Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

1

Temat: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Witam serdecznie ,
Już raz forum bardzo mi pomogło. Było to wtedy kiedy mój poprzedni związek wisiał nad przepaścią . Z tamtym facetem bylam od 2010 roku aż do grudnia 2014. A więc pokonaliśmy nasze ówczesne problemy i po jego niby zdradzie bylam z nim jeszcze ponad rok. Pod koniec tamtego roku rozpadło sie, nie mowie ze tylko z jego winy ale głównie tak, zaczął dużo pic, palic marihuanę codziennie, powiedziałam dość. Przechodzę do rzeczy. Na sylwestrze 2014/15 poznałam świetnego faceta... Przegadaliśmy całe 2 dni bo to był wypad dłuższy ze znajomymi . Kiedy wróciłam do domu mialam go w głowie ale nie liczyłam na to, że napisze do mnie . Na następny dzień patrzę na fb wiadomość od niego. Nazwijmy go G. I zaczęło sie, codzienne pisanie po 8h albo i więcej, ciągle ciągle. Jeszcze nigdy tak super nie dogadywałam się z facetem. Warto zaznaczyć on mieszkał 135 km ode mnie ale zaproponował spotkanie w mieście w ktorym bywałam w weekendy na studia bo tam mial niedaleko . Po pierwszym spotkaniu oko w oko doznalam szoku. Jak najbardziej pozytywnego. Czuliśmy się jakbyśmy znali się od lat. G- facet z planem na siebie, przyszłość, zaradny, inteligentny - w końcu ktoś porządny. Bez nałogów. Mimo to podchodziłam do tej znajomości z dużym dystansem , pewnie ze względu na poprzedni związek. Jak sie okazało G takze byl zraniony w przeszłości. Byl dwa lata z kobieta, ktora w jego oczach byla niezkazitelna, bardzo ja kochał ale okazalo się ze zdradzala go z najlepszym kumplem , cierpiał po niej Dlugo. No ale nasza znajomość sie rozwijala. Ze względu na,odległość zaczął przyjezdzac do mojej miejscowości na weekendy...czasem zostawał 4 dni. Bylo świetnie. Otworzyliśmy sie przed sobą zupełnie. Szczere rozmowy, pożądanie, spacery, to samo poczucie humoru. W końcu uwierzyłam, ze mogę byc szczęśliwa, traktował mnie jak księżniczkę. I zanim się spostrzegliśmy byliśmy parą - od marca tego roku. W kwietniu czekała nas prawdziwa próba. Jego wyjazd za granice do pracy na 3 miesiące ale byliśmy pewni, ze sobie poradzimy. Czułe pożegnanie, oboje wzruszeni. Bałam sie ale on wszystkie moje wątpliwości ciągle rozwiewał. Mieliśmy codzienny kontakt i co sie okazało? Wyjazd i rozłąka zaczęła nas jeszcze bardziej zbliżać . Zaczęły padać pierwsze ważne wyznania typu : Jesteś dla mnie najważniejsza, jesteś wspaniałą kobietą, dajesz mi siłę, myslę o Tobie ciągle i tęsknię. Zaczął do mnie mówić kochanie, skarbie... Pomagałam mu przetrwać wyjazd, wysylalam różne zdjęcia z kartkami na który pisali żeby się uśmiechnął, wspierałam jak,moglam . Wstawałam rano, zeby zdążyć naposac mu smsa na dzień dobry zanim pójdzie do pracy. Bylo cudownie. Tak minal kwiecień, maj . Przyszedł czerwiec bylo wspaniale , aż pewnego dnia mi pisze, ze jak wróci będziemy musieli porozmawiać bo ma wiele obaw i żebym niczym się nie martwiła bo po prostu chodzi o rozmowę. Od tej pory kiedy to napisal juz pisaliśmy ze sobą inaczej niż wcześniej, bez wyznań i slodkich słów. Wrócił , przyjechal do mnie i rozmowa. Pełna łez. On płakał bardzo, mówił ze mu trudno, ze jestem cudowna i wie o tym, ze jestem wspaniala kobieta ale jego uczucie z czasem zamiast rosnąć malało i, ze on nie potrafi się zakochać. Ze nie potrafi mnie pokochać. Ja troche w szoku bo nie bylo mowy o miłości, ja po przejściach on po przejściach po co sie spieszyć. Milosc trzeba wypracować po takich traumach z przeszłości. My nawet nie mieliśmy kiedy sie przekonać jak to jest budować nasz związek , miłość. Spędziliśmy ostatnia noc razem wtuleni w siebie i ja płakałam, on płakał, mowil ze chce miec ze mną kontakt bo jestem dla niego wazna osoba, ze chce ze,mna pisać. Kiedy tylko będę chciała, ze spotka sie ze mną, ze wie ze postąpił jak skurwysyn bo dal mi nadzieje, i z dnia na dzień wyskoczył z czymś takim, ze myslal ze mając taka wspaniałą kobietę uczucie jest kwestia czasu. I co. Bum. Zdałam sobie sprawę, ze sie w nim zakochałam i to,na zabój a on mnie zostawił. Wyznałam moje uczucia powiedzial ze nie potrafi tego teraz odwzajemnić ale żebyśmy utrzymywali kontakt, ze jestem dla niego bardzo ważną osoba, ze mogę na niego liczyć . I co? Aktualnie od paru dni nie odpowiada na moje wiadomości a ja potrzevuje wsparcia, mam okropny okres w zyciu..brakuje mi go, tesknie , mysle o nim ciągle. Mam nadzieję. Czy mogę cos w tej sytuacji zrobić czy lepiej sie zaprzeć i nie odzywać do niego ? Boli mnie to, ze zostawił mnie nie tylko jako dziewczyne ale i przyjaciółkę. A to on chcial byc w kontakcie, wspierać sie nawzajem. Co gorsza. Ubiegły tydzień widywałam sie z moim byłym, który chce ze mna byc znowu. Ja po pól rocznej znajomości z G juz jestem kimś innym, widzę jak to jest być z facetem bez nalogow, bez 'dziur' w mózgu i nie czuje nic do byłego ale nie chce byc sama.. Tzn nie wiem czy cos czuje jestem,rozdarta. Tesknie za G okropnie , nie rozumiem tego co,sie wydarzyło, ze mnie zostaiwl ale moj byly kiedy jest blisko to,tez daje,mi szczęście .. Jestem zagubiona. Z góry dziekuje wszystkim, którzy przeczytali moje żale i jesli ktos z większym doświadczeniem zechce podzielić się swoimi odczuciami po przeczytaniu mojego tekstu będę wdzięczna. Pozdrawiam serdecznie

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Dodam, że kiedy G był na wyjeździe to ja miałam wątpliwości, bałam się,że mnie zostawi. Zapewniał, że mam głupie myśli, ze będzie cudownie i kiedy wróci spędzimy ze sobą mnóstwo czasu bo to sprawi, że będzie najszczęśliwszy. To jego słowa. On sam mnie w sobie rozkochał. Jak można mówić takie słowa, a potem zostawić....jeszcze mi pisał, że jestem bardzo ważną osoba w jego życiu, że chce miec normalny kontakt...od paru dni nie odpisuje na moje wiadomości. Męczy mnie bezsenność , zastanawiam sie co ze mną nie tak. Czekałam 3 miesiące wiernie i z sercem na dłoni a on tak po prostu uznał, że nie potrafi kochać, że to "nie to". Pól roku znajomości wiem, ze ti krótko ale on naprawdę namieszał mi w głowie... Ja chce zrozumieć . Jak chce zrozumieć jego zachowanie ale nie potrafię. Co robić? Czy ja w ogóle coś mogę w tej sytuacji ? Dałabym wszystko żeby los dał nam szansę. Dodam, ze dzien i noc kiedy widzieliśmy sie ostatni raz i kiedy to wyznał byla pełna czułości, przytulał mnie i mówił, że jest pewny, że pożałuje swojej decyzji. Nie potrafię funkcjonować

3

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Tak, jest to możliwe, że ludzie po przejściach mają problem z zakochaniem, co się przekłada na problem z Miłością. Miłość wymaga zaufania - przede wszystkim do siebie, otwarcia - w pełnym tego słowa znaczeniu.

Nie można być otwartym na kogoś, ani dawać Miłość, gdy brakuje zaufania.

Nie, Ty nic nie możesz i nie powinnaś w tej sytuacji robić, za wyjątkiem definitywnego zerwania kontaktu. I jeśli on go nie odnowi NIGDY i pod żadnym pozorem nie oglądać się za siebie.

"Nigdy" oznacza nigdy - nie za 2 m-ce, czy za pół roku smsy kontrolne w stylu: "Co tam słychać?" itp.

4

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Dodam do wypowiedzi poprzedniczki, żeby nie wracać do byłego - pod żadnym pozorem. Pobądź trochę sama, odbuduj się, że tak powiem. Nie wiąż się z byłym, ani z nikim innym tylko ze strachu przed samotnością.

5

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

ifall -dosłownie jakbym czytała pamiętnik z ostatnich miesięcy swojego życia. Przechodziłam czas ( i nadal przechodzę) tak niesamowitego mętliku w głowie wynikającego ze sprzeczności doznań codzienności, słów i tego co się stało. I to cholerne pytanie DLACZEGO? które nie pozwalało mi dosłownie funkcjonować, łapałam doła w najmniej oczekiwanym momencie, czasami aż wyłam w płaczu nie mogąc pojąć, że coś co dało mi tyle szczęścia, skończy się, choć nie musi
Posłuchaj ... moje 2 przedmówczynie wyklikały święte słowa i co istotne skuteczne.
Ja właśnie tak postąpiłam i jest mi teraz zdecydowanie lepiej. Rozum podpowiedział ( jak już miał szansę przebić się przez chmurę smutku i łez), że tak mam postąpić. I jeszcze jedno, odpuść sobie byłego w tej chwili. Ja próbowałam ranę zakleić plasterkiem w postaci nowej znajomości. W moim przypadku nie  sprawdziło się,  więc nie polecam . Za wcześnie Trzymam kciuki.

