Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Mój synek ma półtora roczku, potrafi być kochany, ale potrafi też dać nieźle w kość...nie bawi się normalnymi zabawkami, jest wszędzie tam gdzie może sobie zrobić krzywdę
daje mi kurteczke pokazuje na drzwi, że chce iść na pole, więc go ubieram i idziemy a tam wielki ryk, bo nie będzie sam chodził tylko na ręce chce i koniec
wózek i sanki odpadają - nie będzie siedział
ja jestem drobna a on waży 11 kilo, nie dam rady go wciąż nosić a jak nie chcę go wziąć to się rzuca i płacze ;( Ale chodzi o to, że już nie potrafię łagodnie do niego podejść, strasznie puszczają mi nerwy ;( czuję się czasami bezsilna, zrobiłam się strasznie nerwowa i brak mi cierpliwości, co na mojego synka też źle wpływa ;( jak znowu nauczyć się cierpliwości? co zrobić, żeby mi tak nerwy nie puszczały ? pierw jestem zła na synka, a potem wściekła na siebie za swoje nerwy ![]()
Offline
Po pierwsze musisz być bardzo stanowcza i zacząć wyznaczać granicę - twój synek musisz wiedzieć,ze w tym związku ty tez jesteś ważna tak samo jak ona i masz swoje potrzeby. Jesli mały płacze, bo nie chcesz brać go na ręce to niech płacze- nie reaguj. Po pewnym czasie zrozumie,ze tym sposobem nic nie wskóra. A jeśli chodzi o twoją nerwowość:) to staraj się znajdować jak najwięcej czasu tylko dla siebie. Wystarczy,ze zmodyfikujesz pewne czynność, na przykład po co chodzić do sklepu , robić zakupy i taszczyć siaty kiedy można wszystko zamówić na tu była nazwa strony internetowej. Trzeba sobie życie ułatwiać nawet w tak drobnych kwestiach
Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-01-13 16:30:02)
Offline
Witam! Mam dosłownie ten sam problem! Wszystko co tu opisałaś dotyczy też mnie, tyle że mój Synek ma 1,4 roku, sama właśnie szukam odpowiedzi na to pytanie!
Wydaje mi się że zbyt wielenasze dzieci mogły a teraz na glowę wchodzą! każdy płacz, krzyk odbierałyśmy jako sygnał bólu, ale to chyba było złe;/
teraz Nasze Maluszki wiedzą że płaczem można wiele zdziałać- Mama nie chce dac pilota -w ryk!
ja ostatnio staram się nie reagować na tego typu płacz chociaż czasami dla swiętego spokoju dam Mu to o co tak walczy!
Albo wychodze na korytarz i czekam aż Mu przejdzie:) Chyba jednak trzeba postawic na swoim a w chwili kiedy juz ma się krzyknąć wyjśc z tego samego pomieszczenia gdzie jest Dziecko:) co o tym sadzisz?/
Offline
Każdemu mają prawo czasem puścić nerwy.
Przede wszystkim tak jak napisała Lena musisz byc stanowcza! Jeśli zapłacze to niech płacze, ignoruj to. Jak będziesz okazywać słabość to on zacznie Tobą manipulować. Twój synek nauczył się, że płaczem może zdobyc to co chce. Musisz szybko jego oduczyc od takich zachowań bo dojdzie do tego, że nie wyjdziesz z domu bo Twój synek nie bedzie potrafił się zachować w miejscach publicznych.
Moja młodsza siostra w ten sposób reagowała do takiego stopnia, że potrafiła mnie ugryźć w sklepie a ja nie miałam pojęcia co mam z sobą zrobić, bo przecież nie nakrzyczę na dzieciaka...
