Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1 Ostatnio edytowany przez zlamane_skrzydlo (2015-07-30 22:44:21)

Temat: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Hej, witam wszystkich i proszę o pomoc bo sama już nie wiem co robić... Dziękuję również od razu temu kto przebrnie przez ten post do końca...
Jestem w sytuacji gdzie nie wiem co mam robić... jestem w 8 miesiącu ciąży a myśl o odejściu z tego świata towarzyszy mi codziennie...

Czytam ostatnio artykuły i tematy o toksycznych rodzicach ale z moją mamą jedno mi się nie zgadza. Większość osób posiadających toksyczne matki od dziecinstwa czuły się niekochane, matki dały im do zrozumienia, że dzieci są ich pomyłką, porażką...
Moja natomiast zawsze mówiła, że mnie kocha, czułam to, przytulała mnie, dziecinstwo wspominam całkiem mile. Nigdy niczego mi nie brakowało, jako jedynaczka byłam rozpieszczana i kochana- chociaż wychowywana raczej w sztywnych regułach.
Nie wychodziłam za bardzo na podwórko do innych dzieci, wolałam książki, swój świat tworzony w wyobraźni, zabawę z przyjaciółmi "z głowy", jako nastolatka nie chodziłam na imprezy, dyskoteki, ogniska bo rodzice nie pochwalali tego. Czasem gdzieś wyszłam i wracałam punktualnie o 22.
Gdy minął mi 16 rok życia zakochałam się i zaczęłam spotykać z chłopakiem. Zostały mi narzucone ramy co do spotkań, raz w tygodniu, w sobotę od 16 do 21.
Gdy przychodziły do mnie koleżanki z drugiego pokoju po jakimś czasie słyszałam: niech oni sobie już idą! plus czasem niecenzuralne słowa.
Mama od tego momentu zaczęła się inaczej zachowywać... może dlatego, że zaczęłam dorastać i się buntować?
Moje koleżanki zaczęły być nazywane pizdami, koledzy chujami... Póki się nie odzywałam to było wszystko ok, mama zawsze potrafiła sprawić, że przychodziłam i przepraszałam- miałam dość napiętej atmosfery i wolałam wyciągnąć rękę. Tata od zawsze był pod pantoflem- nie miałam z nim nigdy dobrego, ciepłego, rodzinnego kontaktu. Może dlatego, że on nie był tego nauczony? teraz po latach widzę, że okazywał mi miłość w inny sposób- był zawsze gdy go potrzebowałam, zawsze pomocny. Ale ja traktowałam go źle, tak jak mama- brałam z niej przykład i nie szanowałam taty. Teraz już go nie ma ale o tym później.
Lata mijały, zawsze to ja przepraszałam, chodziłam do spowiedzi (po klękałam przy mamie i mówiłam formułkę"mamusiu odpuść mi")... z miasta przenieśliśmy się na wieś. Rozpadł się mój 5 letni związek bo nie chciałam opuścić domu i zamieszkać z chłopakiem.
Mama zaczęła chorować na nogi, dwie ciężkie operacje, dziś porusza się z bólem. A ja brałam na siebie oczywiście pomoc, łagodzenie sytuacji w domu, poczucie winy gdy gdzieś wychodziłam, strach o nią bo przecież jest chora i sobie nie poradzi, tata chorował na oczy więc też nie był w stanie jej całkowicie pomóc.
Do tego ciągłe braki w finansach przez dom który kredytem pożera nas do dzisiaj i będzie pożerał przez kolejne 20 lat...
Odkąd zaczęłam pracować daję do domu ok 500 zł na miesiąc. Na chwilę obecną 1000 zł. Znajomi mówili, że dużo- dla mnie było to normalne, tego oczekiwano ode mnie i to robiłam.
W między czasie ojciec zaczął zdradzać matkę, awantury, bieganie wokół domu z nożem, próba samobójcza mamy i moja interwencja w ratowanie jej życia, jej pobyt w szpitalu psychiatrycznym (reguła po próbie samobójczej), po powrocie kolejne awantury, kolejne zdrady. Moje stawanie murem za mamą- bo przecież nie  zostawię jej w takiej trudnej sytuacji! Kolejna operacja mamy. Nagła choroba i śmierć taty...
Najgorsze zaczęło się teraz...
Wyjechałam ponad rok temu na wakacje. Pierwszy raz tak naprawdę sama, w miejsce w które chciałam, wśród natury, zwierząt, wspaniałych ludzi.
Zakochałam się we wspaniałym mężczyźnie. Biednym jak mysz kościelna, z przeszłością, alimentami i dzieckiem. Z matką alkoholiczką i brakiem rodziny.
Cudownym, kochającym, którego uwielbiają zwierzęta a dziewczyny sikają po nogach na jego widok wink
I cóż... on zakochał się we mnie! w cichej, okrągłej, nieśmiałej dziewczynie.
Po 2 miesiącach znajomości utrzymywanej przed codzienne telefony i skypa przyjechał do mnie w odwiedziny i... został.
Właściwie nie u mnie a w domu moich rodziców. Na dzień dzisiejszy 1/4 domu należy do mnie- dostałam w spadku po tacie.
Było nienajgorzej póki nie umarł tata.
Po jego śmierci moja mama zmieniła się nie do poznania, a raczej zaczęła traktować mnie tak, jak przez całe życie traktowała ojca. I teraz zaczyna się tak naprawdę mój horror.