6

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Dziękuję za odpowiedzi , bardzo tego potrzebowałam. Wydaje mi się, że musze walczyć, walczyć o miłość, to straszne bo czuje się żałośnie pisząc do G. Liza2014 dokładnie tak sie teraz czuje, z tą różnicą, że ja nadal jestem w tej chmurzę łez i rozpaczy. Wciąż pytam DLACZEGO, naprawdę byłam dla niego dobrą kobietą, zaufaliśmy sobie co i jemu i mi wydawało się niemożliwe i wtedy kiedy w 100% się zaangażowałam i zrozumiałam, że on traktuje mnie poważnie  - wszystko pękło jak bańka mydlana. To on prosił o kontakt, powtarzał, że z nikim sie tak nie dogaduje jak ze mną, że otworzył się przede mną.... I co teraz mnie unika, nie odczytuje moich wiadomości mimo, że jest dostępny. A ja nie wiem dlaczego. Dlaczego to wszystko jest takie sprzeczne. Napisałam w nocy do niego, nie wytrzymałam, poprosiłam zeby powiedział czemu się nie odzywa, że to on chcial miec kontakt i zapytałam na koniec czy to tez były tylko słowa. Jak można komuś mówić wspaniałe słowa pokryte czynami, bliskością, troską a potem zostawić tak po prostu. No jak

7

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Liza2014 niestety Twój ostatni post przepadł , a wielka szkoda bo był dla mnie bardzo pokrzepiający i wartościowy sad G się odezwał...przeprosił,że nie pisał. Mówił,ze mial dużo spraw na głowie a potem z każdą moją kolejna wiadomością bał się napisać.. Naskoczyłam na niego, wylałam swój żal, powiedziałam,że żałuję,iż zaufałam, że jest kimś innym niż myślałam. Uznał moją reakcję zbyt agresywną, jednak na,koniec napisał "wiem , zjebałem nawet to (przyjaźń) ... Jestem skurwysynem, skrzywdziłem Cie i nadal to robię, musisz sobie to uświadomić". Napisalam, ze ja nie uważam go za skurwysyna , a on, ze jednak nim,jest i na tym się skończyło... Juz nic nie,napisał, a na moje pytanie czy mam już się z nim nie,kontaktować nie odpowiedział. Nie wiem co myśleć.  Moja depresja nawróciła. Zakończenie tej relacji okazało się być bodźcem. Nie moge wyzbyć sie poszukiwania odpowiedzi na pytanie DLACZEGO

8

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Facet ewidentnie próbuje się wycofać z relacji, ale nie ma tyle jaj ani empatii i kultury, żeby zrobić to wprost, więc pieprzy bez ładu i składu, a Ty autorko "masz się domyślić". Klasyk.

Na przyszłość: "Jestem sk..." "Krzywdzę Cię" itp. bełkot = nic innego jak "Nie jestem w Tobie zakochany, nic z tego nie będzie, ale jesteś taką pocieszną kobietką ..no i się we mnie zakochałaś przecież smile co łechce moje ego.. A Nemo się nie krzywdzi przecież wprost, więc próbuje jakoś tak Ci to powiedzieć, żebyś odpuściła sama.."

9

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

IFALL - wczytaj się uważnie co napisała ELL88 - święte słowa !!! tak to chyba standardowo się odbywa.
Ja byłam tez( mówiąc w skrócie) tą wyjątkową  - z którą widzi swoją przyszłość - (  ha ha ha-  pierdzielenie). Gdy kontakt jeszcze trwał pisał i mówił -" ... że przeprasza, że taką osobę jak jak krzywdzi, że nie chce tego, żeby mi było źle, że sam się źle z tym czuje, że myśli o mnie, że chce mieć ze mną kontakt - ble ble ble. Dziś tak reaguję , a wtedy się nakręcałam jak diabli próbując to ratować przez tłumaczenie, proszenie , płacz etc. I co? zaczęłam w tym amoku tracić szacunek sama do siebie robiąc to wszystko. Postanowiłam zakończyć to i odejść, bo nie da się nikogo do siebie zmusić ( choć jak pisał " musi tak postąpić, a tego nie chce"), bo na tej huśtawce emocjonalnej wspieranej nadzieją, nie mogłam funkcjonować ( łzy cisnęły się na oczy w najmniej oczekiwanej sytuacji - nawet w pracy). I wiesz co .? Tchórz nawet nie przyszedł na spotkanie, bo czuł co ode mnie usłyszy.
ODCIĘŁAM SIĘ TOTALNIE - skasowałam kontakty - I POMAGA zdecydowanie POMAGA przede wszystkim w tym, że nie upadlam się i jest mi z tym zdecydowanie lepiej ( choć myśli powracają jak bumerang), ale nie pamiętam kiedy płakałam. Trzymam kciuki za rozum, bo emocje sa wrogiem w takich sytuacjach

10

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

odpowiadając na pytanie - nie. Jest zdolny do miłośći u umie kochać, tylko ciebie ma w nosie.

11 Ostatnio edytowany przez karinaaa (2015-08-01 13:08:25)

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Ell88 faktycznie ma tu racje, mysle ze wiele dziewczyn mialo doswiadczenie z podobnymi typami. Sama jestem akurat w jakims stopniu podobnej sytuacji i tez zadaje sobie ciagle pytanie dlaczego - znam juz chyba tez na nie odpowiedz.

Jezeli myslisz 'dlaczego' to powiem Ci - mysle, ze zbyt mocno i zbyt szybko sie w nim zakochalas. Nie obwiniaj sie za to, nie ma nic zlego czy negatywnego w okazaniu komus milosci i zrobilas to co w danym czasie podpowiadalo Ci serce. Niestety facet jak on nie potrafil sie w tym odnalezc - spojrz na jego uprzednie wybory - dziewczyna na tyle amoralna by spac z jego najlepszym kumplem... Czy myslisz, ze z taka dziewczyna kiedykolwiek czul sie pewnie? Ciagnie go do relacji gdzie bedzie mogl czuc staly brak rownowagi emocjonalnej. Ty jako osoba 'od serca' bylas po prostu zbyt malo w tym zakresie intrugujaca by pobudzic u niego adrenaline, ktora myli z 'zakochaniem.'

To, ze on mowi ze Cie skrzywdzil itp i sam nazywa sie skurwysynem... Moj tez pod koniec mowil mi rzeczy typu 'wiem, ze traktuje cie bez szacunku' czy 'chce z toba byc i nie chce za razem nie moge sie zdecydowac' - to nie ma sensu. Bycie w takiej relacji jest ponizajace na dluzsza mete. Ja na koncu powiedzialam juz mu tylko 'no wiesz skoro nie mozesz zdecydowac to decyzja zostanie podjeta za ciebie - wyprowadzam sie.'

I niestety jest to tez broszka ludzi 'ulozonych' - to 'ulozenie' to czesto tylko maska.

12

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Elle88 potrzebowałam takich słów. Dziękuję ! Myślę, że masz świętą rację. Dobitne to ale chyba niestety prawdziwe. Na początku jawił mi się jako dobry człowiek z poczuciem empatii aczkolwiek patrząc teraz, bardziej „na trzeźwo” wydaje mi się, że już w początkowej fazie naszej znajomości były jakieś sygnału odsłaniające jego egoizm.  Liza2014 dziękuje za dzielenie się Twoją historią, daje mi to dużo do myślenia !  Ja właśnie czuję się już wystarczające upokorzona wypisywaniem do niego i zabieganiem o jego względu… (mimo, że przerabiałam to już w poprzednim związku. A kiedy się popełnia ten sam błąd drugi raz to już nie można się usprawiedliwiać ) Liza2014 jak widać facet , na którego trafiłaś był podobnym typem do tego co mój… Wiele ich zachowań i słów się powiela. Gratulację Liza2014 za podjęcie radykalnych kroków i oczyszczenie się ! Zdaję sobie już sprawę , że czas odpuścić . Jeżeli nawet do mnie napisze to zignoruję to. Boli i pewnie jeszcze poboli ale jakoś przez to przejdę.  Trzymaj mocno kciuki bo do tej pory moje emocje brały górę nad rozumem !
Karinaaa on dał mi zielone  światło, on sam mnie w sobie rozkochał! Ale  powiedziałam mu o moich uczuciach dopiero jak mnie zostawił.  W ogóle nie wiem czym dla niego jest miłość, chyba masz racje, że w tym wypadku adrenalina=miłość i ma błędną definicje tego uczucia w głowie. Po poprzednim związku pewnie zakodował sobie aby siłę uczucia mierzyć siłą cierpienia, a przecież nie tak to działa, prawda? . Z drugiej strony nie wiem czego się wystraszył.. Nie oczekiwałam od niego wielkich słów i deklaracji , tym bardziej byłam w szoku kiedy jego argumentem było „nie wiem czy będę umiał Cię pokochać.” Było nam razem dobrze, mogliśmy na sobie polegać, ta relacja dopiero zaczynała dojrzewać, a przez jego wyjazd nawet nie mieliśmy okazji sprawdzić czy „to jest właśnie TO”. A może wcale się nie zakochałam? Cierpię i tęsknie ale może to dlatego, że przez to pół roku byłam bardzo szczęśliwa- dzięki niemu. Mimo młodego wieku moim priorytetem jest dążenie do zbudowania rodziny. To dla mnie największa wartość. RODZINA. On miał takie same priorytety .
Mam teraz kontakt z moim byłym ( o tamtym związku jest też wątek na forum) . Dlaczego potrzebuję tej drugiej osoby aby funkcjonować w miarę normalnie? Czy to może wynikać z tego jak relacje damsko-męskie wyglądają w mojej najbliższej rodzinie? Może tu jest problem. Może ja też mam problem z relacjami z mężczyznami przez to , że nigdy tej „miłości” nie widziałam w domu? Przez to, że mój brat znęca się nade mną psychicznie?

13 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-01 19:04:03)

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

w tym wypadku adrenalina=miłość i ma błędną definicje tego uczucia w głowie. Po poprzednim związku pewnie zakodował sobie aby siłę uczucia mierzyć siłą cierpienia,

Bingo.

Oni dokładnie z tym kojarzą miłość, a raczej zakochanie. Ma być 'niebezpiecznie', niepewnie, im większa amplituda skrajnych emocji i mniej można przewidzieć ruchy/uczucia drugiej osoby, tym ciekawsza i bardziej ekscytująca ("wartościowsza" wg tych wykolejonych kryteriów) się im wydaje.

Musisz wiedzieć, że takiego człowieka nigdy nie "nawrócisz" ani nie naprawisz, póki on nie zauważy, że takie podejście mu w jakiś sposób szkodzi i go unieszczęśliwia SAM.
Problem w tym, że emocjonalni i psychiczni masochiści tak naprawdę kochają tak "kochać", kochają ten stan: to cierpienie i niepewność ich uskrzydla i nadaje kolorów ich życiu.

Dlatego mogłabyś się dosłownie 'wywrócić na lewą stronę', a nie dogodzisz takiemu. Jedyny przepis by się w Tobie zakochał to od początku pokazać się jako wredna zimna s... - wtedy jest Twój wink
Oczywiście musisz naprawdę mieć go w poważaniu i niespecjalnie coś czuć, inaczej przecież każda s... zamienia się w czuła partnerkę, ale musisz wiedzieć, że nic tak ich nie odrzuca i nie zabija pożądania u masochisty smile

Także jest to idealny 'związek' dla ludzi cierpiących na syndrom unikania bliskości: zarówno zimna suka jak i jej "podnóżek" wink oboje uciekają od prawdziwej intymności odgrywając swoje sztywne role.

