Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2009-12-15 12:57:01

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

W sumie piszę, by podzielić siemoimi odczuciami. Ciężko mi jest teraz żyć. Zacznę od początku.

Jestem kobietą i ze swoim mężczyzną jesteśmy już prawei 6 lat. Raz było gorzej, raz lepiej, jak w każdym związku. Ostatnio były te gorsze chwile. Cenię w związku rozmowę, a my przestaliśmy ze sobą tak często rozmawiać (On miał dużo problemów, o których nie potrafił rozmawiać, bo z natury jest bardzo skryty). Ostatnio dużo wyjeżdżał, rzadziej się widywaliśmy. jednego wieczoru poszłam na sptokanie do znajomego, pogadać, rozluźnić się. I podczas spotkania (nie wspomnę o alkoholu bo to nie jest żadna wymówka) wypłakałam mu się, że nie uklada mi się w związku, że mam mnóstwo problemów (straciłam pracę, nie miałam pieniędzy na życie, trochę głodowałam) i się zaczeliśmy, całowiać, przytulać itp. nie było sexu. A jak jego  casłowałam wyobrażałam sobie, że całuję swojego mężczyznę (rzadko ostatnio okazywaliśmy sobie uczucia). Po wszystkim jak najszybciej uciekłam. Płakałam cały następny dzień, miałam wyrzuty, niepodjerzewałam, że kiedykolwiek zdradzę. Rozmawiałam ze swoim znajomym i powiedziałam, że żałuję tego co się stało, że nie powinno do teog dojść. Znajomy ma zupelnie inne podjeście (on jest bardzo otwarty seksualnie, czyli jakieś trójkąty itp. poza tym sądzi, że jak ktoś potrzebuje bliskości i intymności to powinien korzystać z możliwości). Zerwałam z nim kontakt.

Mój mężczyzna tego samego dnia, gdy wrócił z podróży się widzieliśmy i opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami. Powiedziałam, jak się czuje itp. w jakiś sposób mi wybaczył, ale był wtedy trochę pod wpływem alkoholu. Później przez tydzień było w miarę normalnie, prowadziliśmy rozmowy itp. Gdy nagle powiedział, że chce trochę samotności i przestał się do mnie odzywać przez 2 tygodnie.  Później znów spotkania. Mówi mi, że jest mu ciężko z tym. Ja wiem, że jego to bardzo boli. Zdaję sobie z tego sprawę, co uczyniłam. Dziś się widzimy. Cudem udało mi się do niego dodzwonić, zazwyczaj wyłączał telefon. Wczoraj przez parę godzin w nocy stałam pod jego domem czekając na niego. Przez ten czas rozłąki wszystko sobie ułożyłam w miarę. Jeszcze mocniej go kocham. Przypomnialam sobie wszystkie nasze problemy, wszystkie te złe i dobre chwile. W trakcie całego związku oboje dojrzewaliśmy.

Teraz już wiem. Bardzo mocno go kocham. I wiem, że on mnie kocha. Chciałabym odbudować wszystko. Wiem, że juz nic nie będzie takie same. Wiem, że to JA zespułam wszystko, przez swoją głupotę. Silnie to przeżywam nawet straszne myśli przychodziły mi do głowy....Dziś powiem mu co przemyśłałam i tak, jak kiedyś on mnie błagał na kolanach bym mu przebaczyła jego zachowanie tak dziś ja padnę przed nim na kolana.  Nie widzę życia z nikim innym. On jest tym jedynym.

Nie wiem czemu ludzie czasami działają pod wpływem chwili bez namysłu.... Ludzie nie popełniajcie takich błędów. Czytamy różne historie i myślimy, że nigdy nas to nie spotka, że to nas nie dotyczy...nie bądźmy w życiu tacy pewni. Pilnujmy się, trzymajmy nasze prymitywne instynkty.

Teraz nie potrafię normalnie funkcjonować. Śpię po 3 godziny, prawie nic nie jem, wymiotuję z nerwów, nie mogę za nic się zabrać, ciągle myślę o nim piszę, że go kocham, dzwonię...Zrobiłabym teraz wyszystko dla niego....

Offline

 

#2 2009-12-15 13:13:27

Don Pedro
Przyjaciel Forum
Wiek: I'm a man, I'm not a child...
Zarejestrowany: 2009-08-26
Posty: 3130

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

anneczka111 napisał:

Nie wiem czemu ludzie czasami działają pod wpływem chwili bez namysłu.... Ludzie nie popełniajcie takich błędów. Czytamy różne historie i myślimy, że nigdy nas to nie spotka, że to nas nie dotyczy...nie bądźmy w życiu tacy pewni. Pilnujmy się, trzymajmy nasze prymitywne instynkty.

Jak byśmy wszystko wiedzieli, przewidzieli to co to za życie? Jaki byłby jego sens? Jak na dłoni widać, że po to przychodzimy na świat by wypełniać pewną misję, zadania. Błądzenie jest rzeczą ludzką, a emocje i fascynacje są naszym chlebem powszednim. Jeśli ich zabraknie stajemy się roślinami, chwastami. A fakt, że czasem chwile słabości sprowadzają nas na manowce to tylko dowód, że mamy się wciąż poznawać, wyciągać wnioski i w efekcie doskonalić.

anneczka - widocznie takie doświadczenie było w Twoim życiu potrzebne byś zrozumiała Kto i Co jest dla Ciebie najważniejsze. Czasami właśnie tak można się o tym przekonać. I tak zatrzymałaś się w porę, Twój znajomy tego nie zrobił i nie wiadomo co by było dalej gdyby nie Twoje opamiętanie...

Teraz tylko poskładajcie się na nowo i dalej idźcie przez życie razem. Powodzenia smile


One brunet man meets one redhead girl and kiss her sensual lips
One redhead girl take his hand and go together until the end…

Offline

 

#3 2009-12-15 13:31:55

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Don Pedro napisał:

Teraz tylko poskładajcie się na nowo i dalej idźcie przez życie razem. Powodzenia smile

Najgorsze jest to, że nie wiem czy on tego chce. Nie wiem, jak ja mam go przekonać?  Ja wiem, że mam tyle siły, by wszystko naprawić. Fakt czasami jest to takie przewrotne, że doceniamy coś dopiero jak to stracimy. Ta zdrada dała mi do zrozumienia kim dla mnie jest mój mężczyzna i jak ważny dla mnie jest. Tylko wiesz z jego strony po prostu zrobiłam najgorsze świństwo, zniszczyłam...

Napisałam mu list, który przypiełam do jego prezentów (urodziny i gwiazdka). Napisałam w nim, co czuję i że zawsze będę tylko na niego czekać.

Nie każdy jest tak tolerancyjny względem ułomności ludzkiej.

Na samym początku naszego związku zadalismy sobie hipotetyczne pytanie "co byś zrobił gdyby zdradziła ciebei druga osoba?". Ja powiedziałam, że zalezy od okoliczności i wielu zmiennych, on, że by nei wybaczył i się rozstał. Kurcze to było sześć lat temu i po tych latach musimy realnie zadać sobie to pytanie.

Offline

 

#4 2009-12-15 13:41:14

Don Pedro
Przyjaciel Forum
Wiek: I'm a man, I'm not a child...
Zarejestrowany: 2009-08-26
Posty: 3130

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Po pierwsze to było jednorazowe spotkanie ze znajomym i chwilowa słabość. Po drugie nie doszło do seksu. Po trzecie od razu powiedziałaś prawdę. Osądzasz się teraz dość ostro. W zasadzie dobrze, bo czujesz jak bardzo boli Cię to, że nadgryzłaś zaufanie partnera.
Ale to, że on kiedyś powiedział, że w przypadku zdrady będzie koniec nie oznacza, że tak myśli gdy realnie przychodzi mu się z tym zmierzyć. Jeśli Ciebie mocno kocha i widzi w Tobie kobietę odpowiedzialną (choćby za swoje czyny) i rozumiejącą swój błąd to będzie dobrze.

