Hejka
Czy ja się zmieniłam. Z moją przyjaciółką nie wiem czy tak mogę nazwać teraz ale znamy się już ponad 8 lat. Z biegiem czasu człowiek się zmienia praca obowiązki itd. Parę miesięcy temu miałam wypadek samochodowy dość groźny nadal mam traumę , szkoła zaocznie i nie powiem ,że nie było łatwo ale poszłam ze względu na pracę i praca codziennie a w weekendy wolne raczej szkoła. Obecnie skończyłam. A moja przyjaciółka pracuje i ma kilka dni wolne , nie uczy się , brak obowiązku no i ma chłopaka. Tyle ze ona mnie nie rozumie ,że mam Obowiązki w domu , ze chciałabym odpocząć czasem a mam mało kiedy. Ona mówiła ,że zmieniłam się może i zmieniłam ale to wszystko się zmieniło po wypadku ale na gorsze jak mówi. Ja osobiście uważam , ,że na lepsze. Ona oczekuje ,że za każdym razem na pstryknięcie będę do niej latać bo co? Bo nudzi się oczywiście a chłopak nie pójdzie bo nie lubi tego. No szlak mnie trafia a ja co ? Nie mam prawa odpocząć po pracy i od wszystkiego. Odmówię i już obraża się nie ukrywam ale bardziej mnie to irytuje . Ona jest osobą aktywną ,szaloną i bardzo się szybko denerwuje. Ja jestem też aktywna, samotnikiem, wrażliwa, nieśmiałą ale nie obrażam się o byle co, jestem wyrozumiałą osobą i pomocna. Nie ukrywam ,że nie mam chłopaka bo nie znalazłam jeszcze ale mam czas na to. Po wypadku potwierdzam ,że mało wychodzę do ludzi bo ostatnio z jednym spotkałam ,że zraziłam się do mężczyzn. Boli mnie w jakim sposób mnie traktuje ale jak miała problemy z chłopakiem to zawsze służyłam pomocą albo ,że chłopak nie pójdzie bo nie lubi tego. Jak on odmawia to ja muszę ratować bo zdenerwuje się . Napisała do mnie ,że myślała iż zmienię się ,ze wyjdę do ludzi i nie może już tak dalej No przepraszam bardzo nie zmienię ot tak jak sobie życzy. No powiedzcie mi jak mam się zmienić jak wszystko naraz idzie w łeb wypadek, egzaminy, praca ,że czasem brak mi sił . Oczekuje sobie ,że będę wychodzić do ludzi , ze nie mam ochoty spotykać z mężczyznami po ostatnim spotkaniu., ze będę spotykać z nią kiedy ona sobie zażyczy. Dzisiaj chciała pojechać ,że mną daleko ale ja nie mogłam bo musiałam pomoc i chciałabym odpocząć ostatni dni miałam ciężkie ale jak zwykle obraziła się i ,że już dalej tak nie może. Domyślam ,że ona nie wie co ja teraz czuję po wypadku traumę i potrzebuję przestrzeni bo sama tego nie doświadczyła. Pracuję codziennie a ona co kilka dni i sama zapewne nie wie jak kto zyć codziennie praca i obowiązki. Stwierdziłam ,że jak ona tak dalej nie może to już nie ma o czym gadać i niech sama szuka przyjaciółkę idealną jakiej sobie wymarzy. A ja zostanę sama i nikt nie będzie mówił co mam robić i jak żyć. Ale boli mnie to. Przed wypadkiem byłam podobną osobą ale mniej aktywniejsza niż teraz i psychikę słabszą.
2 2015-07-25 20:49:57 Ostatnio edytowany przez nila99 (2015-07-25 20:51:03)
Jak ona czegoś potrzebowała to zawsze coś pomogłam lecz nie ukrywam były sytuacje które odmawiałam ale to i dlatego ,że miałam plany zaplanowane w tym czasie. A tu wyskakuje z tekstem ,że przeprsza ze dalej juz nie daje rady.
