Witam wszytskich!
Piszę na forum po raz pierwszy i myślę, ze znalazłam odpowiednie miejsce do uzyskania być może jakis porad lub naprowadzenia mnie na właściwą drogę ![]()
Jestem w ponad rocznym związku z facetem. Mamy po 25 lat. To moja pierwsza miłośc i wielkie zakochanie od samego początku... Niestety mój facet nigdy nie czuł tego samego, a przynajmniej mi tego nie okazywał, bo od początku było miedzy nami źle, bylam oszukiwana, okłamywana, był wobec mnie nielojalny, płakałam przez niego wielokrotnie jednak wszystko mu wybaczałam bo byłam tak bardzo w nim zakochana i w niego zapatrzona, ze nie wyobrazałam sobie odejścia. Trwało to około pół roku, to był chyba najgorszy okres w moim życiu, chciałam odejśc, ale on obiecał poprawę. Dałam mu kolejną szansę. Chciałam mu na nowo zaufać, uwierzyć, ze będzie dobrze, w końcu to moja pierwsza i jedyna miłość. Widziałam, ze chce się zmienić, zaczął się starać. Ja jednak wciąż poprzez sytuacje z przeszłości byłam nieufna, czułam się niekochana, wracałam do przeszłosci, myślałam też dużo o jego bardzo niechlubnej przeszłości, płakałam codziennie i można powiedzieć, ze taka sytuacja trwała kolejne parę miesiecy. W tym czasie chyba nigdy nie miałam dnia, w którym czułabym, że wszystko jest ok i jestem w pełni szczęśliwa. Przechodziłam depresję, bo nie dawałam sobie rady już z moimi emocjami i z ciągłym kontrolowaniem partnera i tym, ze jestem tak szalenie wciąż o niego zazdrosna. Byłam zmęczona tym związkiem i przytłoczona. I pewnego dnia, a dokładnie miesiac temu mój świat się zmienił, spotkałam na ulicy starego znajomego, z którym zaczęłam bardzo dużo rozmawiać, okazało się, ze zakonczył niedawno swój związek i również został zraniony. Od czasu tego spotkania piszemy ze sobą codziennie, rozmawiamy bardzo dużo i niestety chyba dopuściłąm się zdrady emocjonalnej, tzn zaczełam się angażowac w tą znajomośc, czuje, że on również, oboje również czujemy, ze zaczyna nam coraz bardziej na sobie zależeć. Nie piszemy ze sobą już tak jak zwykli znajomi, bardzo czesto flirtujemy i nasze rozmowy często mają dwuznaczny charakter. Nie ukrywam, że jestem rozczarowana tym co robię, szczerzę przyznaję, ze nie sadziłam, ze dopuszcze sie zdrady. Nigdy w życiu czegoś takiego nie robiłam i po raz pierwszy jestem w takiej sytuacji. Przyznaję, że mimo tego, ze kocham mojego faceta i jest teraz dla mnie cudowny i stara się aby było między nami jak najlepiej, to ja dopiero teraz czuję się lepiej i czuje, ze mogę być szczesliwa, teraz kiedy pojawił się stary znajomy, dopiero teraz przestałam myśleć, o wszystkich krzywdach, które wyrządził mi mój partner, teraz przestałam być zazdrosna o niego i chyba czuje też, ze mniej się nim interesuje i całą uwagę skupiam na nowej osobie, do której zaczynam czuć coraz więcej. Jestem trochę zagubiona w tym wszystkim i nie wiem co roobić. Kocham mojego faceta, ale nie wiem czy kiedykolwiek bedzie miedzy nami tak cudownie jakbym tego chciała. Natomiast ta nowa osoba daje mi nadzieję i radość. Nie potrafię odejśc od mojego faceta bo niesamowicie go kocham i jestem do niego przywiązana, mieszkamy razem, on planuje naszą przyszłośc itd. z drugiej strony mój znajomy też chciałby mieć jasną i klarowną sytuację, piszemy ze sobą, on nalega na spotkanie, a ja nie chcę się na nie zgodzić, bo wiem, że to nie wpłynęłoby dobrze na mój zwiazek.
Uprzedzając złośliwe komentarze.. tak, wiem, ze postępuje okropnie i nielojalnie wobec dwóch osób i pomyślicie, ze bawię się ich uczuciami, podczas gdy ja naprawdę nie chce nikogo ranić i chce wybrnąć z tej sytuacji nie raniąc nikogo. Wiem, ze tak się nie da.
