nie radze sobie z choroba - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » nie radze sobie z choroba

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 224 ]

Temat: nie radze sobie z choroba

Witam,
Mam 25 lat i od 10 lat choruje na depresje itzn chorobe dwubiegunową ma zalozona rodzine nieby wszystko ladnie pieknie ale tylko na pokas bo w mojej glowie jest w ciaz nie tka!
Może zaczne od tego że moje dzieciństwo to wielki jede horror wychodze z założenia że naqet patologiczna rodzina ojca nie mialam bo siedzial w wiezieniu ojczym alkoholik ponizal mnie i wyzywal znecal sie psychicznie matka ciagle pracowala bieda byla ubierala mnie babcia. W szkole wysmiewali sie ze mnie a ja nie raz chodzilam glodna. Ojczym przynosil wstyd rodzinie ciagle pijac pod domem i sklepem.
W domu ciagle awantury pisk bicie ciągły strach w oczach mych sad Potem szkoła gimnazjum inne towarzysto gorsze bo doszedl alkohol czesciowo narkotyki powstalo uzaleznienie problemy wychowawcze proby samobojcze ucieczka wychowywala mnie ulica doszlo na mnie to gwaltu gdzie moja rodzina do dzi o tym nie wiem nie radze sobie moja rodzina nie widzi ze mam depresje ze biore leki oni nie wiedza i nie chca widziec twierdza ze psycholog czy psychiatra to tylko dla warjatów ale ja właśnie jestem takim warjatem co sobie w zyciu nie radzi maąż i dzieci mnie jnie pomagaja na tyle ile ja bym chciała... Pisze tu bo ostatnio mam czesto mysli samobojcze mialam juz sznurek na szyji braklo odwagi by skoczyc

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nie radze sobie z choroba

Nie wiem, co mógłbym napisać, żebyś chciała żyć. Jesteś w trudnym stanie, przechodziłem przez depresję i wiem, że mało jest rzeczy, które mogą pomóc. Zastanów się, czego tak naprawdę Ci brakuje. Masz kogoś, komu możesz opowiedzieć, co w danej chwili chodzi Ci po głowie? Z boku masz mojego maila, gdybyś chciała kiedyś coś z siebie wyrzucić. Codzienne myśli, cokolwiek. Nie mogę napisać, że Cię rozumiem, bo życie każdej osoby jest inne. Nie miałem tak trudnego dzieciństwa, jak Ty, ale próbowałem się zabić.

Nie wiem, czy mogę tu dawać linki, do youtube. Gdyby moderator go usunął, to poszukaj: Nick Vujicic PL - Nigdy się nie poddawaj. Tytuł może i brzmi tandetnie, ale przesłanie jest niesamowite. Po prostu zrób to dla mnie i zobacz ten filmik.
Do psychologa/psychiatry musisz iść. Opiniami innych się nie przejmuj, bo wychodzi z nich niestety, jak mało wiedzą, o temacie.

No i tu będzie linkt, który mam nadzieję, nie zostanie usunięty: https://www.youtube.com/watch?v=s4Be8gaaVms

3

Odp: nie radze sobie z choroba

mam meza ale on tego nie rozumi barkuje mi bliskosci wsparcia i zrozumienia ;( uczeszczam do psychologa i do psychiatry lecz leki nie pomagaja czuje sie strasznie pusta

4

Odp: nie radze sobie z choroba

Witaj, doskonale Cię rozumiem, wiem jak to jest nie mieć wsparcia w najbliższych i ze wszystkimi problemami radzić albo nie radzić sobie samej. Na leczenie depresji potrzeba czasu, może inne leki... Uwierz mi nie jest z Tobą źle jeżeli masz dostęp i do psychiatry i do psychologa (akurat tego Ci zazdroszczę). Ja też nie mam odwagi żeby skoczyć:). Marna to pociecha ale jest nas wielu takich chorych na tym forum. Nie łam się, chodź na terapię, bierz leki i pomalutku wyjdziesz z tego:)

5

Odp: nie radze sobie z choroba

owszem mam dostep do specjalistow tylko to mnie nie ratuje moje glosy w glowie sa silniejsze moja pani doktor chce zebym pojechala do szpitala ja niestety nie moge pracuje mam dom i rodzine nie mam z kim dzieci zostawic tym bardziej ze maz nie moze wziasc urlopu potrzebuje zrozumienia kogos kto ze mna porozmawia popisze

6

Odp: nie radze sobie z choroba

Z tym szpitalem to nie jest głupi pomysł. Zastanów się czy na pewno nie miałabyś takiej możliwości? Rozumiem jak Ci ciężko:)

7

Odp: nie radze sobie z choroba

ja nie moge mieszkamy tu sami nie mamy nikogo nie mam z kim dzieci zostawic

8

Odp: nie radze sobie z choroba

Szkoda, musisz więc bazować na psychologu i lekach a przede wszystkim na samej sobie, wiem że to trudne.

9

Odp: nie radze sobie z choroba
Nigdy napisał/a:

Szkoda, musisz więc bazować na psychologu i lekach a przede wszystkim na samej sobie, wiem że to trudne.

A nie masz jakichś osób, które mogą Cię wspierać, pomóc Ci, jakoś doradzić?

10

Odp: nie radze sobie z choroba

Nie mam nikogo jestem sama dlatego tu napisałam

11 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-07-22 22:07:23)

Odp: nie radze sobie z choroba

Ok,  tutaj zawsze znajdzie się ktoś, kto wysłucha...:)

12

Odp: nie radze sobie z choroba

Mam taką nadzieję bardzo potrzebuje jakiegoś wsparcia bo wariuje

13

Odp: nie radze sobie z choroba

Pisz więc, może znajdziesz tutaj coś co Ci pomoże:) Może będzie Ci lżej...