14

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Na początku znajomości podkreślał, że nie spodziewał się, iż po jego byłej dziewczynie jakaś kobieta go zaintryguje tak jak ja…Może zbyt szybko się przed nim otworzyłam i stałam się przewidywalna w swoich emocjach.  Nie wiem. Wiem, że to ja miałam wątpliwości, a nie on, i to on te moje wątpliwości rozwiewał, dał nadzieję na stabilny i poważny związek po to by z dnia na dzień zostawić. Nie rozumiem jak można się z kimś spotykać przez tyle czasu łudząc się „myślałem, że mając taką cudowną kobietę miłość z mojej strony będzie tylko kwestią czasu ale to szło w drugą stronę” – tak powiedział naszej wspólnej znajomej. Mimo to wciąż karmił mnie złudzeniami i z dnia na dzień zostawił. Czasem chciałabym być taką zimną su** - faceci chyba takie kobiety wolą. Byłam kobietą o której zawsze marzył- szczera, porządna, inteligentna, ładna a mimo, to i tak odszedł. Nie potrafię tego pojąć. Tym bardziej, że to nasze ostatnie spotkanie kiedy był u mnie zostawiło mi sprzecznościc w głowie. Wyczuwałam jego czułość, dotykał mnie w ten wspaniały sposób, patrzył na mnie TYM wzrokiem i pożądał… Ja głupia pozwoliłam na pożegnanie dać się ponieść drobnym igraszką bo miałam nadzieję, że rano cofnie wszystkie swoje słowa, oprzytomnieje. Dlatego ciężko mi go rozgryźć. Elle88 dziękuje za Twoje wypowiedzi, bardzo wiele mi uświadomiły jednak te sprzeczności wciąż nie dają mi spokoju sad

15

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Masz wrażenie sprzeczności, bo zapominasz, że emocje w drugiej osobie nie powstają na bazie logiki i rozumu - a z tego punktu widzenia (i nawet zgodnie z tym, co on deklaruje (!)) jesteś ideałem.
Ale ideały mają to do siebie, że rzadko wzbudzają emocje.. Tylko zrozum to dobrze: Tu nie chodzi o to, że to z Tobą coś nie tak. Tylko nie wzbudzasz w nim tych emocji, o które mu chodzi, a o których pisałam.
I tu uwaga: on może świadomie (rozumowo) zapierać się, że szuka takich cech jakie Ty masz, ale podświadomie (emocje, instynkt) poszukuje Twojej odwrotności. Sam tego nie ogarnia na pewno, co nie zmienia faktu, że rani kobiety, które traktują go "tak jak deklaruje, że chce być traktowany", a zakochuje się i tęskni za tymi, które traktują go w sposób, który rzekomo rani jego, czyli gdzieś tutaj w tych deklaracjach jest bullshit..

Problem w tym, że osoba, która rani zawsze niedoinwestowywuje emocjonalnie, w przeciwieństwie do tego, którego krzywdzi - ta osoba przeinwestowywuje.. Im więcej to rozkminiasz i analizujesz, tym bardziej się zakochujesz i utrwalasz ten stan, bo tak to działa.

16

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

IFALL - dziś nic konstruktywnego/ budującego  dla Ciebie nie napisze - sory - ZAŁAPAŁAM DOŁA - znowu wróciły pytania DLACZEGO??  a byłam juz tak pewna swojej siły - Trzymajmy się !!!!!!!!!!!!!

17

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
Elle88 napisał/a:

Problem w tym, że osoba, która rani zawsze niedoinwestowywuje emocjonalnie, w przeciwieństwie do tego, którego krzywdzi - ta osoba przeinwestowywuje.. Im więcej to rozkminiasz i analizujesz, tym bardziej się zakochujesz i utrwalasz ten stan, bo tak to działa.

Elle88 jesteś niesamowita! Dzięki Tobie to staję się dla mnie bardziej jasne i logiczne. Ale zrozumieć i pojąć tego nie mogę. Niestety nie mogę sterować jego odczuciami i emocjami nie mogę mu powiedzieć, że ma ze mną być. Liza2014 TRZYMAJ SIĘ ! Musisz być silna dla SIEBIE. To TY jesteś najważniejsza i to w TOBIE jest szczęście tylko musisz postawić siebie samą na piedestał ! (nie wiem sama czy przemawia przeze mnie optymizm czy psychotropy yikes ) Wiem jedno nie możemy uzależniać swojego szczęścia TYLKO i WYŁĄCZNIE od facetów , którzy mają nas gdzieś. Chociaż ja wciąż sobie wmawiam, że on nie ma mnie gdzieś ale pora się z tym pogodzić. Poczytaj to co pisały dziewczyny i Ty sama w moim wątku ! Płacz płacz jeśli musisz ale poczytaj to i proszę Cię bądź silna!

18

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Też kiedyś myślałam, że mój mężczyzna jest niezdolny do miłości. Dziewczyna go zdradziła, rozstali się. Nigdy z nim o niej nie rozmawiałam, dowiedziałam się od innych. Byłam cierpliwa, wiedziałam, że został zraniony, że potrzebuje czasu.Nie był to łatwy związek, jednak czekałam. Ale jak bardzo się myliłam. On oczywiście potrafił kochać, ale nie mnie. Zostawił mnie dla niej po dwóch latach nawet jej nie widząc, ponieważ ona nie mieszka w Polsce. Wystarczyło, że napisała. Nie usłyszałam słowa wyjaśnienia, tylko zostałam wyrzucona z jego mieszkania pod byle pretekstem. Pół roku później odezwał się do mnie, jak się okazało ona znalazła sobie kogoś innego.
Odpowiadając na Twoje pytanie, sądzę, że na pewno jakaś część ludzi jest niezdolna do miłości. Większość jednak tylko wykorzystuje ten termin, aby wybielić się w oczach partnera i zyskać na czasie, póki nie znajdą tej prawdziwej miłości. Podłe to, lecz niestety dosyć częste.

19

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Podle...i krzywdzace...

Tak jak napisala elle- taki facet co innego szuka( deklaruje)
A co innego wzbudza te emocje- co innego pokochuje.

Skutek jest taki, ze ona przeinwestowuje i czuje sie odepchnieta..
A on znajduje wreszcie to, czego nie chce, i pokochuje kogos nieszczesliwie.

Klopot w tym, ze on co innego deklaruje, a czego innego chce.

Np. Facet walczy dlugo i zaciekle zeby odbic kobiete mezowi...
Wydaje mu sie, ze ona jest dla niego idealem, bo tyle sie napracowal, zeby ja zdobyc...
Kiedy juz mu sie uda, to zwiazek z nia traci smaczek...
Tak na prawde chodzilo o rywalizacje, o walke, o niepewnosc, a w stalym zwiazku tego brak...i sie rozpada....


Kiedys strasznie probowalam zrozumiec, czemu mezczyzni lubia, jak kobiety ich oklamuja, lubia mezatki, lubia byc olewani, manipulowani, ....itd.
Deklaruja cos innego, ze niby doskonale wiedza, czego chca, i sa konkretni....

20

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
oldorando napisał/a:

Kiedys strasznie probowalam zrozumiec, czemu mezczyzni lubia, jak kobiety ich oklamuja, lubia mezatki, lubia byc olewani, manipulowani, ....itd.
Deklaruja cos innego, ze niby doskonale wiedza, czego chca, i sa konkretni....

Oldorando, czy udało Ci się może choć trochę zrozumieć? Mężczyźni twierdzą, że kobiety niby marzą o czułych spokojnych facetach a wybierają drani. Tylko czy w ich przypadku nie jest podobnie?

21 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-02 01:19:11)

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Kiedys strasznie probowalam zrozumiec, czemu mezczyzni lubia, jak kobiety ich oklamuja, lubia mezatki, lubia byc olewani, manipulowani, ....itd.
Deklaruja cos innego, ze niby doskonale wiedza, czego chca, i sa konkretni....

To nie Mężczyźni kochana, to chłopcy smile

Mężczyzna idzie tam, gdzie go chcą i kochają, chłopiec zawsze leci za tym, co daje obietnicę, że będzie mnóstwo komplikacji, ciężko i małe szanse na szczęśliwy finał, bo i nie o szczęśliwy finał chodzi, tylko udowadnianie sobie czegoś i próby dowartościowania poprzez kolejne 'wyzwania'.
Mężczyzna nigdy nie potraktuje kobiety jako sposobu by sobie coś udowodnić, ani nie będzie ona dla niego elementem jakiejś zawiłej psychologicznej gry.

22

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Namaste3434 jak sobie poradziłaś/radzisz? NIGDY nie zrozumiem jak można komuś zrobić coś takiego, po 2 latach zostawić z dnia na dzień, w ogóle jak kogoś można zostawić z dnia na dzień. Staram się żyć tak aby  nigdy nikogo nie krzywdzić jeśli wiem, że nie powinnam wchodzić z kimś w głębszą relacje bo mogłabym skrzywdzić tą osobę, bo nie czuje "tego czegoś" to po prostu w to nie w chodzę a nie karmię kogoś złudzeniami. Cyba już lepiej nie mieć nic niż mieć coś na niby. oldorando dokładnie to PODŁE i krzywdzące. Ponoć karma wraca... Tylko, że niestety w życiu nie jest tak, że dobre rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom, a złe rzeczy złym ludziom. Śmiem twierdzić , że jest na odwrót. Chciałabym być na tyle silna i odporna psychicznie, żeby nauczyć się żyć sama se sobą, nie przeżywać tak rozstań, czy to możliwe? . Jesteśmy dobre, dbamy, troszczymy się, facet może na nas polegać, pomagamu mu w trudnych chwilach, słuchamy i co z tego mamy? My dobre sercem?
Oni deklarują co innego, a co innego tak naprawdę daję im tą 'iskierkę" w sercu i w głowie , więc co nam pozostaje? Bycie zimnymi su.... tak jak pisała Elle88 ?

23

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

ifall: Pozostaje szukać Mężczyzn smile a póki same szukamy tego "dreszczyku emocji", które zapewniają chłopcy, to robimy to samo - samooszukujemy się.

24

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Tak, zrozumialam....tylko nie wiem, czy umiem wyjasnic...

Bo tu chodzi o niego. Chodzi o to, ze on musi udowodnic cos sobie/sprawdzic sie.
Np. Odbic te zone mezowi- bo jest lepszy..
Albo widziec, ze ona go oklamuje, bo jej tak bardzo na nim zalezy, ze ryzykuje klamstwo..
Albo, ona nim manipuluje, a on widzi, ze to tylko gra..
Albo ona go olewa, a on jednak probuje wzbudzic w niej emocje...

Chodzi o gre, o przeciaganie liny, i emocje...jak w sporcie.
Nrmalna spokojna relacja prowadzi do przyjazni.

Zebyscie dobrze zrozumieli- on moze sie przyjaznic latami, moze byc w tym seks, szczerosc, bliskosc...
Ale nadal bedzie sie uganial za jakas zolza, a przyjaciolka bedzie wysluchiwac rozkmin, co zolza miala na mysli, i jak ja zdobyc.( zdobyc znaczy zdominowac, zaangazowac emocjonalnie, przywiazac)

Ten  typ tak ma.

25

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
Elle88 napisał/a:

Kiedys strasznie probowalam zrozumiec, czemu mezczyzni lubia, jak kobiety ich oklamuja, lubia mezatki, lubia byc olewani, manipulowani, ....itd.
Deklaruja cos innego, ze niby doskonale wiedza, czego chca, i sa konkretni....

