Trudna sytuacja z matką mojego męża. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Trudna sytuacja z matką mojego męża.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Trudna sytuacja z matką mojego męża.

Witajcie Dziewczyny, mam do Was gorącą prośbę, abyście udzieliły mi rady, bo czuję się już pogubiona. Otóż, jestem w 5 miesiącu ciąży. Kilka miesięcy temu (jeszcze przed momentem, gdy dowiedziałam się o ciąży) z mężem zaplanowaliśmy podróż poza granice naszego kraju - do jego mamy. Wtedy jej relacje i moje były jeszcze hmm... powiedzmy neutralne. W ostatnich miesiącach przeżyłam wiele stresów z jej strony. Z mężem pobraliśmy się kilkanaście tygodni temu - w 3 miesiące po tym jak tylko dowiedzieliśmy się, że spodziewamy się dziecka. Jego matka wyjechała zostawiając mu na głowie niepełnoletnie jeszcze wtedy rodzeństwo. Miała ciężkie życie, a ja starałam się jakoś sobie to wszystko tłumaczyć. Wyjeżdża - bo ma nowego partnera, może chciałaby w końcu, aby żyło jej się lepiej. Nie rozumiałam tego, bo która matka pozostawiłaby dzieci najstarszemu dziecku pod opieką. Pod dosłowną opieką - bo z czasem okazało się, że Witajcie Dziewczyny, mam do Was gorącą prośbę, abyście udzieliły mi rady, bo czuję się już pogubiona. Otóż, jestem w 5 miesiącu ciąży. Kilka miesięcy temu (jeszcze przed momentem, gdy dowiedziałam się o ciąży) z mężem zaplanowaliśmy podróż poza granice naszego kraju - do jego mamy. Wtedy jej relacje i moje były jeszcze hmm... powiedzmy neutralne. W ostatnich miesiącach przeżyłam wiele stresów z jej strony. Z mężem pobraliśmy się kilkanaście tygodni temu - w 3 miesiące po tym jak tylko dowiedzieliśmy się, że spodziewamy się dziecka. Jego matka wyjechała zostawiając mu na głowie niepełnoletnie jeszcze wtedy rodzeństwo. Wcześniej miała ciężkie życie, a ja starałam się jakoś sobie to wszystko tłumaczyć. Wyjeżdża - bo ma nowego partnera, może chciałaby w końcu, aby żyło jej się lepiej. Nie rozumiałam tego, bo która matka pozostawiłaby dzieci najstarszemu dziecku pod opieką. Pod dosłowną opieką - bo z czasem okazało się, że mój mąż opłaca wszystko – od rachunków za mieszkanie po jedzenie i resztę rzeczy. Matka zostawiła mu na głowie wszystko kompletnie nie pomagając finansowo. A z tego ile jest mi wiadomo naprawdę jej poziom życia uległ zmianie – skoczył wręcz o kilka