Praca nauczyciela... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 68 ]

Temat: Praca nauczyciela...

Czy zawód nauczyciela jest idealnym dla kobiety? Czy uważacie, że praca nauczyciela, ich godziny są adekwatne do zarobków? Czy jest to ciężka praca według Was? Jak te zawody mają się co do przyszłości? Jakie są Wasze odczucia i doświadczenia związane z tym zawodem?

// Życie poświęcone innym, jest warte przeżycia. //
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Praca nauczyciela...

Swoją przyszłość planuję związać właśnie z polonistyką. Moim marzeniem jest prowadzić zajęcia w dobrym profilowanym liceum lub wykładać na uczelni ( śmiech na sali, nie wierze w to ;/ ale pomarzyć sobie można ). Całe życie czuć się młodym, spędzać czas w szkole, wykładać to, co się kocha

Never, never give up wink
Odp: Praca nauczyciela...

Sarenko marzenia nie są niczym złym, a jaka radość będzie, gdy je osiągniesz własnymi siłami. Nie poddawaj się smile

// Życie poświęcone innym, jest warte przeżycia. //
Reklama

4

Odp: Praca nauczyciela...

Dążę wszystkimi siłami do tego. Chce byc kimś w mojej rodzinie, aby moje dzieci z dumą mówiły, kim jest ich mama wink

Never, never give up wink

5

Odp: Praca nauczyciela...

Moim zdaniem do tego by być nauczycielem to przede wszystkim trzeba mieć dar i powołanie. Bez tego ani rusz. Sam zawód, szczególnie obecnie, nie należy do lekkich - czasy się zmieniły co za tym idzie młodzież również. Powszechny jest brak szacunku i respektowania pewnych zasad, szczególnie w gimnazjum.
Ja osobiście mam tylko doświadczenia z prowadzenia zajęć na uczelni wyższej. Zatem miałam przed sobą inną grupę odbiorców. Ale powiem Wam szczerze, że ciężko się prowadzi zajęcia jeśli odbiorca nie do końca jest zainteresowany tematem. Jest to zawód, który wymaga pracy nie tylko podczas zajęć, ale też dużo pracy wykonuje się w domu. Trzeba bowiem zajęcia przygotować, poprowadzić, potem jeszcze ewentualnie sprawdzić prace. Pomyślcie np. ile czasu Wam schodzi, że napisać jedną pracę. A potem pomyślcie ile czasu zajmuje sprawdzenie 120 takich prac.

Co do wynagrodzenia - nie wiem ile zarabiają nauczyciele w szkołach - jednak trzeba wziąść pod uwagę, że ich praca to nie tylko lekcje w szkole ale również to co poza nią. Fakt faktem, że na pewno nauczyciel ma więcej wolnego niż zwykły etatowy pracownik.

"Przeszłość i teraźniejszość są naszymi środkami. Tylko przyszłość jest celem."
Reklama

6

Odp: Praca nauczyciela...

Brak szacunku jest w gimnazjum, faktycznie trudny wiek. Profilowane liceum, do którego trudno jest się dostać, tam nie ma zdemoralizowanej młodzieży lub jedna z wyższych uczelni filologii polskiej wink)

Never, never give up wink

7

Odp: Praca nauczyciela...

Sarenka a jaką masz pewność, że do takiej szkoły właśnie uda Ci się dostać ? Czy to nie jest tak, że jako nauczyciel trzeba przejść przez wszyskie szkoły (podstawówka, gimnazjum, liceum) w ramach swojej praktyki?

Myślę, że żyjesz teraz tylko swoim wyobrażniem i brak Ci rozeznania w rzeczywistości. Porozmawiaj lepiej z kimś kto ma już dłuższą praktykę w tym zawodzie.

"Przeszłość i teraźniejszość są naszymi środkami. Tylko przyszłość jest celem."

8

Odp: Praca nauczyciela...
Lena napisał/a:

brak Ci rozeznania w rzeczywistości. Porozmawiaj lepiej z kimś kto ma już dłuższą praktykę w tym zawodzie.

Co chcesz wiedzieć, Sarenko:))

9

Odp: Praca nauczyciela...
Lena napisał/a:

Myślę, że żyjesz teraz tylko swoim wyobrażniem i brak Ci rozeznania w rzeczywistości. Porozmawiaj lepiej z kimś kto ma już dłuższą praktykę w tym zawodzie.

Gorzkie, ale prawdziwe.

Mam doświadczenie w pracy jako nauczyciel. Odpowiadając na postawione pytania:

natallia napisał/a:

Czy zawód nauczyciela jest idealnym dla kobiety?

Wszystko zależy od tego, co rozumiesz przez "zawód idealny dla kobiety"? Na pewno umożliwia pogodzenie pracy z wychowywaniem dzieci - nie ma w szkołach najmniejszego kłopotu z podpisaniem umowy o pracę, raczej nie praktykuje się umów zlecenie, więc przysługuje urlop macierzyński i wychowawczy, po którym zazwyczaj bezproblemowo wraca się do pracy. To właściwie jedyny aspekt, jaki odróżnia profity dla nauczyciela od profitów dla nauczycielki.

natallia napisał/a:

Czy uważacie, że praca nauczyciela, ich godziny są adekwatne do zarobków?

