7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Witam, trafilem na to forum przez przypadek, ale widze ze mozna uzyskac tutaj cenne rady. Mam problem. Od razu napisze, ze wiem iz ja jestem winny tej sytuacji i zachowywalem sie jak ostatni palant... Postaram sie niczego nie kryc, mozecie po mnie jechac... bedzie dlugo... NIE JESTEM INTERNETOWYM TROLLEM!

Mam teraz 32 lata, ona 28. A. poznalem pare lat przed poczatkiem naszego zwiazku ale miala wtedy kogos z kim w koncu zwiazek sie skonczyl. Podobala mi sie, ale nie ukrywam ze na poczatku chcialem miec ja tylko do lozka. Po paru miesiacach poczulem jednak ze moze byc to dziewczyna z ktora moglbym spedzic reszte zycia. Moja rodzina z miejsca ja zaakceptowala bo A. jest ogolnie mila, kontaktowa kobieta. Przez prawie 2 lata w ogole sie nie klocilismy. Znosila spokojnie moje humory, jesli przesadzilem to plakala, ale nie podnosila na mnie glosu. Denerwowalo mnie to u niej czasami, ale tez cieszylem sie ze nie mam awantur.

W tym miejscu musze sie przyznac do pierwszej mojej wady tzn. zdradzalem A. od samego poczatku. W sumie zdradzalem kazda swoja dziewczyne. Po prostu nie potrafie sie powstrzymac. Czasami A. orientowala sie ze cos jest nie tak albo ktos jej donosil. Na poczatku reagowala lagodnie proszac bym zerwal znajomosc z dana dziewczyna bo jej sie to nie podoba i czuje sie zagrozona (nie wiedziala ze ja zdradzam tylko ze kreci sie przy mnie jakas), z biegiem lat zaczela reagowac gwaltownie. Wrzeszczala bardzo i psioczyla na mnie i te dziewczyny, klocilismy sie o to coraz czesciej. Oprocz tego chyba bylismy szczesliwi. Oswiadczylem sie, planowalismy zalozenie rodziny, cala nasza wspolna przyszlosc. I naprawde tego chcialem. Staralismy sie nawet o dziecko dosc dlugo, ale chyba jestem bezplodny bo nic z tego nie wyszlo. Chciala byc ze mna mimo tego, a wiem ze posiadanie rodziny to jest rowniez i jej marzenie. To nie jest zla kobieta, jest bardzo uczuciowa i nigdy mnie nie opuscila w zlych chwilach. Mialem problemy zdrowotne, lezalem w szpitalu przez jakis czas oddalonym o 200 km od naszego miasta, byla codziennie zeby mi pomoc i dotrzymac towarzystwa. Bardzo mi tez pomogla po samobojstwie mojej siostry pare lat temu. No dobrze mi z nia bylo.

Co poszlo w takim razie nie tak? Sam nie wiem. Raz pomieszkiwalismy razem a raz nie. W koncu kilka lat temu wynajelismy mieszkanie "na stale" i chyba od tego sie wszystko zaczelo. Wkradla sie rutyna i coraz wiecej rzeczy zaczelo mi w niej przeszkadzac. Denerwowalo mnie ze nie gotuje codziennie. W moim domu rodzinnym matka zawsze gotowala ojcu obiad tak ze jak wracal to juz na niego czekal i chcialem tego samego chociaz konczylem prace wczesniej niz ona - chcialem zeby chociaz gotowala jak wroci. Ona wracala okolo 18 czy 19 i mowila ze jest zbyt zmeczona wiec bywalo ze obiadu nie bylo. Druga sprawa to sprzatanie. Ona sprzatala w weekend co tydzien. Tlumaczylem jej ze sprzatac trzeba codziennie lub co pare dni bo sie przeciez zbiera. Miala do mnie pretensje ze jej nie pomagam w tym i to mnie dodatkowo denerwowalo. Czesto byla po pracy zmeczona chociaz to ja mialem odpowiedzialniejsza prace i przynosilem wiecej pieniedzy. Z czasem zaczela wiecej czasu spedzac przy komputerze, niekiedy kladla sie gdy ja juz spalem. To byl dodatkowy czynnik bo potrzebuje wiecej seksu niz 3 razy w tygodniu a jej zdawalo sie to nie przeszkadzac. No i ta jej mamelowatosc, nie potrafila postawic na swoim i wyklocic sie o cos (chociaz przyznam sie ze korzystalem z tego) z np. jakims uslugodawca i to ja musialem jej zawsze bronic i walczyc o to co sie mi/jej/nam nalezalo.

