hej dziewczyny ![]()
piszę bo sytuacja w jakiej się znalazłam zaczęła mnie przerastać od roku jestem w związku z moim M on ma syna z poprzedniego nie formalnego związku od 6 miesięcy mieszkamy razem ja on i jego synek który teraz ma 3 lata sytuacja niby normalna ale jedt i drugie dno moje życie zmieniło się o 180 stopni byłam na to przygotowana ale nie spodziewałam się że będzie tak jak jest teraz tzn. ja wychowuję dziecko bo mój M pracuje do późna sama też pracuję w we własnej firmie najczęściej w biurze w domu mały jest bardzo wymagającym trudnym dzieckiem wszelkie obowiązki związane z nim spadły na mnie... ciąglę wysłuchuję tylko pretensji że nie wolno mi karcić małego bo nie jestem jego mamą ( to najczęściej matka mojego chłopaka) no własnie matka... mój facet nie chce pozbawić praw rodzicielskich swojej byłej ona siedzi sobie za granicą i dzwoni raz na tydzień ( nie ma zamiaru wrócić) matka mojego faceta twierdzi że ona przecież jest matką to logiczne że wyjechała żeby zarobić tyle żeona nie łozy na dziecko nie utrzymuje go. Więc skoro ona jest matką on ojcem to do jasnej ciasnej pytam się kim ja jestem? nie mam czasu dla siebie matka mojego nie chce pomóc słyszę tylko że jakbym miała swoje dziecko to musiałabym sobie poradzić i męczy mnie psychicznie gadanie że jak urodzę swoje dziecko to nie będę już kochać małego że będę poświęcać czas jak ona to powiedziała "swojemu bachorowi " nie wiem co mam robić kocham jednego i drugiego ale mam dość czasem czuję się winna jakbym to ja była matką która nie chce swojej pociechy może wy mi coś doradzicie ?
Bardzo trudna sytuacja. Wydaję mi się , że będąc w związku otrzymałaś jeszcze dodatkowy prezent w postaci dziecka. To jest nierozerwalny komplet. Musisz chyba pogodzić się z tą sytuacją , albo odejść. Matka tego dziecka jest bezczelna i nie powinna nigdzie wyjeżdżać, tylko opiekować się swoim dzieckiem! 3 latek wymaga matki.Ja bym bardzo poważnie z nią porozmawiała co myślisz, na ten temat.
rozmowy nic nie dają ona jest matką i tyle i wróci i będzie z dzieckiem za x lat... mój facet mówi to samo co ona szczerze nie mam już siły do tego
Wez Ty wyjedz za granice.A oni niech sobie radza sami.
Ona majac dziecko mogla to zrobic, to Ty mozesz wyjechac tym bardziej.
Oni oboje najzwyczajniej Cię wykorzystują.
Odeszłabym na Twoim miejscu - tylko małego żal - rodzice beznadziejni, każdy chce się go pozbyć jak najszybciej... ech.
Jak dla mnie to Twój facet znalazł sobie niańkę do dziecka, albo Ty dałaś się nią zrobić. Nie gódź się na to.
7 2016-02-20 14:15:07 Ostatnio edytowany przez blimka (2016-02-20 14:15:52)
A jakie macie plany na przyszłość? Twój partner coś wspomina?
A jakie macie plany na przyszłość? Twój partner coś wspomina?
pobieramy się za 3 miesiące
No to znalazł sobie zastępczą "mamkę".
Zastanów się, czy chcesz się w to pakować?
blimka napisał/a:A jakie macie plany na przyszłość? Twój partner coś wspomina?
pobieramy się za 3 miesiące
A jakie on ma kontakty ze swoją byłą partnerką?
sweet.little, Twój partner wykorzystuje Cię bez skrupułów, a Ty w imię miłości dajesz się.
Twoja dobroć i poświęcenie przez nikogo nie są doceniane i nie będą.
Czy spróbowałaś kiedyś postawić się i zażądać sprawiedliwego podziału obowiązku wychowawczego (Ty nie masz żadnego)?
Masz przeciwko sobie matkę dziecka (która powinna być Ci wdzięczna), teściową (która Twoje przyszłe dziecko już teraz nazywa bachorem!, co nie rokuje dobrze na przyszłość), swojego partnera, który nie staje w Twojej obronie, tylko sprzyja byłej dziewczynie i matce, a w przyszłości, gdy matka wróci do kraju, to i dziecko stanie okoniem.
Jest prawie pewne, że gdy tamta wróci, zacznie mieszać w Waszym związku.
Biorąc pod uwagę brak stanowczej postawy Twojego narzeczonego (broni jej, nie wymaga łożenia na dziecko, nie podejmuje żadnych kroków, aby prawnie ograniczyć jej władzę rodzicielską), no i wykorzystuje Cię do bólu, wchodzisz w bardzo ryzykowny dla siebie układ.
Jak możesz pracować (nawet w domu) jednocześnie zajmując się 3-latkiem? Ten fakt z pewnością odbija się na Twojej pracy.
Nie dbasz o siebie i pamiętaj, kto ma miękkie serce, musi mieć twardy tyłek. Ślub, to nie szczyt szczęścia, czekają cię ciężkie chwile i smutne jest to, że sama sobie to robisz.
Spróbuj jeszcze przed ślubem uregulować sprawy opieki nad dzieckiem.
Zaproponuj narzeczonemu wynajęcie opiekunki (masz argument - pracujesz) oraz ewentualną pomoc jego matki. Ty ze swojej strony też możesz POMÓC, tak, dokładnie pomóc, a nie brać na swoje barki całość opieki nad JEGO dzieckiem. Uwierz, nikt Ci za to nie podziękuje.
Poczekaj na jego reakcję, będziesz miała szansę dowiedzieć się, jak silna jest jego miłość do Ciebie (powinien Cię zrozumieć), a na ile to tylko wygoda, chyba, że się boisz.
sweet.little poczytaj sobie temat "Być drugą i macochą" w dziale psychologia.
Dziekuje za podpowiedzi dzis czka mnie dluga rozmowa
daj znać co ustaliliście.
Wyprowadzilam się oddalam pierścionek zaręczynowy niby ustaliliśmy ze wynajmiemy opiekunkę ze będzie mniej pracowal ojcem jest dobrym poświęca malemu wolny czas jest dla niego kochany w przeciwieństwie do mnie nie po to meczylam się na studiach żeby teraz robic za sluzaca kocham go ale dluzej tego nie zniosę to byla moja decyzja on nie chce pozbawić bylej praw rodzicielskich dalam mu miesiąc nie odbieram telefonów nie odpisuje na wiadomości mam masę projektów do zrealizowania tak to wygląda
I tak trzymaj.
Jesteś bardzo mądrą kobietą.
Nie daj sobą orać.