Za każdym razem, gdy słyszę rozliczanie nauczycieli z ilości przepracowanych godzin to myślę sobie, że na dwoje babka wróżyła. Z jednej strony, oczywiście, to jest praca wymagająca przygotowania zajęć w domu i sprawdzenia prac, ale powiem Wam uczciwie, że nie pochłania to przecież kilku godzin dziennie. Nauczyciel, który o godzinie 12 kończy zajęcia wraca do domu i niechby chociaż sprawdzał prace do godziny 16, nie sprawdza ich każdego dnia. Więcej ma też do sprawdzenia polonista w liceum w okresie próbnych matur (za których sprawdzanie nie ma płacone) niż biolog w gimnazjum sprawdzając testy wg klucza.
Tak więc są nauczyciele, którzy poświęcają swojej pracy więcej bądź mniej czasu i zależy to także od okresu (wiadomo, że koniec semestru i roku szkolnego to więcej popraw, sprawdzianów, wystawiania ocen, jest co robić).
Kiedyś moja koleżanka filolożka na utyskiwanie znajomego odnośnie godzin pracy słusznie zauważyła: "Chcesz pracować jako nauczyciel? Nie? Mówisz, że się nie nadajesz? No widzisz, a ja się nadaję i dlatego mam jak mam".
Zarobki? Na pewno nie zarabia się kokosów, nie wybuduje domu z basenem i nie kupi za gotówkę nowego samochodu. Myli się także ten, który zarobki przelicza bezpośrednio na liczbę godzin, bo równie dobrze lekarz może w prywatnym gabinecie spędzić z pacjentem 15 minut i zarobić na tym 100 zł - a przecież nikt nie protestuje, bo wie, jaka ciąży na nim odpowiedzialność. Podobnie rzecz się ma z nauczycielami.

natallia napisał/a:

Czy jest to ciężka praca według Was?

Z całą odpowiedzialnością i pewnością mogę powiedzieć, że tak. Jak to mówi stare, dobre powiedzenie "Na jedną osobę, która chce uczyć przypada 30, które uczyć się nie chcą" wink Bardzo ciężko współpracuje się nie tylko z niektórymi dziećmi (i wcale nie zawężałabym tego problemu jedynie do gimnazjów), ale także z ich... Rodzicami. Panosząca się moda na "bezstresowe wychowanie" owocuje często tym, że rodzice nie chcą przyjąć do wiadomości niesystematyczności dziecka czy jego rażącego zachowania. Zdarzyło mi się, że matka 7letniego chłopca na wstawioną mu uwagę o notorycznym nieprzygotowaniu do zajęć odpisała mi elaboratem na jedną stronę A5.
To także świetnie pokazuje, jak bardzo zmienił się stosunek do nauczycieli. W tym zawodzie coraz częściej próżno szukać autorytetu - jest się raczej wrednym, leniwym nierobem, który po 18 godzinach w tygodniu specjalizuje się jedynie w fabrykowaniu problemów. Gwoli uczciwości dodam, że tacy nauczyciele też się zdarzają. Są tacy dyrektorzy, takie koleżanki z pokoju nauczycielskiego, na których zachowanie opadają ręce, ale jak to w "klice" obowiązuje, nie można się nawet na ten temat wypowiedzieć.

natallia napisał/a:

Jak te zawody mają się co do przyszłości?

Największy problem, jaki występuje w tym zawodzie wiąże się z ogromną trudnością w znalezieniu zatrudnienia. Należy wziąć pod uwagę, że jeden nauczyciel terminuje na swojej posadzie około 40 lat - w tym czasie żaden inny dopiero co wykształcony nauczyciel nie ma szans na pracę. Jeśli już etat jest, to na zastępstwo za ciężarną nauczycielkę, która lada dzień (w tym wypadku rok/semestr, zależy od przypadku) wróci.
Dlatego jeżeli już robić nauczycielskie uprawnienia, to dobrze być jak najbardziej wszechstronnym. To oznacza na przykład filologię (niekoniecznie angielską, anglistów jest wielu, a szkoły i rady miasta otwierają się na innowacje). Dlaczego filologię? Ponieważ pozwala dorabiać w szkole językowej, co może być potrzebne dla poratowania zdrowia i finansów, ponieważ zostawia furtkę pracy tłumacza, ponieważ prowadzi się zajęcia w grupach (po 10-15 osób), więc zapotrzebowanie na filologów jest większe niż np. polonistów, ponieważ można uczyć także w przedszkolach - a te co i rusz się otwierają.

Podsumowując: idealizm, cierpliwość, niewydumane ego, zdrowy dystans, wyobraźnia i otwartość w kontaktach z ludźmi - to podstawowe cechy, jakie powinien mieć nauczyciel, by rozczarowań doznać jak najmniej. Warto również naprawdę być świadomym, do jakiej rzeki się wchodzi. Poobserwować nauczycieli, których się miało i wziąć pod uwagę, że z takowymi będzie trzeba współpracować, poobserwować tzw. "dzisiejszą młodzież" i rodziców oraz warunki na rynku pracy. I dopiero wówczas podejmować decyzję.

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

10

Odp: Praca nauczyciela...
koma5 napisał/a:

Co chcesz wiedzieć, Sarenko:))

Hmmm co chce wiedzieć? W moim mieście jest kolegium nauczycielskie dzienne. ( nie ukrywam, że studia na uniwersytecie byłyby lepszym startem ale to jest kwestia tego jak popracuję nad maturą ) a w nim filologia polska i filologia polska z historią. Zdaje maturę oprócz z polskiego rozszerzony, jeszcze historię a czy rozszerzoną to nie wiem dokładnie. Robię tak, ponieważ matematyka jest moją piętą achillesową i żeby zyskać tylko te 30% aby zdać i będę szczęśliwa. Czy dobrze postępuje?
Gdzie mogę iść dalej po kolegium nauczycielskim, aby mieć wyższy stopień nauczyciela? Składam papiery oprócz kolegium nauczycielskiego w innym mieście na uniwersytecie.

Nie jest łatwo być nauczycielem ale też nie jest łatwo być uczniem.

Z góry dziękuje za odpowiedzi na pytania wink Pozdrawiam.

Never, never give up wink

11

Odp: Praca nauczyciela...

Kolegium nauczycielskie nie daje uprawnień do wykładania na uczelni wyższej. Ponadto poziom na takiej "uczelni" jest bardzo niski. I to przede wszystkim powinnaś wziąć pod uwagę...

