Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Trzy miesiące temu wyprowadziłam się z miasta na wieś oddaloną 200 km od tego miasta. Została tam cała moja rodzina, ja tutaj jestem z narzeczonym. Jestem podłamana, bo nie chce tu mieszkac, chciałabym wrócić tam skąd jestem i tam mieszkać, bo tam czuję się najlepiej. Czy to normalne? A może tak jest, jak się odchodzi z rodzinnego domu? Dziewczyny byłyście w takiej sytuacji kiedyś?? Dodam, ze nie mogę wrócić, bo kupiłam tutaj dom...
Offline
Myslę, że potrzebujesz czasu. Ja też na początku bardzo przeżywałam i cierpiałam bo nie mogłam się znaleźć w nowym mieszkaniu. Potrafilam jeździć co drugi dzien do rodziców. Ciężko mi bylo się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Z czasem mi przeszło i jak teraz jade do rodziców, to po jakims czasie (mam na myśli godziny) marzę żeby wrócić do siebie.
Moi rodzice zawsze mieszkali daleko od swojej rodziny. Prawie 400km. Jak jeździlismy tam na wakacje (bylam dzieckiem) byłam bardzo szczesliwa. Nienawidziłam powrotów. Teskniłam za wszystkimi. No ale jakos chyba zapominałam o wakacjach i tesknota byla mniejsza.
Przyzwyczaisz się
Offline
Tak, to chyba normalne. Ja miałam to samo. A nawet powiem, że gorzej, bo wyprowadziłam się sama. Ty masz przy sobie chociaż narzeczonego. Ale to kwestia czasu. Mieszkam sama od ponad roku. Początki były trudne, ale przyzwyczaiłam się i jest dobrze. Mam teraz coś takiego, jak sanders - jak jadę do domu, to po kilku dniach myślę o tym, żeby nareszcie wrócić do siebie. Z tym, że ja jeżdżę do domu na kilka - kilkanaście dni. Przyzwyczaisz się, tylko daj sobie czas i nie nastawiaj się na "nie" ![]()
Offline
Dom mozna zamienic,nie w tym tkwi problem.Owa sytuacja jest dla Ciebie nowa,wierze jednak ze z czasem znajdziesz jakies pozytywne strony mieszkania na wsi.Gdyby jednak okazalo sie ze w miescie czujesz sie lepiej zawsze jest mozliwosc powrotu do miasta
Offline
Dzięki za podniesienie na duchu:)
Offline
Moja starsza siostra ponad 10 lat temu przeniosła się z miasta, od nas, na wieś do męża i jego rodziny. Niedawno opowiedziała mi, że pierwsze 2 lata były bardzo ciężkie. Nagle wśród obcych ludzi, musiała zdobywać ich akceptację i pokazać się od jak najlepszej strony. Ale udało się. Teraz żyje spokojnie i bez większych konfliktów.
Na pewno nie będzie Ci łatwo, ale musisz pamiętać - musi być gorzej żeby było lepiej ![]()
Nie przejmuj się jeśli coś nie będzie ci się udawać. To normalne i następnym razem zrobisz to lepiej, czy zachowasz się inaczej.
Offline
Ja mam identycznie to samo...
mieszkam na wsi i bardzo tęsknie za miastem.. za domem w którym kiedyś mieszkałam .. za moimi znajomymi, tutaj jestem zupełnie odzdielona od świata.. :<
jest mi ciężko ale innego wyjścia nie mam bo jestem zalezna od rodziców bo nie mam 18 lat jeszcze. ;<
wątpie że to wszystko minie tak szybko ale jeżeli kochasz zwierzęta to możesz kupić sobie np. kotka pieska, lub nawet inne zwierzątko,
zasadź warzywa.. musisz zorganizować sobie czas zeby nie myślec za tęsknotą ..
jakoś to bedzie :*
Offline
Moim zdaniem , chodzi jedynie o kwestie przyzwyczajenia
Może jak na razie czujesz się po prostu nieswojo...
Nie długo na pewno się przyzwyczaisz i pokochasz swój dom ![]()
Offline
reszka zawsze tak jest. mieszkałam w 3 miastach daleko od rodziny. Zawsze tęskniłam i zawsze - mówiłam, że nie chce tam mieszkać. Teraz trafiłam na 100 km od rodziny ale to jest moje miejsce. Tu się czuje dobrze. Będziesz tęsknić. Lepiej jest jak kogoś tam poznasz - jakieś znajome, sąsiadki - wtedy jest lepiej.
Offline
reszka napisał:
Trzy miesiące temu wyprowadziłam się z miasta na wieś oddaloną 200 km od tego miasta. Została tam cała moja rodzina, ja tutaj jestem z narzeczonym. Jestem podłamana, bo nie chce tu mieszkac, chciałabym wrócić tam skąd jestem i tam mieszkać, bo tam czuję się najlepiej. Czy to normalne? A może tak jest, jak się odchodzi z rodzinnego domu? Dziewczyny byłyście w takiej sytuacji kiedyś?? Dodam, ze nie mogę wrócić, bo kupiłam tutaj dom...
dasz radę masz wsparcie i narzeczonego a 200 km to szczerze nic... kwestia przywyknięcia i dania szansy nowemu otoczeniu... nie można całe życie spędzać przy rodzinie.. to moje zdanie bo ja nie jestem typem "rodzinnym" tzn kocham moich bliskich ale nie chciałabym mieszkać z nimi za blisko... może dlatego z domu wyprowadziłam się mając prawie 19 lat... i od tamtej pory rodzinę i rodziców odwiedzam jak mam chwilkę wolna... na święta przeważnie choć nie zawsze z nimi je spędzałam...
ja wprawdzie przeprowadziłam się nie na wieś jak autorka wątku... choć bardzo bym chciała, a do mniejszego miasta i to sama w dodatku... też kupiłam tu mieszkanie i jestem szczęśliwa... od rodziny dzieli mnie 250 km choć jak ma się samochód to zawsze pojechać można na "kawę"
osobiście do rodziców jeżdżę rzadko i na chwilkę bo to już nie te same przyzwyczajenia... krótsze odwiedziny to mniej zgrzytów na linii rodzina i ja ![]()
i dodam ze jak zdarza mi się odwiedzić rodzinkę to cieszę się z tych odwiedzin strasznie i doceniam to że są i nawet to że maja odmienne spojrzenie i zdanie na pewne sprawy... ale od tego właśnie jest rodzina... a w XXI wieku dobie internetu i komórek jesteśmy w stałym kontakcie...
szczęścia życzę i tego abyś pokochała tę wieś... i uwiła tam szczęśliwe gniazdo dla Ciebie i Narzeczonego ![]()
Offline
W moim przypadku było tak, że ja przeprowadziłam się ok 400 km od domu. również do narzeczonego.. na początku mi było fajnie, z dala od domu, wtrącania się w moje sprawy itp. po jakimś czasie coś się między nami zaczęło psuć, on bardzo mnie zawiódł i musiałam się stamtąd wyprowadzić. teraz szczerze mówiąć żałuje tych 2 lat które oddzielały mnie od domu. mam nadzieję jednak że u Ciebie bedzie dobrze. trzeba sobie znaleźć dod. zajęcia które nie pozwolą Ci myśleć za często że jesteś tak daleko od domku;) powodzenia!
Ostatnio edytowany przez majena23 (2010-05-17 00:18:27)
Offline
A ja przeprowadziłam się ze wsi do miasta. Minęło 10 latek, przyzwyczaiłam się, ale nie polubiłam hałasu, tłumu, gęstego powietrza, braku przestrzeni... Niektórzy z natury są mieszczuchem lub wieśniakiem i pozostają tacy przez całe życie...
Offline
Ja przeprowadziłam się do własnego mieszkania do nowego miasta tuż po ślubie. Nie miałam absolutnie żadnych problemów z tzw. odcinaniem pępowiny (choć byłam i wciąż jestem bardzo związana z moją mamą). Cieszyło mnie, że mam własny domek, że jesteśmy w nim razem, że czuję się dorosła. Choć było to obce miasto łatwo się tu zadomowiłam i nie miałam problemów z aklimatyzacją. Natomiast nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieszkając całe życie w mieście- wyjechać na wieś. Moja decyzja była świadomie i naprawdę starannie przemyślana, bo nie wyobrażam sobie, że miałabym być nieszczęśliwa tam gdzie mieszkam i żyję. Gdyby tak było zrobiłabym wszystko, aby tę wrogą sytuację zmienić. I dziś jestem pewna, że chcieć to móc, a wtedy niemożliwe staje się możliwym.
Offline
Ja miałam podobną sytuację i po roku wróciłam do miasta kosztem sprzedaży domu za mniejsze pieniądze. Każdy reaguje inaczej. Szkoda tylko że od razu poszłaś na głęboką wodą tak jak ja. Można było najpierw spróbować wynająć coś.
Offline
Witam Cię,
Na pocieszenie dodam, że jestem w takiej samej sytuacji co Ty. Przeprowadziłam się na wieś 200km od mojego dawnego miejskiego miejsca zamieszkania. Mieszkam tu już półtora roku i nadal nie mogę się przyzwyczaić.
Czuję się bardzo samotna...z takim poczuciem wygnania mając już teraz swoją rodzinę, mam malutkie roczne dziecko.
Bardzo brakuje mi miejskiego szumu, świateł, przyjaciół, rodziny. A tutaj tylko narzekam i narzekam...na muchy, na komary, na błoto, że wszędzie daleko itd.itp. Często się też ostatni zdarza że budzę się rano i zaczynam płakać.
A zabrnęłam w to wszystko tak daleko.
Budowa domu itd. Sama nie wiem co mam robić
Offline
Wydaje mi się że to tylko kwestia czasu, że się przyzwyczaisz poznasz sąsiadów, a rodzinę bedziesz odwiedzać, ciesz się szczęściem jakie masz z narzeczonym ![]()
Offline
Jestem a takiej wlasnie sytuacji ze musze zdecydowac czy mieszkac w miescie moim rodzinym gdzie poki co koncze mgr pracuje i mój narzeczony rowniez tu mieszka i pracuje, ale jego dom rodzinny oddalony jest o ok 200km od mojego miasta na wsi
i mam dylemat zapozyczac sie kretyd itp i kupic jakies mieszkanko ( w moim miescie 3 pok ok 300tys)
czy budowac powoli dom tam na wsi mieszkajac poki co i pracujac tu
czy moze zamieszkac z tesciami maja 210m cale 1 pietro oprocz ich sypialni i cale 2 byloby nasze
Offline
Miejsce w,którym żyjemy musi być dobre dla nas-ja tęsknię za wsią a mieszkam w malym miasteczku .jeżeli kupiłaś dom i nie ma szansy na zamianę miejsca to musisz z całych sił polubić to miejsce.
Wieś daje takie ogromne możliwości- napewno rodzina i znajomi będą chętnie Cię odwiedzać- bo nie ma nic piękniejszego od wsi sielskiej i anielskiej.
Moje wyobrażenie jest trochę na wyrost romantyczne ale czyż nie pieknie poczuć się panią -mieć dwa psy, mruczącego kota a wieczorm usiąść pod drzewem z mężem wypić herbatkę i czekać co przyniesie kolejny dzień.
Trzymam kciuki i daj sznsę wsi a na pewno będzie Ci wdzięczna.
komary,muchy są wszędzie-daleko jest nawet w mieście ja jestem bardziej odizolowana w bloku od ludzi-jest szybko,głośno itd
Offline
Powinnas sie przyzwyczaic. Spróbój podejść do tego choć trochę pozytywnie. Ja równiez wynioslam sie z rodzinnego miasta do Krk gdzie nikogo nie znam ale podoba mi sie tu. Powoli poznaje ludzi i staram sie zyc pozotywnie ![]()
Offline