WItajcie dziewczyny !
Pewnie nie zaskoczę niczym nowym, ale każda ma chociaż troszkę inne doświadczenia na ten temat i inny pogląd usmiech.gif
Mam 21 lat, jestem młoda, ale tak naprawdę nie wiem czy na tyle doświadczona aby nie popełnić błędu co do decyzji jaką mam podjąć.
Jestem z chłopakiem 2,5 roku, byliśmy szczęśliwi, z naciskiem na "byliśmy", jak to w prawie każdym związku, początki cudowne... przede wszytskim pokazywał mi, że mnie kocha , szanuje, że mu na mnie zależy, niestety zbiegiem czasu to się zmieniło. Po ok 1,5 roku, tak naprawdę złapał mnie w garść, dałam się mu "wychować", robiłam wszytsko co on chciał co mówił, tylko po to aby był szczęśliwy, żeby MU było dobrze nie zwracałam uwagi na swoje potrzeby, uczucia, po czasie zaczęłam zauważać tak naprawdę, że on do tego związku nie daje nic od siebie.
Wiem, że to moja wina, że go tego nauczyłam, ale niestety teraz zaczęłam sie stawiać i on sobie z tego nic nie robi, nie reaguje nawet na moje łzy jak doprowadiz mnie do płaczu, nie reaguje na nic, nie dostaję od niego uczucia (nie licząć seksualnego), nie czuje, że mu na mnie zalezy, gdzy upominam się aby coś się zaangażował i mnie jakoś zaskoczył to zostaje wyśmiana z dopiskiem, że kim ja jestem ... Nie proponuje spotkań, wszystko na około jest ważniejsze ode mnie ! próbowałam nawet tego że nie dozywałam się pierwsza to mu to nie przeszkadzało, po całym dniu jakby nikdy nic dzowni zadowlony.
Ma swoją pasje, którą na każdym kroku stawia na pierwszym miejscu, pokazuje mi to i ja to czuje.
ogranicza mnie, z wyjśćiami, a sam ze mną nie pójdzie bo "mu się nie chce", siedzimy wiecznie w domu, gdy zaproponuje to "mu sie nie chce", mamy po 21 lat (jest moim rówieśnikiem) a tak naprawdę, niektóre 60tki więcej wychodzą ze swoim mężem i się dobrze bawią.
Dodam że pozakłądał hasła na telefon itd nie mam PRAWA aby dotknąć ejgo tl nawet jeżeli chcę sprawdzić tylko godzine, a jak wezmę go w rękę to zachowuje się i zabieta mi jak poparzony
Nie wiem co mam robić bo nie jestem szczęśliwa, nie mam zdania ani racji, jak każda kobieta potrzebuję trochę kokietowania ze strony swojego faceta, odrobinę romantyzmu i przede wszystkim miłości- a zdaniem mojego faceta to jest dziecinne.
Czuje się samotna w tym związku.
dodam jeszcze że liczne rozmowy niestety nie poskutkowały, albo nie chciał słuchać bo "wymyślam" albo po porstu jednym uchem wlatywało a drugim wylatywało.
pomocy !
Buziaki
Witaj! Związek zmierzał ku końcowi i w końcu się wypalił. Dobrze, ze to zobaczyłaś.Im wcześniej się z niego otrząśniesz, tym lepiej. Zacznij żyć swoim życiem, a nie jego. Niech cię nie obchodzi czy on ma telefon blokowany czy nie, czy ma pasję czy nie. Nie przesadzaj, bo to nie twoja wina. Nie nauczyłaś go, żeby blokował przed tobą swój telefon ani nigdzie z tobą nie chodził. Zerwij, umów się z kimś, nie siedź z nim w domu. Nie jesteś sama z nim na bezludnej wyspie. Nie rozmawiaj więcej, tylko zacznij działać we własnym kierunku a nie jego. Powodzenia!