14

Odp: nie radze sobie z choroba

Wykorzystaj to, że jest tu masa życzliwych ludzi i wyrzucaj z siebie to, co jest dla Ciebie ważne. smile

15

Odp: nie radze sobie z choroba

Bardzo często choroba dwubiegunowa jest mylona z zaburzeniem osobowości typu borderline. Co rzuciło mi się w oczy to poczucie pustki, odrzucenia i wpływ przeżyć z dzieciństwa na tok myślenia i poczucie swojej wartości. Może warto zapytać o to psychologa i zrobić odpowiedni test osobowości? Terapie behawioralno poznawcze są dość skuteczne, choć niełatwe i czasochłonne. Dwubiegunówkę głównie leczy się farmakologicznie, terapia bywa dodatkiem. Brak skuteczności pozwala przypuszczać, że to nie jest to albo lekarz jest słaby. Im wcześniej pójdziesz do psychiatry i terapeuty tym lepiej. A czy jesteś wariatką? A kto nie jest? Ważne by być człowiekiem, reszta to tylko otoczka.

16

Odp: nie radze sobie z choroba
apologises napisał/a:

Bardzo często choroba dwubiegunowa jest mylona z zaburzeniem osobowości typu borderline. Co rzuciło mi się w oczy to poczucie pustki, odrzucenia i wpływ przeżyć z dzieciństwa na tok myślenia i poczucie swojej wartości. Może warto zapytać o to psychologa i zrobić odpowiedni test osobowości? Terapie behawioralno poznawcze są dość skuteczne, choć niełatwe i czasochłonne. Dwubiegunówkę głównie leczy się farmakologicznie, terapia bywa dodatkiem. Brak skuteczności pozwala przypuszczać, że to nie jest to albo lekarz jest słaby. Im wcześniej pójdziesz do psychiatry i terapeuty tym lepiej. A czy jesteś wariatką? A kto nie jest? Ważne by być człowiekiem, reszta to tylko otoczka.

właśnie moja lekarka stwierdziła u mnie bordeerline zapomniałam tego slowa a  ja mówię na to choroba dwubiegunowa  hmm najwidoczniej  to ja pokrecilam muszę o tym poczytać  A leki też biorę ????

17

Odp: nie radze sobie z choroba

Nie mogę spać i mam  problem kiedyś byłam molestowana i wczoraj tak samo poczułam się w pracy dziś boję się do niej iść

18

Odp: nie radze sobie z choroba
Nigdy napisał/a:

Pisz więc, może znajdziesz tutaj coś co Ci pomoże:) Może będzie Ci lżej...

Dziękuję ci za te słowa

19

Odp: nie radze sobie z choroba

Przykro mi, ale nie ma najmniejszej szansy i wątpliwości, że poradzisz sobie bez odpowiedniego leczenia. Rozmowy na forum i wsparcie przez net to za mało.
Mówię tak nie dlatego, by Cię zdołować czy odebrać nadzieję. Zwyczajnie borderline jest zbyt ciężkim zaburzeniem, aby poradzić sobie z nim samej. Jestem od dwudziestu lat mężem osoby z tym zaburzeniem, zbyt wiele przeżyłem i zbyt wiele widziałem. Stosunkowo niedawno wiem ( wiemy oboje z żoną z czym przyszło nam się zmierzyć). W tej chwili żona jest po pierwszej terapii nastawionej właśnie na borderline (inna nazwa to zaburzenia z pogranicza). Są efekty tej terapii, ale to nie koniec. Jeszcze wiele przed nami.
Twoja nadzieja to właśnie terapia. Nie byle gdzie i u byle psychologa. Niestety cześć psychiatrów i psychologów albo zbyt mało wie, albo jest nastawiona na robienie kasy , by skutecznie pomóc. Również niestety borderzy mają niesamowity problem z pogodzeniem się, że coś z nimi nie tak i rękami i nogami bronią się przed leczeniem. Zobaczyłaś, że sobie nie radzisz i życie jest do bani, to wielka szansa dla Ciebie. Idź za ciosem i nie oglądaj się za siebie. Szukaj pomocy dla siebie. Ośrodki leczenia znam na Śląsku, w Krakowie, w Płocku. Nie wiem skąd jesteś , na pewno uda Ci się znaleźć coś koło siebie. Służę pomocą.
Paradoksalnie borderzy są ofiarami (najczęściej) swoich toksycznych rodziców. Niestety sami zbyt często stają się dla swoich bliskich katami. Jest to coś, co może Ci podjąć właściwą decyzję o leczeniu. Sam rozumiem jakie nieszczęście spotkało Ciebie. Rozumiem jakie nieszczęście spotkało moją żonę, ale ledwo wyrwałem się ze współuzależnienia od zaburzenia mojej żony i bardzo często nie wytrzymuję jej"jazd" .  Przypłaciłem to ostrą wieloletnią depresją z dwoma próbami samobójczymi w tle, moje dzieci były, zwłaszcza córka były ofiarami znęcania się ze strony mojej żony. Nie oglądaj się na nic i pozwól sobie na zniszczenie życia Tobie i Twojej rodziny. Szukaj pomocy.
Bardzo fajną i przystępną pomocą dla Ciebie może być książka "Uratuj mnie" Rachel Reiland. Na faktach i przykład, że z tego bagna idzie wyjść. Jest również blog dziewczyny, która bodajże od czterech lat leczy się i odnosi zwycięstwa nad borderline "Pogranicza.pl". Bardzo polecam. Od autorki możesz uzyskać pomoc i kontakty do innych i do lekarzy. Na stronie "emocje pro" wiele uwagi jest również poświęcone zaburzeniu, są opisy , są cztery historie osób z pogranicza, w tym dość zmieniona, ale prawdziwa mojej żony.
Osoby z borderline nie są dobrze odbierane przez innych i przez bliskich, wiele w tym prawdy, bo krzywdzą bardziej lub mniej świadomie bliskich, osoby nad którymi im zależy. Najczęściej zaleca się uciekać od borderów -przykładem jest strona "odtrutki na toksycznych". To tłumaczenia amerykańskiej psycholog z komentarzami. Niestety to prawda i niejednokrotnie jedyne wyjście dla bliskich, aby nie zwariować i żyć godnie. Tak więc dziewczyno zrób coś ze sobą ,bo naprawdę warto. Życie może być naprawdę wiele warte, a Ty możesz być szczęśliwa. Musisz podjąć walkę. Wiem, że to trudne, ale to jedyna droga.

