po rozstaniu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: po rozstaniu

Witam wszystkich.
Jestem pół roku po rozstaniu z psychopatą. Rok związku za mną. Cudownego związku - tak się mi wydawało. Pewnego dnia runął mój świat, wyszły na jaw wszystkie jego zdrady, kłamstwa i manipulacje, a on w tym momencie powiedział tylko przepraszam, odszedł i więcej się nie odezwał.
Pół roku - myślałam, że się pozbieram, ale wcale nie jest lepiej. Popadam ze skrajności w skrajność. Od nienawiści do miłości.
Nie jadłam, nie spałam, miałam skrajną anemie i w głowie jedynie "wtf?! co się właściwie wydarzyło?!" Miałam depresje i myśli samobójcze - przyjaciele mnie z tego wyciągnęli.  Jestem emocjonalnym wrakiem człowieka. Nie potrafię pójść dalej, bo to ciągle do mnie wraca... Jak sobie pomóc? Czuje się jak wariatka...

Zobacz podobne tematy :
Odp: po rozstaniu
amnesja99 napisał/a:

Witam wszystkich.
Jestem pół roku po rozstaniu z psychopatą. Rok związku za mną. Cudownego związku - tak się mi wydawało. Pewnego dnia runął mój świat, wyszły na jaw wszystkie jego zdrady, kłamstwa i manipulacje, a on w tym momencie powiedział tylko przepraszam, odszedł i więcej się nie odezwał.
Pół roku - myślałam, że się pozbieram, ale wcale nie jest lepiej. Popadam ze skrajności w skrajność. Od nienawiści do miłości.
Nie jadłam, nie spałam, miałam skrajną anemie i w głowie jedynie "wtf?! co się właściwie wydarzyło?!" Miałam depresje i myśli samobójcze - przyjaciele mnie z tego wyciągnęli.  Jestem emocjonalnym wrakiem człowieka. Nie potrafię pójść dalej, bo to ciągle do mnie wraca... Jak sobie pomóc? Czuje się jak wariatka...

No i po co przezywasz  , zdradzał i kłamał a ty jescze o nim myślisz. .. przestać . Ja jestem chwile po rozstaniu z toksykiem  i powiem Ci ze tez nie wiem oco chodzi bo ja go nie rozumiem . Po prostu nie myśl i tyle ... odpychaj o nim myśl Z każdym razem ja tak robię nie analizuje nie myślę i tyle. Za jakiś czas spojrzę na to sytuacje  zdrowym okiem jak juz o nim zapomnę bo teraz to tylko go bym idealizowala.  Zrób tak samo : nie analizuj i  odpychaj myśli o nim

3 Ostatnio edytowany przez amnesja99 (2016-03-23 18:35:52)

Odp: po rozstaniu

Zagubiona gdybym umiała to bym się dalej z tym nie męczyła. Odpycham ile się da, zajmuje się sobą , już dawno przestałam analizować, ale wiesz jak to jest? Próbujesz uciec a to i tak Cię dogania.
Na co dzień staram się zajmować dosłownie WSZYSTKIM. Mam co robić, mam świetną pracę, mam fajnych przyjaciół, z którymi się praktycznie codziennie widzę, chodzę na siłownię, do kosmetyczki, na imprezy. Jeśli się coś dzieje daję radę, ale jak tylko mam chwilę wolnego dopada mnie mimo, że staram się uciec z całych sił. Jakbym mogła to bym wycięła sobie część mózgu.

Nie idealizuję go i już go nie chcę. Wiem, że jest najgorszym złem jakie spotkałam na swojej drodze. Wręcz panicznie boje się go spotkać - na samą myśl mam objawy jak ofiara z ptsd. Ale myślę, a jak nie myślę to śnię i tak w kółko. To mnie wykańcza, zżera od środka, jak rak.