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

12

Odp: Praca nauczyciela...

Hmm... Jak czytałam posta yvette to tak jakbym słyszała rozmowę z moją koleżanką nauczycielką. Wszystko się zgadza, na pewno czasy się zmieniają i w wyborze zawodu trzeba wziąć pod uwagę wiele aspektów. Do tych wymienionych przez koleżankę dodałabym jeszcze predyspozycje zdrowotne. Jeśli ktoś  nie czuje się na siłach, aby podołać pracy przez około 40 lat, gardło, nerwica, częste grypy itp to niestety będzie bardzo ciężko. Jak w każdej pracy, od nauczyciela również wymaga się ciągłej dyspozycyjności.

Ja z kolei w dzieciństwie marzyłam o byciu panią nauczycielką, wybór liceum powinien, a jednak nie naprowadził mnie na ten trop, jestem raczej wszechstronna, więc trudno byłoby zdecydować się na jakikolwiek kierunek. Ostatecznie znalazłam się na administracji:)
Jednak prowadzę korepetycje z przeróżnych przedmiotów, a cecha, którą moi uczniowie najbardziej we mnie cenią to cierpliwość, jasność tłumaczenia i umiejętność przekazania wiedzy. Być może jako nauczyciel nie byłabym taka sama, dlatego cieszę się, że nie wybrałam tego zawodu. Jednak wyrażam szacunek dla wszystkich wykonujących ten zawód:))

Przyjaciel nie zawsze jest w stanie Cię podnieść, ale za to nie pozwoli Ci upaść...

13

Odp: Praca nauczyciela...

Ja zawsze marzyłam by być nauczycielką klas I-III a teraz jestem w trakcie innych studiów i zastanawiam się czy potem nie isc właśnie na takie w kierunku ped. wczesnoszkolnej ale troszkę się obawiam...

// Życie poświęcone innym, jest warte przeżycia. //

14

Odp: Praca nauczyciela...
natallia napisał/a:

Ja zawsze marzyłam by być nauczycielką klas I-III a teraz jestem w trakcie innych studiów i zastanawiam się czy potem nie isc właśnie na takie w kierunku ped. wczesnoszkolnej ale troszkę się obawiam...

Tak z ciekawości zapytam, co studiujesz Natallio? I czego się obawiasz jeśli chodzi o pedagogikę? Napisz coś więcej:)

W mojej rodzinie jest kilku nauczycieli na różnych etapach (od nauczycielek przedszkola po wykładowców akademickich), sama również "wdepnęłam" - studiuję filologie polską ze specjalizacją nauczycielską. Dzięki chociażby mojej mamie mam okazję oglądać ten zawód od kuchni. Wiadomo, raj na ziemi to nie jest (bo chyba go nie ma;)), ale tak jak pisały dziewczyny, to dobry zawód dla kobiety, chociaż panom jest łatwiej - automatycznie mają inne relacje z uczniami, bo są traktowani jako swoista "nowość" (facetów nauczycieli jest jak na lekarstwo, chyba że chodzi o wf:)). Minusem są  z pewnością dolegliwości "gardłowe", nawet po kilku latach gardło wysiada, to taka choroba zawodowa nauczycieli. Zarobki wg mnie przynajmniej na początku są żenujące. I szkoda, że ten zawód nie cieszy się już takim prestiżem jak kiedyś.

Co do wolnego czasu to dużo zależy od przedmiotu i od tego jaki jest nauczyciel. Są tacy, którzy "odbębniają" tylko swoją robotę, ale miałąm szczęście poznać takich, którzy angażują się w swoją pracę, przez co przygotowanie do lekcji zajmuje mu więcej czasu. Do tego dochodzą inne obowiązki typu wyjazdy, wycieczki, prowadzenie różnych kółek...

Moim zdaniem to nie jest łatwa praca - ma się do czynienia z człowiekiem, trzeba zbudować relacje bo bez tego można im tłuc łopatą do głowy i nic, ma się wpływ na kształtowanie osobowości u dziecka, u młodszych występuje etap, na którym "pani" jest ważniejsza od rodziców.

Kto marzy o doskonałości, zazwyczaj poucza, poprawia, daje lekcje innym i wszyscy od niego uciekają.
L. Kołakowski

15

Odp: Praca nauczyciela...

Ja studiuję ped. opiekuńczą i socjalną ale nie jest kierunek moich marzeń, po tych studiach chciałabym pracować w świetlicy szkolnej, tu chyba nie jest aż tak ciężko. A co do magisterskich to planuję iść właśnie na przedszkolną i wczesnoszkolną ale obawiam się wymagań rodziców i papierkowych spraw ( pracowałam w przedszkolu i wiem jak to troszkę wygląda) lub też zastanawiam się nad oligofrenopedagogiką ponieważ np. pracując w świetlicy chciałabym np. mieć dodatkowe godziny z nauczania indywidualnego... ale to są gdybania i marzenia, w praktyce pewnie będzie zupełnie inaczej...

// Życie poświęcone innym, jest warte przeżycia. //

16

Odp: Praca nauczyciela...

Nauczycielem trzba byc z powołania, tak aby mógł dobrze przkazać wiedzę uczniom. Za pewne same dobrze pamiętacie ze szkół nauczycieli, którzy przez całą lekcję kazali przepisywać książkę, bądź sami ją cytowali całą godzinę. I jak tu polubić przedmiot, a tym bardziej się go nauczyć, skoro nic nam nowego nie wniosły lekcje. Trzba pamiętać o umiejętnie przekazanej wiedzy, tak aby żaden uczeń się nie nudzuł, miał zajęcie, to w tedy na peno nie będzie na zajęciach nie potrzebnych wygłupów uczniów. Trzeba umiec ich zainteresować. Aktualnie moje zainteresowania, odbiegają troszkę od zawodu nauczyciela, ale sama bym chciała żeby moje dzieci uczyły się w takiej szkole z takimi nauczycielami.