20

Odp: nie radze sobie z choroba

Dziękuję za te słowa ja tak bardzo Wszystkich ranie zwłaszcza  dzieci i męża mam huśtawki nastroju nie panuje nad tym moja lekarka piwiedziala ze to się leczy 7 lat

21

Odp: nie radze sobie z choroba

Nie ma reguł. Jedni 7lat, inni całe życie. Moja żona zaczęła "leczenie jakieś 7 lat temu, od pół roku robi postępy i sama twierdzi, że to początek drogi. Fakt, że objawy borderline wyciszają się z wiekiem. Wyciszają, ale nie ustępują. Motywacja i wiele pracy nad sobą Cię czeka. Poczytaj na spokojnie na stronach które Ci podałem, przemyśl i zacznij walczyć. Są ludzie którym się udało, więc nie ma powodu, abyś i Ty nie dała rady.

22

Odp: nie radze sobie z choroba

Niestety ja wiem ze nie dam rady jestem za słabą dziś jestem  jutro mnie nie ma

23

Odp: nie radze sobie z choroba

Spokojnie, rozmawiaj o tym z psychologiem, pisz tutaj. Nie poddawaj się tak łatwo. Leczenie trwa długo ale TRWA. Tak o tym pomyśl:)

24

Odp: nie radze sobie z choroba

Nie radzę sobie zbyt dużo sieć dzieje Boże czemu mnie opuszczasz pomocy

25

Odp: nie radze sobie z choroba

A jakiej pomocy byś chciała? Co przyniosło by Ci ulgę?

26

Odp: nie radze sobie z choroba

Serce moje płacze i na ziemi jest mi źle.....jak czytam takie historie

27

Odp: nie radze sobie z choroba

Tak przeczytałam Twoją historię i naprawdę Ci współczuje tych przejsc, pracuje w pomocy społecznej i pomagam różnym ludziom. Koniecznie ale to koniecznie oprócz tych leków musisz chodzi na terapię bo to jest podstawa. Nie wiem skąd jestes bo ja jestem z Wrocławia i polecam tutaj http://psycholog-ms.pl/poradnia/ i mam nadzieje, że nie zostanie to usunięte przez administratora. Koniecznie naprawde potrzebujesz terapii, żeby to przepracować bo samo nie minie.

28

Odp: nie radze sobie z choroba

Serce mi pęka nie daje radę moja psychika wykańcza mnie było dobrze jest mi źle myśli samobójcze pojawiają sie

29

Odp: nie radze sobie z choroba

Nie wiem dlaczego taki stan dopada mnie może przez to ze mój szef przystawka się

30

Odp: nie radze sobie z choroba

Jak mam sobie radzić gdy za dzieciństwa molestowana i teraz szef jajkami mnie Szturvha ma 60 lat a ha strach w oczach o dretwieje  Jak kołek  strach pierwsza praca

31

Odp: nie radze sobie z choroba

Dobrze wiem co czujesz, miałam identyczą sytuację ze swoim szefem, postawiłam mu się i w końcu odeszłam:( . Ale on i tak jeszcze trochę mnie dręczy, mam nadzieję, że w końcu da mi spokój:( . Wiem jak takie sytuacje mogą człowieka dobić. Czy możesz zmienić pracę, czy dasz radę spokojnie powiedzieć mu, że jego zachowanie jest nie na miejscu... ? Może pogadasz o tym z mężem albo psychologiem?

32

Odp: nie radze sobie z choroba

To masz chorobe dwubiegunowa ? Czy borderline ?
Ale tak czy siak powinnas zmienic lekarke.Leczenie trwa 7 lat ? Skad ona to wie ?
Masz dzieci, masz dla kogo zyc I dzieci chcialyby miec zdrowa mame..Jesli to borderline, to faktycznie terapia moze pomoc.
Mieszkasz w malej miejscowosci czy w wiekszym  miescie ?

33

Odp: nie radze sobie z choroba

Spotkałaś się kolejny raz z sytuacją, która Cię powala. O poprzednich pewno nikt nie wie, a na pewno nie masz ich rozlicznych. Jest to okazja, aby przerwać milczenie i powiedzieć komuś, najlepiej bliskiemu. Co do szefa , ja bym mu dał po pysku, wiem łatwo mówić. Jest inne rozwiązanie, znajdź stronę niebieskiej linii i zadzwoń na ich infolinię. Ktoś kumaty doradzi co zrobić.