Paradoskalnie to może scalić Wasz związek. Tym bardziej, że on jako człowiek skryty mimo wszystko musi też rozumieć, że rozmowa jest podstawą. A tej między Wami brakowało. Rozmawiajcie więc teraz. Uda się smile


One brunet man meets one redhead girl and kiss her sensual lips
One redhead girl take his hand and go together until the end…

Offline

 

#5 2009-12-15 13:42:01

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 726

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Droga anneczko, tak masz racje, to co sie stalo jest straszne i juz nic nie bedzie takie samo. Cale szczescie, ze opamietalas sie w pore, ale samo to, ze posunelas sie tak daleko jest bardzo bolesne dla Twojego partnera. Jesli kochasz go tak jak piszesz i jego pewna jego uczuc, to zaden wstyd blagac o przebaczenie. Don Petro ma duzo racji, ale tylk do pewnego stopnia. Gdybysmy poddali sie naszym emocjom i fascynacja, stalibysmy sie podobni do zwierzat (bo to sa tylko ladniejsze okreslenia na poped i instynkt) Wlasnie po to mamy rozum, aby odrozniac dobro od zla, przewidywac, wyciagac wnioski nawet z cudzych bledow. Zgadza sie, ludzie bladza, ale zdrada jest mozliwie najgorszym sposobem okazania braku szacunku dla drugiej osoby, zabija w zwiazku cos wyjatkowego, powoduje, ze cos umiera i odchodzi na zawsze. Jeszcze raz powiem, walcz o ten zwiazek. Na tym zagubionym w popedzie seksualnym swiecie jest coraz mniej wartosciowych ludzi. Zycze Ci z czalego serca powodzenia w odbudowie Twojego zwiazku.

Offline

 

#6 2009-12-15 13:51:47

Don Pedro
Przyjaciel Forum
Wiek: I'm a man, I'm not a child...
Zarejestrowany: 2009-08-26
Posty: 3130

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

aga333 napisał:

Gdybysmy poddali sie naszym emocjom i fascynacja, stalibysmy sie podobni do zwierzat (bo to sa tylko ladniejsze okreslenia na poped i instynkt) Wlasnie po to mamy rozum, aby odrozniac dobro od zla, przewidywac, wyciagac wnioski nawet z cudzych bledow.

Wybacz ale nie zgadzam się, że "emocje i fascynacje" to tylko ładniejsze określenia na popęd i instynkt. Te ostatnie mogą sobie funkcjonować jedynie do zaspokojenia potrzeb seksualnych. A w tym przypadku jednak nie o to chodziło, prawda?


One brunet man meets one redhead girl and kiss her sensual lips
One redhead girl take his hand and go together until the end…

Offline

 

#7 2009-12-15 14:04:52

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Za jakieś 3-4 godziny przyjedzie do mnie. Oby tego spotkania nie odwołał.

On jest człowiekiem skrytym, nie potrafiącym się nikomu zwierzać (oprócz mnie, chociaż niekiedy i tego nie robił), słabym psychicznie. Najtrudniejsze jest to, że on może już nie chcieć ze mną być, dlatego że dla niego wszystko jest albo czarne albo białe. Każde nasze spotkanie (po zdradzie) kończyło się moim płaczem, przytulaniem, pieszczotami, niekiedy seksem. Chociaż częstotliwość tych spotkań gwałtownie spadła.


Bez względu na wszystko będę czekać. Choćby to miało trwać miesiącami. A jak zgodzi się na powrót to pozwolę, by znów wkradła sie nuda w nasz związek i skupie się bardziej na jego problemach. Nie dam się już zwierzać innym facetom.

Między nami było wiele spięć, bo pochodzimy z dwóch różnych światów. Ja z rodziny nie kochającej się, biednej, chorej.. on w miarę z normalnej tylko jego rodzice żyją trochę na odległość (praca). Zbyt wczesnie musiałam się usamodzielnic całkowicie i to rzutowało na nasz  związek. Utraciłam czas beztroski, a musiałam być od tamtej pory zawsze twarda. Chociaż w głębi nie jestem. Ta jego normalność dała mi poczucie bezpieczeństwa, że z nim stworzę dom, którego ja nie miałam.

Ten znajomy, z którym doszło do zdrady zawsze twierdził, że ja i on do sieibe nie pasujemy, że on jest dla mnie jeszcze dziecinny...ale co to za rada?

A On... kocham go... on ze mną przeżył jedne z najważniejszych momentów w moim życiu.

Offline

 

#8 2009-12-15 14:07:45

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 726

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

No sorry Don Pedro, ale jakby kazdy z nas mial sie pocieszac w chwilach niepowodzen domowych w ramionach kogos innego niz nasz partner, to swiat zamienilby sie jedna wielka orgie. Czy poczucie potrzeby bliskosci az tak bardzo rozni sie od potrzeby seksualnej? Moze sa tylko dwie rozne nazwy na to samo uczucie?

Offline

 

#9 2009-12-15 14:18:28

Don Pedro
Przyjaciel Forum
Wiek: I'm a man, I'm not a child...
Zarejestrowany: 2009-08-26
Posty: 3130

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

aga333 napisał:

No sorry Don Pedro, ale jakby kazdy z nas mial sie pocieszac w chwilach niepowodzen domowych w ramionach kogos innego niz nasz partner, to swiat zamienilby sie jedna wielka orgie. Czy poczucie potrzeby bliskosci az tak bardzo rozni sie od potrzeby seksualnej? Moze sa tylko dwie rozne nazwy na to samo uczucie?

1. Mówimy tu o konkretnym przypadku czy uogólniasz? Bo mam wrażenie, że to drugie. Nie każdy się "pociesza" i nie w każdej chwili słabości. Autorce to się pewnie zdarzyła raz i co? Wyciąga wnioski, wstydzi się tego i teraz ze zdwojoną siłą kocha swojego partnera. To chyba dobrze prawda?

2. Jeśli dla Ciebie poczucie bliskości wprost przekłada się na potrzebę seksualną to faktycznie sie nie rozumiemy.


One brunet man meets one redhead girl and kiss her sensual lips
One redhead girl take his hand and go together until the end…

Offline

 

#10 2009-12-15 20:11:21

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Już po spotkaniu. Nie było długie, gdyż ma wiele rzeczy na głowie i nie mógł być za długo.

Och... czuje się, jakbym w ogule nie istniała. Przeważnie ja mówiłam. Mówiłam, jak bardzo go kocham, mówiłam za co, podkreliłam, iż wszystko co do tej pory nas spotkało przemyśłałam, że byłam niedojrzała często i stąd się brały nasze problemy, że przez ostatni rok za bardzo byłam egoistyczna [ oczywiście nie jest to do końca prawda, ale nie chciałam tutaj robić mu jakichkolwiek wyrzutów ], żę nie wyobrażam sobie dalszego życia. Powiedziałam jak teraz funkcjonuje. Powiedziałam, że wierzę w miłość i że da się to wszystko odbudować. Skoro przez tyle rzeczy przeszliśmy przejdziemy i przez to...

Niestety. On powiedział, że ma swoje zasady według których żyje , a ja jedną z nich złamałam. Nie dało mówienie o ułomności ludzkiej. Powiedział, że teraz nie jest w stanie z tym się pogodzić i że chodzi mu tylko wyłącznie o tą zdradę i nic innego.

Powiedziałam, że będę czekać na niego, tęsknić, że nie chcę urywać kontaktu, że pragnę byśmy się nadal spotykali. Zgodził się. Spytałam czy mnie kocha. Odpowiedział, że i kocha i nienawidzi za to co zrobiłam, a to co powiedział mi x lat temu o zdradzie u niego nie uległo zmianie.

Z jednej storny się uspokoiłam (aczkolwiek teraz płaczę) tym, że będziemy mieli jakiś kontakt, że będziemy się widywać, spędzać razem czas, a z drugiej żałuję, że gdyby nie to bylibyśmy teraz szczęśliwi i razem spędzali święta.

Fakt raz pomyśłam: "Szkoda, że mu o tym powiedziałam", ale z drugiej strony mam zasadę, by zawsze być szczerą i jestem, choć teraz cierpię.

Co mam teraz robić? Czy rzeczywiście czas pozwoli mu na wybaczenie i życie ze mną?

Offline

 

#11 2009-12-16 01:17:54

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 726

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Don Pedro, tak troche uogolniam, ale sam napisales, ze ludzie popelniaja bledy co juz samo w sobie bylo uogolnieniem. Po prostu nie wierze w przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna, nie oszukujmy sie. W przypadku Anneczki, mysle, ze powodem jej slabosci byl alkohol, choc ona sama mowi, ze to nie jest wymowka. Jednak po alkoholu wszystko wydaje sie inne, smutek smutniejszy, samotnosc samotniejsza, rozpacz bardziej rozpaczliwa. Mysle, ze gdyby Anneczka miala trzezwe spojrzenie na rzeczywistosc, nie doszlo by do tego. Wydaje sie osoba odpowiedzialna i uczuciowa, choc moze jeszcze nie calkowicie djrzala emocjnalnie. No i jeszcze bardzo kocha swojego chlopaka.