To nie Mężczyźni kochana, to chłopcy smile

Mężczyzna idzie tam, gdzie go chcą i kochają, chłopiec zawsze leci za tym, co daje obietnicę, że będzie mnóstwo komplikacji, ciężko i małe szanse na szczęśliwy finał, bo i nie o szczęśliwy finał chodzi, tylko udowadnianie sobie czegoś i próby dowartościowania poprzez kolejne 'wyzwania'.
Mężczyzna nigdy nie potraktuje kobiety jako sposobu by sobie coś udowodnić, ani nie będzie ona dla niego elementem jakiejś zawiłej psychologicznej gry.

Oooo...i to powiesic nad lozkiem...

A chlopcami sie bawic- bo sa pocieszni, ale nie traktowac serio, bo sie kobieta nakreca i potem cierpi bez sensu...

26

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Chciałabym stabilizacji, poważnego związku. Myślałam, że w tym wieku będę już powoli wiła sobie rodzinne gniazdko i planowała dzieci. Może to jest moje piętno? To,że tak szybko dojrzałam i potrzebuję mężczyzny z krwi i kości, a jaki 21latek myśli o zakładaniu rodziny? Tylko, że to są moje ukryte pragnienia. Na G tego nie wymuszałam żeby była jasność. G wiedział, że interesują mnie tylko poważne związki a nie latanie za rączkę i on też wtedy chciał takiego związku. Planował, marzył o NASZEJ przyszłości. Tej najbliższej i ciut dalszej. Może to jednak we mnie jest jakiś problem, może to ja czymś odpycham? Znowu wracam do punktu wyjścia , oszaleje yikes

27

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
ifall napisał/a:

Namaste3434 jak sobie poradziłaś/radzisz?

Otóż kochana nie radzę sobie wcale smile Jest bardzo ciężko. Ale cieszę się, że znalazłam w sobie tyle siły, żeby po tym wszystkim się do niego nie odezwać, nie prosić. A zakochana niestety byłam do szaleństwa. Wiele walk stoczyłam sama ze sobą, żeby nie zrobić z siebie kretynki. Wiele nocy przepłakałam i płaczę nadal. Był dla mnie idealny, chociaż to ja go idealizowałam. Z perspektywy czasu widzę, że nie znaczyłam dla niego zbyt wiele. Będąc z nim wydawało mi się, że skoczyłby za mną w ogień.
Śmieszne jest to, że najwięcej siły dało mi to, że się odezwał po tak długim czasie. Zbiegło się to z tym, że dowiedziałam się, że mówił kolegom, że byłam mu potrzebna tylko do jednego sad Dosadnie mu powiedziałam, żeby spadał. Nie wyskoczyłam z żadnym żalem, nie dałam po sobie poznać, że coś wiem. To było dwa tygodnie temu i tej pory dał mi spokój.

Twoja sytuacja jest inna, tutaj nie wyskakuje Ci jego była zza rogu smile ale na Twoim miejscu byłabym ostrożna, nie ufałabym zbytnio komuś, kto twierdzi, że nie umie Cię kochać. Bo uwierz, że faktycznie tak jest.

I tak, jak napisała Elle88: pozostaje szukać mężczyzn smile

28 Ostatnio edytowany przez ifall (2015-08-02 01:39:31)

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Tylko gdzie szukać tych MĘŻCZYZN moje drogie? Żyć po prostu zajmując się sobą i czekać , aż samo przyjdzie? a co jeśli nie przyjdzie?

Namaste3434 musimy wierzyć, że z każdej miłości można się wyleczyć a czas przyniesie ukojenie.  Sama teraz jestem tak pogubiona, że nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie "Czy ja kocham G" , ja nie bardzo już wiem jak to uczucie w sobie definiować...Cierpię  okrutnie ale czy cierpienie może być wyznacznikiem i miara miłości? Serce mi się kraja bo widzę przez co niektóre z Was musiały przejść i przechodzą nadal.  Zastanawia mnie czy tacy faceci chodź przez chwilę myślą o uczuciach innych. Chciałabym wiedzieć jak to wygląda z perspektywy takiego raniącego 'chłopca'.

29

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
ifall napisał/a:

Tylko gdzie szukać tych MĘŻCZYZN moje drogie? Żyć po prostu zajmując się sobą i czekać , aż samo przyjdzie? a co jeśli nie przyjdzie?

Ja na ten moment jestem wyprana z nadziei, więc nawet nie mam siły się za tymi mężczyznami rozglądać. I faktem jest, że chyba nawet takich nie poznaję. Chyba odwiedzam złe miejsca.

30

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
Namaste3434 napisał/a:

Ja na ten moment jestem wyprana z nadziei, więc nawet nie mam siły się za tymi mężczyznami rozglądać. I faktem jest, że chyba nawet takich nie poznaję. Chyba odwiedzam złe miejsca.

Właśnie- to jest sedno tego co też teraz mi się wydaję. Nie spotykam takich mężczyzn. Też wydaje mi się, że odwiedzam złe miejsca. Mało tego, ja nie mam już nadziei, że istnieje taki, który mnie pokocha tak bezwarunkowo - szczerą, prawdziwą miłością....Njagorsze jest to, że tai delikwent rani, jest podły a kto zostaje z poczuciem winy? My Bogu winne duszyczki

31

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
ifall napisał/a:

.Njagorsze jest to, że tai delikwent rani, jest podły a kto zostaje z poczuciem winy? My Bogu winne duszyczki

Dokładnie. Ja po rozstaniu, zanim poznałam powód, myślałam, że nie wraca do mnie, bo zabrałam wszystkie rzeczy jak wyrzucił mnie z domu hmm Taka byłam niedobra.

Zresztą moja historia, to coś na osobny wątek. Na własne życzenie weszłam w bagno. Wstyd mi, że pokochałam takiego człowieka. Uzależniony od marihuany, kryminalista ze stwierdzoną psychopatią. Możecie mnie zlinczować, ale zakochałam się jak nigdy sad i nadal mi się tą miłością odbija.

32

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Kochana przeczytaj mój stary wątek odnośnie mojego jeszcze wcześniejszego faceta, byłam w związku przez ponad 4 lata... On palił marihuanę codziennie i inne dragi też. Oszukiwał. Kłamał. Ale koniec końców wychodziło, że to ja jego przepraszałam. Nie wiem co w nas kobietach jest, że tak lubimy czuć się winne. Tak bardzo domagamy się miłości . Dajemy sobą manipulować . Facet tylko pociąga za sznurki. A to my potem cierpimy. Namaste rozważ założenie swojego wątku...Naprawdę warto ! Popatrz ile tutaj mądrych kobiet dających naprawdę cenne rady, pomagających spojrzeć na wszystko z innej perspektywy - tej zdrowej.

33

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
ifall napisał/a:

Kochana przeczytaj mój stary wątek odnośnie mojego jeszcze wcześniejszego faceta, byłam w związku przez ponad 4 lata... On palił marihuanę codziennie i inne dragi też. Oszukiwał. Kłamał. Ale koniec końców wychodziło, że to ja jego przepraszałam. Nie wiem co w nas kobietach jest, że tak lubimy czuć się winne. Tak bardzo domagamy się miłości . Dajemy sobą manipulować . Facet tylko pociąga za sznurki. A to my potem cierpimy. Namaste rozważ założenie swojego wątku...Naprawdę warto ! Popatrz ile tutaj mądrych kobiet dających naprawdę cenne rady, pomagających spojrzeć na wszystko z innej perspektywy - tej zdrowej.

Do Twojego wątku postaram się przysiąść jutro. A co do mojego... Myślę, że nie ma to już większego sensu, nie potrzebuję już takiego wsparcia jak na początku. A poza tym bardzo ciężko mi o tym mówić. Szczerze mówiąc jest mi tak wstyd, że przestałam spotykać się z przyjaciółmi. Bo jak mogłam dać się tak potraktować?

34 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-02 02:11:17)

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Chciałabym stabilizacji, poważnego związku. Myślałam, że w tym wieku będę już powoli wiła sobie rodzinne gniazdko i planowała dzieci. Może to jest moje piętno?

http://www.quickmeme.com/img/51/5148571 … adbd34.jpg

Jakie piętno?
Teraz zwrócę Ci uwagę na niespójności, ale w TWOIM rozumowaniu, nie w jego- dla odmiany:

Może to jednak we mnie jest jakiś problem, może to ja czymś odpycham?

Dobre pytanie, ciepło ciepło, ale.. siadaj 3 z + ;P

Prawidłowo zadane powinno brzmieć: "Dlaczego wybieram na swoich partnerów facetów, którzy boją się bliskości?" 
Odp:  "Bo sama się jej tak naprawdę boję."     ---> yikes:O  szok co?, ale taka prawda moja droga


Tylko gdzie szukać tych MĘŻCZYZN moje drogie? Żyć po prostu zajmując się sobą i czekać , aż samo przyjdzie? a co jeśli nie przyjdzie?

Jak człowiek naprawdę zajmuje się sobą to nie ma czasu ani potrzeby "czekać" przebierając nogami, "aż TO wreszcie nastąpi !!!" , w związku z tym nie zajmuje myśli wątpliwościami, ani nie snuje scenariuszy rozczarowania.

I dalej:

Cierpię  okrutnie ale czy cierpienie może być wyznacznikiem i miara miłości?

Miłości niekoniecznie, ale skłonności masochistycznych jak najbardziej big_smile

Zastanawia mnie czy tacy faceci chodź przez chwilę myślą o uczuciach innych.

A Ty rozkminiasz dnie i noce uczucia i emocje facetów, którzy nie wzbudzają w Tobie większych emocji?

Njagorsze jest to, że tai delikwent rani, jest podły a kto zostaje z poczuciem winy? My Bogu winne duszyczki

Sratatata... Biedne sierotki, bez wolnej woli, ze związanymi z tyłu rączkami i opaską na oczach, prowadzone jak owce na rzeź. Wszystko siłOM !!!!  Jasne..

ja nie mam już nadziei, że istnieje taki, który mnie pokocha

Wierzysz w to, dopóki podświadomie czekasz na powrót "księcia" , co by ten inny wam szczęścia nie blokował, jak juz Twój książę się (zgodnie ze scenariuszem w Twojej głowie) opamięta i przypomni sobie, że przecież tylko Ty i na zawsze.. smile
Pobudka!