Bo nie dałam jej przeżyć żałoby, bo kogoś mam i z nim mieszkam u niej w domu, bo mam dopiero 25 lat i miałam jeszcze kupe czasu na zakładanie rodziny.
Mój narzeczony dziennie jest wyzywany od ch***, dupków, nierobów, gnoji, dzieciorobów...
Ja od nieudaczników, od grubasów, że On napewno mnie zostawi, że mnie zdradzi, że będzie jak wszystcy faceci- ch**em.
On pracuje ciężko fizycznie po 8 godzin dziennie, robi przy domu wszystko co potrzeba, o co się go nie poprosi to zrobi. Ale ma już dość wyzwisk i tego, że nie może być tu zameldowany, że ciągle wytykane jest mu że nic nie robi (bo np teraz uczy się na prawko i 3 dni nie zrobił nic w ogródku). Ma dość tego jak ja jestem traktowana.
Wg mojej mamy wszystko robię źle. Teraz też- bo siedzę w internecie a nie rozmawiam z nią.
Jestem ta zła, bo chcę mieć rodzinę, bo nie patrzę na to czego ona chce. Kłócę się z nią, buntuję się... ale ciągle nie potrafię przeciwstawić się jej do końca.
Usłyszałam już, że ona nie chce mojego szczęścia bo ja nie chcę jej, bo jej zostało z 20 lat życia a przedemną całe życie.
Że jestem wyrodną córką bo ona nie jest dla mnie najważniejsza, że moje nienarodzone maleństwo to bachor, w początkach ciąży życzyła mi poronienia, teraz chce, żebym rozstała się z narzeczonym i ona dziecko i ja będziemy szczęśliwą rodzinką.
Krzyki, awantury, życie pod jej dyktando, musi być tak jak ona chce. Ja mam zaszczepione poczucie winy, bo to moja mama , dała mi wszystko a ja jestem tak niewdzięczna.
Ciągle słyszę, że ona dała mi wszystko, a na starość doczekała się takiego losu. Że wolałaby mnie nie mieć.
A ja kiwam głową i wolę się nie odzywać... bo boję się, że coś jej się stanie. Uspokajam narzeczonego, uspokajam ją. A sama mam dość...

Jestem ta najgorsza, zawsze gorsza od innych (" czemu czwórka a nie piątka?"), zła córka, która odważy się powiedzieć czego chce.
Siedzę z nią do nocy w salonie podczas gdy ukochany idzie sam spać... Nie wychodzimy nigdzie sami żeby ona nie była sama, nie pozwala nam na nic, bo to ona musi rządzić. Jej słowo jest święte a ja nie umiem tak do końca się sprzeciwić. Zawsze z nią wszędzie jadę, załatwiam, pomagam, wyręczam. I zawsze jest źle. Teraz chcemy kupić samochód i nawet o to jest awantura bo już w ogóle będziemy mieli ją w nosie i będzie niepotrzebna bo będziemy sobie jeździć sami.
Bo gdy widzę jej łzy to pękam. I sama ją usprawiedliwiam. Że jest chora, że nie ma już męża. Że może powinnam jednak być więcej przy niej...

