Jak wyjść z tej sytuacji i nie oszaleć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak wyjść z tej sytuacji i nie oszaleć?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Jak wyjść z tej sytuacji i nie oszaleć?

Piszę pierwszy raz na forum. Rok temu o tej samej porze nie uwierzyłabym, że coś takiego może mi się przydarzyć. Mój partner, wczoraj minęło 6 lat związku, zdradza mnie - tak na całego od sierpnia a emocjonalnie to pewnie od roku. W sierpniu chciał mi "coś powiedzieć" ale się bał - tak to potem przedstawił, we wrześniu zostawił mi list pod klawiaturą a w nim, że nie jest szczęśliwy itd i jak to określił "chce to skończyć". Mieszkamy ze sobą od 5 lat. On kupił nasze obecne mieszkanie, razem je remontowaliśmy, dokładałam się finansowo. Mamy psa od 4 lat. On jest przed 40tką ja mam 36 lat. Wracając do listu - zareagowałam, jak myślę z perspektywy czasu, raczej normalnie - chciałam rozmawiać, pytałam o co chodzi, czy chodzi o inną kobietę? Czy możemy coś wspólnie naprawić? Itd. Powiedział, że się postara. Tak się starał, że w grudniu, przez przypadek - chciałam przyjść do niego na koncert do teatru, wyszło, że jednak o kogoś chodzi i że tam u niego w pracy jednak "ktoś" jest ale "on to wszystko pozałatwia, że to ze mną ma poważną relację a nie z nią, że z nią to takie nic i że nie chodzili ze sobą do łózka NA PEWNO!" Uwierzyłam. Pojechał ze mną na święta do mojej rodziny etc. Powiedziałam, że daje mu czas do końca stycznia, żeby to "pozałatwiał". No i tuż przed moim planowanym przyjściem do niego do pracy, na koncert 31 stycznia, po tym jak byliśmy razem na zakupach kiedy to bardzo się troszczył, żeby kupić mi dobre jedzenie - bardzo schudłam przez stres -  zaraz po tych zakupach, dostała od niego kolejny list - wyjął go z koszuli w kuchni i powiedział "przeczytaj". No to przeczytałam list, w którym pisał jak bardzo on jest w niej zakochany a ona w nim i że nigdy dotąd się tak nie czuł, nigdy nie był taki szczęśliwy..... Zaczęłam krzyczeć, wyzywać go i płakać. Spakowałam się i pojechałam do koleżanki na cały weekend - był piątek wieczór. W weekend skontaktowałam się z jego kolegą z pracy, który opowiedział mi o tej dziewczynie i moim - byłym już w tej chwili - partnerze. Powiedział, że myślał, że my już nie jesteśmy razem, bo oni romansują w pracy i na wyjazdach teatru - ona je organizuje. Nogi się pode mną załamały. Tyle wspólnych lat, tyle energii, układało nam się, raz lepiej, raz gorzej, nigdy nic nie mówił tzn, że coś mu nie odpowiada. Po tym koszmarnym weekendzie powiedziałam mu, że wszystkiego się dowiedziałam od kogoś z jego pracy i że mnie okłamywał od sierpnia itd... Popłakał się i powiedział żebyśmy poszli na terapię par - wcześniej ją proponowałam ale się opierał a teraz nagle "zobaczył we mnie człowieka i jak bardzo mnie zranił" Oczywiście nic z tego nie wyszło - byliśmy 2 razy, on musiał zakończyć tamten związek - wymóg terapeutki - i wtedy "zdał sobie sprawę, że nie może przestać o niej myśleć..." I powiedział też na 1 sesji, że w końcu jej o mnie powiedział bo wcześniej o tym nie rozmawiali - tzn on nie mówił a ona nie pytała, chodząc z nim do łóżka na wyjazdach przez 5 miesięcy.... Ja muszę mieszkać z nim, ze względów finansowych do wakacji, musi mi też zwrócić pieniądze. Ja jestem tzn powinnam być w najszczęśliwszym okresie swojego życia - w zeszłym roku nareszcie zaczęłam robić to o czym marzyłam od lat, zaczęłam widzieć spełnienie w życiu zawodowym i wtedy takie coś.. Nie wiedziałam, że osoba, której ufałam może tak bardzo zawieść, zranić, potraktować mnie jak przedmiot do wymiany. Straszne. Piszę, bo proszę was o radę, jak przetrwać ten czas do wyprowadzki? On się zachowuje dziwnie, troszczy się czy jem, robi zakupy etc.. Nie umawia się z nią poza pracą. O co w tym całym gównie chodzi to ja nie wiem. Wiem tylko, że muszę jakoś wytrzymać i nie zwariować. Mam 36 lat i nie widzę, na ten moment, nic pozytywnego przed sobą. Czy to przejdzie? Czy będąc tak przejechanym można wejść jeszcze kiedyś w związek? No i jak wytrzymać pod jednym dachem ponad 3 miesiące? Kiedy serce nadal mówi co innego niż głowa - choć to głowy się słucham, pomimo, że strasznie boli. Pomożecie? Z góry wam dziękuję.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak wyjść z tej sytuacji i nie oszaleć?
poly napisał/a:

On się zachowuje dziwnie, troszczy się czy jem, robi zakupy etc.. Nie umawia się z nią poza pracą. O co w tym całym gównie chodzi to ja nie wiem. Wiem tylko, że muszę jakoś wytrzymać i nie zwariować. Mam 36 lat i nie widzę, na ten moment, nic pozytywnego przed sobą. Czy to przejdzie? Czy będąc tak przejechanym można wejść jeszcze kiedyś w związek? No i jak wytrzymać pod jednym dachem ponad 3 miesiące? Kiedy serce nadal mówi co innego niż głowa - choć to głowy się słucham, pomimo, że strasznie boli. Pomożecie? Z góry wam dziękuję.

Troska wynika z nieczystego sumienia i potrzeby zrekompensowania Ci krzywdy. Czymś takim niczego nie zrekompensuje, ale chociaż takie coś, taka forma pomocy, jest mu potrzebna, żeby móc spojrzeć w lustro. Ostatnim draniem nie jest jak widać, ale właśnie przez te skrupuły i słabość skrzywdził Cię jeszcze bardziej, niż gdyby powiedział wcześniej, że to koniec. Ta chwiejność, kolejne listy, poddawanie się sugestiom wbrew własnej woli świadczą jak niestabilny ma charakter. Nie rób sobie żadnych nadziei, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.

Szkoda, że musisz zostać tak długo w tym samym mieszkaniu. Rozumiem, że wynika to z Twoich problemów finansowych? Na Twoim miejscu nie czekałabym na spłatę długu, który u Ciebie zaciągnął. Jeżeli chce oczyścić sobie sumienie, niech jak najszybciej zwróci pieniądze, choćby zaciągając kredyt. Ty jak najszybciej się wyprowadź, bo w obecnej chwili wzajemnie się torturujecie mieszkając razem. On nie będzie chciał zaczynać od nowa, ale będzie miał kompulsywną potrzebę zrekompensowania. Ty z kolei sama wiesz jakimi uczuciami pałasz do niego teraz za tę sytuację...

3

Odp: Jak wyjść z tej sytuacji i nie oszaleć?

Dziękuję za radę, nie robię już sobie nadziei, wiem że jest bardzo niestabilny emocjonalnie a ja żyłabym dalej w kłamstwie.

4

Odp: Jak wyjść z tej sytuacji i nie oszaleć?

