Czy 32letnia dziewica z 10kg nadwagą, cellulitem II stopnia, orlim nosem i krzywym zgryzem, marnymi zarobkami, bez większych pasji i zainteresowań, depresją i nerwicą ma szanse kogoś sobą zainteresować? czy ma szanse kogoś spotkać? czy zostanie kiedyś poproszona do tańca? (nigdy nie byłam), czy ma w końcu szanse na miłość? Niestety ja już nie umiem się naprawić.
Czy 32letnia dziewica z 10kg nadwagą, cellulitem II stopnia, orlim nosem i krzywym zgryzem, marnymi zarobkami, bez większych pasji i zainteresowań, depresją i nerwicą ma szanse kogoś sobą zainteresować? czy ma szanse kogoś spotkać? czy zostanie kiedyś poproszona do tańca? (nigdy nie byłam), czy ma w końcu szanse na miłość? Niestety ja już nie umiem się naprawić.
Nie. Ale prawie wszystko z tego możesz zmienić ![]()
Wchodząc w ten temat spodziewałam się opisu jakiejś zniszczonej fizycznie i psychicznie ex-prostytutki, za którą ciągnie się opinia ladacznicy.... Wcale nie jesteś zepsuta, Twoje problemy są do rozwiązania, wystarczy zacząć DZIAŁAĆ.
dziękuję za odpowiedzi
niestety sama nie dam rady, nawet nie mogę się leczyć na depresje, jestem tak bardzo słaba fizycznie i psychicznie, wiem, że to zabrzmi nieprawdopodobnie, ale mieszkam z mamą i Ona nie chce nawet o tym słyszeć, pamiętam gdy się przyznałam o chorobie to zrobiła mi straszną awanturę, jak Ona wtedy wrzeszczała, nawet nie chce myśleć co by się stało gdyby się dowiedziała, że w tajemnicy chodzę do lekarza, nie zrozumcie Onanie jest zła, może tego nie rozumie, a ja nie mam siły się temu przeciwstawić, zresztą nawet nie mam pieniędzy na leki bo większość cześć przeznaczam, na utrzymanie i rachunki, mam beznadziejną sytuację. Tak bardzo bym chciała by ktoś mnie zrozumiał, powiedział cześć na ulicy, zapytał jak się czuje, co u mnie słychać, pomógł ulożyć moje potargane włosy, wykazał jakieś tam zainteresowanie, może miałabym motywację ... nie wiem sama.... przepraszam, że tak smęcę
nawet nie wiem czy w dobrym dziale .
A nie możesz się od mamy wyprowadzić ? Co to za toksyczna osoba, ze nawet nie pozwala Ci się pójść leczyć... Do innych lekarzy też zabrania Ci chodzić ?
Zawalcz o siebie Autorko nie jest na pewno za późno ale najpierw podlecz psyche, będziesz miala sile walczyć dalej... Krzywy zgryz czy cellulit - to wszystko jest do naprawy. Pozdrawiam i życzę dużo siły
Wszystko jest w głowie Autorko jak będziesz myśleć pozytywnie to doświadczysz sukcesów
Przede wszystkim, Twoja matka nie ma nic do gadania w sprawie Twojego leczenia. Spowiadac się jej nie musisz. Idz do lekarza, zakup leki i nie trab o tym. Pomijajac fakt, ze niesamowicie toksyczna ta matka musi być, ze uważa poprawienie zdrowia psychicznego własnej corki za cos zlego.
Co do innych opisanych rzeczy: zgryz można naprostować u ortodonty, nadmiaru kilogramow pozbyć się przez regularne ćwiczenia (polecam Blogilates) i zbilansowana diete, prace tez można zmienić na lepsza, a nos po prostu zaakceptować ![]()
Leki na depresję kosztują ok 10 zł za opakowanie. Tyle na pewno masz. Idź się leczyć!
Dokładnie, cena większości antydepresantów nie jest wysoka, psychiatra bez skierowania na nfz...naprawdę warto. Ostatecznie nie musisz chwalić się matce.
Na pewno - jeśli dalej będziesz żyła z depresją to nic się nie zmieni.
Tak jak piszą dziewczyny - szuraj do lekarza, mamusi nic do tego.
Kobieto, nie masz żadnej kontroli nad własnym życiem. I, wbrew pozorom, jest to całkiem wygodne. Jeśli Ci jednak takie życie nie odpowiada to Ty i tylko Ty możesz coś z nim zrobić. I na pewno będzie to trudniejsze niż tkwienie w obecnym bagienku, więc to Twoja decyzja czy podejmujesz trud czy odpuszczasz.