Dlaczego tak to przeżywam?
Do końca byłam przekonana, ze spotkałam największa miłość mojego życia. Planowaliśmy wspólne życie, do ostatniego dnia byłam pewna, że mnie kocha, za rok mieliśmy się pobrać. Niczego nie podejrzewałam. Potem do mnie zadzwonił nasz wspólny znajomy - mąż jego koleżanki z pracy z informacją, że mój narzeczony ma z jego żoną romans. Dostałam nagranie, gdzie uprawiali seks. Romans trwał kilka lat, zaczął się zanim mnie poznał... Następnego dnia inna dziewczyna (to była dziewczyna, którą kiedyś wspólnie poznaliśmy na imprezie - jak się okazało przyjaciółka od kogoś z rodziny tej mężatki) przesłała mi ich wspólne maile z nim pisane z ostatnich 5 miesięcy... Gdzie pisał, że ją kocha i że myśli nad rozstaniem ze mną, ale nie wie czy to zrobi, bo to takie skomplikowane. Tydzień przed wpadką z mężatka z nią zerwał i nie są razem, bo on od niej też się odciął.
Nie było tłumaczeń, łez, przepraszania. Napisał mi sms-a "Przepraszam Cię za wszystko" i zniknął.
Ja w pierwszych dniach byłam w szoku. Nie wiedziałam kim jestem. Teraz piszę bez emocji, ale to było piekło. nie umiem nad tym wszystkim przejść do porządku dziennego.

4

Odp: po rozstaniu

Mi się wydaje, że to normalna reakcja i wszystko co przeszlas też. Jeżeli mózg sobie przez pół roku nie radzi z trudnościami musisz szukać pomocy z zewnątrz. Dobry psycholog. Spróbuj takiego znaleźć specjalisty od depresji. Jak nie będzie pasował już po pierwszym spotkaniu szukaj innego w końcu trafi się ktoś "dobry". W taką pomoc kiedyś nie wierzyłem ale działa mogę potwierdzić.

5

Odp: po rozstaniu

Byłam u psychologa 3 miesiące temu. Osiągnęłam wtedy największe dno, chciałam umrzeć, aby już tego bólu nie czuć.
Kobieta strasznie mnie do siebie zraziła, ciągle mi przerywała, dopytywała, interesowała ją bardziej ta "fascynująca historia" niż to co się ze mną dzieje...
Fundowała freudowskie teksty, czy ktoś w domu u mnie się zdradzał. Jak powiedziałam, ze tak, że ojciec mamę to wyjechała mi z tekstem, że to we mnie jest zaburzenie, że ja takiego sobie znalazłam, bo chciałam kogoś takiego jak mój tatuś i ze mam syndrom DDD.

Myślałam o innym, ale nie mam siły na to. Wtedy po tamtej wizycie poczułam się jeszcze gorzej... Ona na mnie zwalała winę. Nie czuję się winna. Nie uważam, że moja przeszłość ma wpływ na wybór moich partnerów. Każdy poprzedni mężczyzna w moim życiu był porządny. O nim tez tak myślałam przez cały czas. I mimo, że go bardzo kochałam nie pozwoliłabym sobie na powrót, bo za bardzo kocham siebie, aby się zgadzać na takie życie.

6

Odp: po rozstaniu

Skoro każdy z twoich poprzednich partnerów był porządny to z tobą naprawdę jest coś nie tak..

7

Odp: po rozstaniu

Że nikt mnie nie zdradzał, nie okłamywał i nie manipulował mną to znaczy, że ze mną jest coś nie tak? Ciekawa teoria.

8 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-03-23 19:09:59)

Odp: po rozstaniu

No tak - skoro nikt cię nie okłamywał, nie zdradzał, nie manipulował tobą - to dlaczego się rozstawałaś? Czego ci brakowało w związkach z "porządnymi facetami"?

A może to oni cię zostawiali? Czego "porządnym facetom" brakowało w związkach z tobą?

Bo mnie się wydaje, że jak porządna kobieta trafi na porządnego faceta - to już kolejnego szukać nie ma potrzeby...

9

Odp: po rozstaniu

Miałaś szczęście trafić do konkretnej psycholożki, usłyszałaś prosto z mostu dlaczego trafiasz na takich facetów, a Ty jeszcze z nią wojujesz. Tak właśnie się dzieje, dopóki będziesz walczyć i niedopuszczać tych mechanizmów, dopóty się nacierpisz. Przecież to ratunek dla Ciebie, czemu odbierasz go jako oskarżenie? Samo w życiu się nie polepszy i pora zrzucić różowe okulary.

10 Ostatnio edytowany przez amnesja99 (2016-03-23 19:35:00)

Odp: po rozstaniu

Dlaczego się rozstawałam? Ręce mi opadają. Samo życie. Czy Wy się z nikim nie rozstałyście?