Ps. Nadzieja to nic innego jak ukryty strach i dokarmianie czarnego scenariusza opartego na strachu: "mam nadzieję", bo tak naprawdę nie mam wiary, że zasługuję i uda mi się to czego pragnę, dlatego się asekuruję nadzieją..PO MY ŁKA

35

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

ifall przeczytałam Twój temat i muszę stwierdzić, że nasze historię są do siebie bardzo podobne. Mogłabym się podpisać pod wieloma słowami, które napisałaś. Między innymi pod tymi:  "Każdy nie on, miałam tą pieprozną pewność, że o inną dziewczyne to nigdy w naszym związku chodzić nie będzie. A tu takie coś z dnia na dzien, żadnych sygnałów wcześniej, nie czułam żeby sie oddalił, było naprawdę dobrze i w zwiazku i w sprawach seksu też nie cuzłam żeby mnie odpychał, nic z takich rzeczy"

I również myślałam, że to miłość wyjątkowa, na zawsze.
A i jemu też się zdarzało odwoływać spotkania bo wypadło mu jakieś wyjście z kolegami smile

Głupie jesteśmy i naiwne podając się takim gościom na tacy. Nigdy nie będziemy szanowane zachowując się w ten sposób. Ja już to zrozumiałam, teraz powoli wcielam w życie postanowienie poprawy. Postanowiłam pokochać najpierw siebie. A jak już to osiągnę to pewnie wtedy poznam kogoś. Ale nie zadowolę się już byle czym smile

36

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Jejku...znow musze zgodzic sie z elle...( jakis dzien uleglosci mam, czy co?)

Zauwazylam to u siebie...bylo tak.

Postanowilam sie rozejrzec za zwiazkiem. Dziecko juz podroslo, ja juz przestalam przezywac glupote wlasna, jaka byl poprzedni moj zwiazek, stanelam na nogi- na mnie czas!

Zaczelam poznawac masowo rozmaitych panow.
Na poczatek odpadali ci w zwiazkach( nie, nie z przyzwoitosci, ani litoscibdla zony- po prostu z logiki- po cholere mi facet zdradzacz?)
Potem odpadali desperaci...ci wszyscy, ktorzy deklarowali milosc od pierwszego wejrzenia...
Potem wszelkiej masci " dziobdziusie", " sloneczka", " misiaczki"
( o chamach, przemocowcachbi debilach nie wspominam, bo nie warto)

Co zostalo?

Faceci " ostroznie sie zblizajacy"
Czytaj - faceci bojacy sie bliskosci...

Ciagnelam takie relacje przyjacielskie dlugo- karmiac sie nadzieja, jak glupia...zanim sie nauczylam, jak to dziala.

I przyszla mi do glowy taka mysl- jakby ten sam facet- przyjaciel, od razu byl zdeklarowany, nie nachalny, ale otwarty, jak by nie dal mi czasu, tak z pol roku rozbiegu, zanim go poznam i sie przywiaze...to jak bym zareagowala???

Ano- ucieczka.
Urwalabym kontakt, radykalnie i stanowczo.

Ten sam facet przyjaznil sie tak dlugo, ze pozwolilam sobie zaufac, otworzyc sie, - czego bym nie zrobila szybciej.

A czemu?
Bo ja sie boje. Bo ja nie potrafie zaufac. Bo zachowuje ostroznosc. Bo ja sie boje bliskosci. Bo ja nie czuje sie na tyle pewnie, zeby sie otworzyc.

Dlatego wchodze w takie uklady przyjacielskie , z dystansu, ostrozne, ciagnace sie, ale nie zmierzajace donikad, takie asekuranckie.

I dopoki nie zmienie tego w sobie, to nie ma sensu szukac partnera.

37 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-02 02:48:42)

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

smile Brawo, Dziewczyno!

Grunt to brutalna szczerość ze sobą  <piątka> oldorado




Nie ma przypadków, zawsze to mówię. Mamy tylko to, co jesteśmy gotowe dla siebie wziąć (jeśli dają wink), albo sobie wynegocjujemy.



Ja też nie jestem gotowa na związek, zupełnie szczerze. Dlatego mam od kilku dobrych m-cy kółko adoratorów: część stałych, od czasu do czasu pojawia się na dłużej lub krócej ktoś nowy.. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że oni mnie "kochają" w 80% dlatego, że ja ich nie potrzebuję big_smile
I tak dochodzimy znowu do sedna..w kółko to samo, ha ha

38

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Nooo, elle, przeciez zawsze wspominam, ze SOBIE mam do zarzucenia, ze tkwilam w chorym zwiazku..
Ze SOBIE zarzucam, ze pozwolilam sie zle traktowac..
Ze SOBIE pozwolilam pokochac kogos, kto mnie olal...
Itd.

Ja sie obecnie wycofalam. Nie umawiam z facetami, nie rozmawiam z facetami, nie flirtuje, nie jestem zainteresowana.
Chyba jest mi z tym, poki co dobrze. Jak mi sie zmieni, bede sie martwic....

39

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Mnie chodziło nie tyle o takie "wyrzucanie/zarzucanie" sobie, co zrozumienie związku przyczynowo-skutkowego, tego prawdziwego, a nie opartego na klątwach, piętnach itp. horseshit`cie wink, za którym łatwiej jest się schować i przerzucić odpowiedzialność na okoliczności zewnętrzne.

Ja rozmawiam z menami, nawet się czasem umówię wink, choć nie traktuje tego w kategoriach randki, a wiem, że tym ich "kastruję" i tego nie lubią.. Dlatego rzadko to robię i pomału też odpuszczam zupełnie na jakiś czas, bo ostatnią rzeczą jaką bym chciała to skrzywdzić kogoś w ramach "rozrywki", a tak traktuję narazie tego rodzaju interakcje.. jako miłe spędzanie czasu, nic więcej.

40

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Elle88 Ty jesteś niesamowita! Teraz to dopiero mi namieszałaś w głowie, mam nad czym myśleć big_smile ale to dobrze! Wiesz, że nigdy nie wpadłam na pomysł, że to ja mogę bać się bliskości? Ale za to panicznie boję się odrzucenia. Boję się, że moje marzenia o NORMALNEJ, SZCZĘŚLIWEJ rodzinie pójdą sobie do lasu, wykopią dół , który zostanie zasypany. W efekcie będe starą panną , aż do mych ostatnich dni. Czy to nie jest na pograniczu jakiś paranoidalnych myśli!?! Znowuż Elle trafiłaś w samo sedno- właśnie sobie uświadomiłam, że rzekomo zajmując się sobą gdzieś w zakamarkach mnie buszuję TA myśl "a może on jednak wróci, a może się zmieni i bd żyli długo i szczęśliwie jak to na księcia przystało". Błędne koło! jak się z tego wyleczyć? Jak wyzbyć się tego strachu. Kolejna sprawa może faktycznie to JA mam skłonności masochistyczne i PODŚWIADOMIE wybieram facetów, którzy mają defekt - mniejszy bądź większy. (?) A teraz czuję się przerażona Elle bo uświadomiłaś mi kolejną sprawę... No tak ja nie rozmyślam o uczuciach facetów, którzy nie wzbudzili we mnie większych emocji... ( OMG to znaczy, że G wcale nie rozmyśla jak ja się teraz podle czuję!?). Elle jesteś NIESAMOWITA. Dzięki Ci za taką prawdę. Rozbawiłaś mnie tą SIŁOM haha swojska dziopa big_smile Tak tak mam wolną wolę ale w przypadku G nie dało zupełnie się przewidzieć, że on mnie skrzywdzi eh


Namaste3434 tak czułam, że nasze historię mogę być podobne. Mądrze mówisz- trzeba najpierw pokochać siebie bo nikt za nas tego nie zrobi. NIGDY więcej podawania się na tacy i to jeszcze złotej kuwa. Święte słowa- NIE ZADOWOLĘ SIĘ BYLE CZYM- to bd moje motto !! smile

oldorando z Elle ciężko się tutaj nie zgodzić- widzę, że dzięki niej też zdałaś sobie sprawę z ważnych rzeczy a wcale nie takich oczywistych. Czytając Twoją wypowiedź stwierdzam, że G był chyba właśnie takim układem "asekuranckim"

Elle to może ja też nie jestem gotowa na związek? Chyba mam dużo do przepracowania. DO zastanowienia się sama nad sobą

41

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Elle to może ja też nie jestem gotowa na związek? Chyba mam dużo do przepracowania. DO zastanowienia się sama nad sobą

Nie może, a nawet na pewno wink  Brawo za szybkie wyciąganie wniosków. Większość osób, które tu przychodzi, przez pierwsze posty skupiają się głównie na wypieraniu odpowiedzialności po swojej stronie, albo przerzucaniu jej jak gorącego ziemniaka na innych - w tym oczywiście exów wink

A exom trzeba oddać to co ich, czyli wolność i przyjrzeć się SOBIE i tylko sobie, oni mają swoją robotę wykonać sami. A na ile są szansę , że to kiedykolwiek zrobią to już nie nasza sprawa i nie ma na to żadnej gwarancji.

I tak, nie jest się gotowym na związek póki jest lęk przed bliskością, a przybiera on różne formy, z czego podstawowa- to brak zaufania.

Nie przejmuj się, każdy z nas się z tym mierzy po przejściach.. Pocieszę Cię, że on z czasem - o ile się nad sobą pracuje- maleje smile Natomiast w międzyczasie może okazać się, że człowiek zaczyna w ogóle siebie poznawać i..się nie poznaje big_smile tzn. wreszcie zaczynasz na sobie i swoich potrzebach skupiać uwagę i okazuje się, że na tą chwilę jest Ci dobrze samej i to może "chwilę" potrwać i też trzeba to uszanować.

42

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Elle88 patrzę na moje znajome, przyjaciółki i co widzę? -zaręczyny,ślub..dzieci. Serce krwawi bo zazdroszczę. Marze o takim zwykłym życiu z kimś u boku i własnej rodzinie. Może  z jednej strony nie jestem gotowa na związek ale z drugiej jakoś sama nie potrafię funkcjonować... Długo zmagałam się z lękami typu nerwicowego ale od 2 lat miałam spokój, G odszedł i to nawróciło. Jest mi ciężko. Nie umiem wziąć się w garść. Znowu mam słabsze chwile. Chciałabym pogadać z G i tylko z nim. Tak mi go brakuje... Potrafił mnie wyciszyć, uspokoić. Znowu to pytanie DLACZEGO skoro obojgu nam było tak dobrze.

43 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-02 19:45:10)

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Może  z jednej strony nie jestem gotowa na związek ale z drugiej jakoś sama nie potrafię funkcjonować...

Tu masz odpowiedź: Póki nie nauczysz się żyć sama i nie wpadać z tego powodu w paranoję, zniszczysz każdy związek "uwieszając się" na drugiej osobie, w takim sensie, że podświadomie wymagać będziesz od niej by była odpowiedzialna za Twoje osobiste poczucie szczęścia.
Nikt z zewnątrz tego poczucia Ci nie da, ani Ci nie załatwi. Za to masz 100% gwarancji, że polegając na kimś w tej kwestii zawsze się zawiedziesz i dobrze, bo nie na tym rola partnera ani bycie w związku polega.
To Twoje zadanie żeby czuć się szczęśliwa sama ze sobą, wtedy będziesz mogła to szczęście podzielić z kimś,a  w tej chwili, przy takim podejściu NIE MA CZEGO dzielić.. Co zresztą zostało udowodnione - vide Twoje ostatnie 2 związki.

patrzę na moje znajome, przyjaciółki i co widzę? -zaręczyny,ślub..dzieci.