Podobno zamykanie w pokoju na 5s też jest skuteczną metodą
Offline
Marii22 ja tak samo staram się wyjść z pokoju w którym jest moje dziecko, przede wszystkim, żeby się opanować
Mój synek też wszystko wymusza, bo chce moją komórkę, bo chce aparat, chce do komputera itp. Najgorsze, że mi już naprawdę brakuje cierpliwości i czasami mam ochote przylać mu w pupę
Najgorsze jest to, że muszę siedzieć całymi dniami z nim w domu, bo jak wspominałam nie będzie siedział w wózku, nie będzie siedział na sankach ani też sam szedł
a ja potrzebuję też gdzieś wyjść bo siedząc cały dzień z dzieckiem w domu nie mając się do kogo odezwać można zwariować ![]()
Offline
skąd ja to znam;/ tylko że ja czasami już mam takie dni że mówię Męzowi ze musi zostac z Małym ja musze wyjsc bo oszaleje!
Wiem co czujesz dziecko ma tyle zabawek a i tak są nudne bo ogólno dostępne stąd chęć posiadania komórki mamy, talerzy z szafek, czy wieży grającej!
Wiesz ja byłam z tym u psychologa bo zaczęłam się zastanawiać czy to aby normalne;/ i powiedział mi że to może brać się z braku poukładanego trybu dnia. Ale jak ja mogę ułożyć harmonogram dnia dziecku które jeszcze śpi w dzień i czasami śpi godzinę czasami 3 a czasami zasypia 2 godziny po wyznaczonym czasie. czasami je pół godziny czasami godzinę sama wiesz jak to jest! Bynajmniej dla mnie nie realne!
Wydaje mi się że dzieciaki wzięły góre nad nami a teraz trzeba to odmienić co wcale łatwe nie będzie>
Offline
Harmonogram dla mojego synka? Nie ma szans, przecież nie powiem mu, że ma od 12 do 15 spać i koniec...on tak samo o różnych porach chodzi spać i czasami śpi godzinę a czasami 3...nie ma na to reguły, jeśli on nie chce spać to ja go nie zmuszę...
Marii22 ja tak samo mówię mojemu M, że musi zostać sam z dzieckiem a ja muszę wyjść gdziekolwiek, żeby trochę odpocząć, żeby nie zwariować. Mam nadzieję, że jakoś damy radę nad tym zapanować i nie zwariujemy ![]()
Offline
Hehe musimy;) może kiedyś nasze Maluszki to docenią;) zobaczymy ale na razie życzę dużooooooo cierpliwości ![]()
Offline
Miałam podobny problem z moim dwuletnim synkiem, wszystko wymuszał płaczem:)ale zawzięłam się, bo stwierdziłam, że zwariuję i postanowiłam być konsekwentna ( co prawda przy drugim dziecku znacznie się poprawia cierpliwość i konsekwencja:)). zaczęłam mu coraz więcej odmawiać, jeżeli jego "płacz" był wymuszaniem...kilka razy ściskało mi okrutnie serduszko, gdy słyszałam ten płacz, ja konsekwentnie tłumaczyłam, ze nie wolno- i o dziwo- poskutkowało. Teraz jeżeli zaczyna płakać- ja ze śmiechem mu mówię, że wie, że płaczem nie wymusi i oboje się śmiejemy...
na szczęscie wymuszał tylko w domu, w miejscach publicznych zawsze grzeczny, aż wszystkie babcie w parkach, sklepach itp. mówiły, jaki aniołek:)
warto kilka dni pocierpieć, ale efekty murowane:)
trzymam kciuki za wytrwałość...
Offline
Cześć dziewczyny
Ja też jestem mamą 1,5 rocznej córeczki i też czasami bywa mi ciężko;( Ale myślę że chyba wszystkie dzieci w tym okresie wymuszają wszystko płaczem ale ja często staram się na to nie reagować-po prostu być twarda-mówię jej że tego nie dostanie ona chwilę histeryzuję i jej przechodzi.Jednak chyba najbardziej mnie drażni jej bałaganiarstwo,cały dom jest przewrócony do góry nogami,wszystko wyciąga,rozrzuca i mam problem z opanowaniem ładu.
Offline
A to do tego już przywykłam;) moj Synek uwielbia sprzątać mi w szafkach itd.... i też mnie to strasznie drażni!
