witam. Bardzo proszę o wsparcie merytoryczne, wskazówki, rady..
Problem dotyczy kuzyna , aktualnie 30 letniego.
Mój kochany kuzyn, wychowywałam się z nim od małego. Jego mama, moja chrzestna, nie miała zbyt du,zo czasu dla syna, gdy,z kariera zawodowa, wyjazdy służbowe... tak minęło dzieciństwo kuzyna, zamiast z matką, to ze mną i moja rodziną.
Gdy kuzyn miał juz te 7 lat, czas do szkoły, wyjechali do drugiego miasta, jakoś się oswoił z nowa sytuacją. Z tego co pamiętam, to kuzyn zawsze pedancik, włosy na żel, drogie ubrania, markowe, drogie zabawki, miał wszystko o czym ja mogłam pomarzyć. Wakacje, obozy, szkoła muzyczna, fortepian, skrzypce.
W szkole podstawowej miał płacone za dobre oceny.
Gdy poszedł do gimnazjum, zaczęły się pierwsze problemy. Najpierw wąchanie kleju butapren, pierwsze fajki. gdy jego matka wyjeżdżała na szkolenia, to do domu zapraszał nieciekawe towarzystwo i upijali się tanim winem do nieprzytomności. Miał taki okres w zyciu, gdzie wszystko niszczył, meble pociął nożem, kanapę ze skóry tak samo, ( miał drogie rzeczy). Potem sam siebie zaczął ciąć żyletka. Ukrywał sie po piwnicach ( wagary) i dalej wąchał klej, chodził po cmentarzach, lasach, szkoda by tu wymieniać.. wracał do domu pijany, odurzony.
W gimnazjum także próbował popełnić samobójstwo, ale lekarze go odratowali.
Po tym incydencie został przewieziony do jakiegos zakładu na leczenie, ale dwa razy uciekł. Chwile było dobrze.
Matka go non stop krytykowała, płakała, nie dawała rady.
Jakis czas mieszkał u mnie, oddałam mu swój pokój, starałam się byc wsparciem. Ukończył szkołę wieczorowa, zdał maturę.
Mielismy duzo wieczorów, z tego co mówił, to tylko tyle, że chce tworzyć muzykę, nie chce pracować jak każdy człowiek. Twierdził, że nie nadaje się.
po roku zachorowała jego matka, zmarła. ZOstał sam.
Kuzyn wynajał mieszkanie, sam wyprowadził się od nas ( najbliższej rodziny) o 300 km dalej, by nikt nie miał nad nim kontroli. Tam wynajął mieszkanie, mieszka z lokatorami. jego towarzystwo to hm.. osoby grające, nagrywające, itp.. ubierające sie jak ludzie bezdomni.
Mi osobiście wstyd jest, jak kuzyn gdzieś idzie ze mną. Nieogolony, zapuszczony, ciuchy jak bezdomny, a najważniejsze o to mu we wszystkim chodzi.
uważa, że nie zasługuje na nic.
Gdy był u nas, w naszym mieście, zamieszkał na jakis miesiąc czasu w mieszkaniu u kuzyna. Byłam parę razy go odwiedzić. strasznie pił, same butelki po alkoholu były, wręcz przewracałam sie o nie.
Stało sie tak, że przepił to co matka mu zostawiła w spadku. wszystkie oszczędności.
Gdy wrocił znów do siebie, do swojego miasta, bez kasy, wiec wyjechał do Francji by zarobić.
PO tygodniu został tam brutalnie pobity, okradziony. Wrócił do Polski w gipsie. Rekonwalescencje spędził u mnie.
Znów był spokój, rozmowy, obiecał nie pić. A ja obiecałam mu pomóc oraz być z nim w jego smutku i niedoli.
Poszedł do psychologa , chodzi tam raz w tygodniu. Nie pije. ALe dp pracy nie pojdzie, bo po co. Nie chce, nie nadaje się. Wbił to sobie do głowy i koniec.
Czasem łapie dorywcze prace, ale co to jest, nic.. Najważniejsze w jego zyciu to muzyka, wiec idzie na rynek grać, a ludzie mu wrzucaja po złotówce. Z tego sie nie utrzyma.
Pomagam mu jak mogę, miesięcznie ok 500zł dostaje, oraz dwie paczki z jedzeniem. Dodatkowo nasza ciocia, także mu pomaga finansowo, nawet ost mówiła, że dała mu 800zł na jakieś nagrania. Tylko, że te nagrania sa do niczego, bo ta muzykę która on tworzy nie da się słuchać. Tosa dla mnie wyrzucone w błoto pieniadze. Kuzyn potem ma depresje, że kasy nie ma na zycie, bo wydał na nagranie. i tak w kółko..
Jestem z nim duchowo, ale już nie mogę , bo powoli dla mnie to jest wykorzystywanie.
Boję się, że jeśli postawię jakies warunki, to skończy się dramatem, piciem, a nawet samobójstwem. Nie wiem jak z nim gadać. Nie wiem co robić
Jesli ktoś może, prosze o wskazówki, jakiekolwiek, bo chyba teraz ja potrzebuję wsparcia duchowego.