34

Odp: nie radze sobie z choroba

mam postwiona diagnoze bordeline poja psycholog jest wspaniala po roku zaczelam znia wspolpracowac bardzo ciezko nam bylo przez moje ciagle hustawki nie zmienie terapeutki bo jest super i zna juz mnie doskonale ale poprzez prace zaczelam zaniedbywac terapie i leki za duzo sie zwalilo nowe mieszkanie nowi sasiedzi praca ciotka ktora po 23 latach mnie odnalazla moja 17 letnia siostra mnie tez odnalazla opowiesci o ojcu ktorego nigdy nie poznalam bol smutek placz cierpienie przykre to jest teraz jeszce szef wrocily wspomnienia z dziecinstwa jak to wszystko boli moj maz tylko patrzy i nie wie co ma robic boi sie o mnie ja tez sie boje bo ten dol poglebia sie znowu chec autoagresji zalacza sie

35

Odp: nie radze sobie z choroba

a moje dzieci biedne dzieci to na nich tez sie odbija jak bym miala kase to bym choc na weekend wyjechala z dziecmi aby spedzic w ciszy ten czas jakos im wynagrodzic ze matka nie zajmuje sie nimi

36

Odp: nie radze sobie z choroba

Zaufanie do psychologa u bordera to sukces. Wielki krok naprzód.
Dzieci potrzebują uwagi, nie kasy.

37

Odp: nie radze sobie z choroba

nie wiem czy to zaufanie ale napewno przywiazanie

Odp: nie radze sobie z choroba

Mogę Ci tylko kochana współczuć, ale nie poddawaj się. Naprawdę w życiu karta się odwraca, tylko trzeba na to pracować. Małymi kroczkami, jeśli zaczniesz już dziś kiedyś będziesz szcześliwa, albo przynajmniej ustabilizowana. Jednak BEZ SPECJALISTY sobie NIE PORADZISZ. Poszukaj psychiatry albo psychologa. Z własnego doświadczenia mogę polecić psychoterapię dynamiczną. Poczytaj sobie coś o tym. Jest to długtrwały proces, ale skuteczny. Niestety wizyty są dość kosztowne, bo minimum 80 zł za 45 min. Raz w tygodniu. Jednak pamiętaj nie poddawaj się, bo jest naprawdę dużo dróg do wyjścia na prostą. Pozdrawiam Cię najcieplej jak potrafię

39

Odp: nie radze sobie z choroba
Kobetkya_seaside napisał/a:

Mogę Ci tylko kochana współczuć, ale nie poddawaj się. Naprawdę w życiu karta się odwraca, tylko trzeba na to pracować. Małymi kroczkami, jeśli zaczniesz już dziś kiedyś będziesz szcześliwa, albo przynajmniej ustabilizowana. Jednak BEZ SPECJALISTY sobie NIE PORADZISZ. Poszukaj psychiatry albo psychologa. Z własnego doświadczenia mogę polecić psychoterapię dynamiczną. Poczytaj sobie coś o tym. Jest to długtrwały proces, ale skuteczny. Niestety wizyty są dość kosztowne, bo minimum 80 zł za 45 min. Raz w tygodniu. Jednak pamiętaj nie poddawaj się, bo jest naprawdę dużo dróg do wyjścia na prostą. Pozdrawiam Cię najcieplej jak potrafię

ja jezdze do psychiatry raz na miesiac do psycholog raz w tygodniu teraz co 2 tyg ze wzgledu na prace jezu mam taka pustke w sobie ciagle braak mi milosci i czulosci

40

Odp: nie radze sobie z choroba

Brak Ci miłości i czułości, mówiłaś o swoich potrzebach mężowi? Tę pustkę tylko on może wypełnić. Wcześniej pisałaś, że patrzy, boi się nie wie jak Ci pomóc, no to może pogadaj z nim. Do facetów trzeba jasno i konkretnie bo w życiu się nie domyślą o co chodzi.

41

Odp: nie radze sobie z choroba
chora1989 napisał/a:

Witam,
Mam 25 lat i od 10 lat choruje na depresje itzn chorobe dwubiegunową ma zalozona rodzine nieby wszystko ladnie pieknie ale tylko na pokas bo w mojej glowie jest w ciaz nie tka!
Może zaczne od tego że moje dzieciństwo to wielki jede horror wychodze z założenia że naqet patologiczna rodzina ojca nie mialam bo siedzial w wiezieniu ojczym alkoholik ponizal mnie i wyzywal znecal sie psychicznie matka ciagle pracowala bieda byla ubierala mnie babcia. W szkole wysmiewali sie ze mnie a ja nie raz chodzilam glodna. Ojczym przynosil wstyd rodzinie ciagle pijac pod domem i sklepem.
W domu ciagle awantury pisk bicie ciągły strach w oczach mych sad Potem szkoła gimnazjum inne towarzysto gorsze bo doszedl alkohol czesciowo narkotyki powstalo uzaleznienie problemy wychowawcze proby samobojcze ucieczka wychowywala mnie ulica doszlo na mnie to gwaltu gdzie moja rodzina do dzi o tym nie wiem nie radze sobie moja rodzina nie widzi ze mam depresje ze biore leki oni nie wiedza i nie chca widziec twierdza ze psycholog czy psychiatra to tylko dla warjatów ale ja właśnie jestem takim warjatem co sobie w zyciu nie radzi maąż i dzieci mnie jnie pomagaja na tyle ile ja bym chciała... Pisze tu bo ostatnio mam czesto mysli samobojcze mialam juz sznurek na szyji braklo odwagi by skoczyc

nawet tak nie myśl ,masz dzieci i żyj dla nich i siebie
chcesz by one miały takie życie jak TY ?
bez matki może być różnie,bierz leki i nie myśl o głupotach