Bardzo proszę o jakąś radę.
1 2015-09-10 12:52:35 Ostatnio edytowany przez anekk (2015-09-10 12:53:18)
A nie ma zależności między Twoim kontaktem ze starym znajomym, a poprawą stosunków z chłopakiem? Dąże do tego, że może odpuściłaś trochę Twojemu chłopakowi, przez co i on ma o co walczyć, więc jest fajniej?
No i niestety muszę to napisać: bądź fair i odpuść znajomemu i daj szansę swojemu facetowi. Jeśli uważasz, że nie warto to odejdź od niego... IMO bardzo słabo się zachowujesz i byłoby mi baaardzo przykro, jesli moja kobieta robiła by podobnie ![]()
(...) Bardzo proszę o jakąś radę.
1. Przestań się oszukiwać. Nie kochasz człowieka, którego nazywasz "swoim". Gdybyś go kochała, to nie fundowałabyś mu takiego "pasztetu". Nie kochasz też tego drugiego, bo wcześniej rozstałabyś się z pierwszym.
2. Przestań się oszukiwać. Skoro jesteś rozczarowana swoim zachowaniem, to zmień je.
3. Przestań się oszukiwać. Nie jesteś zagubiona. Zastanawiasz się tylko, który wariant (facet) jest lepszym rozwiązaniem.
4. Przestań się oszukiwać. Skoro nie chcesz bawić się ich uczuciami, to... nie zmuszaj się do tego i przestań.
5. Podejmij decyzję o zakończeniu jednego, albo drugiego związku. Albo, być może, obydwu.
A nie ma zależności między Twoim kontaktem ze starym znajomym, a poprawą stosunków z chłopakiem? Dąże do tego, że może odpuściłaś trochę Twojemu chłopakowi, przez co i on ma o co walczyć, więc jest fajniej?
No i niestety muszę to napisać: bądź fair i odpuść znajomemu i daj szansę swojemu facetowi. Jeśli uważasz, że nie warto to odejdź od niego... IMO bardzo słabo się zachowujesz i byłoby mi baaardzo przykro, jesli moja kobieta robiła by podobnie
Tak, przez to, że pojawiła się nowa osoba w moim życiu przestałam być o mojego faceta zazdrosna, przestałam się przejmować gdzie wychodzi, z kim się spotyka, co robi, doszło nawet do tego, ze wolę być sama w mieszkaniu niż z nim, ogólnie jestem teraz spokojniejsza o niego i wiem, ze gdyby znowu popełnił jakiś błąd tak jak robił to kiedyś to odeszłabym od niego. Po prostu teraz zaczęłam sobie wyobrażać też życie bez niego. Wczesniej kiedy robił mi okropne świństwa chciałam odejśc od niego bardzo, ale się bałam samotności, porzucenia. Teraz jednak uświadomiłam sobie, że świat się na nim nie kończy... Kiedyś zawiódł mnie bardzo, wiele razy.. boję sie przyszłości z nim, że nigdy mu już nie zaufam tak bezgranicznie jak kiedys ufałam, boję się, ze nigdy miedzy nami nie będzie takiego związku jaki mi się marzy, czyli motylki w brzuchu, chemia, namiętnośc, zaufanie.. On to wszytsko przeżyl w swoich poprzednich związkach a ja jeszcze nigdy tego nie doświadczyłam i boję się, ze już nigdy tego nie doświadczę. Kocham go bardzo i chwilami jestem bardzo szcześliwa, ale wiem też, że jestem z nim bardzo zżyta i do niego przywiązana i czuję się trochę na uwięzi.
Ta nowa osoba dała mi nadzieję na to czego bardzo pragne a czego wiem, że nie otrzymam w swoim związku, w którym przestaje czuć się swobodnie. Jeszcze zanim spotkałam tego znajomego myślałam o odejsciu od partnera z wymienionych przyczyn, więc to nie jest tak, że to ta nowa osoba zawróciłą mi w głowie. Ta nowa osoba uświadomiła mi tylko, ze moge być także z kimś innym, a mój partner nie jest jedynym facetem na świecie, a wcześniej tak myślałam.
anekk napisał/a:(...) Bardzo proszę o jakąś radę.