Offline
ja do mojego malego "wymuszacza" (10 miesiecy)
mowie nie wolno i "kiwam palcem"..a ona na mnie tymi wielkimi oczami i tez mi macha swoja raczka..smiech mnie ogarnia, ale musze zachowac powage
..a jak juz sie uprze i zaczyna piszczec i plakac..to trudno..niech placze..potrwa to chwile i zapomni o co jej chodzilo
a jak juz bardzo mnie zdenerwuje..jak strace cierpliwosc..bo i takie dni sie zdarzaja..to poprostu wychodze z pokoju..jak sie uspokoi to mowie do niej spokojnym glosem, ze tak nie wolno sie zachowywac
ale czy mnie rozumie to nie wiem ![]()
Offline
Czytam i czytam i mam wrażenie, że to moje własne zapiski sprzed mniej więcej roku, może 1,5. Moja córka ma obecnie 3 lata i kiedy miała ok. 1,5 dokładnie tak to wyglądało. Krzyki, płacz na wymuszenie, chciała na spacerek, ale mowy nie było o chodzeniu (sanki, rowerek czy wózek dla lalek), tylko ciągle na rączki. Do tego bałagan itp. itd. Znacie to, prawda?
Ale w końcu powiedziałam dość. Zrobiłam w rodzinie burzę mózgów (babcie, ciocie i inne doświadczone mamusie), a także poprzeglądałam różne książki (polecam: "Jak mówić, by dzieci słuchały i jak słuchać, by dzieci mówiły") i wprowadziłam nowe zasady:
1. Każda zabawka ma swoje miejsce - przed snem odprowadzamy zabawki spać (okazało się, że to fajna zabawa)
2. Ustalamy co robimy na spacerze - jeśli rowerek, to na nim jeździmy (kiedy na spacerze po 2 minutach córcia mówi, że już nie chce, to odpowiadam "ok., w takim razie zostawiamy rowerek, żeby wzięło go inne dziecko, które będzie chciało na nim jeździć" - prawie zawsze skutkuje)
3. Przed wejściem do sklepu ustalamy co chciałaby sobie kupić - może tylko jedną rzecz.
4. Jeśli ma ochotę pobawić się moimi szalikami (pod kontrolą oczywiście), skarpetkami lub innymi rzeczami - może, pod warunkiem, że potem posprząta (trzeba pomóc), ale uczę, że zawsze najpierw trzeba zapytać.
5. Są rzeczy, którymi bawić się nie może i już, nie ma na ten temat dyskusji, ale zawsze tłumaczę dlaczego (komórka, bo wyczerpie się bateria, bo może zepsuć i babcia się nie dodzwoni; sprzęt grający - jak się popsuje, nie posłuchamy Twoich ulubionych piosenek lub bajek itd.)
Jeśli chodzi o harmonogram, to niestety macie rację - to bardzo ważne i ZAWSZE można go wprowadzić. Dziecko śpi 2 razy w ciągu dnia? Kłaść o tych samych godzinach (moja córka spała po drugim śniadaniu od ok. 10 - 12 i od 15 - 16/17. Nie usnęła do 11? Drzemaka przepadała. Po tygodniu może dwóch spała jak w zegarku.
I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz - rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. To niesamowite jakie pokłady cierpliwości posiada w sobie kobieta
. A może same spróbujmy postawić się czasem na miejscu dziecka?
Rozumiem, że dziecko to nie automat i każde inne, ale wypróbować można.
Powodzenia życzę!
Offline
To piękne co piszesz ale ja na wejściu już w połowie odpadam:)
Odnieść zabawki i to jeszcze z moim Synem?????
nie lada wyczyn:) a tak serio ze starszym dzieckiem to rozumiem ale nie z takim maluszkiem gdzie nic do niego nie dociera , a może dociera tylko tego nie pokazują;)
a JAK DRZEMKA PRZEPADNIE TO DO NASTEPNEJ NIE MAM ZYCIA BO BEDZIE MI MARUDZIL AZ ULEGNE I GO POLOZE.
Offline
Oj, wierzę...