To był mój trzeci poważny związek.
Pierwszy to na studiach - 2,5 roku z jednym chłopakiem. Po prostu się wypaliło. Ja go zostawiłam, ale do dzisiaj jesteśmy w poprawnych stosunkach. Długo po jeszcze od czasu do czasu się na kawę umawialiśmy. Teraz ograniczamy się tylko do smsów na święta, bo on już ma żonę i dziecko.

Drugi - z chłopakiem 3 lata młodszym ode mnie. Z biegiem czasu zaczęliśmy dostrzegać coraz więcej różnic. Byliśmy najpierw ze sobą rok, ja z nim zerwałam, a potem wróciliśmy do siebie po kilku miesiącach i stwierdziliśmy, ze nie ma sensu. On jeszcze studiował dziennie, ja już pracowałam i myślałam o czymś więcej, a on jeszcze chciał się bawić. Ale nie był zły i mnie nie zdradzał. Był dla mnie za młody, za dziecinny jak się na to patrzę z perspektywy czasu.

W międzyczasie i po były i inne związki, ale jakoś tak nic poważnego i na dłużej aby to miało dla mnie znaczenie. Raczej randki, flirty, nawet niespełniona miłość po drodze, ale jakoś tak echem to przeszło u mnie, raczej jako "miłostki", nie zakochiwałam się co chwil i nie miałam zostać niczyją żoną. Nie mieszkałam z nikim innym, to z nim planowałam przyszłość.

To, że z kimś tam kiedyś się rozstawałam świadczy o mnie, że ja mam problemy?
Kto nigdy się nie rozstał niech pierwszy rzuci kamieniem...

11

Odp: po rozstaniu

Zmień psychologa i posłuchaj opinii innej osoby. Mój ojciec matki nigdy nie zdradził, zawsze przy niej trwał, choć nie zawsze między nimi było różowo, zawsze mówił  prawdę, zresztą oboje rodzice od dziecka mnie uczyli, że w każdej sytuacji należy mieć odwagę do mówienia prawdy, a ja miałam to "szczęście" trafić na zdradzacza i kłamcę. Tak więc teorie psychologa sobie, są wygodne, bo zmuszają cię do poszukania odpowiedzialności w sobie i zmian siebie, a prawda jest taka, że zmienić możesz tylko siebie. Idź do innego psychologa czy też psychoterapeuty, przedstaw sytuację i wtedy zrób porównanie dwóch opinii.
Możesz być współuzależniona od relacji w jakiej tkwiłaś, może dlatego tak długo trzymają cię emocje. Spróbuj przeczytać "Koniec współuzależnienia" Melody Beattie, może w tej książce znajdziesz odpowiedzi na dręczące Cię problemy.
Poza tym myślę, że po prostu przeżywasz nadal okres żałoby po stracie, szczegółowo opisany przez psychiatrę Kubler-Ross, są tam różne etapy, m.in gniewu i depresji, które mieszają się ze sobą. Dopóki nie przepracujesz tej żałoby, nie pogodzisz się z losem. Tak czy siak, korzystaj z pomocy psychologów.

12

Odp: po rozstaniu

Wchodzenie w związki, ich utraty to normalka. Rzeczywiście lepiej je traktować jako zwykłe próbowanie, szukanie. I nie o takie historie w Twoim wypadku chodzi, a o ten jeden konkretny. Jak sama nazwałaś z psychopatą. Być może chodzi raczej o typowego "Piotrusia Pana" i tutaj nazwa psychopata jest dość nieadekwatna. Na świecie pełno jest niedorobionych ludzi . Może tylko pech i nic więcej, ale blizny po kimś takim są dość poważne.

13

Odp: po rozstaniu

O dziękuję Symbi smile

To mi właśnie mówią dwie najbliższe przyjaciółki, że ja zachowuje się jakbym straciła kogoś najbliższego mojemu sercu, jakby nagle zmarł.
I ja właśnie tak to odczuwam. W odpowiedzi na jego smsa napisałam nawet "Dla mnie umarłeś" i tez się nigdy więcej nie odezwałam...

Czasami słyszę co u niego. Wspólni znajomi nie oszczędzają mi tego. Zmienił prace, zrezygnował ze swojej pasji, wycofał się z życia, skasował konto na fb i tylko podobno z kilkoma starymi przyjaciółmi się spotyka... A u mnie to była ciągła walka serca z rozumem. Milion razy chciałam się odezwać, ale nigdy nawet nie widziałam, co napisać więc nie pisałam i on też nie...