1. Przestań się oszukiwać. Nie kochasz człowieka, którego nazywasz "swoim". Gdybyś go kochała, to nie fundowałabyś mu takiego "pasztetu". Nie kochasz też tego drugiego, bo wcześniej rozstałabyś się z pierwszym.
2. Przestań się oszukiwać. Skoro jesteś rozczarowana swoim zachowaniem, to zmień je.
3. Przestań się oszukiwać. Nie jesteś zagubiona. Zastanawiasz się tylko, który wariant (facet) jest lepszym rozwiązaniem.
4. Przestań się oszukiwać. Skoro nie chcesz bawić się ich uczuciami, to... nie zmuszaj się do tego i przestań.
5. Podejmij decyzję o zakończeniu jednego, albo drugiego związku. Albo, być może, obydwu.
1. Kocham go i jestem od niego uzależniona. Nawet po jego zdradzie to ja próbowałam odbudować nas zwiazek i to ja się starałam. Teraz fakt, zmienił się i chce żeby było fantastycznie. Tylko, ze ja nie wiem czy nie jest za późno.
2. Che to zrobić, dlatego postanowiłam zasięgnąc porady na forum.
3. Który wariant jest dla mnie lepszym rozwiązaniem? nowy znajomy. Wiem, ze również mogłabym go pokochać, bo jest cudownym, szczerym, dobrym człowiekiem. spokojnym, ma podobną wizję przeszłości do mojej, podobny pogląd na świat, podobne upodobania. Ale kocham mojego obecnego partnera i nie potrafię od niego odejść bo wiem, że go to zrani, a nie chce go ranić.
4. Mój znajomy wie, że kocham mojego faceta i nigdy mu niczego nie obiecywałam.
5. Myślę nad tym. Chciałabym zakończyć mój zwiazek oraz moją relację ze znajomym. Zobaczyć co przyszłość przyniesie.
Życzę Ci, byś zamieniła wszystkie "chcę" na "zdecydowałam się".
Życzę Ci, byś zamieniła wszystkie "chcę" na "zdecydowałam się".
Zyczę sobie tego samego. Niestety brak mi odwagi. Wiem, ze nie jestem w pełni szczęsliwa z moim obecnym partnerem ale nie potrafie od niego odejsć, i nie myśle tu tylko o sobie ale przede wszystkim o nim, nie chce go rozczarować i ranic.
Zachowaj się jak dorosła kobieta i zdecyduj się na coś. Większość z nas tutaj albo była porzucana albo sama kończyła związek (np. ja). Więc nie pisz w odpowiedzi, że łatwo się pisze, bo byłam w obu sytuacjach, żadna nie jest łatwa - ani odejść od kogoś ani być tym, od którego ktoś odchodzi. Ale takie jest życie, są w nim trudne sytuacje, w których trzeba zachowac się fair.
A na razie piszesz jak mała zagubiona dziewczynka - ojej, jestem uzależniona, ojej, nie chcę nikogo krzywdzić. Jak myślisz, co skrzywdzi Twojego chłopaka- przyznanie, że go nie kochasz i odchodzisz? czy może ciągnięcie na dwa fronty kilka tygodni / miesięcy /lat - kiedy on dowie się, że go zdradzasz?
Jak myślisz, co skrzywdzi nowo poznanego pana? Zakończenie znajomości, bo chcesz dalej być ze swoim obecnym i jemu poświęcasz całą uwagę? Czy zdradzanie z nim obecnego partnera - on chyba nie pisze się na coś takiego i słusznie.
Postąp jak odpowiedzialna dorosła kobieta i dokonaj wyboru - w swoim sercu, jakikolwiek on będzie. Nie zwalaja na los, zakochanie, uzależnienie. Nie rób z siebie bezwolnej, biednej istotki.
9 2015-09-10 14:35:29 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-09-10 14:38:35)
W pełni szczęśliwą osobą nigdy nie będziesz. By nią być, musiałabyś być dojrzałą i odpowiedzialną, a na to się nie decydujesz.
Nie masz odwagi? Kpisz. Póki co znajdujesz powody dla uzasadnienia status quo, nie zaś szukasz sposobów rozwiązania sytuacji. Zresztą... czego tu szukać. Sposoby rozwiązania są jasne.
Ja w swoim życiu przeżyłam tragedię przez podobne zachowanie. Ale mniejsza o mnie.
Piszesz jaką traumę przeżywałaś, jak to cię twój chłopak zawiódł, jak walczyłaś o was i....................