42

Odp: nie radze sobie z choroba
chora1989 napisał/a:

mam meza ale on tego nie rozumi barkuje mi bliskosci wsparcia i zrozumienia ;( uczeszczam do psychologa i do psychiatry lecz leki nie pomagaja czuje sie strasznie pusta

jak długo bierzesz leki i jakie?
na działanie ich trzeba długo czekać,jak nie pomagają do lekarza i zmiana leków
szkoda że nie masz zrozumienia u męża!

43

Odp: nie radze sobie z choroba
chora1989 napisał/a:

owszem mam dostep do specjalistow tylko to mnie nie ratuje moje glosy w glowie sa silniejsze moja pani doktor chce zebym pojechala do szpitala ja niestety nie moge pracuje mam dom i rodzine nie mam z kim dzieci zostawic tym bardziej ze maz nie moze wziasc urlopu potrzebuje zrozumienia kogos kto ze mna porozmawia popisze

chora ,jak dajesz radę to nie polecam szpitala!
ja byłam na psychosomatyce ponad 2 miesiące ze względu na rentę
tam w 95% są ludzie by nie stracić renty i starsze osoby by domownicy odpoczeli od nich
oddział super ,towarzystwo wspaniałe,co drugi dzień dyskoteki
nie wiem jak jest na oddziałach zamkniętych!
tobie to może wyjśc i na dobre i na złe!
zostawisz dzieci na tyle czasu?
w pracy zobaczą zwolnienie i żyjemy w takich czasach że możesz stracić pracę

44

Odp: nie radze sobie z choroba
chora1989 napisał/a:

Nie mogę spać i mam  problem kiedyś byłam molestowana i wczoraj tak samo poczułam się w pracy dziś boję się do niej iść

po takich przejsciach to dziwne by coś nie zostało w psychice nawet bardzo odpornej!
współczuje ci bardzo
zmien lekarza jak nie pomagają ci te leki!

45

Odp: nie radze sobie z choroba
apologises napisał/a:

Przykro mi, ale nie ma najmniejszej szansy i wątpliwości, że poradzisz sobie bez odpowiedniego leczenia. Rozmowy na forum i wsparcie przez net to za mało.
Mówię tak nie dlatego, by Cię zdołować czy odebrać nadzieję. Zwyczajnie borderline jest zbyt ciężkim zaburzeniem, aby poradzić sobie z nim samej. Jestem od dwudziestu lat mężem osoby z tym zaburzeniem, zbyt wiele przeżyłem i zbyt wiele widziałem. Stosunkowo niedawno wiem ( wiemy oboje z żoną z czym przyszło nam się zmierzyć). W tej chwili żona jest po pierwszej terapii nastawionej właśnie na borderline (inna nazwa to zaburzenia z pogranicza). Są efekty tej terapii, ale to nie koniec. Jeszcze wiele przed nami.
Twoja nadzieja to właśnie terapia. Nie byle gdzie i u byle psychologa. Niestety cześć psychiatrów i psychologów albo zbyt mało wie, albo jest nastawiona na robienie kasy , by skutecznie pomóc. Również niestety borderzy mają niesamowity problem z pogodzeniem się, że coś z nimi nie tak i rękami i nogami bronią się przed leczeniem. Zobaczyłaś, że sobie nie radzisz i życie jest do bani, to wielka szansa dla Ciebie. Idź za ciosem i nie oglądaj się za siebie. Szukaj pomocy dla siebie. Ośrodki leczenia znam na Śląsku, w Krakowie, w Płocku. Nie wiem skąd jesteś , na pewno uda Ci się znaleźć coś koło siebie. Służę pomocą.
Paradoksalnie borderzy są ofiarami (najczęściej) swoich toksycznych rodziców. Niestety sami zbyt często stają się dla swoich bliskich katami. Jest to coś, co może Ci podjąć właściwą decyzję o leczeniu. Sam rozumiem jakie nieszczęście spotkało Ciebie. Rozumiem jakie nieszczęście spotkało moją żonę, ale ledwo wyrwałem się ze współuzależnienia od zaburzenia mojej żony i bardzo często nie wytrzymuję jej"jazd" .  Przypłaciłem to ostrą wieloletnią depresją z dwoma próbami samobójczymi w tle, moje dzieci były, zwłaszcza córka były ofiarami znęcania się ze strony mojej żony. Nie oglądaj się na nic i pozwól sobie na zniszczenie życia Tobie i Twojej rodziny. Szukaj pomocy.
Bardzo fajną i przystępną pomocą dla Ciebie może być książka "Uratuj mnie" Rachel Reiland. Na faktach i przykład, że z tego bagna idzie wyjść. Jest również blog dziewczyny, która bodajże od czterech lat leczy się i odnosi zwycięstwa nad borderline "Pogranicza.pl". Bardzo polecam. Od autorki możesz uzyskać pomoc i kontakty do innych i do lekarzy. Na stronie "emocje pro" wiele uwagi jest również poświęcone zaburzeniu, są opisy , są cztery historie osób z pogranicza, w tym dość zmieniona, ale prawdziwa mojej żony.
Osoby z borderline nie są dobrze odbierane przez innych i przez bliskich, wiele w tym prawdy, bo krzywdzą bardziej lub mniej świadomie bliskich, osoby nad którymi im zależy. Najczęściej zaleca się uciekać od borderów -przykładem jest strona "odtrutki na toksycznych". To tłumaczenia amerykańskiej psycholog z komentarzami. Niestety to prawda i niejednokrotnie jedyne wyjście dla bliskich, aby nie zwariować i żyć godnie. Tak więc dziewczyno zrób coś ze sobą ,bo naprawdę warto. Życie może być naprawdę wiele warte, a Ty możesz być szczęśliwa. Musisz podjąć walkę. Wiem, że to trudne, ale to jedyna droga.

bardzo dobrze napisane,lepiej bym tego nie ujęła!