Mnie też pomagała wiele razy i tyłka ratowała.
Ale uważam ,że powinna zrozumieć ze nie zmienię się tak jak ona chce zebym wyszła bardziej do ludzi , ze będę na zawołania latać.
Już wiele trudnych prób przeszlismy i jakoś potoczylo. A teraz nie wiem...
Chyba ze przesadzam albo czy to moja wina ,że miałam ostatnie trudne czasy i nie jestem taką osobą którą nawiązuje nowe kontakty czy z ludzmi ot tak.
Z tego co piszesz, to koleżanka uważa, że masz być do jej dyspozycji na jej każde zawołanie i że świat powinien się kręcić wokół niej. Być może nie jest złą osobą, skoro piszesz, że że Tobie też nie raz pomogła, ale pewnie jest rozpieszczona przez rodziców. Musisz po prostu być asertywna i uprzejmie ale stanowczo odmawiać jeśli oczekuje od Ciebie czegoś na co nie masz czasu ani ochoty.
4 2015-07-26 11:54:11 Ostatnio edytowany przez nila99 (2015-07-26 11:58:18)
Może i tak. Też jestem rozpieszczona przez rodziców ale znam swoje granice. Nie obrażam się o byle co jak w jej przypadku.
Po prostu jak to mówią ze mnie wykorzystuje i co ona tylko sobie życzy. Jestem taką osobą ,że nie odmawiam pomocy ale są jakieś pewne granice szczerze mówiąc.
Właśnie ona raczej nie akceptuje tego ,że jak odmawiam , czy nie mam czasu na to wlasnie obraza. Dla mnie to jest dziecinne zachowanie.
I jeszcze oczekuje ,że zmienię się, ,żę będę wychodzić do ludzi itd. ,że nie może tak dalej zyć
Istotne jak uważam ,że ona nie ma prawa mówić jak mam żyć ani z kim mam spotykać ani czy chcę albo nie.
Powinna mnie zrozumieć i zaakceptować taką jaką jestem. Choć dla mnie dziwne to ze tyle lat się znamy a teraz dla niej przeszkadzało być .;/
Nie mam zamiaru przepraszać ani odezwać się do niej. Bo nie mam po co. Jeśli nie może żyć tak to niech zmieni przyjaciólkę które na kiwnięcia będzie.
A zostanę sama i nikt nie będzie mi mówił jak mam zyć.
Miałam podobną "przyjaciółkę". Na szczęście już w czasie przeszłym bo chyba by mnie dalej szlag trafił od jej ciągłych wymagań...
Witam
Pogodziłam się z nią lecz napewno nie było łatwe ale jakoś doszliśmy do kompromisu. Istotne jest to ,że powiedziałam dla niej ,że powinna mnie zrozumieć ,że nie zmienię się tak jak ona życzy sobie. Nie jestem taka jak ona i nigdy nie będzie.
Że mam własne życie i ona ma wlasne i życzę dla niej ,żeby była szcześliwa w związku i jak nadłużej. A co do mnie ,żeby nie martwila się o mnie bo potrafię sama doskonale. radzić A to ,że powiedziała ,żeby znalazła osobę czy wychodziła do ludzi jak ktoś wyżej mówił to i tylko wyłącznie z troski.
Ale szczerze mówiąc chcę być w związku ale nie mam szcześcia do facetów. Mam nadzieję ,że jakoś doszło do niej głowy ,że nie zmienię się i jeśli bedę chciała to i będę spotykać:)
Bo niektórzy bardzo lubią doradzać, ale nas nie rozumieją i patrzą na nasze problemy ze swojego punktu widzenia. Dobrze, że wyraźnie jej powiedziałaś o tym co czujesz.
A ja stanę po stronie koleżanki. Moja dobra kolezanka zachowuje się teraz jak Ty. Czasem się spotka, ale liczy się tylko jej chłopak.
Życie nie polega tylko na pracy i nauce. Nie masz męża, dzieci- korzystaj z życia!