Teraz swoim postępowaniem robisz to samo w drugą stronę. Wcale nie jesteś lepsza, ani niewinna.
Nowy - stary znajomy szuka kogoś na t. zw. zapchajdziurę. Potrzebuje kogoś w zastępstwie za była dziewczynę.
Ty piszesz otwarcie e z nim flirtujesz, a więc przekraczasz pewną barierę przyzwoitości.
Dajesz tym samym przyzwolenie na dalszy flirt z tym znajomym.
Już teraz z tego co piszesz widać że nastąpiło tak zwane zauroczenie. Ach jaki on wspaniały, jaki czuły, jaki delikatny, jaki miły.
Nic tylko się w nim zaraz zakocham.
A twój chłopak już jest beeeeeee.
Jaki z tego wniosek ?
Prosty. Warta jesteś tyle jakie jest twoje postępowanie.
Nieuczciwa, niestabilna, mało warta jako partnerka.
Przecież właśnie tobie nie można zaufać. !!!!!
11 2015-09-10 17:11:18 Ostatnio edytowany przez anekk (2015-09-10 17:16:20)
Ja w swoim życiu przeżyłam tragedię przez podobne zachowanie. Ale mniejsza o mnie.
Piszesz jaką traumę przeżywałaś, jak to cię twój chłopak zawiódł, jak walczyłaś o was i....................
Teraz swoim postępowaniem robisz to samo w drugą stronę. Wcale nie jesteś lepsza, ani niewinna.
Nowy - stary znajomy szuka kogoś na t. zw. zapchajdziurę. Potrzebuje kogoś w zastępstwie za była dziewczynę.
Ty piszesz otwarcie e z nim flirtujesz, a więc przekraczasz pewną barierę przyzwoitości.
Dajesz tym samym przyzwolenie na dalszy flirt z tym znajomym.
Już teraz z tego co piszesz widać że nastąpiło tak zwane zauroczenie. Ach jaki on wspaniały, jaki czuły, jaki delikatny, jaki miły.
Nic tylko się w nim zaraz zakocham.
A twój chłopak już jest beeeeeee.Jaki z tego wniosek ?
Prosty. Warta jesteś tyle jakie jest twoje postępowanie.
Nieuczciwa, niestabilna, mało warta jako partnerka.
Przecież właśnie tobie nie można zaufać. !!!!!
Wiem jaka jestem i jakie jest moje postępowanie. Mam tego świadomość i nie próbuje się tłumaczyć. Nie napisałam też tutaj po to aby usłyszeć epitety w moją stronę, bo dobrze wiem co o mnie większość sądzi.. Mam świadomość, ze postępuje nieuczciwie i pisząc tutaj chciałam uzyskać poradę własnie po to aby coś zmienić w swoim nieuczciwym postępowaniu. A to czy jestem mało warta jako partnerka przepraszam, ale ocenić tego Ewo nie możesz. Popełniłam błąd wdając się w tą relację ze starym znajomym, owszem, ale nie wynikło to z mojej bezduszności i nielojalności ale z problemów jakie zafundował mi mój partner, z którymi jestem sama i które wciąż mnie wykańczają.
Może nie wyraziłam się w poście jasno ale napisałam tutaj po to aby przedstawiając Wam pokrótce moją historię uzyskać poradę osób trzecich czy powinnam odejsć od mojego obecnego partnera? NIe po to, aby związac się z nowym (bo na nowy związek gotowa nie jestem i owy znajomy o tym wie) ale dlatego, aby uwolnić się od być może toksycznego związku w którym nie jestem do końca szczęsliwa i z którego przeszłością mogę sobie nie poradzić. Oczywiście wiem, żę nie jesteście prorokami i nie przewidzicie przyszłosci, ale wiem, że jest tu wiele doswiadczonych osób, które być może były w podobnej sytuacji albo, które na podstawie tego co piszę są w stanie pomóc mi w podjęciu jakiejś decyzji.
I nie czuję sie jak zapchajdziura.. dlatego, ze nie sądzę, ze osoba poszukująca zapchajdziury po kimś decydowałaby się na angażowanie się w taki "trójkąt".
Moją historię możesz przeczytać http://www.netkobiety.pl/t87459.html
Może to pozwoli ci zrozumieć moje zdanie i opinię na temat flirtu i tym podobnych zachowań.
Piszesz że masz świadomość tego co robisz źle, ale jednocześnie opisujesz swoje postępowanie z jakimś radosnym akcentem.