Nie mam depresji. Dla zdrowego człowieka Twoja sytuacja wcale nie wygląda beznadziejnie. Zdrowy człowiek widzi setki rozwiązań każdego Twojego problemu. Ty nie widzisz żadnych. Jeśli więc faktycznie chcesz jakiś zmian w swoim życiu to pierwszym krokiem powinno być zapanowanie nad depresją. Czy Twoja matka się zgadza czy nie - to dotyczy TWOJEGO życia i jest podstawowy krokiem, bez którego nie zrobisz żadnego innego.
niestety sama nie dam rady, nawet nie mogę się leczyć na depresje, jestem tak bardzo słaba fizycznie i psychicznie,
I taka pozostaniesz, jeśli nie zaczniesz się leczyć. Błędne koło. Wyrwać się można wyłącznie decyzją o podjęciu leczenia. Ale, jak już pisałam, każdą decyzję podejmujesz Ty.
Tak bardzo bym chciała by ktoś mnie zrozumiał, powiedział cześć na ulicy, zapytał jak się czuje, co u mnie słychać, pomógł ulożyć moje potargane włosy, wykazał jakieś tam zainteresowanie, może miałabym motywację ... nie wiem sama....
Wiesz, że to strasznie egoistyczne oczekiwania? Chcesz, żeby ktoś coś Ci dał, ale sama nie chcesz dać nic od siebie. Jeśli chcesz kanapkę to oczywiste jest (również dla Ciebie), że musisz podjąć trud i ją sobie zrobić. A w kwestii relacji nie chcesz podjąć żadnego trudu. Relacja ma się po prostu objawić znikąd? Wysyłasz sygnał: "jestem beznadziejna, nic z tym nie zamierzam robić, niech się mną ktoś zaopiekuje z dobrodziejstwem inwentarza". Tymczasem od każdej relacji KAŻDY czegoś oczekuje. Co może dostać od Ciebie? Na razie oferujesz tylko poczucie odpowiedzialności za Ciebie. Niewiele jest osób, które chciałyby przejąć odpowiedzialność za drugiego dorosłego człowieka (bycie "motywacją" to potworna odpowiedzialność).
I na koniec: gdzie w Twoim życiu jest miejsce na tę miłość, której tak pragniesz? Ja go zupełnie nie widzę. Twoje życie całkowicie kontroluje matka. Nie potrafisz przeciwstawić się jej w kwestii własnego zdrowia - jak więc miałąbyś pod jej czujną kontrolą realizowac potrzebę miłości? Bo chyba nie myślisz, że ona by sie ucieszyła, że jej marionetka zaczyna się usamodzielniać?
Wnioski są proste: idź się, kobieto, leczyć. Jak pozbędziesz się depresji (lub przynajmniej ją trochę ustabilizujesz) to zaczniesz nieco inaczej patrzeć na swoje życie. Wtedy możesz pomyśleć nad innymi zmianami. Przy swoim obecnym stanie psychicznym niewiele możesz zdziałać.
tak, macie racje, nie mam prawa nikogo prosić i oczekiwać, aby mi pomógł, zaopiekował się i poprowadził
tak tylko zapytałam w przypływie niemocy, coraz częsciej ją czuję , nie mam nawet się komu wygadać. Wiem, że sama nie dam rady, już tyle razy próbowałam. Moja mama nie jest tak toksyczna, ale to już nie ważne nie chce się rozpisywać, dziękuję wszystkim za odpowiedzi i pozdrawiam.
tak, macie racje, nie mam prawa nikogo prosić i oczekiwać, aby mi pomógł, zaopiekował się i poprowadził
Ależ masz prawo prosić i oczekiwać - wątpię tylko czy ktoś chętny się znajdzie świadczyć takie usługi...
Od pomocy takim osobom jak Ty są specjaliści. Zwykły szary człowiek nie umiałby Ci pomóc, nawet, gdyby chciał.
Nie dasz rady? Ale czego nie dasz rady zrobić sama? Decyzję o leczeniu możesz podjąć wyłącznie sama, cała reszta ro skutki uboczne tej decyzji.
Autorko
nie jesteś popsuta, jesteś tylko na zakręcie, ja bardzo chętnie posłucham jak Ci minął dzień
napisz do mnie na prive e-mail, jeśli masz ochotę.
