Cóż, spory kawał czasu mnie tu nie było, może ktoś tam skojarzy moją osobę. Mniejsza z tym.
Piszę raczej szukając pocieszenia, pewnego rodzaju - tak mi się wydaje.
Jak tytuł może wskazywać - jestem kierowcą. Nie takim, który wybrał ten zawód, bo nic innego nie umiał, czy nie miał do niczego innego predyspozycji. Przyznam bez bicia, że kocham to co robię i realizuję swoje marzenie z dzieciństwa. Praca mnie nie męczy psychicznie, odbieram ją jako permanentny urlop. Lubię ten klimat.
Niemniej jednak wiadomo jak jest, każdy ma oprócz tego potrzebę "posiadania" kogoś bliskiego. Przez niecałe 5 lat byłem z kobietą, ale nie wyszło, trudno. Mija 3 rok samotności, wykorzystałem go właśnie na zdobywanie uprawnień i realizację marzenia z dzieciństwa.
Jednak wiadomo, kierowcy tirów raczej nie działają na kobiety specjalnie pociągająco - a przynajmniej tak to odbieram.
Czasem obije się o uszy, że są kobiety, które to lubią...i tu pojawia się moje pytanie...
Czy faktycznie istnieją kobiety, które w jakiś niewytłumaczalny sposób gustują w kierowcach? Nie wiem... lubią z nim podróżować, rajcuje ich to, że ich mężczyźni to robią? Znacie takie kobiety?
Faktycznie szukam pewnego rodzaju pocieszenia i poklepania po ramieniu, że można spotkać kobietę, która zaakceptuje to, że wykonuję taki, a nie inny zawód, bo to moja pasja i marzenie z dzieciństwa.
Znacie takie kobiety? One istnieją?