Pisząc o jakiejś traumie czy toksyczności związku nie podajesz żadnych konkretów na poparcie takiego określenia.
Zresztą na pewno to nie miejsce i odpowiednie forum na prowadzenie takiej wiwisekcji.
Z mojego doświadczenia życiowego mogę napisać tylko tyle: Każdy z nas ma takie życie i takie relacje z najbliższymi jakie sobie sam wypracuje.
Wiem też że forma relacji zależy od obojga partnerów. Nigdy nie jest tak, że tylko jedno z nich jest winne.
Większość osób pisząc o oddalaniu się od siebie, o zanikaniu miłości sami przykładają rękę do takiego stanu rzeczy.
Jeżeli twój partner flirtuje z jakąś inną dziewczyną to czytając twoje słowa odnoszę wrażenie że robi to w myśl zasady "flirt nie jest zdradą tylko flirtem. To tylko gra towarzyska. Taka zabawa"
Gdy flirt zmienia swoje oblicze w większą zażyłość, przestaje być flirtem, a zaczyna się już zdrada.
Jeżeli jest problem w relacji ty i twój partner powinnaś omówić to z nim, bo sprawa was dwojga dotyczy, a nie szukać wsparcia u postronnych osób.
To twój partner, a nie tego znajomego. To pomiędzy tobą i twoim partnerem coś się dzieje, a nie pomiędzy tobą, partnerem i twoim znajomym.
To tak jakbyś się chwaliła swojemu znajomemu o seksualnych wyczynach, czy niedomaganiach twojego partnera w łóżku.
To pełen dyskomfort dla twojego partnera. Żenada na zachowanie kobiety.
Nie potrafisz jak dorosła kobieta ogarnąć własnego problemu, tylko latasz po ludziach i opowiadasz im w wielkim sekrecie o tym co ciebie gryzie.
Na ile wielka jest ta zażyłość z tym starym znajomym żeby wywlekać "brudy o sobie i swoim partnerze"
A na ile ważny jest twój partner dla ciebie skoro zamiast z nim obmawiasz go z jakimś "faciem".
Pytasz się co masz zrobić i jak masz ugryźć ten temat.
Po 1) DOROSNĄĆ, Stać się naprawdę kobietą, a nie dziewczynką.
Po 2) zastanowić się czy ty darzysz swojego partnera uczuciem, czy tylko ci się tak wydaje.
Po 3) Jakie by uczucie to nie było, rozmówić się z partnerem i wybrać drogę z nim, albo bez niego.
Piszesz że chłopak się stara i próbuje naprawić swoje błędy oraz relację pomiędzy wami.
Ale ty już swoim postępowaniem skreślasz go z listy. !!!!!
Nie dajesz szansy, ani jemu, ani związkowi.
Nawet w wieloletnim małżeństwie nie ma przez cały czas różowo.
Są biel i czerń. Jest mnóstwo szarzyzny. Tych kolorowych dni jest tyle co kot napłakał.
Dać sobie szansę to potrafić wytrwać razem. Zmierzyć się z własnymi słabościami. Pokonać trudności. Wygrać.
Rozstania żeby dać sobie czas na odpoczynek i przemyślenie to tak jak zrobić sobie urlop od życia.
Poddać się hibernacji na kilka lat i pozwolić się rozmrozić gdy problem zniknie.
Nikt nie da ci gwarancji czy w dalszym wspólnym życiu to właśnie ty nie zdradzisz i nie spowodujesz rozpadu rodziny.
To życie. Taka gra z największą dozą hazardu.
Gra o życie. Grasz sama ze sobą. Masz w drużynie jeszcze jednego partnera.
Ale czy stanowicie zespół w układzie w jakim ty teraz stanowisz ?
Ty strzelasz sobie samobójczego gola. On zamiast trwać w obronie związku zmuszany jest do walki z tobą.
O to ci chodzi ? Tego pragniesz od partnera ?
Kim on dla ciebie jest ? Kochankiem, przyszłym mężem i ojcem twoich dzieci, czy zerem ?
Bo z tego widać że ten nowy - stary znajomy znaczy dla ciebie więcej.
To ty musisz sobie sama odpowiedzieć.
O problemach piszesz szczątkowo. O nowym (już w tytule) rozpisujesz się w wielkich superlatywach.
Więc o co ci właściwie chodzi ?
