Drogie Panie,
Zwracam się do Was z uprzejmą prośbą o spojrzenie na moją sytuację z Waszej perspektywy. Będę wdzięczny za wszelkie rady i słowa krytyki.
Kilka miesięcy temu poznałem bardzo ładną dziewczynę na urodzinach kolegi. Nie miałem wobec niej żadnych planów. Pojawiły się jednak kolejne okazje, przy których się spotykaliśmy. Zaczęliśmy ze sobą spędzać coraz więcej czasu i coraz więcej ze sobą rozmawialiśmy. Mamy praktycznie identyczne poczucie humoru i między innymi taki sam gust muzyczny, wspólnym tematom nigdy nie było więc końca.
Istotna uwaga: Ja mieszkam we Wrocławiu. Dziewczyna, o której piszę, w mieście oddalonym o 150 km. Jest cholernie wrażliwa i ostrożna. Ma za sobą nieudany związek, po którym wciąż nie wyleczyła chyba wszystkich ran, mimo że od tamtego czasu minęły już jakieś 2 lata.
Nasz kontakt systematycznie się jednak rozwijał. Często rozmawialiśmy ze sobą przez Messengera. Co kilka dni dzwoniliśmy do siebie, a rozmowy trwały średnio ponad godzinę.Zawsze była po nich w dobrym nastroju. Jakiś miesiąc temu byłem służbowo w jej mieście. Zaproponowałem godzinne spotkanie. Zgodziła się bez wahania, a samo spotkanie trwało godzin 6... Rozmawialiśmy też wtedy o wakacjach, które mielibyśmy spędzić z naszymi wspólnymi znajomymi. Stwierdziła, że pojedzie tylko wtedy, kiedy i ja tam będę. Gdy się żegnaliśmy, bardzo czule się do siebie przytuliliśmy. Pocałowałem ją również w policzek. Zrewanżowała się tym samym.
Potem planowaliśmy spotkanie we Wrocławiu. Odwołała je w ostatniej chwili, mimo że jeszcze dzień wcześniej wszystko ostatecznie ustalaliśmy. Powiedziałem Jej, że odwołanie długo planowanego spotkania w ostatniej chwili nie jest fajne i jest mi z tego powodu przykro. Po tym kontakt się trochę ograniczył, ale już następny weekend spędziliśmy razem w górach. Z początku wyczuwałem lekki dystans, ale szybko wszystko wróciło do normy. Było dużo czułości, robiliśmy sobie wspólne zdjęcia. Choć było z nami jeszcze kilka osób, większość czasu trzymaliśmy się razem, a Ona nie odpuszczała mnie praktycznie na krok. Spędziliśmy naprawdę super 2 dni.
Po powrocie, gdy wyjeżdżała już do swojego miasta, postanowiłem, że powiem Jej, że jest dla mnie naprawdę ważna i zależy mi na naszej znajomości. Próbowałem ją także pocałować, ale odwróciła lekko głowę i skończyło się buziakiem w policzek. Dwukrotnie. Pozwoliła się przytulić, ale po kilku sekundach się odsuwała.
Następnego dnia napisała mi, że poczuła się niekomfortowo, gdy ją przytulałem i dotykałem. Gdy miałem dziwne pretensje też (nie przypominam sobie dziwnych pretensji). Stwierdziła, że nie jest zainteresowana bliższą relacją. Jest w kawałkach i nie jest gotowa na związek. W najbliższym czasie nie ma ochoty na rozmowę... No i teraz tak sobie milczymy już prawie tydzień.
Zastanawiam się, gdzie nawaliłem i co mam teraz zrobić. Jak to naprawić, naprostować? Nie jestem typem "zaliczacza". Jestem wrażliwym chłopakiem, który marzy o stabilnej, stałej relacji. Jeśli decyduję się komuś coś wyznać, to dlatego, że mam pewność wobec swoich uczuć i nie ucieknę po jakimś czasie. Ale teraz żałuję, że zdecydowałem się na to wyznanie. Być może było to zbyt pochopne z mojej strony...
Mam poczucie, że znalazłem się w trudnym położeniu, ale wiem, że muszę coś zrobić. Jeśli mam tu jeszcze jakąś szansę, to tylko jedną, dlatego proszę o Wasze obiektywne spojrzenie na to, co opisałem. Będę wdzięczny za wszelkie sugestie. Naprawdę mi na Niej zależy i jeśli jest cień szansy, że to właśnie Ta, muszę spróbować coś tu zdziałać. Zbyt wiele dobrego wydarzyło się w tej znajomości, by tak miała się zakończyć. Chcę to naprawić.
Dziękuję za każdą pomoc,
Tomek