Marzę o tym, że się wyprowadzę ale wiem, że to się nigdy nie stanie. Na dom mamy ogromny kredyt, 2 tys zł. Po śmierci taty zostaliśmy z tym sami.
Razem z narzeczonym dajemy do domu 2000zł na miesiąc- na więcej nas nie stać, ja zarabiam 1200 zł, on 2000 a jeszcze alimenty płaci.
Mama ma rentę rodzinną po tacie, pomaga nam jeszcze babcia.
Nie wytrzymuję już tej atmosfery... ciągle mamy wypominane że to jej dom, że ona rządzi, że mamy się podporządkować albo mój mężczyzna ma wypier***ać.
Jestem w końcówce ciąży a nie potrafię się nawet tym cieszyć. Boję się co będzie dalej... mój związek jest smutny i pełen napięć przez nią.
Ale jeśli się wyprowadzimy to ona nie utrzyma sama domu, w dodatku jest inwalidką. Osobą chorą...
Jak zostawić na starość własną matkę?

Wiem, że może to co napisałam nie jest tak drastyczne jak niektóre posty innych ludzi ale jestem już tak zmęczona, zdołowana, bez chęci do życia, że nie potrafię opisać dokładnie tego co tu się dzieje.
Każdy dzień zaczyna się od mojego zastanawiania się: w jakim humorze wstanie mama.
Czasem obrażona nawet nie odpowie na "dzien dobry". Jeśli poszłam dzień wcześniej spać bo mnie wyganiała to też jest źle bo miałam dalej siedzieć a nie jej słuchać.
Potem jest jęczenie, że obcy facet chodzi po jej domu, potem, ze nic nie robi.
A gdy idzie do pracy zaczyna się wyrzucanie mi że zgotowałam jej taki okrutny los. Bo mój narzeczony to ch*** itd, bo nic nie potrafię zrobić.
Ja nawet nie mogę iść do niego do sypialni porozmawiać bo już awantura, że zostawiam ją samą!

Ja chcę życ! Mieć normalną rodzinę z kochającym mężem, cudownym synkiem, babcią która pomoże poproszona.
Ale nie wiem co już mam robić...

I tylko miłość do dziecka w moim brzuchu powstrzymuje mnie przed ostatecznym krokiem...

Dodam, że w tym artykule wymienione są wszystkie cechy mojej mamy...
http://zaradnakobieta.pl/8-cech-toksycznej-matki/

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Hej ile masz lat? Wiesz mam podobny problem. Moja mama od lat jest toksyczna poniża mnie sprowadza do minusowego poczucia wartości,ale po ostatniej sytuacji kiedy zarzucila mi ze jestem gruba jestem złą żoną nic nie potrafie i kiedys odbierze mi dziecko wymelduje powiedziałam STOP! Od miesiąca cisza.Przeprosiła mnie smsem ale zignorowałam. Ja już nie mam mamy. Matka która jak nikt inny krzywdzi swoje dziecko to juz nie matka. Od 4 lat walczę daje szanse i znów to samo. Teraz to koniec. Napisałam to ponieważ u Ciebie też przyjdzie moment w którym uznasz że teraz najważniejszy jest Twój przyszły mąż i wasze dzieciątko. Kobieta która jest Twoją matką a nie rozumie tego i wciąż odbiera wam radość i szczęście to zwykła egoistyczna zgorzkniała baba. Lepiej dokładnie przyjrzyjcie się swoim finansom i uciekajcie od niej albo sie odizolujcie. Będziesz ciągle czuła się niepewnie i Twój maż kiedys tego nie wytrzyma,bo który facet da radę z taką teściową. Niech rodzina będzie Twoim priorytetem.

3

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

A i Twoja mama chce Cię mieć na wyłączność a Ty jesteś dorosłą kobietą która ma własną rodzinę. Pamiętaj priorytetem jest Twoj narzeczony i dziecko. Nie matka. Oczywiście ona może liczyc na Twoją pomoc ale Ty masz własne życie

4 Ostatnio edytowany przez zlamane_skrzydlo (2015-07-30 23:33:03)

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Hej, mam 25 lat...
Ja już zdaję sobie sprawę z tego jak jest ale... no właśnie ale: nie utrzyma się sama. Jak mam ją zostawić z tym wszystkim?
Mimo tego co mi robi... nie umiem...

btw. mama straciła pracę niedawno... całe dnie z nią... z narzeczonym już w ogóle nie spędzamy czasu tylko we dwoje...