Anneczko, stalo sie cos strasznego. Dla Twojego chlopaka swiat sie zawalil, wszystkie pokladane w Tobie nadzieje, cala ufnosc. To, co budowaliscie przez dlugi czas, zniszczylas w ciagu kilku minut. Jedno jest pewne, czas goi rany. W Twoim przypadku nie doszlo do najgorszego, kilka pocalunkow, usciskow... Nie wiem, jak zasadniczy jest Twoj chlopak i jak mocno Cie kocha, ale jesli zgodzil sie z Toba spotykac, nie zerwal kontaktow, nie odwrocil sie plecami, wciaz jest dla was nadzieja. To swiadczy o tym, ze gdzies w glebi jego duszy toczy sie walka, ze ma rozterki. Tak naprawde nic nie mozesz w tej chwili zrobic, poza proszeniem o wybaczenie i zapewnianiem o swojej milosci. Bardzo Ci wspolczuje, jak rowniez Twojemu chlopakowi. Musisz uzbroic sie w cierpliwosc i krok po kroku sprubowac odbudowac, jego zafanie do Ciebie. Musisz zdac sobie sprawe, ze czeka Cie dluga i zmudna praca, ze teraz bedziesz musiala wlozyc dwa razy wiecej wysilku wto, aby przekonac partnera o swoich uczuciach. On juz do konca zycia bedzie zyl z obrazem Ciebie w ramionach innego mezczyzny. Nie kazdy potrafi podzwignac taki ciezar. Ty bedziesz musiala zyc ze swiadomoscia, ze najblizszej Ci osobie zadalas takie cierpienie, a jesli ten zwiazek sie rozpadnie, to bedzie to tylko Twoja wina. Daj mu czas i uzbruj sie w cierpliwosc.Zycze Ci duzo sily i powodzenia. Trzymam kciuki

Ostatnio edytowany przez aga333 (2009-12-16 01:21:49)

Offline

 

#12 2009-12-16 11:05:06

cynthia
O krok od uzależnienia
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-12-11
Posty: 68

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

i właśnie dlatego ja po mojej zdradzie ostro się zastanawiam.....czy warto za wszelką cenę być szczerym?...jestem przed tym momentem czy mu powiedzieć czy nie.....skoro to zrujnuje nie tylko mnie ale przede wszystkim Jego...i nie wiem sama czy to tchórzostwo? egoizm? czy może mniejsze zło?....z tą jedną różnicą..że ja nie jestem pewna uczuć do mojego męża... a Ty wiesz czy go kochasz....a objawy silnych wyrzutów sumienia i dołów miałam podobnie jak Ty..zaraz po tym co zrobiłam (ja poszłam na całość może nie w ramach pocieszenia tylko uzupełnienia braków)..trochę inne okoliczności..nie mogłam jeść spać....i chciałam zniknąć, udawać że mnie nie ma.........umierałam i całe noce płakałam..ból nieopisalny

Offline

 

#13 2009-12-16 12:29:24

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

cynthia napisał:

i właśnie dlatego ja po mojej zdradzie ostro się zastanawiam.....czy warto za wszelką cenę być szczerym?...jestem przed tym momentem czy mu powiedzieć czy nie.....skoro to zrujnuje nie tylko mnie ale przede wszystkim Jego...i nie wiem sama czy to tchórzostwo? egoizm? czy może mniejsze zło?....z tą jedną różnicą..że ja nie jestem pewna uczuć do mojego męża... a Ty wiesz czy go kochasz....a objawy silnych wyrzutów sumienia i dołów miałam podobnie jak Ty..zaraz po tym co zrobiłam (ja poszłam na całość może nie w ramach pocieszenia tylko uzupełnienia braków)..trochę inne okoliczności..nie mogłam jeść spać....i chciałam zniknąć, udawać że mnie nie ma.........umierałam i całe noce płakałam..ból nieopisalny

cynthia, co do powiedzenia, czy też zatajenia nie mogę ci poradzić. Mogę Ci jedynie powiedzieć czemu ja postanowiłam powiedzieć. Uznałam, że mogłoby się to wydać. Mój mężczyzna zna znajomoego, a zaś temu znajomemu rozpadł się niedawno paroletni związek także jego ex zna moją całą sytuację. Czyli wychodzi, że zamiast 3 to już 4 osoby wiedzą. Prędzej czy później, by się wydało, a wtedy mój ukochany, by mnie znienawidził ze zdwojoną siłą. Chociaż dzień po zdradzie też siedziałąm przy komputerze czytając różne fora, gdzie 80% ludzi twierdziło, by nie mówić, by nie obarczać tym drugiej strony.

Czy dobrze zrobiłam? Nie da się tego ocenić. Teraz myślę, że chyba tak, choć żałuję, że on nie widzi ile mnie to też odwagi kosztowało.

Mnie zdrada wzmocniła w poczuciu miłości, upewniła mnie w tym, że to jest ten, z którym pragnę się zestarzeć. Jeśli Ty nie masz żadnych takich uczuć to może twoja zdrada była tylko dodatkiem do całkowitego rozpadu związku. Czytałam w innym twoim wątku, że jesteście małżeństwem. Może warto by było porozmawiać z mężem, że ostatnio zauważyłaś liczne problemy i chciałabyś wybrać się na terapię.


Teraz staram się jakoś wziąść w garść. Idzie mi to troszkę łatwiej, bo wiem że nie urwał się między nami kontakt, że mam go gdzieś obok. Pozostajemy w stosunkach przyjacielskich także odbudowanie zaufaia też nie będzie proste, gdyż nie mogę się juzwobec niego zachowywać w inny sposób. Wczoraj pożegnaliśmy się przytulając i całując w policzek. On jeszcze w czoło mnie pocałował, ale tylko na tyle możemy sobie pozwolić. Nie mogę też do męczyć spotkaniami, ani wydzwaniać do niego. Z jednej strony musze sięstarać utrzymywać realcję na określonym poziomie i ją wzmacniać nie przekraczając granicy, a z drugiej nie pozwolić by to, co jest między nami zanikło.

Wczoraj byłam spokojniejsza w nocy do pewnego momentu. Skoro on jest teraz sam może ulec wpływom, jakiejś "pocieszycielki" i tego się boję.


Chciałabym poznać kilka podobnych przypadków i dowiedzieć się, jak mężczyźni sobie dają z tym radę. Ja jako kobieta i znając wiele kobiet po przejściach, wiem że w większości przypadków by wybaczyły i żyły dalej. Męskie postrzeganie świata jest dla mnie jeszcze obce w pewnych okolicznościach życia.

Offline

 

#14 2009-12-16 15:52:11

Don Pedro
Przyjaciel Forum
Wiek: I'm a man, I'm not a child...
Zarejestrowany: 2009-08-26
Posty: 3130

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

aga333 napisał:

Don Pedro, tak troche uogolniam, ale sam napisales, ze ludzie popelniaja bledy co juz samo w sobie bylo uogolnieniem. Po prostu nie wierze w przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna, nie oszukujmy sie.

Co do pierwszego zdania to akurat nie jest to uogólnienie. Każdy popełnia błędy i nie mam na myśli tylko relacji damsko-męskich.  Jeśli znasz kogoś takiego to chyba go dobrze nie znasz smile Ludzie z natury popełniają błędy bo nie są idealni i stale poszukują. Wtedy o błąd bardzo łatwo. To stąd nasze codzienne rozterki, dylematy, jaką decyzję podjąć, co wybrać, którą drogą iść. I 100% pewność zdarza się może raz na 1000 o ile wogóle...

Jeśli nie wierzysz natomiast w przyjaźń między kobietą i mężczyzną to ok Twoja sprawa. Ja takiej doświadczam więc myślę inaczej. 

Z resztą Twojej wypowiedzi się zgadzam - to jest ciężka droga do odbudowania zaufania i ponownej stabilności związku. Ale nie pozostaje nic innego jak ponieść ten trud by sobie potem móc powiedzieć: zrobiłam wszystko by to naprawić.

I jeszcze kwestia mówienia prawdy każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie:  czy wolę nie powiedzieć i  żyć w strachu, że kiedyś się wyda czy też pokonać strach i móc później spojrzeć sobie w twarz. Nie twierdzę, że taką decyzję podejmuje się od razu. Ale w końcu którąś drogę trzeba wybrać. Osobiście uważam, że anneczka zrobiła dobrze pokazując swoje dobre intencje i startując z carte blanche.

Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2009-12-16 15:53:24)


One brunet man meets one redhead girl and kiss her sensual lips
One redhead girl take his hand and go together until the end…

Offline

 

#15 2009-12-19 13:32:40

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Nie sądziłam, że będzie jeszcze gorzej. Wszelkie zapewnienia o przyjaznych stosunkach i czułość się ulotniły. On nie pisze, nie dzwoni, nie odbiera telefonów, nie odpisuje, w domu nieosiagalny... jestem zrozpaczona. O ile od ostatniego spotkania miałam w sobie energię, by przynajmniej wstać z łóżka, tak teraz najchętniej bym do niego wróciła, zakopała się i umarła.

Dziś spytałam czemu do mnie się nie odzywa i czy jestem, aż tak odrażająca? Odpowiedział "Wiesz jaka jest sytuacja i jak się z tym czuje. Wiem, że niestety może to źle zabrzmieć, ale niestety tak jest...Pomyśl, że nie może to tak wyglądać jak kiedyś i że nie zawsze będę miał czas czy ochotę na spotkanie.". 

Nie wierzę w to, że człowiek kochajacy potrafi wszystkie lata wspólne przekreślić i udawać, że sie nie znamy. Zrozumiałabym to gdybym popadła w jakiś romans, ale czy ja zasługuję na takie potępienie?

Obawiam się, że juz się nigdy nie spotkamy, że nie zatęskni, że z czasem oddali się ode mnie całkowicie. Już myślałam, że powoli będę wychodzić z tego cierpienia, pracować nad sobą, nad nami... a teraz pozostaje mi jedynie płacz.

Nie radzę sobie, codziennie ból jest coraz mocniejszy. ze względu na jego obojętność. I nie mogę liczyć na to, by "magia świąt" lub jego urodziny cokolwiek zmieniły...sam uznał, że nie mógłby być ze mną nawet ze względu na święta. I dodał, że nawet jakbym pojechałam w miejsce, gdzie on by spędzał święta to nic nie zmieni. Nie chcę takiej litości, ale myślałam przymajniej o zwyczajnym kontakcie.

Jedyne na co mogę liczyć to na życzenia świąteczne. Podarowałam mu prezenty, złożyłam życzenia. Powiedziałam, że boli mnie też to, iż nikt nie widzi tego, że zdobyłam się na odwagę i natychmiast powiedziałam o swoim czynie, że ta zdrada dla mnie nie była niczym emocjonalnym względem tamtego, że mocno żałuję i pragnę na nowo wszystko odbudować.

Ale On stwierdził, że "trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów". A ja już teraz od dwóch miesięcy ponoszę tego bolesne konsekwencje. I pragnę to wszystko zmienić na lepsze. Powiedziałam mu, by ta nienawiść do mnie nie zepsuła jego postrzegania świata oraz dodałam, że negatywne uczucia tylko potrafią niszczyć, a nie budować.

Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-27 13:28:25)

Offline

 

#16 2009-12-20 22:49:40

chill-out
Zbanowany
Zarejestrowany: 2009-11-23
Posty: 229

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

On gdy tylko ciebie widzi, to mu się przypomina jak byłaś w objęciach tamtego. Pewnie nawet brzydzi się pocałować twoje usta, te usta które całowały jakiegoś kolesia. Takie pewnie ma myśli. Zawaliłaś sprawę na całego. No i skoro dopiero po 6 latach doszłaś do wniosku ze go kochasz, to coś jest z tobą nie w porządku. Zamiast pogadać z kochającym cię facetem poleciałaś się obściskiwać z jakimś typem bez moralności. Nie dziwię się twojemu byłemu facetowi. Byłemu...
A jak zmienić? daj mu czas, nie sobie przemyśli to dobrze, może wróci nawet. A i nie męcz go swoim wydzwanianiem wiecznym, czy robieniem mu wstydu -stojąc na ulicy, jakbyś na coś czekała.
Pozdrawiam serdecznie


Czasem nagle ktoś się pojawia ....
i już zostaje

Offline

 

#17 2009-12-21 12:29:39

Galicjanin
Zbanowany
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-09-05
Posty: 194

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

chill-out Nie stwierdziła dopiero teraz, że go kocha, a pokochała jeszcze mocniej niż dotychczas.
Ile widzę problemów na tym forum, co mam ochotę zmusić autorkę, by pokazała treść tematu osobie, której temat dotyczy. Tak w tym przypadku to zrobię. Postaraj się, by przeczytał ten temat. Może nawet by się wypowiedział. Jak to widzi, co czuje. Cierpisz i to bardzo. Być może on również, ale kara, konsekwencje, już nawet dla mnie wydają się być nieadekwatne do czynu. Ludzie... co by było, gdybyś się jednak z tamtym przespała? Zabrakłoby skali do wymierzania kary.

Więc jeżeli aneczka111 przekonała Cię (kimkolwiek jesteś) do przeczytania tematu i dotrwałeś do tego miejsca, wypowiedz się, bo pragnę pomóc Wam obojgu przetrwać ten kryzys.


"Choć ja się staram jak mogę, przez całe życie słyszę ten tekst: FACET  TO  ŚWINIA!"
Pierwszy raz jest wtedy dobry, kiedy mówisz o nim "Kochałam/em się z nim(nią)", a nie "Uprawiałam/em z nim(nią) seks". Wtedy nie żałujesz utraty dziewictwa...
♥♥♥   Galicjanin KOCHA Anguę. =*   ♥♥♥

Offline

 

#18 2009-12-21 14:22:31

Viktoria
Na razie czysta sympatia
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2009-12-20
Posty: 26

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

anneczka nie sugeruj się tym co pisze chill-out, bo mocno przesadza. Nie przespałaś się z tamtym kolesiem, nie żyłaś w jakimś romansie to była chwila słabości, a alkohol i Twoje cierpienie spowodowane kryzysem w związku tylko Ci ułatwiły ten krok. Jak dla mnie Twój facet również mocno przesadza. Ja też kiedyś byłam w podobnej sytuacji do Ciebie. Było mi cholernie cięzko i nie potrafiłam zataić tego przed moim mężczyzną. W końcu sam mnie przycisnął i uprzedził, że cokolwiek się stało on mi wybaczy. Odetchnął z ulgą, że był to tylko pocałunek... Ale wiedziałam, że nie jest mu z tym łatwo. Mój ukochany też jest bardzo skryty i choć nie mówi czegoś wprost to widać po nim co przeżywa. Podobnie jak Ty po tym wydarzeniu moje uczucie do mojego M odżyło ze zdwojoną siłą. Tylko, że ja nie musiałam go tyle razy przepraszać. Kiedyś sama w rozmowie wróciłam do tamtego zdarzenia, zaczęłam płakać i przepraszać...A on przytulił mnie mocno i powiedział, że mi wybacza i że moje pocałunki smakują mu tak samo mocno jak wcześniej. Pytałam czy chce wiedzieć jak to było, dlaczego... Nie chciał i prosił byśmy już nigdy do tego nie wracali. Nie wiem i wątpię, że potrafiłby mi wybaczyć gdybym poszła z innym do łóżka, myslę, że wtedy sama bym odeszła bo nie potrafiłabym być z nim wiedząc, że zrobiłam coś tak strasznego. Ale pocałunek z kolesiem do którego nic nie czuję, pod wpływem chwili, alkoholu i poważnego kryzysu w związku nie wydaje mi się czymś tak strasznym i nie do wybaczenia. Myslę, że sama potrafiłabym wybaczyć mojemu M taką sytuację. Od tamtego zdarzenia minęło już duuużo czasu, jestesmy małżeństwem i nigdy nie usłyszałam (nawet w kłótniach) słowa wypomnienia tamtego czynu. Wiem, że nigdy nie zrobiłabym już czegoś takiego drugi raz bo nie przynosi to ŻADNEJ nawet chwilowej korzyści i wiąże się z cierpieniem.
Aneczko, musisz być silna. Mój ukochany sobie z tym poradził bardzo szybko, ale widocznie Twój potrzebuje więcej czasu by to ,,przetrawić,,. Nie wierzę, że potrafiłby przekreslić tylu wspólnie spędzonych lat przez ten jeden incydent. Może spróbuj wyciszyć trochę swój kontakt z nim. Nie pisz nie dzwoń, a gdy sam się odezwie i zapyta dlaczego milczysz powiedz, że przeciez sam mówił, że potrzebuje czasu. Kiedy się upora ze swoim cierpieniem niech się odezwie bo Ty nie chcesz się narzucać. Myslę, że jak w końcu zobaczy, że Ty powoli znikasz z jego życia i że faktycznie może cie stracić zatwardziałością swojego serca na zawsze to w końcu się ocknie, zatęskni... Będzie dobrze, trzymaj się kochana.