46

Odp: nie radze sobie z choroba

Pierwsza sprawa, nie ma czegoś takiego jak lek na zaburzenie osobowości. Leki, które są przepisywane działają głównie wspomagająco i wyciszająco. Nie działają na objawy zaburzenia i na każdego z osobowością z pogranicza są dobierane indywidualnie. Często metodą prób i błędów, to nie angina.
Druga sprawa "mąż mnie nie rozumie". Dla przeciętnego człowieka chaos i ciągłe życie w skrajnych emocjach są nie do pojęcia i wykańczające. Nawet krótki związek z zaburzonym pozostawia trwały ślad , bardzo często w formie współuzależnienia, podobnie jak życie z alkoholikiem. Jak więc oczekiwać by ten bliski był w stanie pomóc, gdy najczęściej sam tą pomoc powinien dostać? To niełatwe, jak się wydaje.  Chłop nie wie co się z Tobą dzieje, nie wie nawet co z nim się dzieje. Empatia i miłość do Ciebie, wydaje mi się mąż na swój sposób Ci je daje, wcale nie ułatwiają mu zadania. A tymczasem partner osoby zaburzonej ma stawiać jej wyraźne granice i być wobec niej konsekwentny. Trochę niesprawiedliwe? Pozornie, dlatego, że to Ty w tej chwili jesteś dla siebie i swoich bliskich wrogiem. Ty piszesz w swojej głowie liczne scenariusze wydarzeń, Ty jesteś pewna, co kto myśli i co zrobi. Wiem, paranoja. Mąż będzie w stanie Ci pomóc, gdy pozna z czym przyszło mu się zmierzyć. Możesz porozmawiać ze swoją psycholog i pojechać z mężem na jedną z wizyt. Możesz kupić kupić książkę i poprosić męża by ją uważnie przeczytał (choć nie radzę w takich przypadkach samoterapi). Za trzy cztery dychy dostaniesz na necie albo w empiku dość przyzwoite opracowanie "Borderline - Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach " Randi Kreger i Paul'a Mansona. Nawiasem mówiąc ma dobry podtytuł "nienawidzę cię -nie opuszczaj mnie". Ta pozycja będzie o wiele lepsza, niż co poniektóre strony na necie. Rozmowa we dwoje? Chyba nie, sama nie wiesz co w Tobie siedzi i jak to wszystko opisać. Mąż po pewnych doświadczeniach też może nie usłyszeć tego co powinien. Lepiej gdy taką rozmową pokieruje ktoś doświadczony. I myślę, że słowo wyjaśnienia należy mu się jak psu buda. W końcu nie on i nie Twoje dzieci są winni twojej przeszłości i choroby, a przy dobrych wiatrach otrzymasz od nich niezbędne wsparcie.

47

Odp: nie radze sobie z choroba

Boże tyle słów z waszej strony a ja piana uciekam w alkohol boję się co koleiek powiedzieć  dla męża dzieci śpią  A mi w głowie pustka brak zrozumienia i chęć zrobienia sobie coś  A może zniknięcie. .... bohe się panicznie E Was stracę mimo że się nie znamy . .. dlaczego  Tak jest. .... kto mnie przytuli

48

Odp: nie radze sobie z choroba

Kiedy ostatnio sama bez powodu przytuliłaś się do męża? To nie jasnowidz, czasem mężczyzna nie wie co ma zrobić, czego potrzebujesz. Potrzebujesz przytulania to przytul się do niego.
Uważaj na alkohol, hazard, wydawanie pieniędzy, sex ,obżeranie się, cięcie itp. To pułapka zbyt często istniejąca przy Twojej chorobie. Dodatkowo potęguje niedobre odczucia.
I pisz gdy Ci źle i gdy dobrze. Jestem tu obok i czytam.

49

Odp: nie radze sobie z choroba

Ja Cie przytule.Mocno.Twoje dzieci Cie prztula.Maz tez, tylko musi zechciec zrozumiec, w jakim jestes stanie.
Uciekaj od alkoholu.To wrog.