5

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

smile to jesteśmy w podobnym wieku. Wiesz co pogadaj z nim szczerze może on ma jakieś rozwiązania w głowie. Może spróbuj porozmawiać szczerze z mamą powiedz co czujesz że bardzo kochasz swojego narzeczonego że jesteś szczęśliwa że zostaniesz mamą i czy ona też się z tego cieszy? Zasugeruj że teraz wasza rodzina się powiększa i że jej zachowanie niczego pozytywnego nie wnosi i że jeśli się nie zmieni to w ostateczności będziesz musiała ją opuścić. Przecież nie musi od razu uwielbiać Twojego narzeczonego ale niech go przynajmniej szanuje. Mój mąż za to jak mnie traktuje moja matka nigdy słowem się do niej nie odezwie,skreślił ją zupełnie. Matka musi was zacząć szanować. Wiem że nie wiesz co zrobić ale pomyśl perspektywicznie ile jeszcze tą sytuacje zniesie Twoj facet. Zaraz urodzi się dziecko. Przez jaki czas nie macie zdolności kredytowej?

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Mówiłam jej to wszystko... a ona swoje, że mama jest najważniejsza, jedna, a facetow są miliony. Że ona nie chce żebym ja była szczęśliwa skoro ja nie daje jej szczęścia tylko utrapienie. Nie będzie go szanować bo dla niej to najgorszy menel i bezdomny, bo tak mu się życie potoczyło przez rodzinę, ze nie miał nigdy w życiu nic. A dla niej najważniejsze są pieniądze i najlepiej gdybym wyszła za milionera.
Oj długo nie będziemy mieć zdolności bo mój ukochany jest z ukrainy więc on w ogóle ma ciężko. A do tego brak meldunku... bo matka sie nie zgadza.
Nie wiem jak długo on to zniesie, nie wiem jak długo ja to zniosę.
Rozmawiam z mamą- ja spokojnie- ona ciągle wrzeszczy. Nic do niej nie dociera.
Najgorsze jest to, że wiem, że jest w stanie znów targnąć się na własne życie, grozi mi tym co awanturę...

7

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Czyli gra bardzo nie ladnie. Wykorzystuje to że Twój narzeczony jest ubogi a ona ma kase. Hm... Ona chce żebyś go zostawiła. Ciężka sprawa. A może wynajmijcie sobie coś. Wasz dochód to ponad 3000. Te 2000 co dajecie do domu to jakiś kredyt? 1/4 domu w spadku. To ile macie pokoi?

8

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Pada mi bateria. Jutro się odezwę:) Nie smuć się i odpoczywaj:)

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

te 2 tys to jest tak podzielone ze ja daje tys na jedzenie, on na oplaty, ona tys na kredyt i drugi tys doklada babcia.
Moje jest 1/4 domu, oczywiscie tylko w dokumentach... Caly dom ma z salonem i kuchnia 5 pokoi. Teoretycznie mamy dla siebie cala gore czyli 3 pokoje z lazienka.
Myslalam juz o osobnych drzwiach na górę i zrobieniu tam kuchni ale to kolejne pieniądze. I czy takie odcięcie się by coś dało...

10

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Toksyczność rodzica nie kończy się na uznaniu dziecka za porażkę.
Może być tak jak w Twoim przypadku, czyli troska połączona z chorą kontrolą i traktowanie dziecka jak przedmiotu, który ma zaspokoić emocjonalne potrzeby rodzica. W relacji takiej jak Twoja nie liczą się tak naprawdę Twoje potrzeby emocjonalne, liczą się tylko potrzeby emocjonalne matki. Dlatego tak, Twoja matka jest matką toksyczną. Na wskroś.

toksyczny (dysfunkcyjny) rodzic to taki, który ze względu na swoje emocjonalne problemy/zaburzenia/uzależnienia nie widzi dziecka jako osoby z własnym potrzebami, uczuciami i pragnieniami, zza własnych niezaspokojonych potrzeb i emocji. Dziecko zaczyna być traktowane przedmiotowo, bardziej ma służyć rodzicowi niż rodzic jemu, rodzic w niewielkim stopniu spełnia swoje funkcje i potrzeby dziecka są niezaspokojone (niekoniecznie wszystkie - fizycznie dziecko może być zadbane, ale te psychiczne i emocjonalne na pewno). Tak może być nawet gdy rodzić świadomie chce dobrze, ale ma tyle własnych niepouzdrawianych spraw, że i tak nie jest w stanie widzieć dziecka takim jakie ono jest (np. nieświadomie projektuje i przenosi na nie jakieś swoje problemy), ani adekwatnie na nie reagować, zajmować się nim. I nie są to pojedyncze zachowania/problemy lecz stan permanentny.

