Od kiedy pamiętam...doskwiera mi samotność. Najgorsze uczucie...kiedy otacza Cię tyle ludzi a mimo wszystko czujesz się osamotniona i nikt Cię nie rozumie. Nie masz do kogo się odezwać. Mimo że nie mam jakiegoś problemu z nawiązaniem pierwszego kontaktu z kimkolwiek to zawsze miałam problem żeby utrzymać jakieś dłuższe relacje. Nie pamiętam kiedy jakaś koleżanka chciała mnie bliżej poznać, żeby do mnie zadzwoniła czy napisała żeby się spotkać. A jak ja coś proponowałam to zawsze coś...albo zajęta, albo nie ma czasu itp. Nie mam szczęścia do koleżanek. Chciałabym poznać osobę z którą można czasem wyskoczyć na kawę, do kina, gdziekolwiek porozmawiać o wszystkim i pośmiać się...taką przyjaciółkę od serca, kogoś z dobrymi intencjami, kogoś kto będzie dobrze życzył.
PS.: Jestem z Gdańska i mam 31 lat.