A Wy ludzie, zastanówcie się 10 razy zanim zaczniecie doradzać osobie w ciężkiej depresji, jeśli nie rozumiecie tej choroby to lepiej zamilczcie , bo tylko pogarszacie sprawę. Czy osoba, która ma złamaną rękę / nogę również ma sobie sama robić kanapkę? Czy to będzie egoistyczne z jej strony, że poprosi o pomoc i wsparcie? Czy nie znajdzie się osoba, która pomoże się jej ubrać , uczesać włosy, zawieź do lekarza, potowarzyszyć wieczorem oglądając film bo przecież taka osoba nigdzie nie wyjdzie, ma ona pozostać sama sobie, zepchnięta na margines dopóki się nie wyleczy? Depresja to choroba jeszcze gorsza niż złamana noga czy ręka. W ciężkiej depresji człowiek nie jest wstanie zrobić kanapki, ugotować obiadu, ba nawet się przebrać w piżamę czy uczesać, a co dopiero ma podjąć decyzje o lekarzu! Bardzo dobrze znam ten temat bo moja siostra była dotknięta tą chorobą i wiem jak to wyglądało,
A Wy ludzie, zastanówcie się 10 razy zanim zaczniecie doradzać osobie w ciężkiej depresji, jeśli nie rozumiecie tej choroby to lepiej zamilczcie , bo tylko pogarszacie sprawę.
Doradzenie aby osoba chora na depresję poszła po pomoc do psychiatry jest najbardziej słuszną radą i nie ma co tu dywagować! BEZ pomocy lekarza sobie nie poradzi a decyzję taką podjąć musi sama.
Z własnego doświadczenia wiem że ciężko się przełamać i do psychiatry wybrać ale jak się już sięgnie dna to już jakby nie ma innego wyjścia.
Wsparcie drugiej osoby jest jak bardzo ważne w procesie zdrowienia ale mimo wszystko trzeba to leczenie zacząć.
Autorko, nie ma nikogo - brata, kuzynki, ulubionej sąsiadki, która mogłaby z powodu sympatii do ciebie, pomóc ci umówić wizytę u psychiatry i cię tam ewentualnie doprowadzić? Walka z depresją samotnie jest trudna. Warto kogoś poprosić o pomoc, masz do niej prawo. Trudno znaleźć motywację na ten pierwszy krok, ale uwierz nam - depresja zmienia sposób w jaki patrzysz na świat. Jeśli ta choroba - zupełnie taka, jak pozostałe - zostanie wyleczona, to pozostałe problemy staną się mniej "Mount Everest" a bardziej "Łysa Góra". Do przejścia.
Moja mama też za każdym razem jak wspominałam o swoich stanach depresyjnych, to zaraz mówiła "oj nie przesadzaj", "co ty mówisz!", "jaka depresja!" "ogarnij się" "nic ci nie jest" i inne pomocne teksty. Tłumaczyłam jej na tyle na byłam w stanie, że depresja to nie "złe samopoczucie" tylko choroba. I że jak mam gruźlicę, to idę do lekarza i nie słucham innych "oj to tylko kaszel! nie przesadzaj!" tylko idę się leczyć, biorę tabletki, chodzę po pomoc, ZANIM zrobi się gorzej.
Niestety nie mam nikogo bliskiego prócz mamy, i tak chciałabym, żeby ktoś mnie zawiózł pomógł i wspierał, nie mam na tyle siły aby sama przez to przejść ...ale też nie mam nic do zaoferowania w zamian ani jako kobieta ani jako człowiek, nie wiem co ja sobie myślałam, po prostu tak mi przez myśl przeszło. Chciałabym ten watek zamknąć postaram się go usunąć. Dziękuję za rady ![]()
Szanuję, że chcesz zamknąć ten wątek. Jeśli jedno mogę ci poradzić - bądź wobec siebie wyrozumiała. Cierpliwa i ciepła dla samej siebie. Bo tego potrzebujesz, na to zasługujesz.
19 2016-05-08 09:43:39 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2016-05-08 21:52:25)
Jak to nie masz sily sama przez to przejść? Sama przezylas 32 lata, sama znalazlas prace, sama decydujesz się na zycie z matka, której ewidentnie nie zależy na Twoim dobru, a SAMA nie potrafisz umowic się na wizyte u lekarza?
Mogę Cie zareczyc, z doświadczenia, ze nic strasznego się w przychodni nie dzieje. A lekarz udzieli Ci adekwatnej pomocy, której potrzebujesz.
A co do prowadzenia za raczke dorosla osobe, nie jest to najlepsza metoda na pokonanie wyuczonej bezradności i depresji u takowej. Dorosly człowiek albo decyduje się być za siebie odpowiedzialny, albo tkwi w swoim bagienku.