Doskonale cię rozumiem, bo miałam podobnie. Męczyłam się, łudziłam miesiącami, że coś sie zmieni, walczyłam, robiłam wszystko, zmieniałam się i z wszystkiego rezygnowałam aby tylko było mu dobrze. On juz nie koniecznie widział moje uczucia i potrzeby, w sumie co bym nie zrobiła byłabym najgorsza. Dziewczyno pamiętaj jak sama siebie nie docenisz nikt tego nie zrobi. Wiem jak to cięzko zakończyć, ale równie dobrze można użerać się całe życie, czerpać radość z ochłapów jakie nam rzucają i szukać banalnych powodów by jeszcze próbować Chyba zasługujemy na coś więcej od życia. Ja sobie już powiedziałam, że jeśli to prawdziwe to przetrwa, widocznie nie było. A jeśli bardzo ci zależy pamiętaj, że ostatnią próbą jaką można podjąć w celu ratowania związaku jest odpuszczenie. Pozdrawiam ciepło ![]()
W moim małżeństwie jest podobnie,od długiego czasu też proszę o jakiekolwiek uczucie ze strony i męża, żadna próba rozmowy nie przynosi rezultatów bo za każdym razem jest,że to ja wymyślam problemy, i powiem Ci że chyba czas zacząć odpuścić...nie zrobisz nic w pojedynkę, a tylko kosztuje nas to wiele bólu
ciezko doradzic bo chyab wszystkie przez to przechpdzilysmy przechodzimy, w sumei mama podobnie choc ludze sie tym ze sa momenty gdzie jest napawrde dobze, i jednak gdies ta jego wraziwosc drzemie, nie wiem co bedzie dalej, bo te hustawki sa wykanczajace
co doradzic tobie... hmmm, ppo pierwsze sproboj na rozne sposoby poroazmaiwac, najspokojniej i najczulej owiedz czego ci brak i czy jest sklonny to zrozumiec
2. sprobuj sie mniej kontaktowac, oslabic kontakt, przypadkiem pokazywac jak sobie radzisz dobrze, bez niego, jak przebojowa i fajan dziewczyna jestes ( moze to w nim obuddzi zainteresowanie toba/pokaze co traci/ lub rozwiaze watpliwosci ze nadal sie nie interesuje)
3. zapytaj o plany, cyz widzi wasz zwiazek dlugoterminowo czy cos sie w nim wypalilo i juz inaczej na niego patzry. moze takie zdanie dotrze do niego?
Wez głeboki oddech i pomyśl racjonalnie czego od niego oczekujesz (romantyzmu? ale co przez to rozumiesz? kolacje przy swiecach? nocne spacery?). A potem mu to powiedz i oceń reakcje. Podkreśl, że to ważne dla ciebie i że zwiazek bez nich nie spełnia twoich oczekiwan.
Szantażowanie, łzy i fochy maja działanie krótkoterminowe, no i wychodzisz przez nie na rozpuszczone dziecko (ale myśle, że kazda kobieta je kiedys stosowala, wiec nie bierz tego do siebie). Poza tym, takie gierki sa meczace dla obu stron.
Zerwanie to taka ostatecznosc, najpierw z nim porozmawiaj bo moze przez twoje zachowanie nie bierze cie na powaznie i nie widzi tego problemu a jedynie fochy.
W kazdym razie powodzenia.
Zostaw go, doceni gdy straci jeżeli Cię kocha, a jak nie to będzie znak, że to facet nie dla Ciebie.
"Lepiej być szczęśliwym samotnie niż nieszczęśliwym z kimś."
Nie ratuj takiego związku bo moim zdaniem nie ma po co , Dziewczyno opamiętaj się ty masz dopiero 21 lat , więc przed tobą całe życie , ( nie patrz na mój nick bo on jest stworzony dla hecy , a tak na prawdę jestem kobietą , która ma 27 lat i trochę już w swoim życiu przeszłam )Jak facet Cie olewa to daj spokój
KASABLANKA
domyślam się ,że aktualnie " miotasz" się z myślami- emocjami i dlatego masz dylemat ale tu sprawa jest bardzo mało skomplikowana - tu związku w pełni tego słowa znaczeniu - nie ma- tu sa wasze zupełnie skrajne - wyimaginowane podejście do relacji Ja plus On. G. Cugowski śpiewa ,że do tanga trzeba dwojga.............on nie spiewa o tańcu , tylko o życiu ( posłuchaj w tej piosence zawarte są ŚWIĘTE słowa . Dziewczyno - choć jesteś młoda i masz wiele czasu na zbudowanie czegoś wartościowego, ale nawet Młodej Tobie - po co tracić czas. Dziwisz sie ,że Cię uraża słowami i gestami..? etc jakbym była facetem jego pokroju - też bym Cie nie szanowała, dlaczego ..??/ bo sama się nie szanujesz pozwalając na to . UCIEKAJ OD NIEGO !!!- a że popłaczesz, powspominasz, będziesz smutna..? no cóż ? - to efekt uboczny pomyłek życiowych - ale to minie -ZAPEWNIAM -