No i co z tego? Ja też patrze i mnie to jakoś nie rusza smile Tzn. dla mnie nigdy priorytetem do stworzenia związku nie było zakładanie rodziny, dzieci, ślub itp.. Zazdro, że maja kogoś - ok, to już prędzej rozumiem.
Ale nic Ci kompletnie nie da porównywanie swojego życia osobistego do życia innych: inne potrzeby, inne doświadczenia, wreszcie - inne podejście do życia i inny stosunek do siebie..itd.
Naprawdę chcesz mieć te dzieci, ślub i faceta i wierzysz, że to za Ciebie załatwi Twoje problemy? Zobacz ile małżeństw rozpada się właśnie z tego powodu, że ktoś nie załatwił swoich problemów zanim wszedł w związek, bo liczył, że one znikną jak za dotknięciem różdżki kiedy zjawi się "książę" lub księżniczka..No to zjawili się i co? Do swoich doszły jeszcze problemy partnerów i wspólne, wynikające z życia we dwoje. Czy cokolwiek się "samo" rozwiązało, albo rozwiązał to za nich 'papierek' czy dzieci?

Jest mi ciężko. Nie umiem wziąć się w garść. Znowu mam słabsze chwile. Chciałabym pogadać z G i tylko z nim. Tak mi go brakuje... Potrafił mnie wyciszyć, uspokoić.

Powtarzam, uwiesiłaś się na nim. Facet tego nie wytrzymał widocznie, pomimo swoich wad, nie jego rolą było Cię niańczyć i pocieszać.. Sorry, tak to wygląda. Czas dorosnąć wink

DLACZEGO skoro obojgu nam było tak dobrze.

Obudź się kochana..Gdyby było mu "Tak dobrze" to nie zakładałabyś tego wątku.. To Twoja interpretacja faktów, niekoniecznie mająca wiele wspólnego z prawdą.
To rozstanie to kolejna szansa dla Ciebie żeby "dokopać się" w końcu do siebie, zaopiekować sobą i odpowiedzieć na swoje potrzeby - SAMA, nie podpierając się inną osoba i wymagając by 'odczarowała' Twoje życie, którego musisz nie lubić, skoro tak histerycznie uciekasz od samotności.

44

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
Elle88 napisał/a:

Powtarzam, uwiesiłaś się na nim. Facet tego nie wytrzymał widocznie, pomimo swoich wad, nie jego rolą było Cię niańczyć i pocieszać.. Sorry, tak to wygląda. Czas dorosnąć wink

Elle88, czy sądzisz, że kobieta nie ma prawa oczekiwać wsparcia od swojego partnera? Tutaj widzimy sytuację, gdzie on jej ewidentnie nie kochał. Domniemam więc, że każdy ruch autorki w tym związku był dla niego nie do wytrzymania. W zdrowej relacji jednak pocieszanie i wsparcie jest jak najbardziej pożądane i normalne.
Wg mnie wina ifall zaczęła się po rozstaniu. Wiadomości zawierające żal i smutek, to że potrzebuje wsparcia nie zrobią na nim wrażenia. I tu zgodzę się, że mógł odczuć, że się na nim uwiesiła. Ale nie można powiedzieć, że on tego nie wytrzymał. Bo zostawił ją już wcześniej.

45

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Namaste, Oczywiście, że związek polega m.in. na wspieraniu się, ale nie w sytuacji - jak słusznie zauważyłaś - gdy to "wsparcie" polegać ma na tym, że ktoś oczekuje po prostu większego zaangażowania uczuciowego, gdy ta druga osoba tego nie czuje i otwarcie o tym mówi.
Sądzę, że sygnały tego, że on jej nie kocha jak i braku wsparcia w innych sytuacjach były wcześniej, tylko autorka zaślepiona rodzącym się uczuciem do niego i emocjami nie chciała tego widzieć i/lub wypierała ten fakt.


Facet jest tak skonstruowany, że potrzebuje kobiety pożądać i szanować, tzn. musi wiedzieć, że ona sobie z nim czy bez niego poradzi i..co tu dużo gadać, to jemu musi bardziej zależeć -przynajmniej pierwsze miesiące, a nie pierwsze 3 spotkania, kiedy to ona się "opiera" by nie wyjść na "łatwą", inaczej rozpad jest kwestią czasu.

Tu facet bez 2 zdań od początku wyczuł większe zaangażowanie po jej stronie i owszem, było mu miło..ale nie zakochujemy się w miłych, ani dlatego, że komuś zależy..niestety.

46

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
Elle88 napisał/a:

Sądzę, że sygnały tego, że on jej nie kocha jak i braku wsparcia w innych sytuacjach były wcześniej, tylko autorka zaślepiona rodzącym się uczuciem do niego i emocjami nie chciała tego widzieć i/lub wypierała ten fakt.

Tutaj zgodzę się z Tobą w 100 %, ponieważ sama byłam w takiej sytuacji. Brak miłości jest widoczny zawsze, tylko my nie chcemy się do tego przyznać.

47

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Dokładnie. Też byłam w takiej sytuacji, dzisiaj jestem za to doświadczenie wdzięczna, bo to bezcenna lekcja, choć bolesna wink

48

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

To Twoje zadanie żeby czuć się szczęśliwa sama ze sobą, wtedy będziesz mogła to szczęście podzielić z kimś

Elle88 a czy ten ktoś nie może pomóc mi w pokochaniu siebie? Mam problem z samoakceptacją  to fakt.  Ale czy to źle ,że do szczęścia potrzebuje drugiego człowieka?

Facet tego nie wytrzymał widocznie, pomimo swoich wad, nie jego rolą było Cię niańczyć i pocieszać

- Droga Elle ja wcale tego niańczenia nie potrzebowałam zapewniam Cię, że to bardziej ja niańczyłam jego jeśli już. Założyłam, że było mu dobrze dlatego, że to widziałam i czułam -mówię  o tym co namacalne bo kto wie może w głowie ten facet od początku miał jakiś strach, lęk ale ukrył go przede mną .

Sądzę, że sygnały tego, że on jej nie kocha jak i braku wsparcia w innych sytuacjach były wcześniej

- chciałabym ,żeby takie sygnały były bo byłoby mi się łatwiej pogodzić. Przeanalizowałam całą naszą znajomość bo tak się składa, że każdą naszą codzienną rozmowę mam jeszcze w archiwum i uwierzcie nie było ŻADNYCH oznak, może jakieś były ale TYLKO I WYŁĄCZNIE w jego głowie, poprzez zachowanie nie byłam w stanie domyślić się, że lada dzień to pęknie jak bańka mydlana. Może dla niego to nie stało się z dnia na dzień ale dla mnie tak bo dzień przed tym jak mi powiedział , że będziemy musieli porozmawiać wszystko było tak samo CUDOWNIE jak na początku naszego związku. Tak samo wątpię, że od początku wyczuł moje zaangażowanie bo o uczuciach mowy nie było przed rozstaniem. Było nam dobrze i ja nie potrzebowałam póki co jakiś wielkich uczuć tylko ciepła, wsparcia, bliskości i to wszystko dostawałam.

to szansa dla Ciebie żeby "dokopać się" w końcu do siebie, zaopiekować sobą i odpowiedzieć na swoje potrzeby - SAMA, nie podpierając się inną osoba i wymagając by 'odczarowała' Twoje życie, którego musisz nie lubić, skoro tak histerycznie uciekasz od samotności

- czytając to jedno zdanie popłakałam się, poczułam silne emocje. Dziękuje Elle za bolesną prawdę. Nie lubię swojego życia- trafiłaś w sedno. Nie wiem co dalej i od czego zacząć żeby jakoś to sobie poukładać.

49

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
Namaste3434 napisał/a:

Też kiedyś myślałam, że mój mężczyzna jest niezdolny do miłości. Dziewczyna go zdradziła, rozstali się. Nigdy z nim o niej nie rozmawiałam, dowiedziałam się od innych. Byłam cierpliwa, wiedziałam, że został zraniony, że potrzebuje czasu.Nie był to łatwy związek, jednak czekałam. Ale jak bardzo się myliłam. On oczywiście potrafił kochać, ale nie mnie. Zostawił mnie dla niej po dwóch latach nawet jej nie widząc, ponieważ ona nie mieszka w Polsce. Wystarczyło, że napisała. Nie usłyszałam słowa wyjaśnienia, tylko zostałam wyrzucona z jego mieszkania pod byle pretekstem. Pół roku później odezwał się do mnie, jak się okazało ona znalazła sobie kogoś innego.
Odpowiadając na Twoje pytanie, sądzę, że na pewno jakaś część ludzi jest niezdolna do miłości. Większość jednak tylko wykorzystuje ten termin, aby wybielić się w oczach partnera i zyskać na czasie, póki nie znajdą tej prawdziwej miłości. Podłe to, lecz niestety dosyć częste.

Urwałas kontakt chyba z tym "panem" definitywnie?

50

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Elle88 a czy ten ktoś nie może pomóc mi w pokochaniu siebie?

Nie.
Nikt za Ciebie nie "odwali" tej czarnej roboty wink

Ale ktoś może pokochać Ciebie bezwarunkowo (no, w granicach rozsądku wink - w znaczeniu bardziej, że autentycznie), kiedy Ty najpierw siebie tak się nauczysz kochać.
Pamiętaj, że inni ludzie odbijają nasz stosunek do samych siebie. Ktoś kto siebie nie kocha przyciągnie osoby, które nie będą w stanie go pokochać. I analogicznie w drugą stronę.
Także nie kombinuj wink Nie idź na skróty, bo wylądujesz w tym samym miejscu dokładnie.

Droga Elle ja wcale tego niańczenia nie potrzebowałam zapewniam Cię, że to bardziej ja niańczyłam jego jeśli już.

Miałam na myśli to, że on "wyznaczał kierunki", a Ty biernie się temu poddawałaś nie zgłaszając swoich potrzeb czy wizji na tą relację. Rozumiem, że odpowiadała Ci jego inicjatywa, ale on najwidoczniej potrzebuje więcej inicjatywy po stronie kobiety -nie ma w tym Twojej winy, nie dobraliście się, to się zdarza.


może jakieś były ale TYLKO I WYŁĄCZNIE w jego głowie, poprzez zachowanie nie byłam w stanie domyślić się, że lada dzień to pęknie jak bańka mydlana

To dowodzi tylko tego, że nie był autentyczny w tej relacji, nie był z Tobą szczery. Uczucia, jeśli są, nie giną z dnia na dzień..to zawsze jest proces. Naprawdę lepiej, że facet zrezygnował po kilku m-cach niż miałby to zrobić z tego samego powodu np. po 2-3 latach.

Nie lubię swojego życia

Nie będę prosiła byś podawała tutaj intymne szczegóły dlaczego tak jest, ale na pewno warto się nad tym zastanowić.


Nie wiem co dalej i od czego zacząć żeby jakoś to sobie poukładać.