Offline

 

#19 2009-12-21 18:21:31

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Rzeczywoście bywam zbyt natarczywa w stosunku do Niego, ale jest mi ciężko "wyluzować" i się nie odzywać.  Codziennie na nowo to przeżywam i ciężko jest mi się uspokoić. Co do pokazania tego wątku jemu. Myśłałam o tym, ale póki co jeszcze się wstrzymam. Boje się, że niespodobałby mu się pomysł upubliczniania naszej sprawy. Postaram się nie pisać, nie dawać znaku. Chociaż właśnie teraz piekę ciasto, gdyż jutro ma urodziny. Mogłabym mu codziennie pisać przed snem, jak bardzo go kocham, ale wiem, że takie zachowanie niczego nie zmieni. Jedynie w snach o tyle ile można nazwać to spaniem widzę Jego szczęśliwego.

Codziennie powtarzam sobie jaka jestem głupia, że mogłam zniszczyć najpiękniejsze uczucie w moim życiu.

Offline

 

#20 2009-12-26 02:53:00

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 726

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Anneczka, musisz dac mu troche czasu. Nie wiem, czy czytalas moja historie. Moj maz mnie zdradzil, w 95 procentach jestem przekonana, ze pod wplywem jakiejs substancji zastosowanej przez chora kobiete. Wiem, ze to nie bylo nic emocjonalnego ajuz na pewno nic spowodowanego jakims uczuciem do niej. Wiem tez, jak po czyms takim zmieniaja sie uczucia strony zdradzonej. Wpadlam w depresje, mialam mysli samobojcze i nie pomagala nawet swiadomosc, ze moje dzieci mnie potrzebuja. Przez dlugi czas nie czulam nic do mojego meza, jakby byl zupelnie kims innym, jakby ktos obcy wprowdzil sie do mojego domu. Dopiero teraz, po czterech misiacach, zazywajac od prawie dwoch miesiecy tabletki antydepresyjne, zaczynam odnajdowac w sobie dawne uczucia, anawet sa one jeszcze silniejsze, bo zrozumialam jak latwo moje szczescie moze byc zburzone. Oczywiscie watpliwosci wciaz powracaja, ale coraz latwiej jest mi je odpedzac. Twoj parner, niestety, nie ma tego szczescia co ja i fakt, ze stalo sie to za Twoim przyzwoleniem nie pozostawia cienia watpliwosci. Jestem pewna, ze gdybym to ja go zdradzila, wykopal by mnie bez zastanowienia z domu. Nie wiem, czy by wrocil do mnie. Dzis, po swoich doswiadczeniach mowi, ze tak, ale jakby to on byl wierny a ja bym zawiodla, naprawde nie wiem co, by bylo. Po prostu wiem, jaki to bol. Ale jako osoba zdradzona wiem tez, ze kiedy ktos jest dla ciebie wszytkim, calym Twoim zyciem, powietrzem, ktorym oddychasz, to wszystkie te uczucia wracaja wczesniej czy pozniej. Pytanie tylko, jak bardzo on Cie kocha i jak jest dumny. Wiem przez co on przechodzi. Nie ma dnia, zeby o tym nie myslal, zeby nie widzial Ciebie w ramionach innego, zeby nie wyobrazal sobie was razem. Niestety, w takiej sytuacjj trzeba ugiac karku, isc z samym sob na kompromis, pozbyc sie dumy, by znow wpuscic zdrajce do swojego zycia. To jest dla was naprawde ciezka pruba, ale prawdziwa milosc zwyciezy wszystko. Musisz uzbroic sie w cierpliwosc i dac mu czas na zaakcepwanie tego. Zycze Ci z calego serca, aby ndchodzacy rok przyniosl ze soba rozwiazanie wszystkich Twoich problemow i zwrocil Ci milosc Twojego partnera. Trzymaj sie cieplutko

Offline

 

#21 2009-12-26 17:53:42

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Dziękuje Agnieszko za wskazówki. On sam mi powiedział, że wie, iż ja żałuję, ale główy ból leży w Nim. I stwierdził, że sobie z tym nie radzi, a skoro on sam nie potrafi to i razem nie będziemy potrafili tego pokonać. Ja się z tym nie zgadzam, ale ciężko mi jest przekonać go do zmiany decyzji, choćby spróbowania. Prosił bym nie była natarczywa, nie wydzwaniała do niego. Staram się. Naprawdę. Fakt w święta się niewidzieliśmy, ale jutro mamy spotkanie. Postaram się, by to było zwykłe, miłe spędzenie czasu, choć nie mogę się do niego przytulić, nie wspominając już o pocałunku. Górują teraz w Nim negatywne emocje, a ja muszę jakoś je w Nim pokonać. To jest naprawde cudowny cżłowiek, mimo swoich wad. Jestem pewna, że w głębi ukrywa miłość i pozwala, by ta nienawiść nim rządziła. Oczywiście jest dla mnie uprzejmy i pomocny, ale unika rozmów na ten temat i kontaktu fizycznego. On stara się jakoś normalnie funkcjonować, spotyka się ze znajomymi, spędza czas z rodziną itp. tak jakby żył dalej, normalnie...tylko chyba ja uzewnętrzniam swój ból przed innymi, kiedy już naprawdę nie mogę wytrzymać i w samotności ciągl płaczę. A jak udaje mi sięz nim skontaktować od razu nabieram siły do wszystkiego, potrafie nawet sięuśmiechnąć.
Nie chce, by wszyscy odebrali mnie, jako jakąś "bidulkę", bo prawa jest taka, że sama sobie tego naważyłam. Ja tylko przedstawiam swoje uczucia z tym związane i to, że odkryłam już czym jest ta jedna, jedyna miłość. I niech mój przypadek będzie przestorgą dla innych.

Teraz fakt wiem, że chciałabym z Nim spędzić sylwestra nawet, jako "znajomi", ale on raczje nie będzie przychylny do tego pomysłu.

Offline

 

#22 2010-01-07 14:50:26

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Minęło już trochę czasu. Nie utrzymywał ze mną jakiegokolwiek kontaktu. Bardzo mnie to zmartwiło, więc sama się odezwałam 2 dni temu. Napisałam mu, że chciałabym się spotkać, jak normalni ludzie, dorośli, a nie jak gówniarze obrażać się na siebie, nie odzywać się. Odpisał, że ma teraz mnóstwo problemów i nie może.
Przez tyle czasu nie można znaleźć pół godzinki, albo godzinkę w ciągu całych tygodni? Może tak naprawdę on w ogóle nie chce, tylko to taka wymówka. Może cieszy się wolnością, posiadaniem więcej czasu dla siebie. Nie wiem nawet, co on czuje, czy tęskni, czy nadal mnie nienawidzi?


Fakt te Jego milczenie dało mi do myślenia, że już mnie skreślił i nie mam na co liczyć, ani dziś, ani jutro, ani kiedykolwiek. Chciałabym przynajmniej utrzymywać relację, ale nawet na to nie mogę liczyć. Szkoda, że tak pochopnie mnie ocenił, że nie widzi tego jak bardzo go kocham, że mimo wszystko starałam się w tym związku (owszem miałam gorsze okresy, ale to ja byłam inicjatorką wszelkich poważnych rozmów w naszym związku), że przed nami byłoby wiele pięknych chwil to jest człowiek, z którym wiązałam bardzo poważne plany...w głębi sądzę, że teraz potrafilibyśmy to razem odbudować, gdyż jesteśmy dojrzalsi, niż te 6 lat temu, ale on ma pewnie inne zdanie. Nie nękam go, nie odzywam się tylko ten jeden raz dwa dni temu, jak go zobaczyłam w sklepie coś we mnie pękło, by chociaż się zobaczyć, wyjść na spacer, pogadać o codzienności, zatem później do niego napisałam w tej sprawie.
Obecnie trochę emocje moje opadły, aczkolwiek, co noc mi się śni. Śni mi się obecna sytuacja, że on nie potrafi ze mną być, ale w snach się widujemy, przytulamy, ale nie rozmawiamy. Z jednej strony to smutne sny, a z drugiej nie chce się obudzić, bo tylko w nich go widzę.