poziomów do góry – widziałam zdjęcia z egzotycznych wycieczek, ona nawet nie przypomina siebie – tej siebie, którą poznałam i którą zapamiętałam jak szarą, cichą kobietę zmęczoną życiem. Ja pomagałam jak mogłam – aby nastolatkowie mieli co jeść – gotowałam, niedzielne obiady podrzucała moja mama, która sama doszła do wniosku, że pomoże mnie i mężowi w tej sytuacji. Nigdy nie usłyszałam słowa dziękuję. Jedynie mąż cały czas docenia pomoc moją i teściowej. Dbamy we dwie o całą trójkę jak możemy, ale ile to wszystko jest warte…. Sama już nie wiem. Mama męża na nasz ślub nie przyjechała – usłyszałam, że nie będzie jej na pewno, że ślub cywilny to tylko papier…. Od tamtego momentu, czuję dystans w naszych relacjach. Bardzo zabolały mnie te słowa, to podejście. Gdy dzwoni już nie prosi mnie do telefonu, rozmawia z mężem, czasem nawet podobno spyta jak się czuję i jest bardzo miła. Trudno jest mi w to wszystko uwierzyć. Pojawia się też pytanie – co z tym wyjazdem do niej. Boję się jechać. Nigdy nie leciałam samolotem, nie wiem jak zareaguję na zmianę ciśnień. Boję się pobytu w obcym kraju, wiedząc, że pod sercem noszę maleńką jeszcze córeczkę. W głowie mam najczarniejsze scenariusze. Może dlatego, że sam wyjazd do tych ludzi to ogromna dawka stresu dla mnie. Ślub kościelny planujemy na rok po narodzinach Małej. Większość rzeczy jednak opłaciliśmy i zarezerwowaliśmy. Wszystko z pieniędzy moich rodziców i męża. Ona nawet nie zapytała nigdy o to jak mogłaby pomóc, nie zna moich rodziców. Pytałam męża o to, czy nie zechciałaby ich poznać, ale on mówi, że nie pyta go w ogóle o wesele, o nic, prosił, abym nie pytała go nawet o to, bo jego samego już trochę to denerwuje i nie wie co ma mi powiedzieć. Ja z nią tematu podejmować nie chcę – nie chcę się narzucać, wierzcie mi. Jest jeszcze kwestia mieszkania po narodzinach dziecka – zaproponowali, abyśmy zamieszkali w jej mieszkaniu i jej partnera – mielibyśmy oprócz opłat za mieszkanie płacić im wynajem. Miesza mi się już od tego wszystkiego w głowie. Ja od nikogo niczego nie oczekuję. Zastanawiam się tylko, czy nie lepiej będzie wynająć inne mieszkanie u obcych ludzi…. No i ten lot… Spędza mi to wszystko sen z powiek. Dziękuję i pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudna sytuacja z matką mojego męża.
niebieska198 napisał/a:

Witajcie Dziewczyny, mam do Was gorącą prośbę, abyście udzieliły mi rady, bo czuję się już pogubiona. Otóż, jestem w 5 miesiącu ciąży. Kilka miesięcy temu (jeszcze przed momentem, gdy dowiedziałam się o ciąży) z mężem zaplanowaliśmy podróż poza granice naszego kraju - do jego mamy. Wtedy jej relacje i moje były jeszcze hmm... powiedzmy neutralne. W ostatnich miesiącach przeżyłam wiele stresów z jej strony. Z mężem pobraliśmy się kilkanaście tygodni temu - w 3 miesiące po tym jak tylko dowiedzieliśmy się, że spodziewamy się dziecka. Jego matka wyjechała zostawiając mu na głowie niepełnoletnie jeszcze wtedy rodzeństwo. Miała ciężkie życie, a ja starałam się jakoś sobie to wszystko tłumaczyć. Wyjeżdża - bo ma nowego partnera, może chciałaby w końcu, aby żyło jej się lepiej. Nie rozumiałam tego, bo która matka pozostawiłaby dzieci najstarszemu dziecku pod opieką. Pod dosłowną opieką - bo z czasem okazało się, że Witajcie Dziewczyny, mam do Was gorącą prośbę, abyście udzieliły mi rady, bo czuję się już pogubiona. Otóż, jestem w 5 miesiącu ciąży. Kilka miesięcy temu (jeszcze przed momentem, gdy dowiedziałam się o ciąży) z mężem zaplanowaliśmy podróż poza granice naszego kraju - do jego mamy. Wtedy jej relacje i moje były jeszcze hmm... powiedzmy neutralne. W ostatnich miesiącach przeżyłam wiele stresów z jej strony. Z mężem pobraliśmy się kilkanaście tygodni temu - w 3 miesiące po tym jak tylko dowiedzieliśmy się, że spodziewamy się dziecka. Jego matka wyjechała zostawiając mu na głowie niepełnoletnie jeszcze wtedy rodzeństwo. Wcześniej miała ciężkie życie, a ja starałam się jakoś sobie to wszystko tłumaczyć. Wyjeżdża - bo ma nowego partnera, może chciałaby w końcu, aby żyło jej się lepiej. Nie rozumiałam tego, bo która matka pozostawiłaby dzieci najstarszemu dziecku pod opieką. Pod dosłowną opieką - bo z czasem okazało się, że mój mąż opłaca wszystko – od rachunków za mieszkanie po jedzenie i resztę rzeczy. Matka zostawiła mu na głowie wszystko kompletnie nie pomagając finansowo. A z tego ile jest mi wiadomo naprawdę jej poziom życia uległ zmianie – skoczył wręcz o kilka poziomów do góry – widziałam zdjęcia z egzotycznych wycieczek, ona nawet nie przypomina siebie – tej siebie, którą poznałam i którą zapamiętałam jak szarą, cichą kobietę zmęczoną życiem. Ja pomagałam jak mogłam – aby nastolatkowie mieli co jeść – gotowałam, niedzielne obiady podrzucała moja mama, która sama doszła do wniosku, że pomoże mnie i mężowi w tej sytuacji. Nigdy nie usłyszałam słowa dziękuję. Jedynie mąż cały czas docenia pomoc moją i teściowej. Dbamy we dwie o całą trójkę jak możemy, ale ile to wszystko jest warte…. Sama już nie wiem. Mama męża na nasz ślub nie przyjechała – usłyszałam, że nie będzie jej na pewno, że ślub cywilny to tylko papier…. Od tamtego momentu, czuję dystans w naszych relacjach. Bardzo zabolały mnie te słowa, to podejście. Gdy dzwoni już nie prosi mnie do telefonu, rozmawia z mężem, czasem nawet podobno spyta jak się czuję i jest bardzo miła. Trudno jest mi w to wszystko uwierzyć. Pojawia się też pytanie – co z tym wyjazdem do niej. Boję się jechać. Nigdy nie leciałam samolotem, nie wiem jak zareaguję na zmianę ciśnień. Boję się pobytu w obcym kraju, wiedząc, że pod sercem noszę maleńką jeszcze córeczkę. W głowie mam najczarniejsze scenariusze. Może dlatego, że sam wyjazd do tych ludzi to ogromna dawka stresu dla mnie. Ślub kościelny planujemy na rok po narodzinach Małej. Większość rzeczy jednak opłaciliśmy i zarezerwowaliśmy. Wszystko z pieniędzy moich rodziców i męża. Ona nawet nie zapytała nigdy o to jak mogłaby pomóc, nie zna moich rodziców. Pytałam męża o to, czy nie zechciałaby ich poznać, ale on mówi, że nie pyta go w ogóle o wesele, o nic, prosił, abym nie pytała go nawet o to, bo jego samego już trochę to denerwuje i nie wie co ma mi powiedzieć. Ja z nią tematu podejmować nie chcę – nie chcę się narzucać, wierzcie mi. Jest jeszcze kwestia mieszkania po narodzinach dziecka – zaproponowali, abyśmy zamieszkali w jej mieszkaniu i jej partnera – mielibyśmy oprócz opłat za mieszkanie płacić im wynajem. Miesza mi się już od tego wszystkiego w głowie. Ja od nikogo niczego nie oczekuję. Zastanawiam się tylko, czy nie lepiej będzie wynająć inne mieszkanie u obcych ludzi…. No i ten lot… Spędza mi to wszystko sen z powiek. Dziękuję i pozdrawiam.