Dobra teraz sie przyznam to kolejnej sprawy i wiem ze posypia sie na mnie gromy. Ale to dosyc wazne. Zdarzalo mi sie uderzyc swoje byle dziewczyny. Przysiaglem sobie ze A. nie uderze. Ale uderzylem pewnego dnia po raz pierwszy nawet nie pamietam juz za co. Chciala wtedy ode mnie odejsc, ale moja matka z nia porozmawiala i przekonala ze powinna dac mi szanse. Dala. Niestety zdarzalo mi sie to tez potem. Nigdy nie uderzylem jej jak bylem trzezwy, ale czasami po alkoholu bywam porywczy. Pare razy podbilem jej oko i bardzo sie balem ze ja strace (rano jak sie obudzilem zawsze zalowalem). Staralem sie jej to jakos wynagrodzic a ona mi wybaczala. Do czasu, ale o tym za chwile.

W calym tym mlynie w pewnym momencie pojawila sie K. Mloda dziewczyna dopiero po maturze, moze nie jakas pieknosc ale i tak mi imponowalo ze sie mna interesuje. Zwracala na mnie wieksza uwage niz A., zawsze moglem z nia pogadac (co nie znaczy ze z A. nie moglem ale czulem ze ona mnie rozumie). I tak zaczal sie moj kilkumiesieczny romans, ja sie w niej zakochalem. A. widziala ze sie cos dzieje pomiedzy mna a K. Szalala a im bardziej to robila tym bardziej ja zblizalem sie do K. W koncu A. odkryla zdrade i kazala mi sie wynosic. Wtedy po raz pierwszy i ostatni dala mi w twarz. Spakowalem sie i wynioslem do K. Mimo wszystko bylem szczesliwy bo zakochany ale z drugiej strony nie chcialem tracic kontaktu z A. Wiedzialem ze nadal bardzo mnie kocha i wykorzystywalem to...
Z K. skonczylo sie po kilku miesiacach, bo mimo tego ze bylismy juz oficjalnie razem zdradzala mnie z innymi. Nie moglem tego zniesc i zazdrosc mnie wykanczala. Przypomnialem sobie ze przeciez A. nigdy mnie nie zdradzila i to ona byla zawsze przy mnie a nie K. Uswiadomilem sobie takze ze ja nadal kocham. Postanowilem wrocic i zerwac wszelkie kontakty z K. Pozwolila mi sie znowu do siebie wprowadzic i zaczalem walke o nia. Bylo raz lepiej raz gorzej bo mi juz nie ufala. Do czasu az znalazlem w jej telefonie smsy od naszego wspolnego znajomego. Co prawda byly sprzed miesiecy, ale byly jednoznaczne... zazdrosc uderzyla mi do glowy... ona mi tlumaczyla ze przeciez razem wtedy nie bylismy, ze ja zostawilem i nie mogla wiecznie stac w miejscu, ale kontaktu juz z nim nie utrzymuje odkad wrocilem. Nie wytrzymalem i ja uderzylem. Nie moglem przezyc tego ze moja A. mogla sie spotykac z innym facetem. Pilem codziennie a jak pilem robilem sie w stosunku do niej porywczy i sam sobie mowilem ze ona na to zasluzyla. Blagala mnie, uciekala przede mna, krzyczala a to mnie tylko bardziej wsciekalo. W koncu wyprowadzila sie z dnia na dzien nie informujac mnie.

