mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-( - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2009-12-04 10:48:36

ewelinkaaa
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 30

mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Mam problem,jestesmy razem 5 lat,małżeństwem od 3 miesiecy,podczas każdej kłotni,słysze od męża niecenzuralne słowa na mój tamat,typu.....szmato,idiotko itd.......jak twierdzi mój mąż kłótniom zawsze jestem winna ja......jego zdaniem,za bardzo go kontroluję,to doprowadza go do szalu,i kłótnia gotowa....kontroluję go poniewaz,bardzo sie boje ze mnie zostawi i odejdzie z inna,a ja zostane sama,jestem mega zazdrosna,kiedy widze jak patrzy sie na inne kobiety,wydaje mi sie,ze kazda jest ładniejsza ode mnie,ze wystarczy,ze moj mąż porozmawia z inna i juz ona mu sie spodoba i z nia odejdzie,zostawi,mnie,jestem o niego zazdrosna,on mowi ze to chore,nie potrafie inaczej,mam wiele kompleksów,on uwaza ze zamiast zazdroscic ładnym kobietom ich figur sama powinnam schudnac,chociaz jak jest dobrze miedzy nami,mowi ze kocha moja figure,jednak podczas kłótni mowi ze jestem grubą świnią......sama sie juz w tym gubie,moim zdaniem on mnie nie szanuje,bo np jak cos jemu nie pasuje to on moze mnie ponizac,i sie nie odzywac,ale jak ja mam o cos pretensje do niego,to jak powiem mu zle slowo.........jest zle,wie ze bardzo boje sie tego ze mnie kiedys zostawi,i mysle ze to wykorzystuje.........raz nawet podczas kłótni kopnął mnie  przy znajomej....

Ostatnio edytowany przez ewelinkaaa (2009-12-04 20:36:21)

Offline

 

#2 2009-12-04 11:21:30

Don Pedro
Przyjaciel Forum
Wiek: I'm a man, I'm not a child...
Zarejestrowany: 2009-08-26
Posty: 3130

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

No i ostatnie zdanie w mojej hierarchi wartości wydało na niego wyrok. Czytałem powoli i coraz bardziej wyrabiałem sobie pogląd. Ostatnie zdanie tylko upewniło mnie w przekonaniu - masz w domu idiotę.


One brunet man meets one redhead girl and kiss her sensual lips
One redhead girl take his hand and go together until the end…

Offline

 

#3 2009-12-04 11:33:50

Liwia
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30,5 :)
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 1458

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

A jak zachowywał się mąż przed ślubem? Jestem zszokowana tymi słowami-to jest kompletny brak szacunku do Ciebie, a podniesienie ręki karygodne!!! 3 miesiące po ślubie i takie zachowanie-to pytanie co będzie dalej? Swoją drogą, czy zrobił kiedyś coś co spowodowało, że jesteś o niego taka zazdrosna?


"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

Offline

 

#4 2009-12-04 12:12:10

ewelinkaaa
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 30

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

wydaje mi sie że chyba nie zrobił niczego takiego,ale np podczas kłótni potrafił wyjsc z domu,(przed slubem)pojsc do baru,dzwonil do mnie i mowil ze wlasnie swietnie sie bawi z inna kobieta....
przed ślubem,w sumie tez tak bylo,ale ciagle po klotniach on mowi ze juz wiecej nie bedzie,ze mnie kocha,ja tez go kocham dlatego tak ciezko jest mi cokolwiek z tym zrobic,wiem ze im dluzej czekam tym bedzie gorzej,chcialabym zrobic cos zeby on sie przekonal,ze ja tez potrafie go zranic tak jak on mnie,zeby on poczul to,co czuje ja kiedy on mnie rani,ale nie wiem w jaki sposob to zrobic?i chyba nie potrafie go tak zranic.....

Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-04 13:14:43)

Offline

 

#5 2009-12-04 12:33:26

Don Pedro
Przyjaciel Forum
Wiek: I'm a man, I'm not a child...
Zarejestrowany: 2009-08-26
Posty: 3130

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Widzę, że poza własną godnością straciłaś coś jeszcze - zdrowy rozsądek. Podłożyłaś się mu, oddałaś całkowicie a on traktując Cię jak swoją własność perfidnie to wykorzystuje. Widzisz gdzieś szacunek jego do Ciebie? Potrzebował tego ślubu żeby w pełni mieć nad Tobą kontrolę. Smutne, ale nadal go kochasz... I nawet mnie to nie dziwi, dużo tu poczytałem takich historii...


