Proszę was o radę. ponieważ nie wiem już, co z tym wszystkim robić. Poznałam chłopaka latem. Jest to związek na odległość, rzadko się spotykamy, ponieważ on mieszka jeszcze z rodzicami, pracuje w stoczni i studiuje w Szczecinie. Ja tego mu nie wypominam, sama mieszkam z rodzicami ale próbuję mu przemówić do rozsądku, że nie potrzebuję inżyniera tylko jego wolnego czasu. Jest zapatrzony na "plany na jutro" podczas gdy Ja, po doświadczeniach z poprzednich związków, tego od niego nie oczekuję i żyje dniem dzisiejszym. On ciągle patrzy na to że po studiach gdy zostanie inżynierem, będzie zarabiał więcej, ja jednak uważam że to tylko papierek i nic mu to nie da. Przez to gdy ja mam wolne w weekendy, on od piątku wieczorem do niedzieli po południu siedzi na tej swojej polibudzie. nie mam go wcale dla siebie, i nie mamy jak się spotkać bo mieszkamy 35 km od siebie, na domiar złego jak już się złapiemy na skype to ciągle marudzi jak mu z tym wszystkim ciężko. On nie był taki gdy go poznałam, był wesoły można było z nim o wszystkim porozmawiać, a teraz słucham ciągle jego rozkminy i jęczenia. Co robić w tej sytuacji, zależy mi na nim, on o mnie też myśli poważnie, przynajmniej mnie tak zapewnia. Ale jak tu się nie dusić w tym wszystkim skoro jego marudzenie mi też się udziela?
1 2015-11-05 17:38:14 Ostatnio edytowany przez ewelina.gosinska (2015-11-05 17:43:02)
Sądzę że prędzej czy później i tak się rozejdziecie. Jesteście zbyt różni, Ty żyjesz dniem dzisiejszym, on wybiega w przyszłość. Z tego tytułu ciągle będą kłótnie. Może między Wami jest tylko silna chemia i dlatego tak czujecie, ale charaktery chyba nie bardzo. Ciężko cokolwiek powiedzieć, to trudna sytuacja.
3 2015-11-05 17:54:30 Ostatnio edytowany przez Lady Siggy (2015-11-05 17:55:21)
Po pierwsze 35 km to nie związek na odległość.
Masz ambitnego faceta, który chce zdobyć wykształcenie i zapewnić Wam przyszłość. Jak można tego nie docenić, tylko jeszcze gadać, ze to tylko papier. Wszystko wymaga poświęcen, zdobycie wyksztalcenia i ustawienie się zawodowo tym bardziej.A Ty co robisz w wolnym czasie? Może masz go za dużo i sie po prostu nudzisz
I tu się mylisz, nie mam za dużo czasu. Po 8 godzinach w pracy udzielam korepetycji z niemieckiego od poniedziałku do piątku. w domu jestem między 18 a 20 a weekend jest dla mnie. Uważam że pieniądze nie są ważniejsze od szczęścia i nie można wszystkiego przeliczać na zyski, dlatego ja sama tak taktuję życie z dnia na dzień.
Ja tez uważam, ze szczęście jest ważniejsze, ale może wykształcenie da mu coś więcej, nie tylko szanse na wieksze zarobki. Ma ambicje, chce się uczyć, nie będzie przeciez studiowac wiecznie, a zjazdy nie sa w kazde weekendy. Chvialabys żeby rzucił wszystko i spędzał z Toba wszystkie wolne chwile? A za 20 lat sie obudził i stwierdził, ze żyjąc z dnia na dzień, nie jest inżynierem i robi cos czego nie lubi, tylko dlatego ze Ty nie możesz dziś poświęcić kilku weekendów i marudzisz