ale nie niesamowite - moze najwyzej ciekawe
Pierwsza - dotyczy mojej mamy -
Byla kobieta bardzo racjonalna. Nie wierzyla we wrozby, przeznaczenie, czarne koty, zakonnice itp. Ale byl w niej jakis strach przed tym co sie moze wydarzyc w przyszlosci. Gdy juz bylem na tyle duzy, ze mozna mi bylo wytlumaczyc opowiedziala mi co sie wydarzylo gdy umieral moj tata. Rok 1960, przywiezli go ze szpitala gdzie byl oprowany do pobliskiego szpitala. Byl w agonii. Ale lekarze mowili, ze to moze potrwac pare dni, moj ojciec byl fizycznie bardzo silnym meczyzna. Ale wieczorem moja mama, ktora sluchala radia w drugim pokoju nagle wstala, podeszla do drzwi wejsciowych i czekala. Stala tak jakies 20 minut. Bez zadnego ruchu. Po jakims czasie kroki na korytarzu i pukanie do drzwi. Moja mama otworzyla, stal tam sasiad, ktory jako jedyny w calym budynku mial telefon. Zanim sie odezwal moja mam powiedziala "umarl", sasiad odpowiedzla, ze tak, ze dzwonili ze kilka minut temu stwiedzili zgon. Moja mama zamknela drzwi, siadla w przedpokoju na szafce i zaczela plakac. Gdy to po latach przypomniala, powiedziala, ze wiedziala, ze zaraz przyjdzie sasiad i powie, ze tata umarl. Gdy przedtem siedzial sama i sluchala radia, cos uderzylo w okno, tak jakby w ciemnosci ptak uderzyl w szybe. Wtedy wstala, poszla do drzwi i czekala.
Druga - Deja Vu
Pracowalem na statkach i udalo mi sie odwiedzic wiele cudownych miejsc. Nigdy juz tam pewnie nie pojade. W dwoch miejscach najpierw poczulem zapach i nagle sobie zdalem sprawe, ze wiem co to jest, ze znam to miejsce ale nie wiem poza tym nic. Pierwszy raz to bylo w Indiach, gdzie z kolega po deszczu zeszlismy ze statku aby pospacerowac po okolicy. Czerwona ziemia i ten zapach troche slodki a troche nieprzyjemny bo jakby zgnilizna, to bylo cos co juz znalem. Dlatego potem gdziekolwiek bylem w tropikach w porze po burzy czy po deszczu gdy czulem podobny zapach przypominalo mi to Mangalore w Indiach. Ale tam bylem pierwszy raz w tropiku na ladzie i wiedzialem, ze bylem w podobnym miejscu. Drugim miejscem byl bar przy plazy w Rio, na Copacabana.
Teraz czekam na to aby zobaczyc most. Jako maly chlopak snilem wielokrotnie o zabudowanym moscie gdzies na wsi pozna jesienia, jechalem czyms do wjazdu na most, droga byla pokryta gruba warstwa lisci, zoltych, zlotych, brazowych i czerwonych. Poozniej szedlem i mialem te liscie do kolan. Ten sen powtarzal sie wilokrotnie, i zawsze byl identyczny w tresci. Nigdzie w Polsce chyba nie ma takiego mostu, sa tylko w USA i Kandzie. W 84 roku bylem w zalodze odprowadzajacej szwedzki drobnicowiec do stoczni zlomowej w Kaohsiung na Tajwaniie. Buszowalismy po opuszczonych pomieszczeniach zalogowych w nadzieji, ze moglo zostac cos co sie moze przydac. Wszedlem do jednego z salonikow gdzie na duzym stole byly porozrzucane puzzle. Postanowilem pozbierac i sprobowac ulozyc. Wzialem do reki pudelko i zobaczylem most z mojego snu, byl identyczny i tak samo wygladal lan kolorowych lisci na wjezdzie na most. Puzzle to pociete na prasie kawalki calego zdjecia. Probowalem taki sam most znalezc na zdjeciach na www. Bezskutecznie.
mam jeszcze pytanie czy zdarzalo Wam sie snic ten sam sen wielokrotnie? Ja mialem kilka takich snow,ktore sie powtarzaly, sniac mowilem sobie ze to sen i wiedzialem jak go przejsc do konca bo przeciez to robilem juz kilka razy. Te sny zawsze byly w jakims stopniu nieprzyjemne. Wyjatkiem byl ten most. Zdjecie nie jest zdjeciem tego mostu ale tak wyglada zabudowany most, moze byc dla pieszych, drogowy lub kolejowy. Zadaszenie przedluza zywotnosc konstrukcji nosnej