One brunet man meets one redhead girl and kiss her sensual lips
One redhead girl take his hand and go together until the end…

Offline

 

#6 2009-12-04 12:42:56

Yuki
Słodka Czarodziejka
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2009-04-06
Posty: 151

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

W 100% zgadzam się z Don Pedro. Dziewczyno, zastanów się!!!Chcesz tak żyć?! A co jeśli wam się urodzi dziecko i małzonek będzie lał Cię i wyzywał w jego obecności?! A jeżeli podniesie rękę na dziecko?! Uciekaj od niego i to jak najszybciej!!!


Jeśli coś uparcie gaśnie, zaufaj iskierce nadziei...

Offline

 

#7 2009-12-04 13:21:57

sonia123
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 4

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Czesc
Ja mam bardzo podobna sytuacje do Ewelinki,jak to czytalam to czulam jak by ktos opisywal moje zycie:(tylko ze mamy dwoje dzieci.I co tu zrobic???I jeszcze jedno ja wiem ze moj maz spotyka sie z innymi kobietami,kiedys przyznal sie do zdrady.Jak sie dowiedzialam teraz ze sie znowu spotyka napisalam do niej na gg,ale to tak napisalam ze....moj maz napisal mi wtedy eske jak bylam w pracy a pracuje w nocy ,,PISZ SZMATO POZEW O ROZWOD,,a dlaczego?bo pocisnelam tej jego laluni na gg i jemu jest b ardzo zal jej teraz,a co ze mna?mnie ma gdzies,caly czas slysze najokrutniejsze wyzwiska z jego ust...I po co ktos wymyslil cos takiego jak milosc?po to zeby cierpiec?NIE MAM JUZ SIL NAWET ZYC...

Offline

 

#8 2009-12-04 13:57:53

blubel_25
Słodka Czarodziejka
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2009-07-12
Posty: 199

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Jak czytam te posty to przechodzą mnie dreszcze dziewczyny. Jak można godzić sie na coś takiego. Wiem, że łatwo sie mówi ale jak nadal bedziesz pokazywać że boisz sie że odejdzie z inna to nadal bedzie pewny tego, że bedziesz pozwalać sobą pomiatać. Niech idzie, odejdzie a w pewnym momencie sam zauwazy że popełnił błąd. A Ty przynajmniej bedziesz życ bez strachu i upokorzeń. Bynajmniej takie jest moje zdanie.

Offline

 

#9 2009-12-04 14:04:10

sonia123
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 4

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

A gdzie schowac strach i lek przd samotnoscia i czy sobie poradze sama z dziecmi????
To wszystko nie jest takie proste.Mieszkanie,szkola dzieci,dojazdy do pracy a pracuje tylko w nocy w sklepie po 12 godzin,dzieci same nie moga wtedy zostac...zalamalam sie!!!

Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-04 21:22:41)

Offline

 

#10 2009-12-04 14:14:22

sanders
Netbabeczka
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-11
Posty: 455

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

ewelinkaaa
Dziwię się, że mimo iż takie zachowania twojego męża miały miejsce przed ślubem Ty zdecydowałaś się wyjść za niego.
Zgadzam się ze słwami, że on ma teraz (po ślubie) pełną kontrolę nad Tobą. Absolutnie nie pokazuj mu, że jesteś zazdrosna. To go nakręca.
Jak możesz pozwolić sobie na poniżanie i na to żeby Cie bił. Co za kanalia. Poprostu brak słów co się dzieje w Waszym związku.
Musisz coś z tym zrobić. Tak jak pisałam, on nie może widzieć, że jesteś chorobliwie zazdrosna. Jeżeli on wychodzi z domu Ty też idź gdzieś ze znajomymi. Zrob sobie makijaż, ubierz się tak żeby go szlag trafił.  Musisz nauczyc się myslec o sobie i nie pozwalac sobą manipulować. On robi to bardzo sprawnie.
Ja kiedys tak zrobiłam. Mój mąż (wtedy jeszcze nie) balował beze mnie w tajemnicy. Ja postanowiłam mu się odegrać. Umówiłam sie ze znajomymi. Poszłam wczesniej do fryzjera, kupiłam nowy ciuch. Zrobiłam sobie makijaż. Akurat był u mnie jak sie szykowałam. Widziałam jak go roznosi, ale udałam, że nic nie widzę. Zawiózł mnie na tą impreze, a sam musiał isc do pracy. Pozniej powiedział mi, że strasznie go to dotknęlo. Potrzebowal takiego kopniaka. Już więcej nie pomyslał nawet o imprezie beze mnie.
Pisałaś, że mowił CI że CIę kocha. Gdyby Cię kochal nie dzwoniłby do Ciebie, zeby powiedziec ze swietnie sie bawi z jakąś laską. Nie wyzywałby Cię. Przede wszystkim szanowałby Cie bez względu na to czy jestes szczupła czy masz pare kilo więcej. W końcu wiedział z kim się żeni prawda? To nie te czasy, ze rodzice wybierają córce męża czy odwrotnie.