    Każdy rodzic ma czasem gorszy dzień, łapie się na tym, że nie wie jak się porozumieć z dzieckiem, ma go czasem dość, odkrywa, że np. metody wychowawcze które działały w stosunku do jednego dziecka są nieskuteczne do drugiego - o innym charakterze itp. Natomiast toksyczny rodzic nie będzie szukał rozwiązania w sobie, nie będzie elastyczny, nie pójdzie raczej na kurs dla rodziców itp. - prędzej obwini dziecko i będzie starał się by to dziecko nagięło się do niego, a nie on dostosował metody do potrzeb i możliwości dziecka. Nie mówię tu o ustępowaniu dziecku, ale wielkiej sztywności postaw i metod i przerzucaniu odpowiedzialności za problemy na dziecko. Ono jest głupie i nie rozumie, ono jest uparte, anie rodzic ma problemy z komunikacją itp.

To napisała bardzo mądra kobieta, z bardzo toksycznego domu, po latach terapii i zdobywania wiedzy na temat takich relacji.

11

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Hej:) Myślę że powinnaś iść do notariusza i dokładnie sprawdzić jak to jest z tą Twoją cześcią. Generalnie skoro macie górę dla siebie to jak najbardziej osobne wejście. Dużo pieniędzy wkładacie w ten dom. Rownie dobrze moglibyście coś wynając. Ja na Twoim miejscu jeszcze raz bym porozmawiała mamie sytuacje i szczerze uświadomiła jakie są możliwości.Może być to odizolowanie się poprzez osobne wejście a mama będzie musiała dać sobie spokój, albo wyprowadzka. Skoro wiecie że mama nie poradzi sobie bez was to myslę że ten argument do niej mógłby trafić. Z drugiej strony skoro masz prawnie przyznaną część domu to powinnaś walczyć. Oczywiście nie teraz a po narodzeniu dziecko. Nie ma nic gorszego niż stres teraz dla Ciebie.

12

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Myślę, że trzeba matce postawić ultimatum. Albo natychmiast przestaje się pastwić nad wami, albo wyprowadzacie się razem ze swoimi pieniędzmi. Ona musi się przestraszyć.
Jeśli jednak zdecydujesz się postawić jej to ultimatum to musisz słowa dotrzymać bez względu na jej groźby, szantaże i wpędzanie Cię w poczucie winy.
Tak jak jest teraz dłużej nie może być, bo matka zniszczy Ciebie i Twoja rodzinę.
Powodzenia!

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Dziękuję Wam kochane za odpowiedzi :*

Czytam właśnie książkę "toksyczni rodzice" i trochę mi się w głowie rozjaśnia...

Dziś pierwszy raz przeciwstawiłam się mamie ale ja całkiem na spokojnie. Ona zaś... no cóż. Zaczęła się dusić, nie mogła złapać powietrza, straciła przytomność, musiałam robić sztuczne oddychanie...
A wszystko dlatego, że powiedziałam, że chcemy z narzeczonym przenieść się całkiem na górę i zrobić sobie tam kuchnię. Tak żeby był spokój.
I awantura na całego. Udało mi się załagodzić ale już usłyszałam znów, że ona jest już niepotrzebna, że może od razu ją zamkniemy na dole samą (jeszcze przedwczoraj mówiła, że ona ma tylko swój mały pokoik bo my i tak korzystamy z salonu i kuchni, że zazdrości bratowej która mieszka sama), że ona już nie jest dla mnie najważniejsza, że jak to tak że chcemy kupić samochód, że ona już nawet nigdzie nie pojedzie bo my będziemy sami sobie jeździć...

Zachowałam spokój. Kazałam jej zrozumieć, że dorosłam i że układam sobie życie. No i znów śpiewka, że dlaczego ja mam być szczęśliwa a ona nie, że nie potrafię zrozumieć tego ze niecały rok temu umarł mój tata a jej mąż i że ona nie chce już żyć, że sie zabije (ma ku temu predyspozycje i środki).

Udało mi się zakończyć kłótnię po tym sztucznym oddychaniu bo odwróciłam jej uwagę pakowaniem torby do szpitala...
Nie powiem... płacz mam na końcu rzęs ale nie pokazuję jej tego.

