Hej,
mam dziwną sytuację. Jak zwykle robię sobie pod górkę.
Jestem trochę egoistką, niby nie szukam faceta ale ostatnio stwierdziłam, że szukam księcia na białym koniu. Wg mnie to mężczyzna powinien zabiegać ( może nie w 100%) o kobietę, ale kiedy wykazuje zainteresowanie - napisać, zadzwonić- nawet kiedy będzie strasznie strasznie zajęty swoimi sprawami, pracą itp.
Mam takiego kolegę- może powiem, że już miałam. Podobał mi się- ja mu też. Widziałam to od marca 2015. Dziwnie się czułam, bo nie należałam do tej grupy znajomych- byłam jakby nowa. Problem jest taki,że za każdym razem jak go widziałam on zwracał na mnie uwagę delikatnie, stawał się nieśmiały. Nie wiedziąłam o co chodzi, bo slyszałam o nim ploty, że jest bawidamkiem, sama widziałam jak z imprezy na imprezę przychodzi z nowymi dziewczynami. WIdziałam, że albo koledzy chcą mnie przed nim uchronić, albo nei chca aby coś między nami było.
Problem jest taki, że coś między nami było i od tej pory wszystko się popsuło. Ja myślałam, że ok zrobiliśmy to jak koledzy i będzie ok- ale później on zaczął zachowywać się dziwnie - tak że ja miałam ucisk w sercu, w klatce piersiowej- odwracał się ode mnie w towarzystwie, nie rozmawiał ze mną w ogóle jak z koleżanką. Nawte jesli juz ode mnie nic nie chciał- mógł zachowywać się 'normalnie'. A tak nie było. Odpyskiwał mi itp.
Wcześniej było zupełnie inaczej.
Teraz np w ogóle nie rozmawiamy. Jak obcy ludzie.
Dowiedziałam się od pewnej osoby, że to ja go olałam, odrzuciłam. Ale ja nie widziałam żadnych oznak zainteresowania innych niż tylko 1 rzeczą- on nawet ze mną później się nie spotkał, nie pogadał, mimo, że ja nalegałam- pisałam.
Dla mnie zachował się jak dupek. Teraz mnie poznaje ale jest kwas w towarzystwie. Niby nie ma, ale widzię, że jest. Na moich oczach z miesiąc temu pocałował się z jakąś koleżanką.
Mnie totalnie ignoruje.
Tak jakby albo osiągnął swój cel i nic nie chciał. Albo ja bym mu coś zrobiła i jego męska duma została urażona.
A co miałabym mu zrobić?
Po całej sytuacji on zniknął na jakieś 3 tygodnie- w tym czasie myślałam, że oszaleję. Płakałam, ale nie dawałam po sobie poznać, że coś jest nie tak. Później kiedy go widywałam- on np zaczynał ze mną rozmawiać, ale nie normalnie ,ale cały jakby na szpilkach, nerwowy. Nie wiem dlaczego. Zapraszał mnie do siebie wiele razy, wiele razy kiedy np był sam w domu, albo kiedy byli jego kumple- odmawiałam. Stwierdziłam, ze NIE BĘDĘ chodziła do niego bo pewnie albo chce znowu się bzykać albo jak by to wyglądało- jesli ma jakieś poważniejsze zamiary to by umówił się nawet ze mną na tą kawę albo herbatę , nie wiem obiad POZA DOMEM....
No i się nie doczekałam.
Teraz jest kwas.
Słyszę teraz opinię, że to ja zawiniłam, bo dostał ode mnie w 'policzek' odrzuceniem. Że on tak zawsze robi- że jest miły, że nie powinnam była tak reagować, ale spotykać się z nim u niego ze znajomymi- mogłam wrzucić na luz a nie być spięta i sobie coś myśleć. Mogłam inaczej zagrać a teraz on jest na mnie obrażony i nic się nie da zrobić.
Co możecie mi doradzić?
Czy da się jakoś zmienić tą sytuację?
Dla mnie definitywnym końcem znajomości był jego pocałunek z inną laską na moich oczach- zrobił to jakby z premedytacją.
Nie jestem księżniczką ,ale widze, że on jest jakby 'popularny ' w towarzystwie. To on zwykle zaprasza ludzi, ludzie go znają. I zastanawiam się czy on nie jest 'przyzwyczajony' do takiego traktowania. Laski np szczają na jego widok, podniecają się. Ta laska którą pocałował - była tak później podniecona że każdemu na imprezie mówiła, że on ją pocałował.
Nie ogarniam tej sytuacji.
On ma kolezanki, któe same zabierają go do kina. On chodzi do nich na trawę i chlanie. Tak jakby nie był przyzwyczajony do innego traktowania dziewczyn.
Nie wiem, może ja się nie znam. Może teraz dziewczyna powinna być kumpelką. A może trafiłam na dziwne towarzystwo?
Co mogę zrobić?
Czy ja mam z nim pogadać?
Minęło dość sporo czasu. Nie wiem sama jak będę reagować jak on gdzies się pojawi.
A mówię o nim, ponieważ wcześniej, przed całym zdarzeniem kiedy nawet w gronie znajomych słyszałam ploty, że on w stosunku do mnie jest inny, że nie ma 'maski' , że jest naturalny i normalny. I ludzie właśnie się dziwili dlaczego tak jest- a ja teraz się domyślam- zrzucił wtedy maskę bo mu się podobałam. I coś wydaje mi się, że cała otoczka popularności, cała otoczka towarzystwa , jakieś gadanie itp, zapraszanie do kumpli to wszystko popsuło. Wszystko było za szybko ![]()
Czy mam rację czy nie?
On na mnie działa strasznie, ja nie mogę przejść obok niego obojętnie. Ja też na niego działam, nawet jak widzmy się gdzies z oddali i tak widzę jego spojrzenia i jego jakieś zacięte grymasy. Wiem że chodzi o mnie- ale niewiem czy mam się przejmować czy żyć dalej i szukać kogoś innego. Ale dawno nikt tak na mnie nie działał. ....