane?

28

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

dziwi mnie to że autor jest tak zorientowany co i kiedy zrobił jego rywal
co i kiedy i komu powiedział
skąd to wie? od swojej zony?

29

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
josz napisał/a:
Pokostny napisał/a:

a nie bierzesz pod uwagę że może rzeczywiście zależeć mojej żonie aby tamte dzieci miały prawdziwych tate i mamę. Koleżanka przed radziła żebym się nie mieszał bo pozostanie uraza na całe życie.

Tamte dzieci mają prawdziwych rodziców. Twoja żona przekroczyła granice "stosunku zawodowego". Na ten moment weszła z buciorami w cudze życie, dlatego dziwi mnie indolencja matki chłopców.
Martwisz się, że żona będzie miała uraz? Martw się o siebie, bo to właśnie Ty w tej chwili jesteś poszkodowany i będziesz, gdy ona odejdzie.
Dlatego uważam, że drastyczne, ale krótkie cięcie w postaci zwolnienia jej z funkcji opiekunki (może użyję jej słów "wypier****nie" jej z tamtej rodziny)z jednoczesnym skierowaniem jej na terapię, w celu uświadomienia, że to nie jej dzieci...może taka akcja sprowadziłaby ją z obłoków na ziemię.
Dopiero po jakimś czasie mógłbyś próbować ratować cokolwiek, jeśli oczywiście, ona będzie chciała.

Powiem tak, bo być może tego nie napisałem wyżej. Matka dzieci jest słabą matką, zwykle jak wraca do domu to zabiera je na górę do dziadków, nie bawi się z nimi, nie opiekuje... Być może jest to przekolorowane ale na pewno coś w tym prawdy jest. Matka nie chce jej wyrzucić bo wtedy jej mąż prawdopodobnie też się wyprowadzi, wszystko się prawdopodobnie wyda, on nie wytrzyma w tamtym domu razem z teściami i wszystkimi wkoło który się dowiedzą.

Na terapię moja droga będzie się musiała sama zgodzić. Nie chce z niej robić "psycholki". Na razie sama dopuszcza odejście jeżeli ojciec dzieci będzie dalej brnął w bagno. Na razie od tygodnia się uspokoił, obiecał że postara się wszystko naprawić i że już mu przeszło. Osobiście w to nie wierzę (nie można się po prostu "odkochać".
Przypominam że moja żona nie przytaknęła mu, tylko kazała wracać do rodziny i naprawiać. Gdyby chciała to by poszła. Nie zdradziła mnie fizycznie, i nie zdradzi. Co innego jej psychika....

30 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-31 13:23:57)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Słabą matką ha ha. Jak mąż chce zone zdradzić tez mówi ze zona zła. Zresztą twoja zona tez ma ci wiele do zarzucenia.
Piszesz: ,,Przypominam że moja żona nie przytaknęła mu, tylko kazała wracać do rodziny i naprawiać. Gdyby chciała to by poszła. Nie zdradziła mnie fizycznie, i nie zdradzi. ,, To są tylko twoje zyczenia.
Jeśli jest taką slaba matka tamta kobieta to co twoja zona będzie lepszą? Boze widzisz i nie grzmisz. To niech sama urodzi i wychowuje i zobaczysz wtedy jaką ona jest cudowną mamą, ale dla swoich dzieci a nie cudzych. I dobra zona dla swojego męża a nie cudzego. Widzę ze bardzo lubi kraść zycie innych.

31

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

To dlaczego ich nie macie a ona woli odejść z zonatym i mającym dzieci obcym mężczyznom? Rozwalic przy tym zycie 6 osobom? To nie egoizm i zlo?
,,Pogubiła się ,, tak ze z tej milosci do 2 latka rozwali mu zycie. To jest chore.
Na marginesie zgubic to się można ale w lesie, obcym miescie a nie w takiej sytuacji.
I jestem pewna ze ona ma problemy psychiczne bo normalna na pewno nie jest. Nie znam zadnej niani, babci czy nauczycielki czy innej kobiety zajmujacej się dziecmi, która chce zabrać dziecko matce. A jeśli dochodzi do takich sytuacji to jest to chore i nadaje się do leczenia.