Jeszcze jedno.
Czy powinnaś odejść od swojego [partnera ?
Przepraszam. Nie wiem z czego ci wróżyć. Z fusów, z kryształowej kuli, linii na twej dłoni ?
Przecież to twój partner. To od ciebie i od niego zależy czy będziecie razem.
Czy chcecie być razem !!!
Skąd ja czy pani Kowalska mamy wiedzieć czy masz odejść czy zostać.
Pytanie brzmi: Czy ty chcesz odejść, czy chcesz z nim być i trwać przy nim ?
Twój partner tu nic nie pisze. Nawet z tego co ty wypisałaś nic nie wynika o nim.
Natomiast z tego co opisałaś o swoim postępowaniu i zachowaniu wynika jasno że twój chłopak nie może być pewien ani twojego oddania, ani wierności.......
Twój partner tu nic nie pisze. Nawet z tego co ty wypisałaś nic nie wynika o nim.
Natomiast z tego co opisałaś o swoim postępowaniu i zachowaniu wynika jasno że twój chłopak nie może być pewien ani twojego oddania, ani wierności.......
Mój partner mnie bardzo zranił. Praktycznie przez 2/3 naszego trudnego związku (bo początkowo tworzyliśmy zwiazek na odległość) mnie oszukiwał, okłamywał, flirtował ze wszytskimi dookoła, dopuścił się zdrady. To ja całkowicie straciłam do niego zaufanie. Ja nigdy nie dałam mu żadnych powodów do zazdrości albo utraty zaufania, aż do teraz kiedy emocjonalnie dopuściłam się zdrady. Miałam swoje powody, szukałam zainteresowania i tego czegoś czego nigdy nie dostałam od partnera. Jednak mam w sobie jeszcze odrobinę empatii i nie zdecydowałam się na spotkanie ze starym znajomym i nie zdecyduje na pewno będąc z moim facetem. Oczywiście to mnie nie tłumaczy, jestem tego świadoma, próbuje się teraz bronić mimo, że wiem, że zdrady i niewierności nic nie tlumaczy.
Dziękuję wszystkim forumowiczom za wpisy oraz Tobie Ewo, bo potrzebowałam taki kubeł zimnej wody i przemówienia do rozsądku. Przeczytałam dokładnie Twoje posty kilka razy i wzięłam sobie wiele do serca. Przeczytałam również Twój wątek i też dał mi wiele do myślenia. Dzięki.
Jesteś kata młoda. To jest odpowiedni czas na szukanie, próbowanie co jest dla Ciebie dobre.
Nie masz dzieci, zobowiązań... może warto spróbować z kimś przy kim czujesz się dobrze?
Oczywiście najlepiej uczciwie załatwić sprawę ze swoim obecnym chłopakiem.
Rozmowy... to tylko rozmowy. Nie czuła bym się winna na Twoim miejscu. Szukasz ratunku.
Jesteś kata młoda. To jest odpowiedni czas na szukanie, próbowanie co jest dla Ciebie dobre.
Nie masz dzieci, zobowiązań... może warto spróbować z kimś przy kim czujesz się dobrze?
Oczywiście najlepiej uczciwie załatwić sprawę ze swoim obecnym chłopakiem.
Rozmowy... to tylko rozmowy. Nie czuła bym się winna na Twoim miejscu. Szukasz ratunku.
Chyba się lekko pogubiłam.. z powyzszego postu stanowczej i zasadniczej Ewy Zaręby wnioskuję, że Ty i ona jesteście jedną osobą. Dlaczego więc po wygarnięciu mi, ze jestem nic niewartą nieuczciwą partnerką sugerujesz mi teraz, żebym nie czuła sie winna i dajesz usprawiedliwienie mojemu zachowaniu?
toorank napisał/a:Jesteś kata młoda. To jest odpowiedni czas na szukanie, próbowanie co jest dla Ciebie dobre.
Nie masz dzieci, zobowiązań... może warto spróbować z kimś przy kim czujesz się dobrze?
Oczywiście najlepiej uczciwie załatwić sprawę ze swoim obecnym chłopakiem.
Rozmowy... to tylko rozmowy. Nie czuła bym się winna na Twoim miejscu. Szukasz ratunku.Chyba się lekko pogubiłam.. z powyzszego postu stanowczej i zasadniczej Ewy Zaręby wnioskuję, że Ty i ona jesteście jedną osobą. Dlaczego więc po wygarnięciu mi, ze jestem nic niewartą nieuczciwą partnerką sugerujesz mi teraz, żebym nie czuła sie winna i dajesz usprawiedliwienie mojemu zachowaniu?
