-Boję się ludzi z mojej pracy, nie lubię ich, staram się być miła, ale mam w sobie takie coś co denerwuje innych... nie wiem co to i jak to zmienić, często słysze niemile uwagi nawet na błache sprawy. Dziewczyny są wyszczekane, a ja raczej nieśmiała introwertyczka.
-Nie chodze na imprezy, bo boję się pijanych ludzi
-unikam facetów,
-Boję się czasami wychodzić z domu, mam takie chore schizy, że coś mi sie stanie
-Boję się jeżdzic samochodem,wolę czasami zostawić go przed miastem i dalej jechac autobusem,co jest glupie, (jezdze juz kilka lat)
Ja się po prostu nie nadaje;(
A jaka jest Twoja mama? czy nie masz lęku zakodowanego ?? jaki masz stosunek do siebie samej? czy akceptujesz siebie i dobrze się czujesz w swojej skórze?
może tu tkwi problem/
hmm może nie trafiłaś w towarzystwo w pracy. Pamiętaj, to co dla innych postrzegane jest za wadę dla kogoś inneg o może zostać uznane za atut
Nie każdy lubi rozwydrzone dziewczyny
) gadające za plecami itd.Może masz jakieś zaniżone poczucie wartości. Kiedyś przeczytałam piękne zdanie, że lęk zabija miłość i że powinniśmy w życiu wybrać albo ścieżkę lęku albo miłości, a Ty którą podążasz? czyżbyś nie kochała siebie Droga autorko wątku? tak to odbieram. Może powinnaś poczuć się pewniej, dać sobie miłość a lęki znikną :0
Odpowiedz jest oczywista.Ty po prostu nie lubisz ludzi :-)
Odpowiedz jest oczywista.Ty po prostu nie lubisz ludzi :-)
gdyby nie lubiła to nie wsiadałaby w autobus ![]()
Nie da się polubić, pokochać kogoś , jeśli w stosunku do siebie tych uczuć brak.
-Boję się ludzi z mojej pracy, nie lubię ich, staram się być miła, ale mam w sobie takie coś co denerwuje innych... nie wiem co to i jak to zmienić, często słysze niemile uwagi nawet na błache sprawy. Dziewczyny są wyszczekane, a ja raczej nieśmiała introwertyczka.
Nie ma niczego złego w byciu nieśmiałą introwertyczką. Taką po prostu masz osobowość, a Twoje koleżanki z pracy mają inną. A na niemiłe uwagi reaguj - jeśli nie zrobiłaś nikomu żadnej krzywdy czy przykrości, nie ma powodu, byś miała akceptować fakt, że ktoś ma ochotę poprawić sobie samopoczucie w brzydki sposób, Twoim kosztem.
-Nie chodze na imprezy, bo boję się pijanych ludzi
W niechodzeniu na imprezy też nie ma niczego złego. Poza tym nie na każdej imprezie są pijani ludzie i alkohol lejący się strumieniem, można chodzić na kameralne "domówki" w towarzystwie osób niepijących bądź pijących niewiele i kulturalnie.
-Boję się czasami wychodzić z domu, mam takie chore schizy, że coś mi sie stanie
-Boję się jeżdzic samochodem,wolę czasami zostawić go przed miastem i dalej jechac autobusem,co jest glupie, (jezdze juz kilka lat)
Ja się po prostu nie nadaje;(
To nie będzie pewnie popularna opinia, ale... życie jest lękiem, tak po prostu jest. Boimy się wielu rzeczy, codziennie, tylko jedni boją się mniej, a inni bardziej (i tym drugim to po prostu bardziej utrudnia życie). Grunt, to postrzegać te stresujące sytuacje jako wyzwania, szanse na oswojenie lęku, poradzenie sobie z nim. Jest takie mądre powiedzenie: "życie zaczyna się poza strefą komfortu". Dopiero wychodząc z naszej osobistej strefy komfortu (czyli znanego, bezpiecznego otoczenia, które nas nie stresuje) możemy zacząć się rozwijać i stawać się lepszą, silniejszą wersją samego siebie. Dlatego nie przejmuj się tym, że się boisz wyjść z domu czy prowadzić samochód, czy czegokolwiek innego - zamiast tego zmuś się do zrobienia tych rzeczy i zobacz, co się stanie.