Ola_la, nie mamy bo nie chciałem być ojcem korespondencyjnym. pracuję w delegacji, od najbliższego czasu planuje to zmienić i chcieliśmy rozpocząć starania o dziecko. Od roku już nie zażywami antykoncepcji.

Problemy ma, ale może nie psychiczne od razu, może się tylko pogubiła .... Uważam że warto poczekać a nie działać impulsywnie. Jestem sam tutaj w delegacji, myśli się kłębią. Wolę przeczekać i działać na spokojnie.
Nie chce zabierać dzieci matce... dopuszcza do myśli ewentualne odejście jak się sytuacja w ich domu bardziej posypie. Dodam że matka z własnej woli pozwala jej tam pozostać, by się osoby z ich otoczenia nie zorientowały co się dzieje. Choć z drugiej strony ojciec rzuca filmiki na facebooka z wyraźnym przekazem anty-ratunkowym dla jego małżeństwa.

32

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Klio napisał/a:
Ola_la napisał/a:

ta historia wydaje się bardzo nierealna poczynając od wstępu, tytułu i wogole wszystko się tu kupy nie trzyma
swojej matce powiedział pierwsze?????? i chciał dzieci zabrać do nowego mieszkania z bezdzietna kochanką? zabrać dzieci matce?
piszesz jakąś prace na studiach z psychologii??? masz tu wszystkich za idiotów
czasem strach wypowiadać się w niektórych tematach z obawy ze ktoś robi sobie żarty

Troszkę się zapędzasz.
Jak dla mnie wszystko się kupy trzyma.
Tytuł wątku pogmatwany, bo Pokostny nie wie, czy żona bardziej kieruje miłość do dziecka, czy zauroczenie ojcem dziecka. Wolałby to pierwsze, a czy tak jest...
Historia tez nie jest taka niespotykana. Pierwszy raz słyszysz o trójkącie: matka, ojciec, niania?
To, że powiedział najpierw matce też nie dziwi. Kiedy dochodzi do konfliktu trzeba tworzyć koalicje i szukać sojuszników. Taka prawda i na wojnie i w rodzinie...
Chciał zabrać dzieci matce. Ponownie. Czy to takie niespotykane?

Najpierw powiedział o tym mojej żonie, że ją kocha, poźniej matce a po tygodniu swojej żonie....

33

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

dziwi mnie to że autor jest tak zorientowany co i kiedy zrobił jego rywal
co i kiedy i komu powiedział
skąd to wie? od swojej zony?

Póki co staram się dużo rozmawiać z żona, naprawdę się staram, nie wiem jak to wytłumaczyć ale dużo mi powiedziała, i wierzę że to prawda.

34 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-31 13:44:13)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

to ratuj jeśli  uważasz ze tylko się ,,pogubila ,, i dalej jej ufasz
ale ja bym nie chciała znac takiej kobiety

35

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Ogólnie troszkę mi przykro czytać wasze rady odnośnie mojej "złej, głupiej, chorej psychicznie" żony. Przypominam że to nie ona pierwsza wyszła z inciaatywą. To on powiedział że ją kocha !!
i namącił jej w tym w głowie.

36 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-31 13:47:16)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

I co z tego jak ona dalej tam pracuje. Nie macie na garnuszku dzieci do wykarmienia żeby zmuszała się do pracy tam, a wręcz przeciwnie chodzi tam z chęcią i tworzą namiastkę rodziny.

37

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Zwykła drama...z rozpisanym scenariuszem.Żonka zalovciała się w pracodawcy,czy jak mu tam...a teraz trzeba dopisać kolejne odcinki serialu.

Stopki nie będzie big_smile

38

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Dowiedziałem się że teściowa także nie jest po mojej stronie. Obawiam się że radziła jej odejść, a jak sprawa ucichnie a ten ojciec się wyprowadzi to do niego !!??!!

Czekaj, rozmawiaj az zona wbije ci nóż w plecy...Broń ja, ze niby się tylko pogubiła.

Posty [ 1 do 38 z 112 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016