Myślę jak to rozwiązać... jak zrobić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni a mama nie czuła się niepotrzebna.

Uff... powiedziałam jej też, że nie mogę być odpowiedzialna za jej szczęście.

To już chyba jakieś postępy prawda?

14

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Co za histeryczna szantażystka. Zemdlała na pokaz, założę się.

Wypisz sobie na kartce co Ty JEJ dałaś, od okresu dziecięcego aż do teraz:
-miłość
-uwagę
-posłuszeństwo
-rzeczy, z których zrezygnowałaś dla jej dobra
-wszystko, w czym jej pomagasz, wyręczasz itd
To Cię powinno wyleczyć z poczucia winy, że nic dla niej nie robisz.
To nie działa zresztą tak, że to, co dostałaś jako dziecko od rodzica, masz potem oddać rodzicowi. To oddajesz własnemu dziecku, a ono swojemu itd.

Na Twoim miejscu zrobiłabym WSZYSTKO żeby się wyprowadzić. Nawet wynająć jeden pokój w mieszkaniu razem z innymi ludźmi. Psychiczny spokój jest najważniejszy. Jest nie do przecenienia, nie zastąpią go żadne pieniądze. A że mamy nie będzie stać na utrzymanie domu? No to niech go sprzeda. Zdaje się, że to jej dom, więc i jej zmartwienie. Jest dorosła, podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje. Zrobiła z domu piekło, konsekwencją jest to, że jej córka nie chce mieszkać w piekle, do czego MA PEŁNE PRAWO.
Zrozum: nie jesteś odpowiedzialna za matkę. Matka jest odpowiedzialna za matkę.

15

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Czytam twój wątek i ogromnie ci współczuję.Nie odzywałam się jednak, bo nie wiedziałam co ci doradzić. Ale wpadła mi pewna myśl - trzeba mamie znaleźć zajęcie,takie żeby mogła oderwać się od domu i dać wam spokój. Pomyśl, co ona lubi robić. Może dlatego, że właściwie nie ma swojego życia, swoich zainteresowań a do tego - sory, ale naprawdę paskudny charakter - tak wam bez przerwy mąci.

16 Ostatnio edytowany przez zlamane_skrzydlo (2015-08-04 17:50:12)

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Czarna Kotka świetnie to ujęłaś, że to co dostałam od mamy oddam swojemu dziecku... nigdy tak o tym nie myślałam a to najprawdziwsza prawda! Dziękuję!
Nie wiem czy zemdlała specjalnie bo ma astme, aktualnie jeszcze zapalenie oskrzeli i ogólnie się zdarzało nawet w kłótniach z nieżyjącym już ojcem że gdy jej zdenerwowanie sięgało apogeum dusiła się i mdlała.
Z wyprowadzką nie jest tak łatwo bo jestem właścicielem 1/4 domu a więc też kredytu... dodatkowo za miesiąc rodzę więc już ledwo się ruszam wink bolący kręgosłup, upały...

Pewnie ktoś zaraz pomyśli- dlaczego "zrobiliśmy" sobie dziecko skoro sytuacja jest jaka jest.
Bo było dobrze. Mama inaczej się zachowywała, sama mówiła, że fajnie będzie jak kiedys pojawi się maluszek.

A my się zaręczyliśmy (była zadowolona) i postanowiliśmy powiększyć rodzinę.

Zbytdelikatna dziękuję za wsparcie, myślałam już o tym, żeby jej zorganizować jakoś czas. Żeby z kimś się spotkała, pojechała, pobawiła się... ja wiem, że ona jeszcze ma żałobę po tacie... ale powinna zająć się swoim życiem. Najwidoczniej jednak nasze jest ciekawsze. Jest jak dziecko które koniecznie musi rozpieprzyć zamek z piasku który ktoś inny usilnie buduje...
Tylko nie wiem jak mam jej jakieś zajęcie zorganizować bo nawet na propozycję znalezienia jej jakiejś koleżanki reaguje agresją...

17

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

O super, że będziesz miała dzidziusia , gratuluję smile Może to maleństwo coś zmieni na lepsze, może mama zacznie przychylniej patrzeć na ciebie i wasz związek. Oby.

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Ciągle mam nadzieję, że jednak mama się zmieni po urodzeniu maleństwa...

Ostatnio myślę, że może to ja źle podchodzę do tematu. Że to ja zbyt chcę wszystkich dookoła chronić...
Sama już nie wiem...
Wiem, że coś we mnie pękło i nie umiem już siedzieć cicho jak się zaczyna awantura. Ale nadal nie chcę jej skrzywdzić...