14

Odp: po rozstaniu

Jeszcze będzie dobrze, ja przeżywałam rozstanie 3 czy 4 lata, więc wydaje mi się, że rozumiem, przez co przechodzisz.
Gdybyś chciała coś więcej dowiedzieć się na temat tego, co przezywasz, polecam lekturę trzech ostatnich artykułów na stronie, którą mam w stopce.

15

Odp: po rozstaniu

On nie jest psychopatą, jeśli po prostu odszedł i dał Ci święty spokój i przeprosił. Ma przyjaciół.
Raczej właśnie tak jak ktoś pisał powyżej Piotruś Pan. Narcyz. Może nie potrafi się zaangażować. Szuka potwierdzenia u wielu kobiet, czuje pustkę i potrzebuje silnych emocji i seksu, żeby ją zapełnić. Brak empatii, więc łatwo krzywdzi. Ale ciężko wnioskować na podstawie strzępków informacji. Poczytaj literaturę i zmień psychologa.

16

Odp: po rozstaniu

Znalazłem ciekawy artykuł o Piotrusiu panu

Kiedy kobieta stawia mu wymagania, rodzi się konflikt
Oczywiście powinna być dla niego opiekuńcza, czuła, wyrozumiała, ale też koniecznie atrakcyjna, zawsze zadowolona i zawsze chętna do zabawy. Kiedy zaczyna stawiać jakiekolwiek wymagania i granice, on najczęściej odchodzi.