50

Odp: nie radze sobie z choroba

Witam
Wiem ze alkohol to wróg Ale ja kocham pić kocham ten stan często popadam w ciągi teraz tydzień piję codziennie nie umiem odmówić  przykre to ze alkohol panuje nade mną. Alkohol i jedzenie to moje sposoby odreagujace  na stres. Robię się coraz grubszą K grubsza 

51

Odp: nie radze sobie z choroba

No tak.
Jest Ci zle, szukasz ukojenia, zapomnienia.
Borderline z wiekiem oslabnie, bedziesz mogla cieszyc sie zyciem.Tylko zeby do tego momentu nie bylo za pozno.
Teraz pograzasz sie jeszcze bardziej, przez ten alkohol.W koncu i maz moze miec Cie dosc.Bo nie bedzie widial w Tobie zaburzonej osoby wymagajacej pomocy i opieki, tylko wredna alkoholiczke, , nieatrakcyjna fizycznie.
Ty masz momenty lepsze i gorsze.
Musisz sama chciec sobie pomoc.A chcesz pomocy, skoro jestes na forum i piszesz.
Z bordrerline mozesz zyc, to z czasem oslabnie.Musisz isc na terapie, nawet  do szpitala.Dzieci wola miec normalna mame, niz zaburzona alkoholiczke.Wybacz za ostre slowa, ale moze to Cie skloni do tego, abys wybrala wlasciwa droge.Bo jeszcze nie jest za pozno.Na powno wokol Ciebie znajda sie zyczliwi ludzie, ktorzy na cza Twojej nieobecnosci zajma sie dziecmi.Musisz to zrobic.Czy kochasz swoje dzieci ? Czy chcesz, zeby w przszlosci mialy takie zycie, jak Ty teraz ? Jakie wzorce chcesz dac dzieciom ?

52

Odp: nie radze sobie z choroba

Nawet jeśli borderline z wiekiem osłabnie będzie nadal toksyczne, zanim się tak stanie wyrządzone będą nieodwracalne szkody Twoim bliskim, głównie dzieciom.
W tej chwili powielasz życie swojej matki. Ona też wpadła w alkoholizm, szukała miłości- ilu miała partnerów? , zapewniała wam ciągłe huśtawki emocji, pamiętasz ją tylko smutna, złą albo podekscytowaną. Pewnie Cię kochała, ale dbała tylko o swoje emocje, bardzo chore emocje. Nie umiała inaczej. Robisz dokładnie to samo. Niszczysz siebie i swoich bliskich. Dbasz tylko o swoje potrzeby rodzące się w Twojej głowie, one są prawdziwe tylko dla Ciebie. Nie widzisz miłości męża do Ciebie, bo strach przed odrzuceniem przesłania Ci tę miłość. Twój mąż jest prawdopodobnie jedyną osobą na tym świecie, która Cię naprawdę kocha. Oby był silnym, mądrym facetem, nazwę to prawdziwym szczęściem, jeśli zauważy w porę gdy nie będziesz umiała wyjść z swojej choroby i odejdzie wraz dziećmi zapewniając im normalny dom ,miłość rodzicielską i warunki do prawidłowego rozwoju. To też będzie miłość do Ciebie. Obyś to zrozumiała.
Cały czas szukasz zrozumienia dla swojej krzywdy i pocieszenia u innych. Nie zrozumiesz sama tego co się z Tobą dzieje i nie pokochasz się sama to i z tego bajzlu nie wyjdziesz. Szukasz pocieszenia i wymówek i ciągle je znajdujesz, między innymi w alkoholu i jedzeniu. Cały czas sprawdzasz na różne sposoby czy mąż i dzieci Cię kochają. Wywołujesz awantury, po których lepiej się czujesz, jak myślisz kto to długo wytrzyma?  Doprowadzasz do samokarania i poczucia własnej beznadziejności,  a to przynosi Ci ulgę. Tak samo jak było w dzieciństwie , gdy brak miłości matki i odejście ojca tlumaczyłaś sobie swoją beznadziejnością. Od tamtego czasu sprawdzasz swym zachowaniem wszystkich, którzy są przy Tobie. Najbardziej tych, którzy chcą Coś z siebie dać.
Chcesz iść dalej do przodu nie pij, absolutnie żadnego alkoholu, piwa czegokolwiek z procentami. Niczego, nawet jeśli nie rozumiesz dlaczego.
Nie zamierzam głaskać Cię po głowie i przyklaskiwać z pobłażliwością gdy robisz coś źle. To też jest wyraz czyjegoś zaangażowania, pomocy.
A trochę w innym temacie, kobieta średnio uzależniona od alkoholu przepija około 8-20 tysięcy złotych rocznie. Wspominałaś o braku kasy dla dzieci, nieprawdaż?

53

Odp: nie radze sobie z choroba

To wszystko prawda.. . Nie imuwm odmówić alkoholu szukam każdego pretekstu żeby się napić  każdej okazji nawet jeśli nie ma to piję sama... kxywdze wszystkich kto zbliża się do mnie a mianowicie bardzo mnie lubią  mam dużo znajomych moja koleżanka płakała gdy nie odxywałam się .... A ha ciągle czuje się pusta.. . Mój mąż mocno mbie przytula miwi ze bardzo kocha dzieci cały czas się tu la do mnie a ja dalej czuje braku miłości. .   Nic im nie daje od siebie myślę tylko o sobie jestem egoistka

54

Odp: nie radze sobie z choroba

A Ty sama kiedy się pokochasz, zaakceptujesz?  Co robisz dobrze?

55

Odp: nie radze sobie z choroba

Wiesz co ?
Wydrukuj ten watek i daj swojej lekarce.Moze laskawie zaoferuje Ci jakas pomoc.A jak sama nie potrafi, to niech skieruje Cie do wlasciwej osoby.
Nie moze tak byc, zeby osoba zaburzona, wolajaca o pomoc, nie otrzymala tej pomocy z rak profesjonalisty.
Gdybym to ja byla lekarka i by moi pacjenci szukali wsparcia na forach internetowych, odebralabym to jako wielki minus dla siebie i swoich kompetencji.
A w ogole co ona mowi ? Ze samo minie za 7 lat ?Tylko ze w ciagu tych 7 lat rozwalisz zycie sobie i  swoim bliskim.