Offline

 

#11 2009-12-04 14:19:48

Rosalee
Tajemnicza Lady
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-10-14
Posty: 90

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Więc co? Zamierzacie godzić się na takie traktowanie - wyzwiska, upokorzenia, zdrady całe zycie?? w dodatku pozwalać żeby Wasze dzieci wychowywały się w takiej atmosferze, były świadkami tego wszystkiego? Zafundujecie im w ten sposób skrzywioną psychikę do końca zycia. Wiem coś o tym. Sama dorastałam w takim domu i  wspomnienia tego koszmaru ciągną się za mną po dziś dzień. Może pora odszukać w sobie nowe siły, stanąc na nogi i zawalczyć o swoje szczęście. Swoje i dzieci.

Zgadzam się z sanders.

Ostatnio edytowany przez Rosalee (2009-12-04 14:22:08)

Offline

 

#12 2009-12-04 14:25:34

Don Pedro
Przyjaciel Forum
Wiek: I'm a man, I'm not a child...
Zarejestrowany: 2009-08-26
Posty: 3130

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Tu żadne rady poza jedną: odejdź póki czas, nie mają sensu. Zauważcie, że u niego następuje eskalacja brutalnych zachowań. Uderzenie kobiety w twarz i to jeszcze z dodatkowym poniżeniem w obecności znajomej świadczy tylko o tym, że facet nie ma ŻADNYCH skrupułów.

Natomiast od lat największym wrogiem człowieka jest STRACH. I to on nie pozwala racjonalnie myśleć. Jeśli mu ulegniemy to koniec. Odpowiadając zatem co jest gorsze: strach przed samotnością czy strach przed utratą zdrowia a może i życia, niech każda z Was sama sobie to rozważy. Jak dla mnie wybór jest prosty.

Poza tym kto raz w tak chamski sposób podniesie rękę na kobietę, zrobi to ponownie, kwestia czasu... Damscy bokserzy z mety są u mnie spaleni.


One brunet man meets one redhead girl and kiss her sensual lips
One redhead girl take his hand and go together until the end…

Offline

 

#13 2009-12-04 14:34:08

sanders
Netbabeczka
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-11
Posty: 455

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Don Pedro napisał:

Tu żadne rady poza jedną: odejdź póki czas, nie mają sensu. Zauważcie, że u niego następuje eskalacja brutalnych zachowań. Uderzenie kobiety w twarz i to jeszcze z dodatkowym poniżeniem w obecności znajomej świadczy tylko o tym, że facet nie ma ŻADNYCH skrupułów.

Natomiast od lat największym wrogiem człowieka jest STRACH. I to on nie pozwala racjonalnie myśleć. Jeśli mu ulegniemy to koniec. Odpowiadając zatem co jest gorsze: strach przed samotnością czy strach przed utratą zdrowia a może i życia, niech każda z Was sama sobie to rozważy. Jak dla mnie wybór jest prosty.

Poza tym kto raz w tak chamski sposób podniesie rękę na kobietę, zrobi to ponownie, kwestia czasu... Damscy bokserzy z mety są u mnie spaleni.

Masz całkowitą rację. Ten wymierzony cios i upokorzenie przy znajomej to ostatni, decydujący etap chorego związku. Skoro był pierwszy raz będzie następny.
Powinno sie go zakończyć...koleżance na pewno będzie ciężko bo to dopiero trzy miesiące, ale poźniej może być jeszcze gorzej. Szczególnie gdy pojawią się dzieci.

Offline

 

#14 2009-12-04 14:39:28

Don Pedro
Przyjaciel Forum
Wiek: I'm a man, I'm not a child...
Zarejestrowany: 2009-08-26
Posty: 3130

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Tu już nie ma czasu na radzenie. Tu trzeba brać tyłek w troki jak najdalej od tego typa. Jest jeszcze dobra sytuacja - brak dzieci. No i stanąć na nogi, poszukać odpowiedzialnego partnera i żyć dalej. A to traktować jak bolesne ale jednak doświadczenie życiowe.


