Byłam z pewnym Panem krótko, ale bardzo dużo się działo. Bardzo mi na nim zależało. Mu też i na początku bardziej niż mi. Był cudownym człowiekiem. Dosłownie - nosił mnie na rękach. Potem mu niby też,zależało ale nie na związku. Pewnego dnia zakończył związek i stwierdził, że nic do mnie nie czuje. Po zerwaniu zadręczał mnie telefonami i dalej się spotykaliśmy. Kiedyś przeczytałam przy nim jego rozmowy z innymi kobietami. Powiedziałam mu wówczas, że jest mi bardzo przykro, ale że w sumie nie mogę nic poradzić na to, bo nie jesteśmy razem. On zaczął mnie przepraszać, wręcz wariował, żebym tylko mu wybaczyła. Pewnego dnia odezwała się do niego dziewczyna, w którą był kiedyś i wówczas bardzo zauroczony i na niej skupił swoją uwagę. On wciąż się do mnie odzywał, spotykaliśmy się itp. Ponoć mu nie wyszło z tą dziewczyną. Ja zaczęłam się też z kimś spotykać- na stopniu czysto koleżeńskim. Pewnego dnia mój ex zobaczył mnie z tym kolegą, gdy byliśmy na spacerze. Strasznie się wtedy wściekł. Ja oczywiście głupia dziewczynka zaczęłam się mu tłumaczyć. Potem zaczęły się kontrolne telefony. Stawianie mnie w niekorzystnym świetle wśród naszych wspólnych znajomych (a mamy ich dużo). Robił mi po złości. Próbował we mnie zbudzić zazdrość. Po prostu, to był jakiś koszmar. Jednocześnie był strasznie zazdrosny o mnie, a ta zazdrość była wręcz chora. Gdy tylko zwróciłam uwagę jakiegoś mężczyzny, to on od razu się wściekał, co gorsza na mnie. Czułam, że mnie nienawidzi, a jednocześnie kiedy byliśmy z naszymi znajomymi co chwile powtarzał mi, że on nie potrafi z nikim być i że będzie chyba sam do końca życia. Prawda jest taka, że to mi chyba bardziej zależało. Nasi wspólni znajomi mówili mi, że widać, że on coś do mnie czuje (mimo, że wielokrotnie mój ex bronił się, że tak nie jest), bo jest zazdrosny o mnie i dalej trzyma ze mną kontakt. Potem nie widzieliśmy się z moim ex - sam na sam- przed dłuższy czas. Pewnego dnia spotkaliśmy się i pogodziliśmy się. Potem zaczął się do mnie odzywać, pisać do mnie itp. Po czym mnie olewał, przykładowo gdy zadałam mu jakieś pytanie, to nie odpisywał. Czasami gdy do niego dzwonie, owszem odbierze tel, ale sam do mnie nie zadzwoni, więc przestałam to robi- po prostu mimo wszystko próbowałam. Potem znowu zaczął do mnie pisać, więc odpowiadałam zdawkowo na zadawane pytania, a potem również nie odpisywałam na wiadomości. Kiedy się spotkamy gdzieś ze znajomymi, to widzę że mu dalej zależy na mnie, ale wiadomo ze nie w tym samym stopniu co kiedyś - to nie tylko moje odczucie, ale i też naszych znajomych. Czasami widzę, że mu zależy, a czasami że wręcz mnie nienawidzi. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Za dużo się stało, żebyśmy mogli być razem, ale jestem po prostu ciekawa czego on ode mnie oczekuje, bo sama już się w tym wszystkim pogubiłam. Zależało mi na nim i dalej w jakimś stopniu zależy, mimo wszystko (bardziej na neutralnej/ przyjacielskiej znajomości) , ale nie chce mu się dać skrzywdzić. Czuje, że to wszystko było toksyczne.Czy ktoś rozumie o co w tym wszystkim chodzi ?
Pies ogrodnika.
I co z takim zrobić, skoro mamy wspólnych znajomych? Jak z tego układu ładnie wybrnąć?
W ogóle nie rozumiem intencji takich ludzi w stylu psa ogrodnika.
No bo on nadal pewnie coś do Ciebie czuje, dlatego nie chce, byś z kimś się związała,
ale Ty nie powinnaś na to zwracać uwagę, bo podjął decyzję i nie tłumacz się mu.
Chciał zerwać, to droga wolna... ![]()
Macie wspólnych znajomych? no nie unikniecie pewnie jakiś spotkań, ale to nie oznacza, że musisz z nim rozmawiać itd.
Niech wie, co stracił.
Nie rób nic pod niego, on z Tobą nie jest !
Dzięki wielkie. On mnie nie docenił po prostu. Bardzo zaniżył mi moją samoocenę, bo był dla mnie naprawdę ważny. Dużo przeszliśmy razem. Niby chciałabym z nim być, ale za dużo się stało i nie wybaczę mu tego nigdy i bałabym się zaufać mu znowu. Wierzę w to, że dam radę i spotkam kogoś wartościowego, a że on zrozumie co stracił ![]()
Pozytywnie! podoba mi się to!