PRzede wszystkim spokojnie, bez pośpiechu i paniki wink Nigdzie Ci się nie spieszy, pamiętaj.
Zacznij od podczytywania rozmaitych wątków w tym i dziale Miłość -znajdziesz wiele podobnych sytuacji, to na początek poszerzy Ci perspektywę z "ja i mój pech" na "co 2-ga osoba przeżyła lub przeżywa to samo yikes".. Tam znajdziesz też sporo różnych - co najważniejsze INNYCH niż użalanie się i załamywanie rąk - punktów widzenia, co da Ci kopa na rozpęd wink, no i sporo rad jak krok po kroku wychodzić z podobnych kryzysów.
Wszystko będzie dobrze, masz moje słowo. Potrzeba tylko trochę czasu i cierpliwości.

51

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
alpengold napisał/a:
Namaste3434 napisał/a:

Też kiedyś myślałam, że mój mężczyzna jest niezdolny do miłości. Dziewczyna go zdradziła, rozstali się. Nigdy z nim o niej nie rozmawiałam, dowiedziałam się od innych. Byłam cierpliwa, wiedziałam, że został zraniony, że potrzebuje czasu.Nie był to łatwy związek, jednak czekałam. Ale jak bardzo się myliłam. On oczywiście potrafił kochać, ale nie mnie. Zostawił mnie dla niej po dwóch latach nawet jej nie widząc, ponieważ ona nie mieszka w Polsce. Wystarczyło, że napisała. Nie usłyszałam słowa wyjaśnienia, tylko zostałam wyrzucona z jego mieszkania pod byle pretekstem. Pół roku później odezwał się do mnie, jak się okazało ona znalazła sobie kogoś innego.
Odpowiadając na Twoje pytanie, sądzę, że na pewno jakaś część ludzi jest niezdolna do miłości. Większość jednak tylko wykorzystuje ten termin, aby wybielić się w oczach partnera i zyskać na czasie, póki nie znajdą tej prawdziwej miłości. Podłe to, lecz niestety dosyć częste.

Urwałas kontakt chyba z tym "panem" definitywnie?

Tak, oczywiście. Nie odezwałam się do niego ani razu. Nie licząc odpowiedzi po jego wiadomości po pół roku.

52

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Dziewczyny - kobiety pozwolę sobie nie zgodzić się z pewnymi sformułowaniami. Miałam kochanego męża - zmarł 6 lat temu na raka. Przez 17 lat naszego małżeństwa mogłam na nim polegać jak na Zawiszy, nigdy nie okłamał, zawsze dotrzymywał słowa, był dobrym ojcem i niezawodnym mężem. Przy nim nigdy nie miałam problemu aby okazać słabość, bezradność lub siłę i kobiecą nieustepliwość. Nigdy nie musiałam się zastanawiać czy jestem go uczepiona jak rzep, czy jestem samodzielna. Każdy aspekt naszego wspólnego życia wynikał z potrzeby chwili. Jeśli potrzebowałam bliskości on to wuczuwał, jeśli samotności on to akceptował, jeśli byłam bezradna jak dziecko we mgle to pomógł i doradził, jeśli miałam w sobie power do działania i chciałam coś udowodnić, to cieszył się moimi sukcesami. Myślę, że jesli w związku jest prawdziwa miłość to ani kobieta, ani tym bardziej męzczyzna nie będą sobie żartowali z codzienności a tym bardziej ze wspólnego życia.
To jest zwykła dziecinada i brak szacunku i miłości jeśli facet nie potrafi jednoznacznie okreslić się czego chce i czego potrzebuje. Dzisiaj kocha, jutro nie kocha, dzisiaj jestem dla niego najważniejsza, jutro już mniej ważna, dzisiaj mnie potrzebuje, jutro już mnie nie chce. Dzisiaj pisze kilkanaście sms dziennie, a następnie nie odbiera i nie odpisuje przez wiele dni. Przecież to jest zwykłe szczeniactwo, brak odpowiedzialności, głupota, brak szacunku i zwykłe kłamstwa. Nie ma co dorabiać sobie żadnych ideologii - kobieta się z jakiś przyczyn zakochuje, bez względu na to czy sie boi bliskości, czy się nie boi - poprostu zakochuje się, a taki podły gnój wykorzystuje jej uczucie dla dowartosciowania swojego krótkiego ego. Gdyby każda z nas miała rentgena w oczach i w sercu, to nawet by się do takiego padalca nie zbliżała.
Piszę tak, bo nie przeżyłam we wcześniejszym życiu żadnych traum i niepowodzeń, a mimo to dwa lata po śmierci męża sama wplątałam się w toksyczny układ, z którego w dniu dzisiejszym skutecznie się wymiksowałam. Zakochałam się na zabój i kocham nadal. I nic, absolutnie nic nie wskazywało na to, że ładuję się w potężne tarapaty uczuciowe. Czy cierpię? Tak i to bardzo, ale wiem jedno z nim cierpiałabym tysiąc razy bardziej, ale to już temat na osobny wątek.

53 Ostatnio edytowany przez ifall (2016-01-19 23:45:50)

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Kochane Forumowiczki,

mija pół roku odkąd G mnie porzucił. W trakcie tego pół roku co jakiś czas do mnie pisał. Parę razy przepraszał . Pytał co u mnie. Ostatnia wiadomość od niego była w grudniu. A ja dalej tęsknie. Wydaje mi się jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj. Tak bardzo chciałabym go odzyskać. Nie wiem czemu ale czuje jakoś podświadomie, że on żałuje swojej decyzji. W chwili kiedy wydaje mi się, że już nigdy się nie odezwie on pisze. Nie radzę sobie z tęsknotą.
Czy to , że do niego napisze , że mi go brakuje ma jakikolwiek sens? Przecież trzeba mówić co się czuję, eh wariuje. nie wiem co robić

54

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Odzywa sie bo prawdopodobnie mimo wszystko tylko  z Toba udalo mu sie stworzyc najblizsza więź po rozstaniu z ex co nie oznacza wcale ze Cię kocha. Wyszedl z zalozenia ze jak sie nie ma co się lubi to się lubi co się ma stad te niemrawe proby kontaktu. Takze jesli chcesz swiadomie zadowolic się placebo milosci i bliskosci (byc moze podswiadomie jest Ci to nawet na rękę)  to dzwon, pisz, odgrzewaj tego kotleta.

55

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
aresnik napisał/a:

Dziewczyny - kobiety pozwolę sobie nie zgodzić się z pewnymi sformułowaniami. Miałam kochanego męża - zmarł 6 lat temu na raka. Przez 17 lat naszego małżeństwa mogłam na nim polegać jak na Zawiszy, nigdy nie okłamał, zawsze dotrzymywał słowa, był dobrym ojcem i niezawodnym mężem. Przy nim nigdy nie miałam problemu aby okazać słabość, bezradność lub siłę i kobiecą nieustepliwość. Nigdy nie musiałam się zastanawiać czy jestem go uczepiona jak rzep, czy jestem samodzielna. Każdy aspekt naszego wspólnego życia wynikał z potrzeby chwili. Jeśli potrzebowałam bliskości on to wuczuwał, jeśli samotności on to akceptował, jeśli byłam bezradna jak dziecko we mgle to pomógł i doradził, jeśli miałam w sobie power do działania i chciałam coś udowodnić, to cieszył się moimi sukcesami. Myślę, że jesli w związku jest prawdziwa miłość to ani kobieta, ani tym bardziej męzczyzna nie będą sobie żartowali z codzienności a tym bardziej ze wspólnego życia.
To jest zwykła dziecinada i brak szacunku i miłości jeśli facet nie potrafi jednoznacznie okreslić się czego chce i czego potrzebuje. Dzisiaj kocha, jutro nie kocha, dzisiaj jestem dla niego najważniejsza, jutro już mniej ważna, dzisiaj mnie potrzebuje, jutro już mnie nie chce. Dzisiaj pisze kilkanaście sms dziennie, a następnie nie odbiera i nie odpisuje przez wiele dni. Przecież to jest zwykłe szczeniactwo, brak odpowiedzialności, głupota, brak szacunku i zwykłe kłamstwa. Nie ma co dorabiać sobie żadnych ideologii - kobieta się z jakiś przyczyn zakochuje, bez względu na to czy sie boi bliskości, czy się nie boi - po prostu zakochuje się, a taki podły gnój wykorzystuje jej uczucie dla dowartosciowania swojego krótkiego ego. Gdyby każda z nas miała rentgena w oczach i w sercu, to nawet by się do takiego padalca nie zbliżała.
Piszę tak, bo nie przeżyłam we wcześniejszym życiu żadnych traum i niepowodzeń, a mimo to dwa lata po śmierci męża sama wplątałam się w toksyczny układ, z którego w dniu dzisiejszym skutecznie się wymiksowałam. Zakochałam się na zabój i kocham nadal. I nic, absolutnie nic nie wskazywało na to, że ładuję się w potężne tarapaty uczuciowe. Czy cierpię? Tak i to bardzo, ale wiem jedno z nim cierpiałabym tysiąc razy bardziej, ale to już temat na osobny wątek.


Podkreśliłam najważniejsze rzeczy.
Można drukować i wieszać na ścianę wink

56 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2016-01-20 22:59:08)

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
ifall napisał/a:

Kochane Forumowiczki,

mija pół roku odkąd G mnie porzucił. W trakcie tego pół roku co jakiś czas do mnie pisał. Parę razy przepraszał . Pytał co u mnie. Ostatnia wiadomość od niego była w grudniu. A ja dalej tęsknie. Wydaje mi się jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj. Tak bardzo chciałabym go odzyskać. Nie wiem czemu ale czuje jakoś podświadomie, że on żałuje swojej decyzji. W chwili kiedy wydaje mi się, że już nigdy się nie odezwie on pisze. Nie radzę sobie z tęsknotą.
Czy to , że do niego napisze , że mi go brakuje ma jakikolwiek sens? Przecież trzeba mówić co się czuję, eh wariuje. nie wiem co robić


ifall , Nie wiem czy to zrozumiesz ale mam taką cichą nadzieję.

Najprawdopodobniej on kogoś poznał , nie wiedział jak się wycofać by nie zranić Cię zbytnio. Powiedział Ci że nic nie czuje , niestety musisz się z tym pogodzić - on nie wróci. Będzie boleć przez jeszcze jakieś 2 lata , ale nauczysz się z tym żyć.
Przykro mi że tak się dzieje , wszyscy szukamy miłości.

Ja niestety też raniłem , nie celowo. Nie mam żadnych nałogów , potrafię rozkochać dziewczynę w sobie na zabój ale w pewnym momencie jest coś co przekreśla przyszłość i człowiek czuje że to nie to. Raz z powodu dziewczyny musiałem zakończyć związek , to nie jest łatwe. Wiedziałem że jak tego nie zrobię to będę się w nim męczył. Innym razem z powodu dogadywania , miałem też sytuacje że z powodu seksu. Z powodu pieniędzy , też był gorsze okres a jednak żeby móc być kimś trzeba mieć i pieniądze( to był mój chyba 2 związek i tutaj gdybym ja nie zakończył to ona by to zrobiła ).