One brunet man meets one redhead girl and kiss her sensual lips
One redhead girl take his hand and go together until the end…

Offline

 

#15 2009-12-04 18:01:49

Liwia
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30,5 :)
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 1458

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Racja! Uciekaj kobietko od niego jak najdalej! Jesteś młoda, jeszcze ułożysz sobie życie!!!


"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

Offline

 

#16 2009-12-04 20:25:54

ewelinkaaa
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 30

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

no własnie,jest dziecko,ale małe i to ciąża przyspieszyła ślub-nasza córeczka,jest jeszcze niemowlakiem,jednak mąż w stosunku do dziecka jest aniołem,nawet kiedy ja sie zdenerwuje na mała,on upomina mnie że trzeba spokojnie,ze to dziecko.....widac ze ja bardzo kocha,opiekuje sie nia,dba o nia,kurcze w sumie to jesli chodzi o kase,to nie ma problemu,i ja i mała mamy co tylko chcemy,jak sie nie kłócimy to jest naprawde kochany,taki przykładny mąż i ojciec,jednak jak tylko są kłótnie......on sie szybko denerwuje,wogole ciagle podczas kłótni,jest tak samo,wiecie co?jak sie tak klocimy czuje sie tak ponizona i bdarta z godnosci;-(i zawsze to ja pierwsza wyciagam do niego reke na zgode,bo boje sie,ze im dluzej nie bedziemy sie odzywac to on mnie zdradzi........ciezko jest tak poprostu odejsc.......boje sie tego co powie rodzina,wiem ze kazdy bedzie przeciwko mnie,nie wiem czy dam rade sama z dzieckiem...
juz dwa razy podczas kłótni proponowalam rozwod lub separacje,a on wtedy znow mnie wyzywal,i mowil ze skoro chce rozwodu to jestem jego wrogiem,itd,i ze on wie ze i tak nie odejde,
moim zdaniem to ma zwiazek z jego dziecinstwem,wiem ze bardzo cierpiał bo jego tata tez go ponizal i bił,no i zdradzil jego mame,a ona pomimo tego zostala z nim ze wzgledu na dzieci........

Ostatnio edytowany przez ewelinkaaa (2009-12-05 21:46:26)

Offline

 

#17 2009-12-04 22:37:35

sanders
Netbabeczka
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-11
Posty: 455

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Dziecko- każda kobieta tak mówi. Mamy dziecko, nie mogę od niego odejsc. Dlaczego patrzysz na to co powie rodzina czy sąsiedzi jak sie rozejdziecie. Najważniejsze jest zebys żyła spokojnie i dawała ten spokój dziecku.
Co z tego, że mąż daje ci kase na wszystko jak nie daje Ci tego co najważniejsze- szacunku i miłości. Jak sama napisałaś on jest pewny, że i tak od niego nie odejdziesz. Dajesz mu powody.
Jak Ty będziesz zawsze pierwsza wyciągać rękę, to na pewno nic nie zmienisz.  Kłótnia nie jest powodem do zdrady. Gdyby to zrobił, oznaczało by, że w głowie ma tylko i wyłącznie echo.
Ja tez kiedyś zawsze pierwsza chcialam przerwac milczenie po kłótni, denerwowalam się, że mój mąż nic nie mówi. Teraz jest odwrtonie. Ja milczę, a mój mąż zaczyna pierwszy sie odzywać. Wkurza go, że zmienilam swój stosunek do "ciszy po burzy" i milczę, milczę, milczę, a nie jak kiedys pierwsza zaczynałam rozmowę.

Offline

 

#18 2009-12-05 09:03:30

sonia123
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 4

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

A po kłutni słyszy sie,,,,zapomniałas o OBOWIĄZKU MAŁŻEŃSKIM...i ze lzami w oczach...bo nie czuje w tym momencie ochoty na "MIŁOŚĆ"...

Offline

 

#19 2009-12-05 10:21:51

ewelinkaaa
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 30

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

niby macie rację,ale to nie jest takie łatwe,teraz postanowilam dać mu szanse,poprostu przestane go kontrolowac,i nie bede pierwsza chciala wyciagac reki do zgody........zobaczymy czy cos tym zdzialam?