Pozdrawiam i życzę wytrwałości w dążeniu do celu big_smile

17

Odp: Praca nauczyciela...
natallia napisał/a:

Ja studiuję ped. opiekuńczą i socjalną ale nie jest kierunek moich marzeń, po tych studiach chciałabym pracować w świetlicy szkolnej, tu chyba nie jest aż tak ciężko. A co do magisterskich to planuję iść właśnie na przedszkolną i wczesnoszkolną ale obawiam się wymagań rodziców i papierkowych spraw ( pracowałam w przedszkolu i wiem jak to troszkę wygląda) lub też zastanawiam się nad oligofrenopedagogiką ponieważ np. pracując w świetlicy chciałabym np. mieć dodatkowe godziny z nauczania indywidualnego... ale to są gdybania i marzenia, w praktyce pewnie będzie zupełnie inaczej...

Myślę, że powinnaś spróbować z tą pedagogiką lub z oligo. Papierkowa robota jest wszędzie, więc tym się nie przejmuj;). Brakuje nauczycieli z przekonaniem do swojej pracy, a Ty już jakoś widzisz się w tym zawodzie, więc może warto?

Ja studiuję filologię polską z oligofrenopedagogiką, ale to już jest inny temat:)

Kto marzy o doskonałości, zazwyczaj poucza, poprawia, daje lekcje innym i wszyscy od niego uciekają.
L. Kołakowski

18

Odp: Praca nauczyciela...

Pewnie, że warto tylko jeszcze nie wiem dokładnie w którym kierunku dążyć. Podoba mi się także praca terapeuty zajęciowego z osobami niepełnosprawnymi. Ja po prostu lubię pomagać a w dodatku mam także zdolności manualne. Mam kilka pomysłów ale nie wiem na czym się głównie skupić...

// Życie poświęcone innym, jest warte przeżycia. //

19

Odp: Praca nauczyciela...

Dziękuje yvette teraz wiem, że kolegium odpada a uniwersytet otwiera przede mną nowe możliwości.

Moja polonistka ukończyła Uniwersytet Jagielloński, to się nazywa wykształcenie wink

Never, never give up wink

20

Odp: Praca nauczyciela...

I ja również się wypowiem bo właśnie za kilka miesięcy (miejmy nadzieję smile ) skończę kolegium kształcenia nauczycieli języka angielskiego na uniwersytecie warszawskim.
Mam już odbębnione ładnych kilka godzin praktyk więc co nieco wiem. Co prawda ja odbywałam wszystkie praktyki w klasach 1-3 i w przedszkolu bo moim marzeniem jest uczenie właśnie takich dzieciaczków ale mam również sporo znajomych na roku, którzy są po pedagogice a douczają się pod kątem angielskiego i opowiadają nieraz o gimnazjach czy liceach.
I cóż - czy zawód jest ciężki?
Tak, jest. Przede wszystkim dlatego, że trzeba mieć pomysł na siebie i na to jak będzie się uczyć. Warto bowiem mieć pewną taktykę - czy chcę stawiać na wiedzę encyklopedyczną (nie polecam wink ) czy na kreatywność uczniów. Nauczyciel, który się miota i nie wie czego tak naprawdę wymaga od uczniów nigdy nie zyska ich szacunku. Oczywiście trzeba mieć również nerwy ze stali - tak jak wspominała yvette nie chodzi już nawet o samych uczniów, którzy jak wiadomo potrafią nieźle dać w kość ale również o ich rodziców. Tu mogę podać kilka przykładów z przedszkola, w którym spędziłam trochę czasu. Pierwszy - mamusia bliźniaków, która notorycznie odprowadzała synków rano kompletnie narąbana. Pomijając już sam fakt tego, iż trzeba świadomie traktować takie dzieciaki to jeszcze trzeba uporać się z chęcią "powiedzenia tej pani do słuchu". Trzeba też umieć podjąć decyzję o ewentualnym zawiadomieniu opieki społecznej czy innych służb, które są odpowiedzialne za tego typu patologie - a często nie bywa to łatwe (może dojść od rozpraw sądowych, w których zostaje się świadkiem; trzeba umieć odeprzeć ewentualne ataki rozwścieczonej i podchmielonej matki itd. itd...).
Po drugie miałam w grupie chłopca, którego rodzice posyłali do żłobka od kiedy miał półtora roku mimo, że mama siedziała z drugim dzieckiem w domu. Ponadto mamusia sprawiała wrażenie bardziej zainteresowanej swoimi tipsami i futrem z norek niż problemami wychowawczymi (a było ich sporo) z małym (uwaga uwaga) Gracjanem (imię chyba sporo mówi na temat rodziców - nowobogackich, jednych z tych co budują te koszmarne domki z wieżyczkami pod warszawą... brrr).Dzieciak generalnie w kółko opowiadał o tym, jakich to zabawek rodzice mu nie kupili ("proszę paniiii a mama to mi kupiła nowego ben tena... i potem mama to mi kupiła do niego taki miecz... i mam też zegarek... a tata mi wczoraj kupił nową grę na komputer.. ....) natomiast zupełnie nie rozumiał podstawowych relacji międzyludzkich (np. dlaczego fajnie jest zabawkami bawić się razem i jak się nimi dzielić z kolegami). Nauczyciel, zwłaszcza przedszkolny czy wczesnoszkolny musi umieć pomóc takim maluchom, niezbędna jest więc gruntowna wiedza na temat psychologii (tak tak, na przedmiotach z tego zakresu warto uważać a nie tylko kuć do egzaminów - co niestety robi 90% studentów a potem efekty jakie są wszyscy wiemy...). Co chcę przez to powiedzieć? A to, że na nauczycielu ciąży ogromna odpowiedzialność. To, jak uczy i wychowuje swoich podopiecznych może naprawdę potężnie wpłynąć na przyszłe życie każdego z tych małych człowieczków. Jeśli ktoś myśli, że zostając nauczycielem musi posiadać jedynie wiedzę z zakresu swojego przedmiotu grubo się myli, a niestety wielu osobom się tak wydaje. Miałam na przykład w liceum nauczycielkę od francuskiego - super zakręconą laskę, która skończyła romanistykę i myślała, że świetnym pomysłem będzie uczenie licealistów. Wszystko super dopóki nie zaczęła się kumplować z niektórymi uczennicami inne zaś, które nie przypadły jej do gustu (bo na przykład nie chodziły razem z nią na wystrzałowe wystawy) permanentnie dostawały gorsze oceny...
Przykłady tego typu można mnożyć a wniosek jest dość oczywisty - trzeba posiadać pewne cechy charakteru i samoświadomość żeby zostać nauczycielem. To nie jest tylko praca polegająca na przekazywaniu wiedzy - nauczanie to również wychowywanie. I jakkolwiek wzniośle by to nie brzmiało to po prostu prawda. Koniec kropka smile