Byłam naprawdę bardzo głupia. Dowiedziałam się od znajomych, że ten, z którym dopuściłam się do zdrady, znalazł sobie kolejną ofiarę. Poznał dziewczynę, z którą się całował ( w pobliskiej obecności jej mężczyzny !) i utrzymuje z nią kontakt, coś tam próbuje ją odbić. On jest chory! Jak tak można się, że tak powiem wpierniczać do cudzego związku, znając dziewczynę jeden dzień?
Ja też byłam naiwna. Obrzydza mnie on i wszystko, co jest z nim związane.

Mój przypadek jest chyba przestrogą w szukaniu pocieszenia u mężczyzn, którzy nie są do tego odpowiedni i mogą to wykorzystać, a ja także dałam ciała sad nikt chyba nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo bym chciała cofnąć czas, albo otrzymać szansę, lecz takie rzeczy to tylko w filmach i serialach.

Offline

 

#23 2010-01-15 04:10:16

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 726

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Droga Anneczko, bardzo Ci wspolczuje. Twoja niefrasobliwosc trwala zaledwie kilka sekund a pozostawila po sobie niewyobrazalne spustoszenie i bol, ktore beda trwac jeszcze bardzo dlugo. Mysle, ze kazdy uczestnik tego forum mazry o jakims magicznym srodku na bol, wechikule czasu czy czarodziejskiej gumce myszce. Niestety nie ma takich.  Ze swojej strony moge Ci powiedziec, ze bol jest ogromny. U mnie powodoal mysli samobojcze, niechec do zycia i nic nie mialo znaczenia,nawet dzieci. Pamietam jednak, ze jedyna moja mysla bylo, aby sprubowac zapomniec, aby ratowac, aby nie przekrelic. Mimo, ze pubowalam byc pozytywnie nastawiona, nie dalam rady bez tabletek antydepresyjnych. Mialas ogromnego pecha, ze trafilas na takiego kolege. On jest osoba chora psychicznie. Zaden odpowiedzialny, szanujacy Ciebie i siebie mezczyzna, nie zniszczylby bez powodu komus zwiazku. Bardzo skrzywdzilas swojego chlopaka. On terz czuje sie jabys umarla, i moze tak Cie potraktuje. Niestety, to jest szczera prawda, ze gdzie nie spojrzy to widzi Was razem. I to Czsem wydaje sie, ze juz czlowiek sie pogodzil, zrozumial, zaakceptowal, atu nagle wraca lamiacy serce bol i wszystko wraca od nowa. Jedynie czas moze Ci pomoc. Wiem, ze chcialabys zeby znow bylo jak dawniej, zebyscie znow poczuli ta bliskosc i cudowna nic porozumienia miedzy wami, ze znow chcialabys uslyszec, ze wszystko jest ok. Niewazne co teraz powiesz, i tak kazde slowo przez Twojego chlopaka bedzie tysiace razy rozwazane i budzace watpliwosc. Musisz miec wiele cierpliwosci, moze on w koncu kiedys poczuje tak ogromna pustke w sercu, ze zrozumie, ze tylko Ty mozesz ja wypelnic. Pozostaje Ci tylko sie modlic, aby to nastapilo jak najszybciej. Zycze Ci powodzenia i sily, abys podwignela ten ciezar.

Offline

 

#24 2010-03-15 17:17:20

beznadziejna84
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-03-15
Posty: 22

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Jestem bardzo ciekawa jak skonczyla sie wasza historia. Ja przezywam teraz to samo. To juz ponad 2 miesiace jak sie do wszystkiego przyznalam. I to nie sama. Wiedzialam jaki jest Jego stosunek do zdrady, balam sie. Bylismy razem 5 lat, mielismy maly kryzys, jeden cholerny maly kryzys, a ja na imprezie wyzalilam sie tamtemu. Jakie moje zycie jest beznadziejne, jak nie dogaduje sie z moim ukochanym, jak mi z tym ciezko bo tak mocno Go kocham, a oddalamy sie od siebie. A tamten mnie pocieszyl i pocalowal. To trwalo tylko chwilke, ucieklam. Ale sytuacja powtorzyla sie po kilku miesiacach. Znowu impreza, alkohol i wyzalanie sie temu samemu facetowi, ktory nawet nie wydawal mi sie atrakcyjny.I wiem, ze nic nie jest w stanie tego usprawiedliwic. Zadne problemy. Wiem, ze nigdy nie powinnam dopuscic zeby to sie wydarzylo, ale stalo sie. Dopiero po tym drugim pocalunku opamietalam sie, zrozumialam jak wazny jest dla mnie moj zwiazek, jak wielkie zlo uczynilam. Chcialam powiedziec o wszystkim, ale wiedzialam ze to bedzie oznaczalo koniec. Bolalo. Najbardziej wtedy kiedy On mowil jak kocha, jak chce miec ze mna dzidziusia. W koncu powiedzialam ze nie bylam fair. Kilka dni trwalo zanim wyciagnal ze mnie cala prawde. To byl najwiekszy koszmar mojego zycia. Patrzec jak przeze mnie cierpi najblizsza mi osoba. Jak placze. caly czas mam ten widok przed oczami. kochalam go tak bardzo, a nie moglam nic zrobic, nie moglam Go pocieszyc, bo plakal przeze mnie. minely ponad 2 miesiace. On nie chce byc ze mna, chociaz wiem ze dalej mnie kocha. Ja nie potrafie dalej zyc. On jest dla mnie wszystkim, nie potrafie sobie wybaczyc ze zniszczylam nasze wszystkie marzenia, nasze zycie. Spedzilam z Nim 5 najpiekniejszych lat. I tak mialo byc juz zawsze. Teraz nie wstaje juz z lozka, ciagle placze, wydzwaniam do Niego, blagam zeby wrocil. Wiem, ze nie mam prawa tego od Niego zadac, ale tak bardzo Go kocham. Wiem, ze to jest "to", że potrafie to naprawic, ze juz nigdy wiecej...Ale On mowi, ze nie potrafi, ze skoro to zrobilam to nie jestem dla Niego, ze musze sie z tym pogodzic. A ja nie potrafie. To co dzieje sie we mnie jest zbyt silne zeby sie poddac. Tylko ze nie wiem juz jak walczyc o kogos kto jest dla mnie wszystkim. Jak naprawidz to cale zlo, jak pokazac mu, ze jest dla mnie calym moim zyciem, ze nigdy nie pokocham nikogo. Wiem , ze nam sie uda, ale musimy tego chciec oboje.Codziennie modle sie, zeby Bog dal mi jeszcze jedna szanse, jedna jedyna szanse.

Offline

 

#25 2010-03-15 23:22:47

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 726

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Jeszcze pare slow ode mnie z drugiej strony - tej zdradzonej. Sama chec naprawy bledow nie wystarcza. Tak naprawde wszystko zalezy od zdradzonej strony. Nigdy nie zapomne tych chplernych uczuc ktore wciaz we mnie trwaja, niezmiennie jedno obok drugiego : bezgraniczna milosc i bezgraniczna odrzaa, poczucie wdeptania w bloto, totalnego zniszczenia. Skoro czuje sie tak wierzac, ze moj maz zostal poddany chorej manipulacji, jak czulabym sie majac 100 procentowa pewnosc, ze zrobil to z premedytacja? Chyba bym umarla. Kazdego dnia modlilam sie, i modle sie wciaz, zeby nie dac sie porwac zalowi i nienawisci, zeby nie popelnic bledu, zeby spojrzec trzezwo i zdobyc sie na analize. Ale to nie zawsze dziala. Obrazy wracaja, wypowiadane do niej slowa, ktore slyszalam, cala historia opowiedziana przez nia.... I ten cholerny paralizujacy bol, brak oddechu, skurcz serca.... I znow caly swiat wali sie na glowe....I znow zdaje sobie pytanie, czy ten czlowiek obok mnie to moj ukochany maz, czy calkiem obca osoba... I niewazne ile lez on wyleje , ilu nie zlozy obietnic, czego nie zrobi...To wszystko wydaje sie tylko jakims chorym przedstawieniem, a ja tak naprawde oddalabym wszystko za jego burkliwe i obrazliwe slowa i za ta slodka niczym niezmacona pewnosc wspolnej szczerosci i wiernosci. Tak... powodzenie odbudowy relacji po czyms takim bardziej zalezy od tego, jak radzi sobie z uczuciami osoba zdradzona, niz od tego, jak bardzo zdradzajacy chce naprawic swoj blad. Najgorsze jest to, ze jest to balst juz na cale zycie i trzeba niesamowitej sily, aby to udzwignac, ta swiadomosc, ze sie zdradzilo, ze bylo sie zdradzonym.... Mam nadzieje, ze poukladacie swoje zycie, tak jak ja prubuje poskladac moje. Pozdrawiam

