Przed 3 miesiącami rozpoczęłam pracę w firmie mojego wujka. Przedtem pracowałam w 3 innych firmach przez 4 lata także jak teraz w dziale marketingu. Nikt mi niczego nie ułatwiał. Tuż po studiach wujek ani myślał mie zatrudniać czy dać mi chociaż staż bezpłatny
Wszyscy, cała rodzin stwierdziła, że powinnam sama najpierw spróbować zdobyć doświadczenie i zmierzyć się z rynkiem pracy. Na początku - bardzo się bałam. Ale mieli rację udało się dostać staż, potem pracę i zdobyłam bardzo cenne doświadczenie. Sama. Bez niczyjej pomocy. Jestem i byłam z tego dumna. Teraz gdy mam 4 letnie doświadczenie i wyszłam za mąż, wujek zaproponował mi pracę u siebie. Nie dlatego że jej potrzebowałam. Miałam wtedy pracę. Po prostu jestem w tym w miarę dobra a u nich miejsce w dziale marketingu się właśnie zwolniło. Przyjęłam tę propozycję i tu zaczyna się mój koszmarek ... Na początku nic nie zauważyłam. Wszyscy pracownicy biurowi z którymi pracuję byli mili i chętnie mnie wdrażali. Przed dwoma miesiącami zaczęło się na dobre. Szeptanie po kątach. Jakieś docinki jak robimy coś i coś nie poszło " e co się martwisz przecież twój wujek cię nie wyleje " A od ludzi z zarządu jakieś takie pogardliwe spojrzenia jakby mi było brak kwalifikacji. Zaprzyjaźniłam sie z jedna dziewczyną z działu. Zakolegowałam. Zaprzyjaźniłam to za duże słowo i okazało się ,że chce podwyżkę i prosiła mnie przy jakiejś kawie w zawoalowany sposób ale jednak o to żebym pogadała z wujkiem i się za nią wstawiła
Jestem załamana. Nie sądziłam że to tak się wszystko poukłada. Czuję że jestem tu totalnie spalona tylko dlatego że mój wujek jest szefem
A on absolutnie mnie nie faworyzuje. Prawie się w firmie nie widujemy
Mijają trzy miesiące. Nie mam pojęcia co robić
Czy da się tą sytuację jakoś naprawić ? Co myślicie ? Czy da się tych ludzi przekonać że nie jest to żadna kariera po znajomościach ? Że jestem dobra w tym co robię ? Czy lepiej podziękować i szukać nowej pracy ?
1 2009-12-15 20:30:32 Ostatnio edytowany przez alessandra (2009-12-15 20:34:40)
Widzisz, moim zdaniem realia to jedno, a ludzkie wyobrażenie o tym to drugie. I tak, jak mamy względny wpływ na realia, tak nie mamy żadnego na to, co ludzie myślą, gadają i dopowiadają na różne tematy.
Są dwa rozwiązania. Pierwsze jest takie, że się zaprzesz i będziesz próbowała pokazać, że jesteś kompetentną pracowniczką. Powinnaś też jasno, choć nie agresywnie powiedzieć koleżance, że nie masz wpływu na decyzje kadrowe wujka i absolutnie nic nie możesz zrobić w jej interesie. Być może z czasem zrozumieją, że nie ma dla Ciebie taryfy ulgowej, a Ty sama nie postrzegasz siebie jako cwaniary, której wszystko wolno. Zbywaj ich docinki w stylu "Przecież wujek..." spokojnym tłumaczeniem "Właśnie dlatego się denerwuję, że wujek czy nie wujek, ciągle jestem w pracy i mogę zostać zwolniona tak jak każdy z Was". Postaraj się też nadrobić "społecznie" - zaoferuj pomoc i uśmiech, może zadzierzgnie się nić sympatii między Wami i ta sympatia wykruszy dawne uprzedzenia.
Może być jednak i tak, że choćbyś wyłaziła ze skóry "oni wiedzą lepiej". W takim wypadku rzeczywiście rozsądniej będzie podziękować za współpracę. Aczkolwiek uważam, że na zwalnianie się zawsze przyjdzie pora, a na tą chwilę powinnaś zrobić wszystko, co w Twojej mocy, żeby ułożyć sobie "życie" tam, gdzie obecnie pracujesz ![]()
Powodzenia!
Całkowicie zgadzam się w tej kwesti z yvette - myślę, że powinnaś przestać przejmować się tym co ludzie myślą i pokazać im, że wcale nie jesteś faworyzowana. Czas powinien pokazać swoje.
Nie rezygnuj z pracy, lepiej skup się na tym by jak najlepiej realizować swoje zadania.
4 2009-12-19 19:17:24 Ostatnio edytowany przez alessandra (2009-12-19 19:18:04)
Dzięki dziewczyny. Ja tez to tak widzę. W końcu czemuś jacy ludzie maja decydowac co mam robić zawodowo. Ja nikogo stad nie wygryzłam i nie czuję się na szczególnej pozycji. Po prostu mam dobry dojazd do domu i mogę wdrażać wiele pomysłów - gdzie w poprzedniej firmie leciało się standardami i nie miałam takich możliwości rozwoju. Stąd i dlatego tu przeszłam. Bo kasa taka sama w sumie. Dzięki za wsparcie. Upewniłam się, że trzeba walczyć ![]()