Dziś np mój narzeczony miał wypadek w pracy, spadło mu coś na plecy. Prosił, żebyśmy jutro nie przygotowywały mu żadnej cieżkiej pracy przy domu bo nie da rady... a ja się zastanawiam jak to powiedzieć mamie, żeby nie było znów wyśmiewania...
Bo jeśli jego coś boli to od razu jest że jak w tym wieku może go cokolwiek boleć, że jest młody a jęczy. Że faceci w jego wieku zapierdzielają i nie narzekają.

Moje podejście jest do bani...

19

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Cześć, Kochana.
Chcę Ci napisać parę słów, mam nadzieję, że przyjmiesz je spokojnie.

Wiesz, ja też mam taką manipulantkę za matkę. Wykorzystywała mnie na MAXA tak długo, aż się nie wyprowadziłam z domu (miałam 18 lat).
Uciekłam z kraju, żeby być jak najdalej od niej, wyszłam za mąż i urodziłam syna. Dopiero po tym wszystkim mamy w miarę normalne relacje, choć nawet teraz zdarzają się sytuacje, kiedy próbuje mną manipulować na odległość.

Ona Cię zadręczy, a jeśli nie ona, to wyrzuty sumienia, które w Tobie budzi.
Niedługo sama zostaniesz mamą, potrzebujesz spokoju, poczucia bezpieczeństwa.
Twój mężczyzna potrzebuje normalnego, ciepłego domu.
Pomyśl o swoim dziecku - czy będzie się zdrowo rozwijało wśród takiej patologii?

Przecież wiesz, że nie ma wyjścia z tej sytuacji.
Możesz albo się wyprowadzić (ale kredyt), albo odgrodzić się od matki, zrobić remont, zająć jedno piętro, a wszelkie marudzenia i groźby ignorować. Ogólnie jestem za tym, bym matkę nastraszyć - albo spasuje, albo wyprowadzicie się z Waszymi pieniędzmi, a sama domu nie utrzyma i się sobą nie zajmie.
Warto spróbować. Może akurat to ją ruszy...

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

obawiam się, że to nic nie da...
Mama grozi samobójstwem codziennie, za życia taty już jedną próbę miała.

Jeśli zacznę ją straszyć to jestem na 90% pewna że coś sobie zrobi...

A jak żyć z takim ciężarem?

21 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-07 21:06:39)

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?
zlamane_skrzydlo napisał/a:

obawiam się, że to nic nie da...
Mama grozi samobójstwem codziennie, za życia taty już jedną próbę miała.

Jeśli zacznę ją straszyć to jestem na 90% pewna że coś sobie zrobi...

A jak żyć z takim ciężarem?

Przyszło mi coś do głowy...
Może mama ma jakieś zaburzenia psychiczne?
Sprowadź do domu psychologa/psychiatrę, niech oceni.

Albo po prostu zgłoś to odpowiednim organom, że matka grozi samobójstwem, to ją umieszczą na obserwacji.

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Nigdy mi nie wybaczy, że nasłałam na nią "odpowiednie organy"...
Ma depresję, leczyła się u psychiatry ale nie wiele to dało choć wydawało się, że jest już lepiej. Przez jakiś czas...

23

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?
zlamane_skrzydlo napisał/a:

Nigdy mi nie wybaczy, że nasłałam na nią "odpowiednie organy"...
Ma depresję, leczyła się u psychiatry ale nie wiele to dało choć wydawało się, że jest już lepiej. Przez jakiś czas...

W takim razie nie widzę szansy na poprawę Twojej sytuacji.
Ale problem nie tkwi w Twojej matce, tylko w Tobie.

Matka nie musi wiedzieć, że to Ty. Możesz uratować jej tym życie i sprawić, że podejmie leczenie.
Kto wie, może za parę miesięcy, gdy poczułaby się lepiej, nawet by Ci podziękowała?

Ogólnie to wiesz, sama z własnej woli możesz się babrać w tym błotku. Ale Twoje dziecko się o coś takiego nie prosiło i zafundujesz mu piekło.
Co powiesz maleństwu, jak Cię któregoś dnia zapyta ''mamo, a czemu babcia mówi, że tatuś to ch***?'' Zastanów się nad tym.