Offline

 

#20 2009-12-05 11:07:28

liva
Woman In Red
Wiek: 20
Zarejestrowany: 2009-11-10
Posty: 251

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Bede nieobiektywna i powiem, że nic takim zachowaniem nie wskórasz.
To juz za daleko zaszło i powinnaś natychmiast od niego odejść. A wgarantuje Ci, ze moze byc jeszcze gorzej...Jak juz człowiek sobie na cos pozwolił to teraz cieżko Ci bedzie cokolwiek zmienić...

Offline

 

#21 2009-12-05 11:46:21

**aska**
Powoli się zadomawiam
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2009-11-30
Posty: 50

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Wspomniałaś, że zachowanie jego ma związek z doświadczeniami z domu rodzinnego, ale nie możesz traktować tego jak wytłumaczenie. Poszukajcie pomocy u specjalisty niech upora się z demonami z przeszłości, bo nie uda wam się być szczęśliwymi, prędzej czy później odbije się to na waszej córeczce a z własnego doświadczenia wiem, że jak dziecko podrośnie to bardzo przeżyje wasze rozstanie. Ja wybaczyłam mężowi to, że podniósł na mnie rękę owszem nie powtórzyło się to więcej ale i tak teraz jestem sama a mój synek zamknął się w sobie i wiem, że tak ja ja czuł się porzucony.
Najlepsza rada to terapia a jak się nie uda pomyśl ile tracisz  czego się dla niego wyrzekasz i czy on jest tego wart...

Offline

 

#22 2009-12-05 16:05:29

ewelinkaaa
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 30

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

własnie wysłałąm mu link o poradni małżenskiej,moze sie zgodzi,moze bedzie chcial sie zmienic,dla mnie,dla naszej rodziny......

Ostatnio edytowany przez ewelinkaaa (2009-12-05 21:48:05)

Offline

 

#23 2009-12-05 17:31:25

Tosia
Szamanka
Wiek: balzakowski :)
Zarejestrowany: 2009-11-04
Posty: 279

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

ewelinkaaa, według mnie sama siebie oszukujesz-najpewniej w obawie przed odpowiedzialnością za własne życie, przed jego trudami poświęcasz swoją godność i...życie swojego dziecka.
Więc ja powiem Ci z perspektywy dziecka takiej matki, jaką jesteś Ty-nienawidziłam swojej mAtki za to, ze się "poświeciła"-nie nienawidziłam, że nie potrafiła zadbać o nas-swoje dzieci, pokazać nam czym jest szacunek wzgl. drugiego człowieka, czym jest miłość, czym jest wdzięczność.
Nie wierzyłam w to, ze rodzina może być szczęśliwą, że mężczyzna poza pogardą może dać coś kobiecie.

Nie rób tego swojemu dziecku. Ono chce mieć szczęśliwą mamę, a nie mamę -męczennicę, wobec której będzie mieć niewypłycany dług.

właśnie napisałam mu,że albo się zgodzi na terapie

A moim zdaniem nie powinnaś mu stawiać takiego ultimatum-on sam musi tego chcieć. Niestety nie Ty dyktujesz warunki w tym związku-sądzisz, ze on nie zdaje sobie sprawy z tego, ze trzyma Cie w garści? Otóż ma- i dlatego może Ci narobić na głowę-bo wie, że nie odejdziesz.
Zajmij się sobą-bo to Ty masz dużo do przepracowania w gabinecie terapeutycznym. To Ty masz wiedzieć czego chcesz, bez względu na to co on na to odpowie.

traktuje psychologa,jako lekarza od czubków

Psycholog nie jest lekarzem.
A "czubek" to pewnie osoba chora, tak?
Mam nadzieję, że nie przesiąkłaś "nim" na tyle by nie umieć okazać szacunku innym ludziom  ;/

cos jeszcze. Zatytułowałaś temat:

mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

...i po częsci ma rację. Dorosły człowiek odpowiada za to na co się godzi-on Cię poniża - Ty się na to zgadzasz. Odpowiadasz za to jak wygląda Twoje życie, ewelinkaa.

Ostatnio edytowany przez Tosia (2009-12-05 17:38:05)


http://www.youtube.com/watch?v=LXzchCVb7Ag

"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem.
Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.