U Was zapewne zadecydowały te problemy , ciągłe problemy. Wcale bym się nie zdziwił jak kogoś poznał.

To że do niego napiszesz i mu powiesz co czujesz niczego nie zmieni , on może być Twoim przyjacielem i to też jeśli ma kobietę nie chce Cię ranić byś widziała to że spotyka się z inną.
Gdyby żałował decyzji to by wrócił , jemu co najwyżej jest Ciebie szkoda i może wiedzieć że popełnił błąd raniąc Cię - ale kto wie w momencie poznawania. No nikt.

Są tego plusy , masz porównanie jakie jest życie z facetem bez nałogów i z nałogami. Głowka do góry znajdziesz kogoś.
Uwolniłaś się od tego drugiego.

57

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Kocham Was ludzie.
Dziękuję.
Dziękuje za kubeł zimnej wody na głowę.
Dziękuje za prawdę.
Tego potrzebowałam.
Niestety wiecie jak to jest - rozsądek a uczucia dwie różne sprawy.
Ale widzę - dzięki Wam, że najlepsze co można zrobić to iść do przodu. Postawić kropkę. Rozwijać się, i iść naprzód . Zapomnieć.
Czas skasować te wspomnienia - te wszystkie złe doświadczenia.
Teraz  łatwi mi się mówi, potem znowu przyjdzie kryzys ale trzeba jakoś się trzymać eh.
Życie to pieprzona sinusoida i głupie jest to, że człowiek tak bardzo potrafi swoje szczęście uzależniać od drugiej osoby.
Miłość? Kurczę ja już chyba nie wiem czy i czym jest.
Muszę się zdiagnozować. Dotrzeć do tego co jest we mnie nie tak. Mężczyźni kochają zołzy - to chyba mój problem. Bo ja jestem za dobra i daje z siebie zbyt wiele.
Eh dziękuje Wam. Myślę, że jest dokładnie tak jak mówicie. Prawda boli ale lepsza prawda niż najsłodsze kłamstwa

58

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Miłość? Kurczę ja już chyba nie wiem czy i czym jest.

Słuchaj, Człowiek całe życie próbuje sobie na to pytanie odpowiedzieć - nie jesteś jedyna wink

ale pocieszające jest to, że jak wiesz na 100% czym Miłość NIE JEST, to o wiele łatwiej wychwycić i przyciągać jej prawdziwe najmniejsze przejawy , a potem więcej i więcej..aż w końcu człowiek załapuje w czym rzecz i wtedy - boom! <love is in the air>

Grunt to wiedzieć czego się szuka, bo tylko wtedy można dobrze nastawić "radio" wink

59

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
ifall napisał/a:

Kocham Was ludzie.
Dziękuję.
Dziękuje za kubeł zimnej wody na głowę.
Dziękuje za prawdę.
Tego potrzebowałam.
Niestety wiecie jak to jest - rozsądek a uczucia dwie różne sprawy.
Ale widzę - dzięki Wam, że najlepsze co można zrobić to iść do przodu. Postawić kropkę. Rozwijać się, i iść naprzód . Zapomnieć.
Czas skasować te wspomnienia - te wszystkie złe doświadczenia.
Teraz  łatwi mi się mówi, potem znowu przyjdzie kryzys ale trzeba jakoś się trzymać eh.
Życie to pieprzona sinusoida i głupie jest to, że człowiek tak bardzo potrafi swoje szczęście uzależniać od drugiej osoby.
Miłość? Kurczę ja już chyba nie wiem czy i czym jest.
Muszę się zdiagnozować. Dotrzeć do tego co jest we mnie nie tak. Mężczyźni kochają zołzy - to chyba mój problem. Bo ja jestem za dobra i daje z siebie zbyt wiele.
Eh dziękuje Wam. Myślę, że jest dokładnie tak jak mówicie. Prawda boli ale lepsza prawda niż najsłodsze kłamstwa

Nie kochają zołz , po prostu coś się pojawiło co było przyczyną jego decyzji. Nic się bez niej nie robi. Miłość istnieje i warto wierzyć w nią. Otwórz oczy i dobrze obserwuj a znajdziesz odpowiedniego. Na pewno nie jest nim on , z tego względu że dla niego nie ma to przyszłości.

Naprawdę są różne przyczyny które mogą być dla ciebie błahe , a dla niego wręcz przeciwnie. Jak odchodziłem to nie było to zgodne z moim sumieniem , ale jeśli mamy się męczyć to chyba lepiej wycofać się wcześniej niż potem cierpieć i brać rozwód?

Dasz radę , przeanalizuj co mogło być problemem i wyciągnij wnioski na przyszłość.

60

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

alienekpl tyle, że w tej sytuacji analizując wszystko na wszystkie strony nie wiem co mogło być problem... On nie mógł uwierzyć w to jakie ma szczęście, że spotkał uczciwą kobietę, myślał, że już nigdy takiej nie spotka. Mówił, że zaintrygowałam go, że jestem niesamowita i tak mówił do samego końca, aż pewnego dnia po prostu powiedział, że się boi , boi, że mnie zrani i, że jak miał kobietę która go zdradzała to biegał za nią zakochany a jak ma cudowną dziewczynę, której nie można nie kochać to jemu się wydaje, że mnie nie pokocha i , że woli to zakończyć teraz niż za rok. Płakał żegnając mnie. Przytulał , całował żegnając mnie. Dla mnie stało się to dosłownie z dnia na dzień, dla niego może nie , ale dla mnie tak bo do ostatnich chwil nie dawał po sobie poznać, że ma jakieś głębsze przemyślenia, które miałyby doprowadzić do zakończenia naszej znajomości. Dzień przed ostatnim jak się później okazało przyjazdem do mnie mówił " absolutnie nie chce kończyć tej znajomości. Jesteś dla mnie zbyt ważna" .
Dlatego tak trudno mi się w tym odnaleźć, bo nie znam żadnych powodów.
Elle88 bije od Ciebie taki stoicki spokój, wydajesz się być kobietą, która wie czego chce - może dasz mi jakieś konkretne numery abym znalazła odpowiednią stację w radio ? big_smile

61

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

alienekpl tyle, że w tej sytuacji analizując wszystko na wszystkie strony nie wiem co mogło być problem... On nie mógł uwierzyć w to jakie ma szczęście, że spotkał uczciwą kobietę, myślał, że już nigdy takiej nie spotka. Mówił, że zaintrygowałam go, że jestem niesamowita i tak mówił do samego końca, aż pewnego dnia po prostu powiedział, że się boi , boi, że mnie zrani i, że jak miał kobietę która go zdradzała to biegał za nią zakochany a jak ma cudowną dziewczynę, której nie można nie kochać to jemu się wydaje, że mnie nie pokocha i , że woli to zakończyć teraz niż za rok. Płakał żegnając mnie. Przytulał , całował żegnając mnie. Dla mnie stało się to dosłownie z dnia na dzień, dla niego może nie , ale dla mnie tak bo do ostatnich chwil nie dawał po sobie poznać, że ma jakieś głębsze przemyślenia, które miałyby doprowadzić do zakończenia naszej znajomości. Dzień przed ostatnim jak się później okazało przyjazdem do mnie mówił " absolutnie nie chce kończyć tej znajomości. Jesteś dla mnie zbyt ważna" .
Dlatego tak trudno mi się w tym odnaleźć, bo nie znam żadnych powodów.
Elle88 bije od Ciebie taki stoicki spokój, wydajesz się być kobietą, która wie czego chce - może dasz mi jakieś konkretne numery abym znalazła odpowiednią stację w radio ? big_smile

62

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Z dedykacją dla Ciebie, Autorko: https://www.youtube.com/watch?v=bWhm-H7M8Us   smile

63

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
Elle88 napisał/a:

Z dedykacją dla Ciebie, Autorko: https://www.youtube.com/watch?v=bWhm-H7M8Us   smile

"but if this goes wrong again, oh heaven forbid! "
Oh dzięki Ci za dawkę dobrej muzyki, nic tak nie dodaje otuchy jak piękne dźwięki ! smile
Muszę dojrzeć, póki co moje emocje skłaniają się bardziej ku temu:

https://www.youtube.com/watch?v=jAqp9Mt … e=youtu.be

"And I am low and unwell
This is love, this is hell
This sweet plague that follows me

And my body's weak
Feel my heart giving up on me"

64

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Rozumiem. Musisz jeszcze trochę sobie pocierpieć wink i ok.


Tu masz coś, co będzie bliżej Twoim emocjom teraz: https://www.youtube.com/watch?v=phktiVZqUbQ

65

Odp: Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?
ifall napisał/a:

alienekpl tyle, że w tej sytuacji analizując wszystko na wszystkie strony nie wiem co mogło być problem... On nie mógł uwierzyć w to jakie ma szczęście, że spotkał uczciwą kobietę, myślał, że już nigdy takiej nie spotka. Mówił, że zaintrygowałam go, że jestem niesamowita i tak mówił do samego końca, aż pewnego dnia po prostu powiedział, że się boi , boi, że mnie zrani i, że jak miał kobietę która go zdradzała to biegał za nią zakochany a jak ma cudowną dziewczynę, której nie można nie kochać to jemu się wydaje, że mnie nie pokocha i , że woli to zakończyć teraz niż za rok. Płakał żegnając mnie. Przytulał , całował żegnając mnie. Dla mnie stało się to dosłownie z dnia na dzień, dla niego może nie , ale dla mnie tak bo do ostatnich chwil nie dawał po sobie poznać, że ma jakieś głębsze przemyślenia, które miałyby doprowadzić do zakończenia naszej znajomości. Dzień przed ostatnim jak się później okazało przyjazdem do mnie mówił " absolutnie nie chce kończyć tej znajomości. Jesteś dla mnie zbyt ważna" .
Dlatego tak trudno mi się w tym odnaleźć, bo nie znam żadnych powodów.
Elle88 bije od Ciebie taki stoicki spokój, wydajesz się być kobietą, która wie czego chce - może dasz mi jakieś konkretne numery abym znalazła odpowiednią stację w radio ? big_smile

Ja swoich powodów prawdziwych też nie powiedziałem - zostawiłem je dla siebie. Dlaczego? Bo wiem żeby to ją zabolało bardziej... A może po prostu zobaczył że i tak tego nie docenia więc nie chciał Cię krzywdzić. Ja też nie siedzę w jego głowie i ciężko mi powiedzieć co było akurat jego powodem , mogę się domyślać - niemniej bez powodu się nie odchodzi.

Gdyby mu zależało to odezwałby się do Ciebie , zawsze możesz spróbować odnowić kontakt i się przekonać tylko pytanie to czego się dowiesz czy Cię nie zaboli jeszcze bardziej?

A może ma na tyle niską samoocenę że czeka na Twój ruch , to też możliwe w przypadku kogoś kto został zraniony.

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mężczyzna niezdolny do miłości- czy można nie umieć kochać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024