Daniel Cysarz, psychoterapeuta, seksuolog kliniczny: - Syndrom "wiecznej niedojrzałości" lub syndrom "Piotrusia Pana". Taki mężczyzna to żądny przygód marzyciel, chłopiec skupiony na sobie. Niezdolny do budowania trwałych więzi, oczekujący od partnerki opiekuńczości, pobłażliwości, matkowania i braku jakichkolwiek wymagań. Niedojrzałość emocjonalna u tego typu mężczyzny prowadzi do ciągłej ucieczki przed poważnym i odpowiedzialnym życiem. A bujanie w obłokach, otaczanie się modnymi "zabawkami" oraz dbanie o własne przyjemności mają mu rekompensować braki w umiejętności stworzenia długotrwałej relacji.
Jak wygląda związek z wiecznym chłopcem?
- Psychologia posługuje się pojęciem syndromu Piotrusia Pana - nigdy niedojrzewającego chłopca, który, tak jak 7-letni chłopczyk w książce J. M. Barrie "Piotruś Pan", wiele zaczyna, niewiele kończy, składa wiele obietnic, ale mało z nich dotrzymuje. Celem Piotrusia jest po prostu dobra zabawa. Jedyne, o co jest w stanie dbać, to praca, która służy mu do realizacji tego celu.
- Kobieta, z którą Piotruś się spotyka musi się nim zachwycać i adorować go. Muszą jej się podobać pomysły Piotrusia i musi chętnie je realizować. Oczywiście powinna być dla niego opiekuńcza, czuła, wyrozumiała, ale też koniecznie atrakcyjna, zawsze zadowolona i zawsze chętna do zabawy. Kiedy kobieta zaczyna stawiać Piotrusiowi jakiekolwiek wymagania i granice, on najczęściej odchodzi. Tak, jak Piotruś z książki, który zostawił Wendy, kiedy zaproponowała mu, żeby został u niej i dorósł razem z nią.
- Wieczny chłopiec nie potrafi zbudować trwałej i prawdziwie bliskiej więzi z drugą osobą, ponieważ nie jest zdolny zrozumieć i uszanować potrzeb partnerki. Ucieka od kobiet, które go kochają i osób, które próbują czegokolwiek od niego wymagać. Najlepiej czuje się w związkach wolnych, luźnych, gdzie nikt nie oczekuje od niego żadnych deklaracji i zobowiązań. Taki układ najbardziej mu odpowiada, ponieważ nie wymaga podejmowania odpowiedzialności, której boi się jak ognia.
Co jest powodem męskiej "niedojrzałości" emocjonalnej?
- Pierwszą nasuwającą mi się odpowiedzią jest: niemądrze wychowująca go matka. Taka, która nie uczy odpowiedzialności, rozpuszcza, a często również i manipuluje. Taki chłopiec zaczyna wyczuwać jej nastroje, stąd w dorosłym życiu tak dobrze "czuje" kobiety. Niedojrzali emocjonalnie mężczyźni często są synami matek, które starają się wynagrodzić im brak ojca. Od dziecka są oni uczeni, że ich potrzeby są najważniejsze, stąd często wyrastają na nieodpowiedzialnych egocentryków.
- Takie matki często wyręczają swoich synów, poświęcają się dla nich i starają się, żeby wszystko mieli. A za to, z czasem, stają się jedynymi i najważniejszymi kobietami w ich życiu. Podświadomie starają się one uzależniać swoich synów od siebie, tak by bardziej niż relacja matka-syn, tworzyli układ partnerski i czuli się za matki odpowiedzialni. To dlatego Piotruś Pan, chociaż ma już prawie 40 lat, nie może zaangażować się w żaden związek z inną kobietą, bo uważa, że byłaby to zdrada wobec matki. Tym bardziej, że matki Piotrusiów każdą kobietę traktują jak rywalkę. Nierzadko jest tak, że wielu Piotrusiów wręcz mieszka z mamą albo blisko niej, codziennie się ze sobą kontaktując. W takiej relacji z Piotrusia Pana z matką trudno o miejsce na poważny związek.
A czy możemy mówić o "wiecznych dziewczynkach"? Jeśli tak, to czy są żeńskim odpowiednikiem wiecznego chłopca?
- Opisywany syndrom "wiecznej niedojrzałości" dotyka głównie mężczyzn, jednak zjawisko to występuje również wśród kobiet, więc w tej kwestii możemy swobodnie mówić o parytetach.
- Mam wrażenie, że istnieje mniejsza społeczna presja na oczekiwanie dojrzałości od dziewczynek, wynikająca z założenia, że rola matki dla każdej kobiety i tak będzie przyśpieszonym kursem dojrzewania i odpowiedzialności. Kursem, którego mężczyzna często może uniknąć. Jednak niektóre kobiety nigdy nie decydują się na macierzyństwo i nie rodzą dzieci, co czasami może, ale zaznaczam - nie musi, wiązać się z pewną niedojrzałością chociażby do pełnienia roli matki.
- Wieczna niedojrzałość u kobiet może wiązać się z pewnymi deficytami w otrzymywaniu miłości, ciepła i zainteresowania od swoich rodziców. Takie braki w zestawieniu z nieprawidłowymi wzorcami męskości i kobiecości mogą sprawiać, że dorosła kobieta będzie żyła z przekonaniem, że nikt inny nie potrafi tak dobrze o nią zadbać jak ona sama. Bojąc się głębokich relacji z mężczyznami i mając trudności w zaufaniu im, pielęgnuje swoją niedojrzałość, często stając się nadopiekuńczą i jednocześnie rozpuszczającą matką dla swojego wewnętrznego dziecka, które całe życie, spotykając się z brakami w kluczowych obszarach emocjonalnych, dominuje jej osobowość i niestety blokuje w rozwoju emocjonalnym.
Czy mężczyzna, który nie potrafi dorosnąć, jest w stanie zbudować trwałą relację?
- Zależy to w dużej mierze od kobiety, na którą trafi. Bo jeśli ona weźmie na siebie całą odpowiedzialność za związek i wspólne życie oraz zagwarantuje takiemu mężczyźnie niezależność w pewnych obszarach, to taka relacja ma szansę przetrwać. Nie można jednak w tym kontekście mówić o budowaniu relacji od strony mężczyzny, bo on w tym związku będzie tą stroną, która w kluczowych momentach, zamiast budować, bojkotuje i opóźnia kolejne kroki zaangażowania w związek, bo zawsze będą mu się kojarzyły z braniem odpowiedzialności i utratą kontroli nad swoją niezależnością.
Wieczny chłopiec równa się maminsynek, czy też to zupełnie inny typ mężczyzny?
- Jak już wspominałem, niedojrzałość emocjonalna bardzo często wiąże się z bardzo bliską relacją z matką. "Maminsynek" jest obraźliwym określeniem, a tacy mężczyźni zawsze chcą być spostrzegani jak prawdziwi mężczyźni, więc gdy otrzymują z zewnątrz sygnały mówiące o tym, że ich relacja z matką jest zbyt bliska, to manifestują swoją męskość i samodzielność np.: poprzez wyprowadzkę do mieszkania w sąsiedniej klatce (śmiech). Tacy mężczyźni w swoim dzieciństwie bardzo często słyszą od matek, że są ich "małymi mężczyznami" i często z tym "słodkim ciężarem" i odpowiedzialnością za relację z matką, muszą wędrować przez całe swoje życie. Chyba, że trafią na desperatkę, która będzie na tyle zdeterminowana, żeby odbić ich z rąk matki i zająć jej miejsce.
Jakie kobiety wybierają takiego "niedorosłego" partnera?
- Tacy mężczyźni są mistrzami sztuki manipulacji. Gdy więc kobieta bardzo potrzebuje akceptacji i miłości, szybko może wpaść w sidła Piotrusia Pana, który przynajmniej na początku daje jej to, czego ona pragnie: poczucie, że jest wyjątkowa.
- Piotrusiom Panom często ulegają tzw. "wieczne dziewczynki" - nawet jeśli są dorosłe, ich życiem kieruje impuls, potrzeba chwili, dlatego na niedojrzałe kobiety bardzo działa taka spontaniczność obecna również u Piotrusia Pana. Kobieta Piotrusia Pana musi być dla niego zarówno matką, jak i przyjaciółką oraz kochanką, a w zamian dostaje niestety niewiele. Nie ma prawa do słabości, gorszych dni, nie może liczyć na wsparcie swojego mężczyzny, bo on nie umie go jej udzielić.
- Takich partnerów wybierają też często kobiety, które wszystko lubią mieć na swojej głowie. Mogą to być kobiety, które były najstarsze ze swojego rodzeństwa i przez sporą część swojego życia opiekowały się nim lub kobiety, w których domu rodzinnym np.: ojciec pił, a matka sama borykała się z codziennością. W ten sposób czują się one ważne i potrzebne. Lecz muszą się liczyć z tym, że jeśli kiedyś zechcą zbudować własną niezależność, może je zastąpić inna kobieta...
- Mężczyzna pokroju Piotrusia Pana może fascynować i pociągać swoim oderwaniem od rzeczywistości i pozorną bezproblemowością, stwarzając wrażenie wyjątkowości, jednak pamiętajcie Drogie Panie - pod tym wszystkim kryje się niedojrzałość i brak odpowiedzialności, która może nie pozwolić Wam w związku z takim facetem poczuć się bezpiecznie.
Źródło interia