A jakie są plusy? Dwa miesiące płatnych wakacji smile Haha smile))

Co zaś do mojego powołania - skoro już wszyscy przyszli bądź aktualni nauczyciele się tutaj nim dzielą wink to powiem, iż ja póki co pracuję w produkcji filmowej. Zaczęłam tą pracę w trakcie moich studiów zaocznych i jestem z niej zadowolona. Nie tylko dlatego, że zarobki są nieporównywalnie większe w stosunku do nauczycielskich ale również dlatego, że daje mi to niezbędną satysfakcję. Planuję jednak dalszą edukację. Dlaczego? Dlatego, że chcę mieć w przyszłości możliwość wyboru. Wiem, że bycie nauczycielem jest wciąż moim marzeniem i dopóki mam możliwość jednoczesnego pracowania i studiowania chcę z niej korzystać (a nuż za kilka lat coś mi się odmieni smile ). W związku z tym planuje zdawać na studia podyplomowe na pedagogikę uw, kierunek opieka i wychowanie - praca socjalna. Marzę bowiem o tym, żeby zostać pedagogiem szkolnym i pomagać małym zagubionym owieczkom (jakkolwiek idealistycznie by to nie zabrzmiało smile))) ).

Are you an idiot? No, sir, I'm a dreamer

21

Odp: Praca nauczyciela...
Sarenka napisał/a:

Dziękuje yvette teraz wiem, że kolegium odpada a uniwersytet otwiera przede mną nowe możliwości.

Moja polonistka ukończyła Uniwersytet Jagielloński, to się nazywa wykształcenie wink

Ukończyć uniwersytet wcale nie jest tak trudno - najtrudniej się na taki dostać. Potem to już tylko systematyczność i w miarę ciężka praca (nie wiem dokładnie jak jest na ujocie ale na uw naprawdę nie trzeba wylewać z siebie siódmych potów każdego dnia smile )

Are you an idiot? No, sir, I'm a dreamer

22

Odp: Praca nauczyciela...
pennylane napisał/a:
Sarenka napisał/a:

Dziękuje yvette teraz wiem, że kolegium odpada a uniwersytet otwiera przede mną nowe możliwości.

Moja polonistka ukończyła Uniwersytet Jagielloński, to się nazywa wykształcenie wink

Ukończyć uniwersytet wcale nie jest tak trudno - najtrudniej się na taki dostać. Potem to już tylko systematyczność i w miarę ciężka praca (nie wiem dokładnie jak jest na ujocie ale na uw naprawdę nie trzeba wylewać z siebie siódmych potów każdego dnia smile )

Ja bym powiedziała, że odwrotnie - nie jest tak trudno się dostać, a trzeba się przyłożyć, żeby się utrzymać. Przynajmniej nas na polonistyce nauczycielskiej dosyć cisną.

Co do UJ - renoma, tradycja, nazwa, nie zawsze przekładają się na rzeczywistość wink

Kto marzy o doskonałości, zazwyczaj poucza, poprawia, daje lekcje innym i wszyscy od niego uciekają.
L. Kołakowski

23

Odp: Praca nauczyciela...

Uniwersytet Jagielloński to największa uczelnia humanistyczna w Polsce ale poza nim jest jeszcze Warszawski, Łódzki i Wrocławski wink Nie wszystko jeszcze stracone. Czeka mnie ciężka przeprawa przez materiał do matury a potem wybór porządnej uczelni.

Never, never give up wink

24

Odp: Praca nauczyciela...

Chciałabym odświeżyć ten temat? Również zastanawiam się nad tym, czy zostać nauczycielką. Bardzo bym chciała ale czuję, że nauczyciele są w Polsce nie doceniani. Jakieś inne refleksje nt pracy nauczyciela? :-)

don't you ever feel like you're less than fuckin' perfect ?

''Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz, kto może się zakochać w twoim uśmiechu.'' Gabriel Garcia Marques

25

Odp: Praca nauczyciela...

Selene, dużo zostało powiedziane w wątkach dotyczących pedagogiki - wpisz w wyszukiwarkę pedagogika i na pewno wyskoczy...

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

26

Odp: Praca nauczyciela...

yvette - jakbym słyszała samą siebie. Dodam jeszcze jedno, Krata Nauczyciela to ustawa do poprawki, albo stworzenia od nowa. Najbardziej denerwuje mnie brak konkurencyjności w szkole. Nauczyciel nie wyleci z pracy, dlatego , że jest złym nauczycielem. A tak powinno być: nie sprawdzasz się - to musimy się pożegnać. A tak, ci nieodpowiedni nauczyciele uczą i wychowują nasze dzieci. A na ich miejsce jest wielu młodych ludzi z pasja i ogromnymi chęciami i pomysłami, niestety dyrektorzy z premedytacja przetrzymują na stanowiskach takich właśnie- nie sprawdzających się pracowników, bo środowisko nauczycielskie jest bardzo zamknięte - klika, jak pisze yvette.