Offline

 

#24 2009-12-05 19:40:39

ewelinkaaa
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 30

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

własnie chodzi o to Tosiu,że ja bardzo szanuję ludzi,i doceniam wady jak i zalety,jestem osobą tolerancyjna,ciężko jest mi odejść,teraz jest dobrze,jednak wiem ze tylko do kolejnej kłótni,mąż twierdzi,że kazde małżeństwa się kłócą,nie wiem jak mam mu powiedzieć to,że chcę mnie aby  szanował?
A jeśli chodzi o bicie,on twierdzi,ze skoro ja mam prawo go uderzyc podczas kłótni np w twarz to i on ma prawo mi oddac,bo przeciez jest uprawnienie,i w zyciu nie jest tak jak w biblii......nikt nie nadstawi drugiego policzka........i ze bił mnie poniewaz ja jego tez pchnełam,lub uderzyla,wiec on mi poprostu oddal.......

Ostatnio edytowany przez ewelinkaaa (2009-12-05 21:50:34)

Offline

 

#25 2009-12-05 22:00:35

Tosia
Szamanka
Wiek: balzakowski :)
Zarejestrowany: 2009-11-04
Posty: 279

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

ewelinkaaa napisał:

własnie chodzi o to Tosiu,że ja bardzo szanuję ludzi,i doceniam wady jak i zalety,jestem osobą tolerancyjna,ciężko jest mi odejść,teraz jest dobrze,jednak wiem ze tylko do kolejnej kłótni,mąż twierdzi,że kazde małżeństwa się kłócą,nie wiem jak mam mu powiedzieć to,że chcę mnie aby  szanował?

Tolerancja Ewlinko jest wyrazem szacunku, ale Twoa tolerancja dla jego nie-tolerancji (braku szacunku) wobec Ciebie oznacza jedno-"ja nie wymagam byś mnie szanował. Nie czuję się warta szacunku...sama siebie nie szanuję"
Jeśli inni widzą, że nie szanujemy siebie i nie mają dość przyzwoitości by tego nie wykorzystać przeciwko nam, wówczas będą nami pomiatac...ale jak pisałam wcześniej to my odpowiadamyz za to czy pozwolimy sobą pomiatać.
Krótko mówiąc :nie wymaga się szacunku od chama. Jego szacunek nie jest Ci potrzebny byś sama siebie szanowała-sama musisz o siebie zadbać, Ewelinko.

Btw, słowa o szacunku w poście wyżej pisałam też w odniesieniu do "czubków". Wiesz , to takie drobiazgi ale oddają nasz prawdziwy stosunek do innych.

mąż twierdzi,że kazde małżeństwa się kłócą,nie wiem jak mam mu powiedzieć to,że chcę mnie aby  szanował?

To prawda, że w związkach zdarzają się nieporozumienia, ale nie są one równoznaczne z brakiem szacunku wobec siebie-można nie zgadzać się z 2 człowiekiem i wyrażać to w taki sposób by go nie obrażać, nie pozbawiać godności.
W moimi odczuciu osoba, która obraża innych, ma potężne problemy ze swoją samooceną-aby lepiej się poczuć, aby podnieść swoja wartość musi deprecjonować druga osobę.
Szacunek wyraża się nie deklaracjami"ale ja Cie szanuje" ale swoim postępowaniem.

moim zdaniem to ma zwiazek z jego dziecinstwem,wiem ze bardzo cierpiał bo jego tata tez go ponizal i bił,no i zdradzil jego mame,a ona pomimo tego zostala z nim ze wzgledu na dzieci.......

"Trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia - trudne dzieciństwo zobowiązuje"...przede wszystkim do pracy nad sobą a nie do niszczenia życia innym-w tym własnym dzieciom. To dorosły facet-ma problem- niech rozwiąże a nie przerzuca na innych.
Tyle może zrobić, natomiast Ty nie powinnaś mu ustępować (przez wzgląd na trudne dzieciństwo), bo tak naprawdę krzywdzisz siebie, jego i Wasze dziecko. Jego zachowanie świadczy o tym, ze wcale mu nie jest dobrze-nie szuka rozwiązań problemu, ale daje upust swoim emocjom.
Zresztą podobnie jak Ty.

A jeśli chodzi o bicie,on twierdzi,ze

a kim on jest, ze tak się powołujesz na jego stwierdzenia?
Ewelina, jesteś dorosłą kobietą i to Ty odpowiadasz za to co uznasz za słuszne bądź nie, za to co zrobisz.

A jeśli chodzi o bicie,on twierdzi,ze skoro ja mam prawo go uderzyc podczas kłótni np w twarz to i on ma prawo mi oddac,bo przeciez jest uprawnienie,i w zyciu nie jest tak jak w biblii......nikt nie nadstawi drugiego policzka........i ze bił mnie poniewaz ja jego tez pchnełam,lub uderzyla,wiec on mi poprostu oddal.....