Minelo od tego czasu kilka miesiecy. Mam nowa dziewczyne, ale nie moge zapomniec o A. Probuje jakos zalagodzic sytuacje by miec z nia normalny kontakt, ale ona mowi ze mnie juz nie kocha i zebym dal jej spokoj. Nie jestem juz o nia tak zazdrosny jak wczesniej i wiem ze sie zmienilem. Dziwne sa nasze kontakty, raz w miare normalnie rozmawiamy a nastepnego dnia ona placze bym ja wreszcie zostawil. Nie potrafie... wiele mnie z nia laczy, znamy sie jak lyse konie i nie wyobrazam sobie by mialo jej nagle zabraknac... Wiem ze bylem dupkiem ale naprawde sie zmienilem i chcialbym zalagodzic ta sytuacje... czy jest sens, jakas szansa, ze mi wybaczy? Czy moze powinienem rzeczywiscie zniknac z jej zycia?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!
Bezsilny83 napisał/a:

Znosila spokojnie moje humory, jesli przesadzilem to plakala, ale nie podnosila na mnie glosu. Denerwowalo mnie to u niej czasami, ale tez cieszylem sie ze nie mam awantur.

W tym miejscu musze sie przyznac do pierwszej mojej wady tzn. zdradzalem A. od samego poczatku. .

Denerwowalo mnie ze nie gotuje codziennie. W moim domu rodzinnym matka zawsze gotowala ojcu obiad tak ze jak wracal to juz na niego czekal i chcialem tego samego chociaz konczylem prace wczesniej niz ona - chcialem zeby chociaz gotowala jak wroci. Ona wracala okolo 18 czy 19 i mowila ze jest zbyt zmeczona wiec bywalo ze obiadu nie bylo. Druga sprawa to sprzatanie. Ona sprzatala w weekend co tydzien. Tlumaczylem jej ze sprzatac trzeba codziennie lub co pare dni bo sie przeciez zbiera. Miala do mnie pretensje ze jej nie pomagam w tym i to mnie dodatkowo denerwowalo.

Zdarzalo mi sie uderzyc swoje byle dziewczyny. Przysiaglem sobie ze A. nie uderze. Ale uderzylem pewnego dnia po raz pierwszy nawet nie pamietam juz za co.

Niestety zdarzalo mi sie to tez potem. Nigdy nie uderzylem jej jak bylem trzezwy, ale czasami po alkoholu bywam porywczy. Pare razy podbilem jej oko i bardzo sie balem ze ja strace (rano jak sie obudzilem zawsze zalowalem). Staralem sie jej to jakos wynagrodzic a ona mi wybaczala. Do czasu, ale o tym za chwile.

Dalej nawet nie czytam. Albo jesteś trollem, albo totalnie zrytym deklem. Od takich trzeba trzymać się z daleka.

3

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!
Bezsilny83 napisał/a:

/.../

Tatuś i mamusia muszą być z siebie naprawdę dumni - wychowali psycho-socjopatę. Ty możesz wiązać się co najwyżej z rybkami w akwarium... przynajmniej do czasu pozytywnego zakończenia jakiejś mega psychoterapii.

4

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Straszne zostaw ta dziewczynę w spokoju bo na jej nieszczęście ona kocha takiego idiote.
Facet ktory bije kobiete ma cos z glowa!

5

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Bezsilny83,
oczekujesz pełnej obsługi, tzn. obiadu pod nos, czystego domu. Sprzątanego codziennie - bo się zbiera. A czy Ty aby się do tego zbioru nie dokładasz? Czy to tylko Twoja A. brudzi, że tylko ona musi sprzątać? Ten obiad to jak ona ma zrobić, skoro kończy później od ciebie? Może powinna ziemniaki zacząć już w pracy pod biurkiem cichaczem obierać? Albo może jakąś pętlę czasową wymyślić? Teleportację może?
Na dokładkę zdradzasz ją na prawo i lewo, wrzeszczysz na nią, a na koniec bijesz. Prawdziwy książę z ciebie, z pilotem od telewizora zamiast berła i zapierdzianym fotelem zamiast białego rumaka. Sorry, ale nie mogę się powstrzymać. Moja ciotki miały bardzo podobnych mężów i sporo wycierpiały. Białej gorączki dostaję jak takie coś słyszę... Jeszcze się żalisz, jaki to jesteś biedny i zakochany, jak cierpisz, że odeszła.

Dobrze zrobiła. Widać, że mądra dziewczyna, że ma swoje granice. Trzymam kciuki za nią, by starczyło jej silnej woli, by nigdy do Ciebie nie wracać. Bo powodu do bycia z Tobą nie ma żadnego. Współczuję Twojej obecnej kobiecie i wszystkim, z którymi byłeś poprzednio.