Wszystko to co napisałaś jest niestety prawdą, mam nadzieję, ze sie kiedyś zmieni.

27

Odp: Praca nauczyciela...

Nauczyciel - kiedyś duma, a dzis???? mysle,ze sami nauczyciele doprowadzili do takiej a nie innej opinii o zawodzie. Ale mowi sie,ze byc nauczycielem to znaczy "klepac biedę". Jest to nieprawda!!!!! Za każdą godzine ma zapłacone,a jest ich 18 w tygodniu, kazda nastepna to ponadwymiarowa, więc jesli przepracuje ich w tygodniu 36 to ma 2 etaty w czasie, w ktorym kazdy inny pracownik ma jeden etat. Nie terzeba byc matematykiem zeby wyliczyć jak sie zarobki ksztaltują.
Nauczyciela chronią 2 ustawy tj KN i KP.
W większości chałturzą korkami, bo mają na to czas i nie dla dorobienia na chleb, ale raczej z pazerności.
Byłoby dobrym rozwiązaniem, gdyby np naucz. udzielał prywatnych lekcji w swoim "edukacyjnym przedsiebiorstwie" sam odporowadzałby wszelkie ustawowe składki (ZUS<US itp) i bylby rozliczany z efektów pracy np. nie ocena ucznia, ale na podstawie dalszej edukacji ucznia np wyniki dostania sie na uczelnię
Ile jest godzin lekcyjnych zapisanych jako pełne godziny lekcyjne,a wykonanych jako 30 minutowe??? liczył ktoś??? np skrócone zajęcia, bo jest uroczysty apel, albo tzw. mikołajki, wigilia, w karcie godzin zrealizowany wypisuje się faktyczna liczbę godzin w danym dniu (te ktore mialy byc zrealizowane) np 5 godzin, a były to 5 godzin ale po 30 minut - wynagrodzernie bylo wyplacone za 5 godzin po 45 minut.....
Wszelkie egzaminy odbywające sie szkolach np egzamin zawodowy w lic.zawodowym - odbywa się na terenie szkoly, mlodziez 9ich rodzice) przuygoptowuja dla komisji śniadania) pytam sie po co??kazdy kto idzie do pracy bierze ze soba śniadanie, baź wyskakuje do bufetu......

28

Odp: Praca nauczyciela...
Joanna50+ napisał/a:

Nie terzeba byc matematykiem zeby wyliczyć jak sie zarobki ksztaltują.

Ale trzeba znać realia szkolne, żeby wiedzieć, jak różnią się te stawki w zależności od tzw. stopnia zawodowego. Nauczyciel mianowany nie zarabia tyle, co dyplomowany itd. To nie są kokosy. I nie każdy nauczyciel ma 36 godzin, znam takich, którzy mają po 12.

Joanna50+ napisał/a:

Byłoby dobrym rozwiązaniem, gdyby np naucz. udzielał prywatnych lekcji w swoim "edukacyjnym przedsiebiorstwie" sam odporowadzałby wszelkie ustawowe składki (ZUS<US itp) i bylby rozliczany z efektów pracy np. nie ocena ucznia, ale na podstawie dalszej edukacji ucznia np wyniki dostania sie na uczelnię

Z takim systemem ciężko mi się zgodzić, nawet, jeżeli jest wielu złych czy niezaangażowanych nauczycieli. Dlaczego? Bo nie zawsze wyniki ucznia zależą od starań nauczyciela. Jak inaczej wytłumaczysz to, że w klasie, która liczy 30 osób 20 pójdzie na studia na renomowanej uczelni, a 5 w ogóle tej matury nie zda? Mieli do dyspozycji te same lekcje. Ale każdy nauczyciel miał w swojej karierze takich uczniów, którzy uczyć się nie chcą, a których rodzice nie są chętni do współpracy.
Jak sobie wyobrazić szacunek ucznia do nauczyciela, jeżeli może mu powiedzieć "Olewam, nie zdam, a Ty cwaniaro jeszcze za to zapłacisz!"?
Jeżeli idę do urzędu i składam wniosek, urzędnik powinien otrzymać wypłatę, niezależnie od tego, czy mój wniosek rozpatrzą pozytywnie czy nie. Tak samo z innymi zawodami. Można i wręcz trzeba zwalniać złych pedagogów, ludzi ograniczonych, "odwalających" swoją robotę, ale obcinanie im wypłat w oparciu o to, czy komuś się chciało, czy nie to naprawdę nielogiczne.

Joanna50+ napisał/a:

np skrócone zajęcia, bo jest uroczysty apel, albo tzw. mikołajki, wigilia

Nauczyciel, który siedzi z klasą podczas lekcji wigilijnej czy na apelu nie ma wolnego. Nie może załatwiać swoich prywatnych spraw u lekarza czy w urzędzie, nie gada przez komórkę w trakcie apelu, do licha ciężkiego, nie przesadzajmy. Szkoła nie realizuje tylko celów edukacyjnych, ale również wychowawcze. I nauczenie takiego dzieciaka, jak ma się zachowywać na apelu poświęconym jakiejś tragedii czy jak ma współpracować z grupą rówieśniczą na mikołajkowym wypadzie poza szkołę jest równie ważne, co wpojenie mu tabliczki mnożenia.

Joanna50+ napisał/a:

w karcie godzin zrealizowany wypisuje się faktyczna liczbę godzin w danym dniu (te ktore mialy byc zrealizowane) np 5 godzin, a były to 5 godzin ale po 30 minut - wynagrodzernie bylo wyplacone za 5 godzin po 45 minut.....