ale namotałaś ,to znaczy masz mozliwosc zamieszkania w nowym miejscu,pracy ??
a co z tym rodzeństwem,dorosło i jest u matki,czyli twojej teściowej?

3

Odp: Trudna sytuacja z matką mojego męża.

Autorko, jesteś w ciąży i możesz po prostu powiedzieć, że nie lecicie, dopóki nie urodzisz  i dziecko nie będzie miało np.2 m-cy. Z tego, co opisałaś, to matka męża zachowuje się niepoważnie i nieodpowiedzialnie. Porozmawiaj z mężem, odłóżcie lot na dogodną chwilę, teraz nie wolno ci się stresować dla dobra waszego dziecka i twojego, na pewno zrozumie.

4

Odp: Trudna sytuacja z matką mojego męża.
LUSILJU napisał/a:

ale namotałaś ,to znaczy masz mozliwosc zamieszkania w nowym miejscu,pracy ??
a co z tym rodzeństwem,dorosło i jest u matki,czyli twojej teściowej?

LUSILJU być może zamotałam trochę, pisałam w nerwach i pośpiechu jednocześnie. Ja i mąż wyjeżdżać nie chcemy za granicę na stałe. Ten planowany wyjazd miał być na 2 tygodnie. A rodzeństwo - jeden osiągnął w tym czasie pełnoletność, drugi nawet znalazł "na poważnie" dziewczynę, z którą chce zamieszkać - ma 20 lat.
Chłopaki są z nami... póki co, trwać to wszystko jednak długo nie może - ja z brzuchem, mąż i jeszcze dwój chłopaków... Nic zrozumienia ze strony teściowej... Nic, a nic... I stąd moja przykrość co do tej sytuacji...

5

Odp: Trudna sytuacja z matką mojego męża.
niebieska198 napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

ale namotałaś ,to znaczy masz mozliwosc zamieszkania w nowym miejscu,pracy ??
a co z tym rodzeństwem,dorosło i jest u matki,czyli twojej teściowej?

LUSILJU być może zamotałam trochę, pisałam w nerwach i pośpiechu jednocześnie. Ja i mąż wyjeżdżać nie chcemy za granicę na stałe. Ten planowany wyjazd miał być na 2 tygodnie. A rodzeństwo - jeden osiągnął w tym czasie pełnoletność, drugi nawet znalazł "na poważnie" dziewczynę, z którą chce zamieszkać - ma 20 lat.
Chłopaki są z nami... póki co, trwać to wszystko jednak długo nie może - ja z brzuchem, mąż i jeszcze dwój chłopaków... Nic zrozumienia ze strony teściowej... Nic, a nic... I stąd moja przykrość co do tej sytuacji...

no to ma byc wyjazd w odwiedziny,a o co chodzi z tym wynajmowaniem od teściowej pokoju czy domu? Czyli macie zaplacic za noclegi u niej?
wymiękam jak takie cuda czytam...

przecież jak nie masz ochoty jechac tzn lecieć to nie musisz,bez przesady jestes w ciąży masz prawo nie chciec,co do lotu to nie ma sie czego bać ,latałam i w ciąży i z niemowlakiem,wiadomo ze dla kogoś kto nie latał pierwszy raz w ciąży moze byc dodatkowo stresujący,nie zmuszaj sie ,nic nie musisz

6

Odp: Trudna sytuacja z matką mojego męża.

Jeśli to tylko odwiedziny, to przecież możesz lecieć. Chyba że naprawdę nie chcesz.
Ja pewnie poleciałabym, gdyby mojemu mężowi strasznie zależało by zobaczyć swoją mamę (machnęłabym ręką wtedy na to co ja o niej myślę).

7 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-03-17 21:25:18)

Odp: Trudna sytuacja z matką mojego męża.

Niebieska

Taka wycieczka w końcówce ciąży to moim zdaniem trochę dziwny pomysł.

Co do propozycji zamieszkania w ich mieszkaniu to potraktujcie to po prostu jako jedną z wielu ofert, jeśli będzie atrakcyjna, to czemu nie? Z tego co piszesz najazdy teściowej raczej Ci nie grożą.

A teraz gdzie mieszkacie właściwie?

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Trudna sytuacja z matką mojego męża.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024