Offline

 

#26 2010-03-16 08:53:44

beznadziejna84
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-03-15
Posty: 22

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Masz racje. Zdaje sobie sprawe, ze moje zapewnienia nic nie zmienia, ze to co czyuje teraz i jak bardzo pewna jestem mojej milosci nic nie zmieni, ze On nie musi wierzyc w moje lzy, no bo przeciez juz bylam z Nim nieszczera, ze jezeli uda Nam sie byc kiedykolwiek razem to na zawsze pozostanie w naszym zwiazku, ze bedzie wracalo. I wiem, ze On sam sobie z tym nie poradzi, ze do tej pory bylam dla niego wszystkim. Ale dalej wierze w Nas, wierze w nasza milosc i wierze w to, ze razem jestesmy w stanie to odbudowac. Nie wiem tylko jak mam zaczac, jak dostac od Niego druga szanse. Moze Ty, jako ta zdradzana strona jestes w stanie mi pomoc. Wiem, co On w tej chwili czuje, ale nie wiem czego oczekuje ode mnie. Nie wiem jak mam sie do Niego zblizyc. On mowi, ze musze zapomniec o Nim o tym co Nas laczylo, ze musimy zaczac wszystko na nowo, nowe zycie. I ze ja musze sie z tym pogodzic dla wlasnego dobra, ze Nasz zwiazek nie ma sensu, bo on bedzie zawsze pamietal. I ja wiem, ze bedzie, ale dalej wierze w to ze moze byc ze mna megaszczesliwy, tak jak bylismy kiedys a nawet bardziej, ze mozemy byc cudowna rodzina, rodzicami. Tylko jak mam do Niego dotrzec? Bo Nigdy z Niego nie zrezygnuje, nawet kiedy On calkowicie zrezygnuje ze mnie, ja dalej bede go kochac nad zycie:-(

Offline

 

#27 2010-03-16 21:19:37

beznadziejna84
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-03-15
Posty: 22

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

a moze ktos inny moze mi cos doradzic. Walczyc dalej, pokazywac jak bardzo mi zalezy, czy moze lepiej dac mu chwile spokoju na zastanowienie sie? A co jesli nie wroci, uzna ze nie da rady byc dalej ze mna. Ja wiem, ze nie dam rady zyc bez Niego, bez Naszej milosci. Ale musze sie liczyc z nim, brac pod uwage jego szczescie

Offline

 

#28 2010-03-16 21:32:19

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 726

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Bardzo chcialabym Ci cos podpowiedziec, ale nie potrafie. Ja czulam tak bezgraniczne rozczarowanie, zal, smutek, jakby moj maz umarl, odszedl bezpowrotnie. Pochlonela mnie tak bezgraniczna rozpacz, ze nic nie mialo sensu, nawet dzieci. I chociaz jak to bywa, wiele razy snulam w myslach jakies rozwazania, ze cos takiego moze mnie spotkac, ze bede miala okazje byc wielkoduszna, wybaczyc, wyciagnac dlon... To tak nie dziala. Patrzylam na niego i prawie wymiotowalam. Do dzisiaj nie polozemu glowy na kolanach, do dzisiaj o milosci francuskiej mozemy zapomniec, przynajmniej ja. Kiedys czytalam artykul napisany przez zdradzona kobiete. Napisala, ze odeszla i potem zalowala patrzac na swojego bylego, jak ulozyl sobie zycie z inna. Nie chcialam zalowac. Osoba zdradzona oczekuje tylko jednego: wiernosci, zeby ktos powiedzial, ze to nieprawda, zeby bylo jak dawniej... i jednoczesnie ma swiadomosc, ze to juz nigdy nie wroci. Niemowiac o watpliwosciach, ktore sie pojawiaja w najbardziej blachych i oczywistych sytuacjach.  Ja za wselka cene chcialam wpuscic mojego meza spowrotem do mojego zycia, modlilam sie o sile, lezalam obok i byl mi obojetny. Plakal, mowil, ze moze sie powiesic, jasli to pomoze mojemu cierpieniu, ze sie zabije i juz wiecej nie bede musiala cierpiec, ze moze wtedy mu uwierze, jak bardzo mnie kocha, a ja nic nie czulam,  Do dzisiaj swiat usuwa mi sie spod nog jak o tym pomysle. Jesli bylas calym jego swiatem, to ten siwat sie po prostu zawalil. Prubuj, przekonuj go, pros, jesli trzeba blagaj. Walcz o niego. Dziewczyny pisza, ze czas leczy nawet tak glebokie rany. Moze on potrzebuje troszke wiecej czasu. Z calego serca zycze Ci powodzenia. Mam nadzieje, ze i on zrozumie, ze jeszcze wiele radosci i szczescia mozesz mu dac i pozwoli Ci, zebys udowodnila mu, jak bardzo go kochasz

Offline

 

#29 2010-03-17 09:56:44

beznadziejna84
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-03-15
Posty: 22

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Dziekuje Ci bardzo za odpowiedz. Ciagle myslalam tylko o sobie, o tym jak cierpie w tej sytuacji, w pewnym sensie bylam nawet zla na Niego, ze nie chce dac mi tej szansy naprawienia wszystkiego. Teraz zaczynam rozumiec to co On czuje. I chcialabym Mu pomoc, przytulic, pocieszyc, zapewnic ze wszystko bedzie dobrze. Tylko jak mam to zrobic kiedy sie nie widzimy? Na kilka tygodni przeprowadzilismy sie do rodzinnych domow. Okropnie tesknie, calymi dniami czekam na telefon od Niego, a kiedy dzwoni rozmowa nam sie kompletnie nie klei. Nie wiem, czy to dlatego ze On juz zrezygnowal, ze pogodzil sie z tym ze to koniec, czy dlatego ze nie chce pokazac mi co naprawde czuje. Kiedy jeszcze mieszkalismy razem byly gesty, pocalunki w czolo, przytulenie kiedy tego najbardziej potrzebowalam, trzymanie sie w lozku za reke. Wszystko to dawalo mi nadzieje. Ale zawsze trwalo tylko dzien, dwa, a potem On mowil zebym nie robila sobie nadzieji, ze to nic nie znaczy, ze kocha mnie, ale juz nigdy ze mna nie bedzie. I nie wiem, czy tak mysli na prawde, czy tylko chce sie ochronic przed kolejnym cierpieniem, boi sie ze jesli da nam szanse to znowu Go skrzywdze, On zmarnuje kolejny rok czy dwa zycia na cos co i tak sie nie uda. A ja przeciez wiem, ze tak nie bedzie, ze jestem tylko jego i ze bede juz na zawsze. Tylko jak pomoc mu to zrozumiec zanim bedzie za pozno, zanim spotka kogos innego i odda jej serce?

Offline

 

#30 2010-03-17 16:48:08

beznadziejna84
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-03-15
Posty: 22

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Nie wiem czy nie jest juz za pozno. Zadzwonilam do Niego, zaproponowalam spotkanie,albo kino a On powiedzial zebym dala mu spokoj bo probuje ulozyc sobie zycie na nowo, a w kinie juz byl i wogole ma caly tydzien zajety wiec mam mu nie przeszkadzac. Minal dopiero tydzien od kiedy nie mieszkamy razem, a On mowi ze teraz jest mu o wiele lepiej i zebym w koncu zrozumiala ze to juz koniec, ze ma ciekawsze propozycje spotkan. a ja to wszystko neguje. Nie moge dopuscic do mojej glowy ze On tak naprawde mysli, ze tego chce, ze chce zebym go naprawde zostawila. powiedzialam Mu, ze nie wierze ze mozna tak latwo zapomniec o milosci, ze boli mnie ze nie walczy o Nas ze tak latwo sie poddal. A On mowi, ze jesli bede go obwiniac za to co sie stalo miedzy nami to  mnie znienawidzi i calkowicie zerwie ze mna kontakt. probuje wszystko naprawic, pokazac mu jak mi zalezy, blagam o jedna jedyna szanse a wychodzi zupelnie na odwrot. A moze jest jeszcze za wczesnie? Albo juz za pozno?