Takie są realia szkoły. Nie ma możliwości, żeby zacząć prawdziwą lekcję 1 minutę po dzwonku. Dlatego, że:
- żaden nauczyciel nie będzie biegł z pokoju nauczycielskiego po to, żeby zobaczyć połowę swojej klasy, leniwym krokiem idącą do sali;
- to nie nauczyciele wymyślili sprawdzanie obecności (względy bezpieczeństwa m.in.) i inne pierdoły organizacyjne, które zajmują czas;
- normalną specyfiką pracy w szkole jest nawołanie do porządku po przerwie, kiedy dzieciaki są totalnie rozproszone.

Więc na jakiej podstawie te 30 minutowe lekcje? I w ogóle co to za rozliczanie? Równie dobrze ja się pytam, jakim prawem lekarz wychodzi do toalety w czasie godzin przyjmowania - przecież ja! czekam - a urzędnik popija kawę. O co zakład, że robił ją w regulaminowym czasie pracy, za którą ma wynagrodzenie?

Nauczyciel to nie robot. Wykonuje tą robotę, co do której wszyscy są zgodni, że jest potrzebna (wszak wykształcenie trzeba mieć), a nikt jej tak naprawdę nie chce. Niewielu znam rodziców, którzy usiedli jako nauczyciel na kilka godzin - a tylko tacy mają postawę "MNIE się należy".

Zgodzę się co do tego, że potrzebne są zmiany. Że często nauczyciele to ludzie chorzy, z przerostem ambicji, osobistymi problemami, że niektórzy nie powinni wykonywać tego zawodu. Ale przybieranie postawy rodem z ustroju, którego nie chciałabym w Polsce z powrotem wcale tego nie zmieni, a odstraszy młodych ludzi do tej pracy. Wyliczanie co do minuty, rozliczanie z tego, co uczeń osiągnął życiowo i traktowanie kogoś, kto odwala czarną robotę wielu rodzin, którym wychowywać się nie chce jak pachołka na wynajem to nie jest podejście, którym cokolwiek ugramy.

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

29

Odp: Praca nauczyciela...

jestem nauczycielka i tlumaczka, kocham uczyc, daje mi to szczescie, czuje ze mam misje: nauczanie ludzi to wazna i odpowiedzialna sprawa, trzeba miec mocne nerwy i serce do tego, powodzenia nauczycielki!

30

Odp: Praca nauczyciela...

noami24 ja tez uwielbiam swoja prace, mąż się śmieje, że w domu tez nauczam big_smile

mam 4 dzieci a moją pracą jest dom!

31

Odp: Praca nauczyciela...

Dlatego trzeba uczyć w szkole aby coś móc o tej pracy powiedzieć. Apele, wigilie i inne uroczystości, tez ktoś przygotowuje, ktoś pilnuje, żeby dzieciaki były bezpieczne podczas takich zajęć.  Wiele razy przygotowywałam uroczystości czy konkursy, czy dzieci do konkursów, zawsze po lekcjach, nigdy zamiast, po godzinach zostawałam w pracy, to takie normalne, bo przecież mój etat to tylko 18 h. Całą resztę nadprogramowych zajęć można wcisnąć w ta lukę do 40h.

Ale bez sensu cokolwiek tłumaczyć tym, którzy tej pracy nie znają z doświadczenia, bo przecież nauczyciel, to jakiś bubek z przypadku, który siedzi za biurkiem 18 h w tygodniu, wymachuje wskaźnikiem i nic nie robi, a jeszcze pyszczy na prawo i lewo jak mu źle. A przy okazji, zupełnie nie wiadomo jak uczy nasze dzieci, czasem nawet z dobrym skutkiem, wychowuje, tłumaczy, siedzi do wieczora w szkole - udzielając dodatkowych lekcji, bo pała grozi, a mama nie ma czasu pomóc w nauce, Nie wspomne nawet o szkołach w bardzo trudnych dzielnicach, gdzie dzieciaki nie maja książek, ale za to siniaki i brudne ciuchy. Uczyć się nie chcą - po co? I tak będą zbierały złom jak tata. Zachowanie takich dzieciaków nie tylko odbiega od normy, ale tej normy nigdy nie spełniało, kontakt z rodzicami - żaden, a jeśli już to dziecko zapłaci za to kolejnymi siniakami.
Wierzcie mi, ze praca w takiej szkole to wyjątkowo trudna rzecz, 6h dziennie bardzo wyczerpuje, a problemów nie da zostawić się w pracy, wyjść i po prostu zamknąć drzwi.

Oczywiście są niestety nauczyciele, którzy wszystko maja w głębokim poważaniu i takich nie powinno byc w tym zawodzie, ale o tym już pisałam kilka postów wyżej.

32

Odp: Praca nauczyciela...

Witajcie:) Ja wlasnie zaczęłam studia: filologię polską i chyba będę nauczycielką. Taką specjalizację wybrałam. Tylko boję się że nie będę miała potem pracy i że ten wybór nie jest trafny... Owszem, jestem otwarta do ludzi i raczej swoja pracę wiąże z ludzmi i dlatego ten kierunek ktoś mi polecił. Jestem zagubiona okropnie...

Odp: Praca nauczyciela...

A ja uważam, że jak dla kobiety ten zawód nie jest najgorszy. Masz określoną ilość godzin do przepracowania, wolne weelendy, 2 miesięczne wakacje. Poza tym możesz udzielać po godzinach korepetycji a z tego co wiem te korepetycje teraz nie sa tanie. Znam kilku nauczycieli i chodź czasem narzekają na uczniów to raczej lubią swoją pracę.

34

Odp: Praca nauczyciela...

Tyle głupot i dowodów złej woli to w jednym poście na tym forum jeszcze nie czytałam.