Czyli jak w przedszkolu-ja Ci kuksańca, ty mi kuksańca-bo nie nadstwia się drugiego policzka.
Jesli uwazasz, ze uderzenie człowieka(tu:Ciebie) jest dla niego krzywdzące-dlaczego sama stosujesz takie metody?  Zaczynaj od siebie, Ewelina-nie popychaj, nie poszturchuj, nie uderzaj nie krzycz...szanuj

Jeśli zależy Wam na tym związku, jesli zależy Wam by wasze dziecko nie przeżywało tego co Wy-zróbcie coś.
Ty swoje, on swoje-a potem, jeśli uznacie, że chcecie być razem -zadbajcie o małżeństwo wspólnie.
Polecam terapię...bo przy tych skumulowanych i trudnych emocjach z korzeniami w dzieciństwie, przy złości, frustracji, i przy wzajemnym żalu  mozecie nie dać sobie rady samymi dobrymi chęciami.
Jeszcze chciałabym wrócić do Twojego 1 posta

kontroluję go poniewaz,bardzo sie boje ze mnie zostawi i odejdzie z inna

no dobrze-a tak realnie->co Ci może dac to, ze go kontrolujesz? Przecież jak zechce odejść to odejdzie, tak? Choćby to zrobił na Twoich oczach-nie zapobiegniesz temu.
Nie zajmuj się tym na co nie masz wpływu.
Możesz zając się sobą.
Piszesz, ze masz kompleksy dotyczące wyglądu-zadbaj o siebie, a poczujesz się pewniej inne kobiety nie będą dla Ciebie zagrożeniem...przynajmniej nie tak bardzo smile

Ostatnio edytowany przez Tosia (2009-12-05 22:13:16)


http://www.youtube.com/watch?v=LXzchCVb7Ag

"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem.
Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.

Offline

 

#26 2009-12-05 22:24:03

ewelinkaaa
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 30

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Tosiu,zrobię jak mówiłas,zadbam o siebie,teraz wiem,że go nie upilnuję,jak bedzie chcial odejsc odejdzie.....ja poprostu chcialam uniknąć bólu,jaki sprawił by mi odejsciem,wiem,ze to głupie,poprostu chcę byc szczesliwa,jak kazdy,kocham go bardzo......jest dla mnie wszystkim,bardzo bym chciala,zeby to zrozumial,zeby,sie zmienil,ja zrobie co w mojej mocy,aby pomoc naszemu zwiazkowi,jednak,do tego potrzeba checi dwoch osob.....

Offline

 

#27 2009-12-06 01:22:06

Tosia
Szamanka
Wiek: balzakowski :)
Zarejestrowany: 2009-11-04
Posty: 279

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

ja poprostu chcialam uniknąć bólu,jaki sprawił by mi odejsciem,wiem,ze to głupie,poprostu chcę byc szczesliwa,jak kazdy,kocham go bardzo.....

jak każdy Ewelinko...pomyśl: ten człowiek też jest jak każdy , też chce być szczęśliwy, chce być kochany ale nie umie sobie z tym poradzić.
Spróbuj czasem kiedy się na ciebie złości zareagować inaczej-bez przepychanek...przemilcz przykre słowa, spójrz na niego czasem z czułością....i proszę, postarajcie się nie bić i nie szarpać
Jest tak , Ewelinko, że nie trzeba zmieniać na 2 człowieka, żeby zmienił się sam związek. Wystarczy zmieniać 1 element-czyli siebie. Twoja zmiana będzie wpływała na jego zachowanie...a więc na całość-wasze małżeństwo. Waszą rodzinę, Wasze dziecko. Rodzina to takie naczynia połączone-to co dzieje się w 1 wpływa na pozostałych jej członków

uniknąć bólu,jaki sprawił by mi odejsciem,wiem,ze to głupie

bólu się nie uniknie,,,wiec nie ma co zajmować sobie życia oczekiwaniem na ból, bo zamiast skupić swoją uwagę na tym co się teraz dzieje, a nie co mogłoby się zdarzyć.

jest dla mnie wszystkim,bardzo bym chciala,zeby to zrozumial

może to rozumie, a może ma to w nosie...to nie o to chodzi.
Dobrze by było gdyby jednak nie miał poczucia, że jest całym Twoim światem, że wisisz mu na ranieniu, jęcząc"zdechnę bez Ciebie"
Możesz mu powiedzieć, ze jest ważny, że go kochasz, że zależy Ci na Was
Chciałabym żebyś wiedziała, ze gdy sobie nie radzisz-warto poprosić o pomoc, bo to o czym piszesz tylko w teorii wydaje się proste...Może być Ci trudno, nie bój się szukać pomocy smile