Nie Anekk, nie jestem Ewą. Jestem toorank. Nie potępiam Cię, bo wiem jak to jest żyć w niesatysfakcjonującym związku. Wiem też jak to jest jak szuka się akceptacji, czasami nie ma się wyboru.
18 2015-09-12 17:35:20 Ostatnio edytowany przez anekk (2015-09-12 17:36:19)
anekk napisał/a:toorank napisał/a:Jesteś kata młoda. To jest odpowiedni czas na szukanie, próbowanie co jest dla Ciebie dobre.
Nie masz dzieci, zobowiązań... może warto spróbować z kimś przy kim czujesz się dobrze?
Oczywiście najlepiej uczciwie załatwić sprawę ze swoim obecnym chłopakiem.
Rozmowy... to tylko rozmowy. Nie czuła bym się winna na Twoim miejscu. Szukasz ratunku.Chyba się lekko pogubiłam.. z powyzszego postu stanowczej i zasadniczej Ewy Zaręby wnioskuję, że Ty i ona jesteście jedną osobą. Dlaczego więc po wygarnięciu mi, ze jestem nic niewartą nieuczciwą partnerką sugerujesz mi teraz, żebym nie czuła sie winna i dajesz usprawiedliwienie mojemu zachowaniu?
Nie Anekk, nie jestem Ewą. Jestem toorank. Nie potępiam Cię, bo wiem jak to jest żyć w niesatysfakcjonującym związku. Wiem też jak to jest jak szuka się akceptacji, czasami nie ma się wyboru.
Przeczytałam Twoją historię i bardzo się z Tobą utożsamiam bo też czuję sie zagubiona i najlepszym rozwiązaniem na tą chwilę wydaje mi się prowadzić podwójne życie. Jest to oczywiście najgorsze wyjscie z tej sytuacji, egoistyczne i bardzo chciałabym napisać nie w "moim stylu". Dlatego nie popełnie Twojego błędu i postanawiam zrobić odważny i zdecydowany, a przede wszytskim dojrzały krok w moim życiu i skończyć oszukiwać dwie osoby i siebie.
Posty Ewy oczywiście bardzo mnie wkurzyły i nie takie rady chciałam usłyszeć, bo najzwyczajniej w świecie są mi one nie na rękę. I to, że żyje w niesatysfakcjonującym związku nie oznacza, że mam prawo ranić innych. Natomiast na Twoje posty Toorank własnie czekałam, takie które dadzą mi przyzwolenie na dalszą "zabawę".
Dalej jestem chlolernie pogubiona, i jestem tą małą, nieporadną i niedojrzałą dziewczynką, ale muszę się wziać w garsć, bo czytając Twoją historię podobnie sobie wyobraziłam siebie za rok.. i się przeraziłam.
19 2015-09-12 19:00:43 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-09-12 19:03:54)
Tak jedyne co mogę Ci poradzić, to żebyś nie szła moją drogą oszukując prtnera i samą siebie. Z tego nigdy nie wynika nic dobrego.
Romans mnie zniszczył. Z dużym prawdopodobieństwem zniszczył też moje małżeństwo. Z resztą to kim teraz jestem wszystko zmienia i ono chyba nie maiłoby sensu.
Niczego w tej chwili nie żałuję tak bardzo jak tego, że ta gra była/jest nieczysta. Moj kochanek może nie miał wyjścia, bo ma dzieci, ale ja miałam. Mogłam wybrać uczciwość.
Jak teraz mam oczekiwać szacunku od męża od kochanka skoro sama do siebie go straciłam. Przegrałam wszystko. Nie mam nic ![]()
Toorank, a nie możesz Ty tego wszystkiego (przepraszam) jebn...ąć...
wyjechać gdzieś na pół roku...
do puszczy... albo na pustynię ![]()
Odpocząć, poczytać, jeść, pić, spać... nie myśleć!... odciąć się...
nic się nie zawali bez Ciebie, uwierz ![]()
dziecko daj rodzicom na ten okres, będzie mu lepiej w "normalnym" środowisku... mąż sobie poradzi...
Zorija, chciałabym zasnąć i nigdy się nie obudzić. (nie mam dzieci)