6

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Droga Kasiu, byłem z dziewczyną.
Zdradzałem ją,
olewałem jej uczucia względem tego... właściwie w ogóle olewałem jej uczucia ciepłym sikiem,
oczekiwałem że będzie mnie obsługiwała,
jak sobie popiłem to o czasu do czasu dostała w papę,
no i zakochałem się w innej,
ale

Oprocz tego chyba bylismy szczesliwi.

Droga Kasiu, jak zrobić żeby wróciła, bo mi bez niej jakoś dziwnie. Ja się zmieniłem, słowo.
----
Niedorozwój empatii i uczuć wyższych słabo poddaje się zmianie. Bez względu na to, czy będziesz w przyszłości z nią czy z kimś innym, zranisz kogoś. Ale przyznaj szczerze sam przed sobą - obchodzi Cię to? Dobrze ma być Tobie, a czy dobrze jest tej drugiej osobie, to sprawa doprawdy bez znaczenia. Prawda? Jedyną opcją nie zranienia kogoś, jest związanie się z taką samą socjopatką jak Ty, no ale ona będzie Cię traktowała w ten sam sposób, w jaki Ty traktujesz kobiety. Jak Ci się podoba taka perspektywa, związku z kobietą o twoich cechach psychicznych?

7

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Po pierwsze i najważniejsze wbrew temu co napisałeś/aś, uważam, że wciskasz kit.
Po drugie gdyby jakimś cudem jednak nie były to opowieści dziwnej treści, to dostrzegam tu jeden pozytyw.... nie przekażesz swoich gó..no genów dalej. Z wyrazami pogardy.

8

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Przy świństwach, które zrobiłeś, okaż choć odrobinę przyzwoitości i DAJ JEJ SPOKÓJ!!!!!!!!!!!!! biedna dziewczyna, próbuje dać sobie radę z sytuacją, a Ty jej tego nie ułatwiasz. Ma pewnie słabość do Ciebie, a Ty albo jej pomożesz- ZWOLNISZ JĄ OD SWOICH KONTAKTÓW.  albo jako DRAŃ !!!!!!!!!!!!!!!- wykorzystasz to

9 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-07-31 19:58:20)

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

To, że jesteś damski bokser to nikt nie zaprzeczy.
Jak facet podnosi rękę Na kobietę to jest ŚMIEĆ.
Czy może to jest w ten sposób okazanie szacunku, miłości http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif.
Ty ją mogłeś zdradzać, robić awantury, że nie ugotowane, że nie posprzątane.
A kim ty jesteś.
Tak jesteś psycholem jak ktoś wcześniej ciebie określił.
Ty masz poj***ne we łbie, albo masz o jeden zwój w mózgu mniej.
Szkoda gadać, przez takich jak ty to wstyd mi, że jestem facetem.
A tak na marginesie to dałeś jej kiedyś kwiaty?

10

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Niezłe ziółko z Ciebie .Jak będziesz tak postępował to zostaniesz sam jak palec do końca życia

11

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Uderzyles kobiete i tutaj juz przegrales.

12

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Oprocz tego chyba bylismy szczesliwi -

oprocz tego,że PODNIOSŁEŚ na nia reke kilka razy, podbiłes jej oko i ja zdradzałes na okragło. BYLIŚCIE??!!! Kiedy? Masz bardzo dziwne poczucie szczęścia.
Od psycholi jak najdalej, alkohol jeszcze bardziej Cie pogrąża , a nie usprawiedliwia. Jak wiedziałes, że masz zjazdy po alko- to nie musiałes pic. Chyba jestes strasznie zadufany w sobie, pisząc takie teksty na kobiecym forum. Oczekujesz pogłaskania po główce? No i co , zrozumiałes swoje błędy, wygadałes sie na forum , i teraz, w poczuciu odbębnionego obowiązku, bedziesz znów byłej zawracał głowe - może sie skusi i do ciebie wróci,żebyś znów mógł ja bic, zdradzać i poniżać, bo przeeecież byliście taaak szczęsliwi... To chyba jakieś jaja, zwykły troll netowy. Koszmar.

13

Odp: 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

A się archeolodzy znaleźli...

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 7 lat... nie chce tracic z nia kontaktu!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024