Związki w jakich kobieta kocha tak mocno i zgadza się na poniżanie, to związki współuzależnionych (nie przestraszaj się tej nazwy:). Możesz powolutku działać już teraz-rozmawiać z kobietami w podobnych związkach, czytać książki (polecam " Kobiety które kochają za bardzo " Robin Norwood, znajdziesz w sieci ebooki-a jeśli nie napisz mi @ to Ci prześlę smile
I psycholog-jak najbardziej -to nic strasznego-sama zobaczysz wink


http://www.youtube.com/watch?v=LXzchCVb7Ag

"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem.
Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.

Offline

 

#28 2009-12-06 10:49:44

ewelinkaaa
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 30

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

wczoraj w nocy,przesłałam mu link,do tego postu........przeczytal.......napisal mi,ze przeprasza,ze dla niego łatwiej bylo w ten sposob wyładowac emocje,poprzez obrazliwe słowa w moim kierunku,i poprzez jego cale to zachowanie.........................i ze tak dawal ujscie swoim emocjom,a nigdy nie pomyslał nawet jak ja sie wtedy czuje......ze az tak mnie tym obraża,myśle ze to juz cos.......

Offline

 

#29 2009-12-06 11:13:26

koma5
Zbanowany
Wiek: 50+
Zarejestrowany: 2009-01-07
Posty: 3244

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Jestem kupę lat po ślubie...30. Gdyby kiedykolwiek tak sie zdarzyło, że mój mąż mnie uderzył czy wyzwał od 'szmat' czy inaczej, fruwałby ze swoimi manatkami dalej, niż widać!!!

Dziewczyny! Wy pozwalacie sobie na takie traktowanie. Bo co to znaczy: on mnie traktuje jak szmatę, ale ja go "tak kooooocham!" i nie chcę, żeby sobie poszedł.

Ja bym go sama wywaliła!!!

Za co - pytam - kochasz takiego chama i prostaka?? Matka nie nauczyła go szacunku dla kobiet, ojciec był taki sam - ale to nie jest żadne wytłumaczenie!
On ma mózg czy nie??
Potrafi się nim posługiwać czy działa tylko prymitywnymi emocjami???
----------------------------
Proszę bardzo, facet...Masz link do tego forum, to przeczytaj: Prymitywny jesteś, koleś. I nie zasługujesz na to, aby ta dziewczyna wiązała z Tobą życie, damski bokserze.

Powinna Cię puścić w trąbę!

Offline

 

#30 2009-12-06 14:53:26

mari29
Niewinne początki
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2009-12-06
Posty: 1

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Witaj!nie jestes sama!ja tez cierpie z powodu kretyna przy ktorym siedze juz 3 lata!!!!Mamy male dziecko ale to nie powstrzymuje go od ponizania mnie.Wyjatkiem jest jednak to ,ze moja milosc do niego wygasla juz od pierwszego uderzenia mnie w twarz.Jednak nie moge go zostawic,bo nie mam kasy aby wrocic do kraju:(I tak sie mecze co weekend(bo wtedy pije i jest moim najgorszym koszmarem).Chcialabym go zostawic lecz,jak tu ktos wczesniej wspomnial,siedze z nim ze strachu,ze mi cos zrobi jak mu zabiore corke i dla pieniedzy,bo niestety ja siedze z dzieckiem w domu.
Jesli ktos wie jak uwolnic sie od psychopaty,nie majac grosza przy duszy,prosze o porady!

Offline

 

#31 2009-12-06 15:16:40

ewelinkaaa
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-12-04
Posty: 30

Re: mąż poniza mnie,twierdzi ze to moja wina;-(

Witaj Mari29!!!!
jej no twoja sytuacja jest gorsza od mojej;-(z moim da sie pogadac,i mam nadzieje ze uda nam sie odbudowac to,co zniszczylismy razem,a mozna wiedziec w jakim kraju jestes?bo my tez nie mieszkamy w polsce,ciezko jest odejsc,ale nie martw sie nie jestes sama,jesli tylko chcesz mozesz do mnie napisac,moje gg 12098848,
a moze jednak,np rodzina w polsce moglaby ci pomoc?przynajmniej zajac sie dzieckiem,a ty bys jakos staneła na nogi?napewno ktos jeszcze napisze jakas porade.......a ty wybierzesz,

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013