Witam,
Poznałem wspaniala kobiete, mieszkamy ze soba 8 miesiecy, kocham ja -> jednak sam zwiazek, gdzie dwie osoby anagazuja sie wzajemnie jest nie do mnie.
Nie wiem, moze jestem samotnikiem, dziwakiem etc bardzo dlugo zylem sam praca->sen->praca, zero kontaktow miedzyludzkich i to mnie tak ukształtowało, przez co:
- lubie z nia spedzac czas, ale nie za duzo
- spotkania z jej rodzicami, lub znajomymi - nie na widze
- nie lubie nigdzie jezdzic, szcegolnie wakacje etc - a ona mi to ciagle wypomina
Jestem chyba antyspoleczny jesli chodzi o dluzsze relacje, i mimo ze ja kocham zaczyna mnie to meczyc.
Co na to powiecie, czy faktycznie powinienem sie z nia rozstac?