Tylko przestań mu się tłumaczyć i zachowywać tak, jakby po rozstaniu mógł jeszcze Cię pilnować/ kontrolować.
Wybrał. ![]()
Powodzenia w życiu! Na pewno poznasz kogoś, kto doceni Ciebie taką jaką jesteś! buziak
aż nie mogę uwierzyć, że trafiła się taka super duszyczka! Dziękuję i również powodzenia ![]()
Byłam z identycznym z charakteru facetem. Niby zrobi dla mnie wszystko i powtarza ze kocha najbardziej na świecie a na drugi dzień potrafił mnie wyzywać od najgorszych i mówić jak to on bardzo cierpi przeze mnie. Potem były zapewnienia ze się ogarnie i będzie starał się myśleć o mnie lepiej ale cyrk trwał dalej. Nie wytrzymałam i odeszłam. Nie mógł się z tym pogodzić, przyjeżdżał do domu z kwiatami twierdząc że się zmienił. Kiedy powiedziałam ze jednak nic z tego zostałam wyzwana od najgorszych a nawet leciały przekleństwa. Dodam że facet pochodzi z normalnej rodziny, był jeszcze wtedy studentem, bardzo spokojny i ułożony facet dla otoczenia... dla mnie jednak był potworem.
Od takich ludzi należy uciekać i fajnie ze Tobie się udało ![]()
9 2015-06-23 14:29:15 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-23 14:35:26)
Niestety facet jak widzi, że ma u boku kobietę, która jest łagodna, pokorna, to często chce nią rządzić, a nawet nie.. prędzej nią manipulować.
Ze mną też przecież raz facet zerwał i to niedawno. Po rozstaniu myślał, że będzie mnie kontrolować itd.
Myślałam, że jego zachowanie zwiastuje wkrótce następne bycie razem i z taką myślą żyłam przez 2 tygodnie.
Mówił, że nie jesteśmy razem, więc mogę robić, co mi się podoba, a w praktyce wyglądało to tak, że był zazdrosny i wszystko się czepiał.
Zmądrzałam po 2 tygodniach i zamknęłam mu przysłowiowo drzwi. Zero kontaktu.
Zatęsknił, wróciliśmy do siebie, ale to dzięki temu, że byłam poźniej konsekwentna wobec jego słów.
Nie chcesz mnie - to spadaj, nie będziemy utrzymywac ze sobą kontaktu.
Autorka tego tematu jasno napisała, że nie chce już być ze swoim byłym i ma do tego prawo.
Ponadto ma również prawo żyć swoim życiem. Jeśli ktoś odchodzi od nas, my nie mamy obowiązku tłumaczenia się ze wszystkiego.
Wiedziałbyś, gdybyś nie odchodził, ale odszedłeś - więc pilnuj siebie.
Wielu mężczyzn zrywa, a później miota się.
Twój były to typowy pies ogrodnika. On boi się, że Ty będziesz szczęśliwa bez niego, że ułożysz sobie życie, a on będzie sam.
Zazdrość to druga sprawa.
...ale my kobiety musimy być konsekwentne!!! I zero tłumaczenia się byłemu.
Teraz to tylko księdzu i policjantowi. xD
______
A co do tych spotkań.
Ja jak kiedyś widziałam swojego, kiedy mieliśmy kryzys, a byli nasi wspólni znajomi, to jedyne, co powiedziałam, to "cześć".
Nawet ręki nie podałam.
Jedni chcą, by były facet był ich przyjacielem, ale dla mnie to nierealne.
Tym bardziej, że faceci są zazdrośni.
Wiem, że mojego to zabolało, że z innymi gadałam, a jemu z łaski powiedziałam tylko jedno słowo na powitanie.
Ja byłam z siebie zadowolona.
Jeśli ktoś odchodzi, to ja nie mam obowiązku na siłę gadać, bo WYPADA..
A wypada mówić, że kogoś się kocha, ale trzeba odejść? ![]()
Niech każdy pilnuje siebie.
Ucz życia się, byś była z siebie zadowolona!
i nie analizuj jego głupich zachowań, bo tak zachowuje się gówniarz, który sam nie zje i drugiemu nie da.
Gula mu skoczy, jak zobaczy, jak sobie świetnie radzisz, że zrobił Ci przysługę odchodząc.
On ,on ,on....Wszystko kreci sie wokol niego.Niestety-wybacz-Ty tez sie wokol niego krecisz.Jestes w totalnie chorym ukladzie-przykre.czy zastanawialas sie kiedykolwiek jakie masz korzysci z bycia w tym ukladzie?W ukladzie,ktory trudno nazwac zwiazkiem.Robi z toba co chce-raz jestes Ty,raz inna.Co kieruja toba ,ze tak na wlasne zycze3nie sie meczysz?I nad tym sie zastanow.Pzdr.