Joanna50+ napisał/a:

Za każdą godzine ma zapłacone,a jest ich 18 w tygodniu, kazda nastepna to ponadwymiarowa, więc jesli przepracuje ich w tygodniu 36 to ma 2 etaty

Nie ma wolnych etatów, ludzie po kierunkach nauczycielskich szukaja pracy, w szkołach leżą dziesiątki podań - nie wiem, skąd wzięłaś te dwa etaty! Chyba z księżyca.

W większości chałturzą korkami, bo mają na to czas i nie dla dorobienia na chleb, ale raczej z pazerności.

W większości?? Uwagę o pazerności przemilczę...

bylby rozliczany z efektów pracy np. nie ocena ucznia, ale na podstawie dalszej edukacji ucznia np wyniki dostania sie na uczelnię

Powinnam to przemilczeć, bo ta uwaga na odpowiedź nie zasługuje, jednak nie moge sie powstrzymać: dziecko tyle ma w głowie, ile mu w genach dali rodzice. Nauczyciel nie bierze za to odpowiedzialności i uczniowi łopatą do głowy wiedzy nie nasypie.

Ile jest godzin lekcyjnych zapisanych jako pełne godziny lekcyjne,a wykonanych jako 30 minutowe??? liczył ktoś??? np skrócone zajęcia, bo jest uroczysty apel, albo tzw. mikołajki, wigilia,

A te mikołajki kto robi? Święty Mikołaj? Kto dzieci pilnuje? Krasnoludki? Kto wcześniej ten apel czy uroczystość przygotował z dziećmi w swoim wolnym czasie? Święty turecki??
W czasie przerwy nauczyciel tez pracuje - przede wszystkim dyżury, a także zmiana sal, przygotowanie pomocy dla następnej klasy, rozmowy z rodzicami, załatwianie spraw uczniowskich, zamiana dzienników, odniesienia kluczy,...

przuygoptowuja dla komisji śniadania

Chyba skończę, bo mnie zemdliło...

Pytacie, skąd bierze sie niesprawiedliwa ocena pracy nauczyciela. Ano z takich ...pip ...pip...pip..
głów.

Jakis czas temu - na bazie opinii, ze nauczyciel pracuje tylko 18 godzin - niektóre samorządy zaczęły wymagać od nauczycieli rejestrowania swojego czasu pracy. Sporządzono odpowiednie tabele i kazano wypełniać.
18 godzin lekcji + sporządzenie konspektów na każdą lekcję + sprawdzanie klasówek i kartkówek + konsultacje z uczniami + konsultacje dla rodziców + wywiadówki + wizyty domowe + wyjścia do kina, teatru, na wystawy...+ dyskoteki + przygotowanie świąt i uroczystości szkolnych + przygotowanie do konkursów i olimpiad + wyjścia/wyjazdy na konkursy + wycieczko, biwaki, zielone szkoły + indywidualne rozmowy z rodzicami + pisanie opinii, skierowań do sądu, poradni, policji+ przygotowanie planów, programów, rozkładów materiału + prowadzenie dokumentacji szkolnej (dzienniki, arkusze ocen, swiadectwa) + praca w komisjach i zespołach zadaniowych +.............
Okazało się, że nauczyciel pracuje dużo ponad 40 godzin. Gdy pomysłodawcy zorientowali się, jak sprawa wygląda - szybko wycofali sie z tego "rewelacyjnego" pomysłu, bo groziła zapłata za nadgodziny.
Tylko kto ma o tym pojęcie?? Taka Joanna+ i wielu innych na pewno nie - bo tu trzeba wyobraźni!

35

Odp: Praca nauczyciela...

Szczerze mówiąc nie chciałabym uczyć w gimnazjum. To jest chyba najgorsza grupa i najgorszy etap edukacji jeśli chodzi o dyscypline i zachowanie młodzieży. Ja uczę w oddziale przedszkolnym i jestem zadowolona. Wprawdzie tylko na pół roku się na razie załapałam an zastępstwo, ale zawsze coś. I jak najbardziej polecam. Chociaż w grupie przedszkolnej i w kl. I-III trzeba sie trochę napracowac w domu, żeby zajęcia były ciekawe. Jednak później fajnie widzieć uśmiechy na buziach dzieci smile

"Zamknij oczy, ale nie umieraj. Masz prawo do płaczu. A potem wstań i walcz o następny dzień"

36

Odp: Praca nauczyciela...

Gimnazjum to masakra. Mama znajomych, którzy są nauczycielami. Zarowno w podstawowce, gimnazjum jak i liceum. Zdecydowane najlepiej jest w liceum. Tam jest szacunek dla nauczyciela - uczniowie w jakimś tam stopniu uswiadamiają sobie, że mogą zostać wyrzuceni z szkoły, nie to co w gimnazjum, kiedy to glupi wiek i chęć poznawania wszystkiego co "dorosłe" ma bardzo zły wplyw na uczniow...

37

Odp: Praca nauczyciela...

Oj zawód nauczyciela jest jak dla mnie jednym z najbardziej niewdzięcznych zawodów. Znam tylko jednego nauczyciela który bez pracy żyć nie może. Nauczyciele mają przerąbane. Nieogarnięta młodzież przeszkadzająca w lekcji, przynoszą pracę do domu (sprawdziany, wypracowania), jakieś apele do przygotowania, a teraz jest coś takiego jak jedna godzina przepracowana musi być za darmo. Do tego zarabiają na prawdę bardzo mało. I mają zszargane nerwy tym ciągłym uspokajaniem, przekrzykiwaniem. Co innego technikum, liceum, co innego zawodówka albo gimnazjum.

"...w grzywie wiatr, a w kopytach magia..."
Zdolniacha
Napaleniec
Spryciarz smile

38

Odp: Praca nauczyciela...

Z perspektywy czasu uważam, że zawód jak najbardziej dla kobiety. Może pieniądze niewielkie, ale przy dobrej organizacji czasem można pogodzić świetnie dom, pracę i wychowanie dzieci smile

Posty [ 1 do 38 z 68 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016