17

Odp: po rozstaniu

Dziekuję Wam smile

Przeczytałam Symbi bloga - mam nadzieję, że to nie Twój... bo aż mi zmroziło krew w żyłach.
Pomógł mi na tyle, że przestałam się choć na chwilę postrzegać jak wariatka, że ja tak to przeżywam. To strasznie frustrujące, gdy każdy dookoła mówi, że to był zwykły palant, nic niewarty gnój i żyj dalej etc. Może i tak, ale w moich oczach taki nie był do tamtej chwili.

I faktycznie może to nie psychopata, może to Piotruś Pan. Czytając dzisiaj wiele artykułów na ten temat przypomniało mi się, jak się kiedyś śmiałam z niego, że uwielbia widzieć zachwyt w moich oczach, ucieczka od problemów to tez jego specjalność - nie myśl o tym, ciesz się chwilą. Hasła wracają jak bumerang. Długo by wymieniać podobieństwa....

Nie potrafię zrozumieć, że człowiek, który nosił mnie na rękach i kochał nad życie robił za moimi plecami takie rzeczy. Tak jakbym ja go w ogóle nie znała, jak można kogoś nie poznać przez tyle czasu?  Jakby dla mnie założył jakąś specjalną maskę.
Mam też poczucie, że wtedy rozpadając się zatraciłam siebie i całkowicie na nowo się buduję...

Dzisiaj mam lepszy dzień. Święta za pasem. Może potrzebuję jeszcze czasu, może lektury mi pomogą. Jeśli nie to faktycznie następny psycholog zostaje.
Na razie ciągle tkwię w jakimś marazmie, sama nie wiem co mam myśleć.

18

Odp: po rozstaniu

przede wszystkim - nie traktować wszystkiego, co przeczytasz  w internecie jako prawdę objawioną smile

Facet mógł mieć zaburzenia, ale równie dobrze mógł ich nie mieć i po prostu bawić się Tobą, mówić/robić to, co chciałaś usłyszeć i zobaczyć.

Nie dasz rady zdiagnozować faceta na odległość, a próbując odejdziesz od - moim zdaniem - kogoś, na kim powinnaś się skupić i kogo powinnaś tu zrozumieć, czyli samą siebie.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024