Offline

 

#31 2010-03-17 23:09:13

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 726

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Czas, jedynie czas moze Ci pomoc. Musisz z pokora przyjac pozycje, jaka Ci wyznaczyl i czekac, byc z boku, bliziutko i nie pozwalac o sobie zapomniec a jednoczesnie nie naciskac. Jak juz pisalam wzesniej, mimo ze z calych sil chcialam wybaczyc a i teraz chce zapomniec i pogodzic sie z tym, kosztowalo mnie to wiele wewnetrznej walki, milosci i nienawisci w jednej chwili, czesciej nienawisci. Musisz pozwolic mu aby porownywal Cie z innymi i nigdy nie mogl znalezc tego czegos wyjatkowego, co bylo miedzy wami. I to chyba jest jedyna mozliwa rada. Zawsze z boku ale na widoku. Jak oglada sie cos takiego w tv wydaje sie proste i banalne. Ale nie jest.

Offline

 

#32 2010-03-18 00:45:12

beznadziejna84
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-03-15
Posty: 22

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

No latwo nie jest. Tak chcialabym Go przytulic, potrzymac  za reke, pocalowac, albo chociaz zobaczyc. Tak strasznie za Nim tesknie. Ale wiem, ze to wszystko zalezy od Niego, wiem ile znaczy dla Niego wiernosc, wiem jaki ma charakter i boje sie, ze nawet Nasza milosc nie jest w stanie z tym wygrac. Boje sie, ze On podjal juz decyzje. Ta ostateczna i ze ja nie bede umiala sie z nia pogodzic. Ale postaram sie dac Mu czas, moze nie slyszac mnie przez kilka dni zateskni. Moze jeszcze mu zalezy, moze da mi szanse pokazac jak bardzo...

Offline

 

#33 2010-03-19 08:13:07

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Beznadziejna84  niestety moja historia nie skończyła się szczęśliwie. Tak szybko leci czas, ale dla mnie, jakby stanął w miejscu. Czuje się, jakby to wszystko miało miejsce wczoraj. Tak jak ty pierwsze dwa miesiące walczyłam dzwoniłam, próbowałam się spotkać, napisałam list itp. "Stawałam na głowie, by Go odzyskać, by odbudować.... w trzecim miesiącu, jak trochę się ogarnęłam i przestałam już codziennie płakać udało mi się z nim skontaktować (wcześniej odrzucał połączenia). On uważa, iż jesli coś ma być to będzie, a jeśli nie to nie. Uznał, iż czuł się trzymany na smyczy (chociaż miał dużo wolności i kategorycznie się z tym nie zgadzam) i gdybym mu terz zaproponowała dłuższą to, by i tak nie wrócił. Jest teraz wśród ludzi, którzy go akceptują i nei chcą go zmieniać. Spytałam czy tęskni. Odpowiedział : "Czasami, ale mija mi to nie mam czasu na tęsknoty". To był dla mnie ogromny cios. Wydawało mi się, że to co zrobiłam okazało się jedynie chyba pretekstem by się rozstać. Nie rozumiem i nie mogę pojąć, jak osoba kochająca może być tak sroga i chłodna....Nie dzwonię do niego, nie odzywam się daje mu czas...choć nie wiem czy to coś da. na dzień kobiet już jego brat mi wysłał życzenia a on dopiero dzien później w nocy twierdząc, iż był bardzo zajęty.
Nadal go kocham, nie wyobrażam sobie być z kimś innym, myślę o nim codziennie tylko czy on o mnie też myśli?
cd.n. (później opiszę trochę więcej)
Pozdrawiam ciepło

Offline

 

#34 2010-03-19 09:00:17

beznadziejna84
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-03-15
Posty: 22

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Ja juz wiem, ze moja historia zakonczy sie tak samo. Wczoraj wieczorem zadzwonil jakgdyby nigdy nic. Poprosil zebym znalazla mu cos tam w internecie bo On nie moze sie polaczyc. Pomyslalam sobie, ze moze to tylko pretekst, ze moze chcial mnie uslyszec tylko nie wiedzial jak to powiedziec. Jak sie rozlaczyl tak strasznie sie cieszylam, ze Go uslyszalam, ze moze jednak Mu tez zalezy tylko nie wie jak to okazac. Cieszylam sie jak glupia. Po pol godziny zadzwonil znowu. Spytal sie jak moglam tak zniszczyc mu zycie, wyzwal mnie od najgorszych, powiedzial ze zaluje kazdej sekundy spedzonej ze mna, zaluje ze mnie wogole poznal, ze teraz dopiero kiedy nie widzi mnie od 2 tygodni jest naprawde szczesliwy, ze w koncu moze sie bawic z kim chce i kiedy chce, ze nie chce mnie juz wiecej widziec. Bolalo cholernie, caly czas boli. Nie umiem sobie z tym poradzic. Po 5 latach milosci, ktora dla mnie byla i jest najpiekniejsza rzecza jaka mnie w zyciu spotkala, po 5 latach w ktorych kochalismy sie tak naprawde On mowi ze zaluje. Kochalam Go cala soba, bezgranicznie, oddalam Mu cala dusze i serce, czesto zapominajac nawet o sobie, a On mowi ze zaluje, ze nigdy ze mna nie byl szczesliwy. Nie wiem jak dam rade to przezyc, na razie jest to dla mnie za trudne. Na razie nie umiem sobie wybaczyc tego co zrobilam i nie umiem poradzic sobie z tym co uslyszalam.

Offline

 

#35 2010-03-19 09:25:53

KarolaJestem
Zbanowany
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2010-02-12
Posty: 64

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Nie wiem czy czytałaś mojego posta : "Co nas nie zabije to nas wzmocni" tam nie opisałam jednej rzeczy a mianowicie pocałunku T jak już się dowiedział co zrobiłam..Pocałował mnie z namiętnością po czym powiedział słowa których nigdy nie zapomne  zapamiętaj ten pocałunek..Nawet nie  chcecie wiedzieć jak sie czułam..sad Bolało było ciężko jednak walczyłam o niego pomimo że on nie wykazywał żadnej chęci odbudowy..I udało się smile Po zdradzie pokochałam jeszcze bardziej..i już nigdy nie zdradze..
Wam też się uda musicie tylko czekać. Jeżeli kochają was naprawde to wrócą do was a i z czasem wybaczą:)
Powodzenia

Ostatnio edytowany przez KarolaJestem (2010-03-19 09:26:56)


"Teraz była nikim, a będąc nikim, była tym, kim zawsze chciała być."

Offline

 

#36 2010-03-19 19:16:53

anneczka111
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 16

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

Karola chciałabym, ale każdy mężczyzna jest inny. Twój okazał wielką wyrozumiałość. Ciekawa jestem, jak udało Ci się zwyciężyć?

Beznadziejna doskonale wiem, jak się czujesz i jak miotają Tobą różne uczucia. Starasz się normalnie funkcjonować, a nikt nie wie ile rozpaczy masz w sobie.

Inni na początku radzili mi walczyć ze wszystkich sił i tak też zrobiłam. Podziwiają mnie za to ile później dokonałam, ale co mi po tym podziwie, gdy On tego nie dostrzegł, albo zbagatelizował? Teraz mówią mi, że może tak powinno być, że nasze drogi i tak by się rozeszły. Radzą bym otworzyła serce na kogoś innego, ale ja nie potrafię. Po tylu latach nie jestem w stanie zainteresować się kimś, po prostu nie chcę.

Zapłaciłam najwyższą cenę za szczerość i uczciwość.  Idzie teraz wiosna i podświadomie mam nadzieję, że roztopi te wszystkie lody, że w końcu będzie lepiej.
Znajomy mi powiedział, że mężczyźni zupełnie inaczej odbierają zdradę. Dla nich to jest podłamanie ich własnego ego. Kobiety są skłonniejsze do wybaczenia, dania szansy,m spróbowania, natomiast większość mężczyzn, jak najszybciej odrzuca to co sprawia mu dyskomfort. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale w dużej ilości przypadków.

Offline

 

#37 2011-07-18 13:14:14

oszukana92
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2011-07-18
Posty: 2

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

witam:) czy tutaj kto kolwiek jeszcze wchodzi??

Offline

 

#38 2011-07-18 13:54:04

panx
Net-facet
Wiek: ojtam ojtam
Zarejestrowany: 2011-07-06
Posty: 246

Re: Zdradziłam, powiedziałam i mocniej pokochałam

JEZU TO JEŻELI MNIE ŻONA ZDRADZIŁA TO BARDZIEJ KOCHA TO JEST OBRZYDLIWE  CO TY PISZESZ DZIEWCZYNO OGARNIJ SIĘ


plyniemy z Panem Tadeuszem Absolutnie Luxusowa Ludka Bols  z Wyborowym Kapitanem Smirnofem do soplicowa na zjazd Absolwentow z Zytniej

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013