Strasznie Ci współczuję, wiem jakie to uczucie.  Miałam trochę podobna sytuacje 6 lat temu. Mój partner po 10 latach bycia razem zakochał się w koleżance z pracy.
Na początku myślałam, że oszaleje. Byłam bardzo zraniona, rozczarowana i nie mogłam się odnaleźć.  My również mieszkaliśmy nadal razem i pierwsze tygodnie były bardzo trudne. Nienawidziłam go.
Nie przypuszczałam, że to uczucie się zmieni. Po jakimś czasie zaczęłam godzić się z myślą,  że nie to nie "ten jedyny" dla mnie. Zaczęłam akceptować i rozumieć,  że to nie jest coś co on zaplanował z premedytacją.  Ze jest zakochany i nieszczęśliwy przez to co mi zrobił.
Brzmi niewiarygodnie, ale obecnie jesteśmy może nie po przyjaciółmi, ale bardzo bliskimi kolegami i wspieramy się.
Czas leczy rany. Życzę Ci dużo siły,  będziesz jej na początku bardzo potrzebować.

5

Odp: Jak wyjść z tej sytuacji i nie oszaleć?

też znam to uczucie , na siłę nie możemy nikogo zatrzymać  , tkwić w związku  bo się jest , bo wspólne wydatki , bo przyzwyczajenia  .....  nie tak się nie da ,
za miłość się nie każe ! , facet ciągnął na dwóch liniach frontu, nie potrafił porozmawiać  z Tobą szczerze tylko liścik dał do przeczytania , dupek do potęgi !
współczuję ze musisz przebywać w jego mieszkaniu , spróbuj poszukać jakiegoś lokum

6

Odp: Jak wyjść z tej sytuacji i nie oszaleć?

Dziękuję za wasze odpowiedzi. Jedna z was napisała o zrozumieniu, wybaczeniu. Ja na tym etapie nie jestem, nie potrafię zrozumieć takiego kłamania i tak na prawdę strasznego tchórzostwa, mydlenia mi oczu przez pół roku. Nie rozumiem też tej kobiety, która godzi się na sytuację, że ma romans z kolegą z pracy i nie zadaje pytań, nie stawia warunków.... On mi powiedział np. cyt:"mieszkaj ile chcesz" To ja określiłam wszystkie daty i warunki rozstania, dla niego to chyba za trudne... To zajmie czas, wiem, ale stanę na nogi. Dziękuję wam raz jeszcze, to dodaje otuchy kiedy mówicie, że i wam się podobna historia przydarzyła, wiem, że nie jestem sama.

7

Odp: Jak wyjść z tej sytuacji i nie oszaleć?

Poly, naprawdę nie jesteś sama, ja też to przeżyłam, po 13 latach związku odkryłam, że partner zdradza mnie emocjonalnie z naszą wspólną koleżanką. Bolało jak skurczybyk, myślę, że lepiej bym zniosła zwykły seksualny skok w bok niż zdradę emocjonalną, więc myślę, że potrafię się wczuć w Twoją aktualną sytuację.  Zabrało mi dużo czasu poukładanie siebie od nowa, a pomogło mi odseparowanie się od byłego partnera (nie rozmawiam z nim o niczym z wyjątkiem wspólnych dzieci i to w sytuacjach kryzysowych), (on się na szczęście dla mnie wyprowadził, a ja zmieniłam pracę, żeby nie pracować razem z nim) i opisywanie swoich emocji w dzienniku, co było dla mnie formą terapii. Odbyłam też kilka sesji z psychoterapeutką.
Ale przede wszystkim daj czasowi czas, trudno wymagac od Ciebie, żebys mu wybaczyła z dnia na dzień, więc nie wymagaj tego od siebie, najpierw jest czas na żal, gniew, smutek, nawet epizody depresyjne, a dopiero potem na pogodzenie się z losem.  To wszystko wymaga czasu, etapy mogą się mieszać ze sobą, możesz czuć się pogodzona z losem, by za chwilę wrócił gniew pomieszany ze smutkiem, ale jeśli będziesz pracować nad sobą, na pewno wyjdziesz z tego stanu. Powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki!

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak wyjść z tej sytuacji i nie oszaleć?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024