PRZYTULAM !!!

56

Odp: nie radze sobie z choroba

Nie żartuj verdat, tak działa to zaburzenie, użalanie się nad sobą i zrzucanie winy na bliskich, współczuję mężowi, nieźle obrywa co dnia. Widzisz tylko jedną twarz tej dziewczyny, nie chciałabyś mieć do czynienia z tą drugą. Zresztą dałem parę miejsc gdzie można poznać to zaburzenie. Poczytaj, bo dołek w jakim się znajduje ta dziewczyna to jedno, manipulacje jakimi operuje to drugie. Alkoholizm w porównaniu z borderline to pikuś.

57

Odp: nie radze sobie z choroba

Apologises,czyli wg Ciebie trudno pomoc takiej osobie ? Przeciez jej cierpienie jest prawdziwe, to nie jest uzalanie sie nad soba na pokaz ?
Pije, bo cierpi, pozniej zacznie sie ciac, zeby zagluszyc wewnetrzny bol,..
Troche poznalam druga twarz w bordreline.Bliska mi osoba do dzis skleja swoje serce, tak zostala poraniona przez bordera.

58

Odp: nie radze sobie z choroba

Wiem ze to wygląda jakbym się ciągle uzalała nad sobą  owszem tąk jest . .. tylko nie  szanrazuje emocjonalnie.  Nie radzę sobie z uczuciami emocjami nigdy mnie tego nie nauczony... przykre jest to ze nigdy własną matką cię nie przytulia wręcz odwrotnie tylko krzyczała nigdy nie powiedziała  ze mnie kocha  A na dzień dzisiejszy przychodzi tylko po kasę  by pożyczać  ode  mnie. ... Wiem również ze ranie  dzieci  męża tym jaką jestem dlatego często myślę ze piwinbam zniknąć  Z tego świata

59

Odp: nie radze sobie z choroba

Podstawowym narzędziem w walce z borderline jest wyznaczanie granic ,konsekwencja i silna psychika bliskich. Zrozumienie mechanizmów choroby. W zasadzie nie choroby, a zaburzenia bo taka jest klasyfikacja. To zrozumienie jest tak samo trudne jak zrozumienie i akceptacja alkoholizmu ,narcyzmu itp. I nawet gdy zrozumiesz trudno jest żyć i akceptować nie tyle tą osobę co jej czyny i zachowanie. Tyle można zrobić, ale realnego wpływu na taką osobę nie ma nikt. Nie zmienisz drugiej strony nawet w najszlachetniejszym celu. Ta osoba ma tą moc i siłę, nikt inny. Zadaniem psychologa jest pokazanie jak to zrobić, dać do ręki odpowiednie narzędzia, przybliżyć schematy działania. Ta pani psycholog właśnie to robi, i również nie od niej zależy sukces terapii, a od Chorej . Od tego kiedy i jak zacznie odróżniać szkodliwość swojego działania dla siebie i innych wokół siebie. Najczęściej takimi okresami gdzie jest to możliwe jest tzw dno, gdy zaburzony przesadzi, będzie na poczuciu winy za coś, co zrobił. Gdy pozbędzie się swej pokrętnej logiki usprawiedliwienia swoich czynów i myśli. Border nie jest logiczny w naszym sensie rozumienia, gdy mówi o braku miłości, on/ona tak ten stan odczuwają, mimo że bliski tą miłość okazuje. Border odczytuje tylko stan białe-czarne , innych kolorów uczuć jest brak i takie same są jego emocje,  tak bardzo Cię kocham, tak bardzo Cię nienawidzę. Więc hasło do partnera  " wiem że masz gorszy dzień dlatego tak mówisz " raczej nie będzie powiedziane. W zamian partner usłyszy jakieś oskarżenie i "ty mnie nie kochasz " będzie z tych łagodnych, najczęściej będą to niewybredne epitety, bądź przemoc.
Chora ,nie zniknąć, nie niepotrzebna, nie niekochana. Jesteś potrzebna swojemu mężowi i dzieciom, przyjaciołom, znajomym. Potrzebna i kochająca. Nie pijana. Kochająca,  nie wiecznie zmęczona i wygadująca bzdury i niech Cię ręka boska broni wiecznie krzycząca czy opryskliwa. Ty masz chcieć być zdrowa i przykro mi, ale zdarzy Ci się coś zrobić nie tak, to jak małe dziecko poniesiesz tego konsekwencje. Każdy ponosi odpowiedzialność za swoje czyny i Ty moja droga również. I tak się dzieje dlatego, że bliskim na Tobie zależy. Bo Cię kochają. Gdyby nie kochali, olaliby Twoje zachowania. A jednak są przy Tobie i okazują, że coś jest nie tak.
No i w nocy się śpi przy swoim mężu, co Ty tam wyrabiasz po trzeciej?

60

Odp: nie radze sobie z choroba

Hej
Co się stało to już przeszłość.Byłoby dobrze jakbyś zapomniała o przeszłości na tyle ile się da.Nie pisz ,nie myśl o tym zacznij żyć myśląc o swojej przyszłości.Każdy przecież o czymś marzy ,nie zadręczaj się i nie bądź leniwa
Zacznij życie od nowa  Pozdrawiam Cię

61

Odp: nie radze sobie z choroba

62

Odp: nie radze sobie z choroba

63

Odp: nie radze sobie z choroba

64

Odp: nie radze sobie z choroba

65

Odp: nie radze sobie z choroba

Posty [ 1 do 65 z 224 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » nie radze sobie z choroba

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024