Mnie cierpliwości też brakowało i brakuje nadal, ale mam wrażenie, że z każdym miesiącem mam jej więcej. Pamiętam, jak już miałam tak serdecznie dość, że zamknęłam drzwi pokoju, w którym moja córcia urządzała właśnie scenę i poryczałam się w drugim. Nawet pomyślałam, że już nie chcę być mamą, że się nie nadaję... Ale przeszło, choć czasem wracało... Teraz jest już ok., choć 3 latek też potrafi
.
Staram się wymyślać różne zabawy związane z wykonywaniem różnych czynności porządkowych, np. kto szybciej zaniesie lalkę/piłkę/klocek do pokoju? Albo wkładamy lalkę na barana, bawimy się w konika i na czworakach idziemy do jej pokoju. Bywa to czasem wyczerpujące i mam wrażenie, że mózg mi aż paruje od wymyślania!
A jeśli drzemka przepadnie, to straj się nie ulec i wytrzymać - najwyżej zamiast o np. 16 położyć o 15. Wiem, że jest trudno...
Życzę naprawdę dużo miłości, siły i cierpliwości i trzymam kciuki
.
Odwagi! Będzie lepiej - naprawdę!
Offline
No nie wątpię że będzie lepiej:)
czasami mam straszne wyrzuty sumienia że na Niego krzyczę ale często się inaczej nie da!
Offline
Widzę że wszystkie mamy maja te same,problemy i że nie tylko mnie dopadają czasem myśli że nie nadaję się na mamę;) Zawszę chciałam mieć dziecko ale nigdy nie przypuszczałam że tak trudno jest je mieć;) Pozdrawiam mamuśki!
Offline
ojjj macierzynstwo wymaga troszke poswiecenia i duuuuzo cierpliwosci
czasem tez mam wszystkiego dosc, ale wazne jest tez zeby miec wsparcie meza, partnera, mamy czy innej bliskiej osoby. W ciezkich chwilach warto poprosic o pomoc..i nie wstydzmy sie tego, ze nie dajemy sobie ze wszystkim rady..zawod "MAMA" to bardzo ciezka praca
![]()
Offline
Dlatego ciesze się że mam duże wsparcie męża bo gdyby nie on było by mi bardzo ciężko ale mała rośnie i z miesiąca na miesiąc jest mądrzejsza ![]()
Offline
Hej! Staram się Kobietki mówić "nie", "nie wolno" itd. czasami jak mój synek ma dobry dzień to posłucha, ale to są wyjątki, bo nadal chce wymusić i zrobić tak jak on uważa ;( ale staram się nie oszaleć
teraz ma akurat okres w którym ulubione słowo to "NIE" jeśli tylko ktoś zrobi coś co mu się nie spodoba to zaraz jest "NIEEEEEEE!!!!" ech:( czasami wstyd mi iść z moim synkiem gdziekolwiek, żeby sobie ludzie nie myśleli, że moje dziecko jest rozpieszczone i niewychowane
tak naprawdę nie jest, bo ma dużo zakazów, są sprawy w których nie odpuszczę choćby nie wiem jak płakał. Co do przepadania drzemki to u nas nie ma na to szans, jak już będzie naprawdę "umordowany" to padnie bawiąc się, a lepiej, żeby to nie była godzina 18 bo o 21 wstaje i znowu trzy godziny szaleństwa
melisa już nie działa na mnie ![]()
Offline
Pamiętam aż za dobrze. Bycie mamą to pełen etat bez wynagrodzień, nic dziwnego, że czasem brakuje siły i cierpliwości..
Offline
oj tam bez wynagrodzeń, a śmiech malucha, zapewnianie o miłości i przytulanie?? dla mnie t najlepsza nagroda. a zwątpienie czy brak siły zdarzają się każdemu ale wtedy wystarczy wiedzieć gdzie zapukac po pomoc: http://tnij.org/fd5h wbrew pozorom dookoła jest cała masa zyczliwych ludzi;)
Offline
Jasne, że miłość dziecka powinna być nagrodą samą w sobie, gorzej tylko, jesli nie umie się czerpać z niej wystarczającej siły (a często się tak zdraza).
Offline