24

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?
zlamane_skrzydlo napisał/a:

Nigdy mi nie wybaczy, że nasłałam na nią "odpowiednie organy"...
Ma depresję, leczyła się u psychiatry ale nie wiele to dało choć wydawało się, że jest już lepiej. Przez jakiś czas...

Jeżeli sobie coś zrobi to będzie tylko jej wina. A Wy będziecie mieć święty spokój. Ona jest szantażystką a nie samobójczynią. Tamto "samobójstwo" miało pewnie wywołać tylko strach i poczucie winy u Ciebie i ojca. Samobójcy się zabijają, a nie ględzą o tym latami.

25

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?
Nirvanka87 napisał/a:
zlamane_skrzydlo napisał/a:

Nigdy mi nie wybaczy, że nasłałam na nią "odpowiednie organy"...
Ma depresję, leczyła się u psychiatry ale nie wiele to dało choć wydawało się, że jest już lepiej. Przez jakiś czas...

Jeżeli sobie coś zrobi to będzie tylko jej wina. A Wy będziecie mieć święty spokój. Ona jest szantażystką a nie samobójczynią. Tamto "samobójstwo" miało pewnie wywołać tylko strach i poczucie winy u Ciebie i ojca. Samobójcy się zabijają, a nie ględzą o tym latami.


Sama prawda.

Matulke taka chyba bym ubezwlasnowolnila i zamknela w zakladzie albo domu starcow jesli jej wiek odpowiedni i nigdy nie odwiedzala.

26

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Jak nie sprzedać, to wynająć.
I wyprowadzić się, koniecznie.
Ja nie wiem jakim cudem ten facet jeszcze to znosi. Ja bym z taką "teściową" jednego dnia nie wytrzymała.

27

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

No właśnie. Autorko, jak myślisz, jak długo on to wytrzyma?

28

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Myślę autorko, że wiele z propozycji podanych tutaj jest idealnych dla ciebie. Ja nie mieszkam z rodzicami od lat 17.  Również z podobnych powodów.
ALE
Moja żona prze wiele lat naszego związku była ostro manipulowana przez swoją matkę. Do tego stopnia, że miała ona wgląd w konta bankowe. Potrafiła dzwonić i zarzucać na co wydajemy pieniądze.
Sytuacja się zmieniła i to drastycznie, miało to miejsce lata temu i sprawił to przypadek. Zamieszkaliśmy przez trzy miesiące u jej rodziców na chwilę i oni dobrze wiedzieli o tym że na chwilę. W mieszkaniu, które wynajmowaliśmy właściciel musiał przeprowadzić generalny remont instalacji.
Dużo czasu nie minęło jak szanowna Pani matka weszła na głowę żonie. Do tego stopnia, że nie pozwalała jej samej decydować o niczym. A nie tak się umawialiśmy. Oczywiście szybko okazało się że matka nie życzy sobie naszej wyprowadzki, bo to ona opiekuje się wnuczką itp itd. Absurdem było to, że moja żona, zapomniała dlaczego się wyprowadziła z domu rozinnego i pozwoliła sobie wejśc na głowę.
Apogeum i zrozumienie kim jest ta kobieta, miało miejsce kiedy w końcu postawiłem na swoim i pojechaliśmy do znajomych na noc. Po powrocie moja żona usłyszała że tylko dzięki wnuczce ona może zamieszkać u matki, bo tak by wylądowała pod mostem. Oczywiście było to bzdurą, bo mieszkanie dla nas już było na ukończeniu.

Zamiast interesowac się na tym etapie matką zainteresuj się sobą i swoim związkiem. Tylko to mogę tobie dzisiaj doradzić. jak zrobisz, to już nie wiem. Ale ja zalecam absolutne i definitywne, długotrwałe obcięcie pępowiny. usłyszysz wtedu wiele złego o sobie, ale odzyskasz życie, swoje życie. Czego życzę.

Odp: Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Kochani pytanie jak mój narzeczony to wytrzymuje... nie wiem jak. Wścieka się itp ale jest kochany i daje radę... Kocha mnie.
A ja mu przysięgłam że po narodzinach naszego synka wszystko się zmieni. Będę miała kolejny wielki argument. I wtedy już nic mnie nie będzie obchodziło.

A teraz? 9 miesiąc ciąży... wolę kiwać głową niż się kłócić bo nie daję rady ani psychicznie ani fizycznie...

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